Samotność poprzez brak danej szansy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność poprzez brak danej szansy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Samotność poprzez brak danej szansy

Witam Wszystkie Drogie Panie które postanowią zajrzeć do mojego tematu i z góry dziękuję za jakikolwiek odzew. Czytam to forum od kilku miesięcy, ale krępowałem się by cokolwiek napisać. Po 31 grudnia zacząłem pisać tą wiadomość i dziś ją skończę. To może być list pożegnalny.

Jeśli moderacja będzie miała zastrzeżenia to proszę przenieść temat do innego działu.
Nigdy nie opisywałem nikomu mojej sytuacji, więc proszę o wyrozumiałość. Sprawdzałem ją tysiące razy pod kątem ortograficznym, ponieważ jestem dyslektykiem i mogę robić rażęce błędy.

Do napisania tematu skłania mnie moja sytuacja życiowa oraz pewne niebogate doświadczenia. Prawdopodobnie wpadłem w coś rodzaju apati. Nie mam już ochoty spotkać się ze znajomymi i rodziną. Jeśli wychodzę to tylko do pracy, która także mnie niszczy od środka. Mam 26 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Miałem przygodny seks z otyłą kobietą, który trwał może 20 sekund. Po tym ta kobieta rozpłakała się i obraziła od nieudaczników, co pogłębiło moją psychozę i wstyd. Miała na imię Weronika i to imie powoduje u mnie wymioty z powodu nienawiści do siebie.

Pracuję tylko po to, by móc przeżyć miesiąc oraz pomóc bratu. Nie mam planów osobistych, ponieważ zawsze je łączyłem z rodziną. Jestem słaby w sporcie, więc zwykle jeżdżę samochodem na wystawy lub zloty. Kiedyś miałem motocykl, ale odstawiłem go kiedy pogorszyły się problemy mamy. Postanowiłem być najlepszym mężem, czego mojej mamie nie dał ojciec. Nie mam pojęcia nawet, czy powinienem nazywać go ojcem ponieważ mamę zdradzał, a ona z jakichś powodów była w nim zakochana. Mnie wychowała tak, by kobiety szanować, mówić jakie są najpiękniejsze i że nigdy ich nie zdradzę(bżydze się). Wysłała też na kurs saviur vivre. Szkoliłem się także w nawiązywaniu relacji społecznych. Byłem wtedy szczęśliwy i nie wiedziałem, że czeka mnie taka przyszłość.  Mojego ojca nie chcę nazywać ojcem, ponieważ nigdy się nami nie zajmował. Był to człowiek, którego jedynym zamiłowaniem był alkohol, znajomi, szybkie samochody, bójki i kobiety. Kiedyś znalazłem jego notes, w ktorym miał wypisane numery telefonow kochanek. Było ich 74. Chodził też na dziwki. Mama nie miała łatwego życia, ale dzięki mojej pracy jakoś się utrzymujemy. Babcia zmarła na raka płuc od palenia papierosów, choć mama stanowczo jej zabraniała. Przez to wpadła w depresję, a ja nie mogę jej pomóc i się obwiniam. Codziennie jest w amoku. Szlocha do mamy, a ja ją pocieszam. Dodatkowo mamy niepełnosprawnego brata z zanikiem mięśni, więc nigdy nie miałem zbyt dużo czasu na kontakty towarzyskie. Rehabilitacja jest bardzo trudna i zajmuje wiele godzin. W kontakach społecznych jestem w tym sztuczny, tak jak nauczono mnie na kursach. Nie jestem też spontaniczny. Boje się zrobić jakiegokolwiek kroku mówiącego, że czegoś chcę od danej osoby. Mówię tylko rzeczy bezpieczne, by ze mnie nie drwiono. Czuje się jak stary człowiek zamknięty w skorupie.

