netkobietyWszystkie działy
Poznajmy się ...

Chcialabym sie przedstawic ...

15 odpowiedzi2 658 wyświetleńzałożony przez monia1920, 03.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » POZNAJMY SIĘ ... » Chcialabym sie przedstawic ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Chcialabym sie przedstawic ...

Witajcie drogie Panie.
Znalazlam was sobie wczoraj przypadkiem i od tej pory nie moge sie oderwac od komputera. Tyle jest tu zyciowych spraw, dobrych rad, a czasem zwyklego humoru. I ta wszechobecna chec niesienia pomocy zatroskanym dusza... Zauroczylo mnie to forum i pomyslalam, moze zechca mnie dopuscic do swojego grona? A moze lepiej nie probowac dolaczyc do zwartej i tak dobrze rozumiejacej sie grupy? A pozniej jedna mysl - raz sie zyje! I oto jestem...

Moze troche o mnie

Mam 33 lata i bagaz doswiadczen. Jestem mama - moja 6-letnia coreczka jest jak promyk slonca!!!Jestem osoba pogodna i pozytywnie nastawiona do swiata i ludzi - zawsze staram sie w nich szukac dobra. Mam prace, ktora lubie, grupe znajomych, z ktorymi mozna sie posmiac, wyjsc na drinka...
Wyglada na to, ze wszystko jest dobrze - ,,wiec co ona tutaj robi'' - zapytacie moze? Odpowiedz jest prosta - kiedy jest koniec pracy, kiedy kawa juz wypita u znajomych, kedy moja coreczka juz smacznie spi - wtedy przychodza one - trzy godziny mojej samotnosci...te wieczorne godziny, kiedy przychodza refleksje nad zyciem, nad bledami, ktore popelnilam, rozdrozach, na ktorych zle wybralam trase dalszej wedrowki. To sa takie trzy ciche godziny - tylko ja i moje mysli, ktorych nikt nie rozprasza paplanina...A pozniej nadchodzi noc - jesli mam szczescie - zasypiam, w te gorsze dni, trzy godziny przeciagaja sie do 1,2,3-ciej w nocy...Nikt, kto mnie zna, nie nazwalby mnie osoba smutna. ,,Dobrze gra'' - powiedzialybyscie moze? Ale to nie jest tak. Ja nie udaje. Kazdego ranka, zanim wstanie moja coreczka, zmiatam te moja samotnosc ( te moja slabosc ) do pudelka i zamykam na klucz. Nikomu nie sa potrzebne smutne oczy i ciezkie westchnienia, wiec ja wszystkim tego oszczedzam. Patrze w lustro i mowie - to bedzie dobry dzien - glowa do gory. Nazwijcie mnie naiwna - ale ta moja mala przemowa dziala na mnie! Uwaga, nadchodze uzbrojona w ironie i moj ulubiony sarkastyczny zart! Usmiech pojawia sie na ustach i tylko jesli ktos spojrzalby tak bardzo dokladnie, tak gleboko w moje oczy, moze, moze dostrzeglby smutek poprzedniej nocy...Ale nikt nie patrzy, a ja nikomu tego nie bede ulatwiac, bo po co obarczac kogos problemami, na ktore oni nie maja wplywu...

Bycmoze zapytacie ponownie - ,,skoro tak, to co ona tu robi''? Wczoraj, pierwszy raz od dawna, nie mialam czasu myslec o tym jak bardzo czuje sie samotna, jak bardzo chcialabym z kims porozmawiac. Nie, nie o smutku, samotnosci czy zlamanym sercu. O takich zwyklych, codziennych sprawach. Po prostu zwyczajnie z kims porozmawiac... Ale wczoraj nie mialam czasu o tym myslec - znalazlam was i czytalam watek za watkiem, problemy male i duze. Czasem najlepszym lekarstwem na smutek jest fakt, ze sa inni, ktorzy wlasnie w tej samej chwili czuja sie tak samo...

Tak wiec jestem i prosze: Czy myslicie Panie, ze jest tu jeszcze miejsce dla takiej zakreconej troche i zgubionej poniekad duszy? Czy uda mi sie stac czescia was? Czy ktos bedzie chcial posluchac moje historii, w ktorej znalezc mozna szczescie absolne ale i smutek ostateczny? Czy ja potrafilabym komus pomoc, jesli nie rada, to moze zwyklym: ,, Glowa do gory...I to minie''. Nie ma chyba lepszego lekarstwa na zbolala dusze niz poczuc sie komus potrzebnym, zapomniec o tym, co Cie dreczy skupiajac sie na pomocy innym cierpiacym dusza. Nie ma wtedy czasu na rozmyslanie o swoich smutkach, nie ma miejsca w sercu na uzalanie sie nad soba - bo czas i serce wypelni troska o innych...

