netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Budżet domowy - młoda para

57 odpowiedzi6 771 wyświetleńzałożony przez martek00, 18.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Budżet domowy - młoda para

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1

Temat: Budżet domowy - młoda para

Nie pracowałam zaszłam w ciąże, facet dobrze zarabia i płacił za mieszkanie, ja za jedzenie (pieniądze od rodziców, wstyd, ale brać musiałam, bo taki był mój "warunek" mieszkania razem- ja mialam płacić za jedzenie). W 7 miesiącu ciąży wyprowadziłam się do rodziców. On był tak sfrustrowany, że musi mnie utrzymywać, że o wszystko się czepiał i wszystko było w domu zrobione nie tak. Nie wytrzymałam kłótni i płaczu - wyprowadziłam się. Teraz mam miesięczną córeczkę i nadal mieszkam z rodzicami. Kochamy się, chcemy ze sobą być, ale temat pieniędzy to jakaś zmora.

Niepokoją mnie pewne fakty- Planujemy ze sobą zamieszkać, jednak on w pewnej rozmowie powiedział: "w końcu nie będę musiał sam płacić tyle kasy za mieszkanie" więc ja musiałabym znaleźć pracę za conajmniej 2k żeby 1000 przeznaczyć na dom, żłobek, jakieś swoje wydatki - nic nie odłożę, przy czym on zarabia teraz 4-4,5k.

Po 2. Mówi, że może mi kupić wszystko co chcę tylko mam powiedzieć co bym chciała, bo on nie będzie mnie prosić żeby mi coś kupić sam. Więc rzuciłam ostatnio, że chciałabym pewną rzecz i to pomoże mi w rozwijaniu siebie. Najpierw powiedział "kup sobie" jak powiedzialm, że nie mam teraz tyle pieniędzy to on powiedział, że tyle to on w portfelu nosi, po czym rzucił, że może mi dołożyć stówkę. Nic na to nie odpowiedziałam, więc zdziwiony zapytał czemu mu nie dziękuję i nie jestem wdzięczna za ten gest...

Wiem, że o każdą złotówkę musiałabym się go prosić gdybym mieszkała z nim i dzieliła budżet. Nie wyobrażam sobie tego. Jest troche zadufany w sobie przez to, że w tak młodym wieku tyle zarabia.

Wcześniej mieszkaliśmy już razem i on odłożył na super auto a ja ledwo wiązałam koniec z końcem. Nie stać mnie było nawet na kupienie czegoś extra np. dobrych spodni czy dobrej bielizny, dobrych butów... całą zimę chodziłam w takich za 40zł. A on w tym czasie odkładał dobrą kasę i kupował wszystko na co miał tylko ochotę. Możecie sobie wyobrazić jak się czułam. Ale to było przed zajściem w ciąże, wtedy żyliśmy każdy na swój rachunek. Teraz to trochę co innego, jesteśmy rodziną, ale coraz częściej zastanawiam się nad sensem tego. Ostatnio w kłótni wypomniał mi jak to on utrzymywał mnie w ciąży, niby później przeprasza ale wiem, że ciągle mu to ciąży na sercu. Pytanie tylko po co chce ze mną być skoro ma o mnie negatywne zdanie...

Mam mozliwosc pracy na pol etatu, wieczorami. Bardzo fajna praca, zdobylabym dosiadczenie i co wazne studiuje ten kierunek na studiach zaocznych. Kokosow nie ma.. jakies 650zł. Ale gdzie miałabym te pieniądze włożyć, w co? Mieszkanie, rachunki, jedzenie, swoje potrzeby (których nazbierało się już dużo, przez ostatnie pół roku, brakuje mi najpotrzebniejszych rzeczy) czy dziecka?

Jak wy byście to widzieli w zdrowej relacji partnerskiej? Nie mam niestety takowego przykładu wyniesionego z domu rodzinnego, ponieważ mój tatulek oddawał mamie całą wypłatę, dorabiając na boku na swoje przyjemności typu paliwo, fajki czy piwo.

2

Odp: Budżet domowy - młoda para

A to dziecko jest jego? Czy to jest tylko Twoje dziecko?

3

Odp: Budżet domowy - młoda para

nasze smile

4

Odp: Budżet domowy - młoda para

Podaj go o alimenty i mieszkaj u rodziców, jedyne rozsądne wyjscie

5

Odp: Budżet domowy - młoda para

Myślę, że spokojnie można połączyć zarówno Twój, Autorko wątek jak i ten Parasolki: www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=2375366#p2375366 gdyż oba dotyczą identycznych sytuacji (jakby Wasi partnerzy byli braćmi smile ). Dublować swoich postów nie będę i chyba to samo, co tam zacząłem pisać - napisałbym i Tobie tutaj...
To żaden związek. I żadne bycie "razem".

6

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

Nie pracowałam zaszłam w ciąże, facet dobrze zarabia i płacił za mieszkanie, ja za jedzenie (pieniądze od rodziców, wstyd, ale brać musiałam, bo taki był mój "warunek" mieszkania razem- ja mialam płacić za jedzenie). W 7 miesiącu ciąży wyprowadziłam się do rodziców. On był tak sfrustrowany, że musi mnie utrzymywać, że o wszystko się czepiał i wszystko było w domu zrobione nie tak. Nie wytrzymałam kłótni i płaczu - wyprowadziłam się. Teraz mam miesięczną córeczkę i nadal mieszkam z rodzicami. Kochamy się, chcemy ze sobą być, ale temat pieniędzy to jakaś zmora.

Niepokoją mnie pewne fakty- Planujemy ze sobą zamieszkać, jednak on w pewnej rozmowie powiedział: "w końcu nie będę musiał sam płacić tyle kasy za mieszkanie" więc ja musiałabym znaleźć pracę za conajmniej 2k żeby 1000 przeznaczyć na dom, żłobek, jakieś swoje wydatki - nic nie odłożę, przy czym on zarabia teraz 4-4,5k.

Po 2. Mówi, że może mi kupić wszystko co chcę tylko mam powiedzieć co bym chciała, bo on nie będzie mnie prosić żeby mi coś kupić sam. Więc rzuciłam ostatnio, że chciałabym pewną rzecz i to pomoże mi w rozwijaniu siebie. Najpierw powiedział "kup sobie" jak powiedzialm, że nie mam teraz tyle pieniędzy to on powiedział, że tyle to on w portfelu nosi, po czym rzucił, że może mi dołożyć stówkę. Nic na to nie odpowiedziałam, więc zdziwiony zapytał czemu mu nie dziękuję i nie jestem wdzięczna za ten gest...

Wiem, że o każdą złotówkę musiałabym się go prosić gdybym mieszkała z nim i dzieliła budżet. Nie wyobrażam sobie tego. Jest troche zadufany w sobie przez to, że w tak młodym wieku tyle zarabia.

Wcześniej mieszkaliśmy już razem i on odłożył na super auto a ja ledwo wiązałam koniec z końcem. Nie stać mnie było nawet na kupienie czegoś extra np. dobrych spodni czy dobrej bielizny, dobrych butów... całą zimę chodziłam w takich za 40zł. A on w tym czasie odkładał dobrą kasę i kupował wszystko na co miał tylko ochotę. Możecie sobie wyobrazić jak się czułam. Ale to było przed zajściem w ciąże, wtedy żyliśmy każdy na swój rachunek. Teraz to trochę co innego, jesteśmy rodziną, ale coraz częściej zastanawiam się nad sensem tego. Ostatnio w kłótni wypomniał mi jak to on utrzymywał mnie w ciąży, niby później przeprasza ale wiem, że ciągle mu to ciąży na sercu. Pytanie tylko po co chce ze mną być skoro ma o mnie negatywne zdanie...

Mam mozliwosc pracy na pol etatu, wieczorami. Bardzo fajna praca, zdobylabym dosiadczenie i co wazne studiuje ten kierunek na studiach zaocznych. Kokosow nie ma.. jakies 650zł. Ale gdzie miałabym te pieniądze włożyć, w co? Mieszkanie, rachunki, jedzenie, swoje potrzeby (których nazbierało się już dużo, przez ostatnie pół roku, brakuje mi najpotrzebniejszych rzeczy) czy dziecka?

