Witam, mam na imię Michał nie wiedziałem kogo się już poradzić i zdesperowany postanowiłem napisać tutaj. Spotykałem się z dziewczyną prawie 3,5 roku z czego jakieś 3 lata to był oficjalny związek. W zeszłą niedzielę się rozstaliśmy. Przez cały czas trwania związku dostawałem od niej listy, emaile ,a nawet od czasu do czasu coś narysowała by pokazać mi jak bardzo jest szczęśliwa będąc ze mną i mnie kocha i tak samo niejednokrotnie mi o tym mówiła i na różne sposoby okazywała między innymi również wśród naszych znajomych i rodziny. Przez ostatni rok bardzo często rozmawialiśmy o bardziej dojrzałym związku o tym w co on może się dalej zamienić, najczęściej były to rozmowy z jej inicjatywy suknia ślubna, zaręczyny, małżeństwo ,a nawet dzieci. Bardzo jej na dzieciach zależało, mówiła że bylibyśmy wspaniałymi rodzicami. Podczas jubileuszu moich dziadków który był dość niedawno powiedziała, że chciała by że byśmy przeżyli ze sobą tyle lat co oni. Niedawno byliśmy razem na wspólnej wycieczce, miło spędziliśmy walentynki.
Niestety zauważyłem ,że od jakiegoś czasu zaczynała odsuwać mnie na bok najpierw wszystko wokół,a później my kiedy ją o to spytałem pierwszy raz powiedziała mi że troszkę przesadzam i wszystko jest w porządku. Nagle w zeszłym tygodniu nie wytrzymałem i postanowiłem ją spytać o to ponownie wtedy powiedziała mi że musimy porozmawiać. Kiedy przyszedłem na spotkanie powiedziała, że że nie nadaje się żeby być z kimkolwiek w związku bo lepiej jest jej samej i to nie moja wina. Na nic więcej mi nie odpowiedziała, ale ja czuje że to była ta jedyna, od tego czasu nie mogę zaakceptować tej sytuacji chcę walczyć ,ale nie wiem jak nie utrzymujemy kontaktu, strasznie tęsknię i chcę spróbować jakoś naprawić nasz związek może popełniłem jakiś błąd którego nie widzę, proszę was bardzo o pomoc zależy mi na niej bardziej niż na kimkolwiek.
Podobne tematy
2 2015-03-12 17:09:57 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-03-12 17:31:14)
... powiedziała, że że nie nadaje się żeby być z kimkolwiek w związku bo lepiej jest jej samej i to nie moja wina. Na nic więcej mi nie odpowiedziała, ...
Czy w swoich rozważaniach brałes pod uwagę opcję, że może być ktoś trzeci, i to od jakiegoś czasu ?
Spytałem ją o to gdy się rozstawaliśmy powiedziała mi że nie ma zamiaru się bawić w żadne gierki ze mną i nie ma nikogo.
Oczywiście uwierzyłeś we wszystko co mówiła Ci podczas ostatniej rozmowy...
5 2015-03-12 17:37:20 Ostatnio edytowany przez niereformowalny (2015-03-12 17:37:39)
nie wiem już w co mam wierzyć, a w co nie ufałem jej i kocham ją nadal nie potrafię ot tak uwierzyć że wszystko co mówiła i robiła to było kłamstwo tym bardziej że to jej tak bardzo na tym związku zależało i twierdziła że tak bardzo kocha
6 2015-03-12 17:40:04 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-03-12 17:44:56)
Na pewno Twoja Pani jest taka wyjątkowa, że rezygnuje z normalnego, bezproblemowego związku, z zaplanowana przyszłością, dziećmi itp. ... by zostać sama.
LITOŚCI !
nie wiem już w co mam wierzyć, a w co nie ufałem jej i kocham ją nadal nie potrafię ot tak uwierzyć że wszystko co mówiła i robiła to było kłamstwo tym bardziej że to jej tak bardzo na tym związku zależało i twierdziła że tak bardzo kocha
jakbym czytał Tobiasza http://www.netkobiety.pl/t55963.html
Masz teraz troche wolnego czasu. Spożytkuj na poczytanie podobnych wątków innych ludzi, popatrz na pewne powtarzające się schematy, postaraj się wyciągnąć wnioski. Nikt sobie nie da uciąć ręki, że jest ktoś inny, jednak wg mnie jej zachowanie podpada pod pewien schemat, zreszta który sam przerabiałem w swoim przypadku.
