netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

25 odpowiedzi6 430 wyświetleńzałożony przez Esi, 16.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Nie wiem nawet od czego zacząc. Byliśmy ze sobą dwa lata, bardzo często zrywalismy, oboje popelnialismy bledy i robilismy mase glupot, ale po ostatnim rozstaniu stwierdzilismy, ze trzeba sie za siebie wziac i ze musimy to naprawic. No coz, znowu nie wyszlo...
On jest atrakcyjnym facetem, ma mnostwo kolezanek. Ja jestem jego przeciwienstwem; raczej zdystansowaną do ludzi osobą. Kiedy się ostatnio zeszlismy, zaczęło przeszkadzac mi to, ze caly czas pisze ze swoją koleżanką, nazwijmy ją X. Znali sie od paru dni, a nazywał ją "przyjaciółką". Byłam o nią naprawdę zazdrosna. Na początku tak normalnie, zdrowo, ale potem... On zaczal traktowac mnie inaczej. Caly czas mnie zwodził, raz chcial ze mna byc, raz nie, był często oschły. Zachowywal sie chwilami, jakbym byla dla niego obca osoba. Naprawde mnie to niszczylo, plakalam po nocach, i jak idiotka zamiast to ukrywac, mowilam mu jak sie czuje z tym co robi, mowilam ze czuje sie dla niego niewazna, ze traktuje mnie jakbym byla zerem. On albo to ignorowal, albo poprawial sie na chwile, a potem znowu bylo to samo. Zauwazylam, ze w kontaktach z X byl inny. Byl dla niej... po prostu normalny. Nie oschly, nie wredny, tylko normalny, mieli swoje zarty, byli blisko, pisali ze soba codziennie. Zaczelam sie awanturowac, na swoj sposob walczyc o jego uwage, o to zeby byc dla niego najwazniejsza, bo to w koncu ja bylam jego dziewczyna. Chyba zamęczyłam go tą walką, bo stwierdzil, ze z kazdym rozmawia mu sie lepiej niz ze mną, że mam egoistyczny charakter, ze jestem dla niego obcą osobą, nie szanuję go itd. A to wszystko dlatego, ze bylam zazdrosna o X. Ale mialam powody, naprawde chlopak traktowal mnie jak kogos naprawde niewaznego, a jednak kiedy ejstesmy w zwiazku, to chyba zalezy nam na byciu tą najcenniejszą, najukochansza osobą, partnerem i przyjacielem, prawda? Nie chcialam, zeby ktos mnei zastepowal. Chlopak mowil mi ze mnie kocha, ale jednoczesnie nie moze zniesc mojej zazdrosci. Nie rozumial, jak sie czulam przez jego zachowanie. Powiedzial, ze nie umie wybrac miedzy mną a nią. Dzis zerwal, nie wytrzymal. Stwierdzil, ze potrafie tylko ryczec i robic wyrzuty. Powiedzial, ze zachowuje sie jak psycholka i ze mam do niego nie pisac, nie odzywac sie. Zablokowal mnie wszedzie gdzie sie da.
Moze ma racje. Nie wiem juz co robic. Walczyc o niego? Zapomniec? Wiem, ze moze zachowalam sie jak desperatka, ale bylismy razem 2 lata. To byl dla mnie cios, ze nagle nic dla niego nie znacze. Napiszcie, co o tym myslicie.

2 Ostatnio edytowany przez INKKA (2015-01-17 00:33:13)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Wiesz znałam kiedyś faceta który zachowywał się podobnie poniekąd jak ten twój już ex. miał strasznie ciężki charakter - potrafił z jednej strony być cudowny szczególnie na początku znajomości albo jak było dobrze ale wybuchał często, robił awantury za nic, wciąż czegoś się czepiał bez powodu (i to naprawdę bez powodu bo potem to sobie wyjaśnialiśmy). Ale podobnie nawet jak wiedziałam że jest wkurzony nie tyle na mnie co ogólnie pracę itp. widziałam jaki potrafi w tym czasie być miły dla innej osoby... mnie to jeszcze bardziej irytowało. No ale tłumaczył, że praca, biznes, że musi być miły.. A potem potrafił zrobić awanturę bo np. nie odebrałam tel. choć akurat byłam w metrze np. To są 'chore' jednostki..
I jeśli to taki typ to i tamta kobieta nie wytrzyma.. albo on poszuka innej dla lepszego chwilowego samopoczucia - bo ludzie się ot tak nie zmieniają...

