Ilekroć rozmawiałam z babcią na temat kina, ta wspominała "wspaniałego" Rudolfa Valentino, który był w owych czasach amantem numer jeden. W ogóle, babcia z dziadkiem chodzili do kina bardzo często, m.in.dlatego, że nie była to droga rozrywka.
Czy Wasze babcie i dziadkowie do dziś raczą Was opowieściami o hitach ich lat? Czy obejrzeliście coś, z "ich" kina? A jeśli tak, zrobiło to na Was wrażenie?