Witam kochane forumowiczki. Mam problem. Dzien przed wielka sobota mój maz po 9 latach naszego małżeństwa i w sumie 12 latach bycia razem, powiedział ze zdradził mnie z dwoma dziewczynami (taki trójkącik). Nie powiedział kiedy dokładnie to sie stało bo za bardzo nie pamięta, był pijany. Ale chyba jak jeszcze nie byliśmy małżeństwem, tak sadzi. Na pytanie dlaczego mi tego wcześniej nie powiedział? Odpowiada ze nie miał odwagi zeby sie przyznać i tyle lat go to męczyło as w końcu wydusił to z siebie. Nie wiem co o tym myślec bo teraz przeprasza(co nigdy mu sie to nie zdarzało)prosi o wybaczenie i twierdzi ze od tamtej pory nic złego nie zrobił i nie zrobi. Prosi o jeszcze jedna szanse. Barzdzo mnie to boli bo ja zawsze byłam wobec niego fair. Zawsze go bardzo kochałam. I dalej bardzo kocham. Mamy ze sobą dwójkę dzieci. Dałam mu wszystko co dla kobiety najcenniejsze. Nigdy nie sądziłam ze przytrafi mi sie taki epizod w życiu. Nie mam pojęcia co robić? Czy dać mu jeszcze jedna szanse? Czy lepiej sie rozejść? Dziewczyny jak sądzicie ? Co powinnam zrobic??
Podobne tematy
Stało się to dawno, przed ślubem to wybacz i nie wypominaj mu tego nigdy. Doceń szczerość, doceń fakt, że to go męczyło przez tyle lat.
Jeśli teraz w czasie małżeństwa jest wobec ciebie w porządku i w sferze seksualnej i we wszystkich aspektach życia małżeńskiego, rodzinnego, jeśli macie dobre relacje ze sobą to nie ma co niszczyć udanego związku.
Witam kochane forumowiczki. Mam problem. Dzien przed wielka sobota mój maz po 9 latach naszego małżeństwa i w sumie 12 latach bycia razem, powiedział ze zdradził mnie z dwoma dziewczynami (taki trójkącik). Nie powiedział kiedy dokładnie to sie stało bo za bardzo nie pamięta, był pijany. Ale chyba jak jeszcze nie byliśmy małżeństwem, tak sadzi. Na pytanie dlaczego mi tego wcześniej nie powiedział? Odpowiada ze nie miał odwagi zeby sie przyznać i tyle lat go to męczyło as w końcu wydusił to z siebie. Nie wiem co o tym myślec bo teraz przeprasza(co nigdy mu sie to nie zdarzało)prosi o wybaczenie i twierdzi ze od tamtej pory nic złego nie zrobił i nie zrobi. Prosi o jeszcze jedna szanse. Barzdzo mnie to boli bo ja zawsze byłam wobec niego fair. Zawsze go bardzo kochałam. I dalej bardzo kocham. Mamy ze sobą dwójkę dzieci. Dałam mu wszystko co dla kobiety najcenniejsze. Nigdy nie sądziłam ze przytrafi mi sie taki epizod w życiu. Nie mam pojęcia co robić? Czy dać mu jeszcze jedna szanse? Czy lepiej sie rozejść? Dziewczyny jak sądzicie ? Co powinnam zrobic??
A może w ogóle nie było żadnego trójkąta, tylko pijacki (z)wid?
Stało się to dawno, przed ślubem to wybacz i nie wypominaj mu tego nigdy. Doceń szczerość, doceń fakt, że to go męczyło przez tyle lat.
Jeśli teraz w czasie małżeństwa jest wobec ciebie w porządku i w sferze seksualnej i we wszystkich aspektach życia małżeńskiego, rodzinnego, jeśli macie dobre relacje ze sobą to nie ma co niszczyć udanego związku.
zgadzam sie z tym postem, skoro teraz jest okej i było nie ma sensu tego niszczyć
Dzieki kochane za wsparcie. Buziaczki wielkie. Musiałam sie z kimś tym problemem podzielić, wyżalić sie komuś bo na codzień nie mam za bardzo komu. Jeszcze raz dziekuje za rady. ????????
