Witam. Jestem z moim partnerem juz od 3lat. Ma on 24lata.
Mam naprawdę poważny problem dlatego chciałabym zobaczyć co Wy o tym sadzicie. Mój chłopak ma młodszego o 2lata brata który jest oczkiem w głowie rodziców. Nikt nie traktuje ich na równi tylko mój chłopak jest tym gorszym. Ukończył studia i obecnie szuka pracy. Młodszy brat dostaje pieniądze od rodziców bez problemu. Rodzice jego a szczególnie matka była w szoku ze jak to sie stało ze on może mieć dziewczynę...? Na początku związku byłam traktowana z takim chłodem. Na jednym z wesel jego matka powiedziała do kogoś iz jestem jego koleżanką a nie dziewczyna. Chłopak musi robić kolo domu i nie dostaje za to żadnego wynagrodzenia (szkółka drzewek owocowych). Nigdy nie dostalam żadnego zaproszenia ze strony jego matki co nie zmienia faktu ze podobno bardzo mnie lubi. Kiedy byłam na przyjęciu organizowanym przez jego wujka jego matka cały czas przy wszystkich gościach "jezdzila" po nim.mówiła takie rzeczy które powodowały u niego wstyd szsegolnie przy dziewczynie. Jednak nawet ojciec chłopaka nie zareagował na to.oczywiście w drodze powrotnej chłopak wyzyl się na mnie za to wszystko.
Kolejna sprawa to jest taka ze mój partner nie może w domu mieć własnego zdania. Ostatnio jak się pokłócił z nimi to wyrzucili go z samochodu i odjechali a on musiał wracać na piechotę do domu. Ma zakaz jedzenia w tym samym pokoju co młodszy brat bo podobno braciszka do denerwuje. Przez takie akcje facet stracił brak pewności siebie i wszystko odbija się na związku
zaproponowałam mu wczoraj żeby wyprowadził się z domu za takie traktowanie i chce mu pomóc. Zamiast miłych slow dostalam opieprz ze jeszcze przez moje rady on straci rodziców. Przeprosili go i życie toczy się dalej. On bardzo boi się im sprzeciwić i w takiej sytuacji to ja jestem oczywiście ta złą. Zastanawiam się czy tego nie skończyć. Z zewnątrz bardzo mila i kochana rodzina natomiast na codzien kłótnie i brak szacunku do syna. Przypomina mi to jakby rodzinę patologiczna. Chłopak jest dla mnie dobry i układa się wszystko w porządku ale mam wrażenie ze matka będzie nim sterować cale życie.
Da się rozwiązać ten problem czy szkoda czasu?????
1 2015-03-16 12:24:19 Ostatnio edytowany przez agnieszka132 (2015-03-16 12:27:57)
Podobne tematy
Ty, niestety, nic nie możesz zrobić.
Nie wiem, czy szkoda czasu - ale Twój chłopak na 100% nie jest jeszcze gotowy, by cokolwiek z tym zrobić.
To jest chore uzależnienie emocjonalne od rodziców. Źle go traktują, więc on czuje, że to jego wina (zapewne jest mu to dawane wyraźnie do zrozumienia) i że musi zapracować na ich miłość. Im gorzej go traktują, tym on bardziej się stara.
On ma zaburzone postrzeganie rodziców, a gniew na nich wypiera ze świadomości, wyładowując go gdzie indziej, np. na Tobie.
Trudna sytuacja. Żeby coś się zmieniło, on musi sam poczuć potrzebę zmiany.
Może warto mu pokazać, że to może wyglądać inaczej, że może być inaczej traktowany, z szacunkiem, np. przez Twoich rodziców (możesz ich wtajemniczyć), o ile sytuacja na to pozwala. Pokazać dobry wzorzec.
Warto też, żeby przeczytał książkę "toksyczni rodzice".
Ty, niestety, nic nie możesz zrobić.
Nie wiem, czy szkoda czasu - ale Twój chłopak na 100% nie jest jeszcze gotowy, by cokolwiek z tym zrobić.
Probowalam prosić go aby bardziej się uniezależnił od rodziców,kupił jakiś samochód i miał bardziej własne zdanie w domu. Jak przychodzi co do czego żadnej poprawy i chęci do działania nie widać...
To jest chore uzależnienie emocjonalne od rodziców. Źle go traktują, więc on czuje, że to jego wina (zapewne jest mu to dawane wyraźnie do zrozumienia) i że musi zapracować na ich miłość. Im gorzej go traktują, tym on bardziej się stara.
On ma zaburzone postrzeganie rodziców, a gniew na nich wypiera ze świadomości, wyładowując go gdzie indziej, np. na Tobie.
Trudna sytuacja. Żeby coś się zmieniło, on musi sam poczuć potrzebę zmiany.
Może warto mu pokazać, że to może wyglądać inaczej, że może być inaczej traktowany, z szacunkiem, np. przez Twoich rodziców (możesz ich wtajemniczyć), o ile sytuacja na to pozwala. Pokazać dobry wzorzec.
