Czemu zycie jest takie okrutne czemu to ze kogos kochasz tak boli?! Pokochalem dziewczyne ktora mieszka w bloku obok bylismy razem 9 miesiecy... Poczatki byly jak zawsze piekne zalezalo jej bardziej ode mnie. Kazdy dzien razem wspolne wakacje wszystko takie cudowne... Wiedziala o tym ze raz juz zostalem zraniony ze ciezko bedzie mi zaufac ale powiedziala ze wie ze ja kocham i bedzie czekala. Czekala... Starala sie ja czasami powiedzialem slowa ktorych nie powinienem i zachowania ktorych tez nie powinienem robic. Ale nigdy jej nie zdradzilem, nie uderzylem i nie oszukalem. W momencie kiedy ja przelalamalem sie i zaufalem jej i oddalem cale moje serce ona powiedziala mi ze jest za pozno... Odrzucila mnie. Chociaz mowila ze ma tylko mnie. Staralem sie robilem wszystko zeby bylo jak dawniej wszystko rozumiecie?! A ona ciagle mowi ze nie potrafi ze jest juz inna osobom ze chce byc sama. Ale kiedy ona przychodzila do mnie i plakala ja jej nigdy nie odrzucilem zawsze przytulilem i powiedzialem bedzie dobrze... Mam 23 lata ona 18 kocham ja calym jebanym sercem ale od czasu kiedy to wszystko sie popsulo nie jestem juz sobom... trwa to juz 2 tygodnie schudlem 6 kilo nie potrafie spac nie potrafie normalne funkcjonowac nie potrafie sie cieszyc nie potrafie nic! Mialem nawet mysli zeby poprostu to wszystko jebnac i popelnic samobojstwo ale nie potrafie moze jestem za slaby?
Ona za to doskonale sie bawi bo weszla w jak to sie mowi "zle towarzystwo" w ktorym kiedys juz byla ale wyszla bo matka zrobila wszystko co mogla. Teraz nie moze juz nic. Ona tez czasami mowila rozne rzeczy ktorych nie powinna... Teraz chodzi po dyskotekach z jakimis typami i kolezankami a ja nic nie moge zrobic. Bol rozdziera moje serce... Dzisiaj poszedlem do niej z kwiatami i chcialem juz ostatecznie jej powiedziec ze tak nie potrafie ze nie umiem zyc obok niej. Rozmawialismy godzine a ona mowi ze nie zaufa mi ze nie potrafi chce byc sama chce czuc ze zyje i ze nie moze mi dac nadzieji ale jednoczesnie mowi ze mnie kocha.... Przytulalismy sie w koncu powiedziala zebym juz poszedl ze juz wystarczy. Powiedzialem jej ze kocham ja calym sercem i ze wiem ze jesli mnie kocha to zrozumie to i wroci.... To jest moja kara za to ze pokochalem? Przechodzilem to juz raz nie potrafie po raz drugi.... Przeciez jak bede widzial gdy przechodzi obok a ja nie bede mogl nic zrobic oszaleje... Stracilem caly sens cala wiare stracilem wszystko. Nie potrafie zyc obok niej... Ale to towarzystwo ma na nia taki wplyw tak mi sie wydaje. Pisze to tutaj poniewaz musze gdzies wylac to co we mnie siedzi...Pisze i placze jak dziecko bo stracilem caly sens zycia. Nie wiem co mam robic i nie wiem jak zyc bo juz nie potrafie ![]()
Podobne tematy
cześć, większość z ludzi przechodziła lub będzie kiedyś przechodzić to co Ty ten ból rozstania, to jest trauma ja wiem... ale to mija, zawsze mija trzeba po prostu przetrzymać ten trudny czas, a później jesteś o wiele silniejszy, cierpienie mija pojawia się radość a nawet euforia, że dałeś radę, pojawiają się nowe kobiety, o wiele lepsze niż była i w seksie i w ogóle:) wtedy wiesz że to rozstanie było jak wygrana w totka bo dzięki temu poznałeś mnóstwo innych fajniejszych dziewczyn, których będąc ze swoją byś nie poznał
ale drogi kolego zapamiętaj sobie jedną rzecz na całe życie: nigdy przenigdy nie buduj swojego sensu życia na drugiej osobie, choćbyś nie wiem jak jej ufał, jak bardzo kochał - NIGDY
ten sens życia musisz odnaleźć w sobie i budować na SOBIE SAMYM
pamiętaj że rodzimy się w pojedynkę i ostatecznie odchodzimy także sami, tylko jedna osoba towarzyszy nam nieustannie przez całe życie - to jesteś Ty sam, jeśli chcesz odnaleźć spokój ducha i prawdziwe szczęście musisz siebie kochać bardziej niż ją, niż kogokolwiek innego na tym świecie
pozdrawiam 3maj się chłopie, jesteś mężczyzną musisz być silny
Witam Cię:)
Uwierz mi potrzebujesz tylko czasu, że zapomnieć, żeby to tak bardzo nie bolało!
