Mam 23 lata. Z moim chłopakiem byłam w związku półtorej roku. Planowaliśmy ślub, zaręczyny były nagłe- nie spodziewałam się. Jestem typem romantyczki, więc z dniem 14 lutego zaplanowałam dla mojego skarba cudowny wieczór. I??? Dowiedziałam się, że mój przyszły mąż, jest skazany za handel i posiadanie znacznej ilości narkotyków. Oznajmił mi, że nie może mnie dłużej oszukiwać, że będzie miał spore problemy finansowe i nie możemy dłużej być razem. Oczywiście tłumaczenie było jak zwykle w moim przypadku takie same: 'jesteś porządną dziewczyną, musisz ułożyć życie z kimś innym, bo na Ciebie nie zasługuje!'. W tym momencie utrzymujemy kontakt. Dwa tygodnie temu spotkaliśmy się no i wylądowaliśmy w łóżku, on mi cały czas mówi, że mnie kocha. Czuje się trochę manipulowana emocjonalnie. Nie wiem co robić? Czy nadal utrzymywać kontakt czy może zupełnie odpuścić i zacząć sobie rzeczywiście układać życie już bez niego? Czy mogę nadal mieć nadzieje, że znowu będzi tak cudownie jak kiedyś? Co robić?
Podobne tematy
mój przyszły mąż, jest skazany za handel i posiadanie znacznej ilości narkotyków.
będzie miał spore problemy finansowe i nie możemy dłużej być razem.
Na pewno w tej sytuacji "problemy finansowe" będą jego największym zmartwieniem. ![]()
Dwa tygodnie temu spotkaliśmy się no i wylądowaliśmy w łóżku, on mi cały czas mówi, że mnie kocha. Czuje się trochę manipulowana emocjonalnie.
Dobrze się czujesz, bo Tobą manipuluje. Co więcej- nie stwierdziłabym, że "trochę". Przy okazji dobrze ściemnia. Nie zasługuje na związek, ale na chodzenie z Tobą do łóżka, owszem.
Czy nadal utrzymywać kontakt czy może zupełnie odpuścić i zacząć sobie rzeczywiście układać życie już bez niego?
Co zrobisz- Twoja sprawa. Ciężko jest mi uwierzyć w to, że nie wiedziałaś nic na temat jego "kariery". Jeśli nie, to jednak znasz go bardzo słabo. Ja bym nie chciała mieć nic do czynienia z takim człowiekiem. Z wielu powodów. Pierwszy to dlatego, że oszukiwał. Narkotyki to naprawdę poważna sprawa. Do tego jeszcze dochodzą Ci wszyscy "koledzy", którzy mogą sprzedać kulkę w łeb jak im się coś nie spodoba.
Wyobrażasz sobie tego człowieka jako ojca Twoich dzieci? Na pytanie "gdzie jest tatuś" odpowiesz, że wróci za 5 lat, bo białym proszkiem handlował. Chciałabyś, żeby jakiś diler-kolega zabił Ci męża, dziecko albo Ciebie? No to powodzenia życzę. Może i skrajne przykłady podałam, ale tak to jest z tym szemranym towarzystwem. Sam też pewnie bierze. Dla mnie już ten fakt nie byłby dla mnie do zaakceptowania (osobiście nawet nie palę papierosów).
Czy mogę nadal mieć nadzieje, że znowu będzi tak cudownie jak kiedyś? Co robić?
Nadzieję możesz mieć zawsze, nikt Ci tego nie zabroni. Tak, będzie cudownie. Możesz go za kratkami odwiedzać. ![]()
Ja bym wzięła nogi za pas i wiała jak najdalej od tego człowieka.
Chyba rzeczywiście byłam bardzo głupia, bo nie zauważyłam, żeby kiedyś pod wpływem narkotyków. Nie wiem jak to wszystko wyjaśnić... Koleś nie ma dobrych kontaktów ze swoją matką i to mnie nie dziwi, ale kurcze nie umiem mu odmówić spotkania czy krótkiej rozmowy... pewnie sama sobie tym szkode, ale serce nie sługa:(