netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

19 odpowiedzi5 113 wyświetleńzałożony przez sandraardnas, 13.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Witam.
Jesteśmy razem od grudnia 2013r.
Kiedy się poznaliśmy mój chłopak oświadczył mi,że jeździ regularnie, od 14 lat na mecze piłkarskiej ( konkretnej, lokalnej drużyny).

Ostatnio zauważyłam ,że jeśli chodzi o spotkania to ja się podporządkowuje Jemu.

On ma swoją firmę, czasem musi popołudniami popracować w domu. Rozumiem, absolutnie. Ja jestem studentką, dorabiam sobie dając korki z matmy.

Trochę się czuję jakbym się dopiero 'obudziła'. Spotykamy się w tygodniu i w weekendy. Czasem w tygodniu , On przyjeżdża zaraz po pracy, jemy razem obiad itp. Ale zauważyłam,że to wszystko ma miejsce pod warunkiem ,że Jemu pasuje. Że nie ma meczu,pracy , fryzjera, lekarza, jakiejś dodatkowej pracy. Ja potrafię przylecieć z wywalonym jęzorem z dworca ( dojeżdżam do miasta ,w którym studiuję) żeby zdążyć się z Nim spotkać. Ostatnio robił tak,że wpadał na godzinę i sobie jechał. Oczywiście 'bo COŚTAM'.

Tydzień temu byłam chora. To był wtorek. Umówiliśmy się ,że przyjedzie w środę. No i dochodzi 16 ( nadal wtorek) a On mi dzwoni,że jednak przyjedzie dzisiaj ( za 20 minut!),bo jutro ma fryzjera. 5 sekund na podjęcie decyzji, głowa mi pękała, no i się zgodziłam. Strasznie byłam potem na siebie zła.

No i wczoraj się dowiedziałam ,że w środę i w niedzielę ( tą następną, nie pietnastego) jedzie na mecz. Dwa dni , w które spokojnie możemy się spotkać ( bo w pozostałe mam korki no i On musi kiedyś popracować) . Wkurzyłam się. Rozumiem mecz raz w tygodniu. I zaproponowałam,że może pojedzie tylko na jeden , bo chyba nie zobaczymy się wcale jak środa i niedziela odpadnie. Zaśmiał się głupio i odmówił takiego rozwiązania. Ja wiem, 'uprzedzał' ,że jeździ na te mecze. Ale znowu On narzuca spotkania, znowu ja się muszę podporządkować. I powiedziałam,że jeśli jedzie i w środę i w niedzielę, to nie ma specjalnego parcia na zobaczenie się ze mną więc nie widzimy się wcale w tym tygodniu. Znowu głupkowaty śmiech.

Jestem niekonsekwentna. On nie traktuje już poważnie tego co mówię. Ale proszę, powiedzcie mi obiektywnie -czy ja przesadzam??

Mój chłopak ma wysoką samoocenę. Ale nigdy nie było tak,że dbał o swój tyłek a mi mogło się dziać najgorsze. Dba o mnie . Niespodzianki, komplementy, kwiaty.

Mam poczucie ,że On wychodzi z założenia ,że ja siedzę i czekam tylko na Niego a On sobie wpadnie jak mu się zachce.
Ostatnio , dwa tygodnie temu, temat był 'na tapecie'. Byłam wściekła, w zasadzie gotowa żeby z Nim zerwać. Przyjechał w piątek ( a dzień wcześniej przez telefon mówił,że piątek , do późna spędzimy razem) no i mi mówi,że koledzy dzwonili,że ma do nich przyjechać na piwo blabla. No i ok, mówię mu, chcesz to jedź. Cały czas jęczał,że nie wie co zrobić , że zaraz zadzwoni i im powie,że nie przyjedzie itp. Udawał,że nie zamierza do nich jechać,ale wciąż o tym mówił, w końcu o 20 pojechał. Potem przepraszał i inne bzdury.
Tydzień później sytuacja się powtórzyła.

Jego była jeździła z Nim na mecze, na wszystkie takie imprezy. Mnie to nie kręci wcale i nie zamierzam się zmuszać.


Wydaje mi się,że do Niego niewiele dociera. I nie wiem co mam robić?