Jesteś jeszcze młody, naprawdę życie przed Tobą!
Teraz popłacz sobie, poprzeklinaj, ale tylko to!
Czesc, tez bylem z pewna kobieta 5 lat prawie, pozostal tylko smutek, zal, wstret do samego siebie. Ludzie pisza jestes facet, dasz rade... Gowno prawda! Ja Cie rozumie nawet po tych 9 miesiacach, masz podobna sytuacje do mnie.
Rozumie ze chudniesz, sam schudlem 10 kg wygladam jak trup, ale to nic nie zmienia. Minelo zbyt malo czasu zebys sie ogarnal, nie dasz rady wszystko sobie uporzadkowac, przeciez ona znaczyla dla Ciebie caly swiat, ile to Ty bys rak za nia ucial, znam to.
Sluchaj nie jestem z swoja ukochana od 3 miesiecy, moze wiecej, zbytnio nie ogarniam juz. Wiesz ja siedze, zyje nadzeja na lepsze jutro, zakladam "jokerowa" maske, wszystko przyjmuje z bolem, ale i tak nadal ja kocham z calego serca. Uwierz mam to samo, ale mnie to boli, ale juz staram sie na to uwagi nie zwracac, wiem duzo, wielke bagno z przyjaciolka, co rusz inny kolega, ale NIE jestem z nia, nie moge jej przeciez zabronic, nie wyciagne jej z syfu, bo ona to nazywa zabawa...
Ktos mi na forum napisal piekne slowa " Jesli kocha, to wroci, jesli nie kocha nie jest Ciebie warta " ! Trzymam sie ich, lecz moja nadzieja, to jak wygrac "szostke" w lotto.
Przez pierwszy miesiac bedziesz mial swoje czarne mysli, ja bym sie na Twoim miejscu odizolowal od swiata, ograniczyl jedynie do forum, bo znam to uczucie, mysl samobojcza.
Pamietaj Ty zrobisz sobie dobrze, a innym pozostawisz po sobie problem! Nie mozna umrzec, choc wiem ze to chyba najlepsze rozwiazanie by bylo, NIE mozesz sie poddac!
Wrocic raczej nie wroci, mysle ze jest ktos "trzeci" wiem ze Cie zaboli ten fakt, ale co zrobisz? Doslownie NIC!
Walczysz jak zolnierz o swoj ukochany kraj, ale to nic nie da, ona Cie juz nie kocha, gdybys stawal na rzesach to i tak nic nie zrobisz!
Takie sa kobiety, ktos TU napisal dobrze, zyc samym soba, to chyba najlepsze rozwiazanie, nie szukaj "plasterkow", nie msci sie, zyj soba! Moze kiedys pokochasz kogos, a raczej bardziej swoje slodkie dzieciaczki!
Jak bys mial chwile slabosci, a masz ja pewnie codziennie 24/7, pisz Tu, pod zadnym pozorem nie pisz do niej! Nie chodz, nie dzwon. Pisz TU! Wyrzuc to z siebie, ona i tak juz CIE nie kocha!
Pamietaj zanim zrobisz cos glupiego, pisz Tu.
Powodzenia!
5 2015-04-04 09:09:52 Ostatnio edytowany przez Koniec (2015-04-04 18:57:47)
Dziekuje wam bardzo duzo mi dajecie w tych ciezkich chwilach....
