Hejj, czy znajdują się tu Dziewczyny, co spodziewają się swoich pociech w marcu?
Jeżeli tak to zapraszam, razem przejdźmy przez to wszystko! ![]()
Podobne tematy
Witam,
ja "planuję" zostać mamą w marcu:)
Trochę za późno opamiętałam się z tym wątkiem, ale lepiej późno jak wcale
) Jak przechodzisz ciążę? Przygotowana do porodu?
Mamy marcowe,będą Was podglądać,dopingować bedziecie bogatsze ode mnie doświadczeniem, jako ze w maju dolacze tez do grona mam????
Trochę za późno opamiętałam się z tym wątkiem, ale lepiej późno jak wcale
) Jak przechodzisz ciążę? Przygotowana do porodu?
Gdzieś tam błąka się już wątek z marcówkami 2015 ale skromniutki był.
Jak przechodzę ciążę? Muszę ją przeleżeć
Tzn.od miesiąca się oszczędzam (jak najwięcej leżę). Jest to ciąża trojacza więc wysokiego ryzyka.
Póki co jest wszystko super prócz mojej psychiki ![]()
Czuję się okropnie ograniczona. Nie jestem przyzwyczajona do nic nie robienia a tu zonk. No ale nic, przeżyję
co raz bliżej końca.
Z fizycznych dolegliwości to bardzo pokochała mnie zgaga, że w ogóle mnie nie opuszcza, wieczorami nogi mnie kręcą niemiłosiernie, często mam problemy ze spaniem no i boli mnie prawa część pleców bo moje córy nie lubią gdy śpię bądź leżę na prawym boku. Ależ pojęczałam sobie ![]()
Co do porodu to będę miała cesarkę więc oddechów nie ćwiczę:)
U mnie "dopiero" 29,4tc ciąży więc wypada termin na kwiecień.
Z racji jednak ciąży wielorakiej do szpitala chcą mnie położyć w 34-35tc i obserwować ale przymierzają sie na końcówkę marca (jak będzie nadal tak jak teraz) ![]()
Ogólnie nie jest tak strasznie. Uwielbiam, gdy leżę, obserwować swój brzuch kiedy moje panny dokazują:)
Wczoraj wieczorem cała trójca tak skakała, że mój brzucho tylko podskakiwał:)
W ciąży też tak strasznie mocno jak na trojaczki nie przytyłam, 13kg jak do tej pory i wszystko idzie w brzuch, a dziewuchy mają wagę dobrą więc jest ok. Nie jest też znowu taki mocno ogromny(brzuch) ale to może z racji tego, że jestem bardzo wysoka i u mnie się jakoś wszystko inaczej rozkłada:)
W każdym razie w swoje jeansy z przed ciąży wchodzę nadal.
A jak u Ciebie?
O matko, ciąża trojacza
jak zareagowałaś? Bo ja bym chyba zwariowała, boje się jedno urodzić, a co dopiero troje.. A co z Twoją psychiką nie tak ;> ?
Hm, ostatnio też strasznie dopadła mnie zgaga, cały czas mnie męczy, bóle pleców, nie mogę spać na plecach, bo strasznie mnie poddusza
więc został mi lewy lub prawy bok
Brzuch mam mały, więc gdzieś musi się ułożyć, trafiło na przeponę. U mnie na szczęście cesarka póki co nie grozi, ale różnie bywa. W pierwszym trymestrze schudłam 10kg, nie umiałam nic przełknąć, lecz teraz nadrobiłam 18
Brzuch mam mały jak na koniec 8ego miesiąca.. Ale nie przejmuję się tym, bo lekarka powiedziała, że wszystko jest ok.
Jak nie potrafisz spać to polecam Ci poduszkę rogala- ona ma ok 140cm, a wypełnienie styropianem, znaczy kulkami i bardzo ułatwia spanie i odciąża plecy.
Witam,
jak zareagowałam? Tak jak Ty ale do potęgi entej ![]()
Wiesz, gdybym może leczyła się hormonami etc.to zawsze gdzieś tam byłoby prawdopodobieństwo, że bédzie ciąża wieloraka.
U mnie jednak to zwykły psikus. Ot tak...
W 6tc dowiedzieliśmy się, że to bliźniaki-co nie było wielkim szokiem bo mój dziadek był dwojakiem.
W 14tc okazało się, że jest jednak i trzecia niespodzianka ![]()
Mąż łzy w oczach i banan na buzi a ja oczy jak arbuzy:)
Jak to sobie przypomnę to ciarki mnie przechodzą.
Wcale nie byłam z tego powodu szczęśliwa bo nikt przy zdrowych zmysłach nie planuje od razu trójki
no ale siła wyższa.
Teraz jak myślę o jednym dziecku bądź bliźniakach to wydaje mi się to pryszczem;)
Miałam czas żeby się z tym wszystkim oswoić.
