Witam wszystkie Porzucone.U mnie zerwanie nastapilo wczoraj mimo ze bylismy ze soba miesiac czasu zdarzylam, sie zauroczyc tym bardziej ze to byla moja szkolna milosc z podstawowki odezwal sie do mnie po 10 latach na Nk i tak sie zaczelo .Bylam szczesliwa myslalam ze to przeznaczenie.Szybko wprowadzil mnie w rodzine czesto sie widywalismy mieszkalismy 15 min od siebie , mowil ze kocha , ze mysli powaznie , jego rodzina mnie polubila , on byl czuly , taki poprostu kochany.Nawet w grudniu planowal ślub cywilny a w kwietniu koscielny bylam zaskoczona ze tak szybko ale i szczesliwa i nagle czas prysl.28.10 jeszcze planowal ślub a 2.11 stwierdzil ze jednak nie pasujemy do siebie .Tak poprostu nic z tego nie rozumiem to po co ta szopka? jak nie byl pewny . Nawet z rodziną juz rozmawial. i po co wsystko nie moge w to uwierzyć......
Podobne tematy
2 2009-11-04 18:11:16 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-11-04 18:11:31)
hmmm.. dziwne jest jego zachowanie.
Moze kogos poznal i sie zauroczyl?
pytalam podobno nie chodzi o inna dziewczyne powiedzial ze nie pasujemy do siebie charakterami dziwne bo sie nie skarzyl ze cos mu nie pasuje w sobote planuje slub we wtorek zrywa jakie to wszysto dziwne :-(
tak samo szybko jak uczucie przyszło tak samo szybko odeszło normalne .....
ja bym tego nie brała tak do siebie .... zakochasz się jeszcze nie jeden raz
niewiem moze cos ze mna jest nie tak od poczatku roku mialam juz 6ciu chlopakow przewaznie z kazdym chodzilismy po miesiacu niewiem moze jestem jakas pechowa tylko ze u mnie to jest tak jak nie pokazuje uczuc jak nie zdaze sie zakochac to kazdy z nich chodzil , staral sie zabiegal o wzgledy a jak tylko zaczyna mi zalezec automatycznie wszystko sie zmienia....
A może oni po prostu wyczuwają, że czekasz na to, żeby się z kimś na stałe związać, założyć rodzinę i może coś między wierszami na ten temat przemycasz??? Faceci mają w sobie taki instynkt, że uciekają kiedy czują, że kobiecie za bardzo zależy, że chce ich w taki układ wciągnąć. Nie gniewaj się, masz 29 lat, a to już jest taki wiek, że kobiety bardzo często są już lekko zdesperowane uciekającym czasem i nie kryją się z tym, a mężczyzna nie lubi być naciskany. Miesiąc czasu to bardzo mało jak na tak poważne plany, bo w ciągu czterech tygodni zdążyć się zakochać, poznać, zaplanować przyszłość... Jak dla mnie szybkie tempo. Choć zdaję sobie jednocześnie sprawę, że to były jego plany. Nie wiem, trudno mi powiedzieć, za mało o Tobie wiem, ale na moje oko, jeśli historia się powtarza, możesz wciąż popełniać ten sam błąd.
Do Olina 22 moze masz racje bardzo bym chciala miec meza dziecko - szczesliwy dom zreszta jak kazda z nas martwi sie ze w sumie czas leci a moje zwiazki ..ulatuja Napaewno gdzies robie podstawowy blad .U mnie to jest tak ze jak poznaje jakiegos chlopaka to jestem zalotna , usmiechnieta, natomiast jak dochodzi juz do bycia razem zaczynam chyba zabardzo ograniczac druga osobe , robie sie zazdrosna , chcialabym zeby robil i myslal jak ja albo poprostu robie sie dla nich nudna....