moim zdaniem na 98% kogos ma i to jest pewnie jedyny powod tej sciemy. mi moja byla zona mowila ze cyt. "Musi przetworzyc miliony mysli" ze potrzebuje samotnosci, ze chce troche przestrzeni. ja myslalem ze moja eks ma depresje... a ona po prostu miala kochanka ![]()
Mnie natomiast w takich sytuacjach rozbraja pierwsza występująca ściema... Jedna ze stron zauważa zmiany w zachowaniu partnera, a gdy próbuje podjąć rozmowę w temacie, druga robi z niej/niego idiotę, mówiąc, że przesadza i wszystko jest w porządku. Takie rzeczy się widzi, czuje. Dodatkowo to ignorancja, wymijanie tematu, ukrywanie czegoś. Jeśli ludziom na sobie zależy, nie zostawią od tak pozwalając by druga strona żyła w narastających obawach, nawet jeśli wyimaginowanych. Siądą, wyjaśnią. Będą dla siebie wsparciem. Odepchnięcie "bo przesadzasz" o czymś świadczy. Być może nie chce się spowiadać, nie jest jej to na rękę. Może ma mętlik w głowie. I niestety jak większość, poprę widoczny schemat - prawdopodobnie pojawił się ktoś trzeci. Wiem, że ciężko w to uwierzyć. Wielu w takiej sytuacji robi wielkie oczy bo kompletnie by się nie spodziewało.
Mnie natomiast w takich sytuacjach rozbraja pierwsza występująca ściema... Jedna ze stron zauważa zmiany w zachowaniu partnera, a gdy próbuje podjąć rozmowę w temacie, druga robi z niej/niego idiotę, mówiąc, że przesadza i wszystko jest w porządku. Takie rzeczy się widzi, czuje. Dodatkowo to ignorancja, wymijanie tematu, ukrywanie czegoś. Jeśli ludziom na sobie zależy, nie zostawią od tak pozwalając by druga strona żyła w narastających obawach, nawet jeśli wyimaginowanych. Siądą, wyjaśnią. Będą dla siebie wsparciem. Odepchnięcie "bo przesadzasz" o czymś świadczy. Być może nie chce się spowiadać, nie jest jej to na rękę. Może ma mętlik w głowie. I niestety jak większość, poprę widoczny schemat - prawdopodobnie pojawił się ktoś trzeci. Wiem, że ciężko w to uwierzyć. Wielu w takiej sytuacji robi wielkie oczy bo kompletnie by się nie spodziewało.
Tez tak mysle. 3,5 roku zakonczyc od tak to malo kiedy spotykane i przewaznie musi byc osoba trzecia tak jak bylo juz wspomniane.
To nie Twoja wina! Jak mężczyzna zawini kobieta na pewno nie zapomni mu o tym powiedzieć. Powiem szczerze, że to dzisiaj już któryś z kolei wątek kiedy kobieta odchodzi nagle w sumie bez konkretnego powodu. Jestem zszokowana tym, że tak często to się zdarza... Ach te Panie.
Wracają do tematu tęsknił będziesz jeszcze trochę czasu, nie zniknie to z dnia na dzień a czy walczyć się opłaca hmm nie widzę zbyt dużej szansy bo odeszła nie z Twojej winy a zmusić kogoś do miłości się nie da. Walczyć i naprawiać można wtedy kiedy się zawiniło poprzez naprawę błędu a w tej sytuacji to jej decyzja i obawiam się, że po prostu musisz ją zaakceptować. Nie zmienia to faktu, że próbować walczyć możesz w końcu co masz do stracenia?
Pozdrawiam!
MałaKsiężniczka napisał/a:Mnie natomiast w takich sytuacjach rozbraja pierwsza występująca ściema... Jedna ze stron zauważa zmiany w zachowaniu partnera, a gdy próbuje podjąć rozmowę w temacie, druga robi z niej/niego idiotę, mówiąc, że przesadza i wszystko jest w porządku. Takie rzeczy się widzi, czuje. Dodatkowo to ignorancja, wymijanie tematu, ukrywanie czegoś. Jeśli ludziom na sobie zależy, nie zostawią od tak pozwalając by druga strona żyła w narastających obawach, nawet jeśli wyimaginowanych. Siądą, wyjaśnią. Będą dla siebie wsparciem. Odepchnięcie "bo przesadzasz" o czymś świadczy. Być może nie chce się spowiadać, nie jest jej to na rękę. Może ma mętlik w głowie. I niestety jak większość, poprę widoczny schemat - prawdopodobnie pojawił się ktoś trzeci. Wiem, że ciężko w to uwierzyć. Wielu w takiej sytuacji robi wielkie oczy bo kompletnie by się nie spodziewało.
