wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Witajcie,
mam 21 lat i bardzo nadopiekuńczych rodziców, szczególnie mamę. Od 3 lat jestem w związku a od 4 go znam. Mama z jakiegos powodu nie potrafi zaakceptowac ze mam chłopaka, ze potrzebuje tez czasami sie przytulić, nie traktuje mnie poważnie, nigdy nie powiedziała o nim po imieniu, zawsze jest "on", na pozytywne rzeczy o nim i tak nie reaguje a jesli juz to krytyką i pogardą. Nie wiem czemu tak jest, tata go akceptuje. Jest przystojny, mądry, nie wiem czemu miałaby go nie lubic. Moze dlatego ze nie ma auta i jest mojego wzrostu <165cm> . Ze względu na jej nadopiekuńczość i na to ze nigdy nie potrafiła ze mną rozmawiać, nie zapytała co u mnie, zawsze tylko krytykowała, nie pozwalała na nic, wywoływała poczucie winy i wyrzuty sumienia jak chciałam gdzies pojechać, rzadko sie widywaliśmy, kiedy gdzies wyjdę to max 16 są telefony gdzie jestem i czy nie przesadzam. Nadszedł czas zeby to zmienić, chłopak ma wolny dom, chcielibysmy pobyc razem przez 2 dni bo nigdy az tak długo nie byliśmy.. tak, szok ze od 3 lat i nie byliśmy ze sobą 2 dni. Kiedy był u mnie ostatnio powiedział spokojnie mojej mamie ze chciałby abym przyjechała na te 2 dni do niego, mieszka około 60 km ode mnie wiec zapewnił ze pojedzie ze mną i ze mną wróci. Ale to nic nie dało, kiedy pojechał mama z nerwami i pogardą że na noc do obcych ludzi, ze przesadzam... Uprzedzając, czemu mieszkam nadal z rodzicami, mam dość wymagające studia na których bardzo chce się skupić,mieszkam poza miastem i dojeżdżam na uczelnię, wiec nie dam rady pracować. Został mi na razie rok i postanowiłam ze pójdę do pracy od razu po zakonczeniu licencjatu. Rozumiem ze jestem na jej zasadach bo mieszkam w jej domu i jestem na jej utrzymaniu, chociaż nie do końca, ponieważ mam swoje pieniądze za które kupuje sobie wszystko, od ubrań po bilety mpk i rzeczy na studia. Nie są ode od rodziców. Co zrobić, czy pierwszy raz postawić się porządnie i po prostu do niego pojechać mimo ze będę sie okropnie z tym czuła, bo mama jest niezadowolona, czy moze powinnam zostac bo mieszkam w jej domu na jej zasadach? Chcę po prostu stanąć na nogi, bo boje sie o siebie w przyszłości, wiem jak ogromną krzywdę mi wyrządziła. Mając 21 lat czuje sie dzieckiem. Chłopak powiedział ze jesli nie przyjade to niestety bedzie to koniec, bo jest to nie do pomyslenia ze jestesmy razem 3 lata a ja nie moge przyjechac na 2 dni, i tak nie zachowujemy sie jak normalna para. On nie chce abym miała problemy i źle się z tym wszystkim czuła. Dodam ze nie jestem głupia, nigdy nie sprawiałam problemów, dobrze mi idzie na studiach, mają raczej powody do dumy. Przepraszam ze chaotycznie.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2017-08-01 08:21:56)

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

zastanów się czy to jest  nadopiekuńczość czy może zaborczość,zazdrość o Twój czas spędzany z kimś innym.
Ten jeden wyjazd niczego nie zmieni.Nacieszycie  się sobą na zapas?
Rodzice łaski ci nie robią,szczególnie jeżeli ich na to stać.Do 26 roku życia jezeli się uczysz mają obowiązek  umożliwić ci, to finansowo.
Dziwię się że spotykając się z chłopakiem 3 lata nie pomyślałaś o tym jak rozwiązać  sprawę, mieszkania poza domem by uwolnić się spod kurateli rodziców.
Chyba że chłopakowi bliżej do  Twojego domu rodzinnego niż do miejsca studiów.
Wpędzanie się w poczucie winy jak zadowolić wszystkich,szczególnie matkę to nie jest dobry sposób na życie.Zapewniam cię ze z czasem jest gorzej .
No więc co będzie później?każde wyjście będzie problemem

nie chodzi o pieniadze ale o to ze matka potrzebuje mieć nad tobą kontrolę
obawiam się że to czy bedziesz po licencjacie pracować czy nie też niczego nie zmieni w jej zachowaniu

