netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Twardziel

34 odpowiedzi3 230 wyświetleńzałożony przez czarownica48, 18.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Twardziel

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Twardziel

Mój partner to wspaniały, poważny, mądry, uczciwy facet. Łączy nas miłość, "chemia", intymność i czułość. Spędzam z nim 2-4 dni w tygodniu, w domu jego i jego córki. W jego pokoju na ścianie wiszą "kobiety jego życia" - córka; wnuczka; ukochana, zmarła przedwcześnie żona i matka jego córki; późniejsza kochanka - potężny zawrót głowy i życiowy błąd; druga żona poślubiona nie wiadomo po co bez miłości z obu stron czyli niewypał; jeszcze jakaś krótkotrwała fascynacja bez przyszłości na ładnym zdjęciu. Nie mam nic przeciw zmarłej żonie i potomkom, ale denerwują mnie trzy pozostałe kobiety, na które muszę patrzeć, choć wcale nie mam ochoty. Jednej z nich nawet nie cierpię, bo mimo braku miłości mogła być Jego żoną, a między nami jest miłość, jednak z powodu układu (mniejsza o szczegóły) ja nie mogę być żoną, mimo że chciałabym. Na moje prośby, by zastąpił te trzy kobiety innymi obrazkami, On reaguje zdziwieniem: "Przecież to moja historia, one były, nie ukrywaliśmy oboje swojej przeszłości, to nic złego". To wszystko prawda, tyle że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych, lecz obecnego partnera. Nie mam ochoty na nich patrzeć, ale też sądzę, że mojemu ukochanemu mogłoby być przykro ich oglądać. On zaś mnie nie rozumie. Ten twardziel, którego podobno nikt nigdy nie złamał, nie pojmuje, że ja nie chcę go łamać (zresztą wierzę w jego miłość, mam jej dowody), ja tylko mówię, że sprawia mi to przykrość, nie żądam, lecz proszę.
Być może powinnam machnąć na to ręką, ale z kolei ja nie rozumiem, jak można upierać się przy czymś, skoro robi to przykrość ukochanej osobie.
Które z nas jest małostkowe?

2

Odp: Twardziel
czarownica48 napisał/a:

Mój partner to wspaniały, poważny, mądry, uczciwy facet. Łączy nas miłość, "chemia", intymność i czułość. Spędzam z nim 2-4 dni w tygodniu, w domu jego i jego córki. W jego pokoju na ścianie wiszą "kobiety jego życia" - córka; wnuczka; ukochana, zmarła przedwcześnie żona i matka jego córki; późniejsza kochanka - potężny zawrót głowy i życiowy błąd; druga żona poślubiona nie wiadomo po co bez miłości z obu stron czyli niewypał; jeszcze jakaś krótkotrwała fascynacja bez przyszłości na ładnym zdjęciu. Nie mam nic przeciw zmarłej żonie i potomkom, ale denerwują mnie trzy pozostałe kobiety, na które muszę patrzeć, choć wcale nie mam ochoty. Jednej z nich nawet nie cierpię, bo mimo braku miłości mogła być Jego żoną, a między nami jest miłość, jednak z powodu układu (mniejsza o szczegóły) ja nie mogę być żoną, mimo że chciałabym. Na moje prośby, by zastąpił te trzy kobiety innymi obrazkami, On reaguje zdziwieniem: "Przecież to moja historia, one były, nie ukrywaliśmy oboje swojej przeszłości, to nic złego". To wszystko prawda, tyle że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych, lecz obecnego partnera. Nie mam ochoty na nich patrzeć, ale też sądzę, że mojemu ukochanemu mogłoby być przykro ich oglądać. On zaś mnie nie rozumie. Ten twardziel, którego podobno nikt nigdy nie złamał, nie pojmuje, że ja nie chcę go łamać (zresztą wierzę w jego miłość, mam jej dowody), ja tylko mówię, że sprawia mi to przykrość, nie żądam, lecz proszę.
Być może powinnam machnąć na to ręką, ale z kolei ja nie rozumiem, jak można upierać się przy czymś, skoro robi to przykrość ukochanej osobie.
Które z nas jest małostkowe?

Nie  sądzisz, że Twoją prośbę traktuje on raczej, jako jedną z tych "nie do odrzucenia"? Niby nie żądasz, ale chcesz wymóc na nim usunięcie irytujących Cię fotografii.
Po prostu, nie zwracaj uwagi na te zdjęcia.

3

Odp: Twardziel
Excop napisał/a:
czarownica48 napisał/a:

Mój partner to wspaniały, poważny, mądry, uczciwy facet. Łączy nas miłość, "chemia", intymność i czułość. Spędzam z nim 2-4 dni w tygodniu, w domu jego i jego córki. W jego pokoju na ścianie wiszą "kobiety jego życia" - córka; wnuczka; ukochana, zmarła przedwcześnie żona i matka jego córki; późniejsza kochanka - potężny zawrót głowy i życiowy błąd; druga żona poślubiona nie wiadomo po co bez miłości z obu stron czyli niewypał; jeszcze jakaś krótkotrwała fascynacja bez przyszłości na ładnym zdjęciu. Nie mam nic przeciw zmarłej żonie i potomkom, ale denerwują mnie trzy pozostałe kobiety, na które muszę patrzeć, choć wcale nie mam ochoty. Jednej z nich nawet nie cierpię, bo mimo braku miłości mogła być Jego żoną, a między nami jest miłość, jednak z powodu układu (mniejsza o szczegóły) ja nie mogę być żoną, mimo że chciałabym. Na moje prośby, by zastąpił te trzy kobiety innymi obrazkami, On reaguje zdziwieniem: "Przecież to moja historia, one były, nie ukrywaliśmy oboje swojej przeszłości, to nic złego". To wszystko prawda, tyle że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych, lecz obecnego partnera. Nie mam ochoty na nich patrzeć, ale też sądzę, że mojemu ukochanemu mogłoby być przykro ich oglądać. On zaś mnie nie rozumie. Ten twardziel, którego podobno nikt nigdy nie złamał, nie pojmuje, że ja nie chcę go łamać (zresztą wierzę w jego miłość, mam jej dowody), ja tylko mówię, że sprawia mi to przykrość, nie żądam, lecz proszę.
Być może powinnam machnąć na to ręką, ale z kolei ja nie rozumiem, jak można upierać się przy czymś, skoro robi to przykrość ukochanej osobie.
Które z nas jest małostkowe?

