netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

15 odpowiedzi6 056 wyświetleńzałożony przez płatekróży, 22.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Tak jak w tytule mąż powiedział o rozwodzie.
Całą winę zwalił na mnie, że ja jestem winna bo nie dbam o niego tak jak by on tego sobie życzył.
Fakt straciłam serce do niego bo od dawna pastwi się nademną psychicznie. Jestem zmęczona jego złością do mnie o wszystko. Najgorsze, że nigdy nie wiedziałam o co jest znów zły i się nie odzywa.
Chcę uwolnić się od niego.
Boję się przepychanek i awantur w stylu to nie tylko Ty.
Nie wiem jakie kroki podjąć czy szukać adwokata czy samej się z tym znierzyć.
Warunki jakie stawia są dla mnie nie do przyjęcia. Zostawić firmę której jestem w połowie właścicielem i prezesem. On pracować nie chce stwierdził, że się w życiu napracował. Powiedziałam że do emerytury mam jeszcze dużo a na niej też żyć trzeba nie wypracuję to kto mi da pieniądze KRUS na 2 h ziemi ? Odpowiedział że mam wybrać emerytura albo on.
Pretensje jak dziecko ale chodzi mu o to że nie dbam o niego nie okazuję czułości. Nie widzi mojego zmęczenia, choroby i bólu. Tylko złość i pretensje że pracuję od 8- 17 tej chcuałby abym wypiła z Num rano kawę tzn około 9- tej bo on tak wychodzi do pracy, zjadła obiad czyli wróciła na 16- tą bo on tak jada. Tylko on i on zawsze on. Mnie tam nie ma wcale. Najgorsze, że wplątuje w to siedmiolatka. Pyta dziecko czy Mamusia rozmawia z Tatusiem, mówi mu że ich nie lubię bo pracuję. Pyta mnie przy dziecku czy kocham dziecko a po chwili czy kocham jego. Jest to wymuszanie na mnie odpowiedzi. Proszę abyśmy załatwili to po za dzieckiem ale on nie. Zawsze przy małym.
Poradżcie jak powinnam postąpić aby uwolnić się i nie zniszczyć psychicznie siebie i małego. Obronić go przed poczuciem winy że coś się dzieje przez niego. Bo tak mąż ptak to wyglada dla małego mam czas zajmuję się nim a nie tatusiem. Odrabiam z nim lekcję, uczę go a nie siedzę z tatusiem, kocham dziecko a nie tatusia.
Przez lata dał mi popalić nie był moim filarem a teraz moja wina.

2

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Płatkiróży możesz zastosować metodę 34 krokow.
Niestety Twój mąż to egoista i narcyz.
Zacznij myśleć o sobie, o Twoim dziecku.
To Ty jesteś ważna i świat powinien kręcić się wokoł Ciebie a nie pana wiecznie nie zadowolonego.

3

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Dziękuję za te słowa są dla mnie niezwykle cenne

4 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-01-22 16:35:29)

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie
płatekróży napisał/a:

Dziękuję za te słowa są dla mnie niezwykle cenne

usiądź z nim raz przy stole ,na spokojnie powiedz mu ze życie nie kończy i nie zaczyna sie na jego doopie i nie jest tez pępkiem świata kolo którego bezustannie trzeba tańczyć,jeśli nie dotrze do niego po jakims czasie ,to nic sie nie da zrobić ,taki typ czlowieka,najwazniejszy jest on i jego wygoda....
mnie osobiście męczyli tacy faceci,a juz te manipulacje dzieckiem ,ten obrzydliwy infantylizm,te pytania i wymuszone odpowiedzi bryyy,aż mi ciarki przechodza,sama bardzo dużo pracuje ,ale niestety w dzisiejszych czasach to norma,zwlaszcza,,na swoim,, nigdy nie mialam z tego powodu starć czy większych spiec,ale u nad bylo ustalone od zawsze ze ja sie do niunkania i opieki nad doroslym facetem nie wynajelam....
jakoś mi sie wydaje ze zdrowy ,dorosly facet to taki który wytrzyma bez podcierania dupy i jest w stanie sie sobą zajac,malzenstwo to nie wlazenie komus w dupe i dogadzanie 24godzinne tylko wzajemne wspieranie

