Witajcie ![]()
Jestem młoda i to mój pierwszy związek. W maju będzie rok. Jestem bardzo wstydliwa i boję się ludzi, jestem zamknięta w sobie,a on do mnie dotarł. Coś pokusiło mnie i przeczytałam jego wiadomości. Nigdy tego nie robiłam, zdarzyło się to tylko raz. Nie było nic od zdradzie, ani flirtowania z innymi kobietami. Po prostu przeczytałam i tyle. Niestety dowiedział się o tym. Od tego czasu minęło ponad 2 miesiące, jednak on jest dalej urażony i zły na mnie. Poprosił o czas by przemyślał czy dalej chce ze mną być, bo stracił do mnie zaufanie i tu litania czego on nigdy by nie zrobił. Teraz jest już pewny, że chce to dalej ciągnąć, ale zawsze jest jakieś ale...
Tutaj, to ''ale'' to to, że powiedział, cytuję: Zastanowię się, czy nie będę ci tego wypominał. I oczywiście wypomina, ciągle do tego wraca.
Boli mnie to i nie wiem czy to normalne, czy to jego męska duma ? Nie lubię ludzi, którzy wypominają. Według mnie stało, to się stało, wybaczyłeś, to po co drążyć temat.
Poradźcie o co mu może chodzić i jak przemówić mu do rozsądku, żeby przestał ?
Podobne tematy
Szanowny Pan sprawia wrażenie jakby robił łaskę, że do Ciebie wrócił. Niby wybaczył, ale wraca, niby coś tam itd. Ciężki to bedzie związek jeśli zdecydujesz się z nim być. Zastanów się czy nie warto nad sobą popracować i wejść w inną relację. Piszesz, że jesteś jeszcze młoda...może nie warto być z kimś takim.? I nie pokazuj mu że tak Ci bardzo zależy bo On niestety to wykorzystuje.
Na przyszłość pamiętaj, nie czyta się korespondencji, jeśli nie jest Ona twoja. W związku ważna jest również intymność, taki swój mały świat.
Źle zrobiłaś, ale to już wiesz.
Nie przepraszaj wciaż za to samo! To jest passiv-agressive - znam to z autopsji.
Nigdy nie czytałam niczyjej korespondencji, bo to intymna sprawa. W tym wypadku mnie podkusiło i zrobiłam to po raz pierwszy i ostatni mam nadzieję. Dziękuję kobietki za odpowiedź i przydatne rady. Zdystansuję się do tej znajomości i będę żyła tak jakby on był tylko dodatkiem.
Witajcie
Jestem młoda i to mój pierwszy związek. W maju będzie rok. Jestem bardzo wstydliwa i boję się ludzi, jestem zamknięta w sobie,a on do mnie dotarł. Coś pokusiło mnie i przeczytałam jego wiadomości. Nigdy tego nie robiłam, zdarzyło się to tylko raz. Nie było nic od zdradzie, ani flirtowania z innymi kobietami. Po prostu przeczytałam i tyle. Niestety dowiedział się o tym. Od tego czasu minęło ponad 2 miesiące, jednak on jest dalej urażony i zły na mnie. Poprosił o czas by przemyślał czy dalej chce ze mną być, bo stracił do mnie zaufanie i tu litania czego on nigdy by nie zrobił. Teraz jest już pewny, że chce to dalej ciągnąć, ale zawsze jest jakieś ale...
Tutaj, to ''ale'' to to, że powiedział, cytuję: Zastanowię się, czy nie będę ci tego wypominał. I oczywiście wypomina, ciągle do tego wraca.
Boli mnie to i nie wiem czy to normalne, czy to jego męska duma ? Nie lubię ludzi, którzy wypominają. Według mnie stało, to się stało, wybaczyłeś, to po co drążyć temat.
Poradźcie o co mu może chodzić i jak przemówić mu do rozsądku, żeby przestał ?
Dziewczyno!Trafilas na manipulanta-to on powinien sie przed Toba gesto tlumaczyc z flirtu z innymi,a nie Ty z tego,ze tam zajrzalas(a zrobilas zle).Teraz wbija Cie w poczucie winy by Cie "ugrzecznic"-i by daej pisac zinnymi(z tego nie wyrosnie-to jest jak nalog).Przerzucanie winy na Ciebie jest mu wygodne-takie "pranie mozgu"-wg niego Ty jestes winna,on udaje aniolka.A Ty dziewczyno pozwalasz sie w to wkrecac.Pzdr.