2

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Sandra, on uprzedził Cię że jeździ na mecze. OK. Jednak nie uprzedził Cię chyba, że będą one zawsze ważniejsze od Ciebie, prawda?
Pasje w życiu sa bardzo ważne, jednak przychodzi czas, że trzeba wszystko wypośrodkować. Ustalić priorytety. W przypadku choćby choroby, nagłej potrzeby pomocy... Czy wtedy mecz jest najważniejszy? Jak on sobie wyobraża swoje wybory w przyszłości? Narzeczona, żona, dziecko... czy coś będzie w stanie kiedykolwiek przeważyć nad koniecznością spotkania się z kolegami na meczu?
Pogadaj z nim, powiedz jak się czujesz z tym wszystkim. Spróbujcie ustalić jakiś kompromis. Nie kłóć się z nim, spokojnie pogadajcie. Może od czasu do czasu pojedz na ten mecz. Nie po to aby nie wiadomo jak kibicować ale po to aby spędzić miło czas ze swoim chłopakiem. Od niego jednak też zacznij wymagać. Niech sobie jeździ na mecze, jednak fryzjer czy wizyta u lekarza, nie powinna być już przeszkodą dla zakochanego chłopaka. Odrobina chęci i można wszystko zorganizować.
Tylko pamiętaj o jednym...

sandraardnas napisał/a:

Wydaje mi się,że do Niego niewiele dociera.

Wiesz dlaczego?
Dlatego, że ...

sandraardnas napisał/a:

Jestem niekonsekwentna. On nie traktuje już poważnie tego co mówię.

3

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Dziękuję za odpowiedź.
Sytuacja się nie rozwiązała... Wczoraj rozmawialiśmy ( ZNOWU) o tym, tłumaczyłam ,że mi przykro,że poświęca dwa NASZE dni na mecze. Okazało się,że w ciągu tygodnia wypadłyby jeszcze dni na pracę i jeden na lekarza ( musi mamę zwieźć ) . Ale niestety nic nie dotarło. Powiedział,że będzie jeździł,że w środę rezygnuje z pracy i jedzie na mecz a nie ze mnie. Że to nie 'wybór', bo On nie wybiera . W zasadzie dał mi jasno do zrozumienia ,że są ważniejsze. I bardzo mi przykro ,bo nawet perspektywa 7 dniowej rozłąki nie dała mu do myślenia.
Może gdyby jakoś inaczej to argumentował. Ale słyszę tylko 'ja i tak będę jeździł' i tyle.
Nie wiem co robić...

4

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Zacznijmy od tego, że musisz być konsekwentna (sama mam podobną sytuację i dziś postanowiłam o tym napisać i trochę otworzyło mi to oczy).
Mój z kolei spoźnia się a ja jak głupia na niego czekam po 2 godziny. Ale nie ważne. On jest świadomy tego, że nie ważne gdzie pojedzie i co ci powie to i tak ty będziesz miała zawsze dla niego czas. Jak napisałaś jest pewny siebie i zdaje sobie sprawę, że będziesz na niego 'czekać'. Pokaż mu, że ty nie jesteś na każde jego zawołanie. Zachowaj się jak on ( to jedyne wyjście jeśli rozmowa nie pomogła). Jak on bedzie miał czas to nie leć do niego - masz kosmetyczkę, idziesz na zakupy, idziesz do fryzjera/dentysty/koleżanki - GDZIEKOLWIEK byleby nie do niego. Po paru takich akcjach powinien zacząć się zastanawiać dlaczego nie jest jak wcześniej i jeśli zrobi ci wyrzuty możesz wtedy mu powiedzieć, że robisz to samo co on. Nie odpuszczaj, niech wie, że nie żartujesz. On MUSI się z Tobą liczyć i Cię szanować. Bez tego nie przejdzie. Jeśli postanowisz że np. kiedy on będzie miał czas ty 'nie będzisz go miała' NIE DZWOŃ i nie mów że jednak możesz, masz prawo  chodzić po ścianach, gryźć paznokcie płakać krzyczeć ale nie odpuszczaj.
Powodzenia, odezwij się jak Ci poszło wink

