Po drugiej stronie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Po drugiej stronie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Po drugiej stronie...

Chciałbym wam opowiedzieć moją historię, która doprowadziła mnie do upadku, pozbycia się wiary, odrzucenia nadziei. To co tu przeczytacie nie będzie dla nikogo obce, ani zapewne zbyt odkrywcze. Piszę to jako forma ostrzeżenia innych przed moimi błędami, a także jako możliwość w miarę anonimowo, podzielenia się z ludźmi częścią swojego życia i sytuacji, w której przyszło mi żyć. Być może ktoś udzieli wskazówki, być może ktoś przywróci nadzieję, doda wiary.

Moja historia będzie dotyczyła miłości. Uczucia, które zniszczyłem błędami, złymi decyzjami, a także brakiem efektywnej pracy nad sobą.
Mam prawie 30 lat. Nigdy nie mogłem narzekać na nic w życiu. Miałem wszystko, co chciałem, co zawdzięczam moim rodzicom. Wiodłem bezstresowe życie, w którym obrałem drogę sportowca. Byłem piłkarzem. Osiągałem sukcesy, piąłem się coraz  wyżej, zdobywałem medale Mistrzostw Polski. Wszystko wydawało się być w porządku. Niestety w wieku 19 lat, wykryto u mnie problemy zdrowotne, które definitywnie zakończyły moją przygodę z tym sportem. Dlaczego o tym wspominam? Bo nie potrafiłem i nie uczyłem się robić w życiu nic innego. Poświęciłem wszystko by zostać sportowcem. Żadnych używek, papierosów, alkoholu, imprez, dziewczyn. Nic. Nie ukrywam, że właśnie wtedy coś zmieniło się w mojej głowie, co w konsekwencji doprowadziło do miejsca, gdzie jestem teraz. Poznałem też wtedy moją kobietę, o której przeczytacie później. Pogubiłem się wtedy całkowicie. Przeraziło mnie to, że nic innego nie potrafię, że nie mam planu na życie, na studia, na przyszłą pracę. Na nic. Oczywiście poszedłem na studia. Dwa różne kierunki. Dwie różne uczelnie. Prawie 6 lat studiów, które kończyłem nie pisząc licencjatu, bo traciłem ambicje.

Tak bardzo chciałem być kimś innym, że zapomniałem kim jestem naprawdę. Nie skupiałem się na swoim związku, tak jak powinienem. Byłem zbyt dumny, pewny siebie, obrośnięty pychą i ślepy. 
Przez lata problem się pogłębiał. Porażka ze sportem, brak perspektyw, brak  odpowiedzialności i wiele negatywnych cech. Nie potrafiłem skupić się na jednej pracy. Nie szanowałem żadnej. Zmieniałem robotę średnio, co 6 miesięcy.

Jednak każdego dnia, przesiąkałem swoją kobietą. Jest i była cudowna. Zamieszkaliśmy razem u niej i tu zaczęły pogłębiać się bardziej moje problemy.
Jej rodzina nie zbyt mnie akceptowała. Wręcz czasami odczuwałem, że mną gardzą. Rozmawiałem wiele o tym z dziewczyną. Ona robiła wszystko aby było mi tam dobrze. Jednak psychicznie wysiadałem. Byliśmy razem 8 lat. Przegrałem z rutyną, którą wprowadziłem do naszego życia. Jestem wściekły na siebie, bo jako osoba interesująca się psychologia itp powinienem znaleźć rozwiązanie w tej sytuacji, a zachowałem się jak idiota i straciłem wszystko. Jak to mówią ?szewc w dziurawych butach chodzi? . Jeśli dotarliście do tego miejsca, to przedstawię wam teraz miejsce, w którym jestem?

Błędy życiowe, porażki, błędne decyzje i psychiczna blokada podczas mieszkania w jej domu, doprowadziły do tego, że pewnego dnia najzwyczajniej w świecie odszedłem. Wziąłem swoje rzeczy i się wyprowadziłem. Nie ukrywam, że miała na to też wpływ inna dziewczyna, której uwierzyłem, że to nie jest kobieta dla mnie. Najgorsze jest to, że moja kobieta zaproponowała nawet, że zamieszkamy gdzieś indziej razem, a ja odmówiłem, mimo iż wcześniej na to nalegałem. Powiedziałem też, że poznałem kogoś i chcę spróbować. Po co to powiedziałem? Nie wiem! Miałem totalną pustkę w głowie. Od tej poznanej dziewczyny nie chciałem nic. Nawet jak spędzałem z nią czas, to ciągle myślałem o mojej kobiecie, którą tak skrzywdziłem. Próbowałem na nowa dziewczynę przelać jakieś uczucie, ale tak się nie dało. Okłamywałem sam siebie. Nawet słowa ?zależy mi? , brzmiały tak sztucznie, że aż strach. Byłem pewny, że chcę wrócić do swojej kobiety, ale nie mogłem zrobić tego w takim stanie psychicznym. Utrzymywaliśmy kontakt, jednak ma mi za złe, że zdradziłem ją emocjonalnie. Ma rację i to tylko moja wina.

Od czterech miesięcy chodzę na różne terapie grupowe jak i indywidualne. Poznaje siebie na nowo, nauczyłem jak dbać o związek, o innych ludzi, jak szanować pracę itd. Mimo, że od rozstania minęło prawie 7 miesięcy, to staram się ją odzyskać. Mówi mi, że nie chce mnie znać, że poznała kogoś, że nie wierzy iż się zmieniłem. Ostatnio nie odzywa się wcale, a ja też nie zawracam jej już głowy.  Strasznie mnie to boli, bo ogromnie ciężko pracuję nad sobą i chciałbym jej to udowodnić. Oddałbym za nią życie i to bez zastanowienia. Ten ból który mam teraz, te nieprzespane noce od miesięcy, niszczą mnie coraz mocniej. Z zabawnego i otwartego człowieka, stałem się smutny i zamknięty. Wiem, że ją skrzywdziłem i zasługuję na karę, na cierpienie. Myśli samobójcze? Owszem, miewam. I chyba tylko ciężka praca z terapeutami sprawia, że mogę dzisiaj do was coś napisać.  Oddałbym wszystko żeby znów czuć jej bliskość. Przypomniał mi się nawet fragment z filmu Pręgi ?On: Myślisz mi się nieprzerwanie. Skórą. Krwią. Tętnem. Kiedy już Cię nie było w mieszkaniu. Kiedy został mi tylko Twój zapach, okno zamknąłem żeby go nie wypuszczać. I włosy pojedyncze odnajdywałem gdzieniegdzie. Na kocu. I na koszuli mojej. A kiedy został mi tylko Twój zapach i włosy. I Twoje ślady najmniejsze. Byłem jak pies, który nigdy pojąć nie zdoła, że pani wyszła po to żeby wrócić. A kiedy zniknęłaś usiłowałem sobie przypomnieć Twoją twarz i z tęsknoty nie mogłem. I bez skutku próbowałem zrozumieć. Skąd się znamy. Kim jesteśmy. Czy ja i Ty to już my?