8 2009-11-05 17:16:25 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-11-05 17:16:58)
maja01, czyli sama mniej więcej widzisz, że gdzieś tu jest jakaś powielająca się zasada. I tu dotknęliśmy jednej z podstawowych cech facetów. Oni panicznie boją się ograniczenia ich swobody. Marzą o własnej przestrzeni, o tym, żeby nikt im niczego nie zabraniał, nie naciskał, nie zadawał za dużo pytań. Nam często wydaje się to nieco dziwne, bo lubimy kiedy ktoś jest o nas zazdrosny (to zaspokaja naszą kobiecą próżność), interesuje się nami. Ale cóż... Panowie to całkiem inna materia. A może spróbuj nieco nad sobą popracować. Wytłumacz sobie, że jeśli facet jest z Tobą to widocznie mu to odpowiada, a Ty mu się podobasz. Piszesz, że na początku jest dobrze, czyli staraj się ten stan utrzymać. Nie ma co z góry zakładać, że zaraz pojawi się ktoś inny. To własnie poprzez zazdrość ograniczasz swoich chłopaków, przypuszczam, że wydaje Ci się, że jak będziesz ich miała na oku to nic się nie może zdarzyć. Ale to nie jest prawda, bo oni tak naprawdę czują nacisk, od którego zaczynają uciekać, bo ich osaczasz. To taki męski instynkt samozachowawczy. Wiem, że to nie jest proste, ale, uwierz, ja sama baaaardzo nad sobą pracuję:)) Tobie zatem życzę powodzenia!
DO OLINA 22 MASZ RACJE TO BARDZO MĄDRE CO NAPISALAS MASZ RACJE CALKOWICIE MASZ RACJE JAK NIE BEDE NAD SOBA PRACOWAC TO ZNOW BEDZIE TO SAMO.......
Wiesz, mam nadzieję, że nie odebrałaś tego jak wymądrzanie się, bo absulutnie nie takie były moje intencje. Po prostu w ostatnim czasie nauczyłam się wielu rzeczy o mężczyznach, o związkach. Gdybym wcześniej tyle wiedziała zapewne uniknęłabym wielu błędów, które niestety popełniłam i za które przyszło mi zapłacić zbyt dużą cenę. Faceci to trudny temat do rozgryzienia, oni myślą i czują zupełnie inaczej niż my, zbyt często jednak o tym zapominamy i dlatego tak trudno nam się zrozumieć. Ale kiedy już mimo wszystko zadamy sobie ten trud i uda nam się znaleźć tę właściwą drogę do osiągnięcia celu to okazuje się, że to nie jest wcale tak skomplikowane:))
Pewnie tak ale to wszysrko tak strasznie boli , czuje jakby ktos moje serce porwal na strzepy jak funkcjonowac jak ciagle przypominaja sie rozne mie zdarzenia, jak przypominam sobie wyznania , pocałunki jak poprostu zapomniec ? czasem zaluje ze nie jestem zimna wyrachowana suką wtedy byloby wszystko owiele prostrze a skoro nie jestem to zostaje placz i cierpienie.....:-((((
Tak, masz rację, to boli, ale zawiedzione uczucia często rodzą cierpienie. Jeśli ma się w sobie tę wrażliwość to każde odrzucenie, każdy zły gest, każda niedokończona nadzieja to kolejna rozpacz. Ogromnie Ci współczuję i prawdę mówiąc czuję się nieco bezsilna, bo nie wiem jak Ci pomóc. Jak człowiek cierpi to nie jest rozwiązaniem banalne zdanie ,,nie martw się, będzie lepiej". Ból trzeba po prostu oswoić, zrozumieć. Jest ciężko, ale to naprawdę jest możliwe. Mój mąż mnie zdradził dwa lata temu, po dwunastu latach udanego małżeństwa i naprawdę wiem co znaczy mieć rozdzierane na strzępy serce, kiedy świat Ci się wali, a wszystko co było tylko moje nagle ktoś odebrał. Płacz, łzy to codzienność. Ale uwierz, dla Ciebie najlepsza będzie nowa, prawdziwa i głęboka miłość. Miłość mężczyzny, który Cię zrozumie. Musisz tylko zaufać intuicji. Jeśli znajdziesz tego właściwego to będziesz mu w pełni ufać, zniknie zazdrość i jednocześnie niszczące ten związek zachowania. Uwierz w siebie i w to, że jeszcze znajdziesz kogoś kto da Ci szczęście, a Ty na nie po prostu zasługujesz. Może to nie stanie się dziś, może nawet nie jutro, ale stanie się... , czego Ci z całego serca życzę.
dziekuje Tobie bardzo duzo mi pomagaja Twoje rady mimo ze jest mi tak cholernie ciezko to Twoje slowa dodaja mi jednak otuchy. Niewiem co mam poczac ze soba czuje taka niemoc taki smutek , taka nicosc nic nie cieszy najlepiej zasnac i wiecej sie nie obudzic.........nic nie czuc............
