Cześć wszystkim
Jestem tu nowa, mam 19 lat i kompletnie nie potrafię poradzić sobie ze swoimi uczuciami. Na ogół jestem osobą wygadaną, potrafię też pomagać innym jeśli mają problemy jednak sama sobie nie potrafię pomóc. Nie wiedziałam do kogo się zwrócić, nie mam takiej osoby której mogłabym opowiedzieć wszystko od A-Z i uzyskać pomocną radę. Stąd też zwracam się do was.. Lepiej mi jest się wygadać anonimowo, z nadzieję że ktoś pomoże
A było to tak..
W tamtym roku, końcem grudnia poznałam świetnego chłopaka. Ma na imię Tomek. Wzajemnie się sobie spodobaliśmy, więc zaczęliśmy się spotykać. Bardzo dobrze nam się ze sobą rozmawiało, dogadywaliśmy się jakbyśmy się znali od dzieciństwa, zawsze mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów choć nasze zainteresowania były różne. On- uwielbia F1 i samochody (zwłaszcza tiry) było to jego największe marzenie, marzenie zostania kierowcą tira
Zawsze go w tym wspierałam, w dążeniu do ich spełnienia. Wiedziałam że jeżeli jemu się to uda to będzie wyjeżdżał w trasę na kilka tygodni , że czasem może go nie być bardzo długi czas jednak zależało mi na nim nie docierało to do mnie aż tak bardzo. Cieszyłam się chwilami, które spędzaliśmy w obecnym czasie i tym że mam takiego chłopaka, który daje mi szczęście
Nadeszły wakacje...
Tomek musiał wyjechać na 3 miesiące na drugi koniec Polski aby zrobić prawo jazdy na tira i wszystko co jest potrzebne do tego aby zostać kierowcą ( kursy itp. nie pamiętam już dokładnie co to było, a że nie jest to moim zainteresowaniem nie orientuję się ) . W każdym bądź razie brakowało mi go wtedy strasznie, tym bardziej że były wakacje i chciałam spędzić je z nim, co prawda przyjechał do mnie kilka razy na kilka dni w ciągu tego czasu, ale dla mnie to i tak było mało. Tęskniłam, a jednocześnie rozumiałam, w końcu wiedziałam że któregoś dnia to nastąpi.. Jak to na wakacjach bywa chciałam wyjść na imprezę, Tomek nie miał nic przeciwko, mieliśmy do siebie zaufanie i oczywiście o wszystkim wiedział. Któregoś dnia kolega zaprosił mnie na wesele ( miałam 1 dzień żeby się zdecydować, gdyż wesele było w sobotę, a on zaprosił mnie w czwartek) pytałam mojego chłopaka czy nie miałby nic przeciwko gdybym poszła jako osoba towarzysząca, stwierdził, że jeśli chcę to on nie ma nic przeciwko. Więc powiedziałam koledze że z nim pójdę, wszystko było ok dopóki mojemu chłopakowi coś się nie odmieniło, w piątek wieczorem zaczął mieć do mnie pretensje o to, że zgodziłam się na to zaproszenie. Miał kompletnie inne zdanie niż dzień przed. No i wtedy się pokłóciliśmy. Głupio mi było odmówić koledze, gdyż postawiłabym go w niezręcznej sytuacji, dlatego też nie zmieniłam swojej decyzji. Tomek się nie odzywał, napisałam do niego w niedzielę i wtedy rozstaliśmy się na dobre. Bardzo to przeżyłam, nie wiem jak on. Próbowałam jeszcze to uratować jednak on był tak strasznie uparty, że nie było szans. Od października nie odezwaliśmy się do siebie słowem, jednak cały czas o nim myślę, brakuje mi go. Ostatnio moja koleżanka którą on też zna, spotkała go na mieście i on kazał mnie pozdrowić napisałam mu wieczorem esa że dziękuje za pozdrowienia i że miło było mi to słyszeć, jednak nie odpisał na to nic. Bardzo chciałabym się do niego odezwać, a nawet spotkać, porozmawiać. Tylko... Czy to ma sens? On spełnia w tym momencie swoje marzenia, jeździ po Europie tirem, ma to czego chciał... Czy ja mogłabym być mu jeszcze potrzebna? Wątpię, żeby myślał teraz o związku z taką pracą jaką on ma. Nie wiem. Napisać do niego? Odezwać się? A co, jeśli nie odpisze? Nie chce się narzucać, ale jak same wiecie zawsze są te dwie strony.. Mówią, że jak się czegoś pragnie, to powinno się o to zabiegać. A wy jakie macie zdanie na ten temat? Liczę na waszą pomoc, bo sama sobie z tym nie poradzę.
Podobne tematy
Witaj.
Nie rozumiem jednego, napisałaś do niego czy też masz zamiar napisać?
Piszesz, że napisałaś podziękowania za pozdrowienia a zaraz piszesz, że chciałabyś się do niego odezwać...
Jeżeli nie odpisał Ci na sms-a to uwierz mi daj sobie z nim spokój.
Tak, napisałam esa z podziękowaniami, jednak chodzi mi o takie odezwanie się w stylu "jak tam? co tam? co słychać ? "
Może i masz rację, może faktycznie nie ma to sensu. Gdyby chciał to już by się odezwał, napisałby cokolwiek..
Jeżeli nie odpisał Ci na podziękowanie, to niestety, ale nie napisze.
Nie znam Go, ale żyję już trochę na tym świecie...
Posłuchaj starszej koleżanki... nie pisz do Niego już, bo za jakiś czas będziesz żałowała, że pisałaś do Niego.
Okej, fajnie że doradziłaś
Dzięki ! ![]()
Możliwe, że źle się wyraziłam, nie powinnam Ci pisać, "że masz mnie posłuchać". Powinnam napisać, że moje życie nauczyło mnie, żeby nie być natrętną, jeżeli facet nie będzie chciał pisać to nie napisze i nie ważne ile Ty do niego wyślesz sms-ów. W jego jak i w swoich oczach wyjdziesz na desperatkę a uwierz mi, nie jest to miłe uczucie.
Powodzenia w życiu:)