Ona: Musisz być czujny. Wiedzieć jakich pytań nie zadawać. Kiedy milczeć. Dotykać. Kiedy być. A kiedy zniknąć. Chcę być przy Tobie pewna, że będziesz dokładnie wtedy i w takim stopniu żebym Cię czuła. A jednocześnie za Tobą tęskniła. I nigdy się nie odwracaj do mnie w łóżku plecami.?

Straciłem wszystko. Sport, studia, przyjaciół. Nie mam ambitnej pracy, a życie stało się wegetacją. Jestem sam. Nie szanowałem niczego i nikogo. Ponoszę teraz tego konsekwencje. Boli mnie, że nawet mordercy po wyroku dostają drugą szansę, a ja nie mam takiej możliwości. Przez głupotę straciłem ostatecznie kobietę, która jako jedyna dawała mi jakiś sens. Ehh..jakbyście ją widzieli?piękne oczy, piegi rozsiane na twarzy, jak gwiazdy na niebie, pełna miłości, uczucia?i ten uśmiech, który przenikał do najczulszej tkanki serca!

Jakie mam rady dla ludzi, którzy żyją podobnie jak ja żyłem?
Nie dajcie sobie wmówić, że wszystko można naprawić. Zycie nie ma w sobie gumki do mazania, nie ma opcji rewind. Za każdą decyzję poniesiecie konsekwencje. Jeśli jesteście w związkach, to dbajcie o nie. Kupujcie swoim kobietom kwiaty, zabierajcie na kolacje, do kina, teatru. Pamiętajcie o rocznicach, imieninach, walentynkach, Dniu Kobiet. Pamiętajcie o tym wszystkim, o czym zapominałem ja! Nie traktujcie nowych dni, jak zabawy. Dzisiaj jest śmiesznie, zabawnie, impreza u znajomych. Życie wymaga szacunku. Pracujcie nad sobą, nad swoimi słabościami. Stańcie się lepsi dla innych. W jednej z książek przeczytałem kiedyś, o scenie z Czarnoksiężnika z krainy Oz, w której Czarnoksiężnik mówi do Blaszanego Drwala: ?Serca nie ocenia się po tym, jak bardzo kocha, ale po tym, jak bardzo kochają? je inni". Nie bądźcie egoistami w życiu. Wielu z was może pomyśleć : ?ee,te problemy mnie nie dotyczą..? Też tak kiedyś myślałem, a dzisiaj stoję nad przepaścią i balansuję między życiem, a śmiercią. Stałem się wrakiem człowieka, zniszczoną jednostką, a to wszystko w 7 miesięcy. Nigdy nikomu nic nie zazdrościłem, aż do momentu jak widzę teraz ludzi zakochanych na ulicy. Jak widzę rodziców z dziećmi. Mogłem to wszystko mieć, a byłem nieodpowiedzialny, niestabilny emocjonalnie i ślepy. Uważam , że moja miłość to miłość karmiczna do mojej byłej kobiety. Żyć z tym po rozstaniu się nie da i wie , o tym każdy, kto był lub jest w karmicznych związkach.

Chciałbym kiedyś wrócić na to forum i napisać wam , że kobieta do mnie wróciła, że dbam inaczej o związek, że ona jest przy mnie najszczęśliwsza na świecie. Ale coraz bardziej obawiam się, że mimo pomocy terapeutów i rodziny, znajdę się pewnego dnia tam ? po drugiej stronie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Po drugiej stronie...
lovehatehero napisał/a:

Chciałbym wam opowiedzieć moją historię, która doprowadziła mnie do upadku, pozbycia się wiary, odrzucenia nadziei. To co tu przeczytacie nie będzie dla nikogo obce, ani zapewne zbyt odkrywcze. Piszę to jako forma ostrzeżenia innych przed moimi błędami, a także jako możliwość w miarę anonimowo, podzielenia się z ludźmi częścią swojego życia i sytuacji, w której przyszło mi żyć. Być może ktoś udzieli wskazówki, być może ktoś przywróci nadzieję, doda wiary.

Moja historia będzie dotyczyła miłości. Uczucia, które zniszczyłem błędami, złymi decyzjami, a także brakiem efektywnej pracy nad sobą.
Mam prawie 30 lat. Nigdy nie mogłem narzekać na nic w życiu. Miałem wszystko, co chciałem, co zawdzięczam moim rodzicom. Wiodłem bezstresowe życie, w którym obrałem drogę sportowca. Byłem piłkarzem. Osiągałem sukcesy, piąłem się coraz  wyżej, zdobywałem medale Mistrzostw Polski. Wszystko wydawało się być w porządku. Niestety w wieku 19 lat, wykryto u mnie problemy zdrowotne, które definitywnie zakończyły moją przygodę z tym sportem. Dlaczego o tym wspominam? Bo nie potrafiłem i nie uczyłem się robić w życiu nic innego. Poświęciłem wszystko by zostać sportowcem. Żadnych używek, papierosów, alkoholu, imprez, dziewczyn. Nic. Nie ukrywam, że właśnie wtedy coś zmieniło się w mojej głowie, co w konsekwencji doprowadziło do miejsca, gdzie jestem teraz. Poznałem też wtedy moją kobietę, o której przeczytacie później. Pogubiłem się wtedy całkowicie. Przeraziło mnie to, że nic innego nie potrafię, że nie mam planu na życie, na studia, na przyszłą pracę. Na nic. Oczywiście poszedłem na studia. Dwa różne kierunki. Dwie różne uczelnie. Prawie 6 lat studiów, które kończyłem nie pisząc licencjatu, bo traciłem ambicje.

Tak bardzo chciałem być kimś innym, że zapomniałem kim jestem naprawdę. Nie skupiałem się na swoim związku, tak jak powinienem. Byłem zbyt dumny, pewny siebie, obrośnięty pychą i ślepy. 
Przez lata problem się pogłębiał. Porażka ze sportem, brak perspektyw, brak  odpowiedzialności i wiele negatywnych cech. Nie potrafiłem skupić się na jednej pracy. Nie szanowałem żadnej. Zmieniałem robotę średnio, co 6 miesięcy.

Jednak każdego dnia, przesiąkałem swoją kobietą. Jest i była cudowna. Zamieszkaliśmy razem u niej i tu zaczęły pogłębiać się bardziej moje problemy.
Jej rodzina nie zbyt mnie akceptowała. Wręcz czasami odczuwałem, że mną gardzą. Rozmawiałem wiele o tym z dziewczyną. Ona robiła wszystko aby było mi tam dobrze. Jednak psychicznie wysiadałem. Byliśmy razem 8 lat. Przegrałem z rutyną, którą wprowadziłem do naszego życia. Jestem wściekły na siebie, bo jako osoba interesująca się psychologia itp powinienem znaleźć rozwiązanie w tej sytuacji, a zachowałem się jak idiota i straciłem wszystko. Jak to mówią ?szewc w dziurawych butach chodzi? . Jeśli dotarliście do tego miejsca, to przedstawię wam teraz miejsce, w którym jestem?