Pracuję w marketingu, gdzie mam styczność w większości z kobietami, które potrafią jak nikt mi i innym kobietom dokopać. W grupie praktycznie każda chce wyjść ponad szereg plotkując za plecami, przypochlebiając się kierownikom. Jest to odrażające.
Na każdym kroku słyszę niepochlebne komentarze na temat mojego wyglądu, ubioru, braku pewności siebie, oraz niekompetencji.
Przystojniejsi współpracownicy zostają nagradzani mimo, że wykonują pracę wolniej. Rozdają w pracy swoje numery telefonów, a ja się czuje przez to jak ufoludek. Próbowałem ich podpatrywać, podpytywać, ale jedynie co robili to jeszcze mocniej ze mnie drwili i przez to się coraz mocniej zamykam w sobie. Moim problemem jest to, że jestem bardzo chudy oraz niski, przez co jestem traktowany jak piąte koło u wozu, jako ktoś niewarty uwagi, jak dziecko, jak śmieć, jak ktoś kto nie zasługuje na bycie człowiekiem. Mimo, że pracuję w firmie 3 lata to nadal wołają na mnie "nowy". Nie mam też obiektywnie pięknej twarzy przez co żadna kobieta nie patrzy na mnie gdy składa zamówienie. Niektóre pokuszą się o stwierdzenie, że taki ktoś jak ja nie powinien tam pracować, a gdy stoją troszkę dalej z koleżankami słyszę, że jestem obleśny. Wychodzę z pracy w okropnym stanie.

Rodzina zwykle pyta kiedy wreszcie będę miał dziewczynę. Próbowali mnie sfatać z córkami znajomych, ale te córki okłamywały, że dały mi szanse. Zwykle siedzieliśmy 20 minut w ciszy, pytałem o różne sprawy, ale dostawałem tylko krótkie odpowiedzi. Znajomi gdy chcą mnie zabrać do klubu to się wymiguję, bo wiem że koledzy pójdą "do wc" z kilkoma jednej nocy, a ja będę podpierał ściany. Jest mi szalenie ciężko o tym pisać. Płaczę gdy o tym piszę.
Dostałem niezliczone setki odmów gdy próbowałem rozmawiać z kobietami, zapraszać na randki. W przeciągu całego życia tylko dwie wyraziły mną zainteresowanie. Jedna była subtelnie otłuszczona, co opisałem wyżej, druga jakby cięła się żyletkami przez co się jej bałem.
Swego czasu nie przejmowałem się tym i nie pytałem czemu dostawałem kosza. Zmieniło się to 2 lata temu kiedy zaczęli mnie obgadywać w pracy. Chciałem udowodnić im, że umówie się z kimkolwiek. Dowiedziałem się, że każda z dziewczyn nigdy nie potraktuje mnie jako kogoś więcej jak kolegę, przyjaciela i chodzi tu o wygląd oraz że jestem ciepłą kluchą bez werwy. Spokojny, wrażliwy, myślący wolno.   

Naczytałem się mnóstwa artykułów, że kobiety nie patrzą na wygląd, że muszę być zaradny, męski. Nie czuje się męski nie mając powodzenia u kobiet i koło się zamyka. Nie wierzyłem w to. Przeczytałem też poradniki podrywu, aletwierdzę, że jak wygląd się nie spodoba to kobieta i tak nie zauważy we mnie kogoś odpowiedniego. Słucham też opinii kolegów, że jeśli nie będę imprezował i traktował dziewczyn źle to zostanę tylko kimś od wypłakiwania się tzw "friendzone". Po tym wszystkim się załamałem, ponieważ mam naturę miłego mężczyzny i nie potrafię odmówić nikomu pomocy. Wielokrotnie koleżanki potrzebowały, by im pomóc i to robiłem. Niestety nie doczekałem się nawet cmoknięcia w policzek. Obserwuję też jacy mężczyźni mają powodzenie. Nie umiem się zachowywać tak jak oni. Są dla mnie jak z innego świata. Mają energię, która mnie drażni, a czasem się jej boję. Dla mnie jest to takie cwaniakowanie, robienie z siebie boga, a jednak to oni dostają szanse a nie ja. Nie mam chyba czym zaimponować kobiecie. Jestem opiekuńczy, zarabiam 2,5 tysiąca, troszcze się o rodzinę, chce mieć dzieci, ale z seksem u mnie krucho. Interesuje się rzeczami, które nie przydają się do rozmowy, a zabawy znienawidziłem z tego powodu, że kobiety nawet na mnie nie chcą spojrzeć. Jeśli już, to tylko po to by powiedzieć jaki jestem obrzydliwy. Kiedyś marzyłem, by być transplantologiem, a dziś bym chętnie zamienił się z kimś na ciało.