Jak wy byście to widzieli w zdrowej relacji partnerskiej? Nie mam niestety takowego przykładu wyniesionego z domu rodzinnego, ponieważ mój tatulek oddawał mamie całą wypłatę, dorabiając na boku na swoje przyjemności typu paliwo, fajki czy piwo.

Ja tu nie widzę żadnej miłości z jego strony. Ani do ciebie ani do dziecka.
Facet który wypomina, że musiał utrzymywać partnerkę w ciąży, matkę swojego dziecka to dla mnie jest do odstrzału.

Teraz mieszkasz z rodzicami, ty i dziecko. I jakoś on się nie kwapi abyście mieszkali razem mimo, że są warunki, jest mieszkanie, on zarabia odpowiednio aby utrzymać was wszystkich.
To nie jest normalne zachowanie osoby , która kocha i zdecydowała się na powiększenie rodziny.
Za mało rozmawialiście zanim zdecydowaliście się na dziecko jak to będzie gdy dziecko się pojawi.

7

Odp: Budżet domowy - młoda para

No, piękny ten "partner", aż plany na przyszłość można z nim wielkie robić. A tak na serio: musisz zadbać o usamodzielnienie się. Musisz mieć swoje pieniądze w życiu - na siebie i dziecko. A facet niech płaci alimenty (dogadajcie polubownie kwotę albo sądownie) na dziecko. Jest jego ojcem i ma z tego tytułu obowiązki. Z nim szczęśliwiej rodziny nie zbudujesz. Pamiętaj, podstawa w życiu to niezależność.

8

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

nasze smile

Oj - to jestem zaskoczona, bo z opisu wynikało, że tylko Twoje...



Kilka tematów tego typu się tu pojawiło i nie ukrywam, że otwieram oczy ze zdumienia. I to nie dlatego, że są takie chore układy, ale dlatego, że babki piszą "kochamy się, tylko te pieniądze"...

Ja mam wrażenie, że nie o pieniądze tu chodzi, naprawdę, tylko o zaburzone pojęcie czym jest wspólne życie i rodzina.


PS. U mnie w związku pieniądze nie były temat kłótni, wszystko było wspólne na maksa. Nie uważam, że taka wspólność TOTALNA jest jedynym słusznym rozwiązaniem, ale układy partnerskie są różne, ale nawet w najbardziej wyemancypowanych układach okres ciąży i połogu u kobiety musi być do cholery jasnej specyficzny...

9

Odp: Budżet domowy - młoda para

Ty naprawdę kochasz takiego kolesia????
Bo on was raczej nie... yikes hmm

10

Odp: Budżet domowy - młoda para

Rozmawiałam z nim przed chwilą na ten temat. Stwierdził, że mam bardzo wygodnie teraz, bo niczym się nie przejmuję tylko opiekuję dzieckiem. Fakt, mam zapewnione spanie, jedzenie... nie muszę się za bardzo o to martwić, ale nie mam pieniędzy dla siebie, nic a nic. Oszczędności właśnie mi się kończą stad ten wątek i rozmyślanie co dalej.

Co ważne (bo może to wynika z jego dzieciństwa, wychowania?) powiedział, że on o wszystko musiał prosić, aby coś dostać, nic nie miał wciskane na siłę, więc i mi nie będzie wciskał. Będzie się wtedy czuł jak sponsor. Kiedy mu powiedziałam, że skoro by chciał to by mi po prostu dał, bo zna moje potrzeby i mówię o nich. W zamian miałabym być po prostu bardziej miła i nie stroić fochów. A na moją propozycję pracy, powiedział, że conajmniej przez rok mam wychowywać córkę a nie pracować teraz. I nie proszenie go o pieniądze w mojej sytuacji jest głupotą. Może i ma racje, ale nie wyobrażam sobie powiedzieć mu, potrzebuję na majtki, buty... bo na razie mam w czym chodzić, co prawda jest to stare dlatego chciałabym poczuć się lepiej i zadbać o siebie.

Nie wydaje mi się, że nas nie kocha. Inaczej widzi temat pieniędzy, a ja nie mam pojęcia w jaki sposób z nim rozmawiać żeby i jemu i mi było dobrze.

11

Odp: Budżet domowy - młoda para
marmolada1984 napisał/a:
martek00 napisał/a:

nasze smile

Ja mam wrażenie, że nie o pieniądze tu chodzi, naprawdę, tylko o zaburzone pojęcie czym jest wspólne życie i rodzina.

Niestety obydwoje nie mieliśmy dobrych wzorców.

12

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:
martek00 napisał/a:

nasze smile

Ja mam wrażenie, że nie o pieniądze tu chodzi, naprawdę, tylko o zaburzone pojęcie czym jest wspólne życie i rodzina.

Niestety obydwoje nie mieliśmy dobrych wzorców.

Pierniczenie. To znaczy to ważne ale dorosły człowiek jest po prostu tym kim chce.

13

Odp: Budżet domowy - młoda para
lifrinat napisał/a:

Pamiętaj, podstawa w życiu to niezależność.

No właśnie wydaje mi się, że chce mnie uzależnić od siebie. I będzie oczekiwał dozgonnej wdzięczności za podarunek. On boi się, że znów zostanie sam, że go zostawię, jak wtedy gdy byłam w ciąży.

Ja taka nie jestem, nie umiem... nie jestem, aż tak w kryzysowej sytuacji, myślę, że mogę poradzić sobie jakoś sama. Może to ja mam spaczone myślenie na ten temat?

14

Odp: Budżet domowy - młoda para
marmolada1984 napisał/a:
martek00 napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

Ja mam wrażenie, że nie o pieniądze tu chodzi, naprawdę, tylko o zaburzone pojęcie czym jest wspólne życie i rodzina.

Niestety obydwoje nie mieliśmy dobrych wzorców.

Pierniczenie. To znaczy to ważne ale dorosły człowiek jest po prostu tym kim chce.

Dlatego pytam jak to ma wyglądać, bo sama się w tym pogubiłam.

15

Odp: Budżet domowy - młoda para

To ma wyglądać tak, że on Tobie ma nie robić żadnej łaski! Bo żadnym żulem pod Biedroną nie jesteś, żeby się upraszać o zaspokojenie podstawowych potrzeb!
Jeśli czujesz wewnątrz, że to,co on pierniczy, nie jest fair- to masz rację.
Tak się nie robi ukochanej osobie. U nas był okres, że tylko ja zarabiałam na utrzymanie rodziny. I nawet mi nie przeszło przez głowę, że mogłabym coś takiego powiedzieć swojemu partnerowi.. takich używac usprawiedliwien, jak ten "twój".  Razem jedziemy na wózku i razem go ciągniemy.

Alimenty i nie daj sobą poniewierać. I dobrze, ze teraz masz wygodnie! Dlaczego nie? Życie z nim byłoby 3x gorsze. Teraz przynajmniej wasze dziecko nie ma styranej, zestresowanej, sponiewieranej matki, która się o majtki dopraszać musi. Troskliwośc to też jest cecha pożadana w związku. Świadczy o miłości i dbaniu o potrzeby drugiej strony.

16

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

Rozmawiałam z nim przed chwilą na ten temat. Stwierdził, że mam bardzo wygodnie teraz, bo niczym się nie przejmuję tylko opiekuję dzieckiem. Fakt, mam zapewnione spanie, jedzenie... nie muszę się za bardzo o to martwić, ale nie mam pieniędzy dla siebie, nic a nic. Oszczędności właśnie mi się kończą stad ten wątek i rozmyślanie co dalej.

Co ważne (bo może to wynika z jego dzieciństwa, wychowania?) powiedział, że on o wszystko musiał prosić, aby coś dostać, nic nie miał wciskane na siłę, więc i mi nie będzie wciskał. Będzie się wtedy czuł jak sponsor. Kiedy mu powiedziałam, że skoro by chciał to by mi po prostu dał, bo zna moje potrzeby i mówię o nich. W zamian miałabym być po prostu bardziej miła i nie stroić fochów. A na moją propozycję pracy, powiedział, że conajmniej przez rok mam wychowywać córkę a nie pracować teraz. I nie proszenie go o pieniądze w mojej sytuacji jest głupotą. Może i ma racje, ale nie wyobrażam sobie powiedzieć mu, potrzebuję na majtki, buty... bo na razie mam w czym chodzić, co prawda jest to stare dlatego chciałabym poczuć się lepiej i zadbać o siebie.