Nie  sądzisz, że Twoją prośbę traktuje on raczej, jako jedną z tych "nie do odrzucenia"? Niby nie żądasz, ale chcesz wymóc na nim usunięcie irytujących Cię fotografii.
Po prostu, nie zwracaj uwagi na te zdjęcia.

Wiesz, trochę w tym racji, ale na pewne sprawy trzeba czasu.. Cos musi się ulezec itd. Cóż.. Miłość nie szuka swego..
Mam pełną glowe- chyba przestalam myśleć.. big_smile

4

Odp: Twardziel
je veux napisał/a:
Excop napisał/a:
czarownica48 napisał/a:

Mój partner to wspaniały, poważny, mądry, uczciwy facet. Łączy nas miłość, "chemia", intymność i czułość. Spędzam z nim 2-4 dni w tygodniu, w domu jego i jego córki. W jego pokoju na ścianie wiszą "kobiety jego życia" - córka; wnuczka; ukochana, zmarła przedwcześnie żona i matka jego córki; późniejsza kochanka - potężny zawrót głowy i życiowy błąd; druga żona poślubiona nie wiadomo po co bez miłości z obu stron czyli niewypał; jeszcze jakaś krótkotrwała fascynacja bez przyszłości na ładnym zdjęciu. Nie mam nic przeciw zmarłej żonie i potomkom, ale denerwują mnie trzy pozostałe kobiety, na które muszę patrzeć, choć wcale nie mam ochoty. Jednej z nich nawet nie cierpię, bo mimo braku miłości mogła być Jego żoną, a między nami jest miłość, jednak z powodu układu (mniejsza o szczegóły) ja nie mogę być żoną, mimo że chciałabym. Na moje prośby, by zastąpił te trzy kobiety innymi obrazkami, On reaguje zdziwieniem: "Przecież to moja historia, one były, nie ukrywaliśmy oboje swojej przeszłości, to nic złego". To wszystko prawda, tyle że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych, lecz obecnego partnera. Nie mam ochoty na nich patrzeć, ale też sądzę, że mojemu ukochanemu mogłoby być przykro ich oglądać. On zaś mnie nie rozumie. Ten twardziel, którego podobno nikt nigdy nie złamał, nie pojmuje, że ja nie chcę go łamać (zresztą wierzę w jego miłość, mam jej dowody), ja tylko mówię, że sprawia mi to przykrość, nie żądam, lecz proszę.
Być może powinnam machnąć na to ręką, ale z kolei ja nie rozumiem, jak można upierać się przy czymś, skoro robi to przykrość ukochanej osobie.
Które z nas jest małostkowe?

Nie  sądzisz, że Twoją prośbę traktuje on raczej, jako jedną z tych "nie do odrzucenia"? Niby nie żądasz, ale chcesz wymóc na nim usunięcie irytujących Cię fotografii.
Po prostu, nie zwracaj uwagi na te zdjęcia.

Wiesz, trochę w tym racji, ale na pewne sprawy trzeba czasu.. Cos musi się ulezec itd. Cóż.. Miłość nie szuka swego..
Mam pełną glowe- chyba przestalam myśleć.. big_smile

Nie dziwię się że nie chce na twoje rządanie usuwać czegoś co lubi lub chce mieć. Ingerujesz w jego życie osobiste. Jesli mi coś przeszkadza to to ignoruje lub nie idę tam gdzie znajduje się źródło mojej irytacji, ty natomiast chcesz dostosować rzeczywistość pod swoją wizję. To dziecinada.

5 Ostatnio edytowany przez je veux (2015-03-19 13:05:16)

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:
Excop napisał/a:

Nie  sądzisz, że Twoją prośbę traktuje on raczej, jako jedną z tych "nie do odrzucenia"? Niby nie żądasz, ale chcesz wymóc na nim usunięcie irytujących Cię fotografii.
Po prostu, nie zwracaj uwagi na te zdjęcia.

Wiesz, trochę w tym racji, ale na pewne sprawy trzeba czasu.. Cos musi się ulezec itd. Cóż.. Miłość nie szuka swego..
Mam pełną glowe- chyba przestalam myśleć.. big_smile

Nie dziwię się że nie chce na twoje rządanie usuwać czegoś co lubi lub chce mieć. Ingerujesz w jego życie osobiste. Jesli mi coś przeszkadza to to ignoruje lub nie idę tam gdzie znajduje się źródło mojej irytacji, ty natomiast chcesz dostosować rzeczywistość pod swoją wizję. To dziecinada.

Wiesz, ja myślę, ze autorka miała na myśli uczucia. Ona dba o uczucia swojego partnera, chociażby poprzez takie zdjęcia itd.. A on nie do końca, tak to wygląda Z opisu...
Myślę, ze trochę ma w tym racji, ale widzisz, miłość potrafi czekać i być pokorną.. Potrafi poczekać na zrozumienie smile
Tak ja odebralam ten post, może się myślę, nie wiem....
Do tego wydaje mi się, ze kiedy jest się we dwoje tzw 'życie osobiste' nabiera trochę innego wymiaru.. Kolorytu i barwy.. Eh, ale co ja tam wiem, dzisiaj szczególnie czuje bol nóg hmm pisze przez zaciśnięte usta...