powiem ci ze jeszcze raz przeczytałam opis twojego malzenstwa i to jest dla mnie podcinanie skrzydel,jak mozna wymagać od partnerki rezygnacji z życia zawodowego po to by z pijawka emicjonalna sączyć kawe o 8 rano bo on tak chce........jejku jejku mam wrażenie ze on wysysa z ciebie cala energie życiową ,ty jestes ambitną,samowystarczalną kobieta a ta wsza ciagnie cię w dol,dla niego niepojęte jest jak można sie spelniac inaczej niż caly swój czas,energie i sily poświęcić jego osobie ,jego zachciankom,jego skrzywionej wizji swiata,facet jest takim egocentrykiem,niemilosiernie skupionym na sobie ze posuwa sie do szantażu,w dodatku wciąga w to malego chlopca,ale dla niego nie wazne są srodki ,liczy sie cel,celem jest on sam,a właściwie jego wygoda

5

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

To "slodziak"dopiero!Pastwi sie nad Toba psychicznie i jeszcze oczekuje od Ciebie czulosci!!!Tak "uroczy" to nawet moj byly nie byl...pzdr.

6

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Tak chciałam uwolnić się i pękłam :-( nie wytrzymałam. Jestem taka słaba psychicznie i dlatego mógł tak długo jeździć po mnie.
Patrzyłam na niego, on mówił a ja powtarzałam nie chcę już więcej, nie wierzę, spytał czy ma zostać czy wyjść, powiedziałam wyjć. Wyszedł z pokoju i zrobiła się cisza. Przeraziła mnie, zaczęłam sprawdzać gdzie jest, a jego nie było. Zawinął się w kołdrę w drugim pokoju. Zrobiło mi się żal go i pękłam.
Teraz żałuję ale w głębi duszy pragnę aby było dobrze. Tylko jak sięgam pamięcią w stecz to nie chciałabym wrócić w żaden moment mojego życia.
Czemu jestem tak do niego uwiązana?
Powiedział mi że jest chory z zazdrości.
Tylko powiedzcie, czy zazdrosny facet wysyła żonę z kolegą do Włoch na kilka dni ?
Wg mnie nie, ja to bym mu ślepia za sam taki pomysł wydrapała.
Czuję się wewnętrznie przegrana. Czuję się znów nikim.

7

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Żal i litość.... To potrafią. Oplótł Ciebie już na tyle mocno, że łamiesz się. Nie daj się zwieść temu zachowaniu. A nie mówił z pretensjami, ze nie robisz dla niego kanapek?

Kiedy wróciłam o pracy, nowej raczej, tuz po czwartej, czasem piątej, miałam telefon  z tradycyjnym zapytaniem. Gy opowiadałam, że trochę to potrwa słyszałam w słuchawce: " a to ty k...wa jeszcze w firmie jesteś?" A ja... natychmiast się zbierałam do domu. Z trzęsącymi rękoma. Wiedziałam, że mi się dostanie. Miałam być zawsze w pobliżu, żeby jaśnie pan nie musiał gadać o ścian. Dziećmi tak naprawę się nie zajmował. Zawsze zmęczony. Niezwykły sadysta. Potrafił sprawić, że nieustannie czułam się nikim.

Nie wiem, co zamierzasz. Ja wiem jedno. To nie jest życie...

Czy jest egoistą? Może raczej ubzdurał sobie, że jest pępkiem świata. Twojego świata...