Nie wydaje mi się, że nas nie kocha. Inaczej widzi temat pieniędzy, a ja nie mam pojęcia w jaki sposób z nim rozmawiać żeby i jemu i mi było dobrze.

Zostaw go bo to jakiś psychopata.
Złóż wniosek o alimenty, weź tę pracę za 650zł, kończ studia.
Gdy dziecko trochę podrośnie, pójdzie do przedszkola to może wtedy na cały etat czy jakaś lepiej płatna się trafi.

17

Odp: Budżet domowy - młoda para

A ja mam też trochę wrażenie, że go boli, że Tobie jest wygodnie, a on musi zapieprzać sam itd. Tobie rodzice dogadzają i nie zostawią w potrzebie, mimo, że mąż powinien to teraz robić. Może on miał tak w rodzinie, ze musiał się troszczyć o wszystko sam i nikt mu nie pomagał.
Ale prawda też jest taka, że kasa uderza ludziom do głowy, dostajesz dobrą wypłatę, to zaczynasz inaczej myśleć, ta Twoja praca to pewnie dla niego zawracanie tyłka.

18

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

...nie mam pieniędzy dla siebie, nic a nic. Oszczędności właśnie mi się kończą stad ten wątek i rozmyślanie co dalej...

Podobno masz partnera, który na brak kasy raczej nie narzeka... Gdybyś nie pisała w taki sposób - miała pieniądze czy własne, czy od niego - można byłoby mówić, że "masz partnera". W świetle Twoich słów tego glusia nawet partnerem nazwać nie sposób...

martek00 napisał/a:

on o wszystko musiał prosić, aby coś dostać, nic nie miał wciskane na siłę, więc i mi nie będzie wciskał.

Czyli wyznaje tzw. rewanżyzm: mnie było źle, to niech i innym, nawet - jak tu - mojej kobiecie, a pośrednio i mojemu dziecku. Czyz nie? Akceptujesz i rozumiesz taką postawę? Wiesz, ja tego nie pojmuję. Bo według mnie, jesli ktoś myśli i ma serce, to zaznawszy jakichś niemiłych doświadczeń i problemów - stara się czegoś takiego innym oszczędzić, a szczególnie komuś bliskiemu...

martek00 napisał/a:

I nie proszenie go o pieniądze w mojej sytuacji jest głupotą. Może i ma racje, ale nie wyobrażam sobie powiedzieć mu, potrzebuję na majtki, buty...

Nie ma racji! To jego ... obowiązek dbać o Ciebie i Twoje potrzeby. Takie słowa, że masz "prosić" jest oczekiwaniem na Twoje korzenie się przed nim o ...jałmuznę. Pasuje Ci takie coś? Odpowiadają Ci takie relacje w tym niby związku?

martek00 napisał/a:

Nie wydaje mi się, że nas nie kocha. Inaczej widzi temat pieniędzy, a ja nie mam pojęcia w jaki sposób z nim rozmawiać żeby i jemu i mi było dobrze.

Nie da się przemówić komuś o takich priorytetach i takim ...rozumieniu "związku". To, co ten człowiek Tobie ofiaruje - według mnie - z "kochaniem" nie ma nic wspólnego. Ale ja to już człek starej daty i chyba zupełnie inne zachowania i uczucia nazywam tym słowem...

19

Odp: Budżet domowy - młoda para

Przecież ona u tych rodziców nie leży i pachnie tylko musi opiekować się noworodkiem. A noworodek to nie lalka tylko trzeba się zająć, karmić, przewijać, zapieprz cały dzień i w nocy też. A do tego studiuje to też musi się coś pouczyć. Koło siebie zadbać, dom ogarnąć.
Jemu właśnie jest wygodnie bo nie musi nic robić przy dziecku ani pieniędzy nawet na dziecko nie daje. Ma święty spokój.

A w niej chce wzbudzić poczucie winy, jak to jej dobrze a on tak nie miał.
Niedojrzały emocjonalnie gnojek, manipulant  i tyle.

20

Odp: Budżet domowy - młoda para

No tak, czuję, że coś nie gra.
Bo jesteśmy rodzina, a utrzymują mnie rodzice. I nie wyobrażam sobie sytuacji żeby oni musieli robić to jeszcze przez rok.
Teraz widzę to tak: kiedy nie pracuję, mam być u rodziców i to oni mają mnie utrzymywać, a kiedy zarabiam to możemy żyć razem bo dokładam się do budżetu rodzinnego.

On chciałby abym była bezpośrednia. On nie ma z tym problemu, żeby powiedzieć, że coś potrzebuje. Ostatnio rodzicielka zakupiła mu pare sprzętów domowych i sam jej powiedział, że chce. Więc może on po prostu tylko taką formę przekazu akceptuje od zawsze.

Nie sądziłam, ze z boku to aż tak złe wygląda.

21

Odp: Budżet domowy - młoda para

Z boku to wygląda jak skrajna patologia.

22

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

No tak, czuję, że coś nie gra.
Bo jesteśmy rodzina, a utrzymują mnie rodzice. I nie wyobrażam sobie sytuacji żeby oni musieli robić to jeszcze przez rok.
Teraz widzę to tak: kiedy nie pracuję, mam być u rodziców i to oni mają mnie utrzymywać, a kiedy zarabiam to możemy żyć razem bo dokładam się do budżetu rodzinnego.

On chciałby abym była bezpośrednia. On nie ma z tym problemu, żeby powiedzieć, że coś potrzebuje. Ostatnio rodzicielka zakupiła mu pare sprzętów domowych i sam jej powiedział, że chce. Więc może on po prostu tylko taką formę przekazu akceptuje od zawsze.

Nie sądziłam, ze z boku to aż tak złe wygląda.

A gdy rodziców zabraknie to gdzie pójdziesz w razie gdybyś straciła pracę, zachorowała?

Chcesz takiej przyszłości, ciągle w stresie, w niepewności jak on sie zachowa gdy nie będziesz w stanie na siebie zarobić?

23

Odp: Budżet domowy - młoda para
Kleoma napisał/a:

Chcesz takiej przyszłości, ciągle w stresie, w niepewności jak on sie zachowa gdy nie będziesz w stanie na siebie zarobić?

dokładnie!!! Uważasz, że to jest ok?
To wygląda naprawdę źle- i nie ma tu żadnych usprawiedliwień! Bo z Was dwojga, to on ma życie na całkowitym lajcie- full kasy, minimum zobowiązań.

24

Odp: Budżet domowy - młoda para

Nie lituj się nad nim, ni9e broń go , nie usprawiedliwiaj jego prymitywnego zachowania dzieciństwem i wychowaniem.

Normalny człowiek nie powiela w swoim dorosłym życiu tego co było złe. Bo nic dobrego z tego nie wychodzi.

Jeśli się kogoś kocha to nie chce się mu sprawić przykrości, poniżać go, upokarzać, podkreślać swoją wyższość w jakiejkolwiek dziedzinie.

A tu jak widać on wyładowuje na tobie wszystkie frustracje i traumy z dzieciństwa. W przyszłości może to samo co z tobą teraz robić z dzieckiem.
Chce się dowartościować zmuszając ciebie do pokazania jaka przy nim jesteś malutka.

Od takich ludzi trzeba się trzymać z daleka.

25

Odp: Budżet domowy - młoda para

bycie razem to nie kupowanie wszystkiego oddzielnie i rozliczanie sie   z kazdej zlotówki.
to żaden związek co Ty tam masz, nie rozumiem po co w ogole chcesz do niego zwrocić? bo masz z nim dziecko?

jak juz ktoś napisał- alimenty i żyj sama, znadziesz w koncu pracę i sie usamodzielnisz. jemu pojdzie w pięty że tak sie zachowywał i dostanie na co zasluzył.

on sie juz nie zmieni i zawsze będziesz nikim w tym zwiazku taka jest prawda. chcesz tak zyc to z nim bądź, chcesz zyc norlanie to zacznij życ sama i starac sie o lepsze jutro dla ciebie i dziecka

26

Odp: Budżet domowy - młoda para

Oczywiście, że nie chce takiej przyszłości, nie wyobrażam sobie tego.

