Bardzo proszę o pomoc. Jak to jest z widzeniami w zk jeżeli chodzi o dziecko? Nasza sytuacja jest dość skomplikowana ponieważ dziecko z którym chcę iść na widzenie nie jest biologicznym dzieckiem skazanego. Jest to mój syn z poprzedniego związku (dodam że jego biologiczny ojciec jest pozbawiony praw rodzicielskich). Sytuacja wygląda tak że przez ostatnie ponad 3 lata to mój konkubent wychowywał ze mną dziecko i są bardzo do siebie przywiązani, mały uznaje go za ojca a on traktuje go jak własnego syna. Obydwoje bardzo za sobą tęsknią mały chciał by pojechać ze mną odwiedzić tatę na prawde bardzo na to naciska, rozumie sytuacje wie gdzie tata jest, jest bardzo mądrym dzieckiem uznałam że będzie to dla niego dobre aby zabrać go na widzenie bo nie mogę już patrzeć jak cierpi:( myśli że tata go po prostu zostawił, odrzucił i żadne tłumaczenie nie pomaga. Dzwoniłam do wychowawcy i pytałam o to powiedział mi tylko żebym przyszła z dzieckiem na widzenie na bramie napiszę jakieś tam oświadczenie i tyle. Zapytałam czy nas wpuszczą, odpowiedział mi "Przecież nie zostawią dziecka samego na bramie". No owszem dziecka nie zostawią ale boję się że w ogóle nas nie wpuszczą. Nie wiem co robić? Czy jeżeli mój konkubent wpisze małego na listę odwiedzających to nie będzie problemu? Może powinnam zadzwonić gdzie indziej żeby się czegoś konkretnego dowiedzieć? Czy w takiej sytuacji przysługuje dodatkowa godzina odwiedzin na dziecko?
Podobne tematy
A nie uważasz- Ty,jako matka,że to nienajlepszy pomysł zabierać trzylatka do więzienia?
Możesz przecież dziecku powiedzieć,że "tatuś" wyjechał czy coś w tym stylu.
Dla jednego dziecka to będzie po prostu spotkanie w nowym miejscu a dla innego będzie to trauma, którą zapamięta do końca życia i być może zmieni to jego postrzeganie "taty".
Skoro Ty zdecydowałaś się wiązać z kryminalistą to po co chcesz w to wciągać takiego malucha,który jeszcze sporo rzeczy z tego nie zrozumie lub zrozumie opacznie ?
3 2015-03-18 13:00:11 Ostatnio edytowany przez klaudia0104 (2015-03-18 13:06:54)
Dziecko ma 5 lat a nie 3 to po pierwsze napisałam że od 3 lat razem je wychowujemy (czytaj ze zrozumieniem). Dziecko było przy aresztowaniu więc słabym pomysłem jest mówienie dziecku że tatuś jest za granicą. Nie związałam się z kryminalistą gdy go poznałam był normalnym człowiekiem jak ty czy ja to że popełnił błąd ma skreślić kilka lat naszego udanego związku i miłość dziecka? Nie rozumiesz w ogóle sytuacji skoro twierdzisz że widzenie z ojcem jest dla dziecka traumą. Byłam już na widzeniu sama i wiem jak to wszystko wygląda i powiem ci że nie jest to tak straszne jak co niektórzy twierdzą. Zobaczenie przez dziecka dwóch panów strażników to jeszcze nie trauma (dziecko wie że tatusia pilnują panowie strażnicy) skoro twierdzisz że to trauma to taką samą traumą byłoby zobaczenie przez dziecko na ulicy policjantów. Moje dziecko jest uświadomione na tyle na ile powinno i wie tyle ile powinno co więcej rozumie wszystko więc nie mam zamiaru pozbawiać dziecka kontaktów z ojcem szczególnie w tej sytuacji gdzie dziecko codziennie chodzi smutne mówi że tęskni i chce odwiedzić tatę. Poza tym nie prosiłam o ocenianie moich (i mojego narzeczonego) decyzji bo jest to moja sprawa i ja wiem najlepiej co jest dla mojego dziecka dobre a co nie. Prosiłam o poradę w sprawie widzeń, jeżeli nie masz nic do powiedzenia na ten temat to proszę nie wypowiadaj się wcale. Pozdrawiam!
Klaudia, a daleko od Was jest ten zakład karny? Dla świętego spokoju niech partner wpisze małego na listę odwiedzających, a Wy idźcie tak czy siak. Jesli masz napisać tylko oświadczenie, to powinno wystarczyć. W końcu to tylko dziecko. A długo partner będzie w zk?
5 2015-03-18 18:07:17 Ostatnio edytowany przez klaudia0104 (2015-03-18 22:23:54)
Do zakładu mam niedaleko jakieś 7km. Wyrok ma na 6 miesięcy ale stara się o dozór elektroniczny z tym że niestety to wszystko musi potrwać:( Dzięki za odpowiedź:) A nie wiesz może jak jest z tą dodatkową godziną widzenia na dziecko w naszym przypadku?
6 2015-03-19 09:26:21 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-03-19 09:27:21)
Do zakładu mam niedaleko jakieś 7km. Wyrok ma na 6 miesięcy ale stara się o dozór elektroniczny z tym że niestety to wszystko musi potrwać:( Dzięki za odpowiedź:) A nie wiesz może jak jest z tą dodatkową godziną widzenia na dziecko w naszym przypadku?
