Witam wszystkich?
Zacznę od początku, jestem (jeszcze) mężatką od 2010roku ? w między czasie, rożnie bywało , raz byliśmy raz nie? bywały i zdrady i powroty? dla mnie liczyło się, że on był.
Jako mąż i przyjaciel, raczej nie robiliśmy sobie problemów czy zazdrości? bo zawsze wracaliśmy do domu ?. ( proszę o nie ocenianie mnie pochopnie ) .
Wyszłam za mąż , bo było nam obojgu na rękę, taki mały układ z miłością i nie?.
Jeszcze wcześniej byłam raz zakochana w życiu, ale mój wtedy narzeczony zmarł i przysięgłam sobie ,ze już nigdy się nie zakocham tak by cierpieć?. Jako młoda wtedy osoba wyidealizowałam jego obraz, na księcia z bajki , wybaczałam zdrady, imprezy, kłamstwa, a to rozstawałam się? i tak niszczyłam siebie? kiedy odeszłam po 5 latach wiedząc, że tak dłużej nie można żyć w szantażu emocjonalnym/ i chorym związku ( później będąc na psychologii ) uświadomiłam sobie , że w takim tkwiłam ? Tamten się zabił?. Wtedy stwierdziłam, że się nie zakocham już nigdy więcej, życie splatało mi figla? bo byłam w związkach rożnych i gdzieś zawsze, coś się psuło i ja odchodziłam? zwykle bo nie chciałam być uległa, nie stawiałam na kompromisy , bo życie nauczyło mnie jak być silną i niezależną. Na swój sposób w małżeństwie , byłam szczęśliwa, nie szukałam nikogo i niczego?.. nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek poczuję ? motylki w brzuchu? . Minęło 15 lat kiedy poczułam je pierwszy raz?
Tak wiec będąc mężatką, ze stażem prawie 5 letnim? poznałam nazwijmy go KUBUŚ PUCHATEK ? był listopad 2014 , robiłam koleżance paznokcie i wszedł on..
Zaczęliśmy rozmawiać? później smsować , później dzwonić? okazało się, że nasze drogi mijały się z 100stki razy, że bywaliśmy w tych samych miejscach , że mieliśmy tych samych znajomych, że pod wieloma względami pasujemy jak jabłko po przekrojeniu , oboje byliśmy skrzywdzeni przez 1-wsze miłości?
Zaczęło się bardzo po przyjacielsku, sms na dzień dobry i na dobranoc? on przyjeżdżał na chwile kiedy wychodziłam z psami , lub tylko po buziaka? Mąż coś podejrzewał , bo chodziłam w skowronkach?( a nam się nie układało. ) Będąc po imprezie, wróciłam do domu, zamknęłam się w łazience rozmawialiśmy? gdzieś ok. 3 w nocy mąż się wkurzył i wyszedł ? a przyjechał Kubuś * przegadaliśmy całą noc?leżąc jak przyjaciele i gadając o wszystkim? Założyłam zeszyt / pamiętnik i obiecałam sobie? póki nie stanie się krzywda nikomu , póki będą motylki w brzuchu, póki jest fajnie?będę i ja i ty ? ?
Były wyjazdy wspólne , na weekend , kolacje wieczorne , i godziny godziny rozmowy ?
Mąż widział nas, po jakiś zakupach razem, postanowiliśmy się rozstać zaraz po sylwestrze..
Z Kubusiem było jak w bajce , zawiózł mnie na wigilie i podarował złote serduszko?
A kiedy wyjechałam na urlop z mężem już raczej jako przyjaciele ( kolejny chory układ ) Kubuś dzwonił i oprowadzał mnie telefonicznie po miesicie co warto widzieć zwiedzić , zaczarował mnie.. dodam ,że w łóżku było średnio póki się nie rozkręcił i zaczął wymagać i wpływać na mnie. W 4 miesiące zdążył poruszyć temat trójkąta i wiele innych opcji? z mężem nie wychodziliśmy wcale nie miałam zbyt dużo ubrań szpilek ect? no ale chciałam mu podpasować ( mogłam uciekać , mogłam czuć ,że cos jest nie tak ) ale brnęłam zaślepiona? zaczęłam chodzić w szpilkach sukienkach , malować paznokcie na czerwono , czesać się jak Kubuś lubił? Niewiarygodne, ja niezależna silna i po przejściach?. Dałam się złapać .