Może nie mam zbyt dużego doświadczenia, ale wiem, jak to jest kiedy rodzice się rozwodzą, kiedy ojciec zdradził matkę. Jeżeli jest tak, jak mówi, że to jeden raz (bez znaczenia kiedy), to nie warto fundować dzieciom takich przeżyć, ponieważ dla odmiany, też zdradziłam swojego mężczyznę, a jesteśmy razem 5 lat (mam 22 lata) i wiem, że po takiej jednorazowej zdradzie można bardzo żałować, zmienić się i dać z siebie wszystko, by druga osoba wybaczyła. Oczywiście, nie mam pojęcia, jak to jest być zdradzoną i nie mnie to oceniać, ale podejrzewam, że bardzo kochasz dzieci i jak twierdzisz- męża, zatem warto dać drugą szansę waszej rodzinie, a wszystko się ułoży- pod warunkiem, że on naprawdę da z siebie wszystko, ma żałować za grzechy. Oczywiście, to Ty jesteś tutaj pokrzywdzona, ale niestety, to również na Tobie spoczywa odpowiedzialność za to, czy Wam wyjdzie- nie wolno Ci będzie mu wypominać, sprawdzać go, bo wiadomo, że bez zaufania to nikt jeszcze daleko nie zaszedł.
Chociaż w Twojej sytuacji coś mi przysłowiowo "śmierdzi". Nagle po tylu latach postanowił się przyznać? Gdyby tak bardzo go to męczyło, to już dawno wylądowałby w psychiatryku- wiem, co mówię, musiał mieć bodziec. Proponuję go sprawdzić. Nie mówię o regularnym sprawdzaniu kieszeni, telefonu i komputera, ale o upewnieniu się w tej konkretnej kwestii, czy tylko ten raz miało to miejsce i czy wszystko, co mówi o tym incydencie jest prawdą.
Szczerze życzę szczęścia i oby okazało się, że naprawdę przyznał się ponieważ tak bardzo go to męczyło. Pozdrawiam
Cas... Bardzo dziekuje za rady i za wsparcie.
Tylko ze u mnie cieżko bedzie zeby go nie wypytywać bo z natury jestem bardzo ciekawska ???? a z reszta mój maz mnie tez tego "nauczył" chodzi l to ze opowiedzial mi prawie wszystko o jego byłych dziewczynach.????????myślicie ze na prawdę nie powinnam wypytywać? O nic? Tak bardzo męczy mnie kilka pytań i które chciałabym jego zapytać. ????
Moim zdaniem nie ma sensu już o nic pytać.
Żyj teraźniejszością i przyszłością.
To co się stało było dawno, był innym człowiekiem, mniej dojrzałym niż dziś.
A wiedza, że "Baśka miała fajny biust" do niczego też Ci niepotrzebna bo ta Baśka dzisiaj może mieć biust sięgający pępka.
I nie ma o co być zazdrosną.
Wybrał Ciebie, przeżyliście razem wiele lat i trzeba się skupić na pielęgnowaniu tego związku a nie na rozpamiętywaniu przeszłości i szukaniu trupów w szafie.
Spore jednak znaczenie ma to,że prawdopodobnie to było przed ślubem i dawno temu...jeśli potem Cie nie zawiódl i był wierny to myśle,ze warto dac szansę.Zastanawia mnie tylko czemu dopiero teraz sie przyznał.wyrzuty sumienia go zarły czy się chwali?
Dla mnie dziwne jest TO, że nie pamięta kiedy to było. Przed ślubem czy po.. Jak można takiego czegoś nie pamiętać? Ja bym na pewno pamiętała czy w czasie gdy składam przysięgę małżeńską byłam czysta i szczera czy nie.
Oj tam zaraz nie pamieta. Pamięta i to dobrze, bo najprawdopodobniej wcale to nie było tak dawno temu. Gdyby to faktycznie było przed ślubem to trzymał by język za zębami i cieszył się że się nie wydało. Ale sprawa jest swiezsza niż on twierdzi , męczą go wyrzuty sumienia wiec uspokaja je mówiąc polprawde. Że nie pamięta, że dawno temu, że był pijany.