Ismena... Madame.... On nie musi sie z niczego tlumaczyc. Sama autorka powiedziala ze nie przeczytala ZADNYCH flirtow.
Czytaj Wacpanna nastepnym razem caly post a nie tylko naglowek i lead:)
Ismena... Madame.... On nie musi sie z niczego tlumaczyc. Sama autorka powiedziala ze nie przeczytala ZADNYCH flirtow.
Czytaj Wacpanna nastepnym razem caly post a nie tylko naglowek i lead:)
Och,wezme,Wacpan Wasze uwagi pod uwage.Pzdr.
Nie flirtował z innymi. Po prostu przeczytałam i o to całe ''larmo'' z jego strony. Przyznaję, że jest on dla mnie zabawny w tej sytuacji, a wy pomogłyście mi zobaczyć kogo mam u swojego boku. Dziękuję ![]()
9 2015-02-24 18:34:05 Ostatnio edytowany przez kobietkaa80 (2015-02-24 18:35:55)
Moim zdaniem jest mu przykro, że go w ten sposób zawiodłaś, ufał Ci, a Ty przez swoje głupie zachowanie nadwerężyłaś to zaufanie. Pewnie chciałby żeby w związku było 100% zaufania, a w wyniku Twojego posunięcia nie ma go w 100% w tym momencie i odbudowanie go trochę potrwa. Piszesz, że do tego wraca, a wybaczył, ale niektórzy wybaczają, ale nie zapominają. Obecna sytuacja jest z Twojej winy i pisanie o nim jako o "dodatku" do Ciebie też o Tobie dobrze nie świadczy. On nie jest zabawny... on się zawiódł na dziewczynie, na której mu zależy, a to nie jest zabawne. Napisałaś, że masz nadzieję, że już więcej nie będziesz czytać cudzych/jego wiadomości... nie powinnaś mieć nadziei tylko być pewna, tego, że się w ten sposób już nie zachowasz bo tak się nie zachowują osoby z zasadami rozumiejące cudze prawo do prywatności.
Zdecydowanie przesadza. Ja przeglądam osobiście telefon mojego męża ile mi przyjdzie na to ochota. On także ma wgląd do mojego. Uważam, że jeśli nie mamy nic do ukrycia to mogę to zrobić. On mi na to pozwala. Oczywiście, każdy jest inny i jak słusznie zauważono jest to kwestia zaufania. Jestem nauczona, że jakaś doza nieufności musi być. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Ufam mu bezgranicznie ale z ręką na pulsie. heh
Moim zdaniem jest mu przykro, że go w ten sposób zawiodłaś, ufał Ci, a Ty przez swoje głupie zachowanie nadwerężyłaś to zaufanie. Pewnie chciałby żeby w związku było 100% zaufania, a w wyniku Twojego posunięcia nie ma go w 100% w tym momencie i odbudowanie go trochę potrwa. Piszesz, że do tego wraca, a wybaczył, ale niektórzy wybaczają, ale nie zapominają. Obecna sytuacja jest z Twojej winy i pisanie o nim jako o "dodatku" do Ciebie też o Tobie dobrze nie świadczy. On nie jest zabawny... on się zawiódł na dziewczynie, na której mu zależy, a to nie jest zabawne. Napisałaś, że masz nadzieję, że już więcej nie będziesz czytać cudzych/jego wiadomości... nie powinnaś mieć nadziei tylko być pewna, tego, że się w ten sposób już nie zachowasz bo tak się nie zachowują osoby z zasadami rozumiejące cudze prawo do prywatności.
Droga netKobietko każdy ma coś za uszami. Znam go i wiem jak wiele miałam przez niego łez w oczach, dlatego napisałam o dodatku w moim życiu. Wiele razy myślałam o zakończeniu tego związku, ale kocham go i nie potrafię. Nie chcę byś odczytała źle mojego wpisu, że traktuję partnera przedmiotowo.
12 2015-02-24 19:33:40 Ostatnio edytowany przez kobietkaa80 (2015-02-24 19:39:55)
Zdecydowanie przesadza. Ja przeglądam osobiście telefon mojego męża ile mi przyjdzie na to ochota. On także ma wgląd do mojego. Uważam, że jeśli nie mamy nic do ukrycia to mogę to zrobić. On mi na to pozwala. Oczywiście, każdy jest inny i jak słusznie zauważono jest to kwestia zaufania. Jestem nauczona, że jakaś doza nieufności musi być. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Ufam mu bezgranicznie ale z ręką na pulsie. heh
Różnica pomiędzy Twoim mężem i tym chłopakiem jest taka, że Twój mąż pozwala Ci na to, a ten chłopak nie chce by przeglądano jego wiadomości. Sama też napisałaś, że jakaś doza nieufności musi być więc ufanie bezgranicznie, ale z ręką na pulsie nie jest bezgranicznym ufaniem bo to się po prostu wyklucza. Nie można mieć "dozy nieufności" i równocześnie ufać bezgranicznie.