Mam takie wrażenie, że chcesz zrobić z dziecka narzędzie dzięki, któremu dostaniesz dodatkową godzinę widzenia.
Mam nadzieję, że nie wpuszczą dziecka do człowieka, który nawet nie jest jego biologicznym ojcem. Takie widzenia z biologicznymi czy przysposobionymi rodzicami powinny być za zgodą sądu po wcześniejszej konsultacji z psychologiem.
Więzienie nie jest odpowiednim miejscem dla 5 latka. Nawet jeśli sala widzeń ma kolorowy kącik dla dzieci.
Wizyta w takim miejscu odbije się w przyszłości na psychice dziecka.
Jako dobra matka dbająca o dobro dziecka masz wpajać dziecku, że więzienie jest czymś złym gdzie idą na czas kary przestępcy.
A nie, że to normalne miejsce gdzie jest przyjemnie, gdzie można sobie pogawędzić przy spotkaniu, pobawić się.
Bo jeśli dziecku to miejsce "znormalnieje" to samo w przyszłości może tam trafić .
Możesz zrobić dziecku wielką krzywdę bo nie wiesz jak dziecko się zachowa, jak zareaguje przy rozstaniu, jak potem w domu będzie to wszystko przeżywać. Dla wrażliwego dziecka może to być wielka trauma.
I tu się mylisz moja droga nie chce zrobić z dziecka narzędzia dzięki któremu dostaniemy dodatkową godzinę, nie zależy mi na tym nawet gdy jej nie dostaniemy i tak zabiorę tam dziecko bo ma prawo do podtrzymywania kontaktu ze swoim ojcem (nie ważne że nie jest to biologiczny ojciec, on go wychowuje i kocha). Poza tym rozmawiałam też z panią psycholog na ten temat byłam u niej sama potem z dzieckiem i ona także uważa że w naszej sytuacji jest to dobry pomysł ponieważ dziecko bardzo cierpi nie mając namacalnych dowodów na to co się dzieje z tatusiem tak jak już wcześniej pisałam dziecko uważa że tata go po prostu zostawił a taka wizyta da mu dowód na to że tata ciągle jest, wróci do nas i bardzo go kocha. Każde dziecko jest inne i inaczej reaguje na takie rozstania dla mojego dziecka traumą jest właśnie to że nie może zobaczyć taty. Poza tym jak wiele pamiętasz z tego okresu dzieciństwa? Ja np nic nie pamiętam. Pani psycholog powiedziała że jeżeli będę wyolbrzymiać to miejsce i mówić jakie jest złe to owszem może się to odbić na dziecku, ale jeżeli podejdę do tego z dystansem i spokojnie wytłumaczę dziecku i nie będę robiła z tego wielkiej afery to dziecko przyjmie to ze spokojem a nie strachem przed takim miejscem i w przyszłości nie będzie nawet tego pamiętać. I po raz kolejny proszę nie zaśmiecajcie tematu bo nie pytałam o wasze zdanie na temat moich decyzji.
Klaudia ja też uważam, że na pewno nie wywoła to większej traumy niż urwany kontakt z tatą. Dorośli często zapominają jak myślą dzieci. Jestem zdania, że dziecku trzeba tłumaczyć rzeczy takimi jakimi są. Oczywiście dobierając słowa odpowiednio do wieku. Kłamstwa zawsze wychodzą i wtedy jest problem.
To, że dziecko pójdzie do zakładu karnego nie oznacza, że samo tam trafi za lat kilkanaście. Bez przesady.
Mam nadzieję, że nie wpuszczą dziecka do człowieka, który nawet nie jest jego biologicznym ojcem
A jakie to ma znaczenie czy to ojciec biologiczny? To jest jedyny ojciec, którego ma, którego kocha i który go kocha. A jeśli to wrażliwe dziecko to większą traumę będzie miało z powodu braku kontaktu z tatą przez pół roku niż z tego, że pójdzie do zakładu karnego.
LeeBee dziękuję za zrozumienie:) Ja też uważam że dziecko powinno znać prawdę owszem czasem jest ona okrutna ale tak jak napisałaś wystarczy dobrać odpowiednie słowa aby wszystko dziecku wytłumaczyć. Wolę ja osobiście uświadomić moje dziecko niż miało by się dowiedzieć prawdy przypadkiem od kogoś obcego. A wizyty w tej sytuacji to akurat jest coś dobrego owszem rozstanie będzie trudne ale na pewno dziecko poczuje się lepiej chociażby dlatego że będzie mogło się przytulić do taty (taki niewinny gest a dla dziecka jest to coś wspaniałego).
Na budowanie dobrych relacji pomiędzy dzieckiem a jego nowym tatusiem są z pewnością lepsze miejsca niż więzienne mury.
I szkoda, że ten tatuś nie zastanowił się nad tym w czasie gdy tak jak piszesz " popełniał błąd".
Nie był to mały błąd albo nie pierwszy raz popełniony gdyż zazwyczaj pierwszy wyrok dostaje się w zawieszeniu.
Nie wiesz, nie jesteś pewna czy tych "błędów" nie będzie więcej. On barierę wstydu już przekroczył.