Błędy życiowe, porażki, błędne decyzje i psychiczna blokada podczas mieszkania w jej domu, doprowadziły do tego, że pewnego dnia najzwyczajniej w świecie odszedłem. Wziąłem swoje rzeczy i się wyprowadziłem. Nie ukrywam, że miała na to też wpływ inna dziewczyna, której uwierzyłem, że to nie jest kobieta dla mnie. Najgorsze jest to, że moja kobieta zaproponowała nawet, że zamieszkamy gdzieś indziej razem, a ja odmówiłem, mimo iż wcześniej na to nalegałem. Powiedziałem też, że poznałem kogoś i chcę spróbować. Po co to powiedziałem? Nie wiem! Miałem totalną pustkę w głowie. Od tej poznanej dziewczyny nie chciałem nic. Nawet jak spędzałem z nią czas, to ciągle myślałem o mojej kobiecie, którą tak skrzywdziłem. Próbowałem na nowa dziewczynę przelać jakieś uczucie, ale tak się nie dało. Okłamywałem sam siebie. Nawet słowa ?zależy mi? , brzmiały tak sztucznie, że aż strach. Byłem pewny, że chcę wrócić do swojej kobiety, ale nie mogłem zrobić tego w takim stanie psychicznym. Utrzymywaliśmy kontakt, jednak ma mi za złe, że zdradziłem ją emocjonalnie. Ma rację i to tylko moja wina.

Od czterech miesięcy chodzę na różne terapie grupowe jak i indywidualne. Poznaje siebie na nowo, nauczyłem jak dbać o związek, o innych ludzi, jak szanować pracę itd. Mimo, że od rozstania minęło prawie 7 miesięcy, to staram się ją odzyskać. Mówi mi, że nie chce mnie znać, że poznała kogoś, że nie wierzy iż się zmieniłem. Ostatnio nie odzywa się wcale, a ja też nie zawracam jej już głowy.  Strasznie mnie to boli, bo ogromnie ciężko pracuję nad sobą i chciałbym jej to udowodnić. Oddałbym za nią życie i to bez zastanowienia. Ten ból który mam teraz, te nieprzespane noce od miesięcy, niszczą mnie coraz mocniej. Z zabawnego i otwartego człowieka, stałem się smutny i zamknięty. Wiem, że ją skrzywdziłem i zasługuję na karę, na cierpienie. Myśli samobójcze? Owszem, miewam. I chyba tylko ciężka praca z terapeutami sprawia, że mogę dzisiaj do was coś napisać.  Oddałbym wszystko żeby znów czuć jej bliskość. Przypomniał mi się nawet fragment z filmu Pręgi ?On: Myślisz mi się nieprzerwanie. Skórą. Krwią. Tętnem. Kiedy już Cię nie było w mieszkaniu. Kiedy został mi tylko Twój zapach, okno zamknąłem żeby go nie wypuszczać. I włosy pojedyncze odnajdywałem gdzieniegdzie. Na kocu. I na koszuli mojej. A kiedy został mi tylko Twój zapach i włosy. I Twoje ślady najmniejsze. Byłem jak pies, który nigdy pojąć nie zdoła, że pani wyszła po to żeby wrócić. A kiedy zniknęłaś usiłowałem sobie przypomnieć Twoją twarz i z tęsknoty nie mogłem. I bez skutku próbowałem zrozumieć. Skąd się znamy. Kim jesteśmy. Czy ja i Ty to już my?

Ona: Musisz być czujny. Wiedzieć jakich pytań nie zadawać. Kiedy milczeć. Dotykać. Kiedy być. A kiedy zniknąć. Chcę być przy Tobie pewna, że będziesz dokładnie wtedy i w takim stopniu żebym Cię czuła. A jednocześnie za Tobą tęskniła. I nigdy się nie odwracaj do mnie w łóżku plecami.?

Straciłem wszystko. Sport, studia, przyjaciół. Nie mam ambitnej pracy, a życie stało się wegetacją. Jestem sam. Nie szanowałem niczego i nikogo. Ponoszę teraz tego konsekwencje. Boli mnie, że nawet mordercy po wyroku dostają drugą szansę, a ja nie mam takiej możliwości. Przez głupotę straciłem ostatecznie kobietę, która jako jedyna dawała mi jakiś sens. Ehh..jakbyście ją widzieli?piękne oczy, piegi rozsiane na twarzy, jak gwiazdy na niebie, pełna miłości, uczucia?i ten uśmiech, który przenikał do najczulszej tkanki serca!

Jakie mam rady dla ludzi, którzy żyją podobnie jak ja żyłem?
Nie dajcie sobie wmówić, że wszystko można naprawić. Zycie nie ma w sobie gumki do mazania, nie ma opcji rewind. Za każdą decyzję poniesiecie konsekwencje. Jeśli jesteście w związkach, to dbajcie o nie. Kupujcie swoim kobietom kwiaty, zabierajcie na kolacje, do kina, teatru. Pamiętajcie o rocznicach, imieninach, walentynkach, Dniu Kobiet. Pamiętajcie o tym wszystkim, o czym zapominałem ja! Nie traktujcie nowych dni, jak zabawy. Dzisiaj jest śmiesznie, zabawnie, impreza u znajomych. Życie wymaga szacunku. Pracujcie nad sobą, nad swoimi słabościami. Stańcie się lepsi dla innych. W jednej z książek przeczytałem kiedyś, o scenie z Czarnoksiężnika z krainy Oz, w której Czarnoksiężnik mówi do Blaszanego Drwala: ?Serca nie ocenia się po tym, jak bardzo kocha, ale po tym, jak bardzo kochają? je inni". Nie bądźcie egoistami w życiu. Wielu z was może pomyśleć : ?ee,te problemy mnie nie dotyczą..? Też tak kiedyś myślałem, a dzisiaj stoję nad przepaścią i balansuję między życiem, a śmiercią. Stałem się wrakiem człowieka, zniszczoną jednostką, a to wszystko w 7 miesięcy. Nigdy nikomu nic nie zazdrościłem, aż do momentu jak widzę teraz ludzi zakochanych na ulicy. Jak widzę rodziców z dziećmi. Mogłem to wszystko mieć, a byłem nieodpowiedzialny, niestabilny emocjonalnie i ślepy. Uważam , że moja miłość to miłość karmiczna do mojej byłej kobiety. Żyć z tym po rozstaniu się nie da i wie , o tym każdy, kto był lub jest w karmicznych związkach.

Chciałbym kiedyś wrócić na to forum i napisać wam , że kobieta do mnie wróciła, że dbam inaczej o związek, że ona jest przy mnie najszczęśliwsza na świecie. Ale coraz bardziej obawiam się, że mimo pomocy terapeutów i rodziny, znajdę się pewnego dnia tam ? po drugiej stronie?