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

"nie chodzi o pieniadze ale o to ze matka potrzebuje mieć nad tobą kontrolę"
- tak, myślę że masz rację. Tylko jak mogę to rozwiązać? Nie ma powodów aby mi nie ufać, nigdy jej nie zawiodłam i nie zrobiłam żadnej głupoty. Chciałabym po prostu być szczęśliwa, spędzić z chłopakiem trochę czasu zupełnie sam na sam i juz tutaj nie chodzi o seks żeby nie było, że po to chce do niego jechać.
Jest mi ciężko się postawić i powiedzieć, ze jadę i po prostu wyjść z domu ale to jedyne wyjście?

4

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Dylemat trzylatka: jak zjeść ciastko i mieć ciastko.

Masz 21 lat i oczekujesz zgody na zachowanie, którego matka nie akceptuje.
Masz dwie możliwości, każda ma plusy i minusy:
1. podporządkować się opinii matki i nie wyjechać do chłopaka
2. mimo opinii matki pojechać do chłopaka.
Jesteś gotowa ponieść konsekwencje każdej z tych decyzji?

5

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Jesli jest Ci cieżko podjąć taką prostą decyzję- i stanowi dla Ciebie dylemat- to znaczy, ze nie dojrzałaś do jakiejkolwiek samodzielności.
Powinnaś zostać, aż przestaniesz być dzieckiem. A chłopakowi daj szansę ułożyć sobie życie z kimś dorosłym.

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

po prostu jest mi ciężko podjąć decyzję bo od zawsze mnie kontrolowala i na nic nie pozwalała, ale już nie mogę tak bo chce mieć swoje życie... chciałam tylko się upewnić i poznać zdanie innych na ten temat

7

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Cały czas masz swoje życie. Rzecz w tym, czy dojrzałaś do podejmowania decyzji (i ponoszenia ich konsekwencji).

8 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-01 12:42:25)

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

@cytrywnowysorbet...

Wydaje mi się, że dobrze rozumiem twoją sytuację, twoje dylematy. Chciałbyś jechać na noc do chłopaka, a jednocześnie ze względów głownie finansowych jesteś skazana na wsparcie rodziców. To trudno pogodzić, zwłaszcza, że matka jest zaborcza, zaborcza od wielu lat, a Ty pokorna od wielu lat.

Ona NIGDY nie będzie zadowolona z twojego chłopaka. Zapomnij o tym, nie marnuj energii na udowadnianie swojej mamie, że chłopak jest w porządku. NIE dasz rady zmienić opinii na jego temat. Musi upłynąć wiele lat, ale to nie pomoże znacząco.

Możesz jednak spowodować, aby myślenie matki o Tobie się zmieniło. Musisz ją nauczyć, że jesteś dorosła, że pewne decyzje podejmujesz sama, że decydujesz o swoim czasie nie zaniedbując spokoju rodzinnego i więzi z rodzicami. Trzeba to robić krok po kroku, delikatnie, ciągle do celu. Wykorzystywać każdą okazję, aby reformować mamę. To ciężka praca psychologiczna, ale całkiem składnie piszesz i dasz radę. Mogę też Ci pomóc na maila jeśli chcesz. Zauważ, że twój chłopak traci już do Ciebie cierpliwość, stawia ultimatum (= niedobre zagranie z jego strony, bo zamiast pomóc, to dąsa się jak chłopczyk)... ale sama swoją spolegliwością się do tego przyczyniłaś.