Tez tak mysle. 3,5 roku zakonczyc od tak to malo kiedy spotykane i przewaznie musi byc osoba trzecia tak jak bylo juz wspomniane.
Powiem tak bylem tez z pewna kobieta ponad 4 lata, jakos sie ukladalo, potem wlazlem w taki etap "starej milosci", oczywiscie pozwolilem sobie usiac w domu, spic kawe, herbate a nie co chwile biegac gdzies gdzie sie da, a po za tym zdrowie mi na to nie pozwalalo.
Nagle w 5 minut wszystko leglo, bez jakiejkolwiek szansy, zero litosci, taki zwykly kundelek, porownianie sie do zabawki doslownie. Powiedziala mi ze od roku nic do mnie nie czuje, ze stracila te uczucia, ze juz mnie nie kocha. Poczulem sie doslownie jak by ktos mi za przeproszeniem wypierniczyl w buzie, zbladlem, nogi sie ugiely, nie wiedzialem co robic.
Nie wiem jak tak mozna, mysle ze tez "osoby 3". Najgorsze jest to ze nawet nie pomoze mi w trudnych chwilach, totalna zlewka. Nadal ja kocham, szanuje mimo co dostalem od niej za upokorzenia po rozstaniu jak bym byl najgorsza swinia, ale trudno, sam nie bylem swiety.
Wina zawsze lezy po obu stronach!
Zbieram sie nadal, zebrac sie nie moge. Minely 3 miesiace, mam w glowie ta sama dziewczyne, a jest zupelnie inna.
Co mozesz dla siebie zrobic, rob takie rzeczy ktorych nie robiles. Nic na tyle nie pomaga jak mysl zeby sie przytulic teraz do niej, ale jakos choc na chwile pomyslisz o czym innym.
Mi np. bardzo pomaga te forum, uwielbiam czytac watki, jakos sie buduje na tym.
Pozdrawiam Serdecznie, zycze udanego powrotu do formy.
dziękuję za ostatnie komentarze są budujące , mam nadzieję że z czasem będzie mi choć trochę lżej bo na razie nadal nie mogę się wogóle odnaleźć w sytuacji jak to się stało ,trochę czuję się jak PsxU takie dostanie w prosto w twarz ,nokaut wtedy kiedy się kompletnie tego nie spodziewałem
No to chyba większość z nas tak się czuła. Niespodziewany liść w twarz i sprowadzenie do parteru. Ja jestem już praktycznie pół roku po rozstaniu i dalej się pozbierać nie mogę. Wiem, że nie jest to pocieszające, ale jak widzisz nie jesteś sam.
A ja mam bardziej pocieszającą wiadomość jestem też 3 miesiące po rozstaniu i jest OK:) Da się to przeżyć mimo, że na początku nie wyobrażałam sobie jednego dnia bez niego. Kochałam, płakałam, prawie depresja. Przeszło prawie wszystko! Od czasu do czasu coś się wspomni, ale już tak nie boli więc daję Ci gwarancję, że Tobie też przejdzie:) Niestety nic nie poradzimy na to, że ktoś od nas odchodzi mimo, że kochamy całym sercem. Tu nie chodzi, że z Tobą coś było nie tak. Też bym brała pod uwagę, że kogoś poznała. Najważniejsza zasada: NIE PISZ i NIE DZWOŃ DO NIEJ! To zawsze przynosi odwrotny skutek od zamierzonego- ZAWSZE. Będzie dobrze zobaczysz!:)
A ja mam bardziej pocieszającą wiadomość jestem też 3 miesiące po rozstaniu i jest OK:) Da się to przeżyć mimo, że na początku nie wyobrażałam sobie jednego dnia bez niego. Kochałam, płakałam, prawie depresja. Przeszło prawie wszystko! Od czasu do czasu coś się wspomni, ale już tak nie boli więc daję Ci gwarancję, że Tobie też przejdzie:) Niestety nic nie poradzimy na to, że ktoś od nas odchodzi mimo, że kochamy całym sercem. Tu nie chodzi, że z Tobą coś było nie tak. Też bym brała pod uwagę, że kogoś poznała. Najważniejsza zasada: NIE PISZ i NIE DZWOŃ DO NIEJ! To zawsze przynosi odwrotny skutek od zamierzonego- ZAWSZE. Będzie dobrze zobaczysz!:)
Gratuluje Ci! Silna kobieta! hehe Tylko czasami zanim miną te 3 miesiące to wydaje się jakby mijał kolejny rok albo i dłużej. Szkoda, że się nie da przespać tego czasu, obudzić się nagle i nic nie czuć hehehe.