Nie myśl, proszę, w ten sposób. Na pewno jest ktoś komu na Tobie zależy. Może przyjaciółka, mama, obojętne..., na pewno dla kogoś jesteś ważna, najważniejsza. Wiem, brak miłości boli, ona dodaje nam skrzydeł, sprawia, że chce się żyć, że świat jest kolorowy, a każdy problem można podzielić na dwoje. Dzisiaj jest Ci ciężko, ale przecież tak nie może być zawsze. Rozejrzyj się, może jest tuż obok ktoś wartościowy, na kogo nigdy w ten sposób nie spojrzałaś. A może właśnie warto wejść w nowy krąg osób, ale nie szukać tam potencjalnego partnera, męża, ojca Twoich dzieci. Czasem można się z kimś kumplować, jemu też dać się poznać, zaprzyjaźniź się, poczuć dobrze ze sobą, a w którymś momencie pomyślicie ,,kurcze, jaki on fajny, jaka ona fajna". Taka miłość bywa najpiękniejsza... Jeśli daje Ci to ulgę to pisz, cieszę się jeśli choć odrobinę mogłam pomóc. Wiem doskonale jakie to ważne kiedy jest Ci źle i możesz to przynajmniej z siebie wyrzucić. I jeśli do tego ktoś wysłucha, zrozumie... Pisz kiedy tylko będziesz potrzebować:))
dzieki to duzo dla mnie znaczy . Owszem mam przyjaciol rodzina mnie bardzo wspiera ale to wszystko to jest nic bo nie czuje poprostu nie rozumiem dlaczego do tego doszlo ,niewiem skad u niego poprostu taki odwrot o 380 stopni niec z tego nie rozumiem .Mowi ze ma problemy sam ze soba .Wczoraj dowiedzialam sie ze wyrzucili go z pracy bo poklucil sie z dyrektorem.Ciezko mi trafic do niego bo mimo ze jest wygadany to czesto sie blokuje i niewiem skąd u niego to sie bierze , niedawno mowil ze ma bardzo duzo kompleksow ale z drugiej strony nie pozwala sobie pomoc.....
Wiesz, jeśli Tobie na nim zależy i jeśli nie chodzi o inną kobietę to może nie wszystko stracone, może warto raz jeszcze spróbować. Czy on wie jak jest dla Ciebie ważny??? Nie warto bać się słów, one czasem tak trudno przychodzą, a tak wiele znaczą. Może on się czegoś obawia, czegoś przestraszył, ma problemy, które przesłoniły mu wszystko inne. Może to tempo go jednak przerosło, ale szuka jakiegoś pretekstu i zasłania się niezgodnością charakterów. Nie wiem, może spróbuj poprosić go o szczerą rozmowę. Powiedz mu, że nie rozumiesz. Jeśli się nie uda to przynajmniej będziesz wiedziała, że spróbowałaś, ten ostatni raz.
o to chodzi ze ja rozmawialam z nim on nie chce narazie drugiej szansy on narazie to wszystko urwal powiedzial ze chcetnie bedzie utrzymywal ze mna kontakt kolezenski przyjacielski ale narazie wiecej nie moze mi zagwarantowac ze moze z czasem ze moze to sie zmieni. On wie co ja czuje doskonale ale jak on nie czuje tego samego to nie zrobie nic na sile najgorsze jest to i mam do niego zal ze jak nie byl pewny to po co sie deklarowalo tym slubie po co rozmawial z rodzina w sobote mowi o slubie w niedziele zachowuje sie dziwnie lapie dola we wtorek zrywa .przeciez ja go nie zmuszalam do nieczego to on tempo narzucil to wszystko wychodzilo od niego niewiem co mam myslec i niewiem jak sie odkochac a byly takie plany niedlugo swieta i zaczynam lapac totalnego dola miesiac szzcescia a teraz cierpienie i po co byla ta szopka , Boze jak mi ciezko.....