5

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

LonelyGirl ma rację, musisz pokazać że też masz swoje życie i pasję. Mimochodem, odmów jednego czy dwóch spotkań, powiedz że w ostatniej chwili koleżanka namówiła się na kosmetyczkę bo taka promocja była i już smile Albo piwko z koleżankami ze studiów. Jak on się zachowa w takiej sytuacji?
Z jednej strony jestem za tym, by każda ze stron miała swoje pasje i hobby i żeby dwoje ludzi nie "zlewało" się w jedność. Z drugiej strony: niestety tak to wygląda, że chłopak powoli wyczuwa, że jesteś na każde zawołanie, bo wie że masz inny tryb życia, poza tym: jeśli zawsze tak było, to dlaczego coś zmieniać (mam na myśli wyjazdy na te mecze)? Czy jesteś w stanie trochę potraktować go jego miarą i spróbować odmówić spotkania?

6 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-03-18 14:37:48)

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Nie sądzę żeby stosowanie gierek typu - raz czy dwa autorka celowo odmówi mu spotkania, coś tutaj zdziała na dłuższą metę.
On i tak WIE, że to będzie rodzaj 'pokazówki' z jej strony i próba zwrócenia na siebie uwagi.
Jedno nie ulega wątpliwości - on ma ją za pewnik. A coś, co działa na zasadzie "z dostawą do domu" - tego się nie bierze pod uwagę jako priorytet w planach. Mowa oczywiście o związkach, gdzie ludzie walczą o dominację w związku. Próba przeforsowania czyje będzie na wierzchu jak najbardziej do takich prób się zalicza.
Świadczy o tym jego pobłażliwy stosunek do reakcji autorki - te "śmieszki" i ironizowanie, gdy ona próbuje się postawić, dość nieudolnie zresztą.

Jedyne co miałoby szanse zadziałać to tylko i wyłącznie zmiana jej postawy. Nie słowa, nie gierki.
Musiałaby uwierzyć w swoją siłę i sens swoich racji, a wtedy trzymanie się tego było by czymś oczywistym i autentycznym .
Bo problem w tym właśnie, że jej próby 'stawiania się' on nie odbiera jako autentyczne. Wie, sprawdził to nie raz.
Ona na każdy jego 'test' i te śmieszki (swoją drogą arcy bezczelne okazywanie braku szacunku) reaguje wycofaniem się z tego, co sobie wcześniej założyła i ugina się.

Ale w tym wszystkim wbrew pozorom nie chodzi o to by ona coś tam przeforsowała po swojemu, tylko sam fakt, że skoro facet wyczuł jej słabość do siebie i to perfidnie i bez skrupułów wykorzystuje, to kiepsko świadczy o podwalinach tego uczucia..

7 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-18 17:32:46)

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

To kwestia organizacji - można próbować ustalić kiedy jego grafik jest zapełniony w stałych terminach i tam wstawić swoje stałe zajęcia które można ustalić samemu (np. korepetycje).

Niepokoi mnie brak wzajemnego dzielenia się "pasjami" - u mnie np. było raczej tak, że ponieważ robiliśmy inne kierunki studiów - mające jednak pewien wspólny element -  jedno chodziło z drugim na różne "wydarzenia" związane z zainteresowaniami drugiego. Miało to oczywiście szereg następstw - "zapraszający" mógł się pochwalić wiedzą i błysnąć przed partnerem. Przyznam, że w tej dziedzinie moja dziewczyna była nawet częściej zapraszającym z uwagi na to, że jej wydział działał o wiele prężniej - za to zyskiwała jednak moja obecność, komentarz i czasem organizowały się spotkania "post factum" w szerszym gronie na długie polaków rozmowy. Paradoksalnie - o wiele więcej skorzystałem niż straciłem dzięki temu, że - pisząc w przenośni - "chodziłem z nią na mecze". Miało to jeszcze jedną zaletę - rozwijaliśmy się - ale ten rozwój nie był pójściem każdego w swoją stronę.