Pozdrawiam!
dziękuję za ostatnie komentarze są budujące , mam nadzieję że z czasem będzie mi choć trochę lżej bo na razie nadal nie mogę się wogóle odnaleźć w sytuacji jak to się stało ,trochę czuję się jak PsxU takie dostanie w prosto w twarz ,nokaut wtedy kiedy się kompletnie tego nie spodziewałem
To byla moja pierwsza milosc, powiem Ci ze za ta dziewczyne bym sobie dal reke uciac... i co teraz kuzwa nie mialbym reki.
W zadna przyjazn nic nie popadaj z nia, najgorsza przykroscia jaka by mogla byc, siedzisz Ty co ja znasz od stop do glow, ona i jej nowy facet- to by tak bolalo ze nie wyobrazam sobie, teraz mnie boli jak gada z jakimis "facetami" typowe widac ze chce kobiete na raz, no ale co ja kuzwa moge zrobic?
Ona sobie chula po imprezkach, bawi sie, codziennie wstaje z usmiechem na twarzy, jest wstanie wszystko zrobic.
Ja totalny wrak czlowieka, jak zjem to swieto, nie ma poprostu ochoty na nic. Ale wszystko proboje choc na sile, zeby nie denerwowac sie, nie wychodzi.
Ale mysle ze bedzie taki dzien, ze albo bedzie lepiej (wsumie gorzej byc nie moze) albo zrozumie ta kobieta ze jednak dbalem, tylko w starym etapie, nie zdradzilem jej nigdy. Ale nie docenia tego, ze teraz faceta trzeba z swieca szukac, tak samo jak i kobiety.
Uwierz mi nawet nie będziesz wiedział kiedy ten moment nastąpi. I nagle po chwili dopiero zdasz sobie sprawę, że nie czujesz tego ścisku w żołądku, ciężaru na sercu, a w myślach nie siedzi ciągle ona. Też w to nie wierzyłam i modliłam się o dzień kiedy tylko poczuję się lepiej i całkiem sprawnie samo wyszło:) Moje 4 rady: dużo sportu, zero kontaktu, wychodzić ze znajomymi jak najwięcej i dać sobie czas:) Nasze byłe drugie połówki to też tylko ludzie a nie bóstwa. Kiedyś żyliśmy bez nich to teraz też się uda!!:)
najbardziej to chyba przeraża mnie to ,że na świecie są takie osoby jak ona dla których nie jest problemem być z kimś i mówić mu jak się bardzo go kocha i jakie wiąże z nim plany, a później wszystko przekreślić, jeśli działo się coś w związku nie ważne z czyjej winy to zawsze dawałem jej do zrozumienia ,że może być ze mną szczera i znajdziemy jakieś rozwiązanie. A ona zrobiła chłodną kalkulację i po sprawie.
najbardziej to chyba przeraża mnie to ,że na świecie są takie osoby jak ona dla których nie jest problemem być z kimś i mówić mu jak się bardzo go kocha i jakie wiąże z nim plany, a później wszystko przekreślić, jeśli działo się coś w związku nie ważne z czyjej winy to zawsze dawałem jej do zrozumienia ,że może być ze mną szczera i znajdziemy jakieś rozwiązanie. A ona zrobiła chłodną kalkulację i po sprawie.