niewiem moze cos ze mna jest nie tak od poczatku roku mialam juz 6ciu chlopakow przewaznie z kazdym chodzilismy po miesiacu niewiem moze jestem jakas pechowa tylko ze u mnie to jest tak jak nie pokazuje uczuc jak nie zdaze sie zakochac to kazdy z nich chodzil , staral sie zabiegal o wzgledy a jak tylko zaczyna mi zalezec automatycznie wszystko sie zmienia....
To może zwolnij i nie zakochuj się tak szybko.ZA szybko i za dużo. Bo rozumiem że to już 6 razy w tym roku? Myślę ,że jak poczekasz z deklaracjami swoich uczuć to wśród tej masy chłopaków znajdzie się właściwy.
Zwolnic nie ma prolemu tylko jak sie odkochac jak serce tak strasznie teskni jak czuje jak jestem rozerwana na strzepy jak staram sie nie myslec a wspomnienia wciaz nachodza jak nie plakac jak lzy same lecą ? to jest najgorszy moment w moim zyciu gdzie bylam tak bardzo szczesliwa taka ...silna teraz jestm slaba i nie chce mi sie życ:-(((((
Wiesz Maja to moze być taki problem, że za szybko i za bardzo sie angazujesz... wiem, że to fajne uczucie motylki w brzuchu, zauroczenie itd.... i ciężko sie mówi ale wszystko musi byc z dystansem, nie mozna od razu oddawać samej siebie... widzisz jakie są teraz skutki... jakbys sie tak bardzo nie zaangażowała to teraz napewne mniej by bolało bądź wcale... ale to nie tylko Twoja wina, ten Twój były tez troszke przesadził tymi planami na przyszłość, ślubem... poczułaś, że napewno sie zakochał skoro snuje takie plany... rozumiem... ale to powinno dac Ci małą lekcje... nie wszystko złote co sie świeci... weź z tego jakąś nauke na przyszłość.. pozdrawiam ![]()
Masz racje Szamanka ja zawsze mam ten sam problem bo oddaje sie cala , calym swym sercem a potem cierpie to jest tak jakby facet wyczuwal moja slabosc i odrazu przegrywam ale dlaczego tak sie dzieje? dlaczego faceci tak to wykorzystuja ? przeciez jest tyle szczesliwych par , a jednak nie ma recepty na udany zwiazek :-(
dzis jestem zupelnie zalamana nie moge sie pozbierac rozmawialam z nim na gg ale nie poruszamy tematu zerwania moze tak lepiej .Dzis jest ten dzien ze nie chce mi sie zyc wiem ze tak nie powinnam myslec ale jest mi tak ciezko jakby ktos mi serce porwal na strzepy:-(((
To bardzo boli...ale uwierz mi że nie wszystkie dni są takie...przeplatają się z tymi, gdy myślisz że jednak życie jest piękne....
Jest ciężko, zwłaszcza na początku, chociaż w moim przypadku nadal, tylko jest to już inny rodzaj "cierpienia", nie taki świeży...
A pierwsza do niego napisałaś czy on zagadał?
do achaja 84 on zadzwonil choc i tak musimy sie niedlugo zobaczyc bo mam jego plyty boje sie tego spotkania bo jak go zobacze bedzie jeszzce gorzej ,wczoraj psalismy na gg ale nie rozmawiamy na temat rozstania, nie ma co o tym rozmawiac zreszta jakby mu jakism cudem jednak zaczelo zalezec to zna droge....
do achaja 84 on zadzwonil choc i tak musimy sie niedlugo zobaczyc bo mam jego plyty boje sie tego spotkania bo jak go zobacze bedzie jeszzce gorzej ,wczoraj psalismy na gg ale nie rozmawiamy na temat rozstania, nie ma co o tym rozmawiac zreszta jakby mu jakism cudem jednak zaczelo zalezec to zna droge....
ja bym sie wstrzymała z tymi płytami.... dobrze Ci zrobi jak urwiesz kontakt z nim teraz przynajmniej na jakis czas póki wszystko sie nie unormuje... spotkania i pisanie na gg bedzie Ci tylko przysparzac smutku....