To że facet jest poukładany - dba o swoją pracę, firmę i status to nie jest chyba nic złego. IMHO sugeruje , że jest osobą ODPOWIEDZIALNĄ. Nie ma sensu w celach tylko "taktycznych" tego dezorganizować. Moim zdaniem nie wiadomo jeszcze czy w sytuacji stworzenia rodziny potraktuje ją jako priorytet - ważniejszy od firmy której cele podporządkuje tejże rodzinie czy też nie. Podejrzewam jedynie, że będzie miał wydłużony "okres przejściowy" bo teraz on jest "kreatorem" swojego czasu a po urodzeniu się dzieci utrata 100% kontroli nad włąsnym czasem jest pierwszą rzeczą z która trzeba się pogodzić i przebiega to dość ciężko.

Oczywiście, są partnerzy skupieni na osobie dziewczyny i "rzucający dla nich wszystko". Pewnym problemem jest wtedy jednak brak własnych celów poza "miłością dziewczyny" - postawa taka - jak podejrzewam nie budzi na dłuższą metę jej szacunku. Człowiek nie mający własnych celów bywa podejrzewany o słabość, uległość ugodowość - o to że nie zawalczy o rodzinę i kobietę kiedy będzie trzeba.

Po prostu oceń czy odpowiada ci on na wymiarze "samostanowienie-uległość" na tyle aby dało się to zaakceptować - każdy z brzegów tego kontinuum ma wady ale znasz wady tylko jednej skrajnej postawy - czyli jego postawy. Może facet uległy nie zwrócił by nawet Twojej uwagi :-)

Tu trzeba zastanowić się też czy jednak nie jesteście jakoś "odlegli mentalnie" skoro poza tym że się spotykacie nie dochodzi do jakieś "dyfuzji" świata jednej osoby do świata drugiej. Inna sprawa - czy sama masz jakieś rzeczy, którym poświęcasz swój czas, które budują ciebie jako osobę i którą mogłabyś zainteresować partnera. Im mniej macie "wspólnego świata" tym marniejsza podstawa do związku - i być może wyjaśnia to brak zaangażowania partnera jak i twoją niechęć do dzielenia jego pasji.

8 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-18 17:33:02)

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
Elle88 napisał/a:

Nie sądzę żeby stosowanie gierek typu - raz czy dwa autorka celowo odmówi mu spotkania, coś tutaj zdziała na dłuższą metę.
On i tak WIE, że to będzie rodzaj 'pokazówki' z jej strony i próba zwrócenia na siebie uwagi.
Jedno nie ulega wątpliwości - on ma ją za pewnik. A coś, co działa na zasadzie "z dostawą do domu" - tego się nie bierze pod uwagę jako priorytet w planach. Mowa oczywiście o związkach, gdzie ludzie walczą o dominację w związku. Próba przeforsowania czyje będzie na wierzchu jak najbardziej do takich prób się zalicza.
Świadczy o tym jego pobłażliwy stosunek do reakcji autorki - te "śmieszki" i ironizowanie, gdy ona próbuje się postawić, dość nieudolnie zresztą.

Jedyne co miałoby szanse zadziałać to tylko i wyłącznie zmiana jej postawy. Nie słowa, nie gierki.
Musiałaby uwierzyć w swoją siłę i sens swoich racji, a wtedy trzymanie się tego było by czymś oczywistym i autentycznym .
Bo problem w tym właśnie, że jej próby 'stawiania się' on nie odbiera jako autentyczne. Wie, sprawdził to nie raz.
Ona na każdy jego 'test' i te śmieszki (swoją drogą arcy bezczelne okazywanie braku szacunku) reaguje wycofaniem się z tego, co sobie wcześniej założyła i ugina się.

Ale w tym wszystkim wbrew pozorom nie chodzi o to by ona coś tam przeforsowała po swojemu, tylko sam fakt, że skoro facet wyczuł jej słabość do siebie i to perfidnie i bez skrupułów wykorzystuje, to kiepsko świadczy o podwalinach tego uczucia..

Ja to nazywam szacunkiem. W tym przypadku chodzi o szacunek do oczekiwan i potrzeb partnerki.

9

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Zupełnie nieświadomie i niezamierzenie pokazałam mu,że ja tylko czekam na Niego i zawsze jestem gotowa się spotkać. Tak naprawdę wynika to z tego,że bardzo lubię spędzać z Nim czas. Ale ostatnio oczy mi się otworzyły.