Niestety tych osób jest bardzo dużo a ze świeczką szukać kogoś kto będzie każdego dnia walczył o to żeby uczucie nie wygasło, żeby był z Tobą na dobre i na złe i żeby nie wyrzucił ze swojego życia bo ma taki kaprys. Czasami mam wrażenie, że uczuciowi i oddani ludzie często spotykają osoby, które pewnego dnia sprowadzą ich na ziemie dwoma słowami ''to koniec''. Obym się myliła. Wiem, że nie pocieszy Cię to zbytnio ale nie jesteś sam bo jak widzisz jest nas wiele z tym samym problemem i z żalem w sercu.
Do tych wszystkich, którzy nie umieją się pozbierać i do samej siebie-Nie traćmy nadziei na lepsze jutro!! ;D
niereformowalny napisał/a:najbardziej to chyba przeraża mnie to ,że na świecie są takie osoby jak ona dla których nie jest problemem być z kimś i mówić mu jak się bardzo go kocha i jakie wiąże z nim plany, a później wszystko przekreślić, jeśli działo się coś w związku nie ważne z czyjej winy to zawsze dawałem jej do zrozumienia ,że może być ze mną szczera i znajdziemy jakieś rozwiązanie. A ona zrobiła chłodną kalkulację i po sprawie.
Niestety tych osób jest bardzo dużo a ze świeczką szukać kogoś kto będzie każdego dnia walczył o to żeby uczucie nie wygasło, żeby był z Tobą na dobre i na złe i żeby nie wyrzucił ze swojego życia bo ma taki kaprys. Czasami mam wrażenie, że uczuciowi i oddani ludzie często spotykają osoby, które pewnego dnia sprowadzą ich na ziemie dwoma słowami ''to koniec''. Obym się myliła. Wiem, że nie pocieszy Cię to zbytnio ale nie jesteś sam bo jak widzisz jest nas wiele z tym samym problemem i z żalem w sercu.
Do tych wszystkich, którzy nie umieją się pozbierać i do samej siebie-Nie traćmy nadziei na lepsze jutro!! ;D
Grunt to sie nie poddawac i nie zyc przeszloscia bo bol bedzie trwal dluzej.Tez jestem tego zdania ze teraz znalesc kogos na dobre i na zle jest bardzo ciezko bo wiekszosc szuka ksieciow albo ksiezniczki.Ja po rozstaniu zajalem sie soba i chociaz minal miesiac to jest lepiej i mam nadzieje ze za miesiac bedzie mi to juz obojetne.A ona niech sobie zyje swoim zyciem skoro nie ma tam miejsca dla mnie a plakal nie bede bo nie warto.Stary nie jestem,brzydki tez nie takze sobie poradze a i na sile tez nie bede szukal bo to glupota.
Racja, co ma być to będzie dziękuje wam za te komentarze naprawdę podnieśliście mnie na duchu
Tęsknota w końcu kiedyś pewnie mi minie za radą lilianna90 zacząłem trochę skupiać swoje myśli na innych rzeczach zacząłem biegać i mam zamiar robić w najbliższym czasie dużo rzeczy na które miałem ochotę trochę czasu dla mnie samego mi się przyda:)
Wiecie co tak sobie myślę, że jak faktycznie gdzieś gaśnie to uczucie to też musi być ciężko... Mój dobry znajomy jest z dziewczyną 3 lata. Od jakiegoś czasu całkiem się wypalił w tym związku. Nie ma innej, nie zdradza, nie chodzi o imprezowanie itd. Po prostu minęło zauroczenie i nagle nie ma o czym rozmawiać ze swoją dziewczyną. Mają inne priorytety i wizje jutra. On nie ma pojęcia jak jej to powiedzieć żeby jej nie zranić, ale nie wyobraża sobie spędzić z nią całego życia, a ona czeka na zaręczyny mimo, że powtarzał od początku, że nie ma tego w planach. To jest bardzo smutne i bolesne jak ktoś przestaje nas kochać, ale chyba wole być sama niż żyć z kimś kto mnie okłamuje bo boi się mnie zranić.
Wiecie co tak sobie myślę, że jak faktycznie gdzieś gaśnie to uczucie to też musi być ciężko... Mój dobry znajomy jest z dziewczyną 3 lata. Od jakiegoś czasu całkiem się wypalił w tym związku. Nie ma innej, nie zdradza, nie chodzi o imprezowanie itd. Po prostu minęło zauroczenie i nagle nie ma o czym rozmawiać ze swoją dziewczyną. Mają inne priorytety i wizje jutra. On nie ma pojęcia jak jej to powiedzieć żeby jej nie zranić, ale nie wyobraża sobie spędzić z nią całego życia, a ona czeka na zaręczyny mimo, że powtarzał od początku, że nie ma tego w planach. To jest bardzo smutne i bolesne jak ktoś przestaje nas kochać, ale chyba wole być sama niż żyć z kimś kto mnie okłamuje bo boi się mnie zranić.