3

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Daj mu spokój. On nie rozumie, że Cię to boli. A Ty nie potrafisz inaczej mu przekazać, tego jak się czujesz prócz awantury. zacznij od siebie, zmień swoje podejście, zdystansuj się, uwierz, można.
On jest zmeczony Toba i kontaktem od Ciebie, nie wygrasz z nią jesli bedziesz sie awanturować. Ona mu daje spokoj, stabilnosc, usmiech. A Ty wieczne czepialstwo i wywody. Z kim mu sie przyjemniej gada w takiej sytuacji?
jednak... jesli podejmiesz kwestie zmiany takiego zachowania i mu ją pokazesz, to byc moze sie zastanowi, ale z pewnoscia nie teraz kiedy ma Cie dosc.
Musisz wiedziec, czy to faktycznie definitywny koniec czy nie z jego strony. Takie rzeczy sie czuje po prostu, ja tak mialam z moim facetem, zerwal ze mna ok 3 lata temu, tez z powodu mojej zaborcznosci, zaazdrosci, popracowalam nad soba, troche udalo mi sie zmienic, ale nie dokonca.. jednak wrocilismy do siebie po 8 msc. Strasznie mi sie dluzyly te miesiace ale czulam, ze warto no i bum.
zastanow sie, czy warto.

4 Ostatnio edytowany przez Esi (2015-01-17 11:04:14)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Ale to też nie tak, że nie umiem wyjasnic mu o co mi chodzi, nie robiąc awantur. Były normalne rozmowy, próbowałam na spokojnie powiedziec mu, jak sie przez niego czuje, ale on twierdzi że nie robi nic zlego. Chyba macie racje, albo to taki typ czlowieka, albo sie mną po prostu zmęczył. Ale z drugiej strony, jak miałam z nim byc i nie mowic mu tego, co czuje przez jego zachowanie? nie jestem typem osoby, ktora ukrywa wszystko za usmiechem i zawsze mowi, ze jest "okej". Kiedy widze, ze zaczyna sie psuc, staram sie to ratowac i o to walczyc...

5

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

zamęczyłaś gościa, i wcale się mu nie dziwie, że odszedł. Jak ma być szczęśliwy jak się taka uczepi do szyi i jej wszystko nie pasuje? To była TYLKO koleżanka, a Ty od razu poczułaś zagrożenie i zaczęłaś swój desperacki taniec- płacz, lamenty, rozmowy- po co? Nie masz się czym zająć że już o taką pierdołe się czepiłaś? Partner nie ma zastępować całego świata. Ma prawo mieć inne znajome i z nimi rozmawiać a tobie guzik do tego. Jak miałaś jakieś urojenia w głowie to zamiast obarczać nimi ukochaną osobę, że to ona ma się zmienić, to powinnaś nad sobą popracować, żeby takowych nie było.

6

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Hahha dobre tylko koleżanki... Mój też miał TYLKO koleżanki a ja byłam chorą, nieufną psychopatką. I co się okazało po 4 latach związku, zaręczynach i wspólnym mieszkaniu? Że z tymi wszystkimi koleżankami mnie zdradzał:) Przykro mi, ale kobieta czuje kiedy inna nie jest tylko koleżanka i u Ciebie tak zapewne jest. Absolutnie do niego nie wracaj!! Mój były był identyczny dokładnie taki jak opisujesz a chodziło mu tylko o to żeby zabić moją podejrzliwość więc zwalał na mnie wszystkie nasze problemy a ja w to wierzyłam. To on się powinien zmienić nie Ty.

7 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2015-01-17 13:44:38)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Obawiam się, że to niekoniecznie była tylko koleżanka. Mój mąż też miał taką "koleżankę" która w przeciągu bardzo krótkiego czasu stała się "przyjaciółką". W tym czasie mąż stał się dla mnie oschły, interesował się bardziej tym jak czuje się jego "przyjaciółka" niż jak ja się czuję, codziennie do siebie pisali SMSy, a jak wracał z pracy - prowadzili w rozmowy na Facebooku. Im bliżej siebie byli, tym bardziej ja byłam dalej, aż w końcu on zaczął jej się zwierzać, nawet z naszych problemów. Widziałam jak się do siebie zbliżają, ale moje prośby i tłumaczenia nie dawały żadnego rezultatu. Po miesiącu tej "obiecującej" znajomości byłam strzępkiem nerwów - bo chciałam uniknąć tego czego Autorka w sobie tłumić nie chciała. Ona mówiła otwarcie, ja często wszystko tłumiłam, płakałam po kątach. Mąż miał głęboko gdzieś to, że przestałam się uśmiechać i nie spałam w nocy. Dopiero dzięku pomocy z Forum wzięłam się w garść, i kazałam mu wybierać - ja albo ona.