Od poniedziałku jestem oschła, mało zainteresowana. Odpisuje co jakiś czas , bez większego entuzjazmu . I nie robię tego na pokaz, ja naprawdę mam do Niego żal. W kółko prosi mnie o spotkanie w sobotę lub w piątek ( albo najlepiej w oba dni) i wiecie co? Ja normalnie CZUJE,że On jest pewien ,że się zgodzę (mimo,że zapowiedziałam,że nie widzimy się cały tydzień skoro dwa dni odpadają przez mecze).
Właśnie jest na meczu. Nawet się nie zawahał, nie zwątpił w słuszność tej decyzji. Dzisiaj już mu napisałam o tym żalu, że nie czuje się ważna itd. W zasadzie nie zamierzam się powtarzać:) Tęsknie za Nim, za Jego obecnością. Ale czuję się zraniona na tyle,że wytrzymam do końca tygodnia. Nie wiem tylko co dalej. A moja intuicja podpowiada mi,że On jest święcie przekonany ,że minie niedzielny mecz i mój zły nastrój przepadnie.

Próbuję zająć sobie czas. Jutro basen, w piątek koncert, w sobotę mogę nawet przed telewizorem posiedzieć. Nie wiem tylko czy cokolwiek mu uświadomi ta moja konsekwencja.

Powiedzcie mi jak to rozegrać?


Wiem,że w dużej mierze to ja zawiniłam. Faktycznie, byłam gotowa zawsze kiedy miał czas. Cieszyłam się kiedy przyjeżdżał. Mecz? Jasne , jedź! Piwko z chłopakami? dobrze , idź! Chcesz przyjechać dzisiaj na pół godziny ,bo jutro masz fryzjera? Spoko, czekam!
Sama wychodziłam ze znajomymi. Ale zawsze, zawsze, zawsze,zawsze dopiero jak już się z Nim spotkałam. Czyli najpierw On, potem wyjście.

Czy można to jeszcze uratować?

10

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Ale dlaczego ty uzależniasz swoje życie od jego życia? Powinnaś miec swoje wlasne oraz wspolne z nim. Ja chyba  jestem jakas inna bo doskonale bawię sie we własnym towarzystwie. Nigdy nie lubilam jak moj partner wpedzal mnie w poczucie winy jeżeli nie uwzględnilam go w planach, czy spedzialam czas na innej przyjemności niz spijanie sobie z dziobkow.

11

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
EXTRA_terrestrial napisał/a:

To kwestia organizacji - można próbować ustalić kiedy jego grafik jest zapełniony w stałych terminach i tam wstawić swoje stałe zajęcia które można ustalić samemu (np. korepetycje).
(...)

Po prostu oceń czy odpowiada ci on na wymiarze "samostanowienie-uległość" na tyle aby dało się to zaakceptować - każdy z brzegów tego kontinuum ma wady ale znasz wady tylko jednej skrajnej postawy - czyli jego postawy. Może facet uległy nie zwrócił by nawet Twojej uwagi :-)

Tu trzeba zastanowić się też czy jednak nie jesteście jakoś "odlegli mentalnie" skoro poza tym że się spotykacie nie dochodzi do jakieś "dyfuzji" świata jednej osoby do świata drugiej. Inna sprawa - czy sama masz jakieś rzeczy, którym poświęcasz swój czas, które budują ciebie jako osobę i którą mogłabyś zainteresować partnera. Im mniej macie "wspólnego świata" tym marniejsza podstawa do związku - i być może wyjaśnia to brak zaangażowania partnera jak i twoją niechęć do dzielenia jego pasji.

O nie, nie. Ja nie zgadzam się z tym, żebyś Ty dostosowywała swój grafik do grafiku swojego hrabiego, zwłaszcza, że od razu widać, że bycie cieniem swojego faceta Ci nie odpowiada. Obawiam się jednak, że chłopak ma na Cb już tak wylane, że nic nie zdziałasz żadnymi gierkami. Przegrana sprawa.
Zgadzam się natomiast z tą analizą czy do sb pasujecie i wgl czy Ci odpowiadałoby poddaństwo (podejrzewam, że nie).

A od sb dodam: rzuć go. On Cię nie szanuje===> nie kocha Cię. Ten kto kocha stawia swoją ukochaną jako priorytet przed hobby i traktuje ją z należytym szacunkiem. Po prostu wyciągnij wnioski i nauczkę na przyszłość i zakończ tę farsę.

