netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Chcę żyć.

5 odpowiedzi1 958 wyświetleńzałożony przez Mejtiee, 29.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chcę żyć.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Chcę żyć.

Coraz częściej sobie to powtarzam.

Na tym forum już raz opisywałam swoją historię, jednak pytałam o inny aspekt.
Mam 25 lata.
W wieku lat 20 chodziłam z pewnym chłopakiem, Grzesiem. Kochałam go bardzo, szalałam za nim. Zimą 2010 roku wyjechałam z nim do Austrii. Miał tam kolegę, którego bardzo chciał odwiedzić. Zakochałam się w tym facecie, zapomniałam o wszystkim, co czułam do mojej pierwszej miłości. Zostałam w Austrii. Tam żyłam 3 lata, planując ślub i przyszłość z Sebastianem.
Wykonanie tego stało się niemożliwe. To wszystko miało być spełnieniem marzeń. Austria - kraj moich marzeń, teraz przekleństwo. Rzuciłam ten marazm, który dopadł mnie w Polsce przed paroma laty. Rzuciłam wszystko - studia, rodzinę, miłość, która była dla mnie wtedy szczeniacka. Zakochałam się. Sebastian był miłością mojego życia. Kochałam go. Był do pewnego momentu dla mnie dobry, wszystko by mi dał. Zaręczyliśmy się. Ja żyłam jak w bajce. Miałam piękny dom, życie na wysokim poziomie, byłam szanowana. Kino, teatr, restauracje, podróże. Wszystko to, czego nie miałam w Polsce. Idealny facet.
Pierwszy raz uderzył mnie 17 dni po zaręczynach, w twarz. Miałam podbite oka. Pamiętam to, jak dziś, gdy odmawiałam mu wyjścia ze znajomymi, których nawet nie lubiłam. Nawet mnie nie przeprosił. Wparł mi, że zasłużyłam. Za każdym razem to się tak kończyło. Dochodziło do tego, że to ja przepraszałam. Z kochającego, czułego faceta, stał się despotą i tyranem. Bił, przypalał papierosami, pluł, ciął, sypał solą na rany.  Zamykał mnie w domu, w jednym pokoju, gdy wyjeżdżał, żebym nie uciekła.
Zaczęłam tęsknić za bratem. Zawsze byliśmy blisko. Sebastian blokował nasz kontakt, jak tylko mógł. Chciałam, żeby mój brat był świadkiem na moim ślubie, bo miałam chciałam się z nim pogodzić, może liczyłam, że wtedy zauważy, jak źle się mam i wyciągnie mnie z tego. Sebastian chciał, żeby naszymi świadkami byli: jego siostra i jego przyjaciel. Bolało mnie to i traciłam już nadzieję. Tej niedzieli byłam tak zdesperowana, że postawiłam się. Na trzy tygodnie przed planowanym ślubem, Sebastian wybił mi ząb
Nie wiem, jak długo mnie wtedy bił i jak długo leżałam na podłodze. Zostawił mnie.
Oczywiście zamknął mnie na klucz, moje zabrał, jak zawsze, ze sobą. Byłam naprawdę zdesperowana. Zamykał mnie w sypialni, z lodówką, telewizorem. W swojej nocnej szafce trzymał moje dokumenty. Parę dni wcześniej podejrzałam, gdzie chowa do niej klucz. Wzięłam wszystkie dokumenty, trochę ubrań, te które zostawiłam po praniu. Wybiłam okno i ślizgając się po rynnie, dostałam się na ziemię. To było zaskakująco łatwe, ale przedtem się bałam. Zapukałam do pierwszych lepszych drzwi, poprosiłam o udostępnienie telefonu, zadzwoniłam do brata.
Musiałam gdzieś przeczekać noc. Poszłam do kościoła. Ksiądz nie zadawał zbyt wiele pytań. A na drugi dzień brat zabrał mnie do domu.
Wracałam, jako przegrana.
I nic się nie zmieniło. Sebastian wciąż dzwoni i grozi, regularnie, co 4 dni, bo 'czwórka to jego szczęśliwa liczba'. Przed świętami nawet był u mnie w domu. Rozmawiał z moją babcią, która uważa mnie teraz na kobietę złą i upadłą. .
Żyłam sama w tym kraju, bez pieniędzy, wykształcenia i nadziei.  Pewnie pomyślicie - taka karma. Też tak myślę. Nawiązałam też kontakt z Grzegorzem - on ma narzeczoną, bardzo miła dziewczyna. Powiedziałam mu całą prawdę, należało mu się. Teraz przyjaźnimy się.
Parę miesięcy temu poznałam faceta, Michała - znajomego mojego brata i Grzegorza. Chłopak zakochał się we mnie. Spotykamy się, przytulamy, całujemy. Jesteśmy parą.
Jest jednak mały problem - gdy on mówi, że mnie kocha, ja nie odpowiadam mu tym samym. Boję się. Nie potrafię w 100% zaufać mężczyźnie.
Po rozmowach z osobami z tego forum, wyznałam wszystko Michałowi - zrozumiał. Poprosiłam jednak, żeby sie zastanowił nad tym, czy na pewno chcę ze mną być. Ja nigdy nie będę już w pełni normalna.

