Dziewczyny,pomozcie mi zrozumiec postepowanie takiego faceta!!!!
Jestesmy razem od osmiu lat, mam dwoje dzieci z pierwszego malzenstwa.
Moj partner pokochal mnie i wychowywal moje dzieci ,walsciwie jak swoje i wiecej dal z siebie niz ich rodzony ojciec.
Mieszkamy w Angli
Od dwoch lat sa miedzy nami ogromne konflikty, ktore zakonczyly sie rozstaniem.
Wiec, najpierw moj partner nie pracowal ,poniewaz..... a to mu praca nie odpowiadala...... a to szukal w swoim zawodzie , ja mialam trudnosci z jezykiem,wiec tez nie mialam nalezytej pracy..poprostu malo godzin.
Pojawily sie klopoty finansowe i stres z tym zwiazany.
Staralam sie ciagnac ten woz...lapalam kazda dostepna robote...(zastepstwa) ....zawalilam szkole i nadal nie uczylam sie jezyka.
Do tego dzieci weszly w nastoletni wiek..okazalo sie, ze jestem zbyt poblazliwa matka a on bardzo wymagajacym ojcem.
Klotnia za klotnia...wrzeszczal na dzieci ze sa leniami, do niczego sie nie nadaja ,glupkami itd. narastal we mnie konflikt ,poniewaz sam nic nie robil.
Nie pracowal, nie angazowal sie zbytnio w prace domowe ...wiecznie wszystko odkladal na pozniej.
Mysle,jak on tak moze? Sam nic nie robi..dzieci przynajmniej chodza do szkoly!!!
Instynktownie zaczelam bronic dzieci, co moj partner odebral jako wojne nas trojga przeciwko niemu.
Zaznacze jeszcze,ze jako ojciec poswiecal dzieciom duzo czasu.
Przez poltora roku w domu praktycznie dzien w dzien byly awantury i to coraz gorsze.
Wszyscy bylismy pograzeni w smutku ..pracy nadal nie bylo...a klopoty i stres narastal.
W odwecie za swoje ,dla mnie niezrozumiale poczucie nieszczescia ...rowniez doszlo do zdrady..oczywiscie to on zdradzil mnie.
Spotykal sie z kobieta jakies kilka miesiecy...ogolnie uznalam ich za pare.
Po jakims czasie z nia zerwal i byl sam, ale czesto organizowal sobie wyjazdy na ktorych rowniez pojawialy sie nowe znajomosci.
To sprawialo ze strasznie cierpialam...nie moglam liczyc na zadna jego pomoc ,w domu nadal awantury a malo tego wiecznie mial pretensje do mnie i oskarzal mnie ze jestem winna temu ze dzieci sie od niego odwrocily.
Twierdzil ze nie czuje sie kochany i do dzis twierdzi ze to nie on nas odepchnal a my jego?
Tego nie jestem w stanie zrozumiec?
Mieszkalismy i mieszkamy caly czas w jednym domu, ja na dole, on na gorze...narazie tak musi byc ,bo on nadal niema pracy i niema sie jak wyprowadzic.
Ze wzgledu na pamiec o dobrych latach wspolnych godze sie na to.
Mam tez problem,bo poprostu bardzo go kocham..nie umiem sie od tego uwolnic.
Sytuacja z ostatnich miesiecy wyglada tak...
Pojechal do polski na jakies trzy miesiace poniewaz stwierdzil ze tak go wykonczylismy ze nie jest w stanie znalezc pracy i obawia sie o swoje zdrowie.
Poznal tam dziewczyne ,sa razem dwa miesiace.
Wrocil i oznajmil mi ze czuje sie dobrze ..ze chce znalesc prace i pomoc mi finansowo..ale wydarzylo sie cos jeszcze....w tym wszystkim mial tez plan ,ze moze by jeszcze cos udalo sie naparwic,poniewaz stwierdzil ze wprawdzie znalazl w tej osobie cechy ktorych szukal a ktorych ja nie posiadam ale stwierdzil tez ze brakuje mu moich cech...i ze ma do mnie silne uczucia i to sklonilo go do rozmyslan.
Co jest wazniejsze ...Milosc czy rozsadek ...ze mna z milosci z nia bardziej z rozsadku a z czasem moze by ja pokochal.
Wlasciwie milosc do mnie nie pozwala mu zaangazowac sie w ten drugi zwiazek tak jakby tego chcial.
Tylko ze, miedzy nami jest tak zle i ze te moje dzieci sa tak okropne, ze wlasciwie to go to zniecheca i ze ja musialabym sie zmienic i byc bardziej wychowawcza.
W kazdym razie plan mial taki,ze widzial szanse na naprawienie jeszcze tego wszystkiego...plakal ze widzi swoje bledy ale nadal tez oskarza mnie o wine za to co sie stalo.
Wszytko byloby ok. gdyby nie fakt ..ze nie zamierzal zerwac kontaktow puki co z nowa dziewczyna ,puki nie przekona sie ze nam sie uda ,ze jak twierdzi ...zmienie swoje postepowanie wobec dzieci.
Jakby tego bylo malo , kilka dni temu dowiedzial sie ze ona jest z nim w ciazy..i to jakby decyduje o wszystkim i placze bo mowi ..ze on wlasciwie to nie wie do konca czy chce byc z nia czy ze mna???
Ze jesli mu pokaze ze mi na nim zalezy ze jak zaczne sie starac to i on sie postara ...i nawet jest gotowy zerwac z tamta..i poniesc konsekwencje tego ze urodzi sie dziecko (jego pierwsze wlasne dziecko)
To jakies chore wszystko.....
Rozsadek podpowiada...ze skoro on zawiazal nowy zwiazek i ma urodzic sie w nim jego dziecko,ze dziewczyna mu odpowiada ...powinnam nie zawracac sobie tym glowy.
Jednak, boli mnie to jakos bardzo no i ruszyl we mnie znowu uczucia ,ktore tak bardzo staralam sie w sobie stlamsic.
Najchetniej bym od tego uciekla!!!! Jaki powinnam miec stosunek do tego wszystkiego!!!
Puki co to jestem w szoku ,boli mnie to wszystko i niby wiem co powinnam zrobic a nie potrafie.
Mimo wszystko w naszych relacjach jest wiele przyjazni i jest tak silna wiez ze to az dziwi i mnie i mojego partnera.
My poprostu dobrze sie ze soba czujemy...tylko mamy konflikty..ktore wydawaloby sie ...moznabyloby jeszcze rozwiazac.
Co myslicie o takim postepowaniu?
Jestem ciekawa opini na ten temat...domyslam sie co moge uslyszec..ale moze wlasnie to jest mi potrzebne.
Z gory dziekuje.