Jeśli dziecko było przy aresztowaniu to nie było wyjścia i trzeba było mu powiedzieć prawdę, gdzie tatuś teraz przebywa.
Ale czy powiedziałaś i powiesz prawdę do końca gdy dziecko zapyta dlaczego, za jaki czyn tata jest w więzieniu? Czy będzie to prawda w rodzaju "zły pan policjant złapał niewinnego tatusia, zły sędzia niesprawiedliwie osądził...?
Ta dobra relacja jest już zbudowana trzeba ją tylko podtrzymywać. Owszem miał wyrok w zawieszeniu i grzywnę do zapłaty niestety nie zapłacił jej bo jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej i wyrok został odwieszony (skoro cię to tak bardzo interesuje). Moje dziecko doskonale wie dlaczego tata jest w areszcie (nie używam przy nim słowa "więzienie") nie ukrywałam przed nim tego faktu i jak ty to ironicznie piszesz nie nastawiałam dziecka przeciw prawu i osobom które je reprezentują. Mały wie że tata popełnił błąd i teraz musi odbyć karę w areszcie.
Co do błędów każdy je popełnia, ale każdy też zasługuję na kolejną szansę. No ale przecież ty na pewno jesteś ideałem.
Wy na prawdę uważacie, że większą traumą dla dziecka jest odwiedzenie taty w więzieniu niż nie widzenie go ileś czasu i czucie się odrzuconym?
Jeśli masz blisko po prostu idź, a on niech wpisze młodego na listę odwiedzających. Osobiście gdyby to mój ojciec był w więzieniu wolałabym go odziedzić niż nie widzieć ileś miesięcy.
Małpa69 bardzo dziękuję za odpowiedź. Cieszę się że nie wszyscy mnie krytykują.
Na budowanie dobrych relacji pomiędzy dzieckiem a jego nowym tatusiem są z pewnością lepsze miejsca niż więzienne mury.
I szkoda, że ten tatuś nie zastanowił się nad tym w czasie gdy tak jak piszesz " popełniał błąd".
Nie był to mały błąd albo nie pierwszy raz popełniony gdyż zazwyczaj pierwszy wyrok dostaje się w zawieszeniu.Nie wiesz, nie jesteś pewna czy tych "błędów" nie będzie więcej. On barierę wstydu już przekroczył.
Jeśli dziecko było przy aresztowaniu to nie było wyjścia i trzeba było mu powiedzieć prawdę, gdzie tatuś teraz przebywa.
Ale czy powiedziałaś i powiesz prawdę do końca gdy dziecko zapyta dlaczego, za jaki czyn tata jest w więzieniu? Czy będzie to prawda w rodzaju "zły pan policjant złapał niewinnego tatusia, zły sędzia niesprawiedliwie osądził...?
Przesadzasz. A skąd wiesz, czy z dziecka z "dobrego" domu nie wyrośnie przestepca? Skąd wiesz,c zy Twoje dziecko nie popełni pewnego dnia podobnego błędu?
I nie wrzucaj wszytskich do jednego worka- nie zawsze dostaje się zawias na dzień dobry. Wierz mi, nie zawsze. I nie 'zazwyczaj".
Wg Ciebie lepiej mydlić dziecku oczy i kłamać, że tatuś na wakacje,albo do pracy ppojeechał? Nie obrażaj mądrości dzieci. I skąd wiesz, czy autorka w ten sposób tak wyjaśni dziecku, jeśli będzie dociekało prawdy? Moim zdaniem oceniasz ją niesprawiedliwie i negatywnie bez podstaw.
Uważam, że to dobry moment, by dziecku przybliżyć ten temat i wyjaśnić, za co i po co si tam trafia. Można to potraktować jako przestrogę.
Ale też nie przeginałabym- myślę, ze godzina na widzenie wystarczy. Zakład karny to nie wizyta u cioci na herbacie. Pól roku to bardzo niedługo, dacie radę
I mam nadzieję, ze wyciągnęliście wnioski z całej sytuacji ![]()
Autorka napisała przecież że dziecko było przy aresztowaniu, więc mydlenie dziecku oczu nie ma w tej sytuacji żadnego sensu, dzieci nie są takie głupie.
Lepiej widzieć ojca w więzieniu niż nie widzieć go wcale.
Autorka napisała że facet miał zawiasy, ale nie zapłacił grzywny i musiał iść do więzienia, wymiar kary generalnie jest mały, więc na pewno nie chodzi tu o żadne poważne przestępstwo.
Przypominam również że nie jeden poszedł do paki za to że pobił kogoś broniąc siebie lub bliskich, całej sytuacji nie znamy, a tak łatwo oceniać.
Autorka napisała przecież że dziecko było przy aresztowaniu, więc mydlenie dziecku oczu nie ma w tej sytuacji żadnego sensu, dzieci nie są takie głupie.
Lepiej widzieć ojca w więzieniu niż nie widzieć go wcale.
Autorka napisała że facet miał zawiasy, ale nie zapłacił grzywny i musiał iść do więzienia, wymiar kary generalnie jest mały, więc na pewno nie chodzi tu o żadne poważne przestępstwo.Przypominam również że nie jeden poszedł do paki za to że pobił kogoś broniąc siebie lub bliskich, całej sytuacji nie znamy, a tak łatwo oceniać.