Powiedział mi także, że kiedy on w przyszłości będzie potrzebował pomocy to wie, że ja mu nie pomogę, bo on teraz nie pomagał mi, bo nie chciałam pomocy.

27 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-02-18 20:44:51)

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

Oczywiście, że nie chce takiej przyszłości, nie wyobrażam sobie tego.

Powiedział mi także, że kiedy on w przyszłości będzie potrzebował pomocy to wie, że ja mu nie pomogę, bo on teraz nie pomagał mi, bo nie chciałam pomocy.

Szkoda czasu na dyskusje z takim osobnikiem.
Zachowuje się jakby był gimnazjalistą a nie ojciec dziecku.

Jeśli chcesz żyć normalnie i godnie to nie masz wyjścia tylko składać wniosek o alimenty jak najprędzej.

Nie skazuj swojego dziecka na życie z takim człowiekiem i na wieczną tułaczke od niego do dziadków gdy nie będziesz w stanie zarabiać lub za mało będziesz zarabiać.

28

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

Oczywiście, że nie chce takiej przyszłości, nie wyobrażam sobie tego.

Powiedział mi także, że kiedy on w przyszłości będzie potrzebował pomocy to wie, że ja mu nie pomogę, bo on teraz nie pomagał mi, bo nie chciałam pomocy.

Wiesz, ten drobny wpis powinien - gdybyś sama go dokładnie przeczytała - otworzyć Ci oczy by zrozumieć z kim jesteś...
Słowa "pomagać"... W związku z kimś będąc, a tym bardziej będąc i ...kochając nie ma czegoś takiego jak "pomaganie". Pomagać to można staruszce przejść przez jezdnię a nie własnej partnerce. Jezu... Już wcześniej pisałem, to powinna być z jego strony normalna zasada: Ty masz mniej lub wcale, on sporo - więc nie ma proszenia a jest normalne wspólne, bez czekania na prośby.
To upokarzające, abyś musiała się łasić o pieniądze w takiej sytuacji. Gdyby ten facet potrafił myśleć, miał choćby cień szacunku i uczucia do Ciebie -  to wiedziałby jak się zachowywać i co robić. To jednak tylko chłopiec, który nie ma zielonego pojęcia jeszcze o bardzo wielu sprawach...
Osobiście bardzo Ci się dziwię.

29

Odp: Budżet domowy - młoda para

Taa dla mnie pieniądze stoją NAD miłością.

30

Odp: Budżet domowy - młoda para

Takie wypominanie kobiecie jest 'tylko' buractwem.
Ale wypominanie,czyli de fakcto psychiczne dowalanie kobiecie w CIĄŻY jest tym samym czym kopanie po brzuchu, bo stres matki automatycznie ryje psychę dziecku.Więc tu sorry- nawet jakby był realny powód do jakichś pretensji, to morda w kubeł i odkładamy sprawę na 'po połogu', gdy ewentualne niesnaski ugodzą w samą kobietę.
Takie moje zdanie szowinistyczno zaściankowe.

31

Odp: Budżet domowy - młoda para
Nektarynka53 napisał/a:

Taa dla mnie pieniądze stoją NAD miłością.

możesz rozwinąć?

32

Odp: Budżet domowy - młoda para

Macie razem dziecko, więc myślę, że warto próbować.

Może policzcie ile potrzebujecie na jedzenie, dziecko i na twoje wydatki, załóżcie wspólne konto i niech on co miesiąc przesyła tą kwotę? Umówcie się, że jak pójdziesz do pracy to też się dołożysz, a teraz jasno daj mu do zrozumienia ile potrzebujesz miesięcznie i zobacz czy się zgodzi.

33

Odp: Budżet domowy - młoda para

no tak... stwierdził, że on nie będzie rozwiązywał moich problemów ze sobą i że nie będzie mnie utrzymywał, przy czym szyderczo się zaśmiał. Macie racje. Dzięki, obym tylko wytrwała i szła słuszną drogą.

34

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

no tak... stwierdził, że on nie będzie rozwiązywał moich problemów ze sobą i że nie będzie mnie utrzymywał, przy czym szyderczo się zaśmiał. Macie racje. Dzięki, obym tylko wytrwała i szła słuszną drogą.

tu nie ma sie nad czym zastanawiać. od jutra zacznij dzialac. oznajmij mu że to już koniec że nie masz po co wracać i tego ciagnąc, że zakladasz sprawe o alimenty a pozniej juz zacznij snuć sobie plany co do pracy i swojego życia. Wszystko pomalutku i Ci sie uda, jesli jestes na tyle mądra i odważna...

35

Odp: Budżet domowy - młoda para

A co, dzieciaczka sama sobie zmontowałaś? Załóż natychmiast sprawę o alimenty, sąd szybciutko wymaże mu z twarzy ten szyderczy uśmieszek.

Jakbym takiego gnoja dopadła, to bym zniszczyła psychicznie, przysięgam.

Nie waż się do niego wracać, bo czeka Cię tylko cierpienie i zero poczucia bezpieczeństwa.

36

Odp: Budżet domowy - młoda para

Wypominanie jest obrzydliwe, zwłaszcza takie, skoro się na to zgodził.

Mnie jednak zastanawia coś innego. Jak wyszło z tym, że on Cię utrzymuje? Z Waszym wspólnym mieszkaniem? Bo pojawiło się dziecko? Czy mieszkaliście razem już wcześniej i po prostu on Ci zaproponował, że będzie Cię utrzymywał?

37 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-02-19 01:12:31)

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Taa dla mnie pieniądze stoją NAD miłością.

możesz rozwinąć?

wkurzasz mnie dziewczyno swoja postawa,machnelas sobie dziecko z idiota i co,przyszlas do rodzicow zeby dorosla babe utrzymywali plus dziecko,a ojciec tego dziecka to co  CHRONISZ GO BO SIE BOISZ ZE CIE KOPNIE W DOOPE,A ON JUZ TO ZROBIL,WZAMIAN RODZICOW OBARCZASZ KOSZTAMI WYCHOWANIA SWEGO DZIECKA PODCZAS GDY BYCZYSKO PRZEKOMARZA SIE Z TOBA
BA WIECEJ ON  ROBI Z CIEBIE IDIOTKE
pojdziesz ty wreszcie po rozum do glowy i podasz tego pierdole o alimenty czy bedzies dalej tu jeczec ze majtek nie masz za co kupic,jak ci ne wstyd tak wykorzystywac rodzicow,zeby tylko on sie mial dobrze

38

Odp: Budżet domowy - młoda para

Rzeczywiscie to ten sam watek co drugi w tym dziale i ten sam problem, oczekiwan materialnych parnerow, wyduszania jednego z drugiego, walka o kontrole finansów i o niezaleznosc finansów. Moim zdaniem sprawa jest prosta. W kwestii nieznaleznosci finansowej trzeba ja sobie wypracować samemu. Np. z moim budzecie domowym wygląda to tak, ze czesc piniedzy idzie na zycie (wydaje glownie zona), czesc na oszczednosci (razem uzgadniamy na co wydajemy ale nie zawsze), czesc każdy ma do swojej dyspozycji. Kiedy jedno nie pracuje to niestety nie ma wtedy tych dodatkowych pieniędzy do swojej dyspozycji nawet jeśli drugie ma a wszelkie zakupy indywidualne np. buty robi się z puli wspólnych oszczednosci albo na zasadzie prezentu z puli idywidualnej ale na zasadzie dobrowolnosci. Wogole nie ma możliwości kontroli tej puli indywidualnej zadnego z nas przez żadne z nas. Jest to jakiś element niezaleznosci która oboje cenimy.

Polecam tutaj reklamę banku slaskiego i podstawowy fakt ze trzeba mieć własne srodki żeby nie siedzieć u kogos w kieszeni. Mnie kontrola partnera który więcej zarabia pachnie jednak zwykla zazdroscia i kontrola. Problemu raczej nie ma jeśli partner przeznacza te srodki na wspólne rzeczy a jest jeśli szasta tym, kiedy można w cos inwestować.