Pieknie opisane, tez mam podoba sytuacje, trzeba jakos na mus sie popychac do przodu, a naszym kochanym, zyczyc jak najlepiej!
Coz wiecej pisac, wszystko Ty opisales, lekcje masz odrobione, a pewnie nadal je robisz i bardzo dobrze.

Ja rowniez chcialbym kiedys wrocic na te forum, a nawet do Twojego watku i zobaczyc ze Twoje zycie a takze moje sie ulozylo! Kto wie nie znamy dnia ani godziny, czy bedzie dobrze czy nie... Moze kiedys nasze marzenia sie spelnia i poraz kolejny utulimy je i juz nigdy w zyciu nie puscimy!

Pozdrawiam, zycze szczescia!

"W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca."

3

Odp: Po drugiej stronie...
PsxU napisał/a:
lovehatehero napisał/a:

Chciałbym wam opowiedzieć moją historię, która doprowadziła mnie do upadku, pozbycia się wiary, odrzucenia nadziei. To co tu przeczytacie nie będzie dla nikogo obce, ani zapewne zbyt odkrywcze. Piszę to jako forma ostrzeżenia innych przed moimi błędami, a także jako możliwość w miarę anonimowo, podzielenia się z ludźmi częścią swojego życia i sytuacji, w której przyszło mi żyć. Być może ktoś udzieli wskazówki, być może ktoś przywróci nadzieję, doda wiary.

Moja historia będzie dotyczyła miłości. Uczucia, które zniszczyłem błędami, złymi decyzjami, a także brakiem efektywnej pracy nad sobą.
Mam prawie 30 lat. Nigdy nie mogłem narzekać na nic w życiu. Miałem wszystko, co chciałem, co zawdzięczam moim rodzicom. Wiodłem bezstresowe życie, w którym obrałem drogę sportowca. Byłem piłkarzem. Osiągałem sukcesy, piąłem się coraz  wyżej, zdobywałem medale Mistrzostw Polski. Wszystko wydawało się być w porządku. Niestety w wieku 19 lat, wykryto u mnie problemy zdrowotne, które definitywnie zakończyły moją przygodę z tym sportem. Dlaczego o tym wspominam? Bo nie potrafiłem i nie uczyłem się robić w życiu nic innego. Poświęciłem wszystko by zostać sportowcem. Żadnych używek, papierosów, alkoholu, imprez, dziewczyn. Nic. Nie ukrywam, że właśnie wtedy coś zmieniło się w mojej głowie, co w konsekwencji doprowadziło do miejsca, gdzie jestem teraz. Poznałem też wtedy moją kobietę, o której przeczytacie później. Pogubiłem się wtedy całkowicie. Przeraziło mnie to, że nic innego nie potrafię, że nie mam planu na życie, na studia, na przyszłą pracę. Na nic. Oczywiście poszedłem na studia. Dwa różne kierunki. Dwie różne uczelnie. Prawie 6 lat studiów, które kończyłem nie pisząc licencjatu, bo traciłem ambicje.

Tak bardzo chciałem być kimś innym, że zapomniałem kim jestem naprawdę. Nie skupiałem się na swoim związku, tak jak powinienem. Byłem zbyt dumny, pewny siebie, obrośnięty pychą i ślepy. 
Przez lata problem się pogłębiał. Porażka ze sportem, brak perspektyw, brak  odpowiedzialności i wiele negatywnych cech. Nie potrafiłem skupić się na jednej pracy. Nie szanowałem żadnej. Zmieniałem robotę średnio, co 6 miesięcy.

Jednak każdego dnia, przesiąkałem swoją kobietą. Jest i była cudowna. Zamieszkaliśmy razem u niej i tu zaczęły pogłębiać się bardziej moje problemy.
Jej rodzina nie zbyt mnie akceptowała. Wręcz czasami odczuwałem, że mną gardzą. Rozmawiałem wiele o tym z dziewczyną. Ona robiła wszystko aby było mi tam dobrze. Jednak psychicznie wysiadałem. Byliśmy razem 8 lat. Przegrałem z rutyną, którą wprowadziłem do naszego życia. Jestem wściekły na siebie, bo jako osoba interesująca się psychologia itp powinienem znaleźć rozwiązanie w tej sytuacji, a zachowałem się jak idiota i straciłem wszystko. Jak to mówią ?szewc w dziurawych butach chodzi? . Jeśli dotarliście do tego miejsca, to przedstawię wam teraz miejsce, w którym jestem?

Błędy życiowe, porażki, błędne decyzje i psychiczna blokada podczas mieszkania w jej domu, doprowadziły do tego, że pewnego dnia najzwyczajniej w świecie odszedłem. Wziąłem swoje rzeczy i się wyprowadziłem. Nie ukrywam, że miała na to też wpływ inna dziewczyna, której uwierzyłem, że to nie jest kobieta dla mnie. Najgorsze jest to, że moja kobieta zaproponowała nawet, że zamieszkamy gdzieś indziej razem, a ja odmówiłem, mimo iż wcześniej na to nalegałem. Powiedziałem też, że poznałem kogoś i chcę spróbować. Po co to powiedziałem? Nie wiem! Miałem totalną pustkę w głowie. Od tej poznanej dziewczyny nie chciałem nic. Nawet jak spędzałem z nią czas, to ciągle myślałem o mojej kobiecie, którą tak skrzywdziłem. Próbowałem na nowa dziewczynę przelać jakieś uczucie, ale tak się nie dało. Okłamywałem sam siebie. Nawet słowa ?zależy mi? , brzmiały tak sztucznie, że aż strach. Byłem pewny, że chcę wrócić do swojej kobiety, ale nie mogłem zrobić tego w takim stanie psychicznym. Utrzymywaliśmy kontakt, jednak ma mi za złe, że zdradziłem ją emocjonalnie. Ma rację i to tylko moja wina.

Od czterech miesięcy chodzę na różne terapie grupowe jak i indywidualne. Poznaje siebie na nowo, nauczyłem jak dbać o związek, o innych ludzi, jak szanować pracę itd. Mimo, że od rozstania minęło prawie 7 miesięcy, to staram się ją odzyskać. Mówi mi, że nie chce mnie znać, że poznała kogoś, że nie wierzy iż się zmieniłem. Ostatnio nie odzywa się wcale, a ja też nie zawracam jej już głowy.  Strasznie mnie to boli, bo ogromnie ciężko pracuję nad sobą i chciałbym jej to udowodnić. Oddałbym za nią życie i to bez zastanowienia. Ten ból który mam teraz, te nieprzespane noce od miesięcy, niszczą mnie coraz mocniej. Z zabawnego i otwartego człowieka, stałem się smutny i zamknięty. Wiem, że ją skrzywdziłem i zasługuję na karę, na cierpienie. Myśli samobójcze? Owszem, miewam. I chyba tylko ciężka praca z terapeutami sprawia, że mogę dzisiaj do was coś napisać.  Oddałbym wszystko żeby znów czuć jej bliskość. Przypomniał mi się nawet fragment z filmu Pręgi ?On: Myślisz mi się nieprzerwanie. Skórą. Krwią. Tętnem. Kiedy już Cię nie było w mieszkaniu. Kiedy został mi tylko Twój zapach, okno zamknąłem żeby go nie wypuszczać. I włosy pojedyncze odnajdywałem gdzieniegdzie. Na kocu. I na koszuli mojej. A kiedy został mi tylko Twój zapach i włosy. I Twoje ślady najmniejsze. Byłem jak pies, który nigdy pojąć nie zdoła, że pani wyszła po to żeby wrócić. A kiedy zniknęłaś usiłowałem sobie przypomnieć Twoją twarz i z tęsknoty nie mogłem. I bez skutku próbowałem zrozumieć. Skąd się znamy. Kim jesteśmy. Czy ja i Ty to już my?

