netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

23 odpowiedzi8 597 wyświetleńzałożony przez incredulitate, 02.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Witajcie!

Przeczytałam tutaj wiele wątków na ten temat - nie zdołałam wszystkich, więc przepraszam, jeśli już się to jakoś powtarza. Niemniej jestem w bardzo specyficznej sytuacji i dlatego proszę Was o pomoc.
Z góry zaznaczam, że zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie 9 na 10 odpowiedzi będzie dla mnie przykra. Liczę się z tym, ale mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, która będzie w stanie mi coś doradzić.

Mam kumpla. Znamy się już jakiś czas. Mamy dużo wspólnych zainteresowań, spędzamy z sobą dużo czasu i miesiąc temu zaczęliśmy uprawiać seks. Szczerze jednak przyznaję, że chodzi tylko o potrzebę, nie kryje się za tym żadne uczucie, co w tej sytuacji jest przeszkodą, bo nie ma tutaj mowy o tym, by emocjonalne uniesienia pomagały - bo ich po prostu nie ma. Ja jestem od niego znacznie młodsza (28 lat) i od 7 lat lat nie jestem w żadnym związku, on ma lat 50 i apetyt (wraz ze sprawnością) godny 20-latka. Sęk w tym, że jestem w tych sprawach mocno niedoświadczona (jeden partner w przeszłości, jeden raz). On wręcz przeciwnie - liczbę jego partnerek mogę określić tylko na oko, na kilkadziesiąt, przy czym zdarzały mu się hobbystyczne wycieczki do burdeli, wszystkich w okolicy. Wniosek nasuwa się sam: zajmowały się nim nie tylko panie, które lubią seks i były w tym dobre, ale i same "profesjonalistki".

Seks klasyczny mniej lub bardziej zgrabnie jakoś mi wychodzi. Za sobą mamy sześć stosunków. Mam jednak spory problem z oralnym zaspokojeniem swojego partnera, który nie tylko jest doświadczony, ale i przyzwyczajony do wysokiej poprzeczki. Dla mnie to dopiero początki. Nie mam absolutnie żadnych oporów przed tego typu rzeczami w żadnej kwestii, lecz po prostu... jestem w tym beznadziejna i nie wychodzi mi to w ogóle. On ma ochotę, ja też, tyle że nie potrafię doprowadzić go do orgazmu, choć bardzo, bardzo się staram. Przeczytałam już sporo poradników, ale jakoś mi to nie pomaga, mimo że stosuję się jak tylko mogę do tych wszystkich rad (może czytałam kiepskie poradniki?). Mam za sobą trzy takie nieudane próby.

Jak poradzić sobie w sytuacji, gdy mężczyzna ma aż TAKIE doświadczenia, tj. bujną przeszłość i doświadczone partnerki i z pewnością potrzebuje silnych wrażeń? To nie jest typ faceta, który jęczy i szaleje z rozkoszy przy byle pieszczocie. Nie wiem jak to jest: to się umie od razu, czy to przychodzi z czasem? Czy mam się czym martwić, że w tej sytuacji te próby są nieudane? Ile czasu Wam zajęło nauczenie się tej sztuki? (o ile musiałyście się uczyć, bo ja naprawdę nie wiem jak z tym jest). To mój naprawdę dobry kumpel, który pod względem seksualnym bardzo o mnie dba, jak to powtarza: "mężczyzna zawsze ma być drugi" i sprawia mi wiele przyjemności. Chcę się odwdzięczyć, a nie potrafię. Miesiąc za mną, trzy próby i same klapy. Zaczyna mnie to frustrować, a to najgorsza rzecz w tej sytuacji, bo zaczyna odbierać frajdę i wprowadza stres i napięcie. Przemogłam się nawet do czegoś, czego nie znoszę i obejrzałam film "instruktażowy", ale niewiele się z tego dowiedziałam, bo widzę CO robią, ale nadal nie wiem JAK.

Czy możliwa jest sytuacja, że po prostu nie jestem w stanie oralnie go zaspokajać? Nie wiem... że coś jest ze mną nie tak? On powtarza mi tylko: "spokojnie", choć czuję, że jest nieco rozczarowany, ale próbuje mnie nakierowywać, mimo to i tak kiepsko mi idzie. Może potrzebna jest jakaś wprawa? Przeżyjemy bez seksu, ale wolałabym jednak tego nie stracić, bo przecież zawsze istnieje opcja, że się zniechęci, skoro emocjonalnie nic nas nie łączy. Ufam mu (tak, wbrew jego zabawom), akceptuje mnie taką jaką jestem, czyli mocno odbiegającą od powszechnych kanonów urody, zawsze jest dla mnie oparciem psychicznym i nigdy mnie nie zawiódł, stąd też wolałabym "pozostać przy tej bezpiecznej przystani".