6

Odp: Twardziel
je veux napisał/a:

Wiesz, ja myślę, ze autorka miała na myśli uczucia. Ona dba o uczucia swojego partnera, chociażby poprzez takie zdjęcia itd.. A on nie do końca, tak to wygląda Z opisu...
Myślę, ze trochę ma w tym racji, ale widzisz, miłość potrafi czekać i być pokorną.. Potrafi poczekać na zrozumienie smile
Tak ja odebrałam ten post, może się myślę, nie wiem....
Do tego wydaje mi się, ze kiedy jest się we dwoje tzw 'życie osobiste' nabiera trochę innego wymiaru.. Kolorytu i barwy.. Eh, ale co ja tam wiem, dzisiaj szczególnie czuje bol nóg hmm pisze przez zaciśnięte usta...

Jesli byłaby jego partnerką, żoną to rozumiem niemniej z opisu autorki wynika że to jakiś układ...nie wnikam. Taka ingerencja w układzie, w którym jak się domyślam jest opcją a nie priorytetem ukazuje mi pewien obbraz. Facet ma swoje zycie i nie chce go zmieniać pod dyktando "opcji". To dość bolesne ale taka jest rzeczywistość. Więc albo autorka zaakceptuje zasady albo wytnie się z pozycji "opcji" wink Czego jej osobiście bardzo życzę wink

7

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:

Wiesz, ja myślę, ze autorka miała na myśli uczucia. Ona dba o uczucia swojego partnera, chociażby poprzez takie zdjęcia itd.. A on nie do końca, tak to wygląda Z opisu...
Myślę, ze trochę ma w tym racji, ale widzisz, miłość potrafi czekać i być pokorną.. Potrafi poczekać na zrozumienie smile
Tak ja odebrałam ten post, może się myślę, nie wiem....
Do tego wydaje mi się, ze kiedy jest się we dwoje tzw 'życie osobiste' nabiera trochę innego wymiaru.. Kolorytu i barwy.. Eh, ale co ja tam wiem, dzisiaj szczególnie czuje bol nóg hmm pisze przez zaciśnięte usta...

Jesli byłaby jego partnerką, żoną to rozumiem niemniej z opisu autorki wynika że to jakiś układ...nie wnikam. Taka ingerencja w układzie, w którym jak się domyślam jest opcją a nie priorytetem ukazuje mi pewien obbraz. Facet ma swoje zycie i nie chce go zmieniać pod dyktando "opcji". To dość bolesne ale taka jest rzeczywistość. Więc albo autorka zaakceptuje zasady albo wytnie się z pozycji "opcji" wink Czego jej osobiście bardzo życzę wink

Ja odebralam to troszkę inaczej znowu. To nie układ, to miłość, prawdziwa, tyle, ze z pewnych względów oni nie mogą, póki co tego skonsumować.. I oboje nie wypisuja się, bo kochają... 
Tylko jedno dojrzewa do drugiego.... No i te uczucia...
Ehh.. Przeszłość ciężko poukladac, zmierzyć się z nią....

8

Odp: Twardziel

No cóż mam swoje wizje wiem czym kończą się związki w których partner nie umie lub nie chce zadbać o moje potrzeby. Dziś wiem że wpływ mam tylko na siebie. Na moje decyzje i wybory i  wiem że miłośc to również wybór. Nie chce mi się nikogo zmieniać, szkoda na to mojej energii. Albo dostaje to czego potrzebuje albo szukam do skutku.
Nie pozwolę nigdy więcej emocjom decydować o najważniejszej decyzji życia "wyborze partnera". Można kochać i nie tracić zdrowego rozsądku. Tworzy się wtedy najpiękniejsze i najtrwalsze relacje, pełne miłości i intymnosci. smile

9

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:

No cóż mam swoje wizje wiem czym kończą się związki w których partner nie umie lub nie chce zadbać o moje potrzeby. Dziś wiem że wpływ mam tylko na siebie. Na moje decyzje i wybory i  wiem że miłośc to również wybór. Nie chce mi się nikogo zmieniać, szkoda na to mojej energii. Albo dostaje to czego potrzebuje albo szukam do skutku.
Nie pozwolę nigdy więcej emocjom decydować o najważniejszej decyzji życia "wyborze partnera". Można kochać i nie tracić zdrowego rozsądku. Tworzy się wtedy najpiękniejsze i najtrwalsze relacje, pełne miłości i intymnosci. smile

smile
Ja potrzebuje wiedzieć cala sobą. W to wchodzi rozum, wola, uczucia itd.. Przy czym te ostatnie .. Bywają różne, powinny być w objęciach rozumu, bo inaczej będziemy jak chorągiewka na wietrze. Trzeba je również porządkować..
( są różne sposoby).
Emocja to jeszcze nie uczucie. Emocje mogą przerodzic się w uczucia ale niekoniecznie. O ile nad tymi pierwszymi idzie nam łatwo zapanować, nad tymi drugimi..mogą być niszczącym wszystko tornadem. Dlatego tak ważną jest i praca nad nimi.. Za pomocą rozumu i takich tam...
Pozdrawiam smile

10

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:

No cóż mam swoje wizje wiem czym kończą się związki w których partner nie umie lub nie chce zadbać o moje potrzeby. Dziś wiem że wpływ mam tylko na siebie. Na moje decyzje i wybory i  wiem że miłośc to również wybór. Nie chce mi się nikogo zmieniać, szkoda na to mojej energii. Albo dostaje to czego potrzebuje albo szukam do skutku.
Nie pozwolę nigdy więcej emocjom decydować o najważniejszej decyzji życia "wyborze partnera". Można kochać i nie tracić zdrowego rozsądku. Tworzy się wtedy najpiękniejsze i najtrwalsze relacje, pełne miłości i intymnosci. smile

smile
Ja potrzebuje wiedzieć cala sobą. W to wchodzi rozum, wola, uczucia itd.. Przy czym te ostatnie .. Bywają różne, powinny być w objęciach rozumu, bo inaczej będziemy jak chorągiewka na wietrze. Trzeba je również porządkować..
( są różne sposoby).
Emocja to jeszcze nie uczucie. Emocje mogą przerodzic się w uczucia ale niekoniecznie. O ile nad tymi pierwszymi idzie nam łatwo zapanować, nad tymi drugimi..mogą być niszczącym wszystko tornadem. Dlatego tak ważną jest i praca nad nimi.. Za pomocą rozumu i takich tam...
Pozdrawiam smile

11

Odp: Twardziel

czarownica, przecież te kobiety to przeszlosc -dlaczego Cie irytują?