Wogole problem "wspólnych" finansów w związku jest problemem zlozonym i sa rozne rozwiązania, wypracowane przez poszczególne pary. Nie ma jednego slusznego.

W np. konkretnej sytuacji kiedy chcesz nowe buty to możesz poprosić partnera o prezent, sama zaoszczedzic, lub zarobić albo zdecydować się na tansze lub chodzic w starych.

Zdanie kobiet tutaj jest dla mnie nieadekwatne. Tutaj jest kwestia kontroli, pozyzji w związku a kontrola finansów zawsze taka daje. Jedni zgadzają się na taka kontrole parnera, inni nie, jeszcze inni wypracowują jakiś kompromis.

39

Odp: Budżet domowy - młoda para

Jestem wielką zwolenniczką całkowitej niezależności finansowej kobiet.
Jednak przytoczone w tym wątku wypowiedzi tegoż pana sugerują, że ma on mocno niecodzienne podejście do finansów w związku. Rozpatrywanie finansów w kategorii pomagania, proszenia, wdzięczności to podejście diametralnie różne od podejścia autorki - kobiety, która miałaby z nim być w związku i na co dzień mierzyć się z tym podejściem.

40

Odp: Budżet domowy - młoda para

To nie jest tak, że mu zazdroszczę. Cieszę się, że spełnia swoje marzenia i kupił sobie auto takie jakie dawno chciał, buty itd. Zaoszczędził, zarobił, więc ma. Mieszkaliśmy razem wcześniej i nigdy się nie czepiałam o to, nie miałam prawa, jego to jego i dobrze, że radzi sobie w życiu. Mi chodzi konkretnie o podział finansowy w domu. Wiem, że każdy ma inne zdanie i podejście. Chciałabym jak najbardziej zdrowo do tego podejść, bo kiedy spędzamy ze sobą weekend i za zakupy zapłacił on lub po połowie, czasem nawet tylko ja i spędzamy razem czas, gotujemy to jest cudownie. Problem zaczyna się tam gdzie zaczyna się temat pieniędzy. Kiedy miałam swoje oszczędności i nie czułam potrzeby brania od niego było dobrze. Widać on ceni niezależność kobiet. Sama chciałabym się usamodzielnić finansowo, dlatego znalazłam pracę na pół etatu na początek w wieczornych godzinach, kiedy on byłby już w domu. Nie wiem gdzie miałabym włożyć te pieniądze, sądzę, że w jedzenie, siebie i częściowo dziecko. Rozmawiałam z nim i chyba nie do końca spodobał mu się ten pomysł, widocznie wygodnie mu tak jak jest teraz, kiedy jest sam. Bo zamieszkanie razem wymagałoby dużo więcej obowiązków z jego i mojej strony. Ja nie miałabym przez cały dzień pomocy mamy i nikogo znajomego wokół siebie w mieście, a on wieczorami musiałby zajmować się dzieckiem a nie odpoczywać czy zajmować hobby.

W takich sytuacjach widać komu na czym zależy. No trudno. On widzi to tak : teraz ja zajmuje się dzieckiem i jestem u rodziców, robię jakieś kursy (skąd pieniądze na nie?), po roku dziecko do żłobka a ja do pracy i mieszkamy razem. Trudny charakter ma, ale porozmawiam z nim spokojnie, tylko tyle mogę zrobić. Może to doprowadzi jednak do kompromisu.

41 Ostatnio edytowany przez martek00 (2015-02-19 14:23:30)

Odp: Budżet domowy - młoda para
Eileen napisał/a:

Wypominanie jest obrzydliwe, zwłaszcza takie, skoro się na to zgodził.

Mnie jednak zastanawia coś innego. Jak wyszło z tym, że on Cię utrzymuje? Z Waszym wspólnym mieszkaniem? Bo pojawiło się dziecko? Czy mieszkaliście razem już wcześniej i po prostu on Ci zaproponował, że będzie Cię utrzymywał?

Mieszkaliśmy razem wcześniej. Dwa miesiące przed zajściem w ciąże straciłam pracę i przez 2-3 miesiące tylko on płacił za meiszkanie, a za jedzenie ja, czasami dokupował coś droższego lub zachcianki, jeżeli takowe miał typu piwo, pizza. Chociaż zdarzało się, że ja też to kupowałam, piwo dla niego, bo ja nie jestem zwolenniczką picia w  tygodniu dla relaksu. Szukałam pracy jednak albo jemu albo mi nie odpowiadała. Nie chciał, żebym pracowała fizycznie za marne grosze. Chodziłam na rozmowy. Poźniej miałam do zdania ważny egzamin, więc się uczyłam, i 3 tygodnie później rozstaliśmy się z jego winy. Wyprowadziłam się do rodziców, bo w sumie powiedział, że nie ma już w jego domu dla mnie miejsca. W niedalekim czasie przeprosił i okazało się, że jestem w 10 tygodniu ciąży, więc dałam szansę. Pomieszkiwałam u niego weekendami, ale nie przeprowadziłam się na stałe. Później wynajął większe mieszkanie i w -5-6 miesiącu ciąży miałam się przeprowadzić, ale zaczęło się psuć, był sfrustrowany, ze tylko on zarabia i czepiał się o wszystko. Zabrałam resztę rzeczy i wyprowadziłam.

Nie byłam idealna, powinnam wtedy brać jakąkolwiek pracę i być niezależna finansowo, teraz byłoby dużo prościej. Teraz wiem, że to był wielki błąd.

42

Odp: Budżet domowy - młoda para

Śledzę wątek parasolki o podobnym problemie. I kiedy on miał 2 samochody i jeden mi proponował na chwilę dać, stwierdził, że może go później sprzedać to odmówiłam. Nie był mi potrzebny aż tak bardzo, wolałam żeby sprzedał go już, kiedy jeszcze się trzyma w miarę dobrze i zainwestował pieniądze np. w swój nowy. Wolałabym zarobić na swój pierwszy samochód - większa satysfakcja i wiadomo co swoje to swoje, bez stresu. Wiadomo, że gdybym spowodowała stłuczkę jego samochodem musiałabym za to zapłacić, a nie stać mnie było w tamtym momencie na branie takiej odpowiedzialności. Ułatwił by mi życie, ale daję radę też bez niego, tak jak do tej pory.

Nie jestem naciągaczem. Nie bronię go tylko próbuję zrozumieć, bo każdy jest człowiekiem i widzę, że w kwestii finansów on ma problem, w dzieciństwie mial bardzo mało, później też musiał sobie sam radzić dlatego takie wyjście uważa za słuszne. Szukam rozwiązania w naszym przypadku, bo wiem, że istnieje sensowne wyjście.

43

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

Szukam rozwiązania w naszym przypadku, bo wiem, że istnieje sensowne wyjście.

Jakąkolwiek nadzieję daje jedynie bardzo skrupulatne opracowanie podziału finansów. Kto, ile, za co. Niestety, zawsze pozostanie to widmo "pomocy" i "wdzięczności". Musiałabyś się bardzo mocno na ten temat uodpornić. Do tego szybciutko osiągnąć niezależność finansową i przenigdy nie pozwolić sobie na jej utracenie.

Ktoś wcześniej napisał, że widzi w takich sytuacjach próbę kontrolowania osoby lepiej zarabiającej przez słabo zarabiającą. Ja tu widzę coś zupełnie odwrotnego. Facet ma pieniądze i, za ich pomocą, próbuje manipulować pozostałymi aspektami życia (bynajmniej nie swojego). Jeśli macie tak bardzo rozdzielone sprawy finansowe - nie wolno Ci pozwolić na to, żeby on decydował na co Ty wydajesz swoje pieniądze, ani też do jakiej pracy możesz iść, czy też kiedy masz do niej pójść. Myśl wyłącznie o sobie - żeby jak najszybciej zapewnić byt sobie i dziecku. Zresztą możliwe, że wtedy wasze stosunki się unormują.

44

Odp: Budżet domowy - młoda para

Vinnga - Dziękuję za odpowiedz, masz rację. wink

45 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-19 15:47:56)

Odp: Budżet domowy - młoda para
vinnga napisał/a:
martek00 napisał/a:

Szukam rozwiązania w naszym przypadku, bo wiem, że istnieje sensowne wyjście.

