Mam problem podoba mi sie zajęty chłopak ! Czy warto zacząć sie o niego starać jeśli on wyraża mną zainteresowanie a jego obecny związek trwa 3 lata ?
Podobne tematy
Staraj się, ze świadomością, że za 3 lata wymieni cię na inną.
Czyli lepiej jednak odpuścić ?
Abecadło, jeśli będąc w związku "wyraża zainteresowanie Tobą", to nie jest wart o staranie się o niego.
Tak jak już napisano, za 3 lata możesz podzielić los jego obecnej dziewczyny.
Wiem, wiem, zapewne myślisz "ze mną będzie inaczej". Nie Ty pierwsza tak myślisz, uwierz mi.
Myślę, że to podłe, niemoralne i w ogóle.
Podobać nam się może wiele osób, ale nie jesteśmy chyba zwierzętami, żeby niszczyć czyjeś uczucia, burzyć związek.
Zresztą facet który się da tak złapać jest jeszcze gorszy, ale nie zbudują szczęścia na cudzej krzywdzie,
a taki co zdradza swoją , zdradzi każdą inną po niej.
ohyda
Myślę, że to podłe, niemoralne i w ogóle.
Podobać nam się może wiele osób, ale nie jesteśmy chyba zwierzętami, żeby niszczyć czyjeś uczucia, burzyć związek.
Zresztą facet który się da tak złapać jest jeszcze gorszy, ale nie zbudują szczęścia na cudzej krzywdzie,
a taki co zdradza swoją , zdradzi każdą inną po niej.
ohyda
Ale czy nie lepiej jeśli teraz sie dowie jaki jest a nie po ślubie ?
A ja mysle... Duzo niecenzuralnych slow na temat tak zachowujacycy sie osob.
Ogolnie zgadzam sie z rosalinda, tylko ujelabym to ostrzej
w sumie myślę to samo co wy i też mam mieszane uczucia ale koleś mi konkretnie w głowie zawrócił i naprawde już nie wiem co mam robić;( już prawie pół roku staram się go olewać ale powoli zaczynam wymiękać ![]()
9 2015-01-11 22:24:34 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-11 22:33:25)
Ale czy nie lepiej jeśli teraz sie dowie jaki jest a nie po ślubie ?
Ja nie chciałabym uświadamiać tej dziewczyny. Prędzej czy później sama się dowie. Z pewnością nie byłaby Ci wdzięczna. Może po dłuższym czasie ale swoją reputację byś w międzyczasie już mocno nadszarpnęła.
Pobudki odbijania komuś faceta są bowiem wszem i wobec znane. Nie jest to raczej "chęć pomocy".
Napiszę Ci coś jeszcze, sorry że tak trochę dosadniej ale inaczej się nie da...
Jak ktoś pisze "długo opierałam/łem się ale wymiękam (nie mam siły)", to według mnie jest równoznaczne z "czekałam/em długo na to co z tego będzie i jest fajnie, dlatego NIE CHCĘ odpuszczać".
"Co myślicie o podrywaniu zajętego chłopaka ?"
Że to desperacja.
abecadlo4 napisał/a:Ale czy nie lepiej jeśli teraz sie dowie jaki jest a nie po ślubie ?
Ja nie chciałabym uświadamiać tej dziewczyny. Prędzej czy później sama się dowie. Z pewnością nie byłaby Ci wdzięczna. Może po dłuższym czasie ale swoją reputację byś w międzyczasie już mocno nadszarpnęła.
Pobudki odbijania komuś faceta są bowiem wszem i wobec znane. Nie jest to raczej "chęć pomocy".
Ale jeśli ją kocha to oleje moje starania przecież ?
12 2015-01-11 22:36:00 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-11 22:36:43)
Abecadło, tylko co Cię obchodzi to czy on ją kocha? On jest zajęty, ma dziewczynę. Zapewne nie chciałabyś aby w razie problemów w Twoim związku, jakaś inna dziewczyna testowała uczucia Twojego chłopaka do Ciebie. Zmniejszała Twoje szanse na "uleczenie" związku.
A może chciałabyś? Byłabyś wdzięczna?