Chcialam was powitac, tak cichutko zapukac do waszych drzwi...

2

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Może nie jestem panią, lecz panem ale Witam Cię serdecznie

monia1920 napisał/a:

Witajcie drogie Panie.
Znalazlam was sobie wczoraj przypadkiem i od tej pory nie moge sie oderwac od komputera. Tyle jest tu zyciowych spraw, dobrych rad, a czasem zwyklego humoru. I ta wszechobecna chec niesienia pomocy zatroskanym dusza... Zauroczylo mnie to forum i pomyslalam, moze zechca mnie dopuscic do swojego grona? A moze lepiej nie probowac dolaczyc do zwartej i tak dobrze rozumiejacej sie grupy? A pozniej jedna mysl - raz sie zyje! I oto jestem...

Moze troche o mnie

Mam 33 lata i bagaz doswiadczen. Jestem mama - moja 6-letnia coreczka jest jak promyk slonca!!!Jestem osoba pogodna i pozytywnie nastawiona do swiata i ludzi - zawsze staram sie w nich szukac dobra. Mam prace, ktora lubie, grupe znajomych, z ktorymi mozna sie posmiac, wyjsc na drinka...
Wyglada na to, ze wszystko jest dobrze - ,,wiec co ona tutaj robi'' - zapytacie moze? Odpowiedz jest prosta - kiedy jest koniec pracy, kiedy kawa juz wypita u znajomych, kedy moja coreczka juz smacznie spi - wtedy przychodza one - trzy godziny mojej samotnosci...te wieczorne godziny, kiedy przychodza refleksje nad zyciem, nad bledami, ktore popelnilam, rozdrozach, na ktorych zle wybralam trase dalszej wedrowki. To sa takie trzy ciche godziny - tylko ja i moje mysli, ktorych nikt nie rozprasza paplanina...A pozniej nadchodzi noc - jesli mam szczescie - zasypiam, w te gorsze dni, trzy godziny przeciagaja sie do 1,2,3-ciej w nocy...Nikt, kto mnie zna, nie nazwalby mnie osoba smutna. ,,Dobrze gra'' - powiedzialybyscie moze? Ale to nie jest tak. Ja nie udaje. Kazdego ranka, zanim wstanie moja coreczka, zmiatam te moja samotnosc ( te moja slabosc ) do pudelka i zamykam na klucz. Nikomu nie sa potrzebne smutne oczy i ciezkie westchnienia, wiec ja wszystkim tego oszczedzam. Patrze w lustro i mowie - to bedzie dobry dzien - glowa do gory. Nazwijcie mnie naiwna - ale ta moja mala przemowa dziala na mnie! Uwaga, nadchodze uzbrojona w ironie i moj ulubiony sarkastyczny zart! Usmiech pojawia sie na ustach i tylko jesli ktos spojrzalby tak bardzo dokladnie, tak gleboko w moje oczy, moze, moze dostrzeglby smutek poprzedniej nocy...Ale nikt nie patrzy, a ja nikomu tego nie bede ulatwiac, bo po co obarczac kogos problemami, na ktore oni nie maja wplywu...

Bycmoze zapytacie ponownie - ,,skoro tak, to co ona tu robi''? Wczoraj, pierwszy raz od dawna, nie mialam czasu myslec o tym jak bardzo czuje sie samotna, jak bardzo chcialabym z kims porozmawiac. Nie, nie o smutku, samotnosci czy zlamanym sercu. O takich zwyklych, codziennych sprawach. Po prostu zwyczajnie z kims porozmawiac... Ale wczoraj nie mialam czasu o tym myslec - znalazlam was i czytalam watek za watkiem, problemy male i duze. Czasem najlepszym lekarstwem na smutek jest fakt, ze sa inni, ktorzy wlasnie w tej samej chwili czuja sie tak samo...