Autorko, tak można odczytać kiedy piszesz o "dodatku" lub o tym, że Cie bawi jego zachowanie. To co też napisałaś w ostatnim poście odebrałam trochę tak jak odbijanie piłeczki - on Ci zrobił tak, to Ty jemu tak, Ty przez niego płakałaś, on się na Ciebie wkurzył. Uważam, że dojrzali ludzie nie budują w ten sposób związku.
Ma rację, bo czytanie cudzych wiadomości naprawdę duuuuuużo mówi o człowieku. Sam fakt, że tego nie rozumiesz i przypisujesz jego męskiej dumie jest już zastanawiajacy.
Powiedz mu że jeżeli obiecał to niech nie wypomina związek nie polega na wypominaniu tylko na szczerej rozmowie w której możecie sobie wyjaśnić wszystko.
A niby czym ma byc jak nie dodatkiem? no chyba nie calym zyciem - to dopiero jest niezdrowe.
Przeczytalas wiadomosci i wielkie mi halo, facet przesadza.
Jak wybaczyl to niech wybaczy a jak ma zamiar wypominac to niech spada.
Niezdrowe to jest jak się nie umie wypośrodkować pomiędzy dodatkiem, a całym życiem. Jak można w ogóle myśleć o kimś jako o dodatku? Co to za określenie, że ktoś jest dodatkiem? To jakieś modne teraz określenie używane przez dziewczyny z gimnazjum?
Facet ma rację, że nie ufa teraz bo kto i by zaufał? Jakby to Wam ktoś przeglądał Wasze wiadomości, a Wy byście sobie nie życzyły to by było dopiero halo. Więc nie mówcie, że facet przesadza, widocznie ma duże poczucie własnej prywatności, a cudza prywatność to świętość i się jej nie narusza. Poza tym z niektórych postów można wyczytać bardzo przedmiotowe traktowanie nie tylko faceta, ale ogólnie człowieka. Przykre to, że coraz więcej ludzi przestaje mieć zasady.
Niezdrowe to jest jak się nie umie wypośrodkować pomiędzy dodatkiem, a całym życiem. Jak można w ogóle myśleć o kimś jako o dodatku? Co to za określenie, że ktoś jest dodatkiem? To jakieś modne teraz określenie używane przez dziewczyny z gimnazjum?
Facet ma rację, że nie ufa teraz bo kto i by zaufał? Jakby to Wam ktoś przeglądał Wasze wiadomości, a Wy byście sobie nie życzyły to by było dopiero halo. Więc nie mówcie, że facet przesadza, widocznie ma duże poczucie własnej prywatności, a cudza prywatność to świętość i się jej nie narusza. Poza tym z niektórych postów można wyczytać bardzo przedmiotowe traktowanie nie tylko faceta, ale ogólnie człowieka. Przykre to, że coraz więcej ludzi przestaje mieć zasady.
Po pierwsze , co ma jego brak zaufania do ciaglego wypominania? NIC
Facet zachowuje sie jak dzieciak, wybaczyl i teraz wypomina. Zero konsekwencji w zachowaniu. Jak ona zrobi cos nie po jego mysli, albo on jej cos wywinie to zaraz pewnie bedzie do tego wracal, do tej wielkiej krzywdy 'przeczytala wiadomosci raz i przeprosila'
Problemy z gimanzjum to sa wlasnie.
"dodatek
1. ?to, co się dodaje ponad normę, ponad określoną ilość, miarę, ponad program?"
Obrazliwe to jest jak ktos jest dodatkiem DO kogos, a nie czyims dodatkiem do zycia.
Nic złego nie zrobiłaś, bez przesady.
To Twój chłopak przesadza.
Nic złego nie zrobiłaś, bez przesady.
To Twój chłopak przesadza.
Polemizowałabym.