Ona: Musisz być czujny. Wiedzieć jakich pytań nie zadawać. Kiedy milczeć. Dotykać. Kiedy być. A kiedy zniknąć. Chcę być przy Tobie pewna, że będziesz dokładnie wtedy i w takim stopniu żebym Cię czuła. A jednocześnie za Tobą tęskniła. I nigdy się nie odwracaj do mnie w łóżku plecami.?

Straciłem wszystko. Sport, studia, przyjaciół. Nie mam ambitnej pracy, a życie stało się wegetacją. Jestem sam. Nie szanowałem niczego i nikogo. Ponoszę teraz tego konsekwencje. Boli mnie, że nawet mordercy po wyroku dostają drugą szansę, a ja nie mam takiej możliwości. Przez głupotę straciłem ostatecznie kobietę, która jako jedyna dawała mi jakiś sens. Ehh..jakbyście ją widzieli?piękne oczy, piegi rozsiane na twarzy, jak gwiazdy na niebie, pełna miłości, uczucia?i ten uśmiech, który przenikał do najczulszej tkanki serca!

Jakie mam rady dla ludzi, którzy żyją podobnie jak ja żyłem?
Nie dajcie sobie wmówić, że wszystko można naprawić. Zycie nie ma w sobie gumki do mazania, nie ma opcji rewind. Za każdą decyzję poniesiecie konsekwencje. Jeśli jesteście w związkach, to dbajcie o nie. Kupujcie swoim kobietom kwiaty, zabierajcie na kolacje, do kina, teatru. Pamiętajcie o rocznicach, imieninach, walentynkach, Dniu Kobiet. Pamiętajcie o tym wszystkim, o czym zapominałem ja! Nie traktujcie nowych dni, jak zabawy. Dzisiaj jest śmiesznie, zabawnie, impreza u znajomych. Życie wymaga szacunku. Pracujcie nad sobą, nad swoimi słabościami. Stańcie się lepsi dla innych. W jednej z książek przeczytałem kiedyś, o scenie z Czarnoksiężnika z krainy Oz, w której Czarnoksiężnik mówi do Blaszanego Drwala: ?Serca nie ocenia się po tym, jak bardzo kocha, ale po tym, jak bardzo kochają? je inni". Nie bądźcie egoistami w życiu. Wielu z was może pomyśleć : ?ee,te problemy mnie nie dotyczą..? Też tak kiedyś myślałem, a dzisiaj stoję nad przepaścią i balansuję między życiem, a śmiercią. Stałem się wrakiem człowieka, zniszczoną jednostką, a to wszystko w 7 miesięcy. Nigdy nikomu nic nie zazdrościłem, aż do momentu jak widzę teraz ludzi zakochanych na ulicy. Jak widzę rodziców z dziećmi. Mogłem to wszystko mieć, a byłem nieodpowiedzialny, niestabilny emocjonalnie i ślepy. Uważam , że moja miłość to miłość karmiczna do mojej byłej kobiety. Żyć z tym po rozstaniu się nie da i wie , o tym każdy, kto był lub jest w karmicznych związkach.

Chciałbym kiedyś wrócić na to forum i napisać wam , że kobieta do mnie wróciła, że dbam inaczej o związek, że ona jest przy mnie najszczęśliwsza na świecie. Ale coraz bardziej obawiam się, że mimo pomocy terapeutów i rodziny, znajdę się pewnego dnia tam ? po drugiej stronie?

Pieknie opisane, tez mam podoba sytuacje, trzeba jakos na mus sie popychac do przodu, a naszym kochanym, zyczyc jak najlepiej!
Coz wiecej pisac, wszystko Ty opisales, lekcje masz odrobione, a pewnie nadal je robisz i bardzo dobrze.

Ja rowniez chcialbym kiedys wrocic na te forum, a nawet do Twojego watku i zobaczyc ze Twoje zycie a takze moje sie ulozylo! Kto wie nie znamy dnia ani godziny, czy bedzie dobrze czy nie... Moze kiedys nasze marzenia sie spelnia i poraz kolejny utulimy je i juz nigdy w zyciu nie puscimy!

Pozdrawiam, zycze szczescia!

Podpisuje sie pod tym , też było wszystko i straciłem wszystko. Kobietę i kontakt z dzieckiem. Czytam od dłuższego czasu forum ale ni jak mi nie lepiej.Pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyć ani przyspieszyć a zapomnieć to juz zupełnie.co z tego jak polak mądry po szkodzie.Co zrobić jak już nic nie można zrobić...Chyba tylko na siłe się oszukiwać. Bo co raz straciłeś nie wróci juz - nie wróci.

Będziesz, będziesz Big jeszcze triumfować...

4

Odp: Po drugiej stronie...

Pogdybac sobie mozna, wkoncu marzenia sie spelniaja, moze przyjdzie taki dzien ze kazdy sobie wybaczy, zostawi to co bylo wczoraj i zacznie to co bedzie jutro!
Kto wie, co bedzie jutro? Nikt nie wie, ja zyje nadzieja, choc nieraz mnie to wszystko wbija do grobu... Ale nic innego i tak mi nie pozostalo...

"W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca."

5

Odp: Po drugiej stronie...

dodajcie mnie do tego klubu

6

Odp: Po drugiej stronie...

I mnie kolejną. ....4 miesiące po rozstaniu, terapia psychologa,  ból cierpienie żal.....tęsknota i dziecko śpiące obok i teskniące za tym co było i jak było. ...piszę i płaczę bo tęsknię okrutnie

7

Odp: Po drugiej stronie...

Dziękuję za to że nazwales słowo po imieniu - blokada emocjonalna- byłam tak zmęczona życiem stresem w pracy i w domu pustymi i samotnym i nocami czułam ze duszę się nie mam czym oddychać ze "siedzę" w beczce smoly ze nie mam sily wytrwać przetrwać kolejnego dnia i wybuchu wszystko. ...po czasie żałuję bardzo. Wróciłam do emocjonalnej równowagi ale mąż nie wrócił i juz nie wróci (złożył papiery) .....tęsknię  za Tobą nie mogę tak, życie bez Ciebie to nie mój świat. ....