Czy są może doświadczeni mężczyźni, którzy mogliby także coś podpowiedzieć? Wiem, że każdy jest inny i ma własne preferencje, ale jakiś wspólny mianownik chyba istnieje?

2 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-02 16:17:43)

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Zacznę od tego, że facet, który wypowiada zdanie "mężczyzna zawsze ma być drugi" tak nie myśli. Przez jakiś czas tak będzie. Ale albo w końcu znajdzie sposób na seks z Tobą, albo zacznie marudzić, że się nie rozumiecie, że on nie jest pewny, czy różnica wieku nie będzie dla Ciebie przeszkodą, etc. Następnie zwiększenie dystansu i w efekcie separację. Potem pojawiają się posty w rodzaju ?było nam dobrze, bez powodu zaczęliśmy się oddalać, nie rozumiem?.

Seks oralny to pewnego rodzaju języczek u wagi, ze tak powiem.
Istnieją kobiety pewne swojej seksualności, swojej fizyczności. I takie, które takie nie są. Kobieta może nie wyglądać na seks bombę, ale po tym jak się rusza, jak posługuje się swoim ciałem da się to ocenić w ułamku sekundy. I do takich faceci lgną. Szpilki i biust to na deser, dla wygłodniałych i gawędziarzy. Najpierw fizyczność. W ogóle temat pewności siebie w związku, w różnych jego aspektach to temat klucz.

Anyway?
Niepewna swojej seksualności kobieta będzie miała duży kłopot z dostarczeniem mężczyźnie ekstatycznych wrażeń w tego rodzaju pieszczotach. Będzie przerywała, będzie sprawdzała jak facetowi jest, jak jej idzie i czy nie sprawia mu bólu i czy nie jest za delikatna i czy?
To trochę tak, jak wrażliwy młodzieniec zabierający się po raz pierwszy do swojej dziewczyny. W tym przypadku do dziewczyny (tutaj faceta), która z niejednego pieca chleba jadła.

Nie potrafię powiedzieć Ci, że problem rozwiąże odpowiednia technika, bo tak nie jest. W pierwszej kolejności to jest to co siedzi w Twojej głowie, gdy to robisz. Frajda, jaką z tego czerpiesz, determinacja z jaką to robisz. Potem rytm, prędkość i technika.
Seks oralny nie jest dla każdej dziewczyny.

3 Ostatnio edytowany przez incredulitate (2015-04-02 16:23:42)

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Otis, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście, jest w tym mnóstwo racji. To bardzo pożyteczna rada! Poza tym, rzeczywiście, ostatni raz gdy się kochaliśmy, to było tak, że to ja zaspokajałam (a raczej próbowałam) jego, bez późniejszego "klasycznego" stosunku. Cenne spostrzeżenie, na które pewnie sama bym nie wpadła.

Czyli jednak może być tak, że mimo, że bardzo chcę i mam na to ochotę, to po prostu nie dam rady?

4

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Słuchaj, nie wiem czy dasz radę. Jeśli Ci nie idzie, to na dłuższą metę możesz faceta sobą zrazić. Bo dla niego jest to bardziej frustrujące niż dla Ciebie. Być u bram rozkoszy, widzieć je i nie móc przekroczyć ich progu?

Mi z pewnością zaimponowałaby kobieta, od której usłyszałbym ?muszę poćwiczyć na jakimś symulatorze. Wrócimy do tematu.? Tylko znowu ? to może powiedzieć ktoś pewny siebie, bo inaczej zabrzmi defensywnie, cienko i bez szans na powodzenia. I najważniejsze ? nie możesz tego zaliczyć, jako swoją seksualną klęskę, bo Twoje poczucie własnej wartości jeszcze bardziej na tym ucierpi. I w efekcie Wasz seks.

Facet, który lubi seks i uważa Cię za atrakcyjną laskę, będzie potrafił czerpać frajdę i bez seksu oralnego. Przynajmniej przez jakiś czas. Najważniejsze, żebyś się w seksie z nim odnalazła, otworzyła. Chcij go a któregoś dnia zrobisz mu coś takiego, że facet skona.

Jeśli chodzi o technikę to jakaś filozofia nie jest. Chcesz, żeby facet Cię porządnie przeleciał? To jak to robi? Rytm, wytrwałość i porządna pozycja, żadne tam bokiem, w poprzek i na leniucha. I gołe, męskie ciało. W Twojej sytuacji seks oralny działa w drugą stronę ? to Ty przelatujesz jego; rytm, wytrwałość i porządna pozycja, żadne tam bokiem, w poprzek i na leniucha. I gołe, kobiece ciało smile

5

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Wybacz ale  czytając twój watek uśmiechałam się sama do siebie  , mój mąż byłby tobą zachwycony gdyż twierdzi że nie ma nic piękniejszego niż entuzjazm u kobiety he he
Do rzeczy trzy nieudane próby to nie tragedia , po drugie panu należy sprawę wyjaśnić dokładnie jak pisał przedmówca   tyle że mówiąc wprost iż niestety ale ćwiczenia czynią mistrza i liczysz na udostępnienie jego szacownej osoby jako obiekt treningowy myślę że będzie zachwycony skończyć może zawsze wiadomo jak

6

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Przepraszam, a właściwie dlaczego jego nie poprosisz o wskazówki..?