Tak wiec jestem i prosze: Czy myslicie Panie, ze jest tu jeszcze miejsce dla takiej zakreconej troche i zgubionej poniekad duszy? Czy uda mi sie stac czescia was? Czy ktos bedzie chcial posluchac moje historii, w ktorej znalezc mozna szczescie absolne ale i smutek ostateczny? Czy ja potrafilabym komus pomoc, jesli nie rada, to moze zwyklym: ,, Glowa do gory...I to minie''. Nie ma chyba lepszego lekarstwa na zbolala dusze niz poczuc sie komus potrzebnym, zapomniec o tym, co Cie dreczy skupiajac sie na pomocy innym cierpiacym dusza. Nie ma wtedy czasu na rozmyslanie o swoich smutkach, nie ma miejsca w sercu na uzalanie sie nad soba - bo czas i serce wypelni troska o innych...

Chcialam was powitac, tak cichutko zapukac do waszych drzwi...

3

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Witam Cię Monia1920.
Oczywiście, że znajdzie się tu dla Ciebie miejsce.
Każdemu czasem doskwiera samotność to dobra strona by się wyżalić, doradzić komuś w probleach etc smile

4

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Dziekuje bardzo!!
A Panow przepraszam, powinnam byla napisac: Witam wszystkich, a nie tylko Panie :-)

5

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Nic się nie stało Monia :-) witam serdecznie w imieniu płci brzydkiej smile

6

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

brzydka, niebrzydka - wszyscy witamy:)

7

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...
monia1920 napisał/a:

Witajcie drogie Panie.
Znalazlam was sobie wczoraj przypadkiem i od tej pory nie moge sie oderwac od komputera. Tyle jest tu zyciowych spraw, dobrych rad, a czasem zwyklego humoru. I ta wszechobecna chec niesienia pomocy zatroskanym dusza... Zauroczylo mnie to forum i pomyslalam, moze zechca mnie dopuscic do swojego grona? A moze lepiej nie probowac dolaczyc do zwartej i tak dobrze rozumiejacej sie grupy? A pozniej jedna mysl - raz sie zyje! I oto jestem...

Moze troche o mnie

Mam 33 lata i bagaz doswiadczen. Jestem mama - moja 6-letnia coreczka jest jak promyk slonca!!!Jestem osoba pogodna i pozytywnie nastawiona do swiata i ludzi - zawsze staram sie w nich szukac dobra. Mam prace, ktora lubie, grupe znajomych, z ktorymi mozna sie posmiac, wyjsc na drinka...
Wyglada na to, ze wszystko jest dobrze - ,,wiec co ona tutaj robi'' - zapytacie moze? Odpowiedz jest prosta - kiedy jest koniec pracy, kiedy kawa juz wypita u znajomych, kedy moja coreczka juz smacznie spi - wtedy przychodza one - trzy godziny mojej samotnosci...te wieczorne godziny, kiedy przychodza refleksje nad zyciem, nad bledami, ktore popelnilam, rozdrozach, na ktorych zle wybralam trase dalszej wedrowki. To sa takie trzy ciche godziny - tylko ja i moje mysli, ktorych nikt nie rozprasza paplanina...A pozniej nadchodzi noc - jesli mam szczescie - zasypiam, w te gorsze dni, trzy godziny przeciagaja sie do 1,2,3-ciej w nocy...Nikt, kto mnie zna, nie nazwalby mnie osoba smutna. ,,Dobrze gra'' - powiedzialybyscie moze? Ale to nie jest tak. Ja nie udaje. Kazdego ranka, zanim wstanie moja coreczka, zmiatam te moja samotnosc ( te moja slabosc ) do pudelka i zamykam na klucz. Nikomu nie sa potrzebne smutne oczy i ciezkie westchnienia, wiec ja wszystkim tego oszczedzam. Patrze w lustro i mowie - to bedzie dobry dzien - glowa do gory. Nazwijcie mnie naiwna - ale ta moja mala przemowa dziala na mnie! Uwaga, nadchodze uzbrojona w ironie i moj ulubiony sarkastyczny zart! Usmiech pojawia sie na ustach i tylko jesli ktos spojrzalby tak bardzo dokladnie, tak gleboko w moje oczy, moze, moze dostrzeglby smutek poprzedniej nocy...Ale nikt nie patrzy, a ja nikomu tego nie bede ulatwiac, bo po co obarczac kogos problemami, na ktore oni nie maja wplywu...

Bycmoze zapytacie ponownie - ,,skoro tak, to co ona tu robi''? Wczoraj, pierwszy raz od dawna, nie mialam czasu myslec o tym jak bardzo czuje sie samotna, jak bardzo chcialabym z kims porozmawiac. Nie, nie o smutku, samotnosci czy zlamanym sercu. O takich zwyklych, codziennych sprawach. Po prostu zwyczajnie z kims porozmawiac... Ale wczoraj nie mialam czasu o tym myslec - znalazlam was i czytalam watek za watkiem, problemy male i duze. Czasem najlepszym lekarstwem na smutek jest fakt, ze sa inni, ktorzy wlasnie w tej samej chwili czuja sie tak samo...