Każdy ma prawo do określania swojej prywatności, do tego, co kto może lub nie przeczytać. Ja i mój facet mamy swoje telefony czy komputery włączone, wszystko jest na wierzchu. Możemy sobie przeglądać, oglądać, korzystać, ale prywatne wiadomości pozostają prywatne. Chyba że powiemy - ok, zobacz, co to jest. Ten chłopak nie wyraził zgody na czytanie jego wiadomości na FB czy innej Naszej Klasie. I ma do tego prawo, zresztą gdzieś jest zapis, że czytanie cudzej korespondencji jest karalne. I nie dziwię się, że jest zły czy zbulwersowany.
Inną sprawą jest niekonsekwencja owego pana.
droga chochliczku nam tak jest dobrze i już bynajmniej jesteśmy ze sobą długo. Ale doceniam twoją opinię i aż uśmiechnęłam się na twoją odpowiedź:)
Wcale mu się nie dziwię. Mój były też kiedyś przeczytał moje wiadomości z przyjaciółką. Rozumiem jakby miał być o co zazdrosny albo jakbym cały czas pisała z jakimś innym kolesiem... ale to była moja najlepsza przyjaciółka. Jeszcze miał pretensje o czym ja z nią piszę... Do tej pory mam do niego o to żal a nie jesteśmy już razem ok 2 lat i kontakt mamy znikomy.
Twój chłopak po prostu wie, że skoro zrobiłaś to raz i nie widzisz w tym nic złego, to możesz zrobić to znowu.
Dziwią mnie komentarze nic nie zrobiłaś, facet niema o co drzeć buzi.
Ja nalezę do osób niezwykle szanujących swoja prywatność i intymność. Mojemu mężowi nie odczytuje sms-ów , nie szukam po kieszeniach bo zwyczajnie brzydziła bym się sobą.
Szukaniem mu w kieszeniach sprowadziła bym go do roli podejrzanego, oszusta a to jest mój mąż , człowiek którego sobie sama wybrałam.
Ma prawo mieć swoje sprawy, kolegów różne biznesowe rzeczy pozapisywane które ja źle zinterpretuje i co wtedy? Jazda szukanie dziury w całym?
Mąż szanuje moją prywatność nie zagląda mi w tel mimo iż nie mam nic do ukrycia. Dla mnie grzebanie w tel to jak zaglądanie w szufladę z majtkami. Coś tak chorego , nie do zaakceptowania przez mnie.
W tel mam np rozmowę z kumpelka o jej sprawach i teraz mój chłop czyta o jej życiu, czego ona na pewno sobie by nie życzyła. Zero szacunku dla partnera , zero szacunku dla jego znajomych przyjaciół i to w imię czego? A bo tak mnie naszło.....
Naruszanie cudzej korespondencji nie na darmo jest karane, każdy człowiek ma prawo do prywatności.
Autorko ewidentnie tobie się nudzi w życiu, może zacznij pracować nad własnym poczuciem wartości ? Piszesz że boisz się wszystkich, może tak nijakie wydaje ci się życie, że zaglądasz do życia swojego faceta.
Jeszcze jedna sprawa zniszczone zaufanie nie wraca po samych słowach przepraszam, na to często człowiek musi pracować miesiącami. Ciebie drażni że to tak długo trwa, ot przeprosiłam i masz mi wybaczyć.
Gdybym to ja była twoim facetem powrót do czasów gdy ufam zajął by długi miesiące.
Niema w tobie żadnego planu odzyskania zaufania, jest tylko bagatelizowanie własnego karygodnego chorego postępowania.
Moim zdaniem zle zrobilas ale bylo, minelo a cala sprawa jest wyolbrzymiona i powinna byc zakonczona tego samego dnia. Wg. mnie to ten chlopak zachowuje sie 100 razy gorzej od Ciebie. Dla mnie to jakis typ manipulatora. Tego typu relacji nie rokuje zbyt dobrze. Widocznie ma cos do ukryca, albo bedzie mial. Oczywiscie nalezy szanowac szyjac prywatnosc ale jesli nic sie nie stalo to nie ma o co piany bic. Jesli bije znaczy jest o co. Poza tym to jest dopiero przedsmak innych zachowan, ktore sie prawdopodobnie pojawia w przyszlosci. Ja bym tu postawil warunki, zmiana zachowania, przeproszene przez chlopaka albo rozstanie. Wymagac, jeszcze raz wymagac szacunku do siebie. To podstawa zwiazku.