7

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
fenix napisał/a:

Wybacz ale  czytając twój watek uśmiechałam się sama do siebie  , mój mąż byłby tobą zachwycony gdyż twierdzi że nie ma nic piękniejszego niż entuzjazm u kobiety he he
Do rzeczy trzy nieudane próby to nie tragedia , po drugie panu należy sprawę wyjaśnić dokładnie jak pisał przedmówca   tyle że mówiąc wprost iż niestety ale ćwiczenia czynią mistrza i liczysz na udostępnienie jego szacownej osoby jako obiekt treningowy myślę że będzie zachwycony skończyć może zawsze wiadomo jak

Może tak to właśnie ujmę smile Poza tym, właśnie nie wiedziałam, czy trzy nieudane próby już o mnie jakoś świadczą, czy tylko są początkiem, do uczenia się jakichś zasad i preferencji. To pewnie śmieszne, ale naprawdę nie wiem jak to jest.

Vian napisał/a:

Przepraszam, a właściwie dlaczego jego nie poprosisz o wskazówki..?

Nie ma co przepraszać, bo pytanie jest jak najbardziej na miejscu.
Próbuje mnie nakierowywać, podpowiada mi czego chce i kieruje mną delikatnie, tyle że nie potrafię tego wszystkiego jeszcze wykonać. Dlatego nie wiem czy to kwestia wprawy, czy po prostu z góry brak mi umiejętności.

8

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

No to ładnie z 50 latkiem dobrze wiesz ,że to mógłby być twój Ojciec... co się z niektórymi kobietami dzieje no ale cóż dla mnie podążasz złą drogą.

9

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
galla napisał/a:

No to ładnie z 50 latkiem dobrze wiesz ,że to mógłby być twój Ojciec... co się z niektórymi kobietami dzieje no ale cóż dla mnie podążasz złą drogą.

aj tam zaraz co sie dzieje z wami?? nie znasz prostegoprzysłowia,,jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma,,

10 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-04-03 11:58:40)

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

nie marnuj czasu na zaspokajanie fantazji czyjejś i wpędzania się w poczucie jakiejś winy bo Ci "nie wychodzi"

poszukaj osoby w adekwatnym wieku, zapewne nie będzie problemu z podobnym doświadczeniem

gdzie

tutaj chyba będzie najprzyjemniejsza sprawa,

nie będziesz musiała przyśpieszonej nauki przechodzić

na wszystko jest czas, i miejsce,

jak dla mnie 35 letniego faceta
za duża bariera wiekowa, sorry takie mam zdanie

nie rozumie jak można mając 28 lat,
nie mów że taka desperacja jest, że ten ktoś aż 50 lat ma

takei zachowania całkowicie moja życiowa logikę rozpiee na drobne


trochę to taka usługa coś za coś, tu Ci dobrze to jemu starasz się odwdzięczyć

mija Cię wiele wiele dobrego i zdrowego

a może poczekasz bo póki co to działasz na faceta,
no kurde mam 50 lat, spię z 28 letnią kobietą, no co tu szukać, tylko korzystać big_smile, nieba bym uchylil pewnie w takiej sytuacji big_smile

daj sobie spokój, bo z tego nic dobrego nie będzie, nic dla Ciebie dobrego

i trochę szacunku dla siebie!!!

a warsztat sam przyjdzie big_smile

11 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-03 14:42:50)

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

W samej różnicy wieku nie widzę problemu. Jest jednak problem co do zasady.
Kwestia różnicy wieku i doświadczenia to temat niebagatelny.

Zdarzyła mi się swojego czasu dziewczyna, cztery lata ode mnie młodsza. Ładna (bardzo), błyskotliwa i rzeczowa. Taka ?nie rozmieniaj się na drobne?. Nazwijmy ją Zuzanna. Zuzi, pomimo trzydziestuparu lat na karku, nie udało się jak dotąd stworzyć żadnego poważnego związku. Dużo pracowała, była niezależna i do tego bardzo intelektualnie wymagająca. To mogło tłumaczyć trudności w znalezieniu odpowiedniej osoby. Spotykaliśmy się często, z dużą obustronną satysfakcją. Seks, uczucia, szacunek. Jednak jej sposób bycia w relacji ze mną miał ciągle taki ?kochankowy? charakter, z dużą ilością luzu i przestrzeni, czegoś na granicy zaniedbania. Nie potrafiłem tego stylu przełamać.