6 2015-04-07 10:01:57 Ostatnio edytowany przez Koniec (2015-04-07 10:07:53)
Postanowilem ze znowu tutaj napisze... Ciezkie chwile wrocily, ciagle mysli siedzenie rozmyslanie a co by bylo gdyby itp,itd. Ostatnio wyszedlem ze znajomymi na piwo ale niestety nie jestem juz tym samym czlowiekiem w pewnej chwili po kilku piwach po prostu zawiesilem sie i natlok mysli.... Co teraz zrobic jestem sam, brakuje mi jej z nia bylo tak wspaniale i tak dobrze. Przeciez moglaby tutaj byc razem ze mna! czemu?! Nie znajde lepszej to nie mozliwe. Mozg caly czas pracuje, sa chwile ze poprostu chce sie lezec i wyc bo wiem ze sobie nie poradze potem przychodzi jakies ukojenie ktore nie trwa dlugo i wiara w to ze bedzie dobrze i tak jest dzien w dzien. Jak myslicie ile to jeszcze bedzie trwalo? Pewnie to ze ona jest tak blisko pogarsza jezcze cala sprawe.Wspomnienia,wspomnienia wszystkie te miejsca te slowa te gesty wszystko to siedzi gdzies gleboko w glowie i nie chce wyjsc.
Postanowilem ze znowu tutaj napisze... Ciezkie chwile wrocily, ciagle mysli siedzenie rozmyslanie a co by bylo gdyby itp,itd. Ostatnio wyszedlem ze znajomymi na piwo ale niestety nie jestem juz tym samym czlowiekiem w pewnej chwili po kilku piwach po prostu zawiesilem sie i natlok mysli.... Co teraz zrobic jestem sam, brakuje mi jej z nia bylo tak wspaniale i tak dobrze. Przeciez moglaby tutaj byc razem ze mna! czemu?! Nie znajde lepszej to nie mozliwe. Mozg caly czas pracuje, sa chwile ze poprostu chce sie lezec i wyc bo wiem ze sobie nie poradze potem przychodzi jakies ukojenie ktore nie trwa dlugo i wiara w to ze bedzie dobrze i tak jest dzien w dzien. Jak myslicie ile to jeszcze bedzie trwalo? Pewnie to ze ona jest tak blisko pogarsza jezcze cala sprawe.Wspomnienia,wspomnienia wszystkie te miejsca te slowa te gesty wszystko to siedzi gdzies gleboko w glowie i nie chce wyjsc.
Jesli chcesz sobie pomoc, to wywal wszystkie rzeczy z nia zwiazane, pokasuj wszelakie zdjecia (nawet te najpiekniejsze), nie patrz na jej profile na portalach, bo sobie za kazdym razem wbijasz gwozdz w serce...
Ja juz nie jestem 3 miesiace, jak ukratkiem spojrze na jej profil, lub cos mi ktos powie, ze z kims ja widzial, to odrazu ide sie polozyc, oddechu nie mozna zlapac, jakie to dziwne a zarazem prawdziwe... Wedlugl mnie zbyt duzo Ci nie powiem, ale na pewno nie rozmawiaj z nia, ja jak rozmawialem to mi w twarz sie smiala, powiedzialem dosc tego, wole sie meczyc sam, niz skomlac jak pies do niej...
Na to wszystko nie ma zlotej rady, kazdy jest po rozstaniu zupelnie innym czlowiekiem, lekcje na pewno trzeba odrobic, ja swoje odrobilen i teraz wpadlem w gowno po uszy, pije, jaram trawe, zeby zapomniec choc na chwilke, lub zasnac...
Jest ciezko, ale nikt nie powiedzial ze w zyciu bedzie latwo...
Mam nadzieje ze pewnego dnia nie obudze sie z mysla o niej, tylko powiem sobie dosc KURWA ile mozna... Ale to wszystko czas pokaze.
Niedlugo wpadniesz w tryb nadziei, a moze bedzie lepsze jutro, nigdy nie wiadomo, moze byc, moze nie byc, ja oczywiscie zycze Ci z calego serca zeby bylo dobrze! Wiem jak to boli, i Cie rozumie, nie stawiam Ci zdania " chlopie ile Ty masz lat"
Powodzenia