8

Odp: Po drugiej stronie...

rozterkowa, podejrzewam że gach kopnął cię w napalony zadeczek, gdy zorientował się, że sprawy zaszły za daleko i  że za chwilę on będzie musiał związać się z babą, która kogoś zdradza. No cóż- samo życie.
Zdecydowana większość etatowych gachów, którzy celowo namierzają mężatki na swoje kloaki raczej nie wiąże się na stałe z puszczającą się z nimi czyjąś żoną. Robią to tylko naiwni i niedoświadczeni- szanujący się doświadczony gach nie popełni takiego błędu.
Tak więc, jak sądzę, gach kopnął panią w zadek, mąż też wypiął się na taką kobietę i dzisiaj pozostał smutek, żal i płacz do poduszki, nie wiadomo czy za gachem, czy za mężem.
A jeśli chodzi o autora wątku, to cóż tu można powiedzieć?
W Biblii jest napisane "PYCHA IDZIE PRZED UPADKIEM", ja na innym portalu często lubiłam cytować to niezwykle mądre biblijne stwierdzenie, więc i tutaj też pozwolę sobie na ten cytat. Przytoczę też kilka innych, tak z rozpędu "Choćbyś głupca starł w moździerzu razem z krupami, nie opuści  go głupota", "Jak pies wraca do tego, co zwymiotował, tak głupiec powtarza swoje głupstwa", "Ciężki jest kamień i sporo wazy piasek, ale rozdrażnienie z powodu głupca cięższe jest od obu".
Głupota jest potężną siłą- szkoda, że za głupotę niektórych ludzi płacą mądrzy ludzie.

9

Odp: Po drugiej stronie...
julkaxx napisał/a:

rozterkowa, podejrzewam że gach kopnął cię w napalony zadeczek, gdy zorientował się, że sprawy zaszły za daleko i  że za chwilę on będzie musiał związać się z babą, która kogoś zdradza. No cóż- samo życie.
Zdecydowana większość etatowych gachów, którzy celowo namierzają mężatki na swoje kloaki raczej nie wiąże się na stałe z puszczającą się z nimi czyjąś żoną. Robią to tylko naiwni i niedoświadczeni- szanujący się doświadczony gach nie popełni takiego błędu.
Tak więc, jak sądzę, gach kopnął panią w zadek, mąż też wypiął się na taką kobietę i dzisiaj pozostał smutek, żal i płacz do poduszki, nie wiadomo czy za gachem, czy za mężem.
A jeśli chodzi o autora wątku, to cóż tu można powiedzieć?
W Biblii jest napisane "PYCHA IDZIE PRZED UPADKIEM", ja na innym portalu często lubiłam cytować to niezwykle mądre biblijne stwierdzenie, więc i tutaj też pozwolę sobie na ten cytat. Przytoczę też kilka innych, tak z rozpędu "Choćbyś głupca starł w moździerzu razem z krupami, nie opuści  go głupota", "Jak pies wraca do tego, co zwymiotował, tak głupiec powtarza swoje głupstwa", "Ciężki jest kamień i sporo wazy piasek, ale rozdrażnienie z powodu głupca cięższe jest od obu".
Głupota jest potężną siłą- szkoda, że za głupotę niektórych ludzi płacą mądrzy ludzie.

Ale w Tobie jadu ...

Dobro zawsze wraca :-)

10

Odp: Po drugiej stronie...

Tyle we mnie jadu, ile Ty masz brudu za paznokciem.
Uderz w stół, a nozyce same się odezwą- pewnie sama jesteś jedną z tych młodych suczek, które zasadzają się na starych, zmanierowanych, bogatych dziadków i odbijają ich starym żonom. Stary rzuca wszystko i leci za młodą doopą, potem buli kasę i zasypuje doopencję prezentami, kasą, samochodami, drogimi wojażami itd. - tak jak ten Twój. Stara wysłużona żona siedzi w swoje samotni i płacze, a młoda dupa rządzi. Jednak młodej nudzi się w końcu, kasa starego dziadka zaczyna jej ciążyć- do młodego i jurnego coraz bardziej jej tęskno.
Dziewuszko, widok takiej młodej dupencji, która wisi na starym dziadku jest naprawdę bardzo żałosny i groteskowy.
I proszę, jak to się wielce oburzyła, że ja śmiałam podsumować jedną z puszczających się żon. No coś takiego- cóż to za skandal!

11

Odp: Po drugiej stronie...

Bo teraz nie ma milosci za nic, ta milosc sie gdzies uchowala w tych starszych ludziach, a Ci mlodzi albo kasa, albo wyglad miss modelingu... A po co to wszystko? Nie mam pojecia. Jak widze 18 letnia dziewczyne i 50 letniego juz w sumie dziadka to noz w kieszeni mi sie otwiera... Ale co zrobic, doslownie nic.
SWIATEM RZADZI PIENIADZ!

"W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca."

12

Odp: Po drugiej stronie...

Światem rządzi przede wszystkim głupota ludzka- pieniądz i dupa także, rzecz jasna.
Ja też, gdy widzę taką groteskową parkę mam odruch wymiotny, bo wiem, że za takimi ludźmi zawsze ciągnie się czyjaś krzywda, oczywiście krzywda starej wysłużonej żony.
Obrzydliwość ludzka. Te młode suczki najczęściej wywodzą się z bidy, z małych mieścinek, ale nie zawsze jest   to regułą. nie mam najmniejszej nawet tolerancji dla podłości ludzkiej.

13 Ostatnio edytowany przez paulo71 (2015-04-06 08:45:23)

Odp: Po drugiej stronie...

lovehatehero przeczytałem te twoje mazgaje. weź ty się ogarnij człowieku.
Masz kurde 30 lat, a ta co opisałeś to nie jedna kobieta na świecie, pełno jest kobiet.
Ja w twoim wieku już byłem od 2 lat po rozwodzie i miałem jeszcze inny problem. Pozbierałęm się, zacząłem poznawać inne kobiety a nie płakałem w poduszkę jak dziecko.
A to co opisałeś z tymi kwiatkami itp. to sobie w buty włóż.
Dbałem o kobiete swoją bardzo, kwiatki, prezenty, i taki tam.
I co, zwiała. Więc nie ma reguły. Można być nie co obojętnym a jak ona będzie chciała być z tobą to będzie a jeśli nie, to żebyś pełzał za nią to będzie cie miała gdzieś.

14

Odp: Po drugiej stronie...
paulo71 napisał/a:

lovehatehero przeczytałem te twoje mazgaje. weź ty się ogarnij człowieku.
Masz kurde 30 lat, a ta co opisałeś to nie jedna kobieta na świecie, pełno jest kobiet.
Ja w twoim wieku już byłem od 2 lat po rozwodzie i miałem jeszcze inny problem. Pozbierałęm się, zacząłem poznawać inne kobiety a nie płakałem w poduszkę jak dziecko.
A to co opisałeś z tymi kwiatkami itp. to sobie w buty włóż.
Dbałem o kobiete swoją bardzo, kwiatki, prezenty, i taki tam.
I co, zwiała. Więc nie ma reguły. Można być nie co obojętnym a jak ona będzie chciała być z tobą to będzie a jeśli nie, to żebyś pełzał za nią to będzie cie miała gdzieś.