Powoli zaczynam myśleć, czy nie popełnić samobójstwo. Nie wiem w jakim celu rodzą się jednostki takie jak ja. Czuję, że czas mija bezpowrotnie.

Niedawno nawinąłem się na brzmiący temat na innym forum (wizaz)
Czy wasi partnerzy od razu spodobali się wam?

wizaz.pl/forum/showthread.php?p=49138291

Kobiety odpowiadały że nie i czasem dopiero po 4 latach spotykania to się stało. Czemu więc mi nie chcecie dać szansy? Czy każde spotkanie z kobietą musi sie konczyć po 15 minutach, ponieważ nie jestem przeciętny?

Poprosze o rady. Czy psycholog którejś z was pomógł? Czy można zmienić charakter i temperament? Czy wygląd i pewność siebie mają arz takie znaczenie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Samotność poprzez brak danej szansy

Dobra wiadomość dla Ciebie - dasz sobie radę, z naszą pomocą.
Trochę to potrwa.

Tobie nie jest potrzebny psycholog, tylko zrozumienie przyczyn, dla których jest jak jest.
Napisz skąd się wzięło Twoje poczucie braku wartości.
Jak wyglądała Twoja sytuacja w dzieciństwie w domu.
Czy była alkohol. Czy brat był faworyzowany.
A może ktoś Cię ciągle wpędzał w poczucie winy?

3

Odp: Samotność poprzez brak danej szansy

To chyba najsmutniejszy post, jaki zdarzyło mi się czytać. Nie dlatego, że cały jest wołaniem o pomoc, ale z powodu FORMY tegoż wołania.
Nie wiem dlaczego, ale to, co najbardziej mnie w Twojej wypowiedzi uderzyło (abstrahując od jej całościowej wymowy, oczywiście) to fakt, jak postrzegasz kobiety. Odnoszę wrażenie, że traktujesz je jako najwyższy życiowy cel.
Jesteś tak głęboko przekonany, że nie jesteś nic wart takim, jakim jesteś, że jesteś gotów posłuchać rad "kolegów", którzy proponują Ci traktowanie kobiet jak śmieci.
To, że pomagasz, gdy ktoś Cię o to poprosi, to dziś fantastyczna cecha, ale POMOC jest zwykle bezinteresowna, inaczej to...cóż, interes. A Ty żalisz się, że kobieta nie podziękowała Ci całusem.
A Twój opis kobiety od "przygodnego seksu"? Za każdym razem podkreślasz jej budowę, jakbyś obawiał się, że ktoś może ocenić Cię na podstawie tego, jak ta pani wyglądała, ile ważyła.
Nie znam Cię, nawet ten post niewielki obraz Twojej osoby pozwala mi zobaczyć.
Ale wydaje mi się, że tak bardzo pragniesz kobiecej uwagi, że paradoksalnie to właśnie odpycha od Ciebie płeć przeciwną.
Wiem, że, to co napiszę, wydać Ci się może wariactwem, ale... Daj sobie czas. A co do psychologa... Cóż, to lekarz, to jego praca. Możesz poczuć się traktowany jak kolejny pacjent, ale jeżeli trafisz na fachowca, unikniesz tego, a zyskasz pomoc. Z kolei tutaj przeczytasz różne opinie od ludzi, którzy powiedzą Ci, co myślą (ach, ten Internet...). Od Ciebie zależy, czy podejmiesz ryzyko.
Spróbuj.

To pisałam Ja. Sama. Tymi ręcami.

4

Odp: Samotność poprzez brak danej szansy

Nie dałem wiary w to, co napisałeś. Mnóstwo tu sprzeczności.

Modelzwybiegu napisał/a:

Mnie wychowała tak, by kobiety szanować, mówić jakie są najpiękniejsze

Modelzwybiegu napisał/a:

Chodził też na dziwki.