Jak się uwolnić od mamy...? Zacznij mówić i zachowywać się jak dorosła, absolutnie dbając o relację z rodzicami -- w szczególności doceniając że jesteś na ich utrzymaniu... Przykładowo jest godzina 16-ta, Ciebie nie ma w domu, dzwoni matka, mówi, że już późno, robi Ci pretensje... Nie uciekasz jak mała dziewczynka, ale mówisz "Dobrze, wiem, że zawsze wracałam o godz 16-tej, ale dzisiaj zostanę trochę dłużej. Nie martw się o mnie mamo, jestem już duża, dbam o swoje bezpieczeństwo, a nikomu nie siedzę na głowie.". Taki delikatny jeden krok. Nie powinno to wywołać awantury. Jeśli jednak wybuchnie, to następnym razem trzeba nieco delikatniej.   Jeśli mama przyjmie to z pokorą, to następnym razem zostaniesz gdzieś-tam parę godzin dłużej... ale wtedy np. zadzoń do mamy o 15-tej i powiedz "Hej mamo! Ostantnio się denerwowałaś, że nie mam mnie w domu o 16-tej... Dzisiaj idę z chłopakiem na  wystawę i będę pewnie koło 20-tej w domu, więc się nie martw -- będzie bezpiecznie.".


Wielokropek napisał/a:

Dylemat trzylatka: jak zjeść ciastko i mieć ciastko.

Masz 21 lat i oczekujesz zgody na zachowanie, którego matka nie akceptuje.
Masz dwie możliwości, każda ma plusy i minusy:
1. podporządkować się opinii matki i nie wyjechać do chłopaka
2. mimo opinii matki pojechać do chłopaka.
Jesteś gotowa ponieść konsekwencje każdej z tych decyzji?

Sugerujesz dziewczynie dwa drastyczne rozwiązania, które są wyniszczające. Albo dziewczyna pójdzie z domu na własne utrzymanie, albo zrezygnuje z chłopaka. Masakra. Szkodliwe. Uważam, że nie tak się rozwiązuje problemy ludzkie.



cytrynowysorbet napisał/a:

Witajcie,
mam 21 lat i bardzo nadopiekuńczych rodziców, szczególnie mamę. Od 3 lat jestem w związku a od 4 go znam. Mama z jakiegos powodu nie potrafi zaakceptowac ze mam chłopaka, ze potrzebuje tez czasami sie przytulić, nie traktuje mnie poważnie, nigdy nie powiedziała o nim po imieniu, zawsze jest "on", na pozytywne rzeczy o nim i tak nie reaguje a jesli juz to krytyką i pogardą. Nie wiem czemu tak jest, tata go akceptuje.

Nie wymagaj od mamy akcptacji jakiegoś obcego faceta. To tak jakby twój ojciec przyprowadził sobie kochankę i wymagał od Ciebie akcpetacji i mówienia do niej "mamo". Sorki!


Jest przystojny, mądry, nie wiem czemu miałaby go nie lubic.

No zastanów się... gdyby kochanka taty była piękna i mądra -- dlaczego miałabyś jej nie lubić?


Ze względu na jej nadopiekuńczość i na to ze nigdy nie potrafiła ze mną rozmawiać, nie zapytała co u mnie, zawsze tylko krytykowała, nie pozwalała na nic, wywoływała poczucie winy i wyrzuty sumienia jak chciałam gdzies pojechać,

Wampir energetyczny. Niemoralna dusza. Trzeba z tym walczyć tak jak napisałem wyżej.


Nadszedł czas zeby to zmienić, chłopak ma wolny dom, chcielibysmy pobyc razem

Najpierw nic z tym nie robiłaś przez wiele lat, a teraz chcesz rewolucję? To Ci nie wyjdzie... NIe ma tak łatwo... No chyba że pójdziesz radykalnie jak Wielokropek radziła.



przez 2 dni bo nigdy az tak długo nie byliśmy.. tak, szok ze od 3 lat i nie byliśmy ze sobą 2 dni. Kiedy był u mnie ostatnio powiedział spokojnie mojej mamie ze chciałby abym przyjechała na te 2 dni do niego, mieszka około 60 km ode mnie wiec zapewnił ze pojedzie ze mną i ze mną wróci.

Noooo... proszę -- zachowałaś się jak mała dzidzia, która sama mamie tego nie potrafiła, bała się powiedzieć. Porażka. Nie wyobrażam sobie, że chłopak tłumaczy matce, że jej córka jest bezpieczna. Jak widzisz sama doprowadzasz do takiej sytuacji przez swoje zaniechania.