No nie doczytałam o tych zawiasach, bo wracalam z pracy i "lekturowałam" się w autobusie ![]()
Ja tam jestem tego samego zdania co Ty ![]()
Ale też nie przeginałabym- myślę, ze godzina na widzenie wystarczy. Zakład karny to nie wizyta u cioci na herbacie. Pól roku to bardzo niedługo, dacie radę
![]()
I mam nadzieję, ze wyciągnęliście wnioski z całej sytuacji
Nie chodzi o to aby jedno widzenie trwało 2 godz. Przewidziana jest dodatkowo godzina na dziecko ale chodzi tu o dodatkowe widzenie, w zk zamkniętym w jakim przebywa mój narzeczony to było by dobre bo ogólnie mam dwa widzenia w miesiącu które trwają po 60min i wierzcie mi że czas płynie wtedy o wiele szybciej i prawdę mówiąc nawet ostatnio nie zdążyliśmy obgadać wszystkich ważnych spraw, dlatego przydała by się taka godzina tylko dla dziecka (przecież wiadome że przy dziecku nie o wszystkim można porozmawiać). Niestety dla mnie pół roku to katastrofa zostałam w tym momencie kompletnie bez środków do życia (ponieważ tylko on pracował) dlatego stara się o SDE.
Nie będę opisywać całej sprawy dlaczego, za co miał wyrok, bo to długa historia i tylko niepotrzebnie wywołała by pewnie kolejne różnice zdań.
Dziękuję Wam bardzo dziewczyny za wyrozumiałość, ciężko o to na forach.
McMiodek napisał/a:Ale też nie przeginałabym- myślę, ze godzina na widzenie wystarczy. Zakład karny to nie wizyta u cioci na herbacie. Pól roku to bardzo niedługo, dacie radę
![]()
I mam nadzieję, ze wyciągnęliście wnioski z całej sytuacjiNie chodzi o to aby jedno widzenie trwało 2 godz. Przewidziana jest dodatkowo godzina na dziecko ale chodzi tu o dodatkowe widzenie, w zk zamkniętym w jakim przebywa mój narzeczony to było by dobre bo ogólnie mam dwa widzenia w miesiącu które trwają po 60min i wierzcie mi że czas płynie wtedy o wiele szybciej i prawdę mówiąc nawet ostatnio nie zdążyliśmy obgadać wszystkich ważnych spraw, dlatego przydała by się taka godzina tylko dla dziecka (przecież wiadome że przy dziecku nie o wszystkim można porozmawiać). Niestety dla mnie pół roku to katastrofa zostałam w tym momencie kompletnie bez środków do życia (ponieważ tylko on pracował) dlatego stara się o SDE.
Nie będę opisywać całej sprawy dlaczego, za co miał wyrok, bo to długa historia i tylko niepotrzebnie wywołała by pewnie kolejne różnice zdań.
Dziękuję Wam bardzo dziewczyny za wyrozumiałość, ciężko o to na forach.
ahaa..no widzisz, nie za bardzo zrozumiałam z ta godziną. A co do pracy, to szukaj!
Dla siebie i dla synka ![]()
No to sama widzisz jakiego masz odpowiedzialnego partnera.
Dobrze wiedział czym grozi niezapłacenie grzywny. Ale nie postarał się, nie poszukał dodatkowej pracy aby to zapłacić.
Jakoś nie myślał o was, z czego będziecie żyli, ty i dzieko gdy go zamkną.
O ile piszesz prawdę.
Jak widać i jak radzi poprzedniczka, nie ma co liczyć na kryminalistę tylko samej szukać roboty.
No to sama widzisz jakiego masz odpowiedzialnego partnera.
Dobrze wiedział czym grozi niezapłacenie grzywny. Ale nie postarał się, nie poszukał dodatkowej pracy aby to zapłacić.
Jakoś nie myślał o was, z czego będziecie żyli, ty i dzieko gdy go zamkną.
O ile piszesz prawdę.Jak widać i jak radzi poprzedniczka, nie ma co liczyć na kryminalistę tylko samej szukać roboty.
On miał szukać dodatkowej pracy? Pracował po 10 godz. dziennie często też po 12 i jeszcze miał szukać dodatkowej pracy?! Jesteś śmieszna! Ja go nie bronie nie twierdzę że zrobił dobrze ale nie znasz całej sytuacji więc proszę daruj sobie komentarze typu "Jakoś nie myślał o was, z czego będziecie żyli...". Twierdzisz że kłamię no to po co w ogóle tutaj jesteś i piszesz? I po co ja miała bym kłamać? W jakim celu? Co do pracy to owszem szukam i to nie od dzisiaj niestety tutaj gdzie mieszkam ciężko o pracę szczególnie taką w której mogła bym dostosować godziny do dziecka (w przedszkolu może być od 6:30 do 15:30) więc wybacz ale praca od 7 do 15 to marzenie! Jak nie masz nic mądrego do napisania to proszę przestań pisać bo tylko mi ciśnienie podnosisz.
Klaudio,
również uważam, że dla Twojego dziecka lepsze będzie spotkanie z tatą (cóż z tego, że nie biologicznym?), skoro kochają się i są do siebie przywiązani.