12

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

To nie tak,że ja świadomie dostosowywałam mój grafik do Niego. Ja po prostu naprawdę świetnie się czuje w Jego towarzystwie i tak mi zależało na spotkaniu ,że zgadzałam się na wszystko. No i tym sposobem zrobił się problem.

Ja wychodzę ze znajomymi, spędzam z Nimi czas. Po prostu ( jak już napisałam wyżej) , ja CHCIAŁAM tych spotkań. Chciałam najpierw mieć Jego a potem iść do Nich.

13

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
kareninka napisał/a:

/.../
O nie, nie. Ja nie zgadzam się z tym, żebyś Ty dostosowywała swój grafik do grafiku swojego hrabiego,/.../

A czemu nie - korki akurat łatwo daje się przełożyć? Nie zwracasz uwagi na to CO da się przełożyć, ale CZYJE powinno się przełożyć. Pierwszy objaw braku racjonalizmu - a tym właśnie jest prymat: CZYJE nad CO - sugeruje partnerowi to o co ci PO CICHU chodzi - czyli WALKĘ O DOMINACJĘ.

Tymczasem należy DBAĆ O ZWIĄZEK a nie walczyć o dominację i przeanalizować terminy dające się zmienić tak aby obydwoje mogli pracować w tym samym czasie i mieć wolne w tym samym czasie.

Co do chodzenia na mecze - czemu Autorka nie ma własnych pasji poza swoim chłopakiem? Czemu nie dzieli pasji ze swoim chłopakiem? IMHO tu jest coś mocno nie ten teges. I nie swiadczy źle O NIEJ ale o tym że źle się dobrali. Że są sztywni - nie dostosowują się do siebie, nie tworzą "wspólnego świata".

14

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Tak się składa ,że mam na tyle dużo godzin 'korków',że nie mogę tego przekładać kiedy mi się podoba.
Mam swoich znajomych i swoje zajęcia. Po prostu wcześniej, jak ostatni osioł , stawiałam Jego na pierwszym miejscu. I to nawet nie było tak,że On o to prosił. Ja , głupie dziewcze, sama tak wszystko układałam.
Mecze to pasja. Ja rozumiem , jasne. Tylko to kolejna rzecz , która jest przede mną w Jego życiu.

Dzielenie pasji? Oprócz meczy ma też inne, i ja staram się w nich uczestniczyć. A piłka nożna i darcie się na trybunach to nie moja bajka.

I w zasadzie to chyba miarka się przebrała i jestem gotowa z Niego zrezygnować całkowicie.

Dzisiaj próbuje mi wyperswadować ,że gdyby nie moja 'widzimisię' to widzielibyśmy się już w tym tygodniu. Oczywiście nie wtedy kiedy są mecze, praca, coś do załatwienia u kolegi.


I szczerze? Mam gdzies taki układ.

15 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-03-19 12:52:58)

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
sandraardnas napisał/a:

Mecze to pasja. Ja rozumiem , jasne. Tylko to kolejna rzecz , która jest przede mną w Jego życiu.

Dzielenie pasji? Oprócz meczy ma też inne, i ja staram się w nich uczestniczyć. A piłka nożna i darcie się na trybunach to nie moja bajka.

I w zasadzie to chyba miarka się przebrała i jestem gotowa z Niego zrezygnować całkowicie.

Dzisiaj próbuje mi wyperswadować ,że gdyby nie moja 'widzimisię' to widzielibyśmy się już w tym tygodniu. Oczywiście nie wtedy kiedy są mecze, praca, coś do załatwienia u kolegi.


I szczerze? Mam gdzies taki układ.