Dodam, że Kubuś mieszka z inną kobieta nr 2 , ale że niby łączy ich praca i firma i nie ma już uczuć i ze od 3 lat śpią w innych pokojach ? sądząc po czasie jaki mi poświęcał a poświęcał sporo uwierzyłam, mówił, że tak od razu nie może od niej odejść ,że za krotko się znamy ,że czas pokarze? to i czekałam..
Kobieta nr 1 ex żona, pierwsza miłość zraniła go.
Mąż odszedł, Kubuś pojawiał się na noc dwa razy w tygodniu , i całe godziny rozmów sms .. i tego zaczarowanego sexu?..
Nawet się cieszyłam , że odkrył we mnie taką kobietę, wypiękniałam schudłam, zadbałam o siebie. Ale bajka zaczęła się zmieniać, Kubuś musiał pracować, a to nie mógł zadzwonić.. ani napisać , a ja wariowałam ? nie chciałam być sama siedzieć sama ..chciałam jego ?.
A on zaczął się chyba już wycofywać, a tłumaczył, że tez musi nadrobić pracę czas z dziećmi? dla mnie, kiedy widzisz się z kimś 2 x na dzień i piszesz tysiące sms , a nagle ktoś ogranicza się do 4 sms , szalałam z wściekłości chciałam więcej i więcej a on oddalał się ?
Kubuś z bajki pokazał drugie oblicze , po tygodniu nie widzenia się i czekania na weekend oznajmił ze jedzie z kolegami na weekend? gdzie był co robił nie wiem.. do dziś go nie widziałam? minął tydzień.. oczywiście chciałam z nim skończyć , blokowałam telefon ,
Ale po 12 godzinach , kiedy znów napisał sms rozpływałam się . Bardzo mi przypomniał jak można się czuć rewelacyjnie będąc kochanym, (chociaż nigdy tego nie powiedział wprost) , jak miło jadać kolacje na mieście , jak mnie nazywał ? króliczkiem ? . Zdałam sobie sprawę , ze to taka chora miłość jak byłam pierwszy raz zakochana ?, że jest tak bardzo podobny do x który nie żyje, że znowu ożył w mojej pamięci. Sama się wkręciłam i zbudowałam obraz kogoś kogo bym chciała kochać, bo przecież był dobry (na początku ).
Jest mi strasznie ciężko , dziś czytałam tu rady 27 letniej dziewczyny z innego wątku. Jak została sexprzyjaciółką, tak się właśnie dziś poczułam ? Cierpię , bo jestem od niego uzależniona, czekając na sms na telefon na chwilę uwagi, a on to wykorzystał.. zranił mnie tak okrutnie i ja wiem , ze okazałam się pewnie kolejną naiwną? bo chciałam Wierzyc, że będzie jak było na początku , cudownie i jak w bajce.. wracając do zeszytu jak sobie obiecałam? póki będą motylki? a czuję tylko złość , i nerwy ? chce to zakończyć , bo to jest chore? ale kiedy napisze już czuję się normalnie, już mogę oddychać , funkcjonować ?
Zdałam sobie sprawę z mądrych słów dziś przeczytanych tu, ?LIS NIE IDZIE DO KURNIKA, BY BYĆ PRZYJACIELEM KURY TYLKO JĄ PRZELECIEĆ?( coś tak ).
Potrzebuje pomocy, zablokowałam go w telefonie bo miał być i nie było go ..nie napisał nie wyjaśnił nie wiem?. Wiem, że dłużej tak nie mogę żyć! Boję się, że nie dam rady wytrwać. Chce walczyć by odzyskać siebie, ale jest tak ciężko.. ktoś powie, że głupia jestem, ale ja się zakochałam a on swojego czasu też coś poczuł , tylko uciekł , bo był kiedyś zraniony .. a ja chciałam Wierzyc, że zaufa mi na tyle i otworzy się do końca, ze będziemy razem. Jest mi strasznie źle , straciłam męża przyjaciela, i jestem sama i nie potrafię się zmobilizować do niczego, ani praca , ani dom , obiady, nic mnie nie cieszy ?żyje wspomnieniami jak było analizuje każdy szczegół.. i wkurzam się ,
że jestem ślepcem? pomocy??
