Jak w temacie. Upilam tak sie 2 raz w zyciu. Nie zdarza mi sie to normalnie. Bylam glodna caly dzien, wypilam kilka drinkow i w efekcie mimo, ze sie nie przewracalam to slabo pamietam pewne watki. Niektorych rzeczy w ogole nie pamietam. Ale od poczatku...Wyszlam ze znajomymi, w trakcie dobil facet, z ktorym sie pare razy wczsniej spotkalam, i bylo miedzy nami milo i iskrzaco. Nie zapraszalsm go, po prostu powiedzialam do jakiej wychodze knajpy i on okolo 23 sie pojawil ze znajomymi. Wydaje mi sie, ze sie bawilismy calkiem dobrze, bylo mi milo, ze specjalnie dla mnie zaprosil znajomych do tego miejsca, do ktorego sie wybieralam, po to by sie moc ze mna tam spotkac, choc z drugiej strony troche bylo mi to nie na reke, chcialam spedzic czas bez niego, no ale jakiej kobiety nie ujeloby takie zachowanie faceta.
Niestety nie pamietam drogi powrotnej do domu. Pamietam tylko chwile jak wychodze z taksoeki, ktora z nim jechalam pod moj domem i jak mowie do tego faceta "a Ciebie nie lubie bo nie chciales..." Niestety nie pamietam czego nie chcial zrobic. Pamietam ogolnie jednak, ze chyba sie z nim o cos wyklocalam w tej taxi, choc nie jestem pewna.
Nastepneho dnia obudzilam sie rano i napisalam sms do tehoz faceta, ze jest mi wstyd i ze pamietam, ze majaczylam, ze go nie lubie i to dementuje i czy moglby mnie z wczoraj zapomniec. Odczytal i nie odpisal. Po poludniu zatem napisalam kolejnego smsa z pytaniem czy sie na mnie gniewa i czy zrobilam cos zlego, przyznalam tez, ze niestety nie wszystko pamietam. Okazalo sie tez, ze w nocy do niego dzwonilam 2 razy (chyba nie odebral) i zapytalam czy pamieta dlaczeho. Odczytal i nie odpisal. Potem zadzwonilam. Odebral, powiedzial, ze nie chcialo mu sie odpisywac, ze chyba bedzie chory ale nie chcial ze mna rozmawiac. Rozmowe zakonczyl szybko.
Podczas rozmowy pytalam czy zrobilam cos zlego. Powiedzial raz, ze to niewazne, a potem, ze nic, ze wszystko jest ok. No i sie do mnie przestal odzywac.
Do piatku wszystko bylo w najlepszym porzadku, widywalismy sie niemal codziennie, chocby na chwile i cishle bylismy w kontakcie.
Nie wiem czy proboeac to wyjadniac, przepraszac ( w zasadzie go nawet nie przeprosilam, bo twierdzil, ze jest ok) czy po prostu zapasc sie ze wstydu i zapomniec?
Podobne tematy
I wlasnie dlatego nigdy ale to nigdy nie kontaktuj sie z (chlopakiem,dziewczyna) pod wplywem alkoholu ... bo gada sie rozne rzeczy a potem sie tego zaluje hmm, moim zdaniem cos musialas nagadac glupiego ... a on cos sie honorem unosi teraz , chyba ,ze przy znajomych powiedzialas cos glupiego ku jego osobie to bedzie troszke ciezko takie cos naprawic , bo ja sam bym sie wkurzyl ,mimi iz by mi zalezalo na tej dzieczynie to zerwal bym kontakt ...ale postaraj sie to naprawic ...
Ale co Ty chcesz tu wyjaśniać? Proces upijania się?
Powiedziałaś wszystko co trzeba. Nic więcej nie zrobisz. Jeśli chłopak będzie chciał to sam Cię znajdzie. A jeśli np. nie znosi widoku pijanych dziewczyn to choćbyś na uszach stawała to tego nie zmienisz. Nie pogrążaj się bardziej.
Nie, nie ma sensu przepraszać dopóki on nie wykaże chęci rozmowy i nie powie Ci, o co ma do Ciebie pretensje. Jeśli on się aż tak śmiertelnie obraził z powodu jednego upicia się i nagadanych głupot, że nawet nie chce o tym porozmawiać na trzeźwo, to znaczy się, słaba znajomość to była.
I wlasnie dlatego nigdy ale to nigdy nie kontaktuj sie z (chlopakiem,dziewczyna) pod wplywem alkoholu ... bo gada sie rozne rzeczy a potem sie tego zaluje hmm, moim zdaniem cos musialas nagadac glupiego ... a on cos sie honorem unosi teraz , chyba ,ze przy znajomych powiedzialas cos glupiego ku jego osobie to bedzie troszke ciezko takie cos naprawic , bo ja sam bym sie wkurzyl ,mimi iz by mi zalezalo na tej dzieczynie to zerwal bym kontakt ...ale postaraj sie to naprawic ...