Moim zdaniem zle zrobilas ale bylo, minelo a cala sprawa jest wyolbrzymiona i powinna byc zakonczona tego samego dnia. Wg. mnie to ten chlopak zachowuje sie 100 razy gorzej od Ciebie. Dla mnie to jakis typ manipulatora. Tego typu relacji nie rokuje zbyt dobrze. Widocznie ma cos do ukryca, albo bedzie mial. Oczywiscie nalezy szanowac szyjac prywatnosc ale jesli nic sie nie stalo to nie ma o co piany bic. Jesli bije znaczy jest o co. Poza tym to jest dopiero przedsmak innych zachowan, ktore sie prawdopodobnie pojawia w przyszlosci. Ja bym tu postawil warunki, zmiana zachowania, przeproszene przez chlopaka albo rozstanie. Wymagac, jeszcze raz wymagac szacunku do siebie. To podstawa zwiazku.
Zgadzam sie z Toba,Maniek.TYle,ze ja za ten sam wniosek dostalam gromy.Manipulant,ktory chce odwrocic uwage od wlasnych przewinien.Nawet jezeli jeszcze nie nabroil,to nastepnym razem "da Jazzu'dziewczynie.A zareagowal emocjonalnie ,a wrecz nakrecil sie -bo jest winny.Poczul kontrole swoich poczynan i sie chlopina wzburzyl>Pzdr.
Poczul kontrole swoich poczynan i sie chlopina wzburzyl>Pzdr.
W drugą stronę kobieta by poczuła, że jest zaborczy, zazdrosny, kontroluje ją, wyznacza granice i ona się dusi. On ją osacza i nie szanuje.
Prywatność jest bardzo ważna dla każdego w innym stopniu, ale należy jej szanować.
Oglądać i rozpowiadać (sprawy intymne, prywatne) tylko za zgodą, przyzwoleniem.
Niepotrzebnie zajrzalas tam gdzie nie powinnaś, ale bez przesady, nie jest to powód do zastanawiania się nad sensem związku. Ja też bym się sklaniala do podejrzenia, że chłopak coś rzeczywiście kombinuje albo nie do końca relacja z Tobą mu odpowiada i nie wie jak się z tego wymiksowac. Mnie to śmierdzi pretekstem do rozstania. Teraz lub w niedalekiej przyszłości.
Albo ma inną na oku, ale póki nie jest to nic pewnego to się na razie Ciebie trzyma
A miałaś jakiś powód, żeby tam zaglądać? Szukałaś zdrady czy to była zwykła ciekawość ? Ja też bardzo sobie cenię swoją prywatność i nie chciałabym żeby ktoś ją tak po prostu naruszał i wchodził z butami w moje sprawy
Zrobiłaś źle.
Natomiast ciekawa jest jego reakcja - według mnie, gdyby nie miał niczego na sumieniu, to już by do tematu nie wracał.
ot cholera znalazl sie niedotykalski jezeli nic przed toba nie ukrywa to o co to bicie piany ufac mozna a i owszem ale lepiej miec reke na pulsie niz sie obudzic z reka w nocniku mowisz ze zastanawialas sie nad tym zwiazkiem JESZCZE RAZ DOBRZE SIE ZASTANOW ja tam tel meza przegladam i jest ok nigdy go nie pytam czy moge biore i juz swoj tez mam na wierzchu gdyby mial chec zajzec to prosze swoja prywatnosc mozna miec w toalecie a nie w tel pozdrawiam
Zapominacie o tym, że on nie rozmawia sam ze sobą. Te osoby nie muszą chcieć, by inni wiedzieli o czym rozmawiają. Czasami to są np przyjacielskie zwierzenia.
Powinniście ustalić granice i albo uszanować je, albo znaleźć kogoś kto pozwoli na pełną kontrolę siebie. Sugerowanie sie opinią innych jak widać daje różne wyniki. Jedni pozwalają, drudzy nie. Jedni nie chcą, jedni wyraźnie tego potrzebują.
No nie wiem... ja na pewno już zawsze miałabym problem z zaufaniem osobie, którą przyłapałam na przeglądaniu moich osobistych rzeczy (rzeczy, rozmów, czegokolwiek).
Zrobiłaś źle.
Natomiast ciekawa jest jego reakcja - według mnie, gdyby nie miał niczego na sumieniu, to już by do tematu nie wracał.
Niekoniecznie. Ja nie miałabym nic na sumieniu, a grzebanie w moim telefonie/laptopie i tak należałoby do najcięższych zbrodni.
Cynicznahipo napisał/a:Zrobiłaś źle.
Natomiast ciekawa jest jego reakcja - według mnie, gdyby nie miał niczego na sumieniu, to już by do tematu nie wracał.Niekoniecznie. Ja nie miałabym nic na sumieniu, a grzebanie w moim telefonie/laptopie i tak należałoby do najcięższych zbrodni.