Takie "koleżanki" to bardzo śliska sprawa, uwierzcie. Mąż też miał wcześniej w pracy koleżanki, znajome z harcerstwa, ale umówmy się, że jeśli relacja z nowopoznaną kobietą wchodzi na codzienne rozmowy, codzienne SMSy, zwierzanie się, to jest czym się martwić.

Więc Autorko, nie obwiniaj siebie. Nie zrobiłaś nic złego. Twój partner zafascynował się inną kobietą (niestety) i najprawdopodobniej wkrótce zostaną parą. Nie błagaj o powrót, nie płaszcz się, nie proś. Żyj swoim życiem, rozwijaj swoje pasje, być może on kiedyś będzie chciał wrócić (obawiam się jednak, że tylko do uśmiechniętej, silnej kobiety, a nie rozpłakanej i płaszczącej się przed nim). Bądź silna, uśmiechnięta, pewna siebie. Gdy zajmiesz się sobą, a on będzie chciał wrócić, prawdopodobnie zrozumiesz, że już wcale go nie potrzebujesz. I pójdziesz dalej smile

8

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

sory panny, gówno prawdę piszecie

koleżanka/przyjaciółka zostanie w tej strefie na bank kiedy facet ma przy sobie wartościową kobietę, sama to Aeryn napisałaś, już służę cytatem:
"Gdy zajmiesz się sobą, a on będzie chciał wrócić"

Gdyby cały czas zajmowała się sobą a nie non stop jego znajomością z inną to nie byłoby sytuacji

9

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
Prawy napisał/a:

sory panny, gówno prawdę piszecie
koleżanka/przyjaciółka zostanie w tej strefie na bank kiedy facet ma przy sobie wartościową kobietę, sama to Aeryn napisałaś, już służę cytatem:
"Gdy zajmiesz się sobą, a on będzie chciał wrócić"
Gdyby cały czas zajmowała się sobą a nie non stop jego znajomością z inną to nie byłoby sytuacji

Czyli Twoim zdaniem każda zdradzona kobieta jest mało wartościowa i sama sprowokowała partnera do zdrady swoją "małowartościowością"? Dla mnie to raczej zdradzający jest mało wartościowy skoro nie stać go nawet na szczerość (przed samym sobą, o partnerce już nie wspominając).

10

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

To co piszecie na jej temat jej według mnie... straszne. Dla mnie w wartościowym związku mężczyzna widząc ból partnerki spowodowany jakąś tam osobą, po prostu tego bólu nie zadaje.. urywa kontakt na tydzień, miesiąc. Skoro to "przyjaciółka" to zrozumie to, a przypomnijmy, że nazwał ją tak po kilku dniach smile To prawda, że kobiety wyczuwają jak coś jest nie tak, a jak do tego facet zaczął stawiać tamtą nad ich związkiem... no cóż, rzeczywiście, jak dla mnie to tylko zwalanie winy na ciebie za to, co sam robi, żeby uniknąć odpowiedzialności. W każdym razie miał co chciał, żeby tylko się nie przejechał...

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-01-18 00:57:15)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Straszne to jest zastąpić sobie całe życie drugą osobą. Bycie zazdrosnym o koleżanki/kolegów/znajomych. Sprawdzanie telefonu/ fejsbuka czy innych tego typu.  Brak własnych zainteresowań. Sposobu na spędzanie wolnego czasu.

Chcesz zdrowego związku to potrzebujesz zdrowego podejścia.

Tutaj tego zabrakło.

I nie wulgaryzm, jak to się kończą męskie znajomości z "koleżankami" bo siejecie panikę zupełnie niepotrzebną. Sam mam przyjaciółki z którymi piszę, spotykam się, chodzę czasem na imprezy. Zgodnie z waszym tokiem myślenia już szykuje sie do zdrady i olewam moją. Przykre, i z takim zachowaniem sam bym nie uciągnął.

12

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Dopóki druga osoba nie stawia tych znajomości ponad związek to nie powinno być problemu o ile to zdrowa relacja.