Wydaje mi się, ze masz szanse na fajny związek - gość Ci pokazuje, taki jestem, to sa kobiety ważne dla mnie, ale to już sprawy zamknięte, przeszlosc. Teraz jestem z Toba. czy uważasz, ze to zle, ze nie ukrywa swojej historii? Mysle, ze to dobrze o nim swiadczy. "Prosbe" o usuniecie fotek może traktować jak presje - nie szkoda dobrze zapowiadającego się związku? Przemysl to.

Czego się boisz?

12

Odp: Twardziel
Benita72 napisał/a:

czarownica, przecież te kobiety to przeszlosc -dlaczego Cie irytują?

Wydaje mi się, ze masz szanse na fajny związek - gość Ci pokazuje, taki jestem, to sa kobiety ważne dla mnie, ale to już sprawy zamknięte, przeszlosc. Teraz jestem z Toba. czy uważasz, ze to zle, ze nie ukrywa swojej historii? Mysle, ze to dobrze o nim swiadczy. "Prosbe" o usuniecie fotek może traktować jak presje - nie szkoda dobrze zapowiadającego się związku? Przemysl to.

Czego się boisz?

Jej chodzi o uczucia..
Mnie się wydaje, ze ona nie przeczy tym kobietom samym wsamym w sobie...
wink
Chyba

13

Odp: Twardziel

Nie pros go o usuniecie obrazków. Przedstaw sprawe z punktu widzenia swoich emocji. Powiedz ze odczuwasz przykrosc i nie umiesz sobie z tym poradzic.

Jesli -- jak twierdzisz -- kocha Cie, to zadba o to co czujesz (ale tego juz nie mów glosno -- chyba ze zdecydujesz o rozstaniu).

14

Odp: Twardziel
je veux napisał/a:
Benita72 napisał/a:

czarownica, przecież te kobiety to przeszlosc -dlaczego Cie irytują?

Wydaje mi się, ze masz szanse na fajny związek - gość Ci pokazuje, taki jestem, to sa kobiety ważne dla mnie, ale to już sprawy zamknięte, przeszlosc. Teraz jestem z Toba. czy uważasz, ze to zle, ze nie ukrywa swojej historii? Mysle, ze to dobrze o nim swiadczy. "Prosbe" o usuniecie fotek może traktować jak presje - nie szkoda dobrze zapowiadającego się związku? Przemysl to.

Czego się boisz?

Jej chodzi o uczucia..
Mnie się wydaje, ze ona nie przeczy tym kobietom samym wsamym w sobie...
wink
Chyba

Uczucia, emocje to nie ważne wink jedno jest pewne na ich moc i kształt mamy wpływ tylko my. Powiedzmy: zamiast się zadręczać jakimiś byłymi zastanowiłabym się z czego te moje uczucia wynikają? Moze jestem zazdrosna a jeśli? to dlaczego? Może mam niską samoocenę albo mu nie ufam? Jeśli nie ufam to związek bez sensu a jeśli to moja niska samoocena to może warto ją sobie podnieść wink Takie problemy rozwijają nas i rozwijają związek. Ponadto to w końcu ja jestem na finiszu a nie te inne tongue. Cieszę się z tego że to ja dziś tworzę tą jego "historię" wink
po co na to patrzeć z pesymistycznego punktu zadręczać go swoimi żalami i wymaganiami. Ona skupia się na jego uczuciach i tu tkwi jej błąd powinna skupić się na swoich wink

15 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2015-03-19 14:48:10)

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:

Uczucia, emocje to nie ważne wink jedno jest pewne na ich moc i kształt mamy wpływ tylko my.

No, niestety tak nie jest. To znaczy mamy tylko posredni wplyw na nasze emocje.

I sa bardzo wazne smile

A z tym sie zgadzam:

Qrsywa napisał/a:

Ona skupia się na jego uczuciach i tu tkwi jej błąd powinna skupić się na swoich

16

Odp: Twardziel
czlowiek_znikad napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Uczucia, emocje to nie ważne wink jedno jest pewne na ich moc i kształt mamy wpływ tylko my.

No, niestety tak nie jest. To znaczy mamy tylko posredni wplyw na nasze emocje.

I sa bardzo wazne smile

Pośredni? smile tn za pośrednictwem kogo odbieramy emocje?:) Ciekawe tongue Myślałam że emocje i uczucia to moja własna przestrzeń?;)
Postawie ci 3 ludzi, których dotyczy ten sam problem i każdy z nich zareaguje na niego w bardzo odmienny sposób wink Nie myślałeś nigdy dlaczego?

17

Odp: Twardziel

Jak sie kogoś kocha, to dba się rowni ez o jego uczucia.. Nie tylko swoje....
wink

18

Odp: Twardziel
je veux napisał/a:

Jak sie kogoś kocha, to dba się rowni ez o jego uczucia.. Nie tylko swoje....
wink

Nie można kogoś prawdziwie kochać bardziej dbając o niego niż o siebie. Jak się nie kocha samego siebie w pierwszej kolejności i dba bardziej o niego niż o siebie jest się skazanym na wykorzystywanie i płacz i cierpienie. Związek to jak balkonowa płyta muszą ją podpierać dwa niezależne filary jak jeden opiera się na drugim balkon runie. To taka przenośnia. Takie jak twoje myślenie zabija wiele związków sad Ludzie nie mają pojecia czym jest prawdziwa miłość.