Też tak uważam. Nie mówię, że masz nie pytać, najlepiej zrobić tak: wypytać o wszystko, ma obowiązek opowiedzieć Ci każdy szczegół zdrady, Ty masz prawo to wiedzieć, zostałaś zdradzona i jak się nie dowiesz, to nie będziesz potrafiła przestać o tym myśleć. Ja to jeszcze zanim bym wybaczyła, upewniłabym się na wszystkie możliwe sposoby, czy to, co opowiedział jest zgodne z prawdą, bo rzeczywiście wygląda to niestety tak, jakby chciał uciszyć wyrzuty sumienia mówiąc półprawdę- to idealne określenie. Po prostu wierzyć mi się nie chce, że tyle lat go to męczy i dopiero teraz zdecydował się przyznać.
ALE kiedy już wszystko się wyjaśni, gdy w najlepszym wypadku okaże się, że rzeczywiście mówi prawdę, że jest jednym z tych niewielu mężczyzn, którzy nie mogli z tym żyć i Ty mu wybaczysz, to dopiero wtedy zaczynacie od nowa budować zaufanie, owszem- Twoim kosztem, ale jeżeli mu wybaczysz, dasz szanse, to nie wolno wypytywać i wypominać- niestety, godzisz się na to wybaczając. Jeżeli nie będziesz potrafiła powstrzymać się PO WYBACZENIU od zgryźliwych komentarzy, od wypominania, to niestety Wam się nie uda. Nie ma związku bez zaufania. Wiem też z autopsji, że po zdradzie (a moja była romansem, kiedy mężczyzny nie było w kraju) da radę stworzyć związek. Napiszę trochę okrutnie- w moim przypadku zdrada nawet trochę uleczyła nasz związek.
Uczę się tego, by nie żyć przeszłością. Kiepsko mi to idzie. Wiele jeszcze przede mną.
W waszym przypadku jednak mam podejrzenie, że chyba niekoniecznie mówi prawdę. Nie zauważyłaś zmian w jego zachowaniu zanim zrzucił z siebie ten ciężar?
Mama29, nie chcę Ciebie straszyć, ale coś tu strasznie śmierdzi... Po tylu latach...nagle postanowił obciążyć Ciebie informacją o seksualnym trójkącie...Moim zdaniem powinnaś jak najszybciej i jak najspokojniej zapytać go o wszystko co w tej chwili kołacze Ci się w głowie. Taka "nieprzegadana" i nierozpracowana zdrada odbije się czkawką wcześniej lub później. Pytaj, płacz, gryź jeśli potrzebujesz ale teraz, a nie za kilka lat. Powodzenia!
Dziewczyny ???? Nie dowiedziałam się niczego. Kompletnie niczego. Nie chce mi powiedzieć kto to był bo mówi że to nic nie zmieni Ani kiedy to było . Nie wiem co myśleć????????? Nie wiem czy jest sens jeszcze starać się o to małżeństwo?Nie wiem co myśleć? Nie wiem czy jest sens jeszcze starać się o to małżeństwo?wiem tylko ze bardzo go kocham. Proszę pomóżcie co mam dalej robić?
Skoro powiedział ci to chyba należą ci się dodatkowe wyjaśnienia. Czasem nie rozumiem facetów. Co on myślał że to po tobie tak splynie jak po kaczce?
Drąż temat. Daj odczuć że nie jest Ci to obojętne że bardzo cie to drażni i dla świętego spokoju chcesz to wyjaśnić. Inaczej będziesz widziała jego niewiernosc na każdym kroku..