Jakąkolwiek nadzieję daje jedynie bardzo skrupulatne opracowanie podziału finansów. Kto, ile, za co. Niestety, zawsze pozostanie to widmo "pomocy" i "wdzięczności". Musiałabyś się bardzo mocno na ten temat uodpornić. Do tego szybciutko osiągnąć niezależność finansową i przenigdy nie pozwolić sobie na jej utracenie.

Ktoś wcześniej napisał, że widzi w takich sytuacjach próbę kontrolowania osoby lepiej zarabiającej przez słabo zarabiającą. Ja tu widzę coś zupełnie odwrotnego. Facet ma pieniądze i, za ich pomocą, próbuje manipulować pozostałymi aspektami życia (bynajmniej nie swojego). Jeśli macie tak bardzo rozdzielone sprawy finansowe - nie wolno Ci pozwolić na to, żeby on decydował na co Ty wydajesz swoje pieniądze, ani też do jakiej pracy możesz iść, czy też kiedy masz do niej pójść. Myśl wyłącznie o sobie - żeby jak najszybciej zapewnić byt sobie i dziecku. Zresztą możliwe, że wtedy wasze stosunki się unormują.

Dokładnie jak najszybciej musisz stać się niezależną finansowo kobietą. Teraz jest źle, a może być jeszcze gorzej.

Jeśli tworzy się rodzinę to są wspólne fundusze. U mnie obie wypłaty się dodaje i z tego wydziela się pieniądze na poszczególne wydatki (u mnie jakoś działa bez kłótni, ALE do tego nie można być EGOISTĄ i nie liczyć kto w tym miesiącu dostał wyższą premię i/lub miał wyższe przychody z jakiegoś tytułu). Mój mąż ma o wiele kosztowniejsze hobby to mam Mu tego zabronić, bo ściskałoby mi 4 litery, że On musi więcej wydać w tym sektorze, niż ja!? Nie, wręcz przeciwnie rozumiem to w 100%. A Twój chłop ma właśnie takie podejście - ściska Mu już chyba wszystko poza 4 literami kiedy myśli, że z WŁASNEJ WOLI MUSIAŁBY KOMUŚ (no w sumie osobie, którą NIBY kocha) COŚ DAĆ BEZ JAŁMUŻNY. Tak Sam od Siebie. On nie potrafi stworzyć jakiejkolwiek wspólnoty, wręcz zachowuje się jakby przygotowywał się do rozejścia - jak najmniej wydać na Nią/Jej problemy nie mój problem, bo i tak odejdzie/nie jest to relacja na dłużej. Zastanów się...
No i w sumie pominęłam, że może (no jak dla mnie w 80% jest) jest to typ toksyka, który dodatkowo czerpie satysfakcję z własnych działań?
Więc wokół czego kręci się Wasz związek pieniędzy, czy miłości?

46 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-02-19 16:01:51)

Odp: Budżet domowy - młoda para
maniek_z_maniek napisał/a:

Rzeczywiscie to ten sam watek co drugi w tym dziale i ten sam problem, oczekiwan materialnych parnerow, wyduszania jednego z drugiego, walka o kontrole finansów i o niezaleznosc finansów. Moim zdaniem sprawa jest prosta. W kwestii nieznaleznosci finansowej trzeba ja sobie wypracować samemu. Np. z moim budzecie domowym wygląda to tak, ze czesc piniedzy idzie na zycie (wydaje glownie zona), czesc na oszczednosci (razem uzgadniamy na co wydajemy ale nie zawsze), czesc każdy ma do swojej dyspozycji. Kiedy jedno nie pracuje to niestety nie ma wtedy tych dodatkowych pieniędzy do swojej dyspozycji nawet jeśli drugie ma a wszelkie zakupy indywidualne np. buty robi się z puli wspólnych oszczednosci albo na zasadzie prezentu z puli idywidualnej ale na zasadzie dobrowolnosci. Wogole nie ma możliwości kontroli tej puli indywidualnej zadnego z nas przez żadne z nas. Jest to jakiś element niezaleznosci która oboje cenimy.

Polecam tutaj reklamę banku slaskiego i podstawowy fakt ze trzeba mieć własne srodki żeby nie siedzieć u kogos w kieszeni. Mnie kontrola partnera który więcej zarabia pachnie jednak zwykla zazdroscia i kontrola. Problemu raczej nie ma jeśli partner przeznacza te srodki na wspólne rzeczy a jest jeśli szasta tym, kiedy można w cos inwestować.

Wogole problem "wspólnych" finansów w związku jest problemem zlozonym i sa rozne rozwiązania, wypracowane przez poszczególne pary. Nie ma jednego slusznego.

W np. konkretnej sytuacji kiedy chcesz nowe buty to możesz poprosić partnera o prezent, sama zaoszczedzic, lub zarobić albo zdecydować się na tansze lub chodzic w starych.

Zdanie kobiet tutaj jest dla mnie nieadekwatne. Tutaj jest kwestia kontroli, pozyzji w związku a kontrola finansów zawsze taka daje. Jedni zgadzają się na taka kontrole parnera, inni nie, jeszcze inni wypracowują jakiś kompromis.

Nie mówię, że jest jeden słuszny, ale wiesz, jak partner ma lepszą sytuację, sobie kupuje co najlepsze, a kobieta żyje w biedzie, bo on się nie zainteresuje to jak to nazwać? Zwłaszcza, że sytuacja szczególna jak jest w ciąży. A co jakby była ciąża zagrożona? A jak Twoja żona naprawdę nie może chwilowo zarabiać? Wyliczasz jej skrupulatnie te buty? No chyba nie, dajesz jej jak piszesz z puli oszczędności i już. Chyba nie kazałbyś jej żyć w biedzie, a sam jak pan, bo akurat, by nie mogła pracować? Taki przykład. Jasne, niezależność też, ale są sytuacje szczególne, a wyliczanie wtedy każdego grosza, a partnerka nie ma w czym chodzić - no dla mnie to jest chamstwo. Przy czym oczywiście niezależność nie mówię, że zła, sama szukam stałej pracy, ale też w kochającym się związku no ciąża to szczególna sytuacja, powinien poczekać z pretensjami do czasu połogu. Kobiety w ciąży i tak do pracy by już za bardzo nikt nie przyjął. A oczywiście po połogu mogłaby pójść do pracy i sama pisała, że chce.

47

Odp: Budżet domowy - młoda para
truskaweczka19 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Rzeczywiscie to ten sam watek co drugi w tym dziale i ten sam problem, oczekiwan materialnych parnerow, wyduszania jednego z drugiego, walka o kontrole finansów i o niezaleznosc finansów. Moim zdaniem sprawa jest prosta. W kwestii nieznaleznosci finansowej trzeba ja sobie wypracować samemu. Np. z moim budzecie domowym wygląda to tak, ze czesc piniedzy idzie na zycie (wydaje glownie zona), czesc na oszczednosci (razem uzgadniamy na co wydajemy ale nie zawsze), czesc każdy ma do swojej dyspozycji. Kiedy jedno nie pracuje to niestety nie ma wtedy tych dodatkowych pieniędzy do swojej dyspozycji nawet jeśli drugie ma a wszelkie zakupy indywidualne np. buty robi się z puli wspólnych oszczednosci albo na zasadzie prezentu z puli idywidualnej ale na zasadzie dobrowolnosci. Wogole nie ma możliwości kontroli tej puli indywidualnej zadnego z nas przez żadne z nas. Jest to jakiś element niezaleznosci która oboje cenimy.

Polecam tutaj reklamę banku slaskiego i podstawowy fakt ze trzeba mieć własne srodki żeby nie siedzieć u kogos w kieszeni. Mnie kontrola partnera który więcej zarabia pachnie jednak zwykla zazdroscia i kontrola. Problemu raczej nie ma jeśli partner przeznacza te srodki na wspólne rzeczy a jest jeśli szasta tym, kiedy można w cos inwestować.

Wogole problem "wspólnych" finansów w związku jest problemem zlozonym i sa rozne rozwiązania, wypracowane przez poszczególne pary. Nie ma jednego slusznego.

W np. konkretnej sytuacji kiedy chcesz nowe buty to możesz poprosić partnera o prezent, sama zaoszczedzic, lub zarobić albo zdecydować się na tansze lub chodzic w starych.