Jako bardzo młoda dziewczyna Zuzanna znalazła się w relacji z o 25 lat starszym facetem. To nie był przypadkowy gość. To intelektualista, postać publicznie znana, człowiek z charyzmą, do którego kobiety zawsze lgnęły i nadal lgną. Kobiety i młode dziewczyny. To był dla Zuzy pierwszy związek. Akceptację swojej kilkunastoletniej kobiecej intelektualności, swojej nietuzinkowej wrażliwości, akceptację nie byle jaką, bo człowieka wybitnego, pozyskała za ciało, którego on pożądał. Ponieważ nie było to jedyne ciało, jakim mógł dysponować, Zuzanna, nie chcąc utracić tego wszechogarniającego poczucia akceptacji intelektualnej, stając w szranki z innymi, sobie podobnymi, sprzedała swoją seksualność całkowicie. Oddała swoje ciało za poczucie akceptacji.

Zuzanna, jako osoba dorosła, ma problemy z bliskością. Seks owszem. Zwykły kontakt fizyczny natomiast stanowi dla niej problem ? akceptację w związku utożsamia wyłącznie z seksem. Przed zwykłymi ludzkimi odruchami (buziak na dzień dobry, przytulenie w drzwiach) odruchowo się broni. Oczywiście zdaje sobie z tego sprawę. Metody, które stosuje są proste; jeśli nie pójdziemy dzisiaj do łóżka, to może spotkajmy się jutro. A jeśli mamy spotkać się dzisiaj to może wypijemy trochę wina (na rozluźnienie). Z tego robi się pejzaż, który na początku określiłem jako ?kochankowy?.

To jest przypadek, kiedy młoda dziewczyna traci na związku ze starszym partnerem.
I chyba cały ten post powinien wylecieć do innego działu...

12

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

...chcesz dogodzić bywalcowi agencji towarzyskiej i wszelkiej maści przybytków....naprawdę nie chcesz nic lepszego dla siebie...za stary i zdegustowany seksem osobnik...nie dla ciebie...

13

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Po pierwsze, cieszę się, że to właśnie tutaj napisałam o swojej sytuacji. Podejrzewam, że na innym forum cała dyskusja wyglądałaby znacznie inaczej, być może nawet wulgarnie. Podchodzicie do wszystkiego dojrzale, a Wasze wypowiedzi są konstruktywne. Co nie jest dla mnie bez znaczenia, bo patrząc na sytuację bez emocji, można z rozsądkiem pewne rzeczy ocenić, a tak się składa, że wokół siebie nie mam absolutnie nikogo z kim mogłabym porozmawiać, chociażby o samej tylko relacji, bez jej szczegółów. Stąd, w ostateczności sięgnęłam po forum.

Po drugie, temat tego forum to "Seks, seksualność, psychologia". To trafne ujęcie tematyki, bo te rzeczy są ze sobą powiązane i ostatnie cztery posty dobitnie to pokazują, bo mają w sobie ogromną porcję prawdy. Z tematu czysto "technicznego" przeszliśmy na psychologię. Być może mój problem nie jest w gruncie rzeczy przyczyną, lecz objawem.

Raz, że lubię, to co mam, bo nie mam niczego innego i stąd do kumplostwa przedostało się coś innego, i to z facetem, który nie ma problemu z lawirowaniem między kolejnymi przedstawicielkami płci żeńskiej. A zawsze wyznawałam zasadę, że pewnych rzeczy nie należy z sobą mieszać. A mieszam, bo poza kumplostwem łączy nas szereg bardzo wielu połączeń i różnorodnych zależności.

Zwykłe okazje do samego seksu wcześniej już miałam, lecz nie jestem w stanie kochać się z kimś, kogo zbyt dobrze nie znam i nie czuję się z taką osobą bezpiecznie. Aż tak na tym mi naprawdę nie zależy, by szukać kogo popadnie. Stąd też weszłam w tę relację, która tak po prawdzie jest o wiele bardziej skomplikowana i trudniejsza, niż ją opisałam, i jak słusznie zauważyliście, prędzej czy później się skończy. Czego, co gorsza, boleśnie jestem świadoma. Obawiam się jednak, że raczej nie mam szans na coś "dobrego i zdrowego". I uświadomiłam sobie, dzięki Wam, że w gruncie rzeczy zwyczajnie się boję. Jeśli bowiem nie nauczę się oralnie zaspokajać tego mężczyzny, to nigdy nie zdołam zrobić tego dla swojego ewentualnego stałego, prawdziwego partnera.

To tak zwana "matryca" - zasada pierwszych połączeń. Jak przy Zuzannie. Z tą tylko różnicą, że z patrzeniem na to jak na porażkę, raczej będę stronić od związków, nie tylko seksu, ale bliskości... w ogóle.