8

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie
płatekróży napisał/a:

Tak chciałam uwolnić się i pękłam :-( nie wytrzymałam. Jestem taka słaba psychicznie i dlatego mógł tak długo jeździć po mnie.
Patrzyłam na niego, on mówił a ja powtarzałam nie chcę już więcej, nie wierzę, spytał czy ma zostać czy wyjść, powiedziałam wyjć. Wyszedł z pokoju i zrobiła się cisza. Przeraziła mnie, zaczęłam sprawdzać gdzie jest, a jego nie było. Zawinął się w kołdrę w drugim pokoju. Zrobiło mi się żal go i pękłam.
Teraz żałuję ale w głębi duszy pragnę aby było dobrze. Tylko jak sięgam pamięcią w stecz to nie chciałabym wrócić w żaden moment mojego życia.
Czemu jestem tak do niego uwiązana?
Powiedział mi że jest chory z zazdrości.
Tylko powiedzcie, czy zazdrosny facet wysyła żonę z kolegą do Włoch na kilka dni ?
Wg mnie nie, ja to bym mu ślepia za sam taki pomysł wydrapała.
Czuję się wewnętrznie przegrana. Czuję się znów nikim.

Nie jestes slaba psychicznie,tylko sie uzaleznilas od chorej relacji.Weszlas w to i zatracilas sie.Nie ma podzialu na ludzi mocnych i slabych..nie wiem kto to wymyslil w ogole.pzdr.

9

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie
płatekróży napisał/a:

Tak jak w tytule mąż powiedział o rozwodzie.
Całą winę zwalił na mnie, że ja jestem winna bo nie dbam o niego tak jak by on tego sobie życzył.
Fakt straciłam serce do niego bo od dawna pastwi się nademną psychicznie. Jestem zmęczona jego złością do mnie o wszystko. Najgorsze, że nigdy nie wiedziałam o co jest znów zły i się nie odzywa.
Chcę uwolnić się od niego.
Boję się przepychanek i awantur w stylu to nie tylko Ty.
Nie wiem jakie kroki podjąć czy szukać adwokata czy samej się z tym znierzyć.
Warunki jakie stawia są dla mnie nie do przyjęcia. Zostawić firmę której jestem w połowie właścicielem i prezesem. On pracować nie chce stwierdził, że się w życiu napracował. Powiedziałam że do emerytury mam jeszcze dużo a na niej też żyć trzeba nie wypracuję to kto mi da pieniądze KRUS na 2 h ziemi ? Odpowiedział że mam wybrać emerytura albo on.
Pretensje jak dziecko ale chodzi mu o to że nie dbam o niego nie okazuję czułości. Nie widzi mojego zmęczenia, choroby i bólu. Tylko złość i pretensje że pracuję od 8- 17 tej chcuałby abym wypiła z Num rano kawę tzn około 9- tej bo on tak wychodzi do pracy, zjadła obiad czyli wróciła na 16- tą bo on tak jada. Tylko on i on zawsze on. Mnie tam nie ma wcale. Najgorsze, że wplątuje w to siedmiolatka. Pyta dziecko czy Mamusia rozmawia z Tatusiem, mówi mu że ich nie lubię bo pracuję. Pyta mnie przy dziecku czy kocham dziecko a po chwili czy kocham jego. Jest to wymuszanie na mnie odpowiedzi. Proszę abyśmy załatwili to po za dzieckiem ale on nie. Zawsze przy małym.
Poradżcie jak powinnam postąpić aby uwolnić się i nie zniszczyć psychicznie siebie i małego. Obronić go przed poczuciem winy że coś się dzieje przez niego. Bo tak mąż ptak to wyglada dla małego mam czas zajmuję się nim a nie tatusiem. Odrabiam z nim lekcję, uczę go a nie siedzę z tatusiem, kocham dziecko a nie tatusia.
Przez lata dał mi popalić nie był moim filarem a teraz moja wina.