Zdanie kobiet tutaj jest dla mnie nieadekwatne. Tutaj jest kwestia kontroli, pozyzji w związku a kontrola finansów zawsze taka daje. Jedni zgadzają się na taka kontrole parnera, inni nie, jeszcze inni wypracowują jakiś kompromis.

Nie mówię, że jest jeden słuszny, ale wiesz, jak partner ma lepszą sytuację, sobie kupuje co najlepsze, a kobieta żyje w biedzie, bo on się nie zainteresuje to jak to nazwać? Zwłaszcza, że sytuacja szczególna jak jest w ciąży. A co jakby była ciąża zagrożona? A jak Twoja żona naprawdę nie może chwilowo zarabiać? Wyliczasz jej skrupulatnie te buty? No chyba nie, dajesz jej jak piszesz z puli oszczędności i już. Chyba nie kazałbyś jej żyć w biedzie, a sam jak pan, bo akurat, by nie mogła pracować? Taki przykład. Jasne, niezależność też, ale są sytuacje szczególne, a wyliczanie wtedy każdego grosza, a partnerka nie ma w czym chodzić - no dla mnie to jest chamstwo. Przy czym oczywiście niezależność nie mówię, że zła, sama szukam stałej pracy, ale też w kochającym się związku no ciąża to szczególna sytuacja, powinien poczekać z pretensjami do czasu połogu. Kobiety w ciąży i tak do pracy by już za bardzo nikt nie przyjął. A oczywiście po połogu mogłaby pójść do pracy i sama pisała, że chce.

Ja się w 100% zgadzam, niestety niektórzy musieliby znaleźć się w podobnej sytuacji (najlepiej gdyby Panowie musieli borykać się z ciążą i jej biologicznymi ubocznymi skutkami), aby w ogóle to zrozumieć.
Wy naprawdę myślicie, że kobieta marzy o tym, aby być zależną finansowo w takiej sytuacji? Niestety jedyne rozwiązanie to NIE ZACHODZIĆ W CIĄŻĘ.

48

Odp: Budżet domowy - młoda para

Autorko, a czy partner płaci alimenty na dziecko ?

Opieka nad dzieckiem jest bardzo kosztowna, zobacz ile kosztuje wynajęcie opiekunki na 8 godzin - skoro to obowiązek obojga rodziców, proponuję Ci egzekwować tą kwotę od ojca dziecka - Ty swój obowiązek spełniasz pozostałe godziny z doby skoro nie mieszkacie razem.
Wtedy będzie kasa na kursy , i na inne rzeczy.
Nie wymagając alimentów dla dziecka krzywdzisz je - dziecko ma prawo do takich samych warunków jak rodzice- skoro tatuś taki zaradny i nieźle sytuowany .. to niech podzieli się z dzieckiem.

Gdyby facetowi zależało na Was to by zrobił wszystko .. wiele,  byście byli razem, ma warunki , stać go na utrzymanie rodziny .. ale  pasuje mu bzykanko bez zobowiązań.. dziecko na kilka godzin...i bez konsekwencji .
O Ciebie nie dba ..a myślisz że o dziecko będzie ?? maleństwo ma się prosić tatusia o kasę na mleko ???

Potraktuj go tak jak on Ciebie - finansowo .

Chcesz dobrze , ale z egoistą i materialistą nie uda się ... wiem co mówię .

49

Odp: Budżet domowy - młoda para

Ale on go kocha, co tam dziecko będzie pracować nawet kosztem dziecka żeby pan i władca był zadowolony

50

Odp: Budżet domowy - młoda para

Alimentów nie płaci, kupił wózek, pamperersy, parę rzeczy jeszcze...
Na razie dziecko oprócz mleka (nie karmię już niestety piersią), pampersów, chusteczek nie potrzebuje wiele.
koszt opiekunki 8 godzin dziennie wynosi jakies 1120. Sporo, na pewno nie zgodzi się na taki układ.

51 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-02-19 17:45:56)

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

Alimentów nie płaci, kupił wózek, pamperersy, parę rzeczy jeszcze...
Na razie dziecko oprócz mleka (nie karmię już niestety piersią), pampersów, chusteczek nie potrzebuje wiele.
koszt opiekunki 8 godzin dziennie wynosi jakies 1120. Sporo, na pewno nie zgodzi się na taki układ.

a Ty się zgadzasz na taki jak jest ?
Moja droga, on ma wybór- albo praca nad sobą żeby były szanse tworzyć rodzinę ..albo straci WAS-  dziecko nie potrzebuje wiele???? dom , ogrzewanie , leki , lekarza ,  ubrania , dojazdy na wizyty lekarskie - kto za to płaci ??? Twoi rodzice ?
A gdyby ich nie było ?
To że rodzice Ciebie i dziecko utrzymują to ich dobra wola , żaden obowiązek - bo jesteś dorosła .
Ale to nie oznacza że panicz ma na tym korzystać.


Powtarzam kolejny raz- do niego liczby i kwoty tylko przemawiają - więc mów w jego języku.

Moja siostra przez 12 lat żyła z takim panem jak Twój - jego frustracja " finansami " udzieliła się ich córce, był nerwowy nie tylko dla zony ale i do dziecka.
.... Siostra pracowała , na przysłowiowych rzęsach stawała żeby było dobrze... jak zepsuła się pralka to jej powiedział - że on nie potrzebuje, może swoje rzeczy prać w rękach ".. siostra kupiła sama, a jej mąż kupił sobie  quada ...mówiła tak jak Ty.. Przecież wymarzony, niech ma ... i tak ze wszystkim było...  dawał 150 zł na miesiąc - na dziecko - opłaty , rachunki , naprawy wszystko kazał płacić na pół ... oczywiście prace domowe należały do żony, opieka nad dzieckiem do żony...
Teraz się rozwodzą - bo siostra rozumiała i wybaczała że o nią nie dba ...  ale jak zrobił jej awanturę ..kolejna zresztą /.. że zabiera ich córkę na basen a od niego bierze kasę -" skoro Cię stać na przyjemności to więcej kasy Ci nie dam " ... przelała jej się czara .

Tacy ludzie się nie zmieniają - a im więcej mają tym bardziej uruchamia im się "MOJE MOJE " i tylko moje

52

Odp: Budżet domowy - młoda para

No tak, to prawda. Nie przywiązywałam wagi do tych kosztów, które są jak najbardziej słuszne.
Nie chce wojny, nie lubię walczyć, a zapowiada się na masakrę.

53

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

No tak, to prawda. Nie przywiązywałam wagi do tych kosztów, które są jak najbardziej słuszne.
Nie chce wojny, nie lubię walczyć, a zapowiada się na masakrę.

Musisz być twarda , bo to nie tylko o Ciebie chodzi ale przede wszystkim o dziecko . Wy możecie się rozstać , każdy mieć swoje życie- ale dziecko zawsze będzie już z nim związane.
Jesteś młoda , patrzysz przez okulary zakochania - ale życie nie jest różowe .
Myślę że doskonale wiesz że życie z tym panem to problem, ale szukasz rozwiązania by "wilk był syty i owca cała "..tyle że ten wilk chce być wilkiem...
Jeśli nie będziesz od początku stawiała wymagań , później będzie coraz trudniej.

Pisałaś że on nie zgodzi się na taki układ- to zapytaj jak on widzi waszą przyszłość - dziecko, Ty , on... ???

Bo takie stawianie sprawy , że teraz mieszkaj z rodzicami ( czyli niech oni ponoszą koszty i trudy opieki ) a później jak mała do żłobka to Ty do pracy i wtedy możemy razem mieszkać bo będziesz płacić ! to wiesz..na relacje koleżeńskie , lokatorskie a nie dla związku.
Zobacz jaki on jest już teraz - nie boli go strata roku z życia dziecka (weekendowy tatuś raczej mało z tego będzie widział ) , bo ważniejsza jest kasa ... Już teraz wasze dziecko nie jest priorytetem .. i myślisz że kiedyś się nim stanie ???
wątpię .. raczej zbędnym kosztem co to ciągle czegoś chce... Ciebie tak potraktował ... wywalił prawie z domu jak nie miałaś kasy.. i nie ważne że w ciąży byłaś.
On  się nadaje do leczenia ... nie do związku ..