Seks jest ważny dla mężczyzn, a z każdym kolejnym przeczytanym wątkiem widzę to coraz wyraźniej. Czy nie jest przecież tak, że niezależnie od tego, jak dobrze mężczyzna dogaduje się z kobietą, nawet jeśli podzielają wspólne pasje, potrafią z sobą rozmawiać o wszystkim bez wyjątku, nawet jeśli jest między nimi jakieś pożądanie, to jeśli w sprawach łóżkowych kobieta nie będzie potrafiła spełnić wszystkich oczekiwań faceta, to całość zwyczajnie się rozpadnie?


Co z powrotem prowadzi mnie do pytania: "Jak to robić?".

14

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

..chcesz spełnić jego wszelkie oczekiwania łóżkowe...proponuję praktykę w jakimś przybytku rozkoszy..pół roku intensywnej nauki uczyni z ciebie osobę, która będzie w stanie dać satysfakcję pięćdziesięciolatkowi z takim przebiegiem...innej opcji nie widzę..

15 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-04-03 17:43:20)

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
incredulitate napisał/a:

Po pierwsze, cieszę się, że to właśnie tutaj napisałam o swojej sytuacji. Podejrzewam, że na innym forum cała dyskusja wyglądałaby znacznie inaczej, być może nawet wulgarnie. Podchodzicie do wszystkiego dojrzale, a Wasze wypowiedzi są konstruktywne. Co nie jest dla mnie bez znaczenia, bo patrząc na sytuację bez emocji, można z rozsądkiem pewne rzeczy ocenić, a tak się składa, że wokół siebie nie mam absolutnie nikogo z kim mogłabym porozmawiać, chociażby o samej tylko relacji, bez jej szczegółów. Stąd, w ostateczności sięgnęłam po forum.

Po drugie, temat tego forum to "Seks, seksualność, psychologia". To trafne ujęcie tematyki, bo te rzeczy są ze sobą powiązane i ostatnie cztery posty dobitnie to pokazują, bo mają w sobie ogromną porcję prawdy. Z tematu czysto "technicznego" przeszliśmy na psychologię. Być może mój problem nie jest w gruncie rzeczy przyczyną, lecz objawem.

Raz, że lubię, to co mam, bo nie mam niczego innego i stąd do kumplostwa przedostało się coś innego, i to z facetem, który nie ma problemu z lawirowaniem między kolejnymi przedstawicielkami płci żeńskiej. A zawsze wyznawałam zasadę, że pewnych rzeczy nie należy z sobą mieszać. A mieszam, bo poza kumplostwem łączy nas szereg bardzo wielu połączeń i różnorodnych zależności.

Zwykłe okazje do samego seksu wcześniej już miałam, lecz nie jestem w stanie kochać się z kimś, kogo zbyt dobrze nie znam i nie czuję się z taką osobą bezpiecznie. Aż tak na tym mi naprawdę nie zależy, by szukać kogo popadnie. Stąd też weszłam w tę relację, która tak po prawdzie jest o wiele bardziej skomplikowana i trudniejsza, niż ją opisałam, i jak słusznie zauważyliście, prędzej czy później się skończy. Czego, co gorsza, boleśnie jestem świadoma. Obawiam się jednak, że raczej nie mam szans na coś "dobrego i zdrowego". I uświadomiłam sobie, dzięki Wam, że w gruncie rzeczy zwyczajnie się boję. Jeśli bowiem nie nauczę się oralnie zaspokajać tego mężczyzny, to nigdy nie zdołam zrobić tego dla swojego ewentualnego stałego, prawdziwego partnera.

To tak zwana "matryca" - zasada pierwszych połączeń. Jak przy Zuzannie. Z tą tylko różnicą, że z patrzeniem na to jak na porażkę, raczej będę stronić od związków, nie tylko seksu, ale bliskości... w ogóle.

Seks jest ważny dla mężczyzn, a z każdym kolejnym przeczytanym wątkiem widzę to coraz wyraźniej. Czy nie jest przecież tak, że niezależnie od tego, jak dobrze mężczyzna dogaduje się z kobietą, nawet jeśli podzielają wspólne pasje, potrafią z sobą rozmawiać o wszystkim bez wyjątku, nawet jeśli jest między nimi jakieś pożądanie, to jeśli w sprawach łóżkowych kobieta nie będzie potrafiła spełnić wszystkich oczekiwań faceta, to całość zwyczajnie się rozpadnie?


Co z powrotem prowadzi mnie do pytania: "Jak to robić?".

a czy nie czujesz że popelniasz błąd

masz jedno życie,
sorry ale dla mnie

to marnujesz teraz czas z kimś starszym, czujesz coś w stylu nie spełniania jego oczekiwań, a co jeśli jego oczekiwania bedą ciągle rosły

może nei dasz rady ich spełnić??

za kilka lat obudzisz się z ręką w nocniku, no nie czarujmy się

forma 20 latka w tym wieku, farmakologicznie chyba do zatrzymania wink

i czeka cię powtórka z rozrywki

z rozwodnikiem, z kimś kto ma "spaprane papiery"

co oczywiście nie wyklucza niczego, nawet związku




nie czujesz ze coś Ci ulatuje ???

całkiem lóźno, z drugiej strony, a jeśli mimo rad, nie opanujesz techniki , co zrobisz ??
gdy tak bardzo będziesz chciała spełniać życzenia, a gość stwierdzi że inną służkę, znajdzie

będzie płacz, załamka ??