Podobne tematy
Witam wszystkich?
Zacznę od początku, jestem (jeszcze) mężatką od 2010roku ? w między czasie, rożnie bywało , raz byliśmy raz nie? bywały i zdrady i powroty? dla mnie liczyło się, że on był.
Jako mąż i przyjaciel, raczej nie robiliśmy sobie problemów czy zazdrości? bo zawsze wracaliśmy do domu ?. ( proszę o nie ocenianie mnie pochopnie ) .
Wyszłam za mąż , bo było nam obojgu na rękę, taki mały układ z miłością i nie?.
Jeszcze wcześniej byłam raz zakochana w życiu, ale mój wtedy narzeczony zmarł i przysięgłam sobie ,ze już nigdy się nie zakocham tak by cierpieć?. Jako młoda wtedy osoba wyidealizowałam jego obraz, na księcia z bajki , wybaczałam zdrady, imprezy, kłamstwa, a to rozstawałam się? i tak niszczyłam siebie? kiedy odeszłam po 5 latach wiedząc, że tak dłużej nie można żyć w szantażu emocjonalnym/ i chorym związku ( później będąc na psychologii ) uświadomiłam sobie , że w takim tkwiłam ? Tamten się zabił?. Wtedy stwierdziłam, że się nie zakocham już nigdy więcej, życie splatało mi figla? bo byłam w związkach rożnych i gdzieś zawsze, coś się psuło i ja odchodziłam? zwykle bo nie chciałam być uległa, nie stawiałam na kompromisy , bo życie nauczyło mnie jak być silną i niezależną. Na swój sposób w małżeństwie , byłam szczęśliwa, nie szukałam nikogo i niczego?.. nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek poczuję ? motylki w brzuchu? . Minęło 15 lat kiedy poczułam je pierwszy raz?
Tak wiec będąc mężatką, ze stażem prawie 5 letnim? poznałam nazwijmy go KUBUŚ PUCHATEK ? był listopad 2014 , robiłam koleżance paznokcie i wszedł on..
Zaczęliśmy rozmawiać? później smsować , później dzwonić? okazało się, że nasze drogi mijały się z 100stki razy, że bywaliśmy w tych samych miejscach , że mieliśmy tych samych znajomych, że pod wieloma względami pasujemy jak jabłko po przekrojeniu , oboje byliśmy skrzywdzeni przez 1-wsze miłości?
Zaczęło się bardzo po przyjacielsku, sms na dzień dobry i na dobranoc? on przyjeżdżał na chwile kiedy wychodziłam z psami , lub tylko po buziaka? Mąż coś podejrzewał , bo chodziłam w skowronkach?( a nam się nie układało. ) Będąc po imprezie, wróciłam do domu, zamknęłam się w łazience rozmawialiśmy? gdzieś ok. 3 w nocy mąż się wkurzył i wyszedł ? a przyjechał Kubuś * przegadaliśmy całą noc?leżąc jak przyjaciele i gadając o wszystkim? Założyłam zeszyt / pamiętnik i obiecałam sobie? póki nie stanie się krzywda nikomu , póki będą motylki w brzuchu, póki jest fajnie?będę i ja i ty ? ?
Były wyjazdy wspólne , na weekend , kolacje wieczorne , i godziny godziny rozmowy ?
Mąż widział nas, po jakiś zakupach razem, postanowiliśmy się rozstać zaraz po sylwestrze..
Z Kubusiem było jak w bajce , zawiózł mnie na wigilie i podarował złote serduszko?