Dla mnie to jakas paranoja. Wmawiac komus wine jeśli samemu ponosi się wine za rozpad związku, kiedy Twoja postawa "wycofywania się" jest co najmniej dobrze uzasadniona stosowaniem wobec Ciebie stalej przemocy psychicznej. Rzadanie zostawienie firmy, która tworzysz - po prostu LOL (sprawdz co oznacza to określenie).

Sprawa jest prosta. Zadnej winy nie ponosisz. W sadzie raczej pojdzie gładko (jeśli juz do tego dojdzie). Wystarczy pokazac prawde, być konsekwnetnym ale i mieć ew. dowody.

Był tu na forum gorocy temat takiego wlasnie ptaszka z tym ze tamtem to przynajmniej mocno pracowal na rodzine i realizowal jakies plany. Ale sytuacja w domu, bardzo podobna jak u Ciebie. Tam tez 100% winy ponosila partnerka (nie była nawet zona).

I jeszcze to prowadzenie dyskusji przy dziecku, które nie potrafi psychicznie znieść takiej TRAUMY!!!! Traktowanie dziecka jako narzędzia wpływu!

Szok. Podsumuje. Nie daj sobie wmowic winy i załatw to jak potrafisz.

10

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Spiniewierana, mówił wiele, generalnie to ja nie dbam o niego. Ja mam wszystko co było, jego paskudne zachowanie odciąg grubą krechą ale on nie. Ech, co za życie.
Co zrobię? To co mi teraz zostało to poczekać chwilę aż znormalnieje i poprosić o rozwód. Pewnie będzie trudno samej z tym walczyć bo rodzina jest za nim. Kaźdemu jest wygodnie tylko nie mi.

11

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Napiszę Wam jaki związek mi się marzy tak na co dzień a proszę napiszcie czy to nie utopia.
Wspólna kawa ale zrobiona raz przeze mnie a raz przez partnera, chwila wspólnej rozmowy i brak pustego stojącego kubeczka po kawie na stole gdzie pił,
Wspólne śniadanie zrobione czasem dla mnie przez partnera. Teraz uświadomiłam sobie , że przez 26 lat małżeństwa nigdy nie przygotował dla mnie ani kolacji ani śniadania. Na palcach policzę zrobione herbaty.
Co jeszcze mi się marzy, takie zwykle poranne cześć i buziak na dzień dobry.
Czasem wracam tak zmęczona z pracy że brak sił, marzy mi się usłyszeć może ciepłej herbaty Ci zrobić, napijesz się.
Generalnie marzy mi się odrobina ? czego? Opieki? Czułości? Okazania uczuć?
Z rzeczy technicznych marzy mi się aby choć raz umył za mnie podłogi. Ostatnio dą brudne bo bardzo boli mnie kręgosłup w odcinku piersiowym i szyjnym. Po 100 m podłogi muszę brać przeciwbólowe bo tak boli głowa i plecy.
Z drugiej strony nie mam awantur, że pełne kosze prania lub dywan nie odkurzony. Jemu nie przeszkadza bajzel w koło. Sam nie ruszy ale nie piekli się. Lubię czysto ale trudno ogarnąć cztery dorosłe osoby, dzieciak i szczeniak. Praca od 8- mej do 17- tej.
Więc marzy mi się facet na mopie :-)
Marzy mi się kolacja przy świecach we dwoje. Ja zrobię a męźczyzna jest ze mną a nie telewizorem.
Mi się chyba marzy partner w życiu a nie maż. Tylko czy mąż nie mógł być mi partnerem a nie tylko mężem ?
Rozmawiałam nie tak dawno z lekarzem, powiedział mi że kobiety na początku za dużo dają z siebie a nie biorą nic w zamian a później lament i zgrzytanie zębami. Trzeba się nauczyć dawać z umiarem i wymagać od drugiej strony. Myślę, że to tyczy się obojga płci. Od początku małźeństwa nie przestrzegałam zasad równowagi to mam co mam. Czyli mąź ma rację Moja wina :-)
Lekarz o którym pisałam zna mojego ślubnego wiele lat i potwierdził że chłop ma doła i odreagowuje na mnie. Wtedy powiedział mi że gdybym oberwała to byłby siniak pobolało by i przeszło a przemoc psychiczna jest o wiele bardziej wyrafinowana przez to bolesna i trudna do zniesienia. Jeszcze obdukcji zrobić nie ma jak.
Kazał mi wtedy jeść witaminę  B compleks, C i jakieś białe pastylki abym nie wysiadła całkowicie.
Latem to miałam kabaret, tylko że kiepski bo nie śmieszny. Obrażał się o wszystko, o to że żle się czułam a mieliśmy jechać na wieś, chciało mu się figli a mnie brzuch boli. Tydzień ciszy, innym razem trzy tygodnie ciszy ale o co, kto to już pamięta.
Kończę bo zaczęłam wspominki a tu trzeba patrzeć w przyszłość a nie w przeszłość

