Witajcie!
Przeczytałam tutaj wiele wątków na ten temat - nie zdołałam wszystkich, więc przepraszam, jeśli już się to jakoś powtarza. Niemniej jestem w bardzo specyficznej sytuacji i dlatego proszę Was o pomoc.
Z góry zaznaczam, że zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie 9 na 10 odpowiedzi będzie dla mnie przykra. Liczę się z tym, ale mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, która będzie w stanie mi coś doradzić.
Mam kumpla. Znamy się już jakiś czas. Mamy dużo wspólnych zainteresowań, spędzamy z sobą dużo czasu i miesiąc temu zaczęliśmy uprawiać seks. Szczerze jednak przyznaję, że chodzi tylko o potrzebę, nie kryje się za tym żadne uczucie, co w tej sytuacji jest przeszkodą, bo nie ma tutaj mowy o tym, by emocjonalne uniesienia pomagały - bo ich po prostu nie ma. Ja jestem od niego znacznie młodsza (28 lat) i od 7 lat lat nie jestem w żadnym związku, on ma lat 50 i apetyt (wraz ze sprawnością) godny 20-latka. Sęk w tym, że jestem w tych sprawach mocno niedoświadczona (jeden partner w przeszłości, jeden raz). On wręcz przeciwnie - liczbę jego partnerek mogę określić tylko na oko, na kilkadziesiąt, przy czym zdarzały mu się hobbystyczne wycieczki do burdeli, wszystkich w okolicy. Wniosek nasuwa się sam: zajmowały się nim nie tylko panie, które lubią seks i były w tym dobre, ale i same "profesjonalistki".
Seks klasyczny mniej lub bardziej zgrabnie jakoś mi wychodzi. Za sobą mamy sześć stosunków. Mam jednak spory problem z oralnym zaspokojeniem swojego partnera, który nie tylko jest doświadczony, ale i przyzwyczajony do wysokiej poprzeczki. Dla mnie to dopiero początki. Nie mam absolutnie żadnych oporów przed tego typu rzeczami w żadnej kwestii, lecz po prostu... jestem w tym beznadziejna i nie wychodzi mi to w ogóle. On ma ochotę, ja też, tyle że nie potrafię doprowadzić go do orgazmu, choć bardzo, bardzo się staram. Przeczytałam już sporo poradników, ale jakoś mi to nie pomaga, mimo że stosuję się jak tylko mogę do tych wszystkich rad (może czytałam kiepskie poradniki?). Mam za sobą trzy takie nieudane próby.
Jak poradzić sobie w sytuacji, gdy mężczyzna ma aż TAKIE doświadczenia, tj. bujną przeszłość i doświadczone partnerki i z pewnością potrzebuje silnych wrażeń? To nie jest typ faceta, który jęczy i szaleje z rozkoszy przy byle pieszczocie. Nie wiem jak to jest: to się umie od razu, czy to przychodzi z czasem? Czy mam się czym martwić, że w tej sytuacji te próby są nieudane? Ile czasu Wam zajęło nauczenie się tej sztuki? (o ile musiałyście się uczyć, bo ja naprawdę nie wiem jak z tym jest). To mój naprawdę dobry kumpel, który pod względem seksualnym bardzo o mnie dba, jak to powtarza: "mężczyzna zawsze ma być drugi" i sprawia mi wiele przyjemności. Chcę się odwdzięczyć, a nie potrafię. Miesiąc za mną, trzy próby i same klapy. Zaczyna mnie to frustrować, a to najgorsza rzecz w tej sytuacji, bo zaczyna odbierać frajdę i wprowadza stres i napięcie. Przemogłam się nawet do czegoś, czego nie znoszę i obejrzałam film "instruktażowy", ale niewiele się z tego dowiedziałam, bo widzę CO robią, ale nadal nie wiem JAK.
Czy możliwa jest sytuacja, że po prostu nie jestem w stanie oralnie go zaspokajać? Nie wiem... że coś jest ze mną nie tak? On powtarza mi tylko: "spokojnie", choć czuję, że jest nieco rozczarowany, ale próbuje mnie nakierowywać, mimo to i tak kiepsko mi idzie. Może potrzebna jest jakaś wprawa? Przeżyjemy bez seksu, ale wolałabym jednak tego nie stracić, bo przecież zawsze istnieje opcja, że się zniechęci, skoro emocjonalnie nic nas nie łączy. Ufam mu (tak, wbrew jego zabawom), akceptuje mnie taką jaką jestem, czyli mocno odbiegającą od powszechnych kanonów urody, zawsze jest dla mnie oparciem psychicznym i nigdy mnie nie zawiódł, stąd też wolałabym "pozostać przy tej bezpiecznej przystani".
Czy są może doświadczeni mężczyźni, którzy mogliby także coś podpowiedzieć? Wiem, że każdy jest inny i ma własne preferencje, ale jakiś wspólny mianownik chyba istnieje?