A kiedy wyjechałam na urlop z mężem już raczej jako przyjaciele ( kolejny chory układ ) Kubuś dzwonił i oprowadzał mnie telefonicznie po miesicie co warto widzieć zwiedzić , zaczarował mnie.. dodam ,że w łóżku było średnio póki się nie rozkręcił i zaczął wymagać i wpływać na mnie. W 4 miesiące zdążył poruszyć temat trójkąta i wiele innych opcji? z mężem nie wychodziliśmy wcale nie miałam zbyt dużo ubrań szpilek ect? no ale chciałam mu podpasować ( mogłam uciekać , mogłam czuć ,że cos jest nie tak ) ale brnęłam zaślepiona? zaczęłam chodzić w szpilkach sukienkach , malować paznokcie na czerwono , czesać się jak Kubuś lubił? Niewiarygodne, ja niezależna silna i po przejściach?. Dałam się złapać .
Dodam, że Kubuś mieszka z inną kobieta nr 2 , ale że niby łączy ich praca i firma i nie ma już uczuć i ze od 3 lat śpią w innych pokojach ? sądząc po czasie jaki mi poświęcał a poświęcał sporo uwierzyłam, mówił, że tak od razu nie może od niej odejść ,że za krotko się znamy ,że czas pokarze? to i czekałam..
Kobieta nr 1 ex żona, pierwsza miłość zraniła go.
Mąż odszedł, Kubuś pojawiał się na noc dwa razy w tygodniu , i całe godziny rozmów sms .. i tego zaczarowanego sexu?..
Nawet się cieszyłam , że odkrył we mnie taką kobietę, wypiękniałam schudłam, zadbałam o siebie. Ale bajka zaczęła się zmieniać, Kubuś musiał pracować, a to nie mógł zadzwonić.. ani napisać , a ja wariowałam ? nie chciałam być sama siedzieć sama ..chciałam jego ?.
A on zaczął się chyba już wycofywać, a tłumaczył, że tez musi nadrobić pracę czas z dziećmi? dla mnie, kiedy widzisz się z kimś 2 x na dzień i piszesz tysiące sms , a nagle ktoś ogranicza się do 4 sms , szalałam z wściekłości chciałam więcej i więcej a on oddalał się ?
Kubuś z bajki pokazał drugie oblicze , po tygodniu nie widzenia się i czekania na weekend oznajmił ze jedzie z kolegami na weekend? gdzie był co robił nie wiem.. do dziś go nie widziałam? minął tydzień.. oczywiście chciałam z nim skończyć , blokowałam telefon ,
Ale po 12 godzinach , kiedy znów napisał sms rozpływałam się . Bardzo mi przypomniał jak można się czuć rewelacyjnie będąc kochanym, (chociaż nigdy tego nie powiedział wprost) , jak miło jadać kolacje na mieście , jak mnie nazywał ? króliczkiem ? . Zdałam sobie sprawę , ze to taka chora miłość jak byłam pierwszy raz zakochana ?, że jest tak bardzo podobny do x który nie żyje, że znowu ożył w mojej pamięci. Sama się wkręciłam i zbudowałam obraz kogoś kogo bym chciała kochać, bo przecież był dobry (na początku ).
Jest mi strasznie ciężko , dziś czytałam tu rady 27 letniej dziewczyny z innego wątku. Jak została sexprzyjaciółką, tak się właśnie dziś poczułam ? Cierpię , bo jestem od niego uzależniona, czekając na sms na telefon na chwilę uwagi, a on to wykorzystał.. zranił mnie tak okrutnie i ja wiem , ze okazałam się pewnie kolejną naiwną? bo chciałam Wierzyc, że będzie jak było na początku , cudownie i jak w bajce.. wracając do zeszytu jak sobie obiecałam? póki będą motylki? a czuję tylko złość , i nerwy ? chce to zakończyć , bo to jest chore? ale kiedy napisze już czuję się normalnie, już mogę oddychać , funkcjonować ?
Zdałam sobie sprawę z mądrych słów dziś przeczytanych tu, ?LIS NIE IDZIE DO KURNIKA, BY BYĆ PRZYJACIELEM KURY TYLKO JĄ PRZELECIEĆ?( coś tak ).