Kochana nawet tak nie mysl i nie zmieniaj sie bo popelnisz blad. Kiedys moze spotkasz kogoś takiego jak Ty,moze to bede ja a moze ktoś inny. Mnie tez w dupe kopnela za nic ale nie mam zamiaru sie zmieniac. Dalej bede soba i mam nadzieje ze kiedys trafie na taka co to doceni. Uszka do gory i powodzonka zycze ;-)
25 2015-03-13 16:59:22 Ostatnio edytowany przez Enii (2015-03-13 17:00:39)
Wiecie co tak sobie myślę, że jak faktycznie gdzieś gaśnie to uczucie to też musi być ciężko... Mój dobry znajomy jest z dziewczyną 3 lata. Od jakiegoś czasu całkiem się wypalił w tym związku. Nie ma innej, nie zdradza, nie chodzi o imprezowanie itd. Po prostu minęło zauroczenie i nagle nie ma o czym rozmawiać ze swoją dziewczyną. Mają inne priorytety i wizje jutra. On nie ma pojęcia jak jej to powiedzieć żeby jej nie zranić, ale nie wyobraża sobie spędzić z nią całego życia, a ona czeka na zaręczyny mimo, że powtarzał od początku, że nie ma tego w planach. To jest bardzo smutne i bolesne jak ktoś przestaje nas kochać, ale chyba wole być sama niż żyć z kimś kto mnie okłamuje bo boi się mnie zranić.
Dokładnie się z Tobą zgadzam. Zawsze marzyłam o takim szczerym związku gdzie facet będzie bezgranicznie mnie kochał tak jak ja jego i będzie happy end pod tytułem ''żyli długo i szczęśliwie'' ;D jednak patrząc na te związki jakie są teraz powiem szczerze, że jestem pełna obaw i sama zakładam z góry, że wolę być sama niż żyć w kłamstwie.
Po prostu jakoś tak się dzieje że ludzie spotykają nie właściwych ludzi na swojej drodze, ale nie możemy myśleć że nie odnajdziemy nigdy tej drugiej połówki.
Po prostu jakoś tak się dzieje że ludzie spotykają nie właściwych ludzi na swojej drodze, ale nie możemy myśleć że nie odnajdziemy nigdy tej drugiej połówki.
Bierzmy to co przyniesie los! Albo chociaż się postarajmy ;D
Ja jestem teraz szczęśliwa. Oczywiście wiele razy brakuje mi kogoś kto mnie przytuli nieco inaczej niż przyjaciel, ale wiem, że dla mnie najważniejsza jest szczerość i wole znać najgorszą prawdę niż żyć w kłamstwie i obłudzie. I tak naprawdę każdy kto ma wątpliwości woli wiedzieć niż być mamionym do samego końca, który i tak nastąpi. Ból uszlachetnia i pozwala pojąć pewne kwestie. Myślę, że każdy po takim trudnym rozstaniu mimo strachu staje się jeszcze bardziej empatyczny- przynajmniej ja wiem, że po tym co przechodziłam nigdy nikomu nie zafunduje takich przeżyć.
29 2015-03-14 03:58:48 Ostatnio edytowany przez MałaKsiężniczka (2015-03-14 04:11:47)
"Po prostu jakoś tak się dzieje że ludzie spotykają nie właściwych ludzi na swojej drodze, ale nie możemy myśleć że nie odnajdziemy nigdy tej drugiej połówki."
Widzę tutaj dozę optymizmu. I tak trzymać!