19

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:

Pośredni? smile tn za pośrednictwem kogo odbieramy emocje?:)

Na nasze emocje ma wplyw cala nasza przeszlosc. Nie na wszystko co przezylismy, mielismy wplyw (wladza rodzicielska, wypadek, choroba...).

To co w danej chwili czujemy, wynika z tego co sie aktualnie dzieje + calej naszej przeszlosci.

Czy mozesz tak o -- pozbyc sie strachu, idac ciemna ulica, kiedy kilka lat temu w podobnych okolicznosciach ktos Cie zgwalcil? Posredni wplyw oznacza, ze mozesz wczesniej zdecydowac ze np. wezmiesz taksówke, albo przejdziesz intensywna psychoterapie. W przeciwnym razie nie jestes w stanie przejsc ta ulica bez uczucia strachu, on nie zniknie tylko na rozkaz Twojej woli.

20

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:

Jak sie kogoś kocha, to dba się rowni ez o jego uczucia.. Nie tylko swoje....
wink

Nie można kogoś prawdziwie kochać bardziej dbając o niego niż o siebie. Jak się nie kocha samego siebie w pierwszej kolejności i dba bardziej o niego niż o siebie jest się skazanym na wykorzystywanie i płacz i cierpienie. Związek to jak balkonowa płyta muszą ją podpierać dwa niezależne filary jak jeden opiera się na drugim balkon runie. To taka przenośnia. Takie jak twoje myślenie zabija wiele związków sad Ludzie nie mają pojecia czym jest prawdziwa miłość.

Jeśli dba się o uczucia innych, tzn, ze zadbalo się o swoje,...
Jeśli dba się o swoje, tzn, ze się nie dba nawet o nie i małżeństwo się rozwiala...
Związek to jak lodówka do której dokladaja oboje....

21

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:

Jak sie kogoś kocha, to dba się rowni ez o jego uczucia.. Nie tylko swoje....
wink

Nie można kogoś prawdziwie kochać bardziej dbając o niego niż o siebie. Jak się nie kocha samego siebie w pierwszej kolejności i dba bardziej o niego niż o siebie jest się skazanym na wykorzystywanie i płacz i cierpienie. Związek to jak balkonowa płyta muszą ją podpierać dwa niezależne filary jak jeden opiera się na drugim balkon runie. To taka przenośnia. Takie jak twoje myślenie zabija wiele związków sad Ludzie nie mają pojecia czym jest prawdziwa miłość.

Jeśli dba się o uczucia innych, tzn, ze zadbalo się o swoje,...
Jeśli dba się o swoje, tzn, ze się nie dba nawet o nie i małżeństwo się rozwiala...
Związek to jak lodówka do której dokladaja oboje....

22

Odp: Twardziel
czlowiek_znikad napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Pośredni? smile tn za pośrednictwem kogo odbieramy emocje?:)

Na nasze emocje ma wplyw cala nasza przeszlosc. Nie na wszystko co przezylismy, mielismy wplyw (wladza rodzicielska, wypadek, choroba...).

To co w danej chwili czujemy, wynika z tego co sie aktualnie dzieje + calej naszej przeszlosci.

Czy mozesz tak o -- pozbyc sie strachu, idac ciemna ulica, kiedy kilka lat temu w podobnych okolicznosciach ktos Cie zgwalcil? Posredni wplyw oznacza, ze mozesz wczesniej zdecydowac ze np. wezmiesz taksówke, albo przejdziesz intensywna psychoterapie. W przeciwnym razie nie jestes w stanie przejsc ta ulica bez uczucia strachu, on nie zniknie tylko na rozkaz Twojej woli.

O...

23

Odp: Twardziel

W sumie zrozumiałe. Ja też nie chciałabym takiej pamiątki z kimś z kim planuje nowy rozdział.

24

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:

Wiesz, ja myślę, ze autorka miała na myśli uczucia. Ona dba o uczucia swojego partnera, chociażby poprzez takie zdjęcia itd.. A on nie do końca, tak to wygląda Z opisu...
Myślę, ze trochę ma w tym racji, ale widzisz, miłość potrafi czekać i być pokorną.. Potrafi poczekać na zrozumienie smile
Tak ja odebrałam ten post, może się myślę, nie wiem....
Do tego wydaje mi się, ze kiedy jest się we dwoje tzw 'życie osobiste' nabiera trochę innego wymiaru.. Kolorytu i barwy.. Eh, ale co ja tam wiem, dzisiaj szczególnie czuje bol nóg hmm pisze przez zaciśnięte usta...

Jesli byłaby jego partnerką, żoną to rozumiem niemniej z opisu autorki wynika że to jakiś układ...nie wnikam. Taka ingerencja w układzie, w którym jak się domyślam jest opcją a nie priorytetem ukazuje mi pewien obbraz. Facet ma swoje zycie i nie chce go zmieniać pod dyktando "opcji". To dość bolesne ale taka jest rzeczywistość. Więc albo autorka zaakceptuje zasady albo wytnie się z pozycji "opcji" wink Czego jej osobiście bardzo życzę wink

Nie chciałam opisywać szczegółów, bo wiem, że jestem gadułą i muszę się hamować. Widzę jednak, że trzeba coś wyjaśnić: układ to nie znaczy, że jestem jedną z opcji. Mój partner deklaruje uczucia (mówi, że dorosłe życie zaczął od miłości i skończy drugi raz kochając prawdziwie), zapewnia, że traktuje mnie poważnie i tak to wygląda. Układ to znaczy taka sytuacja, że nie możemy mieszkać razem, bo u mnie nie ma miejsca (przyjęłam swoją córkę z synami po tym, jak zawaliło się jej życie), a on mieszka w domu swojej córki, gdzie jest miejsce ale nie ma woli; jego córka mnie  zaledwie toleruje, bo kocha ojca i widzi, że dla niego jestem ważna. Więc przebywam tam tyle ile mogę, 2-4 dni w tygodniu (muszę też pomagać swojej córce organizacyjnie). To mądry facet, wie, że zamieszkanie razem oznaczałoby spięcia z córką, więc nawet nie można myśleć o ślubie, bo nawet jako małżonkowie musielibyśmy mieszkać osobno. To jest to, co nazwałam "układem". To zresztą temat na osobną duskusję, ale może ktoś od razu chce się wypowiedzieć; Wasze sądy będą dla mnie cenne.