Margolinka:
Jeżeli miałby mnie zwodzić za nos 5 lat i miałby mnie wtedy zdradzić to chyba jednak wolałabym się wcześniej o tym dowiedzieć .....
heh... a sądzicie czy ta prawdziwa miłość istnieje ? taka bez zdrad i oglądania sie za innnymi ? Gdzie istnieje tylko i wyłacznie ta jedna osoba i inne ma się gdzieś??
15 2015-01-11 22:42:28 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2015-01-11 22:45:04)
Lepiej żyć swoim życiem Zbyś. Kochać to co mamy i szanować każdego dnia i sekundy naszego życia następnej nigdy nie będzie.
Wiesz co ja myślę na ten temat ?
Daj sobie spokój. Nie rozumiem jak można pchać sie komus w związek i byc ta druga.
17 2015-01-11 22:47:31 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-11 22:49:04)
heh... a sądzicie czy ta prawdziwa miłość istnieje ? taka bez zdrad i oglądania sie za innnymi ? Gdzie istnieje tylko i wyłacznie ta jedna osoba i inne ma się gdzieś??
Jasne że "oglądanie się" za innymi jest. Zdrady też są. Ale czy to usprawiedliwia Cię w tej chwili? To że będziesz "jedną z wielu" umniejsza wielkość świństwa, jakie chcesz wyrządzić drugiej dziewczynie?
Piszesz, że wolałabyś wiedzieć wcześniej... teraz tak piszesz, bo jesteś pod drugiej stronie i tak jest wygodniej. Gdybyś była na miejscu jego dziewczyny, miałabyś żal i pretensje.
Margolinka:
Może masz rację ... w tej chwili mam na oczach różowe okulary bo on mnie kręci ... ale właśnie dlatego dodałam post aby wiedzieć co mam zrobić jak postąpić ... naprawdę nie jest to dla mnie łatwe bo za bardzo sie wkręciłam w tą sprawę niepotrzebnie... "bo liczę że będzie inaczej" ![]()
Jasne że "oglądanie się" za innymi jest. Zdrady też są. Ale czy to usprawiedliwia Cię w tej chwili? To że będziesz "jedną z wielu" umniejsza wielkość świństwa, jakie chcesz wyrządzić drugiej dziewczynie?
Nie chodziło mi o to żeby sie usprawiedliwić ... bo ja właśnie wierze w taką miłość prawdziwą ... i nie chciałabym psuć niczego coś jest piękne i prawdziwe .... a jeśli to tylko farsa ?
20 2015-01-11 22:58:58 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-11 23:02:22)
Nie chodziło mi o to żeby sie usprawiedliwić ... bo ja właśnie wierze w taką miłość prawdziwą ... i nie chciałabym psuć niczego coś jest piękne i prawdziwe .... a jeśli to tylko farsa ?
Jeśli nie chcesz się usprawiedliwiać, to nie dopuszczaj do takich sytuacji abyś miała do tego powody.
Czy jest to farsa czy nie, nie Tobie (ani mi) to oceniać. To ich sprawa.
Jeśli jednak chcesz koniecznie się dowiedzieć, to przy najbliższej okazji możesz mieć okazję.
Nie podrywaj go, nie kokietuj. Podejdz i powiedz wprost "jeśli chcesz mnie bliżej poznać, to zerwij z dziewczyną skoro jej nie kochasz, nie pakuje się bowiem z butami w czyjkolwiek związek".
chyba nie ma sensu drążyć dalej tematu bo fakt nie warto tego robić dla spokoju sumienia
Dzięki za wszystkie odpowiedzi ;*
22 2015-01-11 23:14:49 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-11 23:15:49)
Wiesz Abecadło, powiem Ci tak...
Pewnie, że naokoło jest pełno zdrad, dłuższych bądz krótszych romansów. Pewnie, że nie ma idealnych związków ani idealnych ludzi. Ja kieruję się jednak w życiu jedną podstawową zasadą, powszechnie znaną. "Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe". Odrobina empatii jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Nie zrujnowała życia. Nie przekreśliła szansy na szczęście. Za to pozwala mi codziennie patrzeć w lustro i uśmiechać się do samej siebie ![]()
Oj rozloz mu nogi, bo jemu pewnie tylko o to chodzi, a Ty nawet sie zbytnio nie kryjesz, ze chetnie to zrobisz. Szukalas tutaj tylko blogoslawienstwa zeby zwalczyc wyrzuty sumienia.
chyba nie ma sensu drążyć dalej tematu bo fakt nie warto tego robić dla spokoju sumienia
Dzięki za wszystkie odpowiedzi ;*
Późno Ci się to sumienie obudziło.
