netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Prośba o opinię - wyprowadzka

21 odpowiedzi5 093 wyświetleniazałożony przez Antymon, 18.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prośba o opinię - wyprowadzka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Prośba o opinię - wyprowadzka

Witajcie,

Piszę do Was z prośbą o opinię. Mam pewne przemyślenia na przedstawiony poniżej temat ale zawsze warto wysłuchać głosu rozsądku innych.

Wraz z żoną jesteśmy po 30tce, mamy krótki staż małżeński, jedynie 6 miesięcy. Wcześniej znaliśmy się 3 lata i jak to w związku bywa, raz lepiej raz gorzej. Przed ślubem mieszkaliśmy ze sobą rok.

Po ślubie po jakimś czasie sporo zaczęło się psuć. Chciałem dla żony jak najlepiej ale nie zawsze to wychodziło. Widząc, że całe dni spędza w domu moim celem było aby kobieta mogła się rozwijać, iść do przodu, realizować swoje pasje i zainteresowania. W złości zdarzało się powiedzieć kilka słów za dużo, nigdy do żadnych zdrad czy rękoczynów nie doszło (do głowy mi nie przyszło). Wszystkie moje rady odbierane były jako atak i obrażanie jej osoby.

Żona też nie była święta, potrafiła zamknąć się i pomimo moich codziennych prób przez tydzień nie rozmawiać. Zawsze uważałem, że małżeństwo powinno między sobą załatwiać tego typu sprawy. Żona jednak wolała wyżalać się swojej rodzinie i koleżankom jak to jej źle, co poskutkowało negatywnym nastawieniem do mnie.


Ostatnia, i jak dla mnie najważniejsza sprawa to kłamstwa. Mam taką zasadę, że co by się nie działo jestem wobec żony zawsze szczery. Druga połowa widocznie tego nie uznaje. Wiem, że jestem bardzo często okłamywany. Mam przeczucie o prowadzonych 2 różnych, równoległych egzystencjach przez żonę. Pierwsza oficjalna to życie z mężem, które wydawałoby się ostatnio lekko się poprawiło. Drugie to nieoficjalne, które polega na wyżalaniu się koleżankom i rodzinie jaki to mąż jest zły i jaki to kanał ją spotkał wychodząc za mąż. "Doradczynie" (których małżeństwa swoją droga nie należą do idealnych), szukają różnych sposobów żeby pocieszać żonę odwołując się do zbierania haków wobec mnie- nagrywanie rozmów itp.   


Jeden z ostatnich dni mijał nam przyjemnie. Standardowa codzienna sielanka (wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku). Pech chciał, że dotarły do mnie pewne sprawdzone informacje. Podpytałem o to żonę, myśląc o mojej niewiedzy skłamała prosto w twarz. Po wyjściu na jaw całej prawdy zostałem oskarżony o jej nękanie i ciągłe sprawdzanie co i gdzie robi - kompletna bzdura, przypadkowo otrzymałem te informacje. Uwierzcie, że nie była to kwestia kłamstwa typu "będę w sklepie a poszła do koleżanki", ale na razie nie chce ich podawać. Chodzi o dość poważną sprawę zainicjowaną przez "doradczynie". Następnego dnia bez jakichkolwiek informacji, podczas mojej obecności w pracy zabrała kilka podstawowych ubrań i się wyprowadziła. Po powrocie do domu przestraszony spowodowany jej nieobecnością próbowałem się skontaktować. Bez skutecznie. Po  nieprzespanej nocy dodzwoniłem się rano, a odpowiadając na moje zapytanie gdzie jest dowiedziałem się, że przecież ja wszystko wiem bo ją obserwuje...

Dostałem po głowie za chęć wytłumaczenia kłamstwa. Mijają kolejne dni samotności w domu (już ponad tydzień) i powoli przyzwyczajam się do tego stanu. Nie czuję swojej winy w tym przypadku, w związku z czym nie płaczę, nie krzyczę. Kocham żonę jednak nie mogę wyobrazić sobie życia, w którym najbliższa osoba kłamie prosto w oczy a w przypadku jakiejkolwiek kłótni zamiast rozmawiać zamyka się i skarży całemu światu jak to jest jej źle. Wszystkie kłopoty powinno rozwiązywać się w małżeństwie a nie wyciągać je na forum rodzinne/przyjacielskie - moje zdanie.

Co do kłamstw to nie był to pierwszy przypadek. Wielokrotnie wcześniej sytuacja się powtarzała.

Nie zamierzam się wybielać. Nie jestem idealnym mężem, który masuje stópki swojej żonie na każdą jej zachciankę. Z drugiej strony nie uważam również abym za swoje zachowanie był karany obcięciem głowy.

