Cześć,
mam prawie 25 lat.Dopiero teraz chyba dorastam. Od 20 do 24 roku życia ( nadal mam ) bawiłam się, wkręcałam sobie dużo rzeczy. Wydaje mi się, że automatycznie z 1.01 2015 coś się we mnie zmieniło, nie zmyślam tego.
Chciałam się Was spytać. Na czym polega życie, takie prawdziwe. Są upadki, porażki, wzloty, sukcesy? Przez całe studia udawało mi się wszystko-pracowałam dużó, byłam dobrą córką i studentką. Obecnie kończę studia i chyba wyluzowałam. Studia to nie jest całe życie- pomogą w znalezieniu pracy ( lub nie
- zalezy od umiejętności) i to tylko chwila w całym życiu. Wspominam je dośc dobrze, ale nie obyło się bez problemów, jednak uważam ten czas za czas użyty bardzo dobrze.
Czy w miłości jest tak samo? Wydaje mi się, że dopiero dojrzałam do jakiegokolwiek związku. Jestem kobietą, czuję to dopiero od niedawna. Wcześniej byłam w jednym związku, miałam pełno przygód. W pewnym momencie zamknęłam się w sobie i nie dopuszczałam do siebie żadnych oznak miłości, zainteresowania. Byłam zawsze pomiędzy. ZAwze ta trzecia- do porady, do wyjścia do kina. Ale czuję, że teraz nastał mój czas-tylko, że strasznie się boję porażki. Wiem, że życie polega na przełamywaniu barier, swoich lęków, a ja po prostu wcześniej je zamiatałam pod dywan i się nimi karmiłam nie wiedząc tego. Boję się tylko tego, że kiedy wejdę ( trochę opóźniona) w życie damsko męskie tak naprawdę coś będzie nie tak, nie będę czegoś rozumiała, nie będę potrafiła zawalczyć. Przez ostatnie dwa lata zawsze ja pomagałam dobrą radą, a sama miałam facetów do których wzdychałam a nigdy nic im nie powiedziałam. PRzerwałam to w wakacje 2014 kiedy to stałam się pewniejsza siebie i ja wychodziłam z inicjatywą. jednak to chyba też nie jest dobry pomysł ![]()
Ale już się nauczyłam. Szkoda, ze na wałasnych błędach. Koleżanki wchodzą ze związku w związek, ja im doradzałam, mówiłam czytałam w internecie a sama siedziałam przed komputerem i grałam w simsy albo robiłam prace domowe, zgłaszałam się na uczelnie. Odmawiałam chłopakom wyjścia na przysłowiową kawę, olewałam to- a skąd miałam wiedzieć, może chcieli tylko koleżeństwa. Nie dawałam szansy.
Obecnie boję się,eprzez takie moje poprzednie zachowanie nie jestem odporna na stres i porażki. Wiem, że cały czas się uczę. Wiem, że życie jest jedno i należy z niego czerpać garściami i ryzykować. A ja lubię ryzykować. Lubię dreszczyk emocji i adrenalinę- takie, a nóż się nie uda. Jestem realistką- ale chyba powinnam mniej krytycznie patrzeć na swoje życie i na swoją osobę. Od razu zauważyłam zainteresowanie swoją osobą, kiedy przestałam siebie zawszystko obwiniać i kiedy uśmiech zagościł na mojej twarzy.
Więc zachęcam do dyskusji, na czym wg was polega życie. I jak mam w nie wejśc tak aby naprawdę je poznać. Bo coś czuję że może rodziców miałam zbyt opiekuńczych i wielu rzeczy bali się mi proponować- robili za mnie. A wiem, że jak człowiek się nie sparzy to wtedy popełni znowu ten sam błąd.
Pozdrawiam
kinga ![]()