25 2015-01-12 01:45:03 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-12 01:46:08)
Obawiam się Nektarynko, że autorce wcale się sumienie nie włączyło. Abecadło odpuściło raczej dalszą dyskusję na ten temat.
Choć mam cichą nadzieję, że się mylę.
Mam problem podoba mi sie zajęty chłopak ! Czy warto zacząć sie o niego starać jeśli on wyraża mną zainteresowanie a jego obecny związek trwa 3 lata ?
A jak myślisz, warto rozbić czyjś związek i mieć opinię ostatniej ściery?
Intryguje mnie prezentowane tutaj podejście.
Wszak w imię kolportowanych przez Was wartości wszelkie próby podrywu zajętego chłopaka powinny rozbić się o mur jego wierności i pięknych zasad.
Tylko taki chłopak jest coś 'wart'; tylko taki związek ma sens.Podobno.
A skoro chłopak poszedłby z pierwszą lepszą, to o kant dupy taki związek i im wcześniej się skończy tym lepiej dla każdej ze stron.
Popełniam jakiś błąd logiczny?
Czy Wy po prostu wszystkie hurtem tak strasznie niepewne swojej pozycji przy facecie jesteście, że macie z tyłu głowy obawę, że Was zostawi dla byle laski która się do niego odezwie i stąd te wpisy?
Intryguje mnie prezentowane tutaj podejście.
Wszak w imię kolportowanych przez Was wartości wszelkie próby podrywu zajętego chłopaka powinny rozbić się o mur jego wierności i pięknych zasad.
Tylko taki chłopak jest coś 'wart'; tylko taki związek ma sens.Podobno.
A skoro chłopak poszedłby z pierwszą lepszą, to o kant dupy taki związek i im wcześniej się skończy tym lepiej dla każdej ze stron.
Popełniam jakiś błąd logiczny?
Czy Wy po prostu wszystkie hurtem tak strasznie niepewne swojej pozycji przy facecie jesteście, że macie z tyłu głowy obawę, że Was zostawi dla byle laski która się do niego odezwie i stąd te wpisy?
Jakby tu przyszedł facet w związku i z dylematem typu ''podrywa mnie inna'', to napisałabym mu, że jest dupkiem i żeby sobie przewartościował pewne sprawy.
Ale ponieważ pisze tutaj dziewczyna, która zastanawia się, czy poderwać zajętego, piszę jej, że to świństwo. Proste.
A takiego faceta, co się daje poderwać mimo bycia w związku, to bym nawet nie opluła, bo szkoda śliny.
