Witam was wszystkich ![]()
Jakbyście zareagowali jakby facet po 4 latach związku, oznajmił, że chce się spotkać z koleżanką, która bardzo lubi. Podkreślam, że dotychczas, nigdy nie oznajmił o jej istnieniu i nie wykazywał żadnych, ale to żadnych chęci do umawiania się z jakimiś innymi dziewczynami. Liczę na szczere odpowiedzi ![]()
Podobne tematy
Spotkać w jakim sensie? Wyjść pogadać na piwo czy na kolację? Co to za koleżanka? Jakaś dawna przyjaciółka którą zna dłużej niż Ciebie czy dziewczyna którą niedawno poznał? Plus za to że w ogóle to oznajmił przed faktem, ale napisz coś więcej.
Zna ją od dzieciństwa, niestety nie poinformował mnie o tym ...
To zależy po co on się chce spotkać z tą koleżanką.
Ja też mam przyjaciół z przeszłości z którymi bym się chętnie spotkała, tak po przyjacielsku pogadać i nie było to nie w porządku w stosunku co do mojego męża.
Własnie zastanawia mnie kto i co na ten temat mysli.
Ps. ja też mam kolegow a nie odczuwam potrzeby spotykania sie z nimi jak mam wolne
Pogadać o starych czasach i o tym co u niej
a ja mam takich kolegów z przeszłości, fajnych kumpli z chęcią bym się z nimi spotkała. Spotkałabym się np. po to aby "wrócić" do tego beztroskiego szkolnego czasu
Od dzieciństwa... czyli 4 lata nic o niej nie mówił, możliwe, ze nawet z nią nie gadał, a nagle tak chce się zobaczyć z tą superfajną koleżanką? A mówił ci, skąd mu taki pomysł do głowy przyszedł? Cóż.. siłą nie zatrzymasz.
Jednak ja bym się tej sprawie przyjrzała.
Przyjaźń przyjaźnią, ale o tych, na których mi zależy, mój partner wie. Nie widzę ani sensu,ani powodu, bym miała coś przed nim ukrywać.
Z nią się zna od dzieciństwa.
Ze mna jest 4 lata.
Wiesz napisała cos do niego i zaczeli tak ze sobą rozmawiać i on jej powiedział ze chce się z nia umowic, jeszcze wiesz zaintrygował mnie sposob w jaki to zrobił, mozna bylo wyciagnac taki wniosek ze mu na tym bardzo zalezy, wysylal buziaki...
czasami ma się takich znajomych z przeszłości o których nie ma okazji lub powodu aby o nich rozmawiać z partnerem a oni nagle gdzieś przy okazji się odnajdują. Dlaczego od razu dopratywać się w tym jakiejś "czarnej dziury"?
bo mi nic o tym nie powiedział ze chce sie z nia spotkac tylko dowiedzialam sie od kogos innego
to zapytaj się go wprost o to spotkanie bez pretensji
Rozumiem, że Cię to zabolało, tym bardziej, że dowiedziałaś się nie od niego. Rozmawialiście o tym?
Zobacz jak wygląda jeżeli jest ładną kobietą to coś może być na rzeczy. Mało facetów ma przyjaciółki. A wiadomo że słabo o przyjaźń damsko - męska. I tak nagle się pojawiła ni z pietruch?? ;-) nie mowie tu na swoim przykładzie bo unikam przyjaźni z kobietami bo często bywa że któraś ze stron może przejść przez pewną granicę. A może chcę w Tobie wzbudzić zazdrość?
bo mi nic o tym nie powiedział ze chce sie z nia spotkac tylko dowiedzialam sie od kogos innego
Napisałaś, że sam Ci oznajmił.
Własnie zastanawia mnie kto i co na ten temat mysli.
Ps. ja też mam kolegow a nie odczuwam potrzeby spotykania sie z nimi jak mam wolne
To na czym się opiera Wasze koleżeństwo? ;p
Niech idzie na spotkanie. NIe przejmuj się. Jak ma zdradzić, to zdradzi nawet potajemnie. Jak będzie Cię dalej kochał, to spotkania z koleżanką temu nie przeszkodzą.
Na początku związku normalnie ja spotykałam się sam na sam z kumplem, a on z kumpelą. I co się potem stało? Ona chciała stanąć pomiędzy nami, więc od teraz z płcią przeciwną sam na sam staramy się nie spotykać.