Warto też, żeby przeczytał książkę "toksyczni rodzice".
Moi rodzice są wtajemniczeni bo kilka razy przyjeżdżał do mnie zdenerwowany i moja mama pytala co się stało. On uważa ze to są jego rodzice i chcą dla niego dobrze ale jest zastraszony. Mam wrażenie ze jakby jego matka przykładowo zabroniła nam się spotykać to on mimo tak silnej miłości mógłby jej posłuchać ale nie jestem tego pewna. Jest takie głupie przeczucie ze zaraz będzie jakąś akcja i sielanka się skonczy.
Cynicznahipo napisał/a:Ty, niestety, nic nie możesz zrobić.
Nie wiem, czy szkoda czasu - ale Twój chłopak na 100% nie jest jeszcze gotowy, by cokolwiek z tym zrobić.Probowalam prosić go aby bardziej się uniezależnił od rodziców,kupił jakiś samochód i miał bardziej własne zdanie w domu. Jak przychodzi co do czego żadnej poprawy i chęci do działania nie widać...
Ty nie rozumiesz - on Ci nie robi na złość, po prostu nie potrafi się przeciwstawić.
Od małego pielęgnowano w nim poczucie winy i wpajano mu świadomie, że jest gorszy od brata.
Twój chłopak ma niebezpiecznie niską samoocenę, brak wiary we własne umiejętności oraz w swoją wartość.
Ty mu nie pomożesz, ani on sam też sobie nie poradzi.
Terapia, terapia i jeszcze raz terapia.
On mi mówi ze ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji wiec nie powinnam się wypowiadać i wg niego jest to normalne. Opadam z sił. Zależy mi na facecie cholernie ale zamiast radości z mojej pomocy efekt jest odwrotny - to ja obrywam.
On mi mówi ze ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji wiec nie powinnam się wypowiadać i wg niego jest to normalne. Opadam z sił. Zależy mi na facecie cholernie ale zamiast radości z mojej pomocy efekt jest odwrotny - to ja obrywam.
Więc przestań się wtrącać.
agnieszka132 napisał/a:On mi mówi ze ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji wiec nie powinnam się wypowiadać i wg niego jest to normalne. Opadam z sił. Zależy mi na facecie cholernie ale zamiast radości z mojej pomocy efekt jest odwrotny - to ja obrywam.
Więc przestań się wtrącać.
Łatwo Ci powiedzieć. Kocham go i chce mu pomóc bo wszystko odbija się na mnie później.
Cynicznahipo napisał/a:agnieszka132 napisał/a:On mi mówi ze ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji wiec nie powinnam się wypowiadać i wg niego jest to normalne. Opadam z sił. Zależy mi na facecie cholernie ale zamiast radości z mojej pomocy efekt jest odwrotny - to ja obrywam.
Więc przestań się wtrącać.
Łatwo Ci powiedzieć. Kocham go i chce mu pomóc bo wszystko odbija się na mnie później.
Łatwo mi powiedzieć, ale rozwiązanie problemu też jest łatwe.
Nie pomożesz mu inaczej, jak namówieniem go na terapię i powolne odseparowywanie się od rodziców.
Jednak sama piszesz, że za to Ci się obrywa.
Więc jaką inną widzisz możliwość? Nie ma innej.
Albo próbuj go namawiać jak zdarta płyta, znoś dzielnie jego humory i pretensje, albo lepiej od razu sobie odpuść.
Cynicznahipo napisał/a:agnieszka132 napisał/a:On mi mówi ze ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji wiec nie powinnam się wypowiadać i wg niego jest to normalne. Opadam z sił. Zależy mi na facecie cholernie ale zamiast radości z mojej pomocy efekt jest odwrotny - to ja obrywam.
Więc przestań się wtrącać.
Łatwo Ci powiedzieć. Kocham go i chce mu pomóc bo wszystko odbija się na mnie później.
on sam do tego dojrzeje i sam z tym skończy, będzie dużo w nim agresji, wiem, bo sama od dzieciństwa byłam ofiarą przemocy psychicznej w rodzinie, musiałam dojrzeć , dorosnąć by uświadomić sobie, że to nie była moja wina, że jestem wartościowym człowiekiem, i że rodzina nie zawsze chce dla mnie dobrze
gdy do tego doszłam było i nadal jest we mnie dużo złości i nienawiści, żyjemy razem ale emocjonalnie jestem na innym kontynenecie
ty się nie wtrącaj, wierz w niego, zapewniaj go o tym, w jego obecności nie mów o jego rodzicach, bądź jego wsparciem, on potrzebuje kogoś takiego, ja nie miałam, teraz sama jestem sobie wsparciem, odnalazłam siłę, i modle się by mnie ona nie opuściła
Witam. Sluchajcie jest coraz gorzej. Wcześniej jeszcze ja byłam dla niego wazna. Teraz natomiast rodzina jest na pierwszym miejscu
. nie ma czasu na spotkania bo musi pomagać w domu. A to co powiedzą rodzice jest święte. Czy jemu juz przestało zależeć?