Porodu się nie boję bo u mnie innej opcji jak cesarka nie ma.
Co nie tak z moją psychiką?
Ćwiczę jobla ciągle tylko leżąc bo muszę się oszczędzać, a do tego przyzwyczajona nie jestem.
Każdy mówi żebym korzystała póki mogę z odpoczynku. A co mi z tego kiedy ja odpoczywałam zawsze coś robiąc, aktywnie.
Byłam teraz w czwartek na wizycie i dostałam skierowanie do szpitala.
U jednej z pannic pojawiło się małowodziue i trzeba zobaczyć co i jak.
Najśmieszniejsze, że na oddziale miejsc nie ma i muszę się dowiadywać.... Paranoja!
W poniedziałek nie popuszczę i będę się upierała żeby mnie przyjęli albo chociaż zbadali.
30tc się zaczął i jak mniue przyjmą to pewnie bédą trzymali do końca ciąży. Liczę na to, że chociaż dotrwam do 35tc...
To się rozpisałam:)
Dziewuchy dzisiaj tak dokazują, że mi chyba brzuch eksploduje...:)
Pozdrawiam
Nasza służba zdrowia... Aż mi się podnosi jak słyszę, że nie ma miejsc itp.
Wcale Ci się nie dziwię, że oczy jak arbuzy, ja bym zwariowała
Boję się wychowywać jedno, a o trójce naraz nawet nie wspomnę. Ja też siedzę w domu i bzika dostaję, już wolę aby była ze mną, przynajmniej zajęcie będzie
Ja we wtorek mam wizytę i zobaczymy co mi lekarka powie, bo od jakiegoś czasu strasznie boli mnie miednica i mam kłucie w kroczu, ponoć to zwiastun zbliżającego się porodu, ale nie wiem.
No i leżę w szpitalu od poniedziałku choć nic mi jednak nie jest:)
Zrobili mi wszystkie badania-zwiększyli tylko żelazo, żadnego małowodzia nie ma.
Mieli mnie dzxisiaj wypuścić ale jednak zdecydowali jeszcze poobserwowac dwa, trzy dni.
Zła byłam bo nadzieję narobili, że dzisiaj wyjdę i zonk.
Z jednej strony ok bo jednak dzieciaki są pod kontrolą a z drugiej nie ma to jak w domu:)
W każdym razie nie nastawiam się na wyjście bo nie chce znowu rozczarowania.
Poza tym to już 30,4 tc i chcą mieć trojaki pod kontrolą.
Mąż chociaż spokojny:)
A jak u Ciebie po wizycie?
Pozdrawiam
Z dwojga złego lepiej pozostać w szpitalu
Dobrze, że małowodzie to tylko zła diagnoza.. A u mnie, hm. 36tydzień, w karcie ciąży wpisane 34, nie wiem skąd wynika ta różnica, ale dowiem się dopiero na kolejnej wizycie
) Szyjka bez zmian, brzuch twardnieje coraz bardziej, idzie w dół. Ale dzisiaj miałam dość mocne bóle krzyża, które promieniowały do podbrzusza, ale ponoć to znak, że szyjka się skraca. Mogę już leżeć na plecach, nie dusi mnie
zgaga mnie opuściła w końcu, ale w moczu wyszło mi, że jestem odwodniona, a ja pije jak smok. Nie wiem co może być tego przyczyną.
A ja gnije i gnije w tym szpitalu.
Mam dosyc tego cholernego ktg. Ja wiem, że przy trojakach cięzko nadążyć ale robienie czegoś na odwal doporowadza mnie szału.
A niektóre położne robią aby robić. I co zrobic...:)
Tak to wszystko dobrze. Dzisiaj słonko pięknie świeci aż samopoczucie inne:)
Hej i jak się czujesz? Nadal szpital? Kiedy cesarkę planują?
U mnie bez zmian, małej się nie spieszy.. Szyjka zamknięta i zero rozwarcia. Zaczęłam od dziś stosować olej z wiesiołka, może pomoże ![]()
Pozdrawiam.
Hej ![]()
Nadal w szpitalu. Dzisiaj ordynator poinformował mnie, że małymi krokami będziemy szykowali się do cięcia. To juz 33tc i 4 dni. Powiedział, że maksymalnie czekamy do 35 go tygodnia.
Powiem Ci szczerze, że już mam dosyć. Któraś z dziewuch naciska mi na nerw kulszowy i boli paskudnie przy chodzeniu. W ogóle czuję się ociężale. Moje damy mają to w nosie i tak skaczą, że czasami szlag mnie, brzydko mówiąc, bierze. Najgorzej jest przy ktg i usg.
W poniedziałek właśnie miałam usg ale guzik się dowiedziałam bo pochowały się i ni cholery zmierzyć ich lekarz nie mógł.