Odwołując się do 1ego wersu. Mam pewne swoje przemyślenie na ten temat jednak przed podjęciem dalszych kroków byłbym zobowiązany za Wasze opinie.

Z góry dziękuję

Rafał

2

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Moja rada jest taka - nie trwaj w małżeństwie z kimś, komu nie ufasz w 100%. Bo jak chcesz mieć potem z nią dzieci, jak chcesz brać z nią kredyt hipoteczny, jak wyobrażasz sobie starość z nią?

3

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Witaj,
z tego co piszesz, to żona zatrzymała się chyba na poziomie 15-latki. I teraz pytanie czy dojrzeje i kiedy? Jak widzę Ty nie ożeniłeś się tylko z nią, ale i z koleżankami jej, czyli z większą liczbą osób, smutne to.

Przemyśl, spróbuj porozmawiać i dojść do konsensusu, może terapia? Nie wiem.

Czy przed ślubem było inaczej?

4

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Mam wrażenie, że Twoja żona nie zdaje sobie sprawy z powagi instytucji małżeństwa. Rozumiem, że ona nie pracuje i całe dnie siedzi w domu stąd ma czas na pierdoły w postaci spędzania czasu i wyżalania się swoim doradczyniom?

Ja na Twoim miejscu postawiłabym jej sprawę jasno. Albo jesteście małżeństwem i trzymacie się razem, a ona idzie do roboty, żeby była kasa i nie miała czasu na głupoty, w tym też koniec z oczernianiem Twojej osoby i kłamstwami, albo do widzenia. I niech się kobieta zastanowi czego chce. Jak zadecyduje o rozstaniu to nawet lepiej bo życie z kimś o poziomie emocjonalnym ameby, kto zamiast być Twoim małżonkiem i wsparciem, knuje za Twoimi plecami nie ma żadnego sensu. Tylko się w tym spalisz.

5

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Dzięki za opinie.

Zwolnienie nastąpiło kilka miesięcy przed ślubem. Po tym wydarzeniu również z moja aprobatą żona skupiła się na przygotowaniu ślubu i wesela ? zaangażowała się znacząco, którego wynikiem był doskonały efekt ceremonii. Jednak ten okres skończył się ponad pół roku temu i należałoby powrócić do rzeczywistości...

Według mnie znikome zaangażowanie wobec rozwijania swojej przyszłości zawodowej bierze się również z pozycji męża. Moja sytuacja finansowa jest stabilna i teoretycznie mogę pozwolić sobie na utrzymanie całej rodziny. Jednak wielokrotnie zaznaczałem, że nie jest to zdrowa sytuacja i należy ją zmienić. Praca to nie tylko comiesięczny przypływ gotówki ale również zaznaczenie swojej roli w społeczeństwie oraz poczucie własnej wartości.

Kiedy wszystko zaczęło się psuć proponowałem wizytę w poradni małżeńskiej jednak spotkałem się z odmową. Tym bardziej zaskakujące było dla mnie jak dowiedziałem się po jakimś czasie o jej wizytach u psychologa. Doradczyni wmówiły jej, że wyżywam się na niej psychicznie i powinna właśnie w taki sposób działać. Nigdy nie usłyszałem z ust żony takich słów ani tym bardziej chęci wizyty u tego typu specjalisty. Wszystko robione jest po kryjomu, z wglądem jedynie dla kilku dziewczyn (teraz to pewnie już również połowy rodziny).

Przed pewien czas zastanawiałem się nad argumentacją doradczyń na mój temat. Jestem tyranem, wyżywam się psychicznie, itp. Czy rzeczywiście moje rozmowy na temat jej przyszłości i chęć pomocy (nie zawsze w atmosferze sielankowej) przekraczały granicę dobrego pożycia małżeńskiego? Czy czasem rzeczywiście nie powinienem ugryźć się w język? Pewnie powinienem, jednak byłem przeświadczony, że robię to dla naszego wspólnego dobra. Z doświadczenia innych osób wiem, że jak rok siedzi się w domu to przynosi to opłakany efekt. Według mnie mój przypadek potwierdzą tą regułę.

Rafał

6

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka
Antymon napisał/a:

/.../
Odwołując się do 1ego wersu. Mam pewne swoje przemyślenie na ten temat jednak przed podjęciem dalszych kroków byłbym zobowiązany za Wasze opinie.