Nie wiem... Ja też bym była wściekła, ale za jakiś czas by mi przeszło..
Ja też nie mam nic na sumieniu, a nie lubię jak ktoś grzebie w moim laptopie lub telefonie. A co jakbym tam szykował jakąś niespodziankę i by cały misterny plan padł? Pewnie byłbym zły, ale na pewno nie wyczyniał takich akcji jak chłopak autorki. To głupie. Ale nawet w związku każdy ma prawo do prywatności. Mam swoich znajomych i czasem lepiej nie czytać co się z nimi pisze bo można się zgorszyć:P
35 2015-02-26 12:15:41 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-26 12:19:54)
maniek_z_maniek napisał/a:Moim zdaniem zle zrobilas ale bylo, minelo a cala sprawa jest wyolbrzymiona i powinna byc zakonczona tego samego dnia. Wg. mnie to ten chlopak zachowuje sie 100 razy gorzej od Ciebie. Dla mnie to jakis typ manipulatora. Tego typu relacji nie rokuje zbyt dobrze. Widocznie ma cos do ukryca, albo bedzie mial. Oczywiscie nalezy szanowac szyjac prywatnosc ale jesli nic sie nie stalo to nie ma o co piany bic. Jesli bije znaczy jest o co. Poza tym to jest dopiero przedsmak innych zachowan, ktore sie prawdopodobnie pojawia w przyszlosci. Ja bym tu postawil warunki, zmiana zachowania, przeproszene przez chlopaka albo rozstanie. Wymagac, jeszcze raz wymagac szacunku do siebie. To podstawa zwiazku.
Zgadzam sie z Toba,Maniek.TYle,ze ja za ten sam wniosek dostalam gromy.Manipulant,ktory chce odwrocic uwage od wlasnych przewinien.Nawet jezeli jeszcze nie nabroil,to nastepnym razem "da Jazzu'dziewczynie.A zareagowal emocjonalnie ,a wrecz nakrecil sie -bo jest winny.Poczul kontrole swoich poczynan i sie chlopina wzburzyl>Pzdr.
Bo widzisz niestety taki jest charakter listy dyskusyjnej. Ile razy ja dostaje po dupie od roznych "miernot" za to co pisze (to zformulowanie nie oznacza pychy) a przeciez sa rozne punkty widzenia i nawet jak dwie osoby sie "kloca" to obie uwazaja ze maja racje i nawet maja grono swoich "wielbicieli" ktorzy uwazaja tak samo, a przeciez logika wyklucza mozliwosci posiadania sprzecznych ze soba racji jednoczesnie wiec...moze nalezy zmienic punkt widzenia, nabrac dystansu, moze chodzi o cos zupelnie innego? Niestety w ocenie tego wybitnie wrecz przeszkadzaja emocje.
Natomiast w zyciu czasami obserwuje jak rozne "glupie" dzialania prowadza do odkrycia prawdy, czegos. I wtedy pojawiaja sie watpliwosci a najgorsza rzecza jest zagrzebywanie ich, ignorowanie, zamiatanie pod dywan. Lepiej juz nie miec racji niz milczec w przypadku oczywistych wrecz negatywnych zachowan. Watpliwosci trzeba starac sie wyjasniac.
Krytykowanie wiec takiego "glupiego" zachowania ma jedynie sens z punktu widzenia nie powtarzania go ewentulanie z uwagi na jego negatywny odbior (lepiej robic to w ukryciu
). Z drugiej strony takie "glupie" zachowanie doprowadzilo do odkrycia czegos wazniejszego. Trudno wiec "ostatecznie" to krytykowac bo "glupie" okazalo sie skuteczne, a nawet byc moze "madre". Pewnie motorem do dzialania byla tu intuicja, ktora chciala pokazac nie tresc smsow ale prawdziwe oblicze chlopaka. Chciala ostrzec autorke przez nim.
To ze takie negatywne zachowanie ma miejsce w przypadku opisywanego chlopaka to chyba nie ma zadnych watpliwosci?