Postanowilam odczekac pare dni. Moze troche minie mu zlosc na mnie. Za kilka dni chce do niego zadzwonic i poprosic by sie ze mna spotkal, bo chce go przeprosic. Powiem mu tez, ze jesli nie bedzie chcial mnie widywac juz to to uszanuje, chcialabym tylko nie konczyc tej znajomosci z takim kwasem i chce go osobiscie spotkac i przeprosic. Czy to bedzie waszym zdaniem ok? Nie wiem tez czy pytac dalej co nawyprawialam, czy ma to sens? On mi chyba tego i tak nie powie.
Z drugiej strony mysle sobie, ze przeciez ja nie bywam agresywna etc. I jesli sie klocilam to moze mialam racje i teraz bede przepraszac za cos co byc moze uwazam za sluszne. Kurcze, ale sobie piwa nawarzylam...
Nie, moim zdaniem dalsze proszenie go i przepraszanie, skoro nawet nie wiesz za co, nie ma sensu, póki on sam nie zechce pogadać i wyjaśnić sytuacji. Ale zrobisz jak zechcesz, jak czujesz jakąś ogromną wewnętrzną potrzebę zaproponować spotkanie to to zrób, tylko zwyczajnie nie widzę powodu. Choćbyś nie wiem jak się awanturowała, to jak komuś zależy na znajomości i podchodzi do niej poważnie, chciałby z Tobą pogadać o tym.
Nie, moim zdaniem dalsze proszenie go i przepraszanie, skoro nawet nie wiesz za co, nie ma sensu, póki on sam nie zechce pogadać i wyjaśnić sytuacji. Ale zrobisz jak zechcesz, jak czujesz jakąś ogromną wewnętrzną potrzebę zaproponować spotkanie to to zrób, tylko zwyczajnie nie widzę powodu. Choćbyś nie wiem jak się awanturowała, to jak komuś zależy na znajomości i podchodzi do niej poważnie, chciałby z Tobą pogadać o tym.
A mi sie wydaje, ze u facetow nie dziala to tak jak piszesz o tym Vian. To nie jest mlody Werter tylko dojrzaly facet, nie lacza go ze mna lata, ledwo sie znamy. Mielismy 5 randek, calowalismy sie i tyle. Facet moze uznac, ze nie bede go szanowac i z tego tytulu nie bedzie chcial ze mna miec kntaktu. Mam racje Panowie?
Szacunek to powinien być wzajemny. Z tego co napisałaś, już wyciągnęłaś do niego rękę, żeby porozmawiać, przeprosić, oczyścić atmosferę, on ją odrzucił. Nie wiem, jaki sens ma latanie za nim i proszenie go o łaskawe posłuchanie, no ale jak napisałam - skoro czujesz taką potrzebę, to spróbuj.
Akte, wyobraź sobie odwrotną sytuację. Nie chcesz kontaktu z jakimś facetem. Obojętnie z jakiego powodu - może Cię obraził, może zniesmaczył - tak, że nie masz ochoty z nim gadać i już. Czy zmieniłabyś zdanie jeśli on by za Tobą latał, płaszczył się, przepraszał, wyjaśniał, prosił o spotkanie w celu wyjaśnienia?
Zazwyczaj takie postępowanie kończy się dokumentną utratą szacunku do osoby latającej i myśleniem: "niech on/ona da mi spokój".
Szacunek to powinien być wzajemny. Z tego co napisałaś, już wyciągnęłaś do niego rękę, żeby porozmawiać, przeprosić, oczyścić atmosferę, on ją odrzucił. Nie wiem, jaki sens ma latanie za nim i proszenie go o łaskawe posłuchanie, no ale jak napisałam - skoro czujesz taką potrzebę, to spróbuj.
Zadzwonilam do niego by sie zapytac czy wszystko ok i czy zrobilam cos zlego. Powiedzialam, ze nie pamietam nic. Nie przeprosilam go za nic, bo on mi powiedzial, ze jest ok. Malo tego powiedzialam mu, ze jestem na nieho zla, ze tak dlugo mi nie odpowiadal. Zapytal z lekkim sarkazmem " ty jestes na mnie zla?" Za chwile jednak skonczyl rozmowe i tyle. Nic mu nie wyjasnialam i nie przepraszalam.
Zadzwonilam do niego by sie zapytac czy wszystko ok i czy zrobilam cos zlego. Powiedzialam, ze nie pamietam nic. Nie przeprosilam go za nic, bo on mi powiedzial, ze jest ok.
Moim zdaniem jak ktoś mówi, że jest ok, a w zachowaniu widać, że nijak ok nie jest, to albo jest niedojrzały, albo po prostu nie widzi sensu rozwiązywać jakiegoś problemu, oczyszczać atmosfery, NIE CHCE tego robić. To takie "dobra, ok, daj mi spokój".
Vinnga i Vian, ok. Przekonalyscie mnie. Zostawiam sprawe, choc jest mi przykro bardzo.
