netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Być Razem czy Nie Być.

12 odpowiedzi3 665 wyświetleńzałożony przez agnieszka1986, 07.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Być Razem czy Nie Być.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Być Razem czy Nie Być.

Witajcie
Znalazłam sie tutaj bo straciłam nadzieje na lepsze jutro.Wróce troche w przeszłosc.W roku 2008 wziełam ślub z człowiekiem bardzo dobrym (opiekończym czułym  kochający itp)Nie znałam osoby która coś złego by na niego powiedziala,tylko ze teraz to ja wiem ze nie byłam nie wiadomo jak w nim zakochana owszem kochałam ale na swoj sposób i wiedziam że bedzie mi z nim dobrze .Wady miał takie że nie potrafił postawić sie swojej matce i czasami jak w towarzystwie zaczął pić to aż do upadłego nie cierpiałam tego.Po roku urodziła nam sie córeczka i od tamtej pory oddalaliśmy sie od siebie można powiedzieć ze sie nie nawidzielismy w 2013roku wzielismy rozwod mieszkaliśmy ze sobą do grud.2014 jak lokatorzy on miał swoje życie a ja swoje rachunki na poł wszystko na pól jak jak byłam w domu to on wychodzil jak ja wychodziłam on zostawał z córką ale jakoś sie dogadywaliśmy jest super ojcem.Dodam ze przez ten czas przed rozwodem i po źle to wszystko znosiłam wpadłam w depresje wylądowałm u psychiatry pomógł mi wyjśc z tego tabletkami.Po badaniach stwierdził ze mam zaburzenia cech osobowości:-( a to juz uświadomiło mnie ze cięzko bedzie mi żyć w szczęsliwym związku.
Spotykałam sie od kwietnia z moim facetem z czasem nie chciał tolerować tego ze mieszkam z byłym mężem.Dochodziło do kłotni że mało czasu razem spedzamy za każdym razem dochodziło niemal to rozstań aż wkoncu podjełam decyzje że pójdziemy na stancje bo zależało nam na sobie,tylko że wiedzieliśmy ze finansowo bedzie ciężko.Zamieszkaliśmy od grudnia, pomaga mi jak może przy opiece nad moją córcią w domu tez pomaga pracujemy razem ale któtnie nadal są bo jest ciezko finansowo ciągle brakuje na rachunki ..poza stancją brakuje Ja jakos swoje spłacam a On nie bo ma komornika i połowe pensji mu zabiera wiec na jego rachunki nie wystarcza a ja ile mogłam tyle pomogłam:-(  Mam dziecko i nie chce wpadać w długi a już też zaczełam,brakuje nawet na jedzenie.Zaproponowałam ze wróce do swojego mieszkania tam gdzie mieszka moj ex a on do siostry  że odbijemy sie razem i zamieszkamy na lato znowu razem żeby mogl pospłacac zobowiązania żebyśmy mogli zacząc od nowa bez tych długow.Ale teraz jest kłotnia bo jak tam wroce to bedzie nasz koniec  to sa jego słowa.I co ja mam robić on nie rozumie ze chce dobrze dla nas tylko twierdzi że uciekam ...Może i uciekam ale ta ucieczka może zmieńic na lepsze Nasze Jutro.Tym bardziej że znowu mam objawy depresji nie mogę w nią wpasc już nie chce nigdy w życiu:'(  ale wiedząc ze brakuje mi na chleb nie będzie lepiej jak zostane.Co Ja Mam robić :-( Nie wytrzymam tych kłotni,

2

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Przede wszystkim myśl o dziecku. Ty możesz żyć w brudzie, smrodzie, głodna i z długami, ale czemu taki los ma spotkać Twoją córkę? Co Ty kobieto się chcesz w dom bawić jak nie stać Ciebie i partnera na zapewnienie podstawowych środków do życia? Ile Ty masz lat? 15? A ten facet? Z choinki się urwał? Ma komornika na głowie (co już jak dla mnie świadczy o jego nieodpowiedzialności) i co, za co macie razem żyć? A jak wrócisz do dawnego mieszkania to co? Zostawi Cię? Patologia. Nie wiem gdzie Ty widzisz perspektywy na przyszłość z takim nieodpowiedzialnym człowiekiem, który tupnie nogą i ma być po jego myśli, albo w ogóle? A gdzie jest miłość? Jak dla mnie 100% porażka. Wracaj czym prędzej do siebie, masz dziecko, które powinno być Twoim priorytetem, a nie jakiś obszczymur z doskoku. Sorry za dosadność.