Porównałabym to do dyskusji o zdradzie w związku przez osobę, która nic przeciwko takiej relacji nie ma. Typu jest kobieta, dla której skok w bok to nic wielkiego, facetowi też by pozwoliła, ale facet chce wierności. A tu bum, kobieta zdradza, niszczy zaufanie. Facet ją kocha, chce dalej z nią być, więc wybacza, ale dalej jej nie potrafi w pełni zaufać. Zwłaszcza, że kobieta ma podejście "wielkie mi halo, powiedział, że wybaczył, to niech się ogarnie". I tak samo z użytkownikami - ci, dla których zdrada nie jest niczym wielkim, uznaliby, że facet robi z igły widły, a ci, dla których zdrada jest jedną z gorszych rzeczy, w pełni rozumieją faceta.
Jestem w stanie zrozumieć, że komuś czytanie wiadomości nie przeszkadza. Okej. Ale to znaczy tylko i wyłącznie, że JEMU nie przeszkadza, a nie że musi nie przeszkadzać wszystkim i jeśli ktoś robi z tego problem, to na pewno coś knuje. To śmieszne.
Ja w pełni rozumiem faceta autorki. Wiadomości to świętość, nie rusza się. I to nie oznacza, że zdradzam albo będę zdradzać. Po prostu nie życzę sobie, żeby ktoś je czytał i tyle. I tak samo jak chłopaka autorki, długo by mnie bolało, jeśli ktoś by to zrobił. Zwłaszcza tak bliska osoba. Nawet nie samo czytanie, ale to, że mnie zawiodła, zawiodła zaufanie, o to bym miała żal. Nawet jeśli powiedziałabym, że wybaczam - bo chciałabym nadal w takim związku być. I ZWŁASZCZA, jeśli ta osoba miałaby do tego takie podejście jak autorka - że robię problem z niczego czy "wyznaczałaby" czas, po którym ma mi przejść. To jest indywidualna sprawa, kiedy komuś "przejdzie", bo każdego inaczej zaboli. Autorka nie może zakładać, że facet ma się zachowywać tak, jak ona by się zachowała w takiej sytuacji. Może najwyżej odejść, jeśli nie może znieść tego. Dla mnie to jest tak, jak napisałam wyżej - jakby ktoś kogoś zdradził, to też byście uważali, że zdradzony przesadza, bo przecież zdradzający przeprosił? Pewnie nie, a przecież też jest różny stopień tolerancji zdrady - dla niektórych to koniec, inni się na nie zgadzają. Ale nikt nikomu nie narzuca, jak bardzo kogoś to może zaboleć i co ma z tym robić. A tutaj? Większość na zasadzie "ja bym tak nie robił, więc on przesadza".
Ismena1976 napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:Moim zdaniem zle zrobilas ale bylo, minelo a cala sprawa jest wyolbrzymiona i powinna byc zakonczona tego samego dnia. Wg. mnie to ten chlopak zachowuje sie 100 razy gorzej od Ciebie. Dla mnie to jakis typ manipulatora. Tego typu relacji nie rokuje zbyt dobrze. Widocznie ma cos do ukryca, albo bedzie mial. Oczywiscie nalezy szanowac szyjac prywatnosc ale jesli nic sie nie stalo to nie ma o co piany bic. Jesli bije znaczy jest o co. Poza tym to jest dopiero przedsmak innych zachowan, ktore sie prawdopodobnie pojawia w przyszlosci. Ja bym tu postawil warunki, zmiana zachowania, przeproszene przez chlopaka albo rozstanie. Wymagac, jeszcze raz wymagac szacunku do siebie. To podstawa zwiazku.
Zgadzam sie z Toba,Maniek.TYle,ze ja za ten sam wniosek dostalam gromy.Manipulant,ktory chce odwrocic uwage od wlasnych przewinien.Nawet jezeli jeszcze nie nabroil,to nastepnym razem "da Jazzu'dziewczynie.A zareagowal emocjonalnie ,a wrecz nakrecil sie -bo jest winny.Poczul kontrole swoich poczynan i sie chlopina wzburzyl>Pzdr.
Bo widzisz niestety taki jest charakter listy dyskusyjnej. Ile razy ja dostaje po dupie od roznych "miernot" za to co pisze (to zformulowanie nie oznacza pychy) a przeciez sa rozne punkty widzenia i nawet jak dwie osoby sie "kloca" to obie uwazaja ze maja racje i nawet maja grono swoich "wielbicieli" ktorzy uwazaja tak samo, a przeciez logika wyklucza mozliwosci posiadania sprzecznych ze soba racji jednoczesnie wiec...moze nalezy zmienic punkt widzenia, nabrac dystansu, moze chodzi o cos zupelnie innego? Niestety w ocenie tego wybitnie wrecz przeszkadzaja emocje.