Ale to nic nie dało, kiedy pojechał mama z nerwami i pogardą że na noc do obcych ludzi, ze przesadzam...

No i co zrobiłaś? Spuściłaś uszy po sobie?
Powinnaś powiedzieć "Tak, wiem mamo jakie masz obiekcje, ale bedę tam tylko ja i on i nikogo więcej, nikomu  nie będziemy przeszkadzać, a nie bój się również, że zostaniesz babcią, bo takiego zagrożenia na razie nie ma". Dasz radę?


Uprzedzając, czemu mieszkam nadal z rodzicami, mam dość wymagające studia na których bardzo chce się skupić,mieszkam poza miastem i dojeżdżam na uczelnię, wiec nie dam rady pracować.

Tak, to normalne że rodzice pomagają dziecku dopóki się ono uczy.


Został mi na razie rok i postanowiłam ze pójdę do pracy od razu po zakonczeniu licencjatu. Rozumiem ze jestem na jej zasadach bo mieszkam w jej domu i jestem na jej utrzymaniu, chociaż nie do końca, ponieważ mam swoje pieniądze za które kupuje sobie wszystko, od ubrań po bilety mpk i rzeczy na studia. Nie są ode od rodziców.

Punkt dla Ciebie -- brawo za ten stan finansów.



Co zrobić, czy pierwszy raz postawić się porządnie i po prostu do niego pojechać mimo ze będę sie okropnie z tym czuła, bo mama jest niezadowolona, czy moze powinnam zostac bo mieszkam w jej domu na jej zasadach?

Najpierw jesteś pokorna jak króliczek... a potem się chcesz lwem zrobić? Niby jak? Doprowadziłaś do sytuacji że jesteś między młotem a kowadłem -- zaborczą matką, tracącym cierpliwość chłopakiem. Możesz albo szarpnąć się jak Wielokropek radziła, albo zrobić ewolucję, aby minimalizować straty. Ale czy Ty z chłopakiem potrafisz rozmawiać na temat swojej matki? Wymyślać rozwiązanie? Czy raczej tylko narzekasz? Szukasz ratunku? Księcia, który twojej mamie wytłumaczy (????)...


Chcę po prostu stanąć na nogi, bo boje sie o siebie w przyszłości, wiem jak ogromną krzywdę mi wyrządziła. Mając 21 lat czuje sie dzieckiem.

Chcesz stanąć na nogi? Nic nie robiąc? Gotowa jesteś wyjść poza strefę komfortu? Chcesz wyskoczyć jak szaleniec poza tę strefę komfortu,  czy może się odważysz chociaż palec u nogi za  granicę strefy wystawić? Hę? Co postanowiłaś?



Chłopak powiedział ze jesli nie przyjade to niestety bedzie to koniec, bo jest to nie do pomyslenia ze jestesmy razem 3 lata a ja nie moge przyjechac na 2 dni,

Jeśli on  taki jest cwaniak, to niech szuka  dziewczyny, bo jak widać wsparcia Ci nie daje.


On nie chce abym miała problemy i źle się z tym wszystkim czuła.

Naprawdę? I daje ultimatum? Tak kocha?


Dodam ze nie jestem głupia, nigdy nie sprawiałam problemów, dobrze mi idzie na studiach, mają raczej powody do dumy.

A jak sobie radzisz  w życiu? Z mamą?

9

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice
Gary napisał/a:

(...) Sugerujesz dziewczynie dwa drastyczne rozwiązania, które są wyniszczające. Albo dziewczyna pójdzie z domu na własne utrzymanie, albo zrezygnuje z chłopaka. Masakra. Szkodliwe. Uważam, że nie tak się rozwiązuje problemy ludzkie.

W tej konkretnej sytuacji trzeciego rozwiązania nie widzę, bo wszelkie rozmowy i autorki wątku, i jej chłopaka spełzły na niczym.

Problemem, który leży u podstaw sytuacji opisanej w wątku jest zachowanie obu pań: i autorki, i jej matki. Jedna jest zaborcza, druga podporządkowana. Czy matka autorki zmieni swe myślenie i zachowanie wobec autorki - nie wiem; wiem jednak, że autorka może podjąć decyzję o powstaniu z klęczek, może też całe zycie spędzić w tej pozycji.