12 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-01-28 08:09:44)

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie
płatekróży napisał/a:

Napiszę Wam jaki związek mi się marzy tak na co dzień a proszę napiszcie czy to nie utopia.
Wspólna kawa ale zrobiona raz przeze mnie a raz przez partnera, chwila wspólnej rozmowy i brak pustego stojącego kubeczka po kawie na stole gdzie pił,
Wspólne śniadanie zrobione czasem dla mnie przez partnera. Teraz uświadomiłam sobie , że przez 26 lat małżeństwa nigdy nie przygotował dla mnie ani kolacji ani śniadania. Na palcach policzę zrobione herbaty.
Co jeszcze mi się marzy, takie zwykle poranne cześć i buziak na dzień dobry.
Czasem wracam tak zmęczona z pracy że brak sił, marzy mi się usłyszeć może ciepłej herbaty Ci zrobić, napijesz się.
Generalnie marzy mi się odrobina ? czego? Opieki? Czułości? Okazania uczuć?
Z rzeczy technicznych marzy mi się aby choć raz umył za mnie podłogi. Ostatnio dą brudne bo bardzo boli mnie kręgosłup w odcinku piersiowym i szyjnym. Po 100 m podłogi muszę brać przeciwbólowe bo tak boli głowa i plecy.
Z drugiej strony nie mam awantur, że pełne kosze prania lub dywan nie odkurzony. Jemu nie przeszkadza bajzel w koło. Sam nie ruszy ale nie piekli się. Lubię czysto ale trudno ogarnąć cztery dorosłe osoby, dzieciak i szczeniak. Praca od 8- mej do 17- tej.
Więc marzy mi się facet na mopie :-)
Marzy mi się kolacja przy świecach we dwoje. Ja zrobię a męźczyzna jest ze mną a nie telewizorem.
Mi się chyba marzy partner w życiu a nie maż. Tylko czy mąż nie mógł być mi partnerem a nie tylko mężem ?
Rozmawiałam nie tak dawno z lekarzem, powiedział mi że kobiety na początku za dużo dają z siebie a nie biorą nic w zamian a później lament i zgrzytanie zębami. Trzeba się nauczyć dawać z umiarem i wymagać od drugiej strony. Myślę, że to tyczy się obojga płci. Od początku małźeństwa nie przestrzegałam zasad równowagi to mam co mam. Czyli mąź ma rację Moja wina :-)
Lekarz o którym pisałam zna mojego ślubnego wiele lat i potwierdził że chłop ma doła i odreagowuje na mnie. Wtedy powiedział mi że gdybym oberwała to byłby siniak pobolało by i przeszło a przemoc psychiczna jest o wiele bardziej wyrafinowana przez to bolesna i trudna do zniesienia. Jeszcze obdukcji zrobić nie ma jak.
Kazał mi wtedy jeść witaminę  B compleks, C i jakieś białe pastylki abym nie wysiadła całkowicie.
Latem to miałam kabaret, tylko że kiepski bo nie śmieszny. Obrażał się o wszystko, o to że żle się czułam a mieliśmy jechać na wieś, chciało mu się figli a mnie brzuch boli. Tydzień ciszy, innym razem trzy tygodnie ciszy ale o co, kto to już pamięta.
Kończę bo zaczęłam wspominki a tu trzeba patrzeć w przyszłość a nie w przeszłość