Autorko i tak uważam, że sporo czasu ze sobą wytrzymaliście. Taki styl życia, jaki przyjął Twój facet nie ma sam w sobie nic negatywnego. Ale po prostu z obserwacji wiem, że wtedy dużo łatwiej jest obydwojgu jeśli dzielą tę najbardziej czasochłonną z pasji. W przeciwnym razie prędzej czy później może dojść do tarć, zwłaszcza jeśli pasja wygrywa w walce o "czas" z partnerem. Zgadzam się, że "czyje" nie powinno przyćmiewać "co", ale z drugiej strony nie zawsze da się wszystko pragmatycznie ustalić. W tej konkretnej sytuacji ok, można się pokusić o stwierdzenie, że praca jest ważniejsza niż korki, ale znowu czy korki są mniej ważne niż fryzjer? Owszem, można się lepiej zorganizować, owszem można ćwiczyć wyrozumiałość, ale chyba u Was nie chodzi o to, że pasja przeszkadza, tylko o to, że dla niego Ty i Twoje potrzeby nie jesteś aż tak wysoko w hierarchii priorytetów, jak byś chciała. (Pewnie, gdybyś poza meczami widywała się z nim tak często jak potrzebujesz, to by nie było tego wątku).
Śmiem przypuszczać, że Twój facet po prostu lubi swój styl życia, gdzie wszystko mu się pięknie układa. Ma czas na pracę, pasję, jest dziewczyna. Również dzięki temu, że do tej pory byłaś nastawiona na kompromisy z nim - sama to zresztą dostrzegłaś.  Próby zmiany tego stanu rzeczy będą trudne. Konsekwentna próba zmiany swojego zachowania może po prostu zakończyć się tym, że on wybierze ... siebie i swoją wolność. Upewnij się, że jesteś na to gotowa wewnętrznie, bo robienie "focha" raz na jakiś czas i wycofywanie się, tylko pogarsza Twoją sytuację, bo pokazuje facetowi, że nie musi się z Tobą liczyć.

16

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kareninka napisał/a:

/.../
O nie, nie. Ja nie zgadzam się z tym, żebyś Ty dostosowywała swój grafik do grafiku swojego hrabiego,/.../

A czemu nie - korki akurat łatwo daje się przełożyć? Nie zwracasz uwagi na to CO da się przełożyć, ale CZYJE powinno się przełożyć. Pierwszy objaw braku racjonalizmu - a tym właśnie jest prymat: CZYJE nad CO - sugeruje partnerowi to o co ci PO CICHU chodzi - czyli WALKĘ O DOMINACJĘ.

Tymczasem należy DBAĆ O ZWIĄZEK a nie walczyć o dominację i przeanalizować terminy dające się zmienić tak aby obydwoje mogli pracować w tym samym czasie i mieć wolne w tym samym czasie.

Co do chodzenia na mecze - czemu Autorka nie ma własnych pasji poza swoim chłopakiem? Czemu nie dzieli pasji ze swoim chłopakiem? IMHO tu jest coś mocno nie ten teges. I nie swiadczy źle O NIEJ ale o tym że źle się dobrali. Że są sztywni - nie dostosowują się do siebie, nie tworzą "wspólnego świata".

Ale Ty nie piszesz o "dbaniu o związek" tak, jak to powinno wyglądać, tylko o stawaniu się podnóżkiem swojego faceta. On się nie dostosowuje, nawet głupiego fryzjera dla niej nie przełoży, więc dlaczego ona ma się dostosowywać do niego?

17

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Problem w tym,że On nie szanuje mojego czasu. I teraz już to widzę .
Wiem,że to moja wina. Że pozwoliłam na coś takiego.

18 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-21 15:31:57)

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
sandraardnas napisał/a:

Problem w tym,że On nie szanuje mojego czasu. I teraz już to widzę .
Wiem,że to moja wina. Że pozwoliłam na coś takiego.

To nie jest Twoja wina. Jest tu w tym dziale taki watek, gdzie dziewczyna mowiac o swoich oczekiwaniach chłopakowi, jednak spotkala się z pochyleniem jego nad swoimi uczuciami. Wy kobiety macie to do siebie, ze godzinami potraficie rozmawiać o swoich uczuciach i emocjach ale sedna problemu to nie rozwiazuje. Zgoda na czyjesc zachowanie oznacza zgode i nic więcej. Obraz tego zachowania jednoznacznie określa cechy zachowującego się np. egoizm, zapatrzenie w siebie. Dlaczego miałoby niby być inaczej? Można wiec z kims takim być i to tolerować, co oznacza milczaca zgode na to albo nie zgdzac się i postawiec sprawę jasno, odchodząc albo od końca, z mozolem, systematycznie, wywalczyć traktowanie z szacunkiem. To chyba proste, bo nie ma takiej opcji ze siedze, narzekam i się samo zmienia. Samo nic się nie zmienia. Biadol dalej a i tak nic się nie zmieni. Wybor w końcu należy do Ciebie.