25

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:

Wiesz, ja myślę, ze autorka miała na myśli uczucia. Ona dba o uczucia swojego partnera, chociażby poprzez takie zdjęcia itd.. A on nie do końca, tak to wygląda Z opisu...
Myślę, ze trochę ma w tym racji, ale widzisz, miłość potrafi czekać i być pokorną.. Potrafi poczekać na zrozumienie smile
Tak ja odebrałam ten post, może się myślę, nie wiem....
Do tego wydaje mi się, ze kiedy jest się we dwoje tzw 'życie osobiste' nabiera trochę innego wymiaru.. Kolorytu i barwy.. Eh, ale co ja tam wiem, dzisiaj szczególnie czuje bol nóg hmm pisze przez zaciśnięte usta...

Jesli byłaby jego partnerką, żoną to rozumiem niemniej z opisu autorki wynika że to jakiś układ...nie wnikam. Taka ingerencja w układzie, w którym jak się domyślam jest opcją a nie priorytetem ukazuje mi pewien obbraz. Facet ma swoje zycie i nie chce go zmieniać pod dyktando "opcji". To dość bolesne ale taka jest rzeczywistość. Więc albo autorka zaakceptuje zasady albo wytnie się z pozycji "opcji" wink Czego jej osobiście bardzo życzę wink

Nie chciałam opisywać szczegółów, bo wiem, że jestem gadułą i muszę się hamować. Widzę jednak, że trzeba coś wyjaśnić: układ to nie znaczy, że jestem jedną z opcji. Mój partner deklaruje uczucia (mówi, że dorosłe życie zaczął od miłości i skończy drugi raz kochając prawdziwie), zapewnia, że traktuje mnie poważnie i tak to wygląda. Układ to znaczy taka sytuacja, że nie możemy mieszkać razem, bo u mnie nie ma miejsca (przyjęłam swoją córkę z synami po tym, jak zawaliło się jej życie), a on mieszka w domu swojej córki, gdzie jest miejsce ale nie ma woli; jego córka mnie  zaledwie toleruje, bo kocha ojca i widzi, że dla niego jestem ważna. Więc przebywam tam tyle ile mogę, 2-4 dni w tygodniu (muszę też pomagać swojej córce organizacyjnie). To mądry facet, wie, że zamieszkanie razem oznaczałoby spięcia z córką, więc nawet nie można myśleć o ślubie, bo nawet jako małżonkowie musielibyśmy mieszkać osobno. To jest to, co nazwałam "układem". To zresztą temat na osobną duskusję, ale może ktoś od razu chce się wypowiedzieć; Wasze sądy będą dla mnie cenne.

26

Odp: Twardziel
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:
Benita72 napisał/a:

czarownica, przecież te kobiety to przeszlosc -dlaczego Cie irytują?

Wydaje mi się, ze masz szanse na fajny związek - gość Ci pokazuje, taki jestem, to sa kobiety ważne dla mnie, ale to już sprawy zamknięte, przeszlosc. Teraz jestem z Toba. czy uważasz, ze to zle, ze nie ukrywa swojej historii? Mysle, ze to dobrze o nim swiadczy. "Prosbe" o usuniecie fotek może traktować jak presje - nie szkoda dobrze zapowiadającego się związku? Przemysl to.

Czego się boisz?

Jej chodzi o uczucia..
Mnie się wydaje, ze ona nie przeczy tym kobietom samym wsamym w sobie...
wink
Chyba

Uczucia, emocje to nie ważne wink jedno jest pewne na ich moc i kształt mamy wpływ tylko my. Powiedzmy: zamiast się zadręczać jakimiś byłymi zastanowiłabym się z czego te moje uczucia wynikają? Moze jestem zazdrosna a jeśli? to dlaczego? Może mam niską samoocenę albo mu nie ufam? Jeśli nie ufam to związek bez sensu a jeśli to moja niska samoocena to może warto ją sobie podnieść wink Takie problemy rozwijają nas i rozwijają związek. Ponadto to w końcu ja jestem na finiszu a nie te inne tongue. Cieszę się z tego że to ja dziś tworzę tą jego "historię" wink
po co na to patrzeć z pesymistycznego punktu zadręczać go swoimi żalami i wymaganiami. Ona skupia się na jego uczuciach i tu tkwi jej błąd powinna skupić się na swoich wink

Dokładnie tak to widzę.

27

Odp: Twardziel
czarownica48 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
je veux napisał/a:

Wiesz, ja myślę, ze autorka miała na myśli uczucia. Ona dba o uczucia swojego partnera, chociażby poprzez takie zdjęcia itd.. A on nie do końca, tak to wygląda Z opisu...
Myślę, ze trochę ma w tym racji, ale widzisz, miłość potrafi czekać i być pokorną.. Potrafi poczekać na zrozumienie smile
Tak ja odebrałam ten post, może się myślę, nie wiem....
Do tego wydaje mi się, ze kiedy jest się we dwoje tzw 'życie osobiste' nabiera trochę innego wymiaru.. Kolorytu i barwy.. Eh, ale co ja tam wiem, dzisiaj szczególnie czuje bol nóg hmm pisze przez zaciśnięte usta...