Jako człowiek szanujący kobiety eufemizm do "dziwka" powinien narzucić ci się sam. Zresztą ten termin jest już jawnie oskarżający, a kim ty jesteś, aby oskarżać nieznane sobie kobiety? Ich ciała należą do nich, a nie do społeczeństwa, zatem mogą do woli rozporządzać swoimi ciałami. A już na marginesie: tajemnicą Poliszynela jest, że wiele pań bierze pieniądze za seks, bo jest w dramatycznej sytuacji materialnej.

I dalszy pokaz bycia gentlemanem:

Modelzwybiegu napisał/a:

Jedna była subtelnie otłuszczona

Otłuszczone mogą być przedmioty, a nie istoty żywe, ale zrzućmy to na karb twojej nieporadności językowej (bo przecież w żadnym razie nie pomyślałbym, że mogłeś mieć coś złego na myśli, tak często bowiem powtórzyłeś w tekście, między wierszami, że jesteś lepszy od reszty świata, że chyba rzeczywiście jesteś).

Modelzwybiegu napisał/a:

Mojego ojca nie chcę nazywać ojcem, ponieważ nigdy się nami nie zajmował. Był to człowiek, którego jedynym zamiłowaniem był alkohol, znajomi, szybkie samochody, bójki i kobiety. Kiedyś znalazłem jego notes, w ktorym miał wypisane numery telefonow kochanek. Było ich 74.

Trochę perwersyjnym jest przeglądać nie swój notes z numerami kochanek i... liczyć te numery. A później zapamiętać sumę.

W dalszej części opisujesz tak cechy swojego charakteru: z natury miły mężczyzna, niepotrafiący nikomu odmówić pomocy, opiekuńczy, troszczący się o rodzinę, interesujący się rzeczami, które nie przydają się w rozmowie (czytaj między wierszami: mający oryginalne zainteresowania, czyli ciekawy mężczyzna), płaczący (czytaj: wrażliwy), ponadprzeciętny.

Oto jak opisujesz charakter innych: kobiety z pracy potrafią dokopać innym, wszyscy w pracy plotkują za czyimiś plecami, przypochlebiają się kierownikom, niepochlebnie komentują twój wygląd, ubiór i charakter (ten wspaniały charakter?!), inni pracują wolniej, drwią z ciebie, niewdzięczni, gdy uzyskają pomoc, cwaniakujący, robiący z siebie boga.

Krótko mówiąc: wszyscy źli, tylko ty wspaniały.

Pytasz również na końcu, czy wygląd i pewność siebie mają aż takie znaczenie. Jest więc jasne, że ujmujesz sobie i dobrego wyglądu, i pewności siebie. Ale skoro nie jesteś pewny siebie, jak to się stało, że: 1) uprawiałeś przygodny seks 2) pracujesz w marketingu 3) jeździłeś na motocyklu (to raczej nie jest zadanie dla ciap bez werwy) 4) dałeś się swatać rodzinie i spotykałeś się na zaaranżowanych przez osoby trzecie randkach (mniejsza o efekt końcowy, liczy się sam fakt zaistnienia zdarzenia) 5) zapraszałeś na randki setki kobiet (rozumiem, że to hiperbola) i taką też liczbę kobiet próbowałeś zagaić?

Jak na faceta, który nie ma czasu na nic poza rehabilitacją brata i pracą, a na dodatek wszyscy się go brzydzą (z powodu wyglądu), zadziwiające, że masz w ogóle jeszcze jakichś kolegów (na tym forum jest mnóstwo ludzi, którzy nie mają do kogo buzi otworzyć) oraz znajomych, którzy próbują wyciągnąć cię do klubu. Ciebie? Największego brzydala w powiecie?

Zupełnie rozbroiło mnie stwierdzenie, że koledzy pójdą z kilkoma kobietami do WC jednej nocy. Ci twoi koledzy muszą być nieziemsko przystojni. Powiedz chociaż, czym się skrapiają, bo ja - jakbym się nie starał - więcej niż dwóch kobiet do WC nie zaciągnę (a te, które zaciągam i tak się bronią). Żartowałem. Nie bronią się, bo już nie żyją.