Jakbyście zareagowali jakby facet po 4 latach związku, oznajmił, że chce się spotkać z koleżanką, która bardzo lubi. Podkreślam, że dotychczas, nigdy nie oznajmił o jej istnieniu i nie wykazywał żadnych, ale to żadnych chęci do umawiania się z jakimiś innymi dziewczynami. Liczę na szczere odpowiedzi
bo mi nic o tym nie powiedział ze chce sie z nia spotkac tylko dowiedzialam sie od kogos innego
To w końcu oznajmił czy starał się to spotkanie zachować w tajemnicy?
Sam fakt zobaczenia się z koleżanką z dzieciństwa nie budziłby moich podejrzeń, ale już próba ukrycia tego faktu tak.
Natomiast to, że dotąd nie wiedziałaś o istnieniu tej dziewczyny, absolutnie nie musi o niczym świadczyć. Być może przez długi czas nie mieli ze sobą kontaktu, więc tym samym nie było powodu, aby o niej choćby wspominać. Z drugiej strony zwykłą niemożliwością jest przekazanie informacji o wszystkich osobach, które gdzieś tam pojawiły się na naszej drodze.
Byc moze nagle sie ta kolezanka pojawila?Jak dla mnie sa dwie opcje-albo bezczelnie Cie oszukuje i ma ochote na romansik.wymyslil,ze znaja sie z dziecinstwa,zeby Cie nieco uspokoic.Pocja druga-to naprawde jest kolezanka z dziecinstwa,ale obawial sie Twojej reakcji i dlatego wczesniej o niej nie wspominal-przyjmujac ,ze jestes zazdrosnica(nie twierdze,ze nia jestes) nie chcial sie przyznac do posiadania kolezanki-mimo,ze nia ma zlych intencji.Pzdr.
Wystalkowala na jego fejsie albo telefonie, że się z nią umówił, skąd by niby wiedziała np o tych buźkach ![]()
Wystalkowala na jego fejsie albo telefonie, że się z nią umówił, skąd by niby wiedziała np o tych buźkach
Też mnie to zastanawia. W 1. poście jest, że "chłopak oznajmił", gdzieś dalej, że dowiedziała się od kogoś, a w jeszcze innym poście, że "wysyłał buziaki". To ja chyba czegoś nie rozumiem... ![]()
No ale to nie jest akurat 'docelowy' problem skąd ona to wie. Nie napisała skąd bo ludzie zamiast jej doradzić to by grzmieli z ambony niczym ksiądz Natanek o ochronie prywatności.
Docelowy może nie, ale jednak sam fakt czy o spotkaniu dowiedziała się od niego, czy też za wszelką cenę starał się to ukryć, rzuca na temat zupełnie inne światło.
Olinka ma rację. Jest różnica, czy facet powiedział jej o tym sam, czyli stara koleżanka się odezwała, super, spotkanie i mówi o tym dziewczynie, czy koleżankę starał się ukryć za wszelką cenę. Inna sprawa, że w drugiej wersji, jeśli dziewczyna sama to wyszpiegowała w jego telefonie, to mógł mieć prosty powód do ukrycia prawdy - dziewczyna zazdrosna o wszystko tak, że posuwa się nawet do grzebania w jego rzeczach. I zwyczajnie chciał uniknąć awantury.
Też się zgadzam z Olinką. Ale nie wiemy, czy autorka jest w rzeczywistości zbyt zazdrosna, nawet jeżeli jest, to absolutnie nie zgadzam się z tym, żeby to było usprawiedliwieniem dla kłamstwa i robieniem czegoś za jej plecami. Tym bardziej jeżeli jest tak, jak przypuszcza Eileen, to dziewczyna ma powody do bycia zazdrosną, jak można ufać facetowi jak ten kłamie i kombinuje.
No tak, ja nie mówię, że kłamstwo byłoby usprawiedliwione i właściwie, ale po prostu spowodowane zachowaniem autorki. Jeśli ona jak mamusia zabraniała chłopczykowi spotykać się z kimś czy robiła awantury o to, to chłopak właśnie jak synek, żeby uniknąć fochów, potraktował autorkę jak wtrącającą się mamusię i nic nie powiedział. No ale to spekulacje. ;p