Jesli byłaby jego partnerką, żoną to rozumiem niemniej z opisu autorki wynika że to jakiś układ...nie wnikam. Taka ingerencja w układzie, w którym jak się domyślam jest opcją a nie priorytetem ukazuje mi pewien obbraz. Facet ma swoje zycie i nie chce go zmieniać pod dyktando "opcji". To dość bolesne ale taka jest rzeczywistość. Więc albo autorka zaakceptuje zasady albo wytnie się z pozycji "opcji" wink Czego jej osobiście bardzo życzę wink

Nie chciałam opisywać szczegółów, bo wiem, że jestem gadułą i muszę się hamować. Widzę jednak, że trzeba coś wyjaśnić: układ to nie znaczy, że jestem jedną z opcji. Mój partner deklaruje uczucia (mówi, że dorosłe życie zaczął od miłości i skończy drugi raz kochając prawdziwie), zapewnia, że traktuje mnie poważnie i tak to wygląda. Układ to znaczy taka sytuacja, że nie możemy mieszkać razem, bo u mnie nie ma miejsca (przyjęłam swoją córkę z synami po tym, jak zawaliło się jej życie), a on mieszka w domu swojej córki, gdzie jest miejsce ale nie ma woli; jego córka mnie  zaledwie toleruje, bo kocha ojca i widzi, że dla niego jestem ważna. Więc przebywam tam tyle ile mogę, 2-4 dni w tygodniu (muszę też pomagać swojej córce organizacyjnie). To mądry facet, wie, że zamieszkanie razem oznaczałoby spięcia z córką, więc nawet nie można myśleć o ślubie, bo nawet jako małżonkowie musielibyśmy mieszkać osobno. To jest to, co nazwałam "układem". To zresztą temat na osobną duskusję, ale może ktoś od razu chce się wypowiedzieć; Wasze sądy będą dla mnie cenne.

Nie uda się jakos delikatnie porozmawiać? Z jednej strony to oczywiste ze twoje uczucia sa urazone. Z drugiej strony to sa jakies "przyzwyczajenia" twojego partnera. Wyrozumialosc da Ci spokoj i unikniecie konfliktu. Mysle tez ze on nie rozumie, wagi tego "problemu". Jedynie jak sam zrozumie to będzie miało jakiś sens. No gdybys tam mieszkala moglabys się pokusić o ryzyko przestawienia tego, ale reakcja na to mogla by być gwaltowna. Teraz, moim zdaniem nie możesz nic zrobić. Po prostu wytłumacz mu jak to na Ciebie wpływa, podeprzyj zdaniem innych w sensie ze to jest przykre dla Ciebie jako kobiety i dla większości by było. Może zrozumie. Jak nie, nic nie zrobisz. W sumie nie do końca zrozumialem gdzie sa te zdjęcia. Zwykle stoja na sektrarzyku. Jeśli nie sa w sypialni, to male piwo i można się przyzwyczaić. Jeśli w sypalni możesz powiedzieć ze ich "obecność" Cie rozprasza. Jeśli masz odwage to możesz nawet zagrac jakos ala va banque jak przyszla zona Sulejmana Wspanialego, od której rozpoczely się "rzady sułtanek".

28

Odp: Twardziel
maniek_z_maniek napisał/a:

podeprzyj zdaniem innych w sensie ze to jest przykre dla Ciebie jako kobiety i dla większości by było.

Grzaski grunt. Odwolalbym sie raczej tylko do wlasnych emocji. W tak niejednoznacznych sytuacjach trudno obronic teze jak inni by sie czuli -- jak pisalem wyzej na nasze uczucia ma wplyw wszystko co przezylismy, a to jest indywidualne.

Natomiast podkresl ze nie znasz sposobu zeby pozbyc sie tych uczuc. Pozwól mu samemu zaproponowac rozwiazanie, "twardziele" to lubia.

29

Odp: Twardziel
czarownica48 napisał/a:

że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych,

To może jakieś powieś? wink wtedy obecny zrozumie, czemu to jest irytujące...

30 Ostatnio edytowany przez czarownica48 (2015-03-19 18:51:59)

Odp: Twardziel
maniek_z_maniek napisał/a:
czarownica48 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Jesli byłaby jego partnerką, żoną to rozumiem niemniej z opisu autorki wynika że to jakiś układ...nie wnikam. Taka ingerencja w układzie, w którym jak się domyślam jest opcją a nie priorytetem ukazuje mi pewien obbraz. Facet ma swoje zycie i nie chce go zmieniać pod dyktando "opcji". To dość bolesne ale taka jest rzeczywistość. Więc albo autorka zaakceptuje zasady albo wytnie się z pozycji "opcji" wink Czego jej osobiście bardzo życzę wink

Nie chciałam opisywać szczegółów, bo wiem, że jestem gadułą i muszę się hamować. Widzę jednak, że trzeba coś wyjaśnić: układ to nie znaczy, że jestem jedną z opcji. Mój partner deklaruje uczucia (mówi, że dorosłe życie zaczął od miłości i skończy drugi raz kochając prawdziwie), zapewnia, że traktuje mnie poważnie i tak to wygląda. Układ to znaczy taka sytuacja, że nie możemy mieszkać razem, bo u mnie nie ma miejsca (przyjęłam swoją córkę z synami po tym, jak zawaliło się jej życie), a on mieszka w domu swojej córki, gdzie jest miejsce ale nie ma woli; jego córka mnie  zaledwie toleruje, bo kocha ojca i widzi, że dla niego jestem ważna. Więc przebywam tam tyle ile mogę, 2-4 dni w tygodniu (muszę też pomagać swojej córce organizacyjnie). To mądry facet, wie, że zamieszkanie razem oznaczałoby spięcia z córką, więc nawet nie można myśleć o ślubie, bo nawet jako małżonkowie musielibyśmy mieszkać osobno. To jest to, co nazwałam "układem". To zresztą temat na osobną duskusję, ale może ktoś od razu chce się wypowiedzieć; Wasze sądy będą dla mnie cenne.

