Cześć ![]()
Serdecznie proszę zorientowane osoby o pomoc - mam problem z określeniem wymiaru urlopu, nie wiem, czy należne mi jest 21 czy też 26 dni.
Jestem osobą po studiach, od lutego zeszłego roku pracuję na pełny etat, praca biurowa. Moje umowy (poprzednie i teraźniejsza) wskazują na 21 dni urlopu.
Wiem, że aby mieć większy wymiar urlopu, należy posiadać przynajmniej dziesięcioletni staż pracy, z czego aż osiem lat to studia wyższe. Tyle jest dla mnie jasne, dalej zaczynają się schody ![]()
Zanim podjęłam obecną pracę pracowałam w szkolnictwie, w dwóch placówkach, nigdzie nie miałam jednego pełnego etatu - zmieniał się zresztą kalejdoskopowo, nigdy jednak nie była to całość. I tu tkwi problem - jak (i czy w ogóle) doliczyć ten czas do stażu pracy?
Jakiś czas temu wybrałam się po bezpłatną poradę do prawnika, rozmawiałam jednak tylko przez kilka minut z panią, najprawdopodobniej studentką, która stwierdziła "nie należy się" (nie zerknęła nawet w dokumentację), zatem ciągle nie jestem przekonana...
Może ktoś lepiej się orientuje, podpowie chociaż, czy jest o co walczyć? Obecnie mam 8 lat ze studiów, pełny przepracowany rok minął w lutym, brakuje zatem jednego roczku
Czy faktycznie szkolna mordęga
się nie liczy i jestem traktowana jako osoba świeżo po studiach, dla której wzmiankowana praca biurowa jest pierwszą, bo pełnoetatową?