http://www.netkobiety.pl/t82689.html

19 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-03-21 18:34:05)

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.
sandraardnas napisał/a:

Tak się składa ,że mam na tyle dużo godzin 'korków',że nie mogę tego przekładać kiedy mi się podoba.
Mam swoich znajomych i swoje zajęcia. Po prostu wcześniej, jak ostatni osioł , stawiałam Jego na pierwszym miejscu. I to nawet nie było tak,że On o to prosił. Ja , głupie dziewcze, sama tak wszystko układałam.
Mecze to pasja. Ja rozumiem , jasne. Tylko to kolejna rzecz , która jest przede mną w Jego życiu.

Dzielenie pasji? Oprócz meczy ma też inne, i ja staram się w nich uczestniczyć. A piłka nożna i darcie się na trybunach to nie moja bajka.

I w zasadzie to chyba miarka się przebrała i jestem gotowa z Niego zrezygnować całkowicie.

Dzisiaj próbuje mi wyperswadować ,że gdyby nie moja 'widzimisię' to widzielibyśmy się już w tym tygodniu. Oczywiście nie wtedy kiedy są mecze, praca, coś do załatwienia u kolegi.


I szczerze? Mam gdzies taki układ.

Nie tylko układ, ale jego też najwidoczniej masz gdzieś. Bierzesz faceta z dobrodziejstwem inwentarza, czyli pasją i nawykami, o których zresztą od początku mówił, po czym usiłujesz przerobić go na podnóżek. On Cię nie prosił o stawianie go na  pierwszym miejscu, bo nie jest hipokrytą. Ma gość charakter i osobowość, tylko potrzebuje podobnej kobiety, a nie bluszczu. Chyba nie przeszkadza mu,że nie dzielisz z nim zamiłowania do piłki? Ale raczej nie pozwoli Ci na ograniczenie wyjazdów. A kłótnie o to sprawią, że i on będzie zmęczony Tobą.
Spróbuj zrobić bilans zalet i wad, za coś go chyba wybrałaś, czy to już jest bez znaczenia? Weź pod uwagę,że go nie złamiesz próbując zmienić na swoje podobieństwo. Zresztą, z takim jadem go opisujesz, że decyzja podświadomie już została chyba podjęta. I poszukaj mężczyzny bez zainteresowań, kumpli, nie dbającego o siebie, który będzie na każde tupnięcie nóżką.

20

Odp: Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Odnawiam odrobinę...
Jakiś czas temu rozmawialiśmy o wyjeździe w góry na weekend majowy. Umówiliśmy się,że jeśli się zdecydujemy to pojedziemy spontanicznie. Okazało się,że 2 maja jest mecz wyjazdowy. Podczas Jego dwóch poprzednich wyjazdów bardzo się martwiłam i On doskonale o tym wiedział. Raz, dosłownie raz wspomniał,że jedzie na ten mecz majowy. No i cisza. W piątek ja do mnie przyjechał zdążył obdzwonić kolegów, powiedzieć,że bilety kupi w sobotę bla bla. Zaprosiłam Go na przyszłą sobotę, tzn. moja mama Go zaprosiła ,bo robi dużą rodzinną imprezę. Nie, mecz.Koleżanka ma ślub 9 maja i możliwe,że dostanę zaproszenie. Też źle ,bo mecz.  Poruszyłam w końcu temat 2 maja. Wcześniej zero rozmowy na ten temat. Cholera, powiedzcie mi szczerze, nie uważacie ,że skoro wiedział doskonale jak się martwiłam poprzednio to wypadałoby ze mną porozmawiać? Podjął decyzję i w dupie moje zdanie, moje plany. Oczywiście usłyszałam,że WŁAŚNIE DZISIAJ miał rozmawiać.
I ja wiem, to Jego pasja, On kochany , ja bluszcz.Wiecznie słyszę od Niego o kompromisie. I jak wygląda rzeczony kompromis? Ja mam zrozumieć, zaakceptować, On jedzie.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czas dla mnie i wszystkie inne sprawy.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026