13

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Znam ten typ faceta, który ma wianuszek "koleżaneczek" i każda nowo poznana osoba (99% przypadków to kobieta) z automatu staje się "PRZYJACIÓŁKĄ". Oczywiście Ty nie masz prawa być zazdrosna bo to TYLKO koleżanki. Nie masz prawa się czepiać niejednokrotnie dwuznacznych żartów bo "PRZYJACIELE" tak żartują ze sobą i to jest NORMALNE. Jeśli zaś odczuwasz zazdrość to jesteś psychiczna, niezrównoważona i niedojrzała, a jak (nie daj Boże) zwrócić mu uwagę, że to Cię boli to dodatkowo w bonusie jesteś zrzędliwą płaczką, która się o wszystko czepia.

Przerabiałam to w jednym ze swoich związków. Długo musiałam wysłuchiwać w/w argumentów z ust mojego ex faceta. Oczywiście głupia i zakochana byłam, nie chciałam go stracić więc znosiłam te wszystkie CODZIENNE (!) smsy, telefony, czatowanie, itp. Na początku robiłam tak bo nie chciałam go stracić. Potem kiedy wszystko nasiliło się do takiego stopnia, że już nie mogłam tego wytrzymać (ok. 30-50 smsów + 2-3 godziny pisania na GG + kilka telefonów DZIENNIE) i zrobiłam awanturę, że dłużej tego nie zniosę to dowiedziałam się, że mam iść do psychiatry jak nie potrafię zaakceptować, że on ma przyjaciółki (!) W pewnym momencie naprawdę myślałam, że jestem zaborczym psycholem i robię z "igły widły". Do czasu. W końcu mnie zdradził i w końcu mi spadły klapki z oczu. Była to jedna zdrada, tzn JEDNA O KTÓREJ WIEM, być może było dużo więcej. Rozstaliśmy się i wbrew mojej wielkiej miłości jedyne co poczułam po rozstaniu to... ulga.

Jeśli więc to podobny typ faceta, a podobieństwo jest widoczne, to uciekaj gdzie pieprz rośnie bo nigdy nie będziesz szczęśliwa z taką osobą. Dodam, że ja z moim bylam ok 3 lat.

14

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

a ty masz być pewna swego, że jesteś the only one dla swojego księcia z bajki, a jeśli tego nie czujesz i jesteś nieszczęśliwa- odchodzisz. Nie straszysz że odejdziesz tylko żegnasz się kulturalnie i szukasz następnego księcia, który tym razem podoła twoim oczekiwaniom.

15

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

dziewczyny naprawdę dyskutujecie z 19latkiem?:D jak miałam naście lat to miałam takie poglądy na życie że dziś mi się chce z nich śmiać smile

16

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Naprawde nie ma sensu dyskutowac z dzieckiem:) a ten 19-sto latek to dzidzius jeszcze:) i wiekowo i mentalnie.:)
Co do twojego "partnera" - wolal kolezanke, nie liczyl sie z Twoimi uczuciami- droga wolna. Lepiej dla Ciebie, ze ktos taki zniknal z Twojego zycia.

17

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
sosenek napisał/a:

dziewczyny naprawdę dyskutujecie z 19latkiem?:D jak miałam naście lat to miałam takie poglądy na życie że dziś mi się chce z nich śmiać smile

a co to za różnica czy 19 czy 29?
Co to za jakaś żenująca dyskryminacja wiekowa? śmiać mi się chce z takich klasyfikacji, jest osobą pełnoletnią i ma pełne prawo do swego zdania. A to czy wam sie ono podoba czy nie to wasz problem, od tego jest forum aby dyskutować i wymieniać poglądy.

18

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

No co ty? Fajnie, ze napisalas po co jest forum:)
Bez tego wyjasnienia nikt by nie wiedzial:)
To nie jest ZADEN  problem. Dziecinne argumenty, dziecinne podejscie do zwiazku ze strony tego chlopca:) I tyle  na ten temat smile

19

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
Binonade napisał/a:

No co ty? Fajnie, ze napisalas po co jest forum:)
Bez tego wyjasnienia nikt by nie wiedzial:)
To nie jest ZADEN  problem. Dziecinne argumenty, dziecinne podejscie do zwiazku ze strony tego chlopca:) I tyle  na ten temat smile

To mialbyc sarkazm? bardzo udany, udam, że go nie widzialam droga forumowiczko wink
Młody mężczyzna jak już, nie widze powodu azeb drwic z wypowiedzi chlopaka. Bo ma 19 lat?  takie stereotypowe podejscie dla mnie jest durne. Bo mlody to nic nie wie o zwiazkach i relacjach. Oczywiscie najlepsze rady są osob z rozwodami, skazonymi gownem poprzednich zwiazkow i dziesiatkami innych sytuacji. Wrzucacie sytuacje ze zwiazkow do jednego wora, ale jakby nie patrzec kazdy zwiazek rozni się od innych. A mlodego nalezy olewac, bo co on wie smark jeden. Porazajacy sposob myslenia. Gratuluję.


