Zrobiłam rano test ciążowy, wyszedł pozytywnie. Szczęśliwa, od razy wróciłam do sypialni, żeby o tym powiedzieć mężowi. Równie dobrze mogłabym mu powiedzieć, że już pora wstawać do pracy.... mruknął coś niewyraźnego i odwrócił się na drugi bok. Rozczarowana ubrałąm się i wyszłam do pracy. Od tamtej pory już minął miesiąć, już mam za sobą pierwszą wizytę u lekarza i pierwsze badania. W między czasie jeszcze nie raz wracałam do tego tematu z mężem, pytałam co czuje- jego odpowiedź brzmiałą "nie wiem, a zresztą jeszcze nie masz pewności, że jesteś w ciąży, porozmawiamy jak lekarz to potwierdzi". Ale nie zapytał kiedy planuję iść do lekarza, kiedy mam wizytę, niczym się nie interesuje. Dla niego nie ma tematu. To z koleżankami przeżywam pierwsze radości i smutki, to z nimi przechodzę mdłości i złe samopoczucie. Z koleżankami.....i ... z przyjacielem, a dokładniej ze swoim pierwszym facetem, z którym utrzymuję teraz stosunki kumpelskie. To on zapytał się kiedy mam wizytę i czy ma mnie ktoś zawieźć. To z nim pojechałam do lekarza, to on usłyszał pierwszy że lekarz potwierdził ciąże, to on pierwszy poznał wszystkie szczegóły.... A mój mąż nadal ma wszystko gdzieś i nic go nie interesuje poza samym sobą i swoimi potrzebami. Odsunęłam sie od niego. CIekawa jestem, czy w ogóle się czymkolwiek zainteresuje. Ostatnio dużo rozmawiam ze swoim kumplem, obecnie bardziej ojcem dla mojego przyszłego dziecka i mężem dla mnie niż mój własny śłubny, i oboje się zastanawiamy czy "tatuś" w ogóle zauważy przez te 9 miesięcy że jestem w ciąży i czy w ogóle zdązy na narodziny własnego dziecka. Ja już nie prubuję ze ślubnym rozmawiać, uniosłam się dumą. Czasem wyobrażam sobie tylko taką sytuację, że za kilka miesięcy mój mąż oprzytomnieje, a ja wtedy mu powiem, że to nie on był na pierwszym USG, że to nie on pierwszy poczuł jak kopie dziecko i że to nie on się mną do tej pory opiekował, a jak chce poznać szczegóły, to niech zapyta M.... bo jak na razie, to M. jest ojcem dla dziecka i mężem dla mnie. Właśnie na to mam ochotę! Jestem przepełniona żalem, rozczarowaniem wobec własnego męża, chcę go skrzywdzić, chcę żeby go zabolało ![]()
Podobne tematy
Myślę, że w tej chwili sama zachowujesz się jak niedojrzała, przyszła matka. Dobra mama myśli o tym, by dziecku było dobrze. A jestem bardzo ciekawa, jaką przyszłość mu zgotujecie z mężem - Ty, która unosisz się dumą i "żeby zranić" męża wybierasz byłego faceta - i on, kompletnie nieodpowiedzialny.
Nie mówię, że Twój mąż jest bez zarzutu. Oczywiście, że nie! To w końcu jego dziecko i potrzebujesz jego wsparcia, to on powinien towarzyszyć Ci u lekarza i troszczyć się o Ciebie - jak nie w ciąży, to kiedy? Ale uważam, że jeżeli on prezentuje sobą takie dno emocjonalne to powinnaś jednak z nim rozmawiać. W przeciwnym razie tylko wbijasz gwóźdź do trumny Waszej rodziny.
Możesz nie potrzebować/nie chcieć za męża czy ojca takiego faceta, jakim on obecnie jest, ale fakt faktem Twoje dziecko go potrzebuje. I jeżeli nie poukładacie spraw między Wami bardzo negatywnie się to na nim odbije. Jak będzie się czuło Twoje dziecko, odtrącone przez ojca? Jak będzie się wychowywało w domu, w którym matka wbija ojcu szpile, by mu dopiec i go zranić? Stworzycie koszmar dla każdego malucha, jeśli teraz się nie opanujecie.