Potrzebuje pomocy, zablokowałam go w telefonie bo miał być i nie było go ..nie napisał nie wyjaśnił nie wiem?. Wiem, że dłużej tak nie mogę żyć! Boję się, że nie dam rady wytrwać. Chce walczyć by odzyskać siebie, ale jest tak ciężko.. ktoś powie, że głupia jestem, ale ja się zakochałam a on swojego czasu też coś poczuł , tylko uciekł , bo był kiedyś zraniony .. a ja chciałam Wierzyc, że zaufa mi na tyle i otworzy się do końca, ze będziemy razem. Jest mi strasznie źle , straciłam męża przyjaciela, i jestem sama i nie potrafię się zmobilizować do niczego, ani praca , ani dom , obiady, nic mnie nie cieszy ?żyje wspomnieniami jak było analizuje każdy szczegół.. i wkurzam się ,
że jestem ślepcem? pomocy??
Witaj.
Wiesz może nie będę obiektywny w tym co napiszę, bo sam mam teraz problem z moją żoną. Zrobiła dokładnie to samo co ty. Zakochała się i odeszła, zostawiając dzieci, mnie i nasz wspólny dom. Jedyne co mógłbym Ci poradzić, i o co prosiłem moją żonę tyle, że mnie nie posłuchała, to zerwij z tym człowiekiem kontakt definitywnie. Smsowy, telefoniczny, osobisty. Dopóki będziesz z nim miała kontakt, dopóty będzie Ci mącił w głowie i nie wyzwolisz się z tego chorego uczucia. Ty już jesteś dalej niż moja żona, bo zauważyłaś, że facet zaczął cię po prostu olewać. Zabawił się, ma dosyć, może znalazł sobie następną zabawkę. To wszystko jest dopiero przed moją żoną i ją na pewno spotka to samo. Tak jak mówię uciekaj od tego człowieka jak najdalej, bo nie jest warty twoich uczuć do niego.
Czytam właśnie Twoją historię .... szkoda mi dzieci i Ciebie...
ja też cierpię, i Twoja żona też będzie...
Chore jest to,że tacy faceci istnieją manipulują dla zabawy ...
Nie żałuje rozpadu małżeństwa, nie żałuje spotkań z Kubusiem... bo otworzył mi oczy,że mój świat był jest chory...
ale czuje taki ból ,że dałam się złapać w takie sidła, w emocje ....
Walczę ze sobą by nie odblokować go... zastanawiam się czy się spodziewał , że taki będzie koniec...
i czy wytrwam ;(
i co mam zrobić z jego rzeczami...
Czytam właśnie Twoją historię .... szkoda mi dzieci i Ciebie...
ja też cierpię, i Twoja żona też będzie...Chore jest to,że tacy faceci istnieją manipulują dla zabawy ...
Nie żałuje rozpadu małżeństwa, nie żałuje spotkań z Kubusiem... bo otworzył mi oczy,że mój świat był jest chory...
ale czuje taki ból ,że dałam się złapać w takie sidła, w emocje ....
Walczę ze sobą by nie odblokować go... zastanawiam się czy się spodziewał , że taki będzie koniec...
i czy wytrwam ;(
i co mam zrobić z jego rzeczami...
Poproś kogoś znajomego aby na czas jego wizyty po rzeczy był u Ciebie w domu, a ty sobie wyjdź na spacer. Nie dawaj żadnej okazji i możliwości na jego kontakt z Tobą. Tacy ludzie są jak żmije, sączą swój jad do ucha omotanej osoby, nie pozwalając jej się wyzwolić z efektów jego działania. Mówię Ci to jest jedyny sposób aby się od tego człowieka uwolnić, to samo mówiłem mojej żonie i gdyby mnie posłuchała, to pewnie dziś by mnie w tym miejscu nie było.
W jaki sposób "nieprofesjonaliści" mogą pani pomóc?
Jest tutaj taka Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo....i bardzo ona pomaga, nawet samo czytanie postów innych osób.