Co do wypowiedzi Prawego, zgadzam się w stu proc. zaden facet nie będzie siedzial z babą, która stroi fochy, awanturuje się i jest zazdrosna o kolezanki. Widzę po postach autorki, że jest bardzo emocjonalna i podejrzewam, że to nie była spokojna rozmowa dot, przyjaciolki tylko naskakiwanie i oskarzanie, niestety ale takie baby są. Bronią tego co ich, nawet nieslusznie pomawiając drugą osobę. Trzeba wziac pod uwagę fakt, że skoro był z autorką a z ową "przyjaciółką' nie, to też chyba jest dość jasne. Przeciez kazdy ma prawo do posiadania znajomych, obu plci.
Tez po coś zostalo stworzone zaufanie, jesli faktycznie byly sygnaly, że facet sobie za duzo pozwala to trzeba bylo porozmawiac na temat ograniczenia kontaktu z tamta osoba i już. Zawsze sa dwa wyjscia albo sie akceptuje sytuacje albo sie odchodzi. Tyle

20

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
rockwoman7 napisał/a:

Co do wypowiedzi Prawego, zgadzam się w stu proc. zaden facet nie będzie siedzial z babą, która stroi fochy, awanturuje się i jest zazdrosna o kolezanki.

Tylko tu chodzi o to, że to często jest koleżanka tylko z nazwy. Potrafię zrozumieć, jeśli ktoś ma wieloletnie znajome z którymi spotyka się co jakiś czas, wpada z prezentem na urodziny i tym podobne; jak jest się w związku to zazwyczaj takie znajome stają się wspólne, i mężczyzna wprowadza swoją partnerkę do towarzystwa, spędzają czas wszyscy razem.

Problem pojawia się gdy jakaś nowopoznana kobieta szybko staje się kimś więcej niż koleżanką - tzw. "przyjaciółką", gdy mężczyzna chce intymności tj. tworzy z inną kobietą mały intymny świat który trzyma z dala od partnerki. Spędza z "przyjaciółką" sporo czasu na CODZIENNYCH rozmowach, co chwilę SMS, telefon, zaczepka na portalu społecznościowym. I ja takich "przyjaciółek" nie akceptuję.

Bo to nie jest przyjaźń tylko fascynacja inną kobietą .

21 Ostatnio edytowany przez rockwoman7 (2015-01-18 16:25:04)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
Aeryn napisał/a:
rockwoman7 napisał/a:

Co do wypowiedzi Prawego, zgadzam się w stu proc. zaden facet nie będzie siedzial z babą, która stroi fochy, awanturuje się i jest zazdrosna o kolezanki.

Tylko tu chodzi o to, że to często jest koleżanka tylko z nazwy. Potrafię zrozumieć, jeśli ktoś ma wieloletnie znajome z którymi spotyka się co jakiś czas, wpada z prezentem na urodziny i tym podobne; jak jest się w związku to zazwyczaj takie znajome stają się wspólne, i mężczyzna wprowadza swoją partnerkę do towarzystwa, spędzają czas wszyscy razem.

Problem pojawia się gdy jakaś nowopoznana kobieta szybko staje się kimś więcej niż koleżanką - tzw. "przyjaciółką", gdy mężczyzna chce intymności tj. tworzy z inną kobietą mały intymny świat który trzyma z dala od partnerki. Spędza z "przyjaciółką" sporo czasu na CODZIENNYCH rozmowach, co chwilę SMS, telefon, zaczepka na portalu społecznościowym. I ja takich "przyjaciółek" nie akceptuję.

Bo to nie jest przyjaźń tylko fascynacja inną kobietą .

ja to rozumiem, wiem, że lepiej zapobiegac niz pozniej leczyc ale czy to aby dobre wyjscie? przeciez skoro pojawila się taka przyjaciolka z nikad, to pojawi sie i kolejna, czy autorka zamierza holowac takiego delikwenta przez nast. kilka lat?  odpędzając każdą napotkaną kobietę? czy zasluguje na to aby tylko z nia facet tworzył świat intymności etc.? Chyba nie ulega watpliwosci fakt, tego co powinna zrobic autorka w tej sytuacji.

