Jestem z moim chłopakiem od 7 lat. Było różnie, jak to zwykle bywa. W zeszłym roku wkurzyłam się, miałam dość, wynajęłam mieszkanie z koleżanką z pracy (wcześniej mieszkaliśmy razem, ale trochę u jego, trochę u moich rodziców). Wszystko powoli mi się układało, ale jakoś tak wyszło, że On znowu zaczął się pojawiać, mieliśmy kilka poważnych rozmów, no i wyszło tak że od bywania, przeszło na jego wprowadzenie się do wynajmowanego przez mnie pokoju. Było całkiem nieźle,w końcu podjęliśmy decyzję, że razem wynajmiemy mieszkanie- wprowadziliśmy się w połowie listopada.
No i tu się zaczynają schody... Bo wspólne zamieszkanie pokazało mi, że ja nie chcę z nim być. Nic się nie zmieniło w jego zachowaniu, ciągle to ja zasuwam, żeby nam się dobrze mieszkało, sprzątam, robię zakupy. Nie mam siły i nie chce mi się walczyć już z jego chłopięcym zachowaniem. Chcę się rozstać.
Tylko jak to zrobić? Strasznie się boję, mimo że wiem że mam wsparcie w swoich rodzicach (którzy swoją drogą już dawno mi powtarzali, że to nie jest chłopak dla mnie).
Możecie pomóc? Byłabym bardzo wdzięczna.