Nie no żartowałem, ale nie mogę brać na poważnie twojego wpisu. Za dużo rzeczy przeczących sobie, za dużo urągania innym, a wybielania siebie. Tylko wygląd fizyczny u siebie potępiasz, ale to chyba wyłącznie po to, aby pokazać, jak bardzo inni patrzą wyłącznie na to (czyli znowu między wersami skarga na otoczenie).

Jeśli jednak nie jesteś trollem, to ja bym na twoim miejscu przede wszystkim rozładował napięcie seksualne, bo z każdego akapitu bije, że chodzi w dużej mierze o to (a przynajmniej w takim sensie, że rozładowane napięcie ma być początkiem drogi do większych zmian). Brzydzisz się zdradą, brzydzisz się seksu za pieniądze, ale skoro już wiadomo, że zarabiasz 2,5 tysiąca, to przestań się gryźć, nie bądź sknerą, znajdź anons z ładną kobietą, zobacz, może to ci pomoże. Może nie, ale wydaje mi się, że nikt nie może w tym i wielu podobnych przypadkach kategorycznie stwierdzić, że to czy tamto na pewno pomoże. Ja ci daję po prostu męską radę, bez owijania w bawełnę. Bo może takiej zachęty szukałeś. Kto wie.

5

Odp: Samotność poprzez brak danej szansy
Azzo napisał/a:

Nie dałem wiary w to, co napisałeś. Mnóstwo tu sprzeczności.

Modelzwybiegu napisał/a:

Mnie wychowała tak, by kobiety szanować, mówić jakie są najpiękniejsze

Modelzwybiegu napisał/a:

Chodził też na dziwki.

Jako człowiek szanujący kobiety eufemizm do "dziwka" powinien narzucić ci się sam. Zresztą ten termin jest już jawnie oskarżający, a kim ty jesteś, aby oskarżać nieznane sobie kobiety? Ich ciała należą do nich, a nie do społeczeństwa, zatem mogą do woli rozporządzać swoimi ciałami. A już na marginesie: tajemnicą Poliszynela jest, że wiele pań bierze pieniądze za seks, bo jest w dramatycznej sytuacji materialnej.

I dalszy pokaz bycia gentlemanem:

Modelzwybiegu napisał/a:

Jedna była subtelnie otłuszczona

Otłuszczone mogą być przedmioty, a nie istoty żywe, ale zrzućmy to na karb twojej nieporadności językowej (bo przecież w żadnym razie nie pomyślałbym, że mogłeś mieć coś złego na myśli, tak często bowiem powtórzyłeś w tekście, między wierszami, że jesteś lepszy od reszty świata, że chyba rzeczywiście jesteś).

Modelzwybiegu napisał/a:

Mojego ojca nie chcę nazywać ojcem, ponieważ nigdy się nami nie zajmował. Był to człowiek, którego jedynym zamiłowaniem był alkohol, znajomi, szybkie samochody, bójki i kobiety. Kiedyś znalazłem jego notes, w ktorym miał wypisane numery telefonow kochanek. Było ich 74.

Trochę perwersyjnym jest przeglądać nie swój notes z numerami kochanek i... liczyć te numery. A później zapamiętać sumę.

W dalszej części opisujesz tak cechy swojego charakteru: z natury miły mężczyzna, niepotrafiący nikomu odmówić pomocy, opiekuńczy, troszczący się o rodzinę, interesujący się rzeczami, które nie przydają się w rozmowie (czytaj między wierszami: mający oryginalne zainteresowania, czyli ciekawy mężczyzna), płaczący (czytaj: wrażliwy), ponadprzeciętny.

Oto jak opisujesz charakter innych: kobiety z pracy potrafią dokopać innym, wszyscy w pracy plotkują za czyimiś plecami, przypochlebiają się kierownikom, niepochlebnie komentują twój wygląd, ubiór i charakter (ten wspaniały charakter?!), inni pracują wolniej, drwią z ciebie, niewdzięczni, gdy uzyskają pomoc, cwaniakujący, robiący z siebie boga.

Krótko mówiąc: wszyscy źli, tylko ty wspaniały.