3

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Sam fakt że ktoś ma komornika na głowie ma być dowodem na jego nieodpowiedzialność? Przecież to bez sensu, wiadomo, że człowiek może wpaść w kłopoty finansowe z tysiąca powodów. To wszystko co napisałaś o jego staraniach faktycznie świadczy o tym, że chce dobrze, w końcu nie ma w tym interesu, robi to dla Ciebie. W sumie to zrozumiałe, że nie podoba mu się Twoje mieszkanie z byłym, Ty byś chciała, żeby mieszkał ze swoją byłą partnerką? On wróciłby do siostry, a to co innego. Czy i Ty nie miałabyś możliwości zamieszkania u kogoś ze swojej rodziny, dopóki Wasza sytuacja finansowa się nie poprawi? Np u rodziców, cioci, wujka, kogoś z rodzeństwa?
Jeśli nie, jeśli wszystkie okoliczności sprzysięgły się przeciwko Wam, to spróbujcie terapii dla par, to może pomóc Wam dogadać się, uzbroić się w cierpliwość, zaufanie, co przy Waszych obecnych problemach dla żadnego z Was nie jest łatwe. Bo najwyraźniej to co Was łączy jest autentyczne i wartościowe, a to co Wam utrudnia życie przychodzi z zewnątrz, a nie z Waszej więzi. Dlatego było by szkoda tak od razu składać broń.

4

Odp: Być Razem czy Nie Być.
mohic napisał/a:

Czy i Ty nie miałabyś możliwości zamieszkania u kogoś ze swojej rodziny, dopóki Wasza sytuacja finansowa się nie poprawi? Np u rodziców, cioci, wujka, kogoś z rodzeństwa?

Pewnie, ma mieszkanie, w którym może mieszkać i co? Ma się z dzieciakiem po rodzinie tułać bo kochaś tak sobie życzy? Sam kasy nie ma, żeby móc planować jakąkolwiek przyszłość i jeszcze jej problemy robi i będzie decydował gdzie ona ma mieszkać. Jak tak mu zależy na wspólnym mieszkaniu to niech najpierw spłaci długi i znajdzie sobie drugą robotę. Ja też pracuję na dwa etaty i tragedi z tego nie robię, ale jak się komuś nie chce to nie ma mocnych. Dla mnie to 100% porażka.

5 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-09 04:23:28)

Odp: Być Razem czy Nie Być.
Krwawe Kopytko napisał/a:

Pewnie, ma mieszkanie, w którym może mieszkać i co? Ma się z dzieciakiem po rodzinie tułać bo kochaś tak sobie życzy?

Nie rozumiem, przecież jeśli ma taką możliwość, to co za problem z tego skorzystać? A na pewno to jest o niebo prostsze niż natychmiastowe wyciągnięcie nie wiem skąd kupy forsy na mieszkanie. Jak można wymagać rozwiązania karkołomnego od jednej strony, gdy druga może zrobić coś o wiele łatwiejszego? I tu chodzi o rozwiązanie tymczasowe, dopóki ich sytuacja finansowa się nie poprawi, a nie o wieczność.
Odnoszę wrażenie, że ilość posiadanych pieniędzy jest dla Ciebie wyznacznikiem stopnia, w jakim człowiekowi zależy, a więc jeśli naprawdę komuś zależy, to w każdym momencie będzie miał każdą ich ilość, jaka jest tylko potrzebna.:/

6

Odp: Być Razem czy Nie Być.
mohic napisał/a:
Krwawe Kopytko napisał/a:

Pewnie, ma mieszkanie, w którym może mieszkać i co? Ma się z dzieciakiem po rodzinie tułać bo kochaś tak sobie życzy?

Nie rozumiem, przecież jeśli ma taką możliwość, to co za problem z tego skorzystać? A na pewno to jest o niebo prostsze niż natychmiastowe wyciągnięcie nie wiem skąd kupy forsy na mieszkanie. Jak można wymagać rozwiązania karkołomnego od jednej strony, gdy druga może zrobić coś o wiele łatwiejszego? I tu chodzi o rozwiązanie tymczasowe, dopóki ich sytuacja finansowa się nie poprawi, a nie o wieczność.
Odnoszę wrażenie, że ilość posiadanych pieniędzy jest dla Ciebie wyznacznikiem stopnia, w jakim człowiekowi zależy, a więc jeśli naprawdę komuś zależy, to w każdym momencie będzie miał każdą ich ilość, jaka jest tylko potrzebna.:/

Owszem ma możliwość.. mieszkania w swoim mieszkaniu, które dzieli z byłym mężem. Jak poznała faceta, to on wiedział o jej sytuacji i nie przeszkadzało mu to, żeby się związać z autorką, a teraz co? Nagle problem się zrobił?