A swoja drogą, to całkowite odcięcie się od kochanka, odesłanie jego rzeczy i zajęcie swojej głowy pracą, albo pomaganiem innym tutaj na forum ![]()
Akurat to że małżeństwo masz już za sobą może Ci wyjść tylko na dobre. Nie było sensu na siłę tego ciągnąć, od dawna było źle, zdrady, jakaś "przyjaźń" zamiast miłości, od dawna nie łączyło was to, co powinno było Was łączyć. Myślę też, że to mogło się przyczynić do zaangażowania się w tą relacjęz Kubusiem, gdybyś była w udanym związku, albo prowadziła samotne, ale satysfakcjonujące życie, nie szukałabyś podświadomie rekompensaty za żadne braki, rozczarowania, frustracje(bo takowych by nie było), i nie wpakowałabyś się w coś takiego.
Na pewno też Twój pierwszy związek wywarł na Ciebie duży wpływ, i przez to od początku miałaś spaczony obraz jakiegokolwiek związku.
Pewnie tak jak piszesz jesteś uzależniona psychicznie od Kubusia, i to bardzo mocno. A w takim razie potrzebujesz terapii, by z tego wyjść, koniecznie udaj się do specjalisty po pomoc.
Ileś godzin czytam " zniszczyłam sobie życie" - kroteczka....
Zdaję sobie sprawę co raz bardziej , ze" blokując" go dobrze zrobiłam,
że byłam / jestem totalnie zaślepiona " motylkami" i wierzeniem właśnie w taka postać fikcyjną jakim jest
Kubuś Puchatek... bajką , która mnie przerosła, że nie szukając nikogo znalazłam małe szczęście...
które zniszczyło mnie emocjonalnie
Szczęście ale tylko na chwilę i za chwilę wtedy kiedy jemu było wygodnie...
a resztę sama sobie dopowiedziałam... i uwierzyłam...
no nic pozbieram się jakoś... może wytrwam i uwolnię się
Jestem totalnie zła jaką idiotką się stałam...........
co do męża , to szkoda mi go że tak go potraktowałam.......
ale też nie mogłabym z nim być , już rok temu sie rozstaliśmy, wróciliśmy na probe 6 miesięcy i było tylko gorzej
życie pod jednym dachem a mijanie sie bez słowa , bez rozmowy..... różnice kulturowe , i wiele innych spraw.....
z Kubusiem znalazłam własnie to "czas jaki mi poświęcał" , póki nie sprowadził mnie tylko do pozycji łóżkowej.....
Tylko mój błąd boli mnie samą i sama sobie to zaserwowałam.......
Witam Cie serdecznie.Zastanawia mnie jak to mozliwe,ze osoba,ktora studiowala psychologie (tak wyczytalam)znajaca teorie nt zachowan ,relacji damsko-meskich etc,mogla tak w to wejsc?Dlaczego Ty mu wierzysz,ze on zostal skrzywdzony przez poprzednia kobiete-przeciez to jest bajer stary jak swiat.jak dla mnie nie byl szczery wobec Ciebie...Uzaleznienie od chorej relacji jest ciezkie-wyjscie z tego trwa dlugo.sama tego doswiadczylam.U Ciebie jest tak ,ze Twoj komfort psychiczny ,a nawet szczescie zalezy od tego czy on zadzwoni czy nie.Czy sie spotka czy nie?Tak jakby Ciebie w tym ukladzie brakowalo...Bardzo sie uzaleznilas.Szkoda mi Ciebie.Mam nadzieje,ze z tego wyjdziesz.pzdr.
Autorko
zostaw męża, daj mu sobie życie ułożyć. Nie oceniam ale jesteś strasznie nie poukladana, do tego po psychologi. szukaj pomocy. Dzieci macie?
Z mężem rozstaliśmy sie dawno temu..... gdzieś powoli ruszyłam z pisaniem pozwu , sprawa jest skomplikowana na tyle ,że chodzi o dokumenty pobytu ect....
i jak sie okazało dlatego ciągnął te małżeństwo robiąc co chcąc i ja tez... bo chciał kartę pobytu. Niby wiedziałam , ale sie godziłam.