54 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-19 18:52:57)

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:

No tak, to prawda. Nie przywiązywałam wagi do tych kosztów, które są jak najbardziej słuszne.
Nie chce wojny, nie lubię walczyć, a zapowiada się na masakrę.

Oczywiście jeśli chodziłoby TYLKO O CIEBIE to rób co chcesz. Ale walczysz też o zdrowie dziecka, pamiętaj o tym. Niestety gdyby w życiu spotykało się samych empatycznych i nieegoistycznych ludzi to by było za nudno tongue.
Tak jak chceuciekacstad dobrze zauważyła On nie nadaję się do poważnego związku, najwyżej do nastoletniego związku gdzie każdy mieszka z rodzicami. No i nie jestem pewna czy na 100% nie widziałaś jakichkolwiek oznak Jego prawdziwego charakteru hmm, chyba czegoś nie chciałaś dostrzec.

55

Odp: Budżet domowy - młoda para
Nektarynka53 napisał/a:
martek00 napisał/a:

No tak, to prawda. Nie przywiązywałam wagi do tych kosztów, które są jak najbardziej słuszne.
Nie chce wojny, nie lubię walczyć, a zapowiada się na masakrę.

Oczywiście jeśli chodziłoby TYLKO O CIEBIE to rób co chcesz. Ale walczysz też o zdrowie dziecka, pamiętaj o tym. Niestety gdyby w życiu spotykało się samych empatycznych i nieegoistycznych ludzi to by było za nudno tongue.
Tak jak chceuciekacstad dobrze zauważyła On nie nadaję się do poważnego związku, najwyżej do nastoletniego związku gdzie każdy mieszka z rodzicami. No i nie jestem pewna czy na 100% nie widziałaś jakichkolwiek oznak Jego prawdziwego charakteru hmm, chyba czegoś nie chciałaś dostrzec.

Oczywiście poznałam się na nim. Ale obiecywał złote góry, więc dałam szansę. Ale ta sytuacja z pracą pokazała jaki on jest i czego chce. faktycznie weekendowe widzenia z dzieckiem, mieszkanie, dobre obiadki u teściów i niezobowiązujące życie na codzien w tygodniu - no kurde żyć nie umierać, i jeszcze mi mówi, że to ja mam super a on tak źle bo mieszka sam, tęskni i się nudzi.

56

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
martek00 napisał/a:

No tak, to prawda. Nie przywiązywałam wagi do tych kosztów, które są jak najbardziej słuszne.
Nie chce wojny, nie lubię walczyć, a zapowiada się na masakrę.

Oczywiście jeśli chodziłoby TYLKO O CIEBIE to rób co chcesz. Ale walczysz też o zdrowie dziecka, pamiętaj o tym. Niestety gdyby w życiu spotykało się samych empatycznych i nieegoistycznych ludzi to by było za nudno tongue.
Tak jak chceuciekacstad dobrze zauważyła On nie nadaję się do poważnego związku, najwyżej do nastoletniego związku gdzie każdy mieszka z rodzicami. No i nie jestem pewna czy na 100% nie widziałaś jakichkolwiek oznak Jego prawdziwego charakteru hmm, chyba czegoś nie chciałaś dostrzec.

Oczywiście poznałam się na nim. Ale obiecywał złote góry, więc dałam szansę. Ale ta sytuacja z pracą pokazała jaki on jest i czego chce. faktycznie weekendowe widzenia z dzieckiem, mieszkanie, dobre obiadki u teściów i niezobowiązujące życie na codzien w tygodniu - no kurde żyć nie umierać, i jeszcze mi mówi, że to ja mam super a on tak źle bo mieszka sam, tęskni i się nudzi.

Ja przez moje doświadczenia , staram się być egoistą - bo to jest zdrowe w relacjach gdzie druga osoba tylko bierze ... ale to nie jest rodzina , nie jest związek - raczej umowa wzajemnych korzyści... tylko co wtedy gdy korzyści zabraknie ? Wywali Cię z dzieckiem ??? bo np. stracisz pracę ? Albo dziecko zachoruje ????

Masz bardzo wyraźne obrazy  jego charakteru- tego   jak było.. nie potrzeba dużej wyobraźni żeby zobaczyć jak źle może jeszcze być...

Martek - teraz musisz walczyć o dobre życie dla swojej córki .. dla siebie również.
Ja nigdy nie byłam zdania , że kobieta powinna siedzieć w domu a tylko facet zarabiać- ale nawet jeśli ktoś tak ma , to praca w domu jest bardziej uciążliwa niż etat - a niedoceniana i nieopłacana ...
Dlaczego mało ludzi ma pomoce domowe ? sprzątaczki? opiekunki ? kucharki ? - bo ich nie stać na to ... czyli ile taka kobieta zajmująca się domem i dzieckiem oszczędza ? ??? smile

Martek, może niech pan Ci płaci za to co wyżej, a Ty z tej kasy będziesz płacić połowę czynszu ... plus usługi seksualne ..to dopiero jest w cenie smile będziesz miała na ekstra wydatki .
heh ... jak kuba bogu tak bóg kubie smile przecież on za wszystko chce od Ciebie kasy .. więc Ty możesz podobnie smile

57 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-19 19:18:27)

Odp: Budżet domowy - młoda para
martek00 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
martek00 napisał/a:

No tak, to prawda. Nie przywiązywałam wagi do tych kosztów, które są jak najbardziej słuszne.
Nie chce wojny, nie lubię walczyć, a zapowiada się na masakrę.

Oczywiście jeśli chodziłoby TYLKO O CIEBIE to rób co chcesz. Ale walczysz też o zdrowie dziecka, pamiętaj o tym. Niestety gdyby w życiu spotykało się samych empatycznych i nieegoistycznych ludzi to by było za nudno tongue.
Tak jak chceuciekacstad dobrze zauważyła On nie nadaję się do poważnego związku, najwyżej do nastoletniego związku gdzie każdy mieszka z rodzicami. No i nie jestem pewna czy na 100% nie widziałaś jakichkolwiek oznak Jego prawdziwego charakteru hmm, chyba czegoś nie chciałaś dostrzec.

Oczywiście poznałam się na nim. Ale obiecywał złote góry, więc dałam szansę. Ale ta sytuacja z pracą pokazała jaki on jest i czego chce. faktycznie weekendowe widzenia z dzieckiem, mieszkanie, dobre obiadki u teściów i niezobowiązujące życie na codzien w tygodniu - no kurde żyć nie umierać, i jeszcze mi mówi, że to ja mam super a on tak źle bo mieszka sam, tęskni i się nudzi.

Powiem Ci tak On jest egoistą, więc Jego pragnienia i perspektywy na przyszłość są number one. Może to być trudne, ale przestań przejmować się Jego uczuciami w sytuacji, gdy On ma Ciebie w poważaniu. Walcz o Swoje, bo On będzie robił to samo.
Myślisz, że gdyby myślał poważnie o Waszym związku i Tobie STRASZYŁBY Ciebie odebraniem dziecka, zamiast zaproponować rozwiązanie sytuacji!? No proszę Ciebie. W tym związku jest tylko jedna osoba, którą szanuje - SIEBIE.
Z zasady nie pcha się tam, gdzie nas się nie chce prawda?
No i właśnie wielki Pan NIE POTRAFI WYLICZYĆ ILE TY MUSISZ wydawać. Dziwne no nie?

58

Odp: Budżet domowy - młoda para

Wiele mądrych rad już dostałaś, więc zadam pytanie - jak sobie wyobrażasz sytuację, w której załóżmy, poważnie zachorujesz, będziesz miała wypadek i będziesz musiała długo dochodzić do siebie, przejść jakieś rehabilitacje itp? Znowu odda Cię do rodziców jak zbędny balast? A jak rodziców zabraknie? A może zawinie żagle i po prostu odejdzie? Wnioski wyciągnij sama. To jest człowiek nadający się do życia w pojedynkę, bo on po prostu nie lubi dzielić się tym, co ma, gadka o tym, że wystarczy INACZEJ POPROSIĆ jest mydleniem oczu moim zdaniem.

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Budżet domowy - młoda para

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026