Dziecko ma inny sposób rozumowania niż dorosły człowiek, dla dzieci wszystko jest proste i czarno-białe.
Witam
nie na temat chciałam się zapytać jak mogę dodać temat do dyskusji bardzo ważne
Klaudio,
również uważam, że dla Twojego dziecka lepsze będzie spotkanie z tatą (cóż z tego, że nie biologicznym?), skoro kochają się i są do siebie przywiązani.Dziecko ma inny sposób rozumowania niż dorosły człowiek, dla dzieci wszystko jest proste i czarno-białe.
Bardzo dziękuję:)
Witam
nie na temat chciałam się zapytać jak mogę dodać temat do dyskusji bardzo ważne
W prawym górnym rogu klikasz "dodaj nowy wątek"
Klaudia nie przejmuj się tymi co nie mają nic innego do tylko siedzieć na tym forum i wymądrzać się.
Ja też uważam że jeśli dziecko tęskni to powinnaś go zabrać.
I coż on tam Kleoma takiego zobaczy że to zwichnie jego psychikę.
Bo nie rozumiem.
A jeśli nie znasz sytuacji autorki to nie obrażaj nikogo nazywając go kryminalistą.
A dziecka nie da się wychować pod kloszem.
Klaudia nie przejmuj się tymi co nie mają nic innego do tylko siedzieć na tym forum i wymądrzać się.
Ja też uważam że jeśli dziecko tęskni to powinnaś go zabrać.
I coż on tam Kleoma takiego zobaczy że to zwichnie jego psychikę.
Bo nie rozumiem.
A jeśli nie znasz sytuacji autorki to nie obrażaj nikogo nazywając go kryminalistą.
A dziecka nie da się wychować pod kloszem.
Dziękuję Ci bardzo za zrozumienie. Co prawda teraz sytuacja trochę się skomplikowała bo przenieśli go do półotwartego zk i niestety nie mam już do niego 7km, a 75km:( Ale przynajmniej teraz widzenia mamy 3 razy w miesiącu (możliwe że dostanie też nagrodę więc będzie jedno więcej:)) i może dzwonić codziennie nawet po kilka razy. Mówił że z małym bez problemu mogę przyjechać on już wszystko załatwił:) Jutro jadę:) Już nie mogę się doczekać:) Dziękuję wszystkim za zainteresowanie tematem (nawet tym negatywnie do mnie nastawionym, swoimi opiniami utwierdziłyście mnie tylko w przekonaniu że dobrze robię:)). Pozdrawiam:)
26 2015-03-22 11:07:45 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-03-22 11:25:42)
No to powodzenia. Synek na pewno bardzo się cieszy i doczekać nie może ![]()
Chciałam tylko pokrótce napisać jak było na widzeniu. Ten post kieruję szczególnie do wszystkich "życzliwych" osób:) Tak więc było lepiej niż sobie wyobrażałam:) Mały ciągle z uśmiechem na ustach siedział cały czas u taty na kolanach, wtulał się do niego, nie odstępował go na krok (nawet jak poszliśmy do kantyny to ciągle był w niego wtulony) zmienił się o 180 stopni, wrócił mój wesoły pełen energii synek:)
To widzenie było o wiele trudniejsze dla taty widziałam smutek w jego oczach ale też radość że chociaż przez tą godzinę może mieć małego przy sobie. Przy rozstaniu widziałam że stanęły mu łzy w oczach ale zacisnął zęby żeby nie dać nic po sobie poznać (dodam że raz w życiu widziałam w jego oczach łzy, gdy zmarł jego ojciec).
Tak więc moje drogie panie, pewnie was to zaskoczy ale moje dziecko w żadnym wypadku nie przeżyło traumy, wręcz przeciwnie pomogło mu to zrozumieć sytuacje i w pewnym stopniu ją zaakceptować. Oczywiście nadal tęskni i będzie tęsknił za tatą ale nie przeżywa tego tak jak przed widzeniem, nie czuje się odrzucony, ma świadomość że tata wcale go nie zostawił, bardzo go kocha i wróci. Już nie może się doczekać następnego widzenia, zresztą wszyscy zaczynamy odliczanie dni kolejnego tygodnia do spotkania. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)
28 2015-03-23 14:07:09 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-03-23 14:07:44)
No i super. Stan psychiczny syna na pewno się poprawił. W końcu wie namacalnie gdzid jest tata i dlaczego. Wie też że nie jest na niego zły i że go nie zostawił. To jest najważniejsze.
Niestety jest jeszcze wiele mam, które uważają że dziecku ojciec niepotrzebny i nie odczuje jak go zabraknie i z byle powodu ograniczają kontakt.
29 2015-03-23 18:17:49 Ostatnio edytowany przez klaudia0104 (2015-03-23 18:19:25)
Niestety jest jeszcze wiele mam, które uważają że dziecku ojciec niepotrzebny i nie odczuje jak go zabraknie i z byle powodu ograniczają kontakt.
Niestety tak jest ale mentalności niektórych mam nie da się zmienić.
Doczytałam się tutaj kilku, ze tak powiem łagodnie "dziwnych" informacji.
Rozumiem, że jak najbardziej chcesz wybielić swojego narzeczonego dlatego nazmyślałaś.