Natomiast w zyciu czasami obserwuje jak rozne "glupie" dzialania prowadza do odkrycia prawdy, czegos. I wtedy pojawiaja sie watpliwosci a najgorsza rzecza jest zagrzebywanie ich, ignorowanie, zamiatanie pod dywan. Lepiej juz nie miec racji niz milczec w przypadku oczywistych wrecz negatywnych zachowan. Watpliwosci trzeba starac sie wyjasniac.
Krytykowanie wiec takiego "glupiego" zachowania ma jedynie sens z punktu widzenia nie powtarzania go ewentulanie z uwagi na jego negatywny odbior (lepiej robic to w ukryciu
). Z drugiej strony takie "glupie" zachowanie doprowadzilo do odkrycia czegos wazniejszego. Trudno wiec "ostatecznie" to krytykowac bo "glupie" okazalo sie skuteczne, a nawet byc moze "madre". Pewnie motorem do dzialania byla tu intuicja, ktora chciala pokazac nie tresc smsow ale prawdziwe oblicze chlopaka. Chciala ostrzec autorke przez nim.
To ze takie negatywne zachowanie ma miejsce w przypadku opisywanego chlopaka to chyba nie ma zadnych watpliwosci?
Zgadzam sie .Uwazam tez,ze te "smsy"posluzyly jedynie jako instrument,dzieki ,ktormu chlopak Autorki moze pokazac jej miejsce w koncie.przeciez to nie vchodzi o jakies bzdurne smsy...Tu uaktywnila sie paskudna cecha tego chlopaka-a mianowicie sklonnosc do manipulacji.I teraz on jej bedzie to wypominal ,dlugo.Wiekszosc ludzi to racjonalizuje-a nie wiem w sumie po co...Uwazaja,ze on jej wykrzykuje,bo ona zrobila przewinienie.Zamiast spojrzec na to jasno-on po prostu znalazl na nia sposob.znalazl powod,dzieki ktoremu bedzie mogl nia manipulowac.Pzdr.
Ismena, ale jeśli mówię, że mnie by to naprawdę bolało i nie byłaby to z mojej strony manipulacja, to będziesz mi próbowała wmówić, że jednak manipulacja?
A jeśli nie, to dlaczego ten chłopak nie mógłby tego odbierać tak, jak ja?
Ismena, ale jeśli mówię, że mnie by to naprawdę bolało i nie byłaby to z mojej strony manipulacja, to będziesz mi próbowała wmówić, że jednak manipulacja?
A jeśli nie, to dlaczego ten chłopak nie mógłby tego odbierać tak, jak ja?
Niebardzo wierze w intencje tego chlopaka-ze poczul sie urazony,bo jego prywatnosc zostala pogwalcona.On tego nie przyjal ,ze tak sie stalo i juz i nadal z nia jest.Czyli jezeli z nia jest to powinien sie z tym pogodzic.Ale on jej to ciagle wypomina,i sam zaznaczyl,ze bedzie do tego wracal.Tak zachowuja sie osoby przemocowe-nieustannie wbijaja w poczucie winy,wypominaja bzdury.Stad wziwla sie przyslowiowa"zupa za slona".
Zdecydowanie przesadza. Ja przeglądam osobiście telefon mojego męża ile mi przyjdzie na to ochota. On także ma wgląd do mojego. Uważam, że jeśli nie mamy nic do ukrycia to mogę to zrobić. On mi na to pozwala. Oczywiście, każdy jest inny i jak słusznie zauważono jest to kwestia zaufania. Jestem nauczona, że jakaś doza nieufności musi być. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Ufam mu bezgranicznie ale z ręką na pulsie. heh
Zgodzę się z Tobą
. A męża Ci tylko pozazdrościć. Tzn jeśli chodzi o zaufanie
. Ja tracę zupełnie zaufanie do mojego mężczyzny. Między innymi dlatego, że nie pozwala mi na wgląd do tel ![]()
A co was obchodzi tak naprawdę o czym drugi człowiek rozmawia ze swoimi znajomi których nawet nie znacie. Każdemu się należy trochę prywatności. Może osoba z którą pisze nie życzy sobie żeby ktoś inny o tym wiedział, bo np. próbują razem rozwiązać jakiś problem tej osoby. Nie grzebie się w czyjejś korespondencji, czy telefonie.
Owszem. Ale jeśli tworzy się związek, to rozmawia się o wszystkim, nieprawdaż??? Nawet o problemach osób, których druga strona nie zna. Zawsze jest możliwość, że może kiedyś pozna ![]()