U rodziny to można pomieszkać tydzień, max dwa, a nie miesiącami siedzieć ludziom na głowie, a na to się zapowiada biorąc pod uwagę długi faceta autorki i fakt, że w obecnej sytuacji już się przekonali, że nie stać ich na wspólne życie. Co innego jakby autorka miała do wyboru mieszkać u rodziny, albo iść z dzieckiem na bruk, tudzież mieszkać z mężem katem, to wtedy zrozumiałe, że potrzebna jest pomoc, ale nie w sytuacji, kiedy może mieszkać normalnie w swoim mieszkaniu, z ojcem dziecka, z którym ma dobre relacje i z którym, jak sama pisze nic "więcej" jej nie łączy, ale nie może wrócić do mieszkania bo jej nowy facet się nie zgadza, mimo że nie ma jej do zaoferowania innego lokum.

GDZIE JEST ZAUFANIE W ZWIĄZKU JA SIĘ PYTAM? Facet niby ją kocha, ale co - nie zgadza się na mieszkanie autorki z mężem bo jej nie ufa? To ma być związek przyszłościowy?

CO Z DZIECKIEM? Najpierw mieszka z mamusią i z tatusiem, potem wyprowadzka i mieszka z mamusią i jej nowym facetem, a teraz co? Dzieciak ma się ZNÓW przeprowadzać, tym razem do jakiejś cioci czy wujka? Co ze szkołą dziecka? Co z przyjaciółmi? Co ze stabilnością? Co z psychiką? Dlaczego dzieciak ma być wmieszany w dylematy sercowe matki?!

I co do spraw finansowych to nie jestem materialistką, tylko REALISTKĄ i obiektywnie patrzę na tą sytuację. Oczywistym jest, że pieniądze to nie wszystko, tak samo jak fakt, że miłością się nie wykarmisz, ani tym bardziej dziecka. Jak nie stać Cię na założenie rodziny, wspólne mieszkanie i życie to tego nie robisz, jeśli jesteś rozsądnym człowiekiem oczywiście.

I najlepsze jest to, że na tym wszystkim najbardziej cierpi nie autorka, nie jej facet, nie jej były mąż tylko DZIECKO, które co chwila się przeprowadza, którego matka bezsensownie wydaje kasę na wynajem mieszkania z nowym facetem, ledwo wiążąc koniec z końcem. Dziecko, którego, tak ważne poczucie stabilności jest mocno zachwiane i które jest angażowane w dylematy sercowe matki.

7

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Myśl o swoim dziecku ono w tej sytuacji nie może być poszkodowane. To nie Twoja wina, że partner ma długi nie powinien Cię nimi obarczać. Powinien zrozumieć, że masz dziecko i nie możesz sobie pozwolić na wpadanie w długi. Z jednej strony rozumiem, że jest zazdrosny jak każdy facet ale jeśli myślicie o sobie poważnie powinien przystać na Twoją propozycję lub zaproponować inne rozwiązanie smile

8

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Czytam wasze posty ..i.naprawde dają mi dużo do myślenia bo ten mętlik w głowie jest nie.do zniesienia.Napewno nie chce tułać sie po rodzinie bo wiadomo jak to z rodziną no i po co mam to robić skoro w moim mieszkaniu stoją dwa puste pokoje i 300m stąd  tak blisko bo zawsze zależalo mi żeby Moja Córcia miala dobry kontakt z ojcem i ma nadal,jesli chce to idzie to taty na noc.
Jutro będzie własciciel tego mieszkania do jutra musze podjac decyzje jezeli zrezygnujemy musze byc świadoma tego że moze byc koniec mojego związku.
Z moim partnerem mamy napiętą sytuacje codziennie o cos sprzeczka juz o byle co:-\   
Rozmawialam tez z moja corką Olcią bo tak ma na imię Ola???? tak spokojnie podgadywalam co ona na to najpierw zapytala czy mozemy cos kolo taty jeszcze znalezc zeby mogł z nami mieszkac Marek czyli moj partner :-\ 
Ale to taty tez by chciała.

9

Odp: Być Razem czy Nie Być.
Krwawe Kopytko napisał/a:
mohic napisał/a:
Krwawe Kopytko napisał/a:

Pewnie, ma mieszkanie, w którym może mieszkać i co? Ma się z dzieciakiem po rodzinie tułać bo kochaś tak sobie życzy?