W ogóle poniedziałek był paskudny.
Koleżanka z sali miała, naszym zdaniem, paskudne ktg. Tętno dziecka strasznie było rozchwiane. Spadki były duże. Poprosiłyśmy położną a ta machnęła ręką i tyle. W poniedziałek rano wzięli ją rutynowo na usg i od razu decyzja "cesarka". Okazało się, że wód już nie było, a po cięciu dziecko sine, oplątane 4y razy pępowiną. Masakra..... Ale zdążyli w ostatniej chwili.
Jak człowiek się na to wszystko napatrzy to głowa pęka i stres większy.
Chodzenie po schodach niby pomaga ![]()
O matko, aż włos mi się zjeżył na głowie.. Dobrze, że ja jeszcze w domu i że wszystko ok, bo w szpitalu bym chyba nie wytrzymała.
Już niewiele Ci zostało, współczuje.. Mi moja też daje nieźle popalić, aż czasem zawyje z bólu, wyobrażam sobie przez co Ty przechodzisz skoro razy trzy. U mnie na usg wyszlo 3400.. A tętno cały czas 140
Mam nadzieję, że już niedługo się wyłożę, bo już mam dosyć
Chodziłam dziś pół dnia, nic nie rusza, uparta..
I urodziłam ![]()
17 marca zostałam mamą: Emilki - 2480g, 10 pkt.,
Nadii - 1980g, 9 pkt.,
Poli- 1450g, 8 pkt.,
Wszystkie zdrowe ( urodzone w 36 tc)
Dwie panny mam już przy sobie, najmłodsza jeszcze w inkubatorze (ale tylko jest dokarmiana i ogrzewana).
Boskie są ![]()
Później napiszę więcej. A jak u Ciebie?
Pozdrawiam ![]()
Hejjj
) To super! A ja zostałam mamą 22
Moja Nataszka mnie wymęczyła przy porodzie, 15godzin na sali porodowej, bez znieczulenia. Ale ważne, że zdrowa, ważyła 3830 i rośnie jak na drożdżach . Czekam na informacje od Ciebie.
Moja panienka śpi i je, czasem w nocy marudzi, a tak to dziecka nie ma. A jak Twoje pannice?
Gratuluję!:)
Konkretna babka
Namęczyłaś się "trochę" ale warto było ![]()
U mnie też dziewuchy grzeczne. Każdy życzy nam cierpliwości, siły etc. a my naprawdę mamy spokojne dzieci
Tylko jedzą i śpią. Poza tym wcale nie jest problemem zorganizowanie sobie pracy przy trójce dzieci. Jak wcześniej pisałam, to otoczenie bardziej przeżywa "trojaczki" niż my ![]()
Oby tak dalej, niech nam się dzieci zdrowo chowają ![]()
Ja sobie trio naraz nie potrafię wyobrazić.. Teraz pikuś, małe to śpi, ale jak kolki się zaczną albo ząbkowanie to współczuję. No bo ciężko sobie wyobrazić dla "normalnego człowieka"
trojaczki, jak tu zorganizować cokolwiek, zrobić.. Ale widocznie nie jest tak źle jak ja myślę
Moja mała ostatnio coś marudna się robi, chyba po mnie
Kąpać się nienawidzi, chyba całe osiedle nas słyszy podczas kąpieli
Niestety, karmię butelką, bo laktacji nie mam.. W szpitalu nawet siary nie było, w domu trochę nadziei było, bo coś leciało, ale tak mało, że mała nawet nie zdążyła złapać, a już nic nie było. Mam żal do siebie, że nie mogę jej karmić, przykro mi strasznie. A u Ciebie jak z karmieniem, piersią czy mm?
Na kolki zrobiłam już zaopatrzenie-sab simplex- kropelki ale tylko niemieckie. Super sprawa.
Jak zaczną ząbkować to wtedy będę się martwiła:) Co do organizacji przy trojaczkach...wyjścia nie mamy;) radzić trzeba sobie jakoś.
U mnie maluchy kąpie mąż bo pierwszej kąpieli przewodziłam ja ale płacz żałosny moich dzieci tak mnie "stremował", że nie chciałam powtórki.
Teraz dziewuchy już nie płaczą ale ja i tak się nie rwę do kąpieli-wycieram, ubieram ale cala"operacja" jednak należy do męża:)
Co do karmienia piersią... Mam mało pokarmu jednak coś tam uda się ściągnąć i tak chociaż raz dziennie panny dostaną mój pokarm, jednak jest go tak mało, że bez mm się nie obejdzie. Do piersi ogólnie czasami staram się przystawiać dzieciaczki ale tylko dlatego, żeby poczuły się bezpiecznie- zasypiają wtedy pięknie:)
Zjadłabym je:)
Hejj
I jak się macie panienki? Co słychać? Pozdrawiam!