Z jednym się zgodzę. Trzeba się jakoś ogarnąć, to fakt. To nie wiek świadczy o tym, że jesteś bardziej dorosły i byłeś dwa lata po rozwodzie. Chwała i szacunek ci za to, że się pozbierałeś. Ja nigdzie nie napisałem, że poznawanie kobiet to dla mnie problem ale być może faktycznie, będę musiał się bardziej na kogoś innego otworzyć. Ja napisałem tylko, że straciłem kobietę, która dbała o mnie jak tylko mogła, nic mi nie zrobiła, kochała, była uczciwa, a to ja stałem się oprawcą, a z tym żyje się strasznie ciężko.
To,że opisałem aby bardziej dbać o kobiety, to nie jest wyznacznik szczęścia, a tylko jego budulec. Od ciebie kobieta sama odeszła, z tego co czytam. Co z tego, że dawałeś jej kwiaty, skoro zapomniałeś lub oboje zapomnieliście, o czymś innym. Być może przestałeś być dla niej nie tylko jako mąż, ale także jako przyjaciel i kochanek. Nie znam twojej historii, ale ludzie z założenia są leniwi, a jeśli ktoś będąc w małżeństwie decyduje się na rozwód, to sprawa rozchodzi się o bardziej poważne sprawy, jak kwiaty, rocznice,czy jakiś Dzień Kobiet.

Ja ze swoją byłą kobietą, nie mam żadnych złych chwil, nie mogę jej zarzucić dosłownie nic. Chciałbym coś zwalić na nią, znaleźć jakieś wielkie wady aby było mi łatwiej, ale się nie da. Zawaliłem sprawę. Przegrałem z własną głową. Nie pracowałem nad sobą, nad związkiem. Ja nie tyle nie mogę pogodzić się z jej odejściem, ale z ogromnymi wyrzutami sumienia, że ją tak skrzywdziłem, mimo że przysięgałem nie raz, że zawsze będę jej bronił.

15

Odp: Po drugiej stronie...
julkaxx napisał/a:

Tyle we mnie jadu, ile Ty masz brudu za paznokciem.
Uderz w stół, a nozyce same się odezwą- pewnie sama jesteś jedną z tych młodych suczek, które zasadzają się na starych, zmanierowanych, bogatych dziadków i odbijają ich starym żonom. Stary rzuca wszystko i leci za młodą doopą, potem buli kasę i zasypuje doopencję prezentami, kasą, samochodami, drogimi wojażami itd. - tak jak ten Twój. Stara wysłużona żona siedzi w swoje samotni i płacze, a młoda dupa rządzi. Jednak młodej nudzi się w końcu, kasa starego dziadka zaczyna jej ciążyć- do młodego i jurnego coraz bardziej jej tęskno.
Dziewuszko, widok takiej młodej dupencji, która wisi na starym dziadku jest naprawdę bardzo żałosny i groteskowy.
I proszę, jak to się wielce oburzyła, że ja śmiałam podsumować jedną z puszczających się żon. No coś takiego- cóż to za skandal!

Przeczytaj dokładnie za nim oceniasz. Mój partner nie miał nigdy żony i dziecka . Jesteśmy razem 4 lata i nie pieniądze nas połączyły ... nie mierz wszystkich swoją miarą . jadu widzę coraz więcej po Twoich postach... musisz być niedowartosciowana

Dobro zawsze wraca :-)

16

Odp: Po drugiej stronie...

Polecam rudotel mi się po tym dobrze śpi (taki żart).

17

Odp: Po drugiej stronie...
lovehatehero napisał/a:
paulo71 napisał/a:

lovehatehero przeczytałem te twoje mazgaje. weź ty się ogarnij człowieku.
Masz kurde 30 lat, a ta co opisałeś to nie jedna kobieta na świecie, pełno jest kobiet.
Ja w twoim wieku już byłem od 2 lat po rozwodzie i miałem jeszcze inny problem. Pozbierałęm się, zacząłem poznawać inne kobiety a nie płakałem w poduszkę jak dziecko.
A to co opisałeś z tymi kwiatkami itp. to sobie w buty włóż.
Dbałem o kobiete swoją bardzo, kwiatki, prezenty, i taki tam.
I co, zwiała. Więc nie ma reguły. Można być nie co obojętnym a jak ona będzie chciała być z tobą to będzie a jeśli nie, to żebyś pełzał za nią to będzie cie miała gdzieś.

Z jednym się zgodzę. Trzeba się jakoś ogarnąć, to fakt. To nie wiek świadczy o tym, że jesteś bardziej dorosły i byłeś dwa lata po rozwodzie. Chwała i szacunek ci za to, że się pozbierałeś. Ja nigdzie nie napisałem, że poznawanie kobiet to dla mnie problem ale być może faktycznie, będę musiał się bardziej na kogoś innego otworzyć. Ja napisałem tylko, że straciłem kobietę, która dbała o mnie jak tylko mogła, nic mi nie zrobiła, kochała, była uczciwa, a to ja stałem się oprawcą, a z tym żyje się strasznie ciężko.
To,że opisałem aby bardziej dbać o kobiety, to nie jest wyznacznik szczęścia, a tylko jego budulec. Od ciebie kobieta sama odeszła, z tego co czytam. Co z tego, że dawałeś jej kwiaty, skoro zapomniałeś lub oboje zapomnieliście, o czymś innym. Być może przestałeś być dla niej nie tylko jako mąż, ale także jako przyjaciel i kochanek. Nie znam twojej historii, ale ludzie z założenia są leniwi, a jeśli ktoś będąc w małżeństwie decyduje się na rozwód, to sprawa rozchodzi się o bardziej poważne sprawy, jak kwiaty, rocznice,czy jakiś Dzień Kobiet.


Ja ze swoją byłą kobietą, nie mam żadnych złych chwil, nie mogę jej zarzucić dosłownie nic. Chciałbym coś zwalić na nią, znaleźć jakieś wielkie wady aby było mi łatwiej, ale się nie da. Zawaliłem sprawę. Przegrałem z własną głową. Nie pracowałem nad sobą, nad związkiem. Ja nie tyle nie mogę pogodzić się z jej odejściem, ale z ogromnymi wyrzutami sumienia, że ją tak skrzywdziłem, mimo że przysięgałem nie raz, że zawsze będę jej bronił.

Może nawaliłeś chłopie ale kobiety są różne, różniste i czasem za bardzo takim dbającym nie ma co być.
Przekonałem się i wiem coś o tym.
Jesteś w porządku to one mają cie za nic. Jak jesteś nie wporządku to znowu tekścik : nie dbasz o mnie. Co by nie było, nie dopasujesz. Wszystko zależy co dana kobieta ma w głowie. Może przesadzam, ale jak na razie spotykając się z różnymi to obecnie rezygnuję z dalszej znajomości.

18

Odp: Po drugiej stronie...