16

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
tenniedobry2 napisał/a:

a czy nie czujesz że popelniasz błąd

masz jedno życie,
sorry ale dla mnie

nie czujesz ze coś Ci ulatuje ???

całkiem lóźno, z drugiej strony, a jeśli mimo rad, nie opanujesz techniki , co zrobisz ??
gdy tak bardzo będziesz chciała spełniać życzenia, a gość stwierdzi że inną służkę, znajdzie będzie płacz, załamka ??

Zacznę od końca. Jesteśmy kumplami i choć niby razem codziennie się widujemy i spędzamy z sobą wiele godzin, to jednak to nie jest związek. Dodatkowo, mając tyle kobiet w przeszłości, nie jestem ślepa na to, że nie jestem jego ostatnią "przygodą". Choć prędzej czy później wiek się o niego upomni, bo czas płynie nieubłaganie... Nie zamierzam siebie oszukiwać - mimo wszystko będzie mi przykro, ale nie załamię się, choć wiem, że to nie będzie łatwe - jednak wkalkulowałam to już w tę relację.

Czy czuję, że coś mi ulatuje? Tak, bardzo. Właśnie dlatego tkwię w tej zwichrowanej sytuacji, bo nie mam niczego innego.
Mam za sobą dwa poważne związki, ale nic z tego nie wyszło, a jak wspominałam wcześniej - od lat nie mam żadnego partnera. Za to mnóstwo kolegów, którzy mnie lubią i lubią ze mną spędzać czas, ale żaden nie myśli o mnie jako potencjalnej dziewczynie/narzeczonej/ żonie. Mężczyzn jest mniej, aniżeli kobiet. A tym bardziej tych fajnych mężczyzn. To logiczne, że mając do wyboru piękną i inteligentną, życiowo ustawioną kobietę, a taką, której z tego zestawu odpada uroda (jestem bardzo przeciętna fizycznie) - wybierze tę ładniejszą.

Faceci wokół mnie, których ostatnio poznaję, a będący mniej więcej w moim wieku lub nieco starsi, to w większości single, którzy już nabawili się kawalerskich nawyków i nie są zainteresowani żadnym związkiem. Dodatkowo, obracam się w dwóch skrajnie różnych środowiskach: takich, gdzie moje zachowanie byłoby głęboko potępione, że mam w ogóle jakieś doświadczenia seksualne (gdybym tylko się z tym ujawniła), a drugie to takie, gdzie luźne przygody są na porządku dziennym, ja zaś jestem tam zbyt sztywna i staroświecka, bo choć tkwię w takiej sytuacji, to nie mam żadnych innych partnerów seksualnych i mimo wszystko - jestem wierna jednemu mężczyźnie.

Mam prawie trzydziestkę. Jeden, który chciał ze mną chodzić, ale głównie ze względu na seks, powiedział mi (gdy powiedziałam, że mi taka relacja nie pasuje): "Wiesz, nie jesteś już pierwszej świeżości". Inna sytuacja (jakieś 3 lata temu), gdy jakiś koleś klepnął mnie w tyłek i powiedział do swojego kolegi: "Podobają mi się takie. A nie ta lafirynda naprzeciwko. Kobiety powinny żyć tylko do 30. Potem są do niczego".

Mając takie alternatywy, 50-letni mężczyzna, który oprócz seksu chce ze mną porozmawiać, napić się piwa, pójść na obiad, wspólnie spędzić czas na naszych ulubionych zajęciach - sprawia, że cała sytuacja staje się przynajmniej odrobinę bardziej zrozumiała.

Wniosek, do jakiego doszłam to taki, że już nie mam za bardzo szans na to, by móc stworzyć normalny związek - to taki swoisty "game over". No bo z kim? Dlatego zdecydowałam się na to, co byłoby wcześniej dla mnie nie do pomyślenia. I tak nie mam już nic do stracenia, więc czemu nie mieć trochę frajdy? Lubię seks, jest to dla mnie przyjemne , chciałabym z tego korzystać. Seks oralny jest dla mnie przyjemnością, ale świadomość, że druga strona nie osiąga pełni, trochę tę radość zabija.