Nie rozumiem, przecież jeśli ma taką możliwość, to co za problem z tego skorzystać? A na pewno to jest o niebo prostsze niż natychmiastowe wyciągnięcie nie wiem skąd kupy forsy na mieszkanie. Jak można wymagać rozwiązania karkołomnego od jednej strony, gdy druga może zrobić coś o wiele łatwiejszego? I tu chodzi o rozwiązanie tymczasowe, dopóki ich sytuacja finansowa się nie poprawi, a nie o wieczność.
Odnoszę wrażenie, że ilość posiadanych pieniędzy jest dla Ciebie wyznacznikiem stopnia, w jakim człowiekowi zależy, a więc jeśli naprawdę komuś zależy, to w każdym momencie będzie miał każdą ich ilość, jaka jest tylko potrzebna.:/

Owszem ma możliwość.. mieszkania w swoim mieszkaniu, które dzieli z byłym mężem. Jak poznała faceta, to on wiedział o jej sytuacji i nie przeszkadzało mu to, żeby się związać z autorką, a teraz co? Nagle problem się zrobił?

U rodziny to można pomieszkać tydzień, max dwa, a nie miesiącami siedzieć ludziom na głowie, a na to się zapowiada biorąc pod uwagę długi faceta autorki i fakt, że w obecnej sytuacji już się przekonali, że nie stać ich na wspólne życie. Co innego jakby autorka miała do wyboru mieszkać u rodziny, albo iść z dzieckiem na bruk, tudzież mieszkać z mężem katem, to wtedy zrozumiałe, że potrzebna jest pomoc, ale nie w sytuacji, kiedy może mieszkać normalnie w swoim mieszkaniu, z ojcem dziecka, z którym ma dobre relacje i z którym, jak sama pisze nic "więcej" jej nie łączy, ale nie może wrócić do mieszkania bo jej nowy facet się nie zgadza, mimo że nie ma jej do zaoferowania innego lokum.

GDZIE JEST ZAUFANIE W ZWIĄZKU JA SIĘ PYTAM? Facet niby ją kocha, ale co - nie zgadza się na mieszkanie autorki z mężem bo jej nie ufa? To ma być związek przyszłościowy?

CO Z DZIECKIEM? Najpierw mieszka z mamusią i z tatusiem, potem wyprowadzka i mieszka z mamusią i jej nowym facetem, a teraz co? Dzieciak ma się ZNÓW przeprowadzać, tym razem do jakiejś cioci czy wujka? Co ze szkołą dziecka? Co z przyjaciółmi? Co ze stabilnością? Co z psychiką? Dlaczego dzieciak ma być wmieszany w dylematy sercowe matki?!

I co do spraw finansowych to nie jestem materialistką, tylko REALISTKĄ i obiektywnie patrzę na tą sytuację. Oczywistym jest, że pieniądze to nie wszystko, tak samo jak fakt, że miłością się nie wykarmisz, ani tym bardziej dziecka. Jak nie stać Cię na założenie rodziny, wspólne mieszkanie i życie to tego nie robisz, jeśli jesteś rozsądnym człowiekiem oczywiście.

I najlepsze jest to, że na tym wszystkim najbardziej cierpi nie autorka, nie jej facet, nie jej były mąż tylko DZIECKO, które co chwila się przeprowadza, którego matka bezsensownie wydaje kasę na wynajem mieszkania z nowym facetem, ledwo wiążąc koniec z końcem. Dziecko, którego, tak ważne poczucie stabilności jest mocno zachwiane i które jest angażowane w dylematy sercowe matki.

Tak dokładnie jak się poznaliśmy to znał moją sytuację,dlatego już po miesiącu chciał żebeśmy zamieszkali razem ale ja ze względu na moją córke tego nie zrobiłam powód brak stabilności finansowej mimo że zapewniał mnie że damy rade bo bedzie dorabiał, kolejny najważniejszy dla mnie wtedy powód to taki że chciałam żeby moje dziecko było przekonane że chce wyprowadzić się od taty i nadszedł taki moment ja też powoli nastawiałąm się na wspólne zamieszkanie i na nowe życie,,mieszkanie znalazłam bardzo blisko dlatego nie było potrzeby zmiany przedszkola i wkońcu zamieszkaliśmy od grudnia.Niestety nie dajemy rade mimo że oboje dorabiamy żeby nie ten komornik który zabiera z wypłaty 1tys zł to byłoby wszystko ok..KURCZE NOOO ja nie jestem materialistką tylko chce normalnie żyć żeby wystarczyło od 1 do 1go czy to tak wiele..On potrafi pracować i lubi swoją prace jest zaradny ja też,Ale doszły nam jeszcze nie spodziewane wydatki.Jeżeli uporamy się z nimi tz mój partner to mógłby mieć trochę lżej w życiu.Wiem że na to potrzeba czasu 3-4mies.niby nie wiele ale to takie przewracanie świata do góry nogami.:( i ta świadomość że może to być już koniec.I znowu wróci wszystko do normy..