Żywiec Zdrój, nie wierzę Ci. Wyszłaś z bidy, spodobałaś się jakiemuś bogatemu staremu zmanierowanemu chłopu, który zapewne tkwił w wielce nieszczęśliwym małżeństwie ze starą wysłużoną zoną i poszłaś na ten układ. Nachapałaś się jednak dość i znudził Ci się stary dziadek. Teraz marzy ci się młody i jurny, tyle tylko że sama pochodzisz z bidy i wiesz doskonale o tym, że wiele musiałabyś poświęcić, żeby zrealizować się z facetem w stosownym do Twojego wieku. Ciężko byłoby Ci zrezygnować z zasobnego bankomatu. Pięknie się urządziłaś- a w takie bajki, że nie poleciałaś na kasę, to ja na pewno nie uwierzę. Już ja  to widzę, jakbyś Ty poleciała na starego i bidnego. Daruj sobie.

19

Odp: Po drugiej stronie...

Nie musisz mi wierzyć.. żyłam w związku z facetem młodszym który mnie zamknął w klatce i był tak zazdrosny, że nie mogłam tego zniesc. Odeszlam i pół roku byłam sama gdy poznałam go !! To ja za nim biegalam , nie on ... i nawet nie wiedziałam , że materialnie jest wysoko bo to ukrywał !! Przeczytaj moje posty dokładnie.. nie kłamie, on nie miał nigdy żony !!a poznałam jego rodzinę. Mam powodzenie u facetów , i mogłabym wybierać ale to właśnie on ma taki charakter ze nie mogę mu nic zarzucić ...!! I tylko wiek sad( tak pochodzę z biedy i od 20 roku życia to ja pomagam mamie i ta bieda ukształtowała we mnie dobrego człowieka i z tego jestem dumna. Nie oceniaj mnie. Życzę Ci więcej empatii.

Dobro zawsze wraca :-)

20

Odp: Po drugiej stronie...

Do julkaxx - faktycznie masz swój pogląd na błąd - a wiesz kto to jest melancholik introwertyk?  Jeśli masz z tym problem to się nie wypowiadaj. A mężowi tylko o kasę chodzi żeby coś z tego gówna zyskać.

21

Odp: Po drugiej stronie...
paulo71 napisał/a:

lovehatehero przeczytałem te twoje mazgaje. weź ty się ogarnij człowieku.
Masz kurde 30 lat, a ta co opisałeś to nie jedna kobieta na świecie, pełno jest kobiet.
Ja w twoim wieku już byłem od 2 lat po rozwodzie i miałem jeszcze inny problem. Pozbierałęm się, zacząłem poznawać inne kobiety a nie płakałem w poduszkę jak dziecko.
A to co opisałeś z tymi kwiatkami itp. to sobie w buty włóż.
Dbałem o kobiete swoją bardzo, kwiatki, prezenty, i taki tam.
I co, zwiała. Więc nie ma reguły. Można być nie co obojętnym a jak ona będzie chciała być z tobą to będzie a jeśli nie, to żebyś pełzał za nią to będzie cie miała gdzieś.

O... dokładnie jesteś dobry - spierniczy do złego , jestes zły ucieknie do dobrego ... skad ja to znam haha


PS byłem tym złym wink

Będziesz, będziesz Big jeszcze triumfować...

22

Odp: Po drugiej stronie...
BigStar napisał/a:
paulo71 napisał/a:

lovehatehero przeczytałem te twoje mazgaje. weź ty się ogarnij człowieku.
Masz kurde 30 lat, a ta co opisałeś to nie jedna kobieta na świecie, pełno jest kobiet.
Ja w twoim wieku już byłem od 2 lat po rozwodzie i miałem jeszcze inny problem. Pozbierałęm się, zacząłem poznawać inne kobiety a nie płakałem w poduszkę jak dziecko.
A to co opisałeś z tymi kwiatkami itp. to sobie w buty włóż.
Dbałem o kobiete swoją bardzo, kwiatki, prezenty, i taki tam.
I co, zwiała. Więc nie ma reguły. Można być nie co obojętnym a jak ona będzie chciała być z tobą to będzie a jeśli nie, to żebyś pełzał za nią to będzie cie miała gdzieś.

O... dokładnie jesteś dobry - spierniczy do złego , jestes zły ucieknie do dobrego ... skad ja to znam haha


PS byłem tym złym wink

Albo też wmówi, że jesteś zły, gdy podważysz te wszystkie nic nie warte argumenty którymi próbowała przekonać, to się w końcu przyzna, że sama zniszczyła ten związek.

lovehatehero widać, że jesteś bardzo uczuciowy ale jednocześnie też masz mocny charakter bo odważyłeś się iść do terapeuty, chcesz sobie pomóc.

Wszelkie prawa zastrzeżone, reklamacje proszę składać drogą mailową smile

23

Odp: Po drugiej stronie...
Po_Prostu_Facet napisał/a:
BigStar napisał/a:
paulo71 napisał/a:

lovehatehero przeczytałem te twoje mazgaje. weź ty się ogarnij człowieku.
Masz kurde 30 lat, a ta co opisałeś to nie jedna kobieta na świecie, pełno jest kobiet.
Ja w twoim wieku już byłem od 2 lat po rozwodzie i miałem jeszcze inny problem. Pozbierałęm się, zacząłem poznawać inne kobiety a nie płakałem w poduszkę jak dziecko.
A to co opisałeś z tymi kwiatkami itp. to sobie w buty włóż.
Dbałem o kobiete swoją bardzo, kwiatki, prezenty, i taki tam.
I co, zwiała. Więc nie ma reguły. Można być nie co obojętnym a jak ona będzie chciała być z tobą to będzie a jeśli nie, to żebyś pełzał za nią to będzie cie miała gdzieś.

O... dokładnie jesteś dobry - spierniczy do złego , jestes zły ucieknie do dobrego ... skad ja to znam haha


PS byłem tym złym wink

Albo też wmówi, że jesteś zły, gdy podważysz te wszystkie nic nie warte argumenty którymi próbowała przekonać, to się w końcu przyzna, że sama zniszczyła ten związek.

lovehatehero widać, że jesteś bardzo uczuciowy ale jednocześnie też masz mocny charakter bo odważyłeś się iść do terapeuty, chcesz sobie pomóc.

Tak , dokładnie wmówi Ci ..... ale to nic , to nic co wam powiem , wiekszosc was mnie nie zna i niech tak zostanie smile.... jade dzis najstarsza córka na chrzest do młodszej .... jestesmy w kosciele , czekamy . Córka pyta mi sie  gdzie oni sa ? ja juz pełna konsternacja , mowie nie wiem poczekajmy chwile .... msza juz sie konczy , ludzie wychodza .... mowie poczekaj ..... bowiem co usłysze w kancelarii nie bedzie przyjemne , a tam dowiaduj sie ze , moja ex odwołała chrzest !!!!! - ja to nic bo mam swoje lata , za reszte zaplace mastercard smile ale mina mojej córki i to ze chciala zobaczyc siostre .............

Będziesz, będziesz Big jeszcze triumfować...

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Po drugiej stronie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018