Tak wiec jestem i prosze: Czy myslicie Panie, ze jest tu jeszcze miejsce dla takiej zakreconej troche i zgubionej poniekad duszy? Czy uda mi sie stac czescia was? Czy ktos bedzie chcial posluchac moje historii, w ktorej znalezc mozna szczescie absolne ale i smutek ostateczny? Czy ja potrafilabym komus pomoc, jesli nie rada, to moze zwyklym: ,, Glowa do gory...I to minie''. Nie ma chyba lepszego lekarstwa na zbolala dusze niz poczuc sie komus potrzebnym, zapomniec o tym, co Cie dreczy skupiajac sie na pomocy innym cierpiacym dusza. Nie ma wtedy czasu na rozmyslanie o swoich smutkach, nie ma miejsca w sercu na uzalanie sie nad soba - bo czas i serce wypelni troska o innych...

Chcialam was powitac, tak cichutko zapukac do waszych drzwi...

Moniu 1920, witam Cię wrażliwie i empatycznie smile Twój post do głębi mnie wzruszył i coś ważnego uświadomił. Jeżeli ogarnie Cię smutek, serdecznie zapraszam do odwiedzenia chorwackiej kafejki pod palmami w dziale Nasza społeczność.

8

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Moniu 1920, witam Cię wrażliwie i empatycznie smile Twój post do głębi mnie wzruszył i coś ważnego uświadomił. Jeżeli ogarnie Cię smutek, serdecznie zapraszam do odwiedzenia chorwackiej kafejki pod palmami w dziale Nasza społeczność.


Dziekuje bardzo, napewno skorzystam z propozycji

9

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Witaj.

Ja kiedys trafilam tu przypadkiem, mialam zostac na chwile... To bylo kilka lat temu smile

Pisz, czytaj, doradzaj innym. Tak po prostu: z serca, rozumu, ze checi pomocy smile

pozdrawiam cieplutko smile

10

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Witam serdecznie! Też jestem tu nowa smile Mam nadzieję, że mnie również przyjmiecie smile

11

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Dziekuje bardzo za mile slowa.
Zagubiona_27 - od razu mi sie zrobilo razniej big_smile

12

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...

Bo na tym forum zawsze kazdemu robi sie razniej... smile po to ono istnieje smile

13

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
monia1920 napisał/a:

Witajcie drogie Panie.
Znalazlam was sobie wczoraj przypadkiem i od tej pory nie moge sie oderwac od komputera. Tyle jest tu zyciowych spraw, dobrych rad, a czasem zwyklego humoru. I ta wszechobecna chec niesienia pomocy zatroskanym dusza... Zauroczylo mnie to forum i pomyslalam, moze zechca mnie dopuscic do swojego grona? A moze lepiej nie probowac dolaczyc do zwartej i tak dobrze rozumiejacej sie grupy? A pozniej jedna mysl - raz sie zyje! I oto jestem...

Moze troche o mnie

Mam 33 lata i bagaz doswiadczen. Jestem mama - moja 6-letnia coreczka jest jak promyk slonca!!!Jestem osoba pogodna i pozytywnie nastawiona do swiata i ludzi - zawsze staram sie w nich szukac dobra. Mam prace, ktora lubie, grupe znajomych, z ktorymi mozna sie posmiac, wyjsc na drinka...
Wyglada na to, ze wszystko jest dobrze - ,,wiec co ona tutaj robi'' - zapytacie moze? Odpowiedz jest prosta - kiedy jest koniec pracy, kiedy kawa juz wypita u znajomych, kedy moja coreczka juz smacznie spi - wtedy przychodza one - trzy godziny mojej samotnosci...te wieczorne godziny, kiedy przychodza refleksje nad zyciem, nad bledami, ktore popelnilam, rozdrozach, na ktorych zle wybralam trase dalszej wedrowki. To sa takie trzy ciche godziny - tylko ja i moje mysli, ktorych nikt nie rozprasza paplanina...A pozniej nadchodzi noc - jesli mam szczescie - zasypiam, w te gorsze dni, trzy godziny przeciagaja sie do 1,2,3-ciej w nocy...Nikt, kto mnie zna, nie nazwalby mnie osoba smutna. ,,Dobrze gra'' - powiedzialybyscie moze? Ale to nie jest tak. Ja nie udaje. Kazdego ranka, zanim wstanie moja coreczka, zmiatam te moja samotnosc ( te moja slabosc ) do pudelka i zamykam na klucz. Nikomu nie sa potrzebne smutne oczy i ciezkie westchnienia, wiec ja wszystkim tego oszczedzam. Patrze w lustro i mowie - to bedzie dobry dzien - glowa do gory. Nazwijcie mnie naiwna - ale ta moja mala przemowa dziala na mnie! Uwaga, nadchodze uzbrojona w ironie i moj ulubiony sarkastyczny zart! Usmiech pojawia sie na ustach i tylko jesli ktos spojrzalby tak bardzo dokladnie, tak gleboko w moje oczy, moze, moze dostrzeglby smutek poprzedniej nocy...Ale nikt nie patrzy, a ja nikomu tego nie bede ulatwiac, bo po co obarczac kogos problemami, na ktore oni nie maja wplywu...