10

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

No to ja uważam, że można wstać z klęczek, ale powoli, spokojnie, w zwolnionym tempie, nawet niezauważalnie dla matki. Można ludzi zmienić, ale to wymaga czasu i cierpliwości.

11

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Autorko a jaki udział w tej sytuacji ma ojciec? Piszesz, że on chłopaka lubi. Czy nie mógłby się zatem wstawić za Tobą? Może to by coś pomogło. Czemu decydujący głos należy do matki?

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-08-01 13:23:29)

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice
Gary napisał/a:

No to ja uważam, że można wstać z klęczek, ale powoli, spokojnie, w zwolnionym tempie, nawet niezauważalnie dla matki.  (...)

Rzecz w tym, że autorka do swego chłopaka pragnie wyjechać teraz, zaraz, bo:

cytrynowysorbet napisał/a:

(...)  Nadszedł czas zeby to zmienić, chłopak ma wolny dom, chcielibysmy pobyc razem przez 2 dni bo nigdy az tak długo nie byliśmy (...)

13

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Najpierw nic z tym nie robiłaś przez wiele lat, a teraz chcesz rewolucję?
– wcale nie było tak, że nic nie robiłam, próbowałam mówić jej o nim, o tym, ze do niego jadę, oczywiście były ciągłe zakazy, ze nie, ze po co, ze do obcych ludzi, ze on może przecież przyjechac. Doprowadziła mnie do takiego stanu, że po prostu wstydziłam się mówić o tym, że ja kogoś mam, że on przyjedzie.

Noooo... proszę -- zachowałaś się jak mała dzidzia, która sama mamie tego nie potrafiła, bała się powiedzieć. Porażka. Nie wyobrażam sobie, że chłopak tłumaczy matce, że jej córka jest bezpieczna. Jak widzisz sama doprowadzasz do takiej sytuacji przez swoje zaniechania.
– on sam to zaproponował ponieważ wiedział jaka jest sytuacja z moją mamą, ze nie będzie tak łatwo, chciał załagodzić sytuację i myślał ze jeśli on zapyta wpłynie to na nią pozytywnie. Była to tylko jedna taka sytuacja.

Chcesz stanąć na nogi? Nic nie robiąc? Gotowa jesteś wyjść poza strefę komfortu? Chcesz wyskoczyć jak szaleniec poza tę strefę komfortu,  czy może się odważysz chociaż palec u nogi za  granicę strefy wystawić? Hę? Co postanowiłaś?
– chcę stanąć na nogi, tylko naprawdę przez wiele lat mama była bardzo nadopiekuńcza i kontrolowała wszystko, był moment ze przestałam się buntować i po prostu byłam potulnym dzieckiem, które wolało zostać w domu niż słuchać krzyków i pretensji matki o tym ze gdzieś wychodzę. Poddałam się, ale wiem, ze będzie tylko gorzej, jeśli czegoś nie zrobię.

A jak sobie radzisz  w życiu? Z mamą?
– nie radzę, ona nigdy nie rozmawiała ze mną nawet na kobiece sprawy, dzisiaj powiedziałam ze jadę do niego, oczywiście wybuchła ze nikt tak nie robi i żebym się zastanowiła nad tym co robię <z pogardą> zaproponowałam spokojnie rozmowę o co chodzi z chłopakiem, czemu jest taki problem, co jest w nim nie tak to nawet mi nie odpowiedziała. Tak po prostu.

Autorko a jaki udział w tej sytuacji ma ojciec?
– on nawet jeśli uważa inaczej i pozwoliłby na wyjazd będzie trzymał stronę mamy. Powie, ze mama będzie się denerwować, ze ma racje i tyle. Bardzo dobrze wychodzi jej granie na uczuciach i na wytworzeniu wyrzutów sumieniach, do tego stopnia, że nie wyjdę gdzieś bo mama będzie się martwić, będzie smutna i lepiej zostanę.