Ja nigdy nie twierdziłam, że jestem idealna, opanowana... raczej robię później rozważam i analizuje. (Jeśli chodzi o związki )
Tym razem sama sie zaplątałam w głupi związek, bo
1. miał być to mały romans "póki będą motylki"
2. pokazał mi, jak miło sie spędza czas
3. jak można rewelacyjnie wyglądać
4. bo poświęcał mi tyle czasu ( na początku) o jakim marzy każda kobieta
5. bo słuchał uważnie
i lista jest długa .... a przede wszystkim własnie te motylki ... kryzys wieku 30 lat .
Na co dzień jestem mama , z innego związku sprzed 8 lat, robię obiadki , kompociki, sprzątam nie imprezuje
Zabieram pól klasy na wycieczki latem ![]()
i kiedy córka na tyle odłączyła sie od przysłowiowego "cyca" , chciałam mieć coś dla siebie ... nie szukałam , samo przyszło i urzekł mnie...
Nie chciałam sie angażować , do dziś nie chce ... ale fakt czekam na telefon na sms na spotkanie...
on tez czeka, jak nie piszę to on zaczyna.
odstawiłam go na tydzień już sie nie widujemy , ale rozmawiamy godzinami na telefonie , w nocy w dzień ,
i zdaje sobie sprawę ,że to jest chore......... ze sie uzależniłam od niego. Kocham swoja niezależność zaradność, a on rozłożył mnie totalnie.
Walczę z tym by nie myśleć, poświęcam sie córce lub zajmuje sie hobby, ale przychodzi co do czego i głupieję ......
Moi rodzice sami mnie nie poznają , że nie rozstaję się z telefonem
Chce wrócić do samej siebie , ale nie potrafię...
po 12 dniach spotkanie ...
moje emocje opadły , a tak mi sie zdawało ...
Dopóki sie nie przysunął , nie poczułam moich ulubionych perfum...
Powiedział,że tęskni, ze sie zaangażował i ze mu jest przykro kiedy ja cierpię.
Że nigdy nie planował mnie tylko uwieść i zostawić, ale nie wie jak to się potoczy .
Z kobieta którą mieszka jest 9 lat , niby ich nic nie łączy
ale gdyby tak było, to raczej by odszedł..
Opowiadał ,że było mu dobrze , ale nie jest
wysłuchałam go do końca... uśmiechając sie , co nie było łatwe
Nie całowaliśmy sie chociaż oboje wyczuliśmy te napięcie.
Chciałabym sie uwolnić, a nie mogę, znowu zamydlił mi oczy.....
znowu robię sobie sobie nadzieje , ze warto poczekać.
no i jestem i zyje... naczytałam sie o kobietach kochających za bardzo...
Wiele inspurujacych watkow , jak Kroteczki , i porad :-) poniewaz historia pidobna działało to zachwycajaco dobrze ....
Jak odzyskac siebie , Espresso
Porad Ice man ;-) super wątek i bowinien byc serwowany wszystkim kto szuka jak wrocic do formy psychicznej z przed zauroczenia/zakochania....
i tak był to chory i z mojej strony widealizowany Kubus jak z bajki ...
Przez kilka tygodni tylko pisalismy a ja zywiłam sie esmsami... az sie całkowicie odciełam.
I wprowadziłam hardcorowe bieganie z porad "walcz o siebie "
poszalałam na zakupach...
Byl nawet miesiac ze nie paliłam:-)
odsuniecie sie całkowite od niego wyleczyło mnie :-)
pisze bo można wyleczyc sie z chorej miłosci , poanalizowałam wiele rzeczy spisałam je do "rozowego zeszytu" :-) oraz rady ktore dodaja power 'a . Zachowałam go jesli kiedys wpadne znowu w chore sytuacje .
Wszystkie czerowne lampki i hasełka elle (bardzo pozytwnie odebrana przezemnie osoba ) pomoca Dr google zostały spisane :-) i powtorzone :-)
Super sie rano obudzic, nie wpatrywac w telefon... nie nakrecac sie , czekajac na sms ... na spotkanie czy na jakis cud... super jest moc oddychac bez odczuwania bólu , i byc dla siebie
wciaz szukam i ucze sie , na przyszłosc...