To raczej odlegla historia, egoztyka, wspomnienia z mlodosci. Po co drazyc cos co mialo miejsce kilkanascie lat temu, jeszcze przed slubem? W jakim celu w tym przypadku? Tylko dla zaspokojenia swojej ciekawosci? A jak ktos jest ciekawy...to niech wsadzi sobie nos do kawy, szczegolnie Jadzik99 tego potrzebuje ![]()
No tak, tylko jaka ja mam pewność ze to wszystko stało sie tak dawno temu? Mam mu wierzyć na słowo? Przeciez nie znam żadnych innych faktów na podstawie których bym wiedziała co nieco wiecej. Zaczynam myślec ze specjalnie nie chce mi o tym powiedzieć bo bym wiedziała mniej wiecej w jakim to czasie było. Nie bez powodu to ukrywa, tłumacząc sie ze on chce o tym zapomnieć i z to tylko moja ciekawość mnie meczy i dlatego mi nie powie. Nie wiem co myślec , tyle mysli buszuje mi w głowie. Dziewczyny pomóżcie czy nalegać na to? Wczoraj stwierdził ze jak bede taka ciekawska i nachalna to w końcu ode mnie odejdzie. Bo on ma dosyć takiej atmosfery i "męczenia". Tylko co ja mam na to powiedzieć??? Gdzie w tym wszystkim sa moje uczucia? Mam coraz mniej cierpliwości i siły na walkę o nasz związek, czy to źle?
Maniek_z_maniek no i mam nauczkę.. Wychodzi na to - im mniej wiesz o kimś tym mniej oceniasz. Dlaczego mam sobie wsadzić? Bo jestem mloda i wg ciebie nie mam prawa głosu czy bo napisałam coś na innym forum i wg ciebie jestem tyranem?
tu nie ma złotego środka, a nawet jak powie Ci prawdę, a może mówi to i tak założe się na 100%, że nie uwierzysz i będzie Ciebie dręczył niepokój. Ja może nie dostałem takiego kopa, ale doświadczyłem zdrady emocjonalnej, ha ba doznawałem nawet jak wiedziałem o fakcie, ale postanowiłem dać szansę, budować wszystko od nowa i nawet szczera prawda dla mnie jest nutą domówień z mojej strony hehe. Spokojnie na wszystko przyjdzie pora, jak jest oki to daj mu szanse, a inna sprawa jaki facet przyznałby się do zdrady po tylu latach?? J a myśle, że mu zależy i chcę abyś wiedziała o jego występku.
No tak, tylko jaka ja mam pewność ze to wszystko stało sie tak dawno temu? Mam mu wierzyć na słowo? Przeciez nie znam żadnych innych faktów na podstawie których bym wiedziała co nieco wiecej. Zaczynam myślec ze specjalnie nie chce mi o tym powiedzieć bo bym wiedziała mniej wiecej w jakim to czasie było. Nie bez powodu to ukrywa, tłumacząc sie ze on chce o tym zapomnieć i z to tylko moja ciekawość mnie meczy i dlatego mi nie powie. Nie wiem co myślec , tyle mysli buszuje mi w głowie. Dziewczyny pomóżcie czy nalegać na to? Wczoraj stwierdził ze jak bede taka ciekawska i nachalna to w końcu ode mnie odejdzie. Bo on ma dosyć takiej atmosfery i "męczenia". Tylko co ja mam na to powiedzieć??? Gdzie w tym wszystkim sa moje uczucia? Mam coraz mniej cierpliwości i siły na walkę o nasz związek, czy to źle?
Mamo29... Pytałam Ciebie o wasze relacje zanim powiedział o tym zdarzeniu. Milczysz...
Najpierw wspomina o zdradzie po latach a teraz ostrzega, że Ciebie zostawi jeśli będziesz wierciła mu dziurę w brzuchu?
A jak tam jego koledzy? Czy czasami nie spędza z nimi więcej czasu?
W jedno wierzę. Zdradził Ciebie Mamo29... Tyle, że coś mi mówi, że nie było to dawno. Może być, że te uczestniczące w zabawie kobiety w pewnym sensie mogą być teraz blisko a on obawia się, ze prawda wyjdzie na jaw. A wyjdzie. I uwierz, że wypijesz ją do dna...