U mnie minęło 15 dni od rozstania, a ja mam się całkiem nieźle. Nie to żebym nie tęskniła, nie żebym nie kochała, ale nie skupiam się na myśleniu o tym i jakoś samo idzie
. Także głowa do góry, da się żyć! Oczywiście do tego jak już wspominaliście, zero kontaktu z drugą osobą. W moim przypadku byłoby to kompletnie bez sensu i poniżające, więc nawet przez myśl mi nie przechodzi aby ku czemuś podobnemu się skłonić. Natomiast myślę, że ogromnym kopem na otarcie łez było tu odkrycie prawdziwych powodów rozstania. Kiedy dowiedziałam się jak były smali cholewki do innej panny, wszelkie głębokie żale mi przeszły. Nie zasługuje na to abym za nim płakała. I tyle. W wielu waszych przypadkach pewnie wygląda to podobnie, tylko trzeba sobie zdać z tego sprawę.
Gorsza sytuacja jest niestety jak się tak naprawdę tego powodu nie zna, choć podobnie jak TY staram sobie powtarzać, że nie jest tego warta skoro nie potrafiła być ze mną szczera.
A co jeśli się wie, że smali cholewki a mimo to istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że gdyby się ogarnął to bym przyjęła spowrotem? Takie kompletnie idiotyczne przeświadczenie, że skoro byliśmy razem tyle lat szczęśliwi i przetrwalismy tyle złych momentów to i z tym kryzysem dali byśmy radę? To jest dopiero dramat. Bo żeby jeszcze chciał. A póki co, to tylko ja chcę. A całe życie mówiłam, że zdrady nie wybaczę. I zaczynam zastanawiać się czy ja jestem normalna? To jest dopiero problem jak już człowiek o takim czymś myśli ![]()
To znaczy, że ów pan cię od siebie uzależnił. Na tyle, że zapominasz o poczuciu własnej wartości. Zdecydowanie zasługujesz na coś więcej, kogoś kto nie obejrzy się za inną. A on, jeśli to zrobił... no popatrz, kochając kogoś potrafiłabyś myśleć o innym? Nie. Morał z tego taki, jego uczucia gdzieś wyparowały. Po co być z kimś kto nie umie nas szanować?
Tu się zgodzę, trzeba resztki szacunku do siebie ratować w takiej sytuacji jeśli ktoś nas bezkarnie zdradza raz to może to zrobić kolejny i kolejny i ta osoba będzie żyć w przeświadczeniu że może to robić bo my i tak znów zaufamy.
Mam jeszcze takie pytanie co zrobić z facebookiem usunąć ją zablokować jakoś? Zaczyna wrzucać na swój profil zdjęcia na których pokazuje jaka ona teraz jest szczęśliwa ( nie wiem czy to specjalnie czy tylko ja to tak odbieram)i strasznie mnie to irytuje i wywołuje nieprzyjemne emocje.
Jeśli naprawdę Ciebie kusi, aby zajrzeć to zablokuj. Natomiast jeśli dałbyś radę to nie zaglądać i BYĆ OBOJĘTNYM - jak robi to specjalnie to zapewne będzie szukała informatora (kogoś z Twojego otoczenia), aby powiedział jak na to zareagowałeś lub sprawdzała, czy zaglądasz na Jej profil.
Jak nie będziesz zaglądał, a Jej wówczas chodzi o "dokuczenie" to po czasie Twojej obojętności, zajrzy na Twój profil zobaczyć co porabiasz. Zobaczysz o co Jej chodzi, bo może rzeczywiście jest po prostu szczęśliwa, ale nie ma nic do Ciebie - przecież nie będzie bierna na fb, bo może to Ciebie drażnić?
Skasuj fejsa. Zapewniam Cię, że życie bez facebooka może być dużo ciekawsze ![]()
Usuń ją i nie zaglądaj na jej profil. Tamta 89 póki będziesz miała nadzieję, że on "zrozumie i będzie chciał wrócić" to się nie wyleczysz. Pierwszy krok do uzdrowienia to wyzbyć się nadziei! To pozwala odbić się od tego najgorszego stadium. A potem z czasem powolutku wszystko zaczyna się uspokajać.
Mam jeszcze takie pytanie co zrobić z facebookiem usunąć ją zablokować jakoś? Zaczyna wrzucać na swój profil zdjęcia na których pokazuje jaka ona teraz jest szczęśliwa ( nie wiem czy to specjalnie czy tylko ja to tak odbieram)i strasznie mnie to irytuje i wywołuje nieprzyjemne emocje.
Usuń i nawet się nie zastanawiaj! Pamiętaj czego oczy nie widzą tego sercu nie żal!
właśnie sercu to chyba u mnie żal nie zależnie od tego co robi umysł i cała reszta ...