Z góry dziękuję

Rafał

Notoryczne kłamanie i wiara w swoje kłamstwa jest efektem dysfunkcyjnego wychowywania w domu rodzinnym. Jest to najprawdopodobniej efekt "reżimu" jaki żona miała ze strony matki lub (i) ojca. Kłamstwa stały się jej sposobem na uniknięcie kary.... a w dorosłym życiu sposobem na życie. Bez terapii u psychologa lub psychoterapeuty nie wyeliminuje się tego.
Jej wyprowadzka z domu jest niczym ucieczka z domu, tak jak nastolatki, za strachu przed karą. (Ona kłamała -> TY ja na tym nakryłeś-> strach przed konsekwencjami -> ucieczka) Najpierw uciekła z domu do Ciebie, w międzyczasie przeniosła swój strach z rodziców na Ciebie, i teraz uciekła, jak zakładam do rodziców. Przygotowywała się do takiego ruchu już jakiś czas, robiąc Ci opinię "przemocowca".
Dodatkowo, ma bardzo niską samoocenę, skoro jest bardziej podatna na sugestie obcych ludzi, traktując ich jako wyrocznie, a w najbliższych doszukując się złych intencji.
Jeśli nie podejmie szybko terapii, nie wiadomo co zrobi, nie wiadomo co podpowiedzą jej "koleżanki". Tak, czy siak, cienko widzę Waszą przyszłość.
Zmień zamki w drzwiach, zabezpiecz 50% Waszego konta... Chyba, że chcesz któregoś dnia zastać w domu tylko ściany...

7 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-18 18:38:27)

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka
Antymon napisał/a:

...mamy krótki staż małżeński, jedynie 6 miesięcy...zaczęło się psuć. Chciałem dla żony jak najlepiej ale nie zawsze to wychodziło...W złości zdarzało się powiedzieć kilka słów za dużo...Wszystkie moje rady odbierane były jako atak i obrażanie jej osoby...Żona też nie była święta, potrafiła zamknąć się i...przez tydzień nie rozmawiać.
Zawsze uważałem, że małżeństwo powinno między sobą załatwiać tego typu sprawy. Żona jednak wolała wyżalać się swojej rodzinie i koleżankom jak to jej źle, co poskutkowało negatywnym nastawieniem do mnie.
...Mam przeczucie o prowadzonych 2 różnych, równoległych egzystencjach przez żonę. Pierwsza oficjalna to życie z mężem, które wydawałoby się ostatnio lekko się poprawiło. Drugie to nieoficjalne, które polega na wyżalaniu się koleżankom i rodzinie jaki to mąż jest zły i jaki to kanał ją spotkał wychodząc za mąż...
...Nie czuję swojej winy w tym przypadku, w związku z czym nie płaczę, nie krzyczę. Kocham żonę jednak nie mogę wyobrazić sobie życia, w którym najbliższa osoba kłamie prosto w oczy a w przypadku jakiejkolwiek kłótni zamiast rozmawiać zamyka się i skarży całemu światu jak to jest jej źle. Wszystkie kłopoty powinno rozwiązywać się w małżeństwie a nie wyciągać je na forum rodzinne/przyjacielskie - moje zdanie...
...Nie jestem idealnym mężem...nie uważam również abym za swoje zachowanie był karany obcięciem głowy.
...
Jestem tyranem, wyżywam się psychicznie, itp. Czy rzeczywiście moje rozmowy na temat jej przyszłości i chęć pomocy (nie zawsze w atmosferze sielankowej) przekraczały granicę dobrego pożycia małżeńskiego? Czy czasem rzeczywiście nie powinienem ugryźć się w język? Pewnie powinienem, jednak byłem przeświadczony, że robię to dla naszego wspólnego dobra

No cóż, Twoja sytuacja w małżeństwie pod wieloma wzgledami do złudzenia przypomina pewien mój życiowy epizod, z tą drobna różnicą, że akurat z mojej strony nie było wybuchów złosci, uwag czy wszynania awantur, ale też było "wyżalanie się"Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Z opisu całości widzę, ze po części i z Twojej strony jest tu troche winy, gdyż swoim zachowaniem, uszczęśliwianiem na siłę swoimi pomocnymi "radami" (moze poprawianiem?), a szczególnie wybuchami złosci z rzucaniem słów, których być nie powinno - nakręcałeś całą tą spiralę... Owszem, ja również uważałem i uważam, że wszelkie problemy w związku winny pozostać między osobami go tworzącymi, bez wtajemniczania osób z zewnątrz, które mogą przynieść więcej zła niż pożytku swoimi "radami". Co do karania "obcięciem głowy" - cóż, powinieneś mieć świadomość, że za bardziej błahe przewinienia stosowane są gorsze kary: np. wypatroszenie na żywca przez b. partnerkęObrazek dodany przez użytkowniczkę

Krwawe Kopytko napisał/a:

...Twoja żona nie zdaje sobie sprawy z powagi instytucji małżeństwa. Rozumiem, że ona nie pracuje i całe dnie siedzi w domu stąd ma czas na pierdoły w postaci spędzania czasu i wyżalania się swoim doradczyniom?
Ja na Twoim miejscu postawiłabym jej sprawę jasno. Albo jesteście małżeństwem i trzymacie się razem, a ona idzie do roboty, żeby była kasa i nie miała czasu na głupoty, w tym też koniec z oczernianiem Twojej osoby i kłamstwami, albo do widzenia. I niech się kobieta zastanowi czego chce. Jak zadecyduje o rozstaniu to nawet lepiej bo życie z kimś o poziomie emocjonalnym ameby, kto zamiast być Twoim małżonkiem i wsparciem, knuje za Twoimi plecami nie ma żadnego sensu. Tylko się w tym spalisz.

Kopytko, o ile zazwyczaj Twoje poglady stoją w skrajnej sprzeczności z moimi - tu akurat są takimi, jakie sam napisałbym... Zatem podpisuję się (pozwolisz?) pod Twoimi słowami big_smile

8

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Przeniesienie nawyku kłamania z domu rodzinnego według mnie tutaj nie pasuje. Jej rodzice to kochający się ludzie, którzy oddadzą za siebie oraz swoje dzieci wszystko. Tak to przynajmniej wygląda z zewnątrz. Spędziłem z nimi trochę czasu i na tej podstawie wyciągam takie wnioski. Do teściów nic nie mam. Są w mojej ocenie bardzo porządnymi ludźmi w tym do niedawno również wobec mnie (po ostatnich oszczerstwach nie mam już tej pewności).

Nie martwię się o kwestie materialne. To, co mogę stracić nie jest aż tyle warte w porównanie mimo wszystko do zdrowego małżeństwa.   

Co do kwestii częściowej mojej winy to nie próbuje się od niej wywinąć. Rzeczywiście można było inaczej prowadzić rozmowy, nie wprowadzając zbędnej złości. Jednak kiedy prowadzisz konwersacje w naprawdę spokojny sposób posługując się prostą argumentacją, a w zamian otrzymujesz informacje "nie rozmawiam z Tobą bo na mnie naskakujesz" to ręce opadają... Raczej nie jestem krzykliwy więc i głosu nie podnoszę.

9

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Witajcie

Dzięki za dotychczasowe zainteresowanie.

Mogę prosić o jakieś dodatkowe opinie w temacie? Zanim zacznę działać dalej chciałbym poznać komentarze kilku niezalemych osób.

Lepiej 3 razy stracić niż raz się wpakować. 

Z góry dzięki.

10

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka
Antymon napisał/a:

Witajcie

Dzięki za dotychczasowe zainteresowanie.

Mogę prosić o jakieś dodatkowe opinie w temacie? Zanim zacznę działać dalej chciałbym poznać komentarze kilku niezalemych osób.

Lepiej 3 razy stracić niż raz się wpakować. 

Z góry dzięki.

Ja swoją opinię wyraziłem. Wyprowadzka będzie tu równoznaczna z końcem małżeństwa... Na siłę nic nie zdziałasz, jeśli małżonka postępuje w amoku i pod wpływem ...urobionych "życzliwych" doradców - wiem, co piszę.
Jak zatem chcesz "działać"?

11 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-01-19 22:34:30)

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka
Antymon napisał/a:

Witajcie

Dzięki za dotychczasowe zainteresowanie.

Mogę prosić o jakieś dodatkowe opinie w temacie? Zanim zacznę działać dalej chciałbym poznać komentarze kilku niezalemych osób.

Lepiej 3 razy stracić niż raz się wpakować. 

Z góry dzięki.

NIC NIE ROB ,KOMPLETNIE NICCC
NIECH SIE WALI A TY NIC ,uważam ze twoja zona jest znudzonym bezambitnym leniem i nierobem ,w dodatku łatwosterowalnym ,niestabilnym emocjonalnie,jestescie totalnie niedobrani,sorry za szczerosc

12

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Hej, mysle ze masz tylko dwa wyjscia bo ja kiedys bylem w podobnej sytuacji a mianowicie:
1. nic nie robisz ignorujesz ja kompletnie nie rozmawiasz z nia kontakt tylko przez sms eventualnie mediacja przy jakiejs wspolnej niezaleznej osobie i zobaczyc jak sie zachowa skoro nie bedziesz sie nia kompletnie interesowal moze zrozumie ze nie ma z toba zartow.
2. to i tu masz szczescie ze juz sie wyprowadzila ja bym zmienil zamki (wrazie czego gdyby zapytala dlaczego to zrobiles to powiesz ze sie obawiales ze pod Twoja nieobecnosc kogos tam nasle i wyniosa cale mieszkanie albo ze nie miales pewnosci co zrobila z kluczami) wydrukowal papiery o rozwod i zaczol je wypelniac bo jesli to nie bedzie dla niej nauczka ze z toba nie ma przelewek  a jak sie na rozwod zgodzi to masz juz po problemie im wczesniej tym lepiej zaufaj mi przechodzilem te numery z wyprowadzkami i powrotami a i tak zakonczyly sie rozwodem.
Powodzenia