17

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

incredulitate myślę że twój problem tak na prawdę  polega na braku własnej samoakceptacji i pogodzeniu się z rolą wyznaczona ci przez społeczeństwo. Ja osobiście nie widzę nic nadzwyczajnego w sexie z dużo starszym mężczyzną pod warunkiem że  mam na to ochotę a facet nie ma rodziny czyli nikogo nie krzywdzę. A w czym niby maił by być lepszy 30 latek bo to potencjalny kandydat na męża to nie średniowiecze nie sprowadzajmy wszystkiego do procesu prokreacji jakby nic innego poza rodzeniem dzieci i posiadaniem rodziny nie było istotne .
Co do kwestii kobiet około 30 to niestety nie wiem czemu ale faktycznie faceci traktują je jak podkategorie bo młodszą można sobie wychować lub jeśli nikogo nie złapała do tej pory to coś z nią nie tak . Jak dla mnie nie można się poddawać przyjętym normą  trzeba walczyć o swoje a z czasem poznasz odpowiednia osobę . Osobiście wyznam że nie przepadam za obciąganiem a co tam nazwijmy to po imieniu, nie należę do kobiet które to podnieca a co lepsze nawet mój pan wie o tym że bez chęci nic nie będzie wiec jak już pisałam podstawa to chęci. Ja gdy jestem podniecona czyli nie klękam i robię swoje tylko w trakcie jak to robię jestem stymulowana spisuje się najlepiej i moja połowa o tym wie. Może być tak że i ty potrzebujesz stymulacji w trakcie a nie gapienie się jak twój partner pojękuje ( też mi zabawa). Tylko mi nie pisz że podnieca cie myśl że jemu jest dobrze bo w takie bzdury nie uwierzę może na początku ze dwa razy ale potem ..
Z oralem jest tak że nie zawsze wychodzi raz facet chce powoli raz szybciej i nie ma sie co dobijać myślę ze on wie o tym z racji wieku i wystarczy z nim szczerze pogadać

18

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Nie ma ludzi brzydkich, są tylko lenie. Z każdej sylwetki da się wybrnąć, problemy ze skóra i nie wiadomo jeszcze co. Czasem pomoc może nawet zwykle zmienianie fryzury ale łatwiej jest uzalac się nad sobą. Przecież nie ma Pani chyba garba ani zeza. Proszę na ten przykład zobaczyć stare zdjęcia moniki olejnik. Wszystko można zmienić ale nie można się poddawać smile A 30 latami bym sie nie przejmowal, dla mnie problemem mogłaby być 40 ale 30 to bym powiedział taki ostateczny czas zeby skończyć z kompleksami i popracować nad swoimi wadami

19

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
quist22 napisał/a:

Nie ma ludzi brzydkich, są tylko lenie. Z każdej sylwetki da się wybrnąć, problemy ze skóra i nie wiadomo jeszcze co. Czasem pomoc może nawet zwykle zmienianie fryzury ale łatwiej jest uzalac się nad sobą. Przecież nie ma Pani chyba garba ani zeza. Proszę na ten przykład zobaczyć stare zdjęcia moniki olejnik. Wszystko można zmienić ale nie można się poddawać smile A 30 latami bym sie nie przejmowal, dla mnie problemem mogłaby być 40 ale 30 to bym powiedział taki ostateczny czas zeby skończyć z kompleksami i popracować nad swoimi wadami

Codzienny staranny makijaż, ładne, czyste i ułożone włosy, do tego fajny ciuch są u mnie podstawą - chociażby dlatego, że pracuję w kancelarii i moja profesja wymaga ode mnie tego, bym nie pomykała w rozklapciałych adidasach. Fizycznie sprawna także jestem, trenuję karate i judo łącznie cztery razy w tygodniu (tak się zresztą poznaliśmy). Może po prostu przyciągam tylko dwa typy facetów: tych, którzy chcą tylko seksu i tych, którzy chcą tylko ze mną pogadać, wyjść na kawę.

Powoli dochodzę do wniosku, że chyba całą sprawę oleję smile Wyjdzie? Cudownie. Nie wyjdzie? Na pewno odbije się to na moim patrzeniu na siebie jako kobietę, ale jakoś to przeżyję, bo po prostu nie będę miała wyboru. Ale bardzo chcę wierzyć, że da się tego nauczyć. Przepraszam, to zapewne rezultat mojej pojawiającej się już frustracji, ale ze złością pomyślałam, że prostytutki jakoś sobie radzą, niezależnie od tego czy mają ochotę, czy im się chce, czy są zmęczone, czy nie - naprawdę wszystkie mają taki talent?

Ale pomyślałam, że prawdą jest, że zupełnie inaczej takie sprawy muszą wyglądać, gdy dla obu stron jest to nowe, gdyż wówczas można razem pewne rzeczy poznawać, odkrywać i się ich uczyć - wspólnie dojrzewać - a co innego, gdy ktoś już jest "wyrobiony" i to partnerka musi samodzielnie się dostosować.

20

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Nie pojmuję, że skoro nie łączy was żadna inna relacja za wyjątkiem seksu ponadto takiego który opiera się na obsesyjnej chęci zaspokojenia faceta rozpieszczonego przez prostytutki to ty nadal ciągniesz coś takiego zamiast poszukać sobie kogoś kto będzie miał potrzeby bardziej zbliżone do twoich.