Tylko wiesz, do kłamstwa trzeba się dobrze przygotować teoretycznie, szczególnie do kłamstwa z zakresu sądownictwa i więziennictwa.
Np. na temat błyskawicznego przeniesienia więźnia z zakładu zamkniętego do półotwartego. To tak nie działa jak tu opisujesz.
O grzywnach, sposobie ich płacenia, ściągnięcia, ewentualnie rozłożeniu na raty, zamiany w razie niemożności spłacenia na prace społeczno- użyteczne też trzeba się było dokształcić. Pozdrawiam!
31 2015-03-23 21:18:24 Ostatnio edytowany przez klaudia0104 (2015-03-23 21:20:04)
Doczytałam się tutaj kilku, ze tak powiem łagodnie "dziwnych" informacji.
Rozumiem, że jak najbardziej chcesz wybielić swojego narzeczonego dlatego nazmyślałaś.
Tylko wiesz, do kłamstwa trzeba się dobrze przygotować teoretycznie, szczególnie do kłamstwa z zakresu sądownictwa i więziennictwa.
Np. na temat błyskawicznego przeniesienia więźnia z zakładu zamkniętego do półotwartego. To tak nie działa jak tu opisujesz.
O grzywnach, sposobie ich płacenia, ściągnięcia, ewentualnie rozłożeniu na raty, zamiany w razie niemożności spłacenia na prace społeczno- użyteczne też trzeba się było dokształcić. Pozdrawiam!
Sorry ale nie rozumiem o co ci chodzi i w czym konkretnie nazmyślałam? Widzę że to ty jesteś niedokształcona więc opowiem ci wszystko po kolei może w końcu zrozumiesz. Mojego narzeczonego zatrzymali celem doprowadzenia do zk. Jako że zameldowany jest w Kielcach i tam miał się zgłosić do zk a mieszkamy na Podkarpaciu to chyba logiczne że zatrzymała go tutejsza policja. Było to dokładnie w sobotę(07.03). Policja zwróciła się z prośbą do Kielc o przesłanie jego akt i powierzenie sprawy im ponieważ nie opłacało się organizować konwoju żeby przewieźć go do Kielc skoro zk mają pod nosem. Więc w poniedziałek(09.03) przewieźli go do najbliższego zk( jest to areszt połączony z zk) był tam w sumie dwa tyg z czego oczywiście pierwszy tydz na przejściówce. Już wcześniej wychowawca pytał go czy chce żeby przewieźli go do półotwartego ponieważ była taka możliwość ze względu na wyrok jaki ma, czy zostaje tutaj i stara się o "branzoletke" oczywiście powiedział mu że jeżeli zostanie to dyrektor i on wystawią mu jak najbardziej pozytywne opinie jeżeli będzie się starał o dozór. Postanowił zostać szczególnie ze względu na to że miałam do niego blisko no i zależało mu na opinii dyrektora i wychowawcy. Niestety w piątek (20.03) rano powiedzieli mu że go przewożą na półotworek bo mają przepełnienie. Co do grzywny to proszę nie błaźnij się bo grzywna dotyczyła bezpośrednio tego wyroku który miał w zawieszeniu i skoro jej nie zapłacił odwiesili. Proste? Czy nadal czegoś nie rozumiesz bo widzę że bardzo opornie idzie ci przyswajanie pewnych informacji. Widzę że na temat sądownictwa i więziennictwa oczytałaś się niesamowicie wiele z tym że bierz poprawkę na to że w realnym świecie wiele spraw wygląda i toczy się zupełnie inaczej niż w książkach czy dennych artykułach wszechwiedzących internautów. Próbujesz zabłysnąć wiedzą teoretyczną która niekiedy nijak ma się do rzeczywistości. No i na koniec wybacz ale w żaden sposób nie "wybielam" swojego narzeczonego. Sama sobie zadaj pytanie po co miała bym to robić? Piszę jak jest jeżeli nie wierzysz to twój problem nikt nie karze ci tego czytać a tym bardziej się udzielać. Następnym razem nie znając szczegółowo sytuacji zastanów się 5 razy zanim coś napiszesz bo żal mi cie.
Doczytałam się tutaj kilku, ze tak powiem łagodnie "dziwnych" informacji.
Rozumiem, że jak najbardziej chcesz wybielić swojego narzeczonego dlatego nazmyślałaś.
Tylko wiesz, do kłamstwa trzeba się dobrze przygotować teoretycznie, szczególnie do kłamstwa z zakresu sądownictwa i więziennictwa.
Np. na temat błyskawicznego przeniesienia więźnia z zakładu zamkniętego do półotwartego. To tak nie działa jak tu opisujesz.
O grzywnach, sposobie ich płacenia, ściągnięcia, ewentualnie rozłożeniu na raty, zamiany w razie niemożności spłacenia na prace społeczno- użyteczne też trzeba się było dokształcić. Pozdrawiam!
Oj, Kleoma... dałabyś spokój.
Kleoma napisał/a:Doczytałam się tutaj kilku, ze tak powiem łagodnie "dziwnych" informacji.
Rozumiem, że jak najbardziej chcesz wybielić swojego narzeczonego dlatego nazmyślałaś.
