Moja historia jest dość obszerna ale postaram się przedłożyć ją w skrócie. Może ktoś miał kiedyś podobny problem. Więc moja przyjaciółka z którą znamy się w sumie ponad 10 lat jest trochę opóźniona w rozwoju. Nie każdy z kim ma do czynienia jest w stanie stwierdzić to odrazu - ja to wiem i wiedziałam od początku ponieważ moja mama znała jej mamę i wie że ta przy porodzie miała problemy i dziecko było niedotlenione przez kilka minut. Problem polega na tym, że jej matka nigdy nie dopuszczała do siebie tej myśli kiedy ludzie jej radzili żeby załatwiła jej orzeczenie o niepełnosprawności to ona wmawiała ludziom wkoło i swojej córce że jest całkowicie zdrowa i ona do dziś tak uważa. Przyjaciółka jest do dziś szykanowana przez ludzi wkoło i nie wie dlaczego. Jeśli ktoś sugeruje jej że coś z nią nie tak to odrazu sie złości że ten ktoś nie wie co mówi. Ja staram się ją uspokajać i mówić żeby się nie przejmowała ale widzę jakie to dla niej jest krzywdzące a ludzie potrafią być naprawdę brutalni. Sama jej nic nie powiem bo uzna że ja też się od niej odwracam. Reasumując w społeczeństwie funkcjonuje jako osoba od której wymaga się tyle samo co od innych a ona nie jest w stanie temu sprostać i wini siebie mówiąc sobie że czemu ona jest gorsza od innych i czemu zawsze jej nic się nie udaje. Rozmowa z jej matką odpada bo zrobiłabym sobie niepotrzebnego wroga. Jakieś pomysły?
Podobne tematy
Powiedz konkretnie jak się to objawia, na jakim polu- zawodowym, uczuciowym. W czym ona odstaje od zdrowych ludzi?
3 2015-01-28 00:23:22 Ostatnio edytowany przez PanJaszczomb (2015-01-28 00:24:21)
Wspieraj przyjaciółkę. Skoro całe życie żyła w przekonaniu, że jest normalna i skoro zawsze wymagano od niej tyle co od normalnej osoby, to czemu chcesz to zmieniać? Wielu ludzi celuje ambicjami wysoko, skąd wiesz, że jej się nie uda? Ilu z nas "normalnych" się z czymś męczy w swoim życiu. Ilu "normalnym" ludziom inni sprawiają przykrości, mówią, że nie dadzą sobie rady? Ludzie nie lubią inności, często są okrutni ale tak było i będzie zawsze.
Chcesz obniżyć wymagania stawiane koleżance, aby było jej łatwiej? Ale czy to znaczy, że lepiej? Ludzie potrafią zaskakiwać i życie pełne jest takich przykładów. Niepełnosprawni sportowcy, upośledzone osoby, które ukończyły uczelnie wyższe - oni osiągnęli sukces, bo mierzyli wysoko. To czy twoja przyjaciółka będzie w stanie sprostać stawianej jej wymaganiom okaże się dopiero na końcu drogi, którą ma do przeżycia. Nie możesz tego przesądzać nie znając rezultatu. Nie podcinaj jej skrzydeł a wspieraj ją. Uwierz w nią tak jak wierzy w nią jej matka i ona sama. Nie zaniżaj jej ambicji - tak nie postępują przyjaciele.
Objawia się tym że np nie potrafi nawlec nitki na igłę i trafia nitką nie w tą stronę igły co trzeba. Tym, że gdy idziemy ulicą muszę jej mówić że ma skręcic w lewo mimo że ona o tym wie gdzie ma iść bo wie dokąd idziemy. W autobusie muszę jej mówić że wysiadamy na nastepnym przystanku mimo że ona wie że tam mamy wysiąść. Co jest dla mnie dziwne bo wielokrotnie sama porusza się po mieście i jak jest sama to jakoś dotrze tam gdzie ma dotrzeć. Na polu zawodowym też bo nie potrafi zrozumieć dlaczego gdy na chwile znalazła pracę była w niej szykanowana i ją wylali po dniu. Na uczuciowym też bo ludzie sie z niej śmieją że trudno sie z nią dogadać bo jak ktoś obcy o coś się ją pyta to sie jąka i nie umie mu odpowiedzieć. Na luzie rozmawia tylko ze mną i ze swoim ojcem. Bo matka to totalne dno bo uważa ją za calkowicie normalną i śmieje się z każdego potknięcia. Jeśli chodzi o wsparcie to tak właśnie robię. Ale czasem pojawia się chęć wygarnięcia matce co ja myślę o tym że nie zadbała o jej bezpieczną przyszłość, bo rodzice przeważnie umierają wcześniej niż dzieci i co by było gdyby ona została sama na świecie czasem się tak zastanawiam nad tym. Zdrowy człowiek ma w dzisiejszych czasach bardzo ciężko żyć i wielokrotnie znaleźć pracę i wogóle a co dopiero..
Z Twojego opisu wynika raczej, że nie jest upośledzona, tylko ma problemy emocjonalne. I na tym bym się bardziej skupiła. Zaproponuj jej pomoc psychologa.
Bo na orzeczenie o niepełnosprawności nie można raczej liczyć. Z tego co piszesz jest samodzielna, ewentualna ułomność nie przeszkadza jej w czynnościach życia codziennego ( akurat szycie można sobie odpuścić, albo skorzystać ze specjalnych igieł, które się nie nawleka a w które się wsadza igłę od góry). I myśle, że nie należny ja za bardzo wyręczać we wszystkim i chronić, bo to powoduje to, że sama myśli o sobie jak o nieporadnym dziecku, które musi mieć zawsze opiekę.
a nie są to problemy z koncentracją?
Miała robione badania u psychologów 2óch jedno w dziecinstwie a drugie później i oboje orzekli że powinna mieć orzeczenie ale jej matka nie zgodziła się na wydanie takowego orzeczenia w dzieciństwie i zwymyślała psychologa od głupich. W urzędzie pracy także stwierdzono to samo i wykluczono ją w pewnym sensie z pomocy w poszukiwaniu pracy. Absolutnie nie chodzi tutaj o koncentrację. Problemy emocjonalne swoją drogą do tego dochodzą bo zdołowanie sytuacją je potęguje.