Ej ej ... Tu nie chodzi o to że chę go wyrwać i " rozłożyć mu nogi" !!!! Zastanawiałam się czy jest sens bo to już dość długo trwa a przecież czasem jesteśmy z osobą której nie kochamy "z przyzwyczajenia" bo zauroczenie które było na początku po prostu się skończyło... w związku jest nam źle nie czujemy sie szczęśliwi ale brak nam odwagi aby go zakończyć bo za dużo czasu spędziliśmy z tą osobą ... A przecież ludzie potrafią sie np nawet po 5 latach bycia razem rozstać... aby znaleść prawdziwą miłość ? mam mętlik w głowie a facet zachowuje się co najmniej dziwnie ... ja go nie podrywam i dzięki wam się utwierdziłam że dobrze robię
Tylko czasem się zastanawiam się czy nie warto by było spróbować bo ogólnie to jest mój typ mężczyzny ... stąd moje pytanie ... troszkę mi się przykro zrobiło gdy zostałam wyzwana od rozbijaczek związku bo nie chciałabym tego zrobić ale rozumie fakt to dokładnie tak wygląda... jakoś nie wpadłam na to żeby popatrzeć na tą historię od tej strony .. strony jego dziewczyny .. dlatego jeszcze raz wam dziękuje ![]()
IMHO ewolucja musi działać. Jeśli Autorka uważa, że jest w stanie wygrać konkurencję, w czym problem? Ja nie miałbym żadnych skrupułów, gdybym: (1) miał pewność, że w grę wchodzi z mojej strony uczucie, a nie chęć zabawienia się czyimś kosztem, (2) para nie miałaby dzieci
Jak widzę takie pytanie to aż się gotuje we mnie. Takie dziewczyny, które chcą związać się z zajętym mężczyzną uważam za zero, nie mam szacunku dla takich kobiet. Czy Ty autorko chciałabyś aby jakaś dziewczyna chciała odebrać Ci faceta? Myślę, że nie. Jest tyle facetów na świecie, którzy są wolni, więc nie rozumiem właśnie takich kobiet.. Jestem zdania, że jeżeli chłopak, który Ci się podoba jest w związku to nie należy tego psuć, natomiast jeśli by się z nią rozstał to możesz wtedy próbować. Po co świadomie krzywdzić kobietę, z którą jest w związku. A facet, który daję się omamić właśnie takiej kobiecie to zazwyczaj zwykły frajer, i nie wiem czy bym chciała bym z facetem, który zostawił dla mnie inną, bo wiedziałabym, że tak naprawdę i mnie z łatwością może zostawić. Radzę poszukać jakiegoś innego chłopaka, wolnego!!
Wiesz, ja teraz jestem w odwrotnej sytuacji, to jakiś koleś odbił mi dziewczynę z którą byłem 5 lat, nie chciałabyś sama być w takiej sytuacji, kiedy ktoś kto jest dla Ciebie ważny zostawia Cię po takim czasie bo jakaś inna go podrywała? Skąd wiesz , że jej nie kocha ? Może mu się podobasz i ma ochotę Cię zaliczyć? Bo gdyby jej nie kochał to by się z nią rozstał, bo z przyzwyczajenia związki nie trwają długo . Nie będę pisał na temat jego moralności skoro patrzy za inną mając kobietę już, ale Twoja moralność pozostawia wiele do życzenia ... Ja bym się zastanowił , czy chcesz być przyczyną rozbitego związku, a skoro on zostawi inną dla Ciebie to później może zrobić to samo z Tobą, a wtedy napiszesz tu posta, że Cię zostawił? To chyba nie tak powinno wyglądać...
Bez urazy, ale do kobiet, które świadomie odbijają cudzych mężczyzn zwracam się per "lafiryndo", chociaż swoim działaniem niosą wiele dobra, bo dzięki nim wartościowa kobieta pozbywa się śmiecia, który odważył się ją zdradzić.
34 2015-01-12 21:40:59 Ostatnio edytowany przez One X (2015-01-12 21:46:32)
Mam problem podoba mi sie zajęty chłopak ! Czy warto zacząć sie o niego starać jeśli on wyraża mną zainteresowanie a jego obecny związek trwa 3 lata ?