Bycmoze zapytacie ponownie - ,,skoro tak, to co ona tu robi''? Wczoraj, pierwszy raz od dawna, nie mialam czasu myslec o tym jak bardzo czuje sie samotna, jak bardzo chcialabym z kims porozmawiac. Nie, nie o smutku, samotnosci czy zlamanym sercu. O takich zwyklych, codziennych sprawach. Po prostu zwyczajnie z kims porozmawiac... Ale wczoraj nie mialam czasu o tym myslec - znalazlam was i czytalam watek za watkiem, problemy male i duze. Czasem najlepszym lekarstwem na smutek jest fakt, ze sa inni, ktorzy wlasnie w tej samej chwili czuja sie tak samo...

Tak wiec jestem i prosze: Czy myslicie Panie, ze jest tu jeszcze miejsce dla takiej zakreconej troche i zgubionej poniekad duszy? Czy uda mi sie stac czescia was? Czy ktos bedzie chcial posluchac moje historii, w ktorej znalezc mozna szczescie absolne ale i smutek ostateczny? Czy ja potrafilabym komus pomoc, jesli nie rada, to moze zwyklym: ,, Glowa do gory...I to minie''. Nie ma chyba lepszego lekarstwa na zbolala dusze niz poczuc sie komus potrzebnym, zapomniec o tym, co Cie dreczy skupiajac sie na pomocy innym cierpiacym dusza. Nie ma wtedy czasu na rozmyslanie o swoich smutkach, nie ma miejsca w sercu na uzalanie sie nad soba - bo czas i serce wypelni troska o innych...

Chcialam was powitac, tak cichutko zapukac do waszych drzwi...

Moniu 1920, witam Cię wrażliwie i empatycznie smile Twój post do głębi mnie wzruszył i coś ważnego uświadomił. Jeżeli ogarnie Cię smutek, serdecznie zapraszam do odwiedzenia chorwackiej kafejki pod palmami w dziale Nasza społeczność.

hej:) może będzie okazja do dłuższej rozmowy, wydajesz się ciekawą osobą, trochę też tak mam jak ty, niby ok a jednak nie do końca, witam, pozdrawiam, odezwij się jeszcze

14

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...
zagubiona_27 napisał/a:

Witam serdecznie! Też jestem tu nowa smile Mam nadzieję, że mnie również przyjmiecie smile

ja też jestem nowa hej:)

15

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...
Salvador85 napisał/a:

Nic się nie stało Monia :-) witam serdecznie w imieniu płci brzydkiej smile

i nawet facet jest smile Salvador szukasz tu porad, jesteś z ciekawości ? pytam z własnej ciekawości

16

Odp: Chcialabym sie przedstawic ...
nasti85 napisał/a:
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
monia1920 napisał/a:

Witajcie drogie Panie.
Znalazlam was sobie wczoraj przypadkiem i od tej pory nie moge sie oderwac od komputera. Tyle jest tu zyciowych spraw, dobrych rad, a czasem zwyklego humoru. I ta wszechobecna chec niesienia pomocy zatroskanym dusza... Zauroczylo mnie to forum i pomyslalam, moze zechca mnie dopuscic do swojego grona? A moze lepiej nie probowac dolaczyc do zwartej i tak dobrze rozumiejacej sie grupy? A pozniej jedna mysl - raz sie zyje! I oto jestem...