13

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Dla mnie (też żony) nie do pomyślenia jest nieodzywanie się przez tydzień. Było kilka sytuacji że nie odzywaliśmy się do siebie parę godzin, potem jak jedno wyciągało rękę, to drugie z łatwością się godziło. Myślę że także po tym można poznać dojrzałość człowieka do związku - gdy miłość i zgoda są ważniejsze od wygranej. Po prostu po pewnej chwili przestaje mieć znaczenie kto ma rację, kto bardziej przeciągnie linę. Liczy się tylko pogodzenie się, wybaczenie i kompromis.

Nigdy tez, pytana o co mi chodzi, nie milczałam. Zawsze szczerze mówiłam co mi leży na wątrobie.

Nie mieszam też w nasze sprawy obcych ludzi, bo wiadomo jak to jest - my się za moment pogodzimy, a oni będą mieli o moim mężu złe zdanie.

Bazując na moich doświadczeniach, uważam że Twoja zona to mentalna nastolatka, której nie obchodzi jakie zdanie będą mieli inni na Twój temat, ani jak długo będziecie mieć ciche dni. Dla niej najważniejsza jest wygrana, prowadzenie walki. Małżeństwo to nie rywalizacja, małżeństwo to zespół który ma razem stawiać czoła całemu światu.

Mimo tego co napisałam, uważam że zawsze są dwie strony medalu. Ciekawi mnie jak tę historię opisałaby Twoja żona. Bo mimo jej infantylnych, głupich zachowań - wyprowadzka z domu to poważna rzecz. Może więc jej wersja jest inna niż Twoja, może ma do zarzucenia Ci więcej niż tu napisałeś.

14

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Utwierdzacie mnie w moim przekonaniu. Jeszcze przez jakiś czas nie zamierzam robić nic a później w przypadku braku jakiejkolwiek reakcji muszę przedsięwziąć poważniejsze kroku. 

Po jej wyprowadzce dzwoniłem jeszcze kilka razy z prośbą o jakiekolwiek informacje ? gdzie jest, o co chodzi, kiedy wróci. Za każdym razem odpowiedź, że nie wie i ogólnie była znudzona rozmową. Racjonalnie podchodząc do sprawy byłbym w stanie jeszcze zrozumieć gdyby do takich drastycznych kroków doszło po poważnej kłótni ale w tym przypadku nic takiego nie miało miejsca.
 
Madoja

Co do dwóch stron medalu to zgadzam się. Jak już pisałem nie byłem książkowym wzorem męża i wiele mogę sobie zarzucić. Czasem zbyt dużo obraźliwych słów wypływało z moich ust jednak do zachowań skrajnych typu zdrada, przemoc fizyczna czy znęcanie psychiczne (o które jestem oskarżony) raczej daleka droga.

Zastanawiałem się jeszcze nad słowami pewnego księdza w trakcie nauk przedmałżeńskich. Mówił o przemianach u kobiet, które następują po ślubie i o jednoczesnym braku jakichkolwiek przemian u mężczyzn. Po analizie i zaczerpnięciu informacji od osób z zewnątrz (bardzo bliskich, bezstronnych) wnioskuję, że w przypadku męża zmian nie odnotowano. Czyli jeżeli rzeczywiście jestem takim złym człowiekiem jakim opisuje mnie żona to w trakcie narzeczeństwa również musiałem nic być. Dlaczego po ślubie przestało już to odpowiadać?

15 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-20 12:14:14)

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka
Antymon napisał/a:

...Racjonalnie podchodząc do sprawy byłbym w stanie jeszcze zrozumieć gdyby do takich drastycznych kroków doszło po poważnej kłótni ale w tym przypadku nic takiego nie miało miejsca... Jak już pisałem nie byłem książkowym wzorem męża i wiele mogę sobie zarzucić. Czasem zbyt dużo obraźliwych słów wypływało z moich ust jednak do zachowań skrajnych typu zdrada, przemoc fizyczna czy znęcanie psychiczne (o które jestem oskarżony) raczej daleka droga.
...Czyli jeżeli rzeczywiście jestem takim złym człowiekiem jakim opisuje mnie żona to w trakcie narzeczeństwa również musiałem nic być. Dlaczego po ślubie przestało już to odpowiadać?