Pytasz również na końcu, czy wygląd i pewność siebie mają aż takie znaczenie. Jest więc jasne, że ujmujesz sobie i dobrego wyglądu, i pewności siebie. Ale skoro nie jesteś pewny siebie, jak to się stało, że: 1) uprawiałeś przygodny seks 2) pracujesz w marketingu 3) jeździłeś na motocyklu (to raczej nie jest zadanie dla ciap bez werwy) 4) dałeś się swatać rodzinie i spotykałeś się na zaaranżowanych przez osoby trzecie randkach (mniejsza o efekt końcowy, liczy się sam fakt zaistnienia zdarzenia) 5) zapraszałeś na randki setki kobiet (rozumiem, że to hiperbola) i taką też liczbę kobiet próbowałeś zagaić?

Jak na faceta, który nie ma czasu na nic poza rehabilitacją brata i pracą, a na dodatek wszyscy się go brzydzą (z powodu wyglądu), zadziwiające, że masz w ogóle jeszcze jakichś kolegów (na tym forum jest mnóstwo ludzi, którzy nie mają do kogo buzi otworzyć) oraz znajomych, którzy próbują wyciągnąć cię do klubu. Ciebie? Największego brzydala w powiecie?

Zupełnie rozbroiło mnie stwierdzenie, że koledzy pójdą z kilkoma kobietami do WC jednej nocy. Ci twoi koledzy muszą być nieziemsko przystojni. Powiedz chociaż, czym się skrapiają, bo ja - jakbym się nie starał - więcej niż dwóch kobiet do WC nie zaciągnę (a te, które zaciągam i tak się bronią). Żartowałem. Nie bronią się, bo już nie żyją.

Nie no żartowałem, ale nie mogę brać na poważnie twojego wpisu. Za dużo rzeczy przeczących sobie, za dużo urągania innym, a wybielania siebie. Tylko wygląd fizyczny u siebie potępiasz, ale to chyba wyłącznie po to, aby pokazać, jak bardzo inni patrzą wyłącznie na to (czyli znowu między wersami skarga na otoczenie).

Jeśli jednak nie jesteś trollem, to ja bym na twoim miejscu przede wszystkim rozładował napięcie seksualne, bo z każdego akapitu bije, że chodzi w dużej mierze o to (a przynajmniej w takim sensie, że rozładowane napięcie ma być początkiem drogi do większych zmian). Brzydzisz się zdradą, brzydzisz się seksu za pieniądze, ale skoro już wiadomo, że zarabiasz 2,5 tysiąca, to przestań się gryźć, nie bądź sknerą, znajdź anons z ładną kobietą, zobacz, może to ci pomoże. Może nie, ale wydaje mi się, że nikt nie może w tym i wielu podobnych przypadkach kategorycznie stwierdzić, że to czy tamto na pewno pomoże. Ja ci daję po prostu męską radę, bez owijania w bawełnę. Bo może takiej zachęty szukałeś. Kto wie.

Zgadzam sie z tym.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

6

Odp: Samotność poprzez brak danej szansy

Pierwsze co musisz zrobić to przestać płakać, i pozwolić prawdziwemu siebie wyjść ze skorupy kogoś, kogo stworzyli na tych całych kursach. Sam napisałeś, że jesteś sztuczny w kontaktach z innymi. Więc może pisałeś o osbie która jest w Twojej głowie? A jeżeli sam będziesz uważał się za najgorszego to inni też tak będą uważali, bo po co rozmawiać z osobą która nawet o samym sobie uważa tylko źle.
Nie szukaj dziewczyny, miłości już teraz. Poszukaj zrozumienia, kogoś kto z Tobą porozmawia, pomoże się otworzyć. Sam też zacznij działać, to nie trudne czasami się uśmiechnąć, pomyśleć o sobie pochlebnie. A samobójstwo to tylko ucieczka, przez która będą cierpiały osoby które Cię kochają. Nie uciekaj tylko walcz, a jeżeli będziesz walczył, to zawsze będziesz wygrany!

Jeżeli potrzebowałbyś rozmowy, ja z miła chęcią pomogę.

,,Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutna, ponieważ nigdy nie wiesz kto może się zakochać w twoim uśmiechu."

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność poprzez brak danej szansy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018