Witajcie.Nazywam się Kasia,mam 48 lat.Chcialam dotknąć drażliwego tematu slużby zdrowia w naszym kraju.Lekarze odpowiadający na forach piszą często "prosze isc do swego lekarza,on się Panią/Panem zajmie" lub "proszę poszerzyć diagnostykę,nie leczyć sie samemu".A ja na moim smutnym przykładzie widzę że "dr Google" jest nam do czegoś potrzebny.Kiedy chorujemy,niepokoimy się o siebie,szukamy sposobow powrotu do zdrowia.Ja też szukalam ,dzisiaj.Poszlam z zapaleniem płuc do poradni do mojej internistki,a ona mi mówi krótko "wirusówka",nic nie przepisala tylko kazala mi kupić reklamowany,drogi lek i nim się leczyć,a "syrop to już wymyśli pani sobie sama..."Przy ciśnieniu 200/120 powiedziala "ja nie widzę potrzeby leczenia szpitalnego,a lekow na ciśnienie też pani nie zmienię."
Wrócilam z tej poradni zdołowana i upokorzona.Nie mogę przestac się leczyć w ogóle bo mam astmę,chorobę tarczycy,arytmię i coś tam jeszcze.Ale komu to zglosić,że lekarz 1 kontaktu zaniedbuje obowiązki?To nie pierwszy raz , w mojej rodzinie rodzicom też się podobne historie zdarzyły,zostali zbyci,jak śmieci.Mnie też nie pierwszy raz takie coś się przytrafiło.Co o tym wszystkim myślicie? Może ktoś ma podobne doświadczenia?Czemu tak trudno trafić na dobrego lekarza?A moze tacy są tylko w bajkach?