Dodając, jak się okazało problemem ogromnym jest to, ze chłopak nie ma samochodu, tak, taki prymitywny jeden z powodów dlaczego go nie lubi, mama ma swój wizerunek idealnego partnera dla mnie. Jest w moim wieku, studiuje, dopiero teraz poszedł do stałej pracy i zamieszka w mieście którym studiuje, wcześniej dojeżdżał. Za każdym razem kiedy do mnie przyjeżdżał wyleżałam po niego rodzinnym samochodem na przystanek. Tak bardzo mamę to boli. Wg niej powinien go mieć i jak widać jest to dla niej powód do przekreślenia go.

14

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

można wstać z klęczek, ale powoli, spokojnie, w zwolnionym tempie, nawet niezauważalnie dla matki
- pracuje nad tym nie od dzisiaj, zawsze jak zostanę gdzieś dłużej pisze sms lub dzwonie do niej ze spokojnie, ze wrócę o danej godzinie, informuje gdzie jadę, zaczęłam bardziej otwarcie mówić o tym związku. I teraz nadszedł ten moment, że chciałabym zostać na noc i okazało się, że nadal jestem na tym samym poziomie i sytuacja się nie poprawiła. Więc jak powoli i spokojnie w zwolnionym tempie? Po prostu nie wiem. 
Gdybym jechała na kilka godzin tylko do niego to byłby mniejszy problem. Tylko, że jeśli nie zostanę stracę faceta i jestem w stanie zrozumieć, ze bardzo go denerwuje, ze nawet nie moze spędzić czasu ze swoją dziewczyną a ona nigdy nie może do niego przyjechać ani gdzieś z nim wyjść a jej mama go nieznosi.

15

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Mamo, rozumiem, że o mnie dbasz i się o mnie niepokoisz. Doceniam to, co dla mnie dobrego zrobiłaś i robisz. Twój kurczak już dorósł, nabrał sił, mądrości i wyfruwa z gniazda.
Gdy tylko dojadę na miejsce, dam znać.

16

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

tatę przywitała zdaniem przy mnie ze jego córka tak się szanuje ze chce jechać na 3 dni do chłopaka... ciągle mówi ze zrobię głupotę to się nauczę... albo jedz i na miesiąc i siedź i śpij u kogoś na łóżku...
tłumaczyłam ze nie jestem dzieckiem, że myślę i nie jestem głupia, czemu mi tak nie ufa ale nic z tego nie wynikło. Dzięki wam za wszystkie odpowiedzi, wiem ze albo się poddam albo po prostu wyjdę z tego domu raz a dobrze, nie da się z tym człowiekiem załatwić spokojnie i normalnie spraw.

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-08-01 15:11:31)

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Powtórzę: chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko. Chcesz być dorosłą, ale oczekujesz, że mama/tata/rodzice wyrazi/wyrazi/wyrażą na to zgodę. Tymczasem bycie dorosłym to własna decyzja z wszelkimi wynikającymi z niej konsekwencjami (inaczej jest się dzieckiem z dowodem osobistym).

18

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Sorki ale gdyby mi w wieku 21 lat rodzice zabraniali wyjść na dwa dni z domu to bym ich wyśmiała. Ja zawsze mówiłam "idę tu i tu z tym i tym na tyle i tyle" żeby wiedzieli i się nie martwili to nie były pytania tylko informacje. Zresztą nikt mi jako osobie dorosłej nie zabraniał wychodzić z domu. Prawda jest taka że jak tego nie przerwiesz, to to się samo nie załatwi.

19

Odp: wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice
cytrynowysorbet napisał/a:

dzisiaj powiedziałam ze jadę do niego, oczywiście wybuchła ze nikt tak nie robi i żebym się zastanowiła nad tym co robię <z pogardą> zaproponowałam spokojnie rozmowę o co chodzi z chłopakiem, czemu jest taki problem, co jest w nim nie tak to nawet mi nie odpowiedziała. Tak po prostu.

No dobra! Skoro ojciec nic nie robi, czyli daje ciche przyzwolenie, aby z matką się nie kłócić, skoro matka nie grozi wyrzuceniem Cię z domu, to teraz możesz jechać na tę noc, zwłaszcza, że powiedziałaś jej o wyjeździe. Powodzenia!

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wyjazd do chłopaka w wieku 21 lat... a rodzice

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024