I znalesc dobre momenty w zyciu i sie z nich zwyczajnie cieszyc
Na laurach nie spoczne czytam i czytam i wyciagam wnioski z porad
Jak zła kobieta jestem bo w 2 miesiace nie da sie zmienic....
Niestety sprawa rozwodowa , pochłania duzo moich mysli , ogrom telefonow wpisow i sms...
I chociaz juz zdazyłam sobie uswiadomic, ze wogole nie powinnam brac slubu
Ex daje mi w kosc , zwg na jego dokumenty i pobyt...
Czekam na wyznaczenie terminu , oby do lata sie zakonczylo ...
I najblizszy rok spedze sama ze soba bym mogła sie lepiej poznac i byc i zyc dla siebie
A nie dla kogos... za wyjątkiem mojej młodej bo dodaje mi siły z kazdym dniem
Amen
Obiecuję, że "sprawdzę" ciebie tutaj za rok i "trzymam za słowo", które sama sobie teraz obiecałaś.
Życzę powodzenia abyś wytrwała w swoim postanowieniu zmian które wprowadzasz w swoim życiu. Nie zawiedź siebie...i córki. ![]()
14 2015-03-25 16:49:11 Ostatnio edytowany przez Groza (2015-03-25 16:50:15)
po 12 dniach spotkanie ...
moje emocje opadły , a tak mi sie zdawało ...
Dopóki sie nie przysunął , nie poczułam moich ulubionych perfum...
Powiedział,że tęskni, ze sie zaangażował i ze mu jest przykro kiedy ja cierpię.Że nigdy nie planował mnie tylko uwieść i zostawić, ale nie wie jak to się potoczy .
Z kobieta którą mieszka jest 9 lat , niby ich nic nie łączy
ale gdyby tak było, to raczej by odszedł..
Opowiadał ,że było mu dobrze , ale nie jest
wysłuchałam go do końca... uśmiechając sie , co nie było łatwe
Nie całowaliśmy sie chociaż oboje wyczuliśmy te napięcie.Chciałabym sie uwolnić, a nie mogę, znowu zamydlił mi oczy.....
znowu robię sobie sobie nadzieje , ze warto poczekać.
To są tylko jego gierki. Wie że jesteś łasa na takie słówka i takie zachowanie, nawet na tę perfumy ulubione. To jest inteligentny gad,.który przez małą dziurkę wysysa Twoja energię, radość z życia, poczucie własnej wartości.. On się pobawi a Ty się będziesz leczyć u terapeuty.
Seks jest cudowny, rozmowy cudowne, ale co z tego kiedy on nie szanuję Twoich emocji. Jak można po takich wydarzeniach nie odzywać do kogoś. Byłam kiedyś równie ślepa. Facet stosował podobne zabiegi psychologiczne..
Nie daj się temu!
Nie ..nie rozmawiamy nie piszemy... nic
Pisałam własnie dla kobitek innych,ze mozna sie uwolnic... ciezko było... bi bajka była ale tylko w mojej głowie...
No i zadzwonił.... wyjechałam by złapać oddech świerzego powietrza. Totalne odludzie cisza...
Ale nie on musiał zadzwonic , ktos umarł i chciał pogadac było ok taka zwykła rozmowa,
I zaczał ztymi buziaczkami ... mowie mu , po co ty tak robisz ?!?!
2 miesiace go nie widziałam nie pisałam...
Fakt ,że w koncu nie czuje bólu takiego wewnetrznego.
Ale po co faceci lubia tak nakrecac ??
Czy on naprawde sie tym dowartosciowuje ??!
Nie wiem czy sie z kims spotyka i nie bardzo mnie to obchodzi...
Probuje zyc bez niego tylko
Dlaczego ktos z kim byłam 4 miesiace wywoluje takie emocje u mnie,
Dlaczego podniusł tak wysoko poprzeczkę, ze nie potrafie spojrzec na nikogo innego ...nie szukam nikogo... ale kiedy widze sie poprostu z kolega , po chwili rozmowy ...zaraz cos tam oceniam przypomina mi sie ....:-(
Kiedy skoncze te porownania do niego ...
Ile to sie bedzie ciagneło...