Jeśli jest dojrzały i zainteresowany to tym bardziej nie będzie się przejmował tym, że się upiłaś. Chyba każdy dojrzały człowiek umie spojrzeć na coś takiego z dystansem, jeżeli to jednorazowa wpadka, której w dodatku bardzo żałujesz. I on doskonale to już wie. Jeśli był poważnie zainteresowany to sam się odezwie. Twoje wydzwanianie za nim może go tylko przestraszyć i poważnie zniechęcić.
14 2015-03-16 09:54:03 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-16 14:29:07)
Nie masz szacunku do Siebie poniewaz po upiciu i w trakcie nekasz jakiegos faceta i sie tlumaczysz. Jest to niesmaczne i odpychajace. Robic cos zle i jeszcze to pogarszasz? Szok ale widac za duzo myslisz, za duzo masz na swoim punkcie. Zycie mnie jednak jednego nauczylo. Picie w stresie to "zabojstwo". Probuj obserwowac takie sytuacje i nigdy nie siegaj wtedy po alkohol. Kontroluj jego spozycie albo wogole rezygnuj z tego. Do niczego dobrego Cie to nie doprowadzi.
15 2015-03-16 19:42:38 Ostatnio edytowany przez Akte (2015-03-16 19:50:19)
Nie masz szacunku do Siebie poniewaz po upiciu i w trakcie nekasz jakiegos faceta i sie tlumaczysz.
Jest to
Robic cos zle i jeszcze to pogarszasz?Szok ale widac za duzo myslisz, za duzo masz na swoim punkcie.Zycie mnie jednak jednego nauczylo. Picie w stresie to "zabojstwo". [\quote]
Probuj obserwowac takie sytuacje i nigdy nie siegaj wtedy po alkohol. Kontroluj jego spozycie albo wogole rezygnuj z tego. Do niczego dobrego Cie to nie doprowadzi.
Nie nekalam go w trakcie tylko on uparl sie wybrac w to samo miejsce, w ktore ja sie wybralam. Po tez go nie nekalam, chcialam ustalic co sie wydarzylo tylko.
Niesmaczny i odpychajacy jest ton w ktorym piszesz i to, ze bardzo dosadnie piszesz o rzeczach, w ktore sie nawet nie wczytales.
W jakim stresie? Nie bylam w stresie, bylam odprezona i dobrze sie bawilam ze znajomymi!
Mam prawie 40 lat i taka sytuacja zdarzyla mi sie drugi raz w zyciu. Pierwszy raz bylo jakies 20 lat temu kiedy po raz pierwszy w ogole pilam alkohol.
Niewykluczone, ze to skutek tego, ze od wielu miesiecy mam klopoty ze snem i biore tabletki nasenne, silne, na recepte. Nie pomyslalam, ze nie powinnam pic w tej sytuacji w ogole. Moze powinnam pomyslec, nie wiem, ale jestem tylko czlowiekiem i popelnilam blad.
maniek_z_maniek napisał/a:Nie masz szacunku do Siebie poniewaz po upiciu i w trakcie nekasz jakiegos faceta i sie tlumaczysz.
Nie nekalam go w trakcie tylko on uparl sie wybrac w to samo miejsce, w ktore ja sie wybralam. Po tez go nie nekalam, chcialam ustalic co sie wydarzylo tylko
Jest to niesmaczne i odpychajace.
Niesmaczny i odpychajacy jest ton w ktorym piszesz i to, ze bardzo dosadnie piszesz o rzeczach, w ktore sie nawet nie wczytales.
Robic cos zle i jeszcze to pogarszasz?Szok ale widac za duzo myslisz, za duzo masz na swoim punkcie.Zycie mnie jednak jednego nauczylo. Picie w stresie to "zabojstwo". [\quote]
W jakim stresie? Nie bylam w stresie, bylam odprezona i dobrze sie bawilam ze znajomymi.
Probuj obserwowac takie sytuacje i nigdy nie siegaj wtedy po alkohol. Kontroluj jego spozycie albo wogole rezygnuj z tego. Do niczego dobrego Cie to nie doprowadzi.
Mam prawie 40 lat i taka sytuacja zdarzyla mi sie drugi raz w zyciu. Pierwszy raz bylo jakies 20 lat temu kiedy po raz pierwszy w ogole pilam alkohol.
Niewykluczone, ze to skutek tego, ze od wielu miesiecy mam klopoty ze snem i biore tabletki nasenne, silne, na recepte. Nie pomyslalam, ze nie powinnam pic w tej sytuacji w ogole. Moze powinnam pomyslec, nie wiem, ale jestem tylko czlowiekiem i popelnilam blad.
No tabletki nasenne (jeśli są to leki psychotropowe to jeszcze gorzej) i alkohol to podobne połączenie gruszki z mlekiem
. Teraz wiesz, że nie możesz bawić się w alchemika.