Tylko wiesz, do kłamstwa trzeba się dobrze przygotować teoretycznie, szczególnie do kłamstwa z zakresu sądownictwa i więziennictwa.
Np. na temat błyskawicznego przeniesienia więźnia z zakładu zamkniętego do półotwartego. To tak nie działa jak tu opisujesz.
O grzywnach, sposobie ich płacenia, ściągnięcia, ewentualnie rozłożeniu na raty, zamiany w razie niemożności spłacenia na prace społeczno- użyteczne też trzeba się było dokształcić. Pozdrawiam!Sorry ale nie rozumiem o co ci chodzi i w czym konkretnie nazmyślałam? Widzę że to ty jesteś niedokształcona więc opowiem ci wszystko po kolei może w końcu zrozumiesz. Mojego narzeczonego zatrzymali celem doprowadzenia do zk. Jako że zameldowany jest w Kielcach i tam miał się zgłosić do zk a mieszkamy na Podkarpaciu to chyba logiczne że zatrzymała go tutejsza policja. Było to dokładnie w sobotę(07.03). Policja zwróciła się z prośbą do Kielc o przesłanie jego akt i powierzenie sprawy im ponieważ nie opłacało się organizować konwoju żeby przewieźć go do Kielc skoro zk mają pod nosem. Więc w poniedziałek(09.03) przewieźli go do najbliższego zk( jest to areszt połączony z zk) był tam w sumie dwa tyg z czego oczywiście pierwszy tydz na przejściówce. Już wcześniej wychowawca pytał go czy chce żeby przewieźli go do półotwartego ponieważ była taka możliwość ze względu na wyrok jaki ma, czy zostaje tutaj i stara się o "branzoletke" oczywiście powiedział mu że jeżeli zostanie to dyrektor i on wystawią mu jak najbardziej pozytywne opinie jeżeli będzie się starał o dozór. Postanowił zostać szczególnie ze względu na to że miałam do niego blisko no i zależało mu na opinii dyrektora i wychowawcy. Niestety w piątek (20.03) rano powiedzieli mu że go przewożą na półotworek bo mają przepełnienie. Co do grzywny to proszę nie błaźnij się bo grzywna dotyczyła bezpośrednio tego wyroku który miał w zawieszeniu i skoro jej nie zapłacił odwiesili. Proste? Czy nadal czegoś nie rozumiesz bo widzę że bardzo opornie idzie ci przyswajanie pewnych informacji. Widzę że na temat sądownictwa i więziennictwa oczytałaś się niesamowicie wiele z tym że bierz poprawkę na to że w realnym świecie wiele spraw wygląda i toczy się zupełnie inaczej niż w książkach czy dennych artykułach wszechwiedzących internautów. Próbujesz zabłysnąć wiedzą teoretyczną która niekiedy nijak ma się do rzeczywistości. No i na koniec wybacz ale w żaden sposób nie "wybielam" swojego narzeczonego. Sama sobie zadaj pytanie po co miała bym to robić? Piszę jak jest jeżeli nie wierzysz to twój problem nikt nie karze ci tego czytać a tym bardziej się udzielać. Następnym razem nie znając szczegółowo sytuacji zastanów się 5 razy zanim coś napiszesz bo żal mi cie.
Daję spokój bo limit na czytanie bajek dla przedszkolaków już wyczerpałam.
Interesuje mnie jedynie jeszcze w jakiej wysokości była ta grzywna, że nie można jej było wyegzekwować w żaden sposób od pracującego człowieka.
Być może jej suma jest taka, że bardziej opłacało się iść siedzieć niż zapłacić. Szczególnie jeśli siedzi się w niemal sanatoryjnych warunkach, można sobie wybrać miejsca zakwaterowania i traktowanym się jest w szczególnie łagodny sposób.
Daję spokój bo limit na czytanie bajek dla przedszkolaków już wyczerpałam.
Interesuje mnie jedynie jeszcze w jakiej wysokości była ta grzywna, że nie można jej było wyegzekwować w żaden sposób od pracującego człowieka.
Być może jej suma jest taka, że bardziej opłacało się iść siedzieć niż zapłacić. Szczególnie jeśli siedzi się w niemal sanatoryjnych warunkach, można sobie wybrać miejsca zakwaterowania i traktowanym się jest w szczególnie łagodny sposób.
Ty na prawdę jesteś żałosna i wybacz ale po prostu głupia. Nie znajduje już innych słów na to co ty piszesz. Możesz być pewna że nie jest on traktowany w szczególnie łagodny sposób, nie masz nawet pojęcia przez co przechodzi. Poza tym sądząc po twoich wypowiedziach nie miałaś nigdy do czynienia z więzieniem, nie masz zielonego pojęcia jak to wszystko wygląda. Przemądrzała dziewczynka ze wsi naczytała się bzdurnych artykułów w necie i myśli że błyszczy wiedzą. Nie mam zamiaru dłużej prowadzić tej bezsensownej rozmowy z tobą bo szkoda na to tylko mojego czasu. Życzę ci żebyś kiedyś na własnej skórze przekonała się jak wygląda życie za kratami i wszystkie kwestie prawne (które tak bardzo podkreślasz) z tym związane, tam wszystko rządzi się własnymi prawami, ale ty najwidoczniej jeszcze nie dorosłaś na tyle żeby to zrozumieć. Pozdrawiam i kończę tą rozmowę.