Wlasnie dlatego tak sie boje tego spotkania jak widze ze jest dostepny na naszej klasie to mi serce pęka z żalu , na gg czasami sobie gadamy i strasznie mnie to wszystko boli ,:-(
U mnie sie zmienilo , Tomek do mnie wrocil postanowilismy dac sobie szanse , teraz szukamy mieszkania do wynajęcia.Trzymajcie Dziewczynki kciuki :-))
Trzymamy, maja01 za Ciebie kciuki, trzymamy! Ale proszę, bądź czujna, nie osaczaj go swoją osobą, nie zamęczaj zazdrością i spróbuj zaufać Pomyśl, że jest z Tobą, bo tak zdecydował, a nie dlatego, że musi, a zobaczysz, że wszystko może się jeszcze ułożyć. I rozmawiajcie ze sobą szczerze- o swoich oczekiwaniach, o uczuciach, o tym co jest i co ma być, bo tu nie ma miejsca na niedomówienia i niepewność. Cieszę się Twoją radością. Powodzenia!
P.S. Jak to się wszystko stało, że sytuacja się aż tak odmieniła?
Droga Olino zupelnie przypadkiem poniewaz pare dni temu odezwalam sie do niego na gg w sumie to tez przypadkiem a bylo to ta : w jakies gazecie przeczytalam ze przez smsa stawiaja tarota w sumie ja w takie glupoty nie wierze ale postanowilam wyslac smsa z pytaniem czy moj byly do mnie wroci dostalam smsa ze tak i to jeszcze w tym roku, zadalam drugie pytanie co bylo powodem rozstanie w odpowiedzi dostalam wiadomosc ze to przez moje nieraz dziecinne i zaborcze zachowanie i to mnie zaskoczylo nie spodziewalam sie takiej trafnej odpowiedzi choc do konca to nie byl ten powod , zadalam kolekne pytanie co zrobic zeby wrocil do mnie czy walczyc czy czekac odpowiedz byla nie walczyc a zarazem nie dac o sobie zapomniec heee i wyslalam mu wiadomosc na gg co u niego i takie tam glupotki i cos mnie podkusilo by powiedziec ze mysle zeby sie wyprowadzic z domu od mamy i poszukac sobie mieszkania jakies kawalerki sama niewiem po co to napisalam bo owszem myslalam o tym ale nie konieczne na teraz, odezwal sie do mnie ze dzien przed moja wiadomoscia na gg prosil Boga by dal mu jakis znak bo nie wie co robic ze jest w zawieszeniu i takie tam i jak odezwalam sie do niego to powiedzial ze poczul to samo jak mnie zobaczyl po latach na naszej klasie i od slowa do slowa spotkalismy sie , choc glownym powodem bylo to ze on do konca nie zapomnial o swojej bylej rozstali sie pol roku temu a byli ze soba 13 lat ona go zdradzila ale mimo to byli ze soba prawie pol zycia i jakos go naszlo ze popadl w dola i zewal ze mna , postanowilismy dac sobie szanse rozmowa o kawalerce nie poszla na marne bo postanowilismy sie sprawdzic i razem zamieszkac mamy plany by zrobic to w grudniu :-)
30 2009-11-13 23:52:36 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-11-14 00:26:22)
W takim razie widzę, że faktycznie wszystko jest na dobrej drodze:)) A pamiętasz jak pisałam, że może to jakiś inny powód niż Ty? No i wyjaśniło się:) Super! Z Twoich słów dziś bije radość i optymizm i tak trzymaj. Ja zupełnie nie wierzę we wróżby, ale Tobie widocznie był potrzebny jakiś impuls i okazuje się, że było warto. Do grudnia już niedaleko, więc...
)) Raz jeszcze życzę Ci szczęścia.
Nie chce zapeszyc ale mam nadzieje w koncu to nadzieje umiera na koncu.....pozdrawiam Cie Olinko