Zdziwiłbyś się jak czasem niewiele trzeba, by ktoś, kto składał przysięgę małżeńską, ot tak zostawił swoje małżeństwo. I to nawet bez takich powodów jak Twój przypadek (obraźliwe słowa czy zachowania), a o tak drastycznych jak wymienione (znęcanie się) już nie wspominając...
Wiesz, czasami nie tyle, że jakieś cechy czy zachowania nagle "przestają odpowiadać" (co miałoby być niby usprawiedliwieniem odejścia), co proza życia, rzeczywistość, realia normalnego związku (poczucie "uwiązania, ograniczenia") najnormalniej przerastają infantylne wyobrażenia i tyle... I wówczas okazuje się, że cechy - czasem zupełnie niewinne i błahe - stają się być potwornościami nie do zniesienia. Efekt? Ciągła irytacja wszystkim... Skutki? Odejście.
Rozumiem, że niektórych sytuacji nie da się - na zdrowy rozum - przyjąć i chciałoby się doszukiwać utajonych powodów, stąd dociekania madoji:

madoja napisał/a:

...Mimo tego co napisałam, uważam że zawsze są dwie strony medalu. Ciekawi mnie jak tę historię opisałaby Twoja żona. Bo mimo jej infantylnych, głupich zachowań - wyprowadzka z domu to poważna rzecz. Może więc jej wersja jest inna niż Twoja, może ma do zarzucenia Ci więcej niż tu napisałeś.

Ja jednak już poznałem, że czasem tego "drugiego dna" nie ma... I to jest tu najgorsze, bo zachowania (np. irracjonalne wybuchy złości), postępowanie (np. jak tutaj - odejście) niekiedy nie są adekwatne do sytuacji i warte "grubszych" przewinień. I często takie zjawiska - jak tu - są wypadkową niedojrzałości do normalnego związku...

16

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Antymon - nie uważam by tylko zdrada czy przemoc mogły być powodem rozstania.

Jeśli się wyprowadziła i nie chce mieć z Tobą kontaktu to chodzi o którąś z 3 opcji:
1. byłeś nie do zniesienia
2. jest głupią, infantylną dziewuchą która nie nadaje się do poważnej relacji
3. poznała kogoś

Myślę że powinieneś szczerze przed sobą rozpatrzyć wszystkie 3 wersje.

A co do rady - nie wiem. Jeśli chodzi o pierwszą opcję to oczywiście Ty musiałbyś się starać by ją odzyskać, choć trudno powiedzieć czy to by coś dało.
Jeśli chodzi o dwie pozostałe - nie rób nic.
Suma summarum  - czarno to widzę.

Kochasz ją wciąż?

17

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Kosmiczny nick

Rzeczywiście niektórych sytuacji nie da się  racjonalnie zrozumieć. Uważam, że małżeństwo powinno wzajemnie się wspierać i rozwiązywać zaistniałe problemy. Jeżeli jednak jedna strona po serii pierwszych niepowodzeniach odstępuje od danego wcześniej słowa to przyszłość widzę jedynie w barwach czerni.

Madoja

Wszystkie 3 przedstawione przez Ciebie opcje biorę pod uwagę i którakolwiek by się ziściła to będę uważał ją za swoją porażkę gdyż:

Nr 1 - bez wątpliwości w pełni moja wina. Muszę przełknąć szale goryczy.
Nr 2 - przez poprzedzające małżeństwo 3 lata relacji nie byłem w stanie tego zauważyć
Nr 3 - widocznie nie byłem najlepszą partią. Życzę powodzenia jednak z dala ode mnie.

Wybieram nie robienie niczego. Mimo wszystko uważam, że nie zasłużyłem na takie traktowanie.


Co do ostatniego pytania to odpowiedzi nie da się określić jako ?tak? lub ?nie. Łatwiej będzie przedstawić zarys sprawy w kilku określeniach. 

Żal

* Mieliśmy być ze sobą do końca życia a już na początku czeka nas falstart.
* Zmarnowane prawie 4 lata życia.


Ból

* Wspomnienia przemiłych wspólnych chwil zamieniają się w kłujące szpilki.
* Codzienny powrót to mieszkania, w którym nikt nie czeka.
* Brak najbliższej osoby, z którą można o każdej porze rozmawiać na każdy temat.

Przerażenie

* Nie mam już 20 lat aby każde układanie życie od zera było banalnie proste. Czy jestem w stanie ułożyć sobie życie rodzinne na nowo i komuś zaufać?
* Świadomość opinii bliskich na temat zawalenia małżeństwa, tym bardziej po tak krótkim czasie. Tysiące pytań z każdej strony jak do tego mogło dojść i obarczanie mnie winą? Żona jest w moim otoczeniu bardzo lubiana a dodatkowo w rodzinie tej pory nie było żadnego rozwodu.
* W jaki sposób załatwić wszystkie formalności związane z rozwiązaniem umowy małżeństwa?

