Piszę tutaj ponieważ to już jest chyba moja ostatnia deska ratunku. Poniżej krótsza i dłuższa wersja mojego problemu.
Moja dziewczyna po pierwszym i każdym następnym nieudanym (wg niej nieudanym) zbliżeniu zadręcza się i twierdzi że problem leży w tym że nie podoba mi się jej ciało, jest depresyjna, bardzo smutna i zmienia się nie do poznania. Co mam robić, mówić żeby mi uwierzyła że tak nie jest? Próbowałem już wszystkiego.
Dłuższa wersja,
Ponad rok temu poznałem śliczną, ale znacznie młodszą ode mnie dziewczynę. Praktycznie od razu nawiązaliśmy wspólny kontakt i do niedawna nie wyobrażaliśmy sobie dnia bez wiadomości do siebie (były ciche dni ale tego nie liczę). Przez pół roku było jak z bajki, rozmowy 24/7 itd, dosłownie dziewczyna idealna dla mnie, taka z którą mógłbym przetrwać całe życie, ona również twierdziła że jestem pierwszą i największą miłością jej życia. Widywaliśmy się rzadko bo nie byliśmy w stanie oboje ale dawaliśmy radę, po pół roku pierwszy kryzys i jej bezpodstawne oskarżenia o to że widuje się z innymi (to nie miało miejsca), udało się to przetrwać i było ok. Po pół roku zbliżyliśmy się do siebie i zaczęły się problemy ponieważ mam problem z prezerwatywami, kochaliśmy się bardzo długo co mi się podobało ale jej już nie, uważała że to że nie skończyłem było problemem związanym z jej atrakcyjnością i świadczy o tym że nie podoba mi się (nie mam problemów żadnych z erekcją). Każda kolejna kłótnia była o to samo i pomimo że nasze życie seksualne kwitło ona twierdziła że jest beznadziejne i nawet jak skończę to znalazła na to jakąś wymówkę (np że myślałem o kimś innym, albo zamknąłem oczy), na prawdę coraz lepiej układało nam się w łóżku i nawet ona odczuwała dużą przyjemność.
Od miesiąca nie poznaje kobiety, twierdzi że coś się zmieniło że się oddalamy od siebie, że ona nie może na siebie patrzeć w lustrze bo ją tym zniszczyłem psychicznie i pomimo tego że faceci zagadują do niej na ulicy czy na uczelni, przy mnie znowu czuje się brzydka podczas zbliżenia. Pomimo tego (jak mówi) że jestem jej miłością życia i mnie kocha nie potrafi być ze mną. Nie rozmawiamy już tak jak kiedyś, praktycznie w ogóle nie rozmawiamy i niedługo mam do niej wpaść na rozmowę i mam się przygotować na rozstanie... Co mam robić żeby to uratować?
Dla krytyków powiem tylko że na rzęsach dla niej stawałem żeby zadowolić i żeby zaskoczyć czymś ciekawym na spotkaniach, nigdy się ze mną nie nudziła a ja poświęcałem jej całą uwagę.