Płatkuróży ja jestem 38 lat po ślubie a z tą kobietą 44 lata.
Ja też się obrażam.
Żona powiedziała mi wczoraj, że wielokrotnie chciała mnie zostawić, odejść.
Tego nie zrobiła. Dlaczego?
To nie jest dla mnie radość i euforia.
To jest dla mnie duuuużo do przemyślenia.
Przemoc, czy fizyczna, czy psychiczna ( nigdy na kobietę nie podniosłem i nie podniosę ręki) jest nie do przyjęcia.
Ja też kiedyś nie dawałem buziaków, ale dzięki temu forum i nie tylko zobaczyłem jakim jestem dupkiem.
Teraz to przytulałbym się, całował i kochał kiedy się da.
Mądry Polak po szkodzie????.
Kocham swoją żonę do krwii ostatniej i teraz to nosiłbym ją na rękach i jest to wspaniałe.
Kochać kogoś miłoścą bezgraniczną jest bezcenne.
Eh....????

13

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Lexspar a ona nadal kocha Cię i daje Ci miłość, czy odsunęłabym się od Ciebie?
Ja już chyba nie kocham i nie chcę jego miłości, pragnę spokoju i braku jego obecności koło mnie. Tylko skoro zgodziłam ratować to małżeństwo to teraz jak siąść przed nim i powiedzieć że jednak nie chcę. W domu pomyślą, że zwariowałam kompletnie.

14

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Postanowiłam poprosić go o rozwód. Nie potrafię już zmusić mojego ciała aby kochało się z nim. To jest okropne, leżę koło niego i parzy mnie jego dotyk. Nie mogę oddychać swobodnie jak jest blisko jakby zabierał mi powietrze. Z niechęcią myślę o tym, że mam położyć się z nim w jednym łóżku.
Tylko co ja powiem synkowi jak Tatuś zniknie z jego życia tak na codzień. Nie wiem co mu powiedzieć. Co mówi się dziecku ?
Skrzywdzę go tym. Tylko. Drugiej strony znerwicowana matka co mu będzie w stanie zaoferować.

15

Odp: Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Postanowić można i co z tego jak w człowieku brak odwagi. Po kolejnej akcji tym razem oznajmił mi abym znalazła sobie innego faceta. Na drugi dzień ni z gruchy ni z piertruchy pyta, napijesz się koniaczku albo melisy.
Trzymał mnie pół dnia w zimnym domu. Bo w nocy wygasł piec, powiedział że nie ma węgla bo synowie nie znieśli. Zrobiłam im rano karczemną awanturę, jeden szedł do szkoły, drugi wrócił z pracy a ja nawyzywałam ich od leniów. O 15- tej już dobrze zła bo naprałam dużo a tu coraz zimniej. Pogoniłam męża i syna aby uruchomili piec, okazało się że w zasypie był węgiel a w schowku 5 worków węgla. Wiedział że węgiel był i celowo odwalił taką checę i jeszcze obraził się jak mu powiedziałam, że chcę normalnego faceta.

Pyta wczoraj o ten koniaczek a ja chcę mu powiwdzieć , że na uspokojenie proponuję  rozwód i myśli nie chcą układać się w słowa.
Rano miałam chęć wtulić się w niego.
Teraz zastanawiam się o co tu chodzi.  Co to za przywiązanie, czuję się przykuta do niego.
Co to jest miłość czy przysięga małźeńska.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce rozwodu i zwala winę na mnie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026