Witam!
Mam 33 lata, mieszkam z rodzicami. Skończyłam studia i pracuję ( w zawodzie) u ojca od samego początku( a nawet już zaczęłam pomagać jak byłam nastolatka). Moim marzeniem była stomatologia- to nie jest łatwy zawód i naprawdę po prostu mnie fascynowało to dłubanie w zębach- nawet teraz bym poszła studiować bo to mnie po prostu interesuje- ale uległam rodzicom i złożyłam na inny kierunek papiery.Zarabiam 1400zł, - trudne czasy, w firmie słabo idzie.zE względu na konkurencję nie ma raczej widoków na lepiej. Nie mam oszczędności- jak coś uzbierałam to spłacałam faktury firmowe,itp. Niczego w życiu się nie dorobiłam, nie mam nic własnego. Kiedy pracowałam po 10-14 godzin dziennie, to nawet na swoim życiem się nie zastanawiałam. Myślałam, że na wszystko mam czas. Nigdy nie miałam chłopaka(w sensie nie byłam w związku) - nie mam też znajomych, nie mówiąc o przyjaciołach.Idę do pracy i wracam do domu. Gdybym nie pracowała to chyba tylko bym siedziała przed komputerem. Jestem otyła od jakiś 5 lat - moja waga oscyluje między 95 a 105kg. Piękna nie byłam i nie jestem, nie potrafie rozmawiać z ludźmi- nie wiem po prostu o czym.
Jestem bardzo samotna. Czuję , że nie pasuję do innych ludzi, świat nie ma ze mnie żadnej korzyści-nazwałabym to "upośledzieniem społecznym". Jestem już po 30stce, mam więcej czasu, bo w firmie nie idzie (praca max.8h dziennie) - wracam do domu rodziców i gram w pasjansa albo mahjonga. Zapisałam się do płatnego serwisu randkowego- żeby poznać kogoś, ale po 2 dniach zlikwidowałam konto- wstydzę sie tego jak wyglądam. Nawet pójscie do supermarketu - jest horrorem... ,
Rok temu dowiedziałam się,że na obu janikach mam guzy - niezłośliwe ale do wyciecia- do operacji wzieli mnie już po 2 tyg. - jak sie domyślacie kobietą to już jestem tylko na akcie urodzenia Malo tego to świństwo znowu rośnie teraz w macicy.Staram się jak najmniej myśleć o tym, bo muszę zachować trzeżwośc w pracy i nie martwic rodziców.
Wiem, że jestem nieudaczniekiem, nie potrafię jak inni być przebojowa- chodzi mi o zawód pieniądze.
i w moim wieku nie mam szans poznać kogoś normalnego(kawaler bez dzieci, nałogów chcacy małżeństwa).
zaznaczam, że nie mam myśli samobójczych!!! ale nie mam siły...ja nie potrafię żyć, nie spełniam niczyich oczekiwań ... jak piszę tego posta- to przynajmniej pierwszy raz płaczę od paru miesiecy, tak naprawdę, trochę mi ulżyło... na codzień jestem jak lalka -powiem iluś osbom dzień dobry sprzedam to co chcą wydam resztę i jakoś to idzie...
Prosze o pomoc, radę...... chcę być szczęśliwa, być dla kogoś ważna, chcę być taka jak inni.... że komus zależy na mnie.....chce, zeby rodzice nie martwili sie o mnie... nie chodzi mi o jakies wille, supersamochody, wakacje gdzieś w egipcie, itp. tylko o spokój i jaieś bezpieczeństwo finansowe.... wiem, że inni są w o wiele gorszej sytuacji niż ja,. ale moje życie nie ma sensu, poo postu cały czas kołacze we mnie myśl: Po co ja właściwie jestem na świecie?
Dziękuję, że przeczytaliście moje zwierzenia!