18

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Nie uważam, by było to zmarnowanie 4 lat życia. Czegoś Cię to nauczyło, może następnym razem będziesz zwracał uwagę na cechy na które wcześniej nie zwracałeś uwagi, a po drugie - na pewno były też dobre chwile, podczas których byłeś szczęśliwy. Nie trywializuj ich, bo wtedy było Ci dobrze, a to jest ważne. Nie wszystko co źle się kończy, było złe.

Co do układania sobie życia - oczywiście że nie jest za późno. Jesteś w okolicach 30-tki, czyli jesteś wręcz łakomym kąskiem, bo ani gówniarz ani staruszek. smile 30-letni mężczyzna z jakąś już ustabilizowaną zawodowo i materialnie sytuacją, wolny - przecież kobiety marzą o takich.

Co do rodziny i znajomych - zachowaj klasę. Nie pierz brudów publicznie, prawdziwi przyjaciele to docenią. Nie mów źle o swojej żonie, nie szukaj poklasku, nie prowadź walki.
Na pewno nie będzie łatwo w potyczkach z rodziną, ale to przejściowe. Za parę lat prawdopodobnie będziesz miał już ułożone życie z inną kobieta, a wszyscy zapomną o tym co było teraz.
Nie masz żadnego bardzo bliskiego przyjaciela, by był po Twojej stronie?

Jeśli będziesz zdecydowany się rozwieść, idź do adwokata, on wszystkim pokieruje. Raczej nikt, kto się do tej pory nie rozwodził, nie wie jak to dokładnie zrobić i od czego zacząć.

19

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Autorze tego wątku pozwole sobie na odmienne stanowisko jakie mają odpisujący tutaj tobie.
Antymon:Chciałem dla żony jak najlepiej ale nie zawsze to wychodziło.
A pytałeś kiedykolwiek swoją żonę czego Ona chce?
Czy liczyłes się z jej zdaniem, jej wyborami?
Co działo się z tobą, gdy żona postepowała "nie po twojej myśli"? Co jej wtedy mówiłes, co robiłes?
Jak myślisz, dlaczego okłamywała ciebie i wolała rozmawiać z innymi o waszych problemach?
Czy nie było tek, ze w waszej relacji byłeś jej "ojcem", kontrolowałeś, narzucałeś, wszystko miało być "pod kontrolą i po twojej mysli", bo jak nie to...
Jak ty czułbyś się będąc na jej miejscu, gdzie jest się śledzonym, gdzie nie liczy się jej zdanie, gdzie jest się represjonowanym, gdzie nie ma miejsca na dialog, wzajemny szacunek i akceptację?
"Codzienny powrót to mieszkania, w którym nikt nie czeka. "
Po tym co przeczytałam, to zamiast się żenić trzeba było kupić sobie jakieś zwierzatko.
"* W jaki sposób załatwić wszystkie formalności związane z rozwiązaniem umowy małżeństwa?"
Jak to młodzież pisze OMG- relacja z żoną dla ciebie byla tylko umową? Przepraszam, ale bardzo przedmiotowo traktujesz "jeszcze" swoją żonę. Porażające jest twoje myślenie na temat żony i relacji z nią.
Lincz na "złej" żonie został tutaj skutecznie przeprowadzony.

20

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Madoja

Dziękuję za miłe słowa. Co się stało to się nie odstanie i muszę to po prostu zaakceptować, co w sumie już chyba zrobiłem. Będę chciał zamknąć temat w sposób kulturalny bez żadnego prania brudów na forum rodzinnym czy przyjaciół. Osoby wtajemniczone już to chyba zrozumiały więc nie powinno być problemu. Jeżeli chodzi o resztę to cóż, wszystkim nie dogodzę i będę musiał liczyć się ze słowem krytyki.   

Iwona40

Tobie również dziękuję za komentarz. Jak wielokrotnie wspominałem wina z pewnością leży w części również po mojej stronie, w związku z czym jestem otwarty na argumentację krytyczną.