Postanowilam podnieść się z kolan, z samego dna.

Mam depresję, nerwice, stany lękowe. Chodziłam na terapię.. Każde spotkanie z psychologiem kończyło się napadami histerii. I tu moje pierwsze pytanie: czy każda terapie musi wyglądać w ten sposób? Osaczenie, setki pytań, zmuszanie do odpowiedzi, teksty typu: 'jak nie chce pani rozmawiać to niech pani stąd idzie, bo mam tu masę chętnych i bardziej rozmownych ludzi?". Czy uważacie, że powinnam udać się na terapię?

Drugie pytanie: czy powinnam zgłosić sprawę na policję? Czy bez obdukcji (na bazie samych zdjęć), jestem w stanie wsadzić go więzienie? A może będzie tylko gorzej? Lepiej kolejny raz zmienić numer i się przeprowadzić, licząc na to, ze mnie nie znajdzie?

Trzecie pytanie: skończyłam dwa lata studiów farmaceutycznych, czy da się na nie wrócić, na trzeci rok?

Ostatnie pytanie: jak odzyskać radość, wyjść z tego marazmu i przestać się bać?

2

Odp: Chcę żyć.

Nie wierzę... i Ty już znalazłaś następnego? Moze najpierw uporaj się sama ze sobą a potem pakuj się w kolejne związki? Tamten też na początku był idealny a później? To jakiś psychopata, bardzo dobrze,że w końcu uciekłaś.Oczywiście, idź na terapię, po takich przejściach chyba każdy by Ci to radził. Nawet się nie zastanawiaj, tylko zrób porządek ze sobą. Z tym psycholem się w ogóle kontaktujesz jeszcze? Mam nadzieję że nie. Jakie to szczęście, że nie doszło do ślubu...

3

Odp: Chcę żyć.
Arcy_Klejnot napisał/a:

Nie wierzę... i Ty już znalazłaś następnego? Moze najpierw uporaj się sama ze sobą a potem pakuj się w kolejne związki? Tamten też na początku był idealny a później? To jakiś psychopata, bardzo dobrze,że w końcu uciekłaś.Oczywiście, idź na terapię, po takich przejściach chyba każdy by Ci to radził. Nawet się nie zastanawiaj, tylko zrób porządek ze sobą. Z tym psycholem się w ogóle kontaktujesz jeszcze? Mam nadzieję że nie. Jakie to szczęście, że nie doszło do ślubu...

Minął już rok od mojej ucieczki. Nie kontaktuje się, nie odbieram, nie odpisuje. Myślę, że Sebastian ma tu jakąś wtykę. Może mam paranoję, nie wiem.

4

Odp: Chcę żyć.

>Czy uważacie, że powinnam udać się na terapię?<

Może raczej do prywatnej grupy wsparcia.

>Drugie pytanie: czy powinnam zgłosić sprawę na policję? Czy bez obdukcji (na bazie samych zdjęć), jestem w stanie wsadzić go więzienie? A może będzie tylko gorzej? Lepiej kolejny raz zmienić numer i się przeprowadzić, licząc na to, ze mnie nie znajdzie?<

To zależy od tego jak groźna jest sytuacja. Jeżeli są powody do obaw, powinnaś zgłosić przestępstwo na policję.

>Trzecie pytanie: skończyłam dwa lata studiów farmaceutycznych, czy da się na nie wrócić, na trzeci rok?<

Tego się dowiesz na uczelni.

>Ostatnie pytanie: jak odzyskać radość, wyjść z tego marazmu i przestać się bać?<

I to jest kluczowe pytanie. Żeby wyjść z tego co się stało nie tyle ważne jest przestać odczuwać szok z powodu tych przeżyć, co raczej dokonać autorefleksji. To, że on zaczął ciebie bić kilkanaście dni po zaręczynach, nie jest przypadkiem. Takie rzeczy zauważa się wcześniej, ale nie chciałaś ich zauważyć. Musisz nauczyć się nie spieszyć ze związkami i lepiej rozpoznawać facetów. Nie pozwalać sobie na wczesne spoufalanie się. Przyjaźń bez dotykania nawet przez kilka miesięcy jest całkiem naturalna i do przyjęcia. Możesz zawsze mówić chłopakowi że taką masz zasadę i nie musisz się tłumaczyć z jakiego powodu. Przede wszystkim sprawdzaj czy jest empatyczny i skłonny do poświęceń, do pomagania ci w trudnej sytuacji. Dlaczego ludzie mają takie trudności w rozpoznawaniu uczuć innych? Nie uczymy się tego nigdzie w szkole ani rodzice nas tego nie uczą. Lepiej mają ci, którzy mają wrodzone zdolności do rozpoznawania uczuć, ale takich ludzi jest mniej niż 7%.

5

Odp: Chcę żyć.

Wydaje mi sie ze powinnaś iść na terapie nie traktuj jej jak leczenie w psychiatryku tylko jak rozmowe z człowiekiem który zamierza ci pomóc smile
Sama pomyśl czego chcesz i do czego chcesz teraz dązyc, wyznaczaj cele i idz po nagrode za ich zdobywanie smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chcę żyć.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026