Moze troche o mnie

Mam 33 lata i bagaz doswiadczen. Jestem mama - moja 6-letnia coreczka jest jak promyk slonca!!!Jestem osoba pogodna i pozytywnie nastawiona do swiata i ludzi - zawsze staram sie w nich szukac dobra. Mam prace, ktora lubie, grupe znajomych, z ktorymi mozna sie posmiac, wyjsc na drinka...
Wyglada na to, ze wszystko jest dobrze - ,,wiec co ona tutaj robi'' - zapytacie moze? Odpowiedz jest prosta - kiedy jest koniec pracy, kiedy kawa juz wypita u znajomych, kedy moja coreczka juz smacznie spi - wtedy przychodza one - trzy godziny mojej samotnosci...te wieczorne godziny, kiedy przychodza refleksje nad zyciem, nad bledami, ktore popelnilam, rozdrozach, na ktorych zle wybralam trase dalszej wedrowki. To sa takie trzy ciche godziny - tylko ja i moje mysli, ktorych nikt nie rozprasza paplanina...A pozniej nadchodzi noc - jesli mam szczescie - zasypiam, w te gorsze dni, trzy godziny przeciagaja sie do 1,2,3-ciej w nocy...Nikt, kto mnie zna, nie nazwalby mnie osoba smutna. ,,Dobrze gra'' - powiedzialybyscie moze? Ale to nie jest tak. Ja nie udaje. Kazdego ranka, zanim wstanie moja coreczka, zmiatam te moja samotnosc ( te moja slabosc ) do pudelka i zamykam na klucz. Nikomu nie sa potrzebne smutne oczy i ciezkie westchnienia, wiec ja wszystkim tego oszczedzam. Patrze w lustro i mowie - to bedzie dobry dzien - glowa do gory. Nazwijcie mnie naiwna - ale ta moja mala przemowa dziala na mnie! Uwaga, nadchodze uzbrojona w ironie i moj ulubiony sarkastyczny zart! Usmiech pojawia sie na ustach i tylko jesli ktos spojrzalby tak bardzo dokladnie, tak gleboko w moje oczy, moze, moze dostrzeglby smutek poprzedniej nocy...Ale nikt nie patrzy, a ja nikomu tego nie bede ulatwiac, bo po co obarczac kogos problemami, na ktore oni nie maja wplywu...

Bycmoze zapytacie ponownie - ,,skoro tak, to co ona tu robi''? Wczoraj, pierwszy raz od dawna, nie mialam czasu myslec o tym jak bardzo czuje sie samotna, jak bardzo chcialabym z kims porozmawiac. Nie, nie o smutku, samotnosci czy zlamanym sercu. O takich zwyklych, codziennych sprawach. Po prostu zwyczajnie z kims porozmawiac... Ale wczoraj nie mialam czasu o tym myslec - znalazlam was i czytalam watek za watkiem, problemy male i duze. Czasem najlepszym lekarstwem na smutek jest fakt, ze sa inni, ktorzy wlasnie w tej samej chwili czuja sie tak samo...

Tak wiec jestem i prosze: Czy myslicie Panie, ze jest tu jeszcze miejsce dla takiej zakreconej troche i zgubionej poniekad duszy? Czy uda mi sie stac czescia was? Czy ktos bedzie chcial posluchac moje historii, w ktorej znalezc mozna szczescie absolne ale i smutek ostateczny? Czy ja potrafilabym komus pomoc, jesli nie rada, to moze zwyklym: ,, Glowa do gory...I to minie''. Nie ma chyba lepszego lekarstwa na zbolala dusze niz poczuc sie komus potrzebnym, zapomniec o tym, co Cie dreczy skupiajac sie na pomocy innym cierpiacym dusza. Nie ma wtedy czasu na rozmyslanie o swoich smutkach, nie ma miejsca w sercu na uzalanie sie nad soba - bo czas i serce wypelni troska o innych...

Chcialam was powitac, tak cichutko zapukac do waszych drzwi...

Moniu 1920, witam Cię wrażliwie i empatycznie smile Twój post do głębi mnie wzruszył i coś ważnego uświadomił. Jeżeli ogarnie Cię smutek, serdecznie zapraszam do odwiedzenia chorwackiej kafejki pod palmami w dziale Nasza społeczność.

hej:) może będzie okazja do dłuższej rozmowy, wydajesz się ciekawą osobą, trochę też tak mam jak ty, niby ok a jednak nie do końca, witam, pozdrawiam, odezwij się jeszcze

Jestem pewna, ze uda nam sie porozmawiac nie raz i podyskutowac na ciekawe tematy.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » POZNAJMY SIĘ ... » Chcialabym sie przedstawic ...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026