Witam, nie wiedziałam gdzie to opisać, postanowiłam tu, bo mój problem dotyczy relacji mojej z kolegą. Kolega jest mi bliższy, znamy się od około roku. Nasze kontakty sprowadzają się do różnych form - gg, telefon, spotkania - te rzadziej. Właśnie chodzi tu o spotkania ponieważ ostatnio za bardzo nie wiem sama jak się zachować. Przyznam, że zależy mi na nich, kolega podoba mi się, jesteśmy wolnymi ludźmi, chciałabym aby ta relacja jakoś fajnie się toczyła. Ostatnio kolega jest bardziej zabiegany ode mnie, zaproponował spotkanie, ale właściwie codziennie "coś" przeszkadza mu w realizacji i tak od 2 tygodni. Jestem wyrozumiała ale zastanowiłam się czy aż nie za bardzo. Otóż zaczęło się od tego, że w dniu kiedy miał do mnie przyjechać poinformował mnie na gg, że nie może ale że przyjedzie na drugi dzień. Zgodziłam się, ale na następny dzień było to samo - problemy z samochodem. Kolega mieszka kilkanaście kilometrów ode mnie, niedawno się przeprowadził, ma jeszcze remont, więc nie bardzo jest możliwość abym to ja przyjechała do niego, poza tym wolę poczekać aż wyjdzie z inicjatywą zaproszenia (on u mnie w domu był kilkakrotnie). Moglibyśmy się spotkać od razu w jakimś miejscu, piszę to żebyście mnie źle nie zrozumieli, bo nie chodzi o to, że ja czekam jak księżniczka aż on przyjedzie, chodzi o jego podejście po tym jak zaproponował spotkanie. Następne 2 dni dzwonił o późnych porach, z pytaniem co robię, czy mogę gdzieś wyjść - teraz, hmm w środku tygodnia, o godzinie 22 byłam już w łóżku (nie czekam na jego telefon gotowa i ubrana do wyjścia). Minęły prawie 2 tygodnie, codziennie się odzywał na gg. Wczoraj do niego zadzwoniłam w pewnej sprawie, okazało się, że jest niedaleko ale znów było bardzo późno, tym razem on nie mógł, bo jechał coś załatwić, powiedział że jutro (czyli dziś) o 21 na pewno do mnie przyjedzie. Ale ma wciąż zepsuty samochód i to go martwi. Zrobiłam błąd, bo rozmawialiśmy jeszcze na gg, o tym jego samochodzie również, napisałam mu, że umówiliśmy się na jutrzejszy dzień i bardzo się cieszę i chcę się spotkać ale jak będzie miał niesprawny samochód to się nie obrażę, wolę aby nie jeździł zepsutym żeby się coś nie stało. Odpisał tylko ok.
Dziś napisałam na gg, że proszę aby dał mi znać czy przyjedzie. Jest 20.10, a ja znów nie wiem na czym stoję.
Wiem, że źle to "rozegrałam" nie mogę w to uwierzyć sama, że mam takie dylematy, tak jakbym nie potrafiła się porozumieć z tym moim kolegą. Nie wiem, czy mam poczekać aż sam się odezwie, czy zadzwonić spytać czy przyjedzie. Czy wymagać w przyszłości jakiegoś konkretniejszego określania się co do terminów, godzin, potwierdzeń spotkań? Nie miałam nigdy takiego problemu, tu się jakoś wszystko wali:(
Podobne tematy
może zadzwoń do niego, i sie zapytaj czy bedzie. co ci zależy? pózniej moze byc za pozno i znowu nie bedziesz sie mogła z nim spotkać.
moze faktycznie jest zabiegany, i tak sie składa ze w czasie kiedy macie sie spotkać, jemu coś akurat wypada. roznie bywa:)
Bianko, masz rację, zadzwonię. Chciałabym aby on szanował mój czas.
Umawiamy się w miarę konkretnie - nie przyjeżdża i informuje o wiele za późno, na ostatnią moim zdaniem chwilę. Raz czekałam - on chciał się spotkać to...zapomniał. Ale ten jeden raz mu wybaczyłam.
Natomiast telefon o 22, w środku tygodnia, że może teraz się ze mną zobaczyć, trochę mnie osłabia, bo o tej godzinie, jak nie byłam z nikim umówiona już jednak szykuję się spać...po kąpieli itd.
Jak to powinno być? Umawiać się konkretnie, na dany dzień i godzinę i prosić że w razie obsuwki poinformował mnie wcześniej a nie - wcale lub 5 min przed spotkaniem? Takie rzeczy chyba powinny być hmmmm naturalne, jakaś etykieta niepisana, czy ja się uczepiłam i teraz wymyślam?:(
nie nie wymyślasz, ja tez bym sie na twoim miejscu zdenerwowała, gdyz ja cenie sobie punktualność albo powiadomienie o tym ze ktos nie przyjdzie wczesniej. Tylko ze jak wy sie tak mijacie zeby nie poszło w odwrotnym kierunku ze sie napraszasz. i jak dal ci już znac bo dochodzi 21?
Ile macie lat?
wiesz, może i teraz się denerwujesz ale chyba niepotrzebnie-nie jest to straszny problem-wystarczy troszkę szczerości i jasność pewnych kwestii a bedzie dobrze
po prostu następnym razem wspomnij o tym że cenisz sobie swój czas!
Hej, dziękuję za odpowiedzi. Lat mamy sporo, po trzy krzyżyki na karku;) ....wiem że problem może wydawać się niezbyt wielki, dlatego nie chcę z tego robić jakiejś afery. Ani zachowywać się jak nastolatka. Spotkaliśmy się dziś, szczerze mu powiedziałam o tym wszystkim. Sądzę, że ja ogólnie nie jestem do końca pewna tak naprawdę co nas łączy, dlatego każde zachowanie daje mi do myślenia. Pozdrawiam Was Żonkil
Nie dotrzymuje słowa, przestań mieć dla niego czas. Niech nie będzie taki pewien, że zawsze na niego czekasz i jesteś tylko do jego dyspozycji kiedy jemu jest wygodnie. Masz jeszcze swoje życie, które niekoniecznie kręci się tylko wokół niego.