Rzeczywiście większość decyzji było podejmowana przeze mnie. Dlaczego? Gdyż tak widocznie było na rękę żonie. Wielokrotnie dzwoniąc do mnie z jakimś nawet prostym pytaniem mówiłem aby sama podjęła decyzję. Jakiekolwiek ustalenia ? spędzenia wolnego czasu, wyjazdu wakacyjnego, poważniejszego zakupu zawsze na mojej głowie. Prośba o uruchomienie inwencji twórczej zawsze kończyła się odpowiedzią ?ja się nie znam, Ty to zrób,  jesteś w tym dobry?. Co do kontrolowania, śledzenia, narzucania swojej woli to nic takiego nie miało miejsca. Jeżeli przez przypadek dowiadujesz się o kłamstwie to nie znaczy, że  żona ma zamontowany w torebce gpsa i całe dnie poświęcasz obserwacji jej ruchów.

Odpowiadając bezpośrednio na Twoje pytanie to w ramach decyzyjności rzeczywiście mogłem być w tym związku ?ojcem?, jednak uwierz, iż wolałbym aby podejmowane były one obustronnie. Poza tym każda poważny temat zawsze omawiałem z drugą połówką- czy jej pasuje, co o tym myśli, jaka jest jej alternatywna propozycja. A że owe alternatywne propozycje nie pojawiły się to co miałem zrobić?
Odnośnie powrotu do pustego domu to jest to metafora z przesłaniem odbiegającym od przytoczonego przez Ciebie. Poruszyłem kwestie samotności i potrzeby obcowania z drugą osobą.

Ostatnia kwestia to wspomniana umowa. W pewnym momencie jak Twój mózg przyjmuje informacje, że wszystko jest już praktycznie skończone: nie ma uczucia, chęci naprawy czy obcowania z druga osobą to pozostaje jedynie bezduszny, definiujący jakiekolwiek powiązanie dwóch osób dokument w postaci umowy cywilnoprawnej. 

Między mną i żoną nie wyszło. Nie uważam aby należał jej się z tego powodu jakikolwiek lincz, a jeżeli tak to również i ja jestem gotowy go przyjąć. Mimo wszystko w naszym związku nie było takich sytuacji, w których któraś ze stron powinna znienawidzić drugą. Oboje popełniliśmy sporo błędów i życzę jej jak najlepiej. Zawsze gdzieś tam w mojej głowie pozostanie. Zaistniała sytuacja nie dyskwalifikuje jej jako osoby mimo wszystko bardzo dobrej, uczynnej i uczuciowej. Szkoda tylko, że to inny mężczyzna będzie mógł tego doświadczyć.

21

Odp: Prośba o opinię - wyprowadzka

Witajcie,

Odgrzebuję starszy wątek. Doszedłem do wniosku, że 2.5 tygodnia ciszy to trochę za długo. Postanowiłem zadzwonić dziś do żony żeby dowiedzieć się jak wygląda sytuacja gdyż nie ukrywam, że sam nie wiem na czym stoję. Rozmowa była krótka i merytoryczna a żona raczej znudzona. Zaproponowałem spotkanie w neutralnym miejscu za kilka dni. Coś tam mówiła, że jeszcze nie wiem czy ma czas itd. ale ostatecznie zaakceptowała. Później jeszcze poprosiła o dane adresowe do naszego wspólnego konta, którego do tej pory nie używała. Pieniądze są wspólne więc nie rozumiem dlaczego miałbym jej nie dać. Po godzinie jakby nigdy nic wyczyściła je całkowicie (kilka tyś. zł). Zapytałem dlaczego to zrobiła i w odpowiedzi usłyszałem ?bo muszę mieć za co żyć?. Rozumiem, że nie pracuje i nie doświadcza napływu gotówki, ale mieszkając  ze mną brałem na siebie wszystkie wydatki i nigdy o to nie musiała się martwić? Na koncie nie było takich kwot, które mogłyby w jakiś znaczący sposób zachwiać moim budżetem.

Doszedłem do wniosku, że chyba warto postawić sprawę jasno. Na spotkaniu będę chciał wyjaśnić wszystkie kwestie i zasygnalizować, że albo do niedzieli wraca do domu (3 tygodnie po opuszczeniu domu) albo może w ogóle nie wracać. Miała według mnie wystarczająco dużo czasu aby wszystko przemyśleć.  Co o tym myślicie? Czy taka zagrywka jest odpowiednia? Mam już dość nieprzespanych nocy zastanawiając się na czym dokładnie stoję. Z jednej strony to nadal jest żona, którą kiedyś pokochałem i złożyliśmy pewne obietnice a z drugiej to jeżeli ona tego nie chce to nic na siłę.

Ciągnie mnie też aby dziś wieczorem zadzwonić i dowiedzieć się o co dokładnie chodzi z tą kasą. Szczerze to ja bym nigdy na coś takiego nie przystał. Nie chodzi o gotówkę ale całokształt - wydaje mi się to nie w porządku. Domyślam się jednak, że nie będzie to dobre zagranie i lepiej poczekać do spotkania.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prośba o opinię - wyprowadzka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026