Nie uda się jakos delikatnie porozmawiać? Z jednej strony to oczywiste ze twoje uczucia sa urazone. Z drugiej strony to sa jakies "przyzwyczajenia" twojego partnera. Wyrozumialosc da Ci spokoj i unikniecie konfliktu. Mysle tez ze on nie rozumie, wagi tego "problemu". Jedynie jak sam zrozumie to będzie miało jakiś sens. No gdybys tam mieszkala moglabys się pokusić o ryzyko przestawienia tego, ale reakcja na to mogla by być gwaltowna. Teraz, moim zdaniem nie możesz nic zrobić. Po prostu wytłumacz mu jak to na Ciebie wpływa, podeprzyj zdaniem innych w sensie ze to jest przykre dla Ciebie jako kobiety i dla większości by było. Może zrozumie. Jak nie, nic nie zrobisz. W sumie nie do końca zrozumialem gdzie sa te zdjęcia. Zwykle stoja na sektrarzyku. Jeśli nie sa w sypialni, to male piwo i można się przyzwyczaić. Jeśli w sypalni możesz powiedzieć ze ich "obecność" Cie rozprasza. Jeśli masz odwage to możesz nawet zagrac jakos ala va banque jak przyszla zona Sulejmana Wspanialego, od której rozpoczely się "rzady sułtanek".

Zdjęcia wiszą na ścianie jego pokoju, gdzie spędzamy wieczory i noce. Z fotela ich nie widzę, z łóżka - tak. Patrzą na nas. Ja usiłuję nie patrzeć. Rzeczywiście, nie mam nic przeciw historii (ja także przecież mam swoją) ani przeciw tym kobietom w zasadzie. Ale przez to, że on mnie niejako zmusza do ich oglądania, zaczęłam ich nie cierpieć. Powiedziałam mu to, że sam to spowodował. Ostatnio już prestałam mówić na ten temat. Przypuszczam, że on sam je zdejmie za jakiś czas i to nie będzie p[od presją, tylko to ma być jego decyzja. OK, czekam, ale za każdym razem gdy przyjeżdżam, patrzę, że SĄ i to mi na jakiś czas psuje humor.

31

Odp: Twardziel
CatLady napisał/a:
czarownica48 napisał/a:

że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych,

To może jakieś powieś? wink wtedy obecny zrozumie, czemu to jest irytujące...

Owszem, powiedziałam, że chyba muszę to zrobić, wtedy zrozumie, poczuje. On jednak stwierdził, że w tej sytuacji to już byłby odwet.

32

Odp: Twardziel
czarownica48 napisał/a:
CatLady napisał/a:
czarownica48 napisał/a:

że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych,

To może jakieś powieś? wink wtedy obecny zrozumie, czemu to jest irytujące...

Owszem, powiedziałam, że chyba muszę to zrobić, wtedy zrozumie, poczuje. On jednak stwierdził, że w tej sytuacji to już byłby odwet.

No i masz kwiatki smile Uważaj!!! manipulujesz to bedziesz manipulowana wink Ja bym temat odpusciła. Poprosiłabym jedynie czy mogę na te twarze gazety powiesić jak będę w odwiedzinach?:)

33 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-20 11:14:33)

Odp: Twardziel
czarownica48 napisał/a:
CatLady napisał/a:
czarownica48 napisał/a:

że ja na ścianie swojego pokoju w domu mam zdjęcia nie swoich byłych,

To może jakieś powieś? wink wtedy obecny zrozumie, czemu to jest irytujące...

Owszem, powiedziałam, że chyba muszę to zrobić, wtedy zrozumie, poczuje. On jednak stwierdził, że w tej sytuacji to już byłby odwet.

to po co uprzedzasz swoje ruchy,najpierw powieś potem czekaj na reakcje,a nie spowiadasz sie z tego czego jeszcze nie zrobilas.....taka duza a ......nie wie takich rzeczy

34 Ostatnio edytowany przez czarownica48 (2015-03-20 11:31:10)

Odp: Twardziel

Już myślałam, żeby je przykrywać, choćby właśnie gazetą, ale chyba raczej dam spokój, bo nie chcę Go dręczyć, tym bardziej że się ostatnio kiepsko czuje (to niemłody człowiek). Ja się trochę "wściekam", ale jak się dobrze zastanowię, to nie mam powodu do niepokoju o jego uczucia lub o to, że On tęskni za tamtymi kobietami - nie. To jakby bardziej spór o zasady. Uważam, że może sobie mieć swoją "historię w odcinkach i fotografiach" na ścianie, dopóki pozostaje samotny. Jeśli pojawia się nowa osoba, którą traktuje się poważnie i deklaruje uczucie, to powinno przyjść  do głowy, że to nie jest właściwe, stosowne, eleganckie, empatyczne wreszcie.

35

Odp: Twardziel
czarownica48 napisał/a:

Już myślałam, żeby je przykrywać, choćby właśnie gazetą, ale chyba raczej dam spokój, bo nie chcę Go dręczyć, tym bardziej że się ostatnio kiepsko czuje (to niemłody człowiek). Ja się trochę "wściekam", ale jak się dobrze zastanowię, to nie mam powodu do niepokoju o jego uczucia lub o to, że On tęskni za tamtymi kobietami - nie. To jakby bardziej spór o zasady. Uważam, że może sobie mieć swoją "historię w odcinkach i fotografiach" na ścianie, dopóki pozostaje samotny. Jeśli pojawia się nowa osoba, którą traktuje się poważnie i deklaruje uczucie, to powinno przyjść  do głowy, że to nie jest właściwe, stosowne, eleganckie, empatyczne wreszcie.

wink

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Twardziel

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026