Rozumiem żal i rozczarowanie, są uzasadnione, ale pamiętaj, że o ile można usprawiedliwić pojawienie się emocji o tyle nie wolno usprawiedliwiać idących za nimi zachowań. Ludzie na poziomie, ludzie odpowiedzialni panują nad sobą w imię czyjegoś dobra bądź dlatego, że są świadomi konsekwencji takiej sytuacji. Opamiętaj się... I zdobądź na poważną rozmowę z mężem.
3 2009-11-14 18:43:18 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2009-11-14 18:47:09)
Naznaczona nie ma co się teraz dumą unosić to nie na to czas, jesteś w ciąży czeka Cię nie bywały obowiązek i czas najwyższy wydorośleć i porozmawiać z mężem jak dorosły z dorosłym, powiedzieć wszytko co już wiesz, spytać sie co się z nim dzieje i poprowsić o szczerość i pomoc w tym błogosławionym stnie.... chyba że chcesz skrzywdzić dziecko i sibie to wtedy nie podejmuj nawet próby....
I proponowała bym aby stosunki z Twoim byłym (koolegą) stały sie takie jak przystało na obecną sytułację bo to nie czas na ocieplanie stosunków z kolegą a z męże bo przed wami piękny a zarazem trudny okres...
Nie czas na ciche dni, chyba że mąż okaże się totalnie nie czuły i nie zaintersowany wtedy trzeba bedzie pomyśleć co dalej i co się z nim dzieje, a może wtedy będzie trzeba dać mu trochę czasu by się postrał i oswoił...
powodzenia
PS wiem co czujesz, i że mąż okazuje się teraz kimś strasznie nieodpowiedzialnym, on jest Ci teraz potrzebny, ale czasem do facetów nie dociera i trzeba im wytłumaczyć dokładnie wszytko w trakcie poważnej rozmowy....
A i pytanie... czy to planowana ciąża czy też nie?
bo jeśli nie to być może twój mąż jest przerażony i mało świdomy obowiązku....
ciekawa jestem co byscie koleżanki powiedziały znajdując sie w takiej sytuacji, samotne, odrzucone..
Ciąże, tymbardziej pierwsza odczuwa sie ze wzmożona siła!! "fruwa sie" niemal!! to pełnia szczęscia!
Ja poprostu myśle ze twojego męża ogarnął strach, lęk, boi sie bo stanie przed nową "rolą"
zazwyczaj facet potrzebuje troszeczke wiecej czasu
Nie martw sie tylko porozmawiaj z mężem, wiem ze masz zal do niego, nie jedna z nas tak bys ie czuła, ale nie uciekaj do swojego przyjaciela, bo to Cie zgubi w rezultacie ![]()
ciekawa jestem co byscie koleżanki powiedziały znajdując sie w takiej sytuacji, samotne, odrzucone..
Ciąże, tymbardziej pierwsza odczuwa sie ze wzmożona siła!! "fruwa sie" niemal!! to pełnia szczęscia!
Iziaaaaak, nie zakładaj, że nie mamy takich doświadczeń...
Natomiast abstrahując od tego, zachowanie jej męża to jedno, a jej reakcja i brak chęci poszukania konstruktywnych rozwiązań to drugie. Mogę zrozumieć całą gamę uczuć, jakie się pojawiły, ale jesteśmy dorośli i przecież potrafimy panować nad sobą. Konfliktu nie da się rozwiązać czy załagodzić reagując jak obrażone, zranione dziecko, rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, której celem nie ma być zadanie komuś bólu. Jak można zaczynać rozmowę z kimś, kogo się kocha, czyje dziecko nosi się pod sercem z myślą, że chce się tego najbliższego człowieka zranić?
zgadzam sie z Tobą yvette w sumie, bo w tym stanie trzeba myśleć o harmonii w małżeństwie a nie intrygach...
