Witajcie, proszę o pomoc.
Przeżyłam dość dziwne rozstanie z facetem, który nie jest mi obojętny.
Byliśmy razem niecałe pół rokiu - krótko, prawda? Każdy to mówi. Tylko nie mój facet. Byłam jego pierwszą, nie potrafi "podrywać" i nigdy nie robił tego, jest typem zamkniętym w sobie, w depresji, smutnym, nie cieszy się życiem. Zjawiłam się ja i jak sam mówił, odmieniłam kompletnie jego życie. Ale stwierdził, że te kilka miesięcy powinno wystarczyć, by wiedzieć, że jestem na zawsze. Nie poczul tego.
Zapewnialam go, ze to pozcuje dopiero za jakiś czas, miesiące, może lata. Żebyśmy wspólnie budowali to, czego owoce chcemy zbierać. Dwa razy udało się go szybko przekonać i bylo cudownie, teraz - nieugiety. Prosi mnie o utrzymywanie kontaktu, mówi że zawsze bede dla niego wazna, że zrobi sobie coś, jak mi się coś stanie, że czuje się podle, ale musi się rozstać.
Co robić, by wrócił? Udało mi się go tzw. "odbić od dna". Mam wrażenie, że ma spore problemy psychologiczne, napomknął nawet o tym, że móglby iść do psychologa. Nie chcę się narzucać, bo wiem, że tak go zniechęcę. Wiem, że byłam dla niego ostoją, ale raczej przestraszył się tego, ze ma kogoś, kto jest elementem jego życia - dotychczas samotnego. Może byłam za wiele, nie wiem, ale nie odkręcę już tego. Mam inne doświadczenia.
Tłumaczę jak krowie na rowie, że kilka miesięcy o niczym nie świadczy. Mam wrażen ie, że boi się, żę to ja kiedyś odejdę, a zostanie sam. Ja tak nie chcę, jest wyjątkowy, pierwszy, z kim chciałabym zbudować przyszlość. To nie jest typowe rozstanie pt "spadaj", on bardzo płacze na jakiekolwiek moje słowa (tyle łez u faceta nie jest normalne, płakać to ludzkie, ale nie na każde słowo, które tak naprawdę on spowodował - np. mówię mu, że od teraz nikt na niego nie będzie czekał, nikt go nie potrzyma za rękę w chorobie, z nikim nie będzie się śmiał, wyglupiał, wkurzał, daje przykład konkretnych malutkich sytuacji - na wszystko reakcją są łzy). Dlaczego on nie chce już próbować? Tak się poddaje... nie kłóciliśmy się w ogóle, ew. jakieś durne sprzeczki o nic typu którą drogą iść do sklepu ![]()
proszę o pomoc!