Różnicy wieku nie będę komentować mimo iż też uważam że jet za duża ale to nie ona jest tu głównym problemem.

Problemem jest jedno zasadnicze pytanie: po co ci taka relacja autorko skoro opiera się tylko na twoim stresie i nieuzasadnionym poczuciu niemocy. Pomyśl że to niekoniecznie z tobą jest coś nie tak ale może z nim? Może on ma potrzeby powyżej twojej poprzeczki, mówiąc prościej, nie każda kobieta nadaje się na rasową dz*wkę zaspokajającą tylko bezczelnego samca alfa.

Samo to że piszesz że od 7 lat nie jesteś w związku.. a może kłopot leży w twojej psychice i nastawieniu do seksu. Boisz się odtrącenia bo masz swoje potrzeby i trzymasz się tego kogoś jak tonący deski a wkoło roi się od normalniejszych facetów.. Pomyśl o tym

21

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
incredulitate napisał/a:

Powoli dochodzę do wniosku, że chyba całą sprawę oleję smile Wyjdzie? Cudownie. Nie wyjdzie? Na pewno odbije się to na moim patrzeniu na siebie jako kobietę, ale jakoś to przeżyję, bo po prostu nie będę miała wyboru. Ale bardzo chcę wierzyć, że da się tego nauczyć. Przepraszam, to zapewne rezultat mojej pojawiającej się już frustracji, ale ze złością pomyślałam, że prostytutki jakoś sobie radzą, niezależnie od tego czy mają ochotę, czy im się chce, czy są zmęczone, czy nie - naprawdę wszystkie mają taki talent?

Po pierwsze kiedy prostytutkom się chce? Miałem okazję zasmakować oferty takich Pań i ich talent jest marny, to jest pańszczyzna, od takich pań nie oczekiwałbym dobrego oralu. Pomijając techniczne szczegóły nie mają podejścia do normalnej kobiety, partnerki w związku. Ale zaznaczam że nie mam takiego doświadczenia w takich wycieczkach jak Twój partner.

Ogólnie popieram post #5. Za sam Twój entuzjazm partner powinien być bardzo zadowolony i nie grymasić.

22

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?
incredulitate napisał/a:

Powoli dochodzę do wniosku, że chyba całą sprawę oleję smile Wyjdzie? Cudownie. Nie wyjdzie? Na pewno odbije się to na moim patrzeniu na siebie jako kobietę, ale jakoś to przeżyję, bo po prostu nie będę miała wyboru. Ale bardzo chcę wierzyć, że da się tego nauczyć.
Ale pomyślałam, że prawdą jest, że zupełnie inaczej takie sprawy muszą wyglądać, gdy dla obu stron jest to nowe, gdyż wówczas można razem pewne rzeczy poznawać, odkrywać i się ich uczyć - wspólnie dojrzewać - a co innego, gdy ktoś już jest "wyrobiony" i to partnerka musi samodzielnie się dostosować.

Jest jeszcze taki wariant, że coś siedzi w głowie tego faceta.
Byłem zakochany w pewnej kobiecie po uszy. Seks z nią był wyjątkowy, w tym miłość francuska, jakiej nigdy wcześniej nie zaznałem. Kiedy po 2 latach  się rozstaliśmy, następna partnerka, z którą się związałem, po prostu nie była tamtą. Fizycznie bardzo się różniła od tamtej, nie było między nami tak silnych uczuć, w związku z tym także nie była pewna swojej roli w naszej relacji. I ten ?języczek u wagi?, jakim jest seks oralny nie wypalił. Dziewczyna nie była niczemu winna.

23

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

No cóż, mój problem rozwiązał się sam.
Mimo, że pomógł sobie i dokończył w moich ustach, to jednak to nie było "to". Toteż zadzwonił po profesjonalną pomoc, która już następnego dnia poprawiła moje braki.

Cóż, seks jest dla mężczyzn wartością nadrzędną, więc mogłam spodziewać się takiego obrotu sprawy.
Gdyby "wkoło roiło się od normalniejszych facetów" to myślę, że na jakiegoś bym się w końcu do tego czasu natknęła. Tyle, że kiedyś, jeszcze jakieś 7 miesięcy temu, wierzyłam, że miłość lub jakakolwiek zasada przyzwoitości potrafi sprawić, że ktoś zapanuje nad sobą i może być wierny wobec drugiej osoby. Teraz przynajmniej wyzbyłam się tej dziecinnej naiwności.

Zgryźliwie dodam, że problem samoakceptacji stał się nagle wyjątkowo aktualny smile

Dzięki za poświęcenie mi swojego czasu poprzez Wasze odpowiedzi!

24

Odp: Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Przykro mi. To tyle z "mężczyzna zawsze ma być drugi".

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seks oralny - jak w mojej sytuacji sobie poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026