Sponiewierana ... Jeżeli chodzi o kolegów to nie spędza z nimi duzo czasu, kiedyś i owszem byli ważniejsi niż ja i nasze pierwsze dziecko-syn. Było to baaardzo męczące. Od paru lat, mniej wiecej od 5-6 lat jest spokoj. Jeżeli chodzi o nasze relacje to powiem ze bywało rożnie, myśle ze jak u każdego. Wracając do przeszłości ... Jak sie poznawaliśmy to baaardzo lubił dziewczyny i ich towarzystwo. Jezeli chodzi o mnie, to wlasnie z nim przeżyłam swój pierwszy raz. Tyle tylko ze on mi nie wierzy, ze byłam dziewica bo jak on to powiedział "nic nie czułem". Wcześniej podobno miał ich 3. I z każda wyczuł błonę a ze mna nie. I od samego początku mi to wypomina, ze jego zdaniem nie byłam dziewica gdy pierwszy raz uprawialiśmy seks. Do tej pory uważa ze go okłamuje i co jakiś czas do tego wraca. Zarzuca mi ze nie jestem z nim szczera. I ze nie chce sie do tego przyznać.
,,Sądzę Ciebie wedlug siebie...'' Znasz to przysłowie Mamo29? Spróbuj może opisać nam Wasze relacje bliżej. Trudno jest oceniać obiektywnie tę sytuację nie będąc po trosze w środku...
Uda się Tobie? Wiem, że jesteś w nastroju nie do pozazdroszczenia, ale postaraj się zatrzymać w miejscu, usiąść obok i powiedzieć co widzisz. Od początku, dobrze? Tak na spokojnie.
Maniek_z_maniek no i mam nauczkę.. Wychodzi na to - im mniej wiesz o kimś tym mniej oceniasz. Dlaczego mam sobie wsadzić? Bo jestem mloda i wg ciebie nie mam prawa głosu czy bo napisałam coś na innym forum i wg ciebie jestem tyranem?
Chodzi o to ze namawianie kogos do drazenia tematu co bylo kilkanascie lat temu przed slubem (obecnie zyjacy ludzie sa juz ludzmi innymi) do niczego konstruktywnego nie doprowadzi. Do zycia trzeba miec dystans i teraz popatrz:
nigdzie nie napsiale ze nie masz pisac na tym forum
albo ze jestes tyranem
Wymyslasz i widzisz to co chcesz widziec, co podsuwa Ci wyobraznia i emocje a co ma 0 wspolnego z faktami. To nad tym powinnas sie mocno zastanowic, w koncu to jest Twoj wlasny problem w Twoim zyciu.
Nie powiedział kiedy dokładnie to się stało bo za bardzo nie pamięta, był pijany. (...)prosi o wybaczenie i twierdzi ze od tamtej pory nic złego nie zrobił i nie zrobi. Prosi o jeszcze jedna szanse
Pierwsze co mnie uderzyło, to to, że nie pamięta- kurcze no jak można nie pamiętać takich akcji? Druga sprawa to dziwne to "przebudzenie" po latach. Po prostu to mi się nie klei.
Na Twoim miejscu bym powiedziała co o tym myślę ( dosadnie) i pow.,że stracił moje zaufanie ale nie stawiała bym sprawy na ostrzu noża, bo "wylejesz dziecko z kąpielą". Włączyła bym obserwacje, zapomnieć? nie, nigdy. Drążyć temat ? skoro wg. Ciebie miał skruchę w swoim słowach i wierzysz- nie ma sensu, tylko wywołasz wojny, które Was zniszczą.
Nadszarpnął Twoje zaufanie, ale nie jest to nic nad czym nie można by było pracować ( nawet latami).
26 2015-05-13 14:47:59 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-13 14:48:36)
Mama29 napisał/a:Nie powiedział kiedy dokładnie to się stało bo za bardzo nie pamięta, był pijany. (...)prosi o wybaczenie i twierdzi ze od tamtej pory nic złego nie zrobił i nie zrobi. Prosi o jeszcze jedna szanse
Pierwsze co mnie uderzyło, to to, że nie pamięta- kurcze no jak można nie pamiętać takich akcji? Druga sprawa to dziwne to "przebudzenie" po latach. Po prostu to mi się nie klei.
Na Twoim miejscu bym powiedziała co o tym myślę ( dosadnie) i pow.,że stracił moje zaufanie ale nie stawiała bym sprawy na ostrzu noża, bo "wylejesz dziecko z kąpielą". Włączyła bym obserwacje, zapomnieć? nie, nigdy. Drążyć temat ? skoro wg. Ciebie miał skruchę w swoim słowach i wierzysz- nie ma sensu, tylko wywołasz wojny, które Was zniszczą.