35 2015-03-24 11:36:13 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-03-24 11:36:36)
Kleoma z tymi grzywna nie bądź taka pewna. Mój ojciec uszkodził samochód mojej mamy. Dostał nakaz zapłaty mojej mamie 500zl oraz pół roku zawieszenia na 2 lata. Gdy dwa lata uplywalo Sąd zapytał mamy czy pieniądze zapłacił. A ponieważ nie zapłacił to mu odwiedzili wyrok i pół roku odsiedział. Także chyba nie do końca znasz postępowanie karne.
Kleoma z tymi grzywna nie bądź taka pewna. Mój ojciec uszkodził samochód mojej mamy. Dostał nakaz zapłaty mojej mamie 500zl oraz pół roku zawieszenia na 2 lata. Gdy dwa lata uplywalo Sąd zapytał mamy czy pieniądze zapłacił. A ponieważ nie zapłacił to mu odwiedzili wyrok i pół roku odsiedział. Także chyba nie do końca znasz postępowanie karne.
Ale ja wierzę i wiem, że za niezapłacenie grzywny można iść siedzieć mając wyrok w zawieszeniu. Tylko dziwi mnie dlaczego ludzie wolą iść siedzieć niż zapłacić.
Kleoma napisał/a:Daję spokój bo limit na czytanie bajek dla przedszkolaków już wyczerpałam.
Interesuje mnie jedynie jeszcze w jakiej wysokości była ta grzywna, że nie można jej było wyegzekwować w żaden sposób od pracującego człowieka.
Być może jej suma jest taka, że bardziej opłacało się iść siedzieć niż zapłacić. Szczególnie jeśli siedzi się w niemal sanatoryjnych warunkach, można sobie wybrać miejsca zakwaterowania i traktowanym się jest w szczególnie łagodny sposób.Ty na prawdę jesteś żałosna i wybacz ale po prostu głupia. Nie znajduje już innych słów na to co ty piszesz. Możesz być pewna że nie jest on traktowany w szczególnie łagodny sposób, nie masz nawet pojęcia przez co przechodzi. Poza tym sądząc po twoich wypowiedziach nie miałaś nigdy do czynienia z więzieniem, nie masz zielonego pojęcia jak to wszystko wygląda. Przemądrzała dziewczynka ze wsi naczytała się bzdurnych artykułów w necie i myśli że błyszczy wiedzą. Nie mam zamiaru dłużej prowadzić tej bezsensownej rozmowy z tobą bo szkoda na to tylko mojego czasu. Życzę ci żebyś kiedyś na własnej skórze przekonała się jak wygląda życie za kratami i wszystkie kwestie prawne (które tak bardzo podkreślasz) z tym związane, tam wszystko rządzi się własnymi prawami, ale ty najwidoczniej jeszcze nie dorosłaś na tyle żeby to zrozumieć. Pozdrawiam i kończę tą rozmowę.
Zacytowałam jedynie, pozostawię bez komentarza.
Pewnie że lepiej zapłacić niż iść siedzieć ale uwierz mi że nie każdego stać na to żeby zapłacić, mamy na prawdę ciężką sytuację finansową i wierz mi że stanęli byśmy na głowie żeby to zapłacić ale po prostu się nie dało bo jest mnóstwo innych ważniejszych wydatków. Więc nie wrzucaj wszystkich do jednego wora bo na prawdę jeszcze chyba mało w życiu widziałaś.
Ważniejszych wydatków? o.o Ważniejszych niż uchronienie faceta od więzienia? o.o
Kleoma dlaczego właściwie czepiasz się Klaudii ?Zwróciła się o poradę.
A LUDZIE NIE PŁACĄ GRZYWNY KIEDY NIE MAJĄ PIENIĘDZY.
Tak ciężko to pojąć?
Idź wylewać swoje frustracje gdzie indziej.
Ważniejszych wydatków? o.o Ważniejszych niż uchronienie faceta od więzienia? o.o
Wyobraź sobie że są ważniejsze wydatki, mieliśmy nie dać np dziecku jeść żeby zapłacić grzywnę? Albo nie zapłacić rachunków i wylądować pod mostem? Dziewczyno zastanów się co ty piszesz! Wypłata ledwo wystarczała na życie i gdzie tu mowa o zapłaceniu grzywny! To nie było kilka stówek bo gdyby tak było to pewnie coś byśmy wykombinowali. Czasami nie rozumiem takich ludzi jak ty.
Klaudia, no tak, ale hmmm pracował przecież Twój partner. Nie zapłacił grzywny = jest w więzieniu = nie pracuje = pieniędzy w ogóle nie ma. Chyba jednak wybrałabym niezapłacenie rachunków, tak od razu pod mostem się nie ląduje.
Owszem pracował ale nawet cała jego miesięczna wypłata nie wystarczyłaby na pokrycie grzywny. Mieszkamy na wynajętym mieszkaniu niestety właściciel nie jest wyrozumiały więc nie płacenie nie wchodzi w grę. Dlatego właśnie stara się o dozór elektroniczny żeby móc pracować i utrzymywać rodzinę, no i żeby po prostu być z nami.