22 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-18 16:41:29)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
Prawy napisał/a:

zamęczyłaś gościa, i wcale się mu nie dziwie, że odszedł. Jak ma być szczęśliwy jak się taka uczepi do szyi i jej wszystko nie pasuje? To była TYLKO koleżanka, a Ty od razu poczułaś zagrożenie i zaczęłaś swój desperacki taniec- płacz, lamenty, rozmowy- po co? Nie masz się czym zająć że już o taką pierdołe się czepiłaś? Partner nie ma zastępować całego świata. Ma prawo mieć inne znajome i z nimi rozmawiać a tobie guzik do tego. Jak miałaś jakieś urojenia w głowie to zamiast obarczać nimi ukochaną osobę, że to ona ma się zmienić, to powinnaś nad sobą popracować, żeby takowych nie było.

Prawy bo prawiczek czy prawicowiec może na jedno wychodzi. Wolę jednak prawiczka niż oszołoma. Widać za dużo nauk JKMa a za mało rozumu. Gimbazja tego nie pojmie tylko zaśmieca wszystkie fora począwszy od wp a skończywszy na kobiecym forum big_smile.  19 latek to nie mężczyzna to w większości chłopczyk.

23

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
rockwoman7 napisał/a:

Chyba nie ulega watpliwosci fakt, tego co powinna zrobic autorka w tej sytuacji.

Oczywiście. Staram się uświadomić Autorce, że wszystko z nią w porządku i niepotrzebnie czuje się winna.

24

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą
kicur napisał/a:

19 latek to nie mężczyzna to w większości chłopczyk.

młody mężczyzna jak najbardziej. Chlopczyki sa w podstawówce wink

25 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-02-26 21:47:18)

Odp: Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

ani nie mam 19, ani nie zwolennikiem poglądów Korwina. Runął świat?

ale git, uśmiałem sie

coś jeszcze powiem ciekawego- to że ktoś ma więcej lat na karku wcale nie oznacza, że potrafi relacje poprowadzić zdrowo i w sposób taki by faktycznie czuć się w niej szczęśliwym

przykładów setki na forum,  z życia osobistego mojego też, najbardziej chora relacja w której znajoma mi kobieta 40 lat, wyższe wykształcenie a  cierpi bo trzyma sie relacji z totalnym zerem, ale co, no ona go "kocha", i jest "szczęśliwa" gdy pan zero łaskawie sie na noc w domu pojawi

także drodzy bracia i siostry, kobiety i mężczyźni, a nawet chłpcy i dziewczęta- nie [wulgaryzm] o wieku, jakby to był wyznacznik zdrowych, szczęśliwych relacji

uczcie się na błedach innych i własnych, ale bez paranoi: to, że kogoś laska zdradziła z 'kolegą' to nie znaczy, że trzeba wszystkich przyszłych znajomych naszych przyszłych połówek wrzucać do jednego worka z tamtym. A na forum taka moda: "moja dorga ja miałam TAK SAMO" i wałkowanie jakby każda relacja była taka sama, bo nie wiem.. chcemy mieć kogoś u boku z tymi samymi problemami co my, bo wtedy łatwiej.

Otóż troche zimnej krwi, zdrowego trzeźwego myślania.

a jeszcze słuchaj kicur, bo ty to tak [wulgaryzm] podjąłeś mój temat, że nawet login przeanalizowałeś, no to powiem ci, że lekkie rozczarowanie czuje sherlocku, gdyż mnie tak obadałeś, a pod uwage nawet nie wziąłeś że autorka, jako iż czuje się jak ofiara, to przedstawia się jak ofiara w swoim wpisie. no niemożliwe, nie? a ty- i z reszta nie tylko ty- łykasz wszystko jak pelikan, jeszcze przytul ją za to, że na chama i prostaka trafiłą.

sory, ale nikt nie nazwie osoby z którą się było przez 2 lata psycholem od tak sobie i nie zabrania kontaktu ze sobą, bo dziewczyna płacze po nocach. To musiało wyglądać dużo gorzej niż jest opisane, z chęcią usłyszałbym te historie opowiedzianą przez drugą stronę

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czułam się najmniej ważną w jego życiu osobą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026