Nadszarpnął Twoje zaufanie, ale nie jest to nic nad czym nie można by było pracować ( nawet latami).
Kolejna osoba ktora "drazy" temat. Ale co jest tego powodem? Ciekawosc? Zawisc zeby ktos inny nie mial lepiej? Nie umiejetnosc panowania nad myslami i emocjami? Wszyscy tak mamy ale czasem trzebe sie starac "kontrolowac". To co sie mysli, mowi i czuje a nie podazac za kazdym impulsem emocji.
Poza tym czasami przychodzi taka glupawka, chec pochwalenia sie czyms, proba mowienia o jakis fantazjach czy zrzucenia z siebie czegos. Jesli to nie ma przelozenai na zycie (a najczesciej nie ma jesli sie realnie nie dazy do zrobienia tego teraz) to takie cos nie ma zadnego praktycznego znaczenia.
Drążę temat?? ale ja nie drążę tylko mówię co bym odpowiedziała w danej rozmowie/ w danym momencie. Nie nakłaniam nikogo na wieczna wojnę w imię ''moja racja jest mojsza..."
Być może człowiek dostaje głupawki, ja tylko mówię, że to jakiś dziwne dla mnie. Sama nigdy takich "wyskoków" nie miałam, więc trudno mi zrozumieć po wywlekać coś z totalnej zaszłości. Albo się mówi od razu, albo się milczy, ale to tylko moje zdanie.
Oj tam zaraz nie pamieta. Pamięta i to dobrze, bo najprawdopodobniej wcale to nie było tak dawno temu. Gdyby to faktycznie było przed ślubem to trzymał by język za zębami i cieszył się że się nie wydało. Ale sprawa jest swiezsza niż on twierdzi , męczą go wyrzuty sumienia wiec uspokaja je mówiąc polprawde. Że nie pamięta, że dawno temu, że był pijany.
Też tak sądzę. Nie możesz być naiwna, przyciśnij go do ściany. Czuję, że to świeża sprawa, pewnie to się wydarzyło nie tak dawno... Coś tak czuję. Jak ma Ci powiedzieć prawdę- to całą. Tylko potem niech nie robi z Ciebie wariatki, chorej psychicznie, która nie umie wybaczyć, osaczającej itp., bo niedaleka droga wtedy do tego. Konkretnie kawa na ławę i dąż do tego by powiedział Ci prawdę, ale nie swoją, tylko tak jak naprawdę to było, tylko wtedy jesteś mu w stanie wybaczyć.
Po pierwsze kochasz go, a po drugie macie dzieci. Fakt wasze relacje się pogorszyły i nie ufasz mu już jak dawniej, ale jednak warto walczyć o ten związek, spędźcie troche czasu tylko we dwoje, wyrzuć z siebie to co Ci leży na sercu i nie podchodź do tego zbyt agresywnie tylko z nastawieniem że trzeba to naprawić żeby było jak dawniej, wierze że to jest możliwe, tylko musisz zmienić nastawienie, to będzie trudne, ale trzeba spóbować.
30 2015-05-13 22:04:52 Ostatnio edytowany przez type12 (2015-05-13 22:07:08)
Pomyśleć, że w dojrzałym związku taka dziecinada.. Coś mi się nie chce wierzyć, że tak go ruszyło. Zastanawia mnie co on chciał tym osiągnąć.. Potraktowałbym to z dystansem.
Stary,wyrafinowany klamca i manipulant z Twojego meza.Wybacz,ale robi z Ciebie idiotke wciskajac Ci te kity.Jeszcze do tego jest bezczelny,bo domaga sie wybaczenia.I do tego obludnik do kwadratu-zdradzil jeszcze przed slubem...bardzo ciekawe.tak jakby sam papier mial cos zmienic.Wiesz,wtedy "nie bylo"jeszcze slubu ,to wtedy mogl.Jak kobiety moga sie na cos takiego nabierac?