10

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Autorko, skoro oboje dorabiacie, a Twój partner nie jest leniem to OK. Tylko, że jest jedna podstawowa sprawa: jesli oboje dorabiacie i NADAL nie stać Was na wspólne mieszkanie, to jako ludzie dorośli musicie przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że nie możecie mieszkać razem. Wiadomo, że dla nie go może być niekomfortowa sytuacja, że Ty mieszkasz z mężem, ale do cholery - nie macie innej opcji. Kochacie się? To gdzie jest zaufanie? Ustalcie, że będziesz mieszkać z mężem do czasu, aż on nie spłaci długów, skoro jak sama mówisz, bez długów wszystko byłoby w porządku. Toż związek i wspólne budowanie przyszłości to nie ścieżka usłana różami, ale przede wszystkim ścieżka walki i wyrzeczeń. Na tą chwilę nie ma innej opcji więc trzeba skorzystać z rozwiązania, które jest możliwe i sensowne, czyli Twojego (czasowego) powrotu do mieszkania męża. Jeśli ten fakt sprawi, że Twój facet Cię zostawi to znaczy, że Ci nie ufa i tak naprawdę nie kocha Cię i nie dba o Twoje dobro, tak jak i o dobro Twojej córki. Jakim trzeba być egoistą, żeby stawiać swój komfort ponad realna sytuację, w której znajduje się ukochana osoba, jaka to miłość?

11

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Właśnie jaka ta miłość sad Przez tą całą sytuacje codziennie kłócimy się ..Ja dostaje szału że to ja wszystko od początku lutego kupuje do domu wszystko co jest potrzebne do codziennego życia, a jak wspomnę coś na ten temat albo widzi jak  licze sobie rachunki co na ile wydałam to zaczyna się akcja że uważam się za tą lepszą że ciągle daje mu do zrozumienia że to ja mam więcej pieniędzy ...Nie zapłaciłam rachunków żebyśmy mieli na jedzenie a on uważa że jestem materialistką i mam mnie dość przez to.Ja pierdol....co za człowiek zmienia się w oczach...
Szkoda mi się z tą wyprowadzać mimo że właściciel jest zdolny zejść nam z ceny ale teraz po tych dwóch tygodniach ciągłych kłotni nie wiem czy chce z nim mieszkać ten człowiek okazał się inną osobą nie tą którą pokochałam :-(  chciałabym sama z moją córcią zamieszkać ale nie poradze sobie z opieką bo mam prace dwu zmianową.Dziś mama mi zaproponowała żebyśmy do niej i do taty wprowadziły się ale Nie chce to jest 30 km od naszego miasta mojej pracy Oli przedszkola..Pozostało mi tylko wrowadzenie się do mojego mieszkania i mieszkanie z byłym mężem i TAK TO WŁAŚNIE WYGLĄDA ...CHCIAŁAM ŻYĆ INACZEJ I ZACZĄĆ WSZYSTKO  OD NOWA STWORZYĆ DLA MOJEGO DZIECKA NORMALNĄ RODZINĄ ...SUPER POPROSTU NIE CHCE MI SIĘ JUŻ NIC..

12

Odp: Być Razem czy Nie Być.

Agnieszko wygląda na to że Marek też zaczyna sobie z tym wszystkim nie radzić. Komornik i kłopoty finansowe nie są powodem by nie móc kochać na dobre i złe. A jeśli to Was poróżnia, powoduje problemy to...warto się zastanowić czy miłość jest dostatecznie silna... Macie bardzo dobrą próbę przetrwania uczuć i widać że sobie nie radzicie bo gdybyście się wspierali duchowo, umielibyście rozmawiać, na pewno rozwiązanie by się znalazło. A tak któreś z Was bardziej myśli o sobie niż o partnerze i raczej jest to on... Gdyby miłość grała pierwsze skrzypce, to on próbowałby się dogadać, szukać rozwiązania, zapraszać do rozmowy... Odnoszę wrażenie że chyba się dogadasz lepiej z byłym mężem niż z obecnym partnerem (nie mówię o uczuciach ale o sytuacji materialnej)...

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Być Razem czy Nie Być.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026