Czy to jest tylko moje wrazenie, ze faceci ( generalizujac) to hedonisci, egoisci, i kretacze?
Skad to sie bierze, ze to kobiety CZESCIEJ chca kochac, chca zwiazku, milosci zaufania...?
Odnosze wrazenie, ze facet oddany, kochajacy, lojalny - to jakis ewenement, kuriozum, i odszczepieniec...
Jesli facet jest w zwiazku- to oczekuje, wygody, obslugi i seksu, a nawet jesli to ma- to z nudow zaczyna kombinowac i szukac wrazen..
Oczywiscie- uogolniam- ale mam swoje lata, czytam to forum, poznaje ludzi dookola, siedze na portalu i wszedzie pelno zonatych szukajacych wrazen, " kolekcjonerow kochanek", i ulomnych jednostek pragnacych sie " uwiesic" na jakiejs pani.
Internet jest pelen poradnikow jak uwiesc kobiete, jak zdobywac.czy to znak- ze facet zawsze jest zdobywca, i na tym sie jego rola konczy? Na zdobywaniu serca kobiety, i zdobywaniu, i zdobywaniu...a co z jego sercem? Gdzie ono? Gdzie jego potrzeby?
Mozna stwierdzic, ze kobiety same, poprzez swoj glod milosci tworza sytuacje w ktorych sa wykorzystywane.
Ze " poluja na faceta", ze wejscie w zwiazek to ich sukces. Tylko robia to , jakby wbrew meskim oczekiwaniom, ktorzy chca miec kobiete, i byc wolni.
Skad to sie bierze? Czy to normalne?
Jako kobieta- nie chce wchodzic w zwiazek w ktorym mam byc sponsorem, sluzebnica i podnozkiem faceta...
I nie chce wchodzic w zwiazek, zeby ograniczac kogos, nie chce wymuszac , nie chce " narzucac swojej woli, domagac sie slubu, zwiazku, milosci. Chce, myslec, ze panowie tak samo jak panie chca kochac. Jakos ciezko to zauwazyc....
Czy w takim razie zwiazek, to instytucja majaca na celu prokreacje, i zalezy na nim glownie kobietom?
Czy dzieci to jedyna motywacja do bycia w zwiazku?
Nie chce wojny plci- dyskusji opartej na przykladach wlasnych, chce odzyskac wiare w polowe ludzkosci.
Glownie zalezy mi na glosach panow- jak to z wami jest?