a po za tym chcę przytoczyć przykład moich rodziców, są 20 lat po ślubie, a gdy moja mama zaszła w ciże tata oszalał ale nie tak jak potrzeba, zawsze czuły siedzący w domu, nagle wychodził na piłkę wszytko olewał, może nie tak jak w przykładzie ale nagle znikał... i kilka rozmów postawiania do pionu i zmienił się w przykładnego przyszłego i obecnego tatę ![]()
trzeba umieć rozmawiać, i strać sie korzystać z tak wspaniałego stanu ![]()
Nienawidzę takich ludzi, którzy zgrywają dobrych mężów a jak pojawia się wiadomość o dziecku, to odwraca się plecami. Mógł sobie pomyśleć, że to przecież Ty je nosisz, Ty je urodzisz i Ty je bedziesz karmić a on swoje zadanie już spełnił. Nie rób żadnych sytuacji, które mogą zaważyć na przyszłości Waszego małżeństwa. Jeżeli powiesz mu, że to "M" był przy Tobie w pierwszych momentach ciąży i on jest lepszym materiałem na ojca dziecka - będąc na jego miejscu posądziłabym Cię o zdradę....
Ściągnął obraczkę i "filmowo" położył ją w takim miejscu, żebym widziała że leży. Poczułam się jakbym odłożył na bok nasze małżeństwo ( do tej pory nie ściągał jej w ogóle, lub tylko nachwilę), dziś rano ja też swoją ściągnęłam, położyłąm rownie filmowo obok jego i wyszłąm bez słowa zbyt wcześnie do pracy. Boli to wszystko. Nie oddzywa się w ogóle do mnie, nawet nie wiem dlaczego, zachowuje się jakby mnie w ogóle nie było, nie wchodzi do pokoju, w którym ja akurat jestem, a do łóżka przychodzi dopiero jak wydaje mu się że już śpię . Wczoraj zobaczylam na USG jak bije serce mojego dziecka....., dostalam zdjecie z USG. WIeczorem, gdy wrocilam do domu, polozylam swoja karte ciazy i zdjecie z usg przed jego nosem na biurku bez slowa. Rzucil tylko okiem co to i odłożył na bok bez zainteresowania....
naznaczona, wydaje mi się, że próbujesz swojego męża w jakis sposób ukarać
skoro on robi jakis krok, ty robisz następny, żeby potem on mógł posunąć to dalej
moze warto zamiast tego w końcu usiaść obok męża, złapać go za rękę i powiedzieć mu, co czujesz
oczywiscie nie w taki sposób jak to teraz robisz, nie musisz mu od razu mówić, że to nie on pierwszy zobaczył zdjęcie waszego dziecka - moze on o tym wie dobrze i dlatego w taki sposób reaguje
to jest dziecinne zachowanie i gwarantuje ci, że gdy się ockniesz z tego wszystkiego, to może byc juz za późno
nie wyobrażam sobie brać innego faceta na każda wizyte u lekarza po to, żeby zrobic na złość facetowi, bo tak to wyglada w tej chwili
zastanów się, przeczytaj uważnie, co piszesz i pomysl jaka krzywde wyrzadzasz mężowi, potem mów o swojej, ba sama się do niej przyczyniasz
może twój mąż przeczytał to, co tu napisałaś (jest taka możliwość) i dlatego się oddala
Rozmowę z nim przerabialam ponad miesiac temu, zamknelam sie z nim w pokoju i tlumaczylam, ze czuje sie odtracona przez niego, ze nie jestem szczesliwa, ze czuje sie samotna i niekochana. Prosilam żeby sie zastanowil, czy potrafi dac mi to czego oczekuje od meza. Żeby powiedział jezeli widzi gdzies jaki problem. Wszystko jest ok, twierdzil ze kocha, ze sprawi zebym byla szczesliwsza. Długo te jego starania nie trwaly ....
wróć do tej rozmowy, milczeniem i dawaniem mężowi coraz więcej negatywnych przykładów sprawy nie załatwisz