Sory ale nawet o tym nie myśl. Nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęciu. Co Ci jest winna ta dzieczyna która z nim jest? Nie warto, szanująca ię dsziewczyna nie bierze się za zajętego. Nie zwracaj na siebie jego uwagi, zajmij się sobą i szukaj wolnych chłopaków. A w ogóle to co to ma być? Chcesz testowac czy on ją kocha? Zainteresował się Tobą? Jesteś jeszcze bardzo naiwna, ale nie ruszaj co nie Twoje. Sama sobie obciążysz sumienie. Ja jeszcze na Twoim miejscu bym temu kolesiowiwygarnęła co myślę o tym a nie wymiękała pod jego podrywem. Nawet bym się takiemu nie pozwoliła podrywać. Ochłoń i spójrz trzeźwo na to. Dla mnie takie dziewczyny to desperatki, ktore nie potrafią znaleźć wolnego chłopaka i lepiej juz dalej nie bedę się nakręcać, bo pojadę tu z łaciną. Eh ;/
Hmm, mam nieco odmienne zdanie od tych, którzy pisali. Pewnie zostanę tutaj zhejtowana za to co napiszę, ale jeśli dziewczynie zależy na tym chłopaku to czemu miałaby delikatnie nie dać mu do zrozumienia ,że jej się podoba? Coś w stylu, że gdyby był wolny, to chciałaby z nim być. Nie jestem za nie wiadomo jak wielkim podrywaniem zajętych ,jednak tak jak zostało tu napisane-jeśli miłość tego chłopaka i tej dziewczyny jest szczera-facet po prostu oleje jej starania, lub nie weźmie ich całkiem na poważnie. Każdy człowiek powinien walczyć o swoje szczęście. Rezygnując, ponieważ wydaje się, że tak nakazują normy- unieważniamy sobie tą drogę do szczęścia. Życie polega na szukaniu prawdziwej miłości, tworzeniu związków i próby dla nich. Fakt, może nie miło by mi było ,gdyby ktoś 'testował' uczucie mojego mężczyzny właśnie w taki sposób, ale jeśli on poleciałby do drugiej -gdzieś w głębi duszy wiedziałabym, że dobrze, iż stało się to w tym czasie, a nie później ,kiedy łączyłaby nas już rodzina. Tym samym skoro byłby ze mną z przyzwyczajenia, stałoby się lepiej- bo dałby i sobie i mnie szansę na poznanie kogoś kto naprawdę go pokocha. Nie mam tu na myśli tego, by dziewczyna ,która opisała tu swój problem wpieprzała się w cudzy związek , na siłę chciała całować ,przytulać, jednak bardziej chodzi mi po prostu o to ,by była obok tego faceta, starała się zaprzyjaźnić z nim, bo przecież w życiu nigdy nic nie wiadomo jak i co się potoczy. A jeśli oni byliby sobie pisani to i tak znaleźliby do siebie drogę. Może trochę za filozoficzne podejście mam ,ale do takich wniosków dochodzę po obserwacji swojego życia. Także autorko- rób co dyktuje Ci serce, bo nikt życia za Ciebie nie przeżyje ! Dodam jeszcze coś, co mnie zainspirowało do napisania tutaj- znam taki przypadek, gdzie jedna dziewczyna miała chłopaka już 5 lat, przyjaźniła się z innym i po czasie właśnie z tej przyjaźni coś powstało, z tamtym była właśnie z przyzwyczajenia,to nie było to, podjęła decyzję o rozstaniu, teraz opowiadała mi, że dopiero niedawno poczuła prawdziwość -właśnie z tym przyjacielem, niedawno widziałam ich zdjęcie są przeszczęśliwi ,a jej były również ma już nową dziewczynę, którą naprawdę kocha, było to lepsze niż bycie dla samego bycia, każdy powinien sam poszukiwać swojego szczęścia, oni w końcu je znaleźli.
Hmm, mam nieco odmienne zdanie od tych, którzy pisali. Pewnie zostanę tutaj zhejtowana za to co napiszę, ale jeśli dziewczynie zależy na tym chłopaku to czemu miałaby delikatnie nie dać mu do zrozumienia ,że jej się podoba? Coś w stylu, że gdyby był wolny, to chciałaby z nim być. Nie jestem za nie wiadomo jak wielkim podrywaniem zajętych ,jednak tak jak zostało tu napisane-jeśli miłość tego chłopaka i tej dziewczyny jest szczera-facet po prostu oleje jej starania, lub nie weźmie ich całkiem na poważnie. Każdy człowiek powinien walczyć o swoje szczęście. Rezygnując, ponieważ wydaje się, że tak nakazują normy- unieważniamy sobie tą drogę do szczęścia. Życie polega na szukaniu prawdziwej miłości, tworzeniu związków i próby dla nich. Fakt, może nie miło by mi było ,gdyby ktoś 'testował' uczucie mojego mężczyzny właśnie w taki sposób, ale jeśli on poleciałby do drugiej -gdzieś w głębi duszy wiedziałabym, że dobrze, iż stało się to w tym czasie, a nie później ,kiedy łączyłaby nas już rodzina. Tym samym skoro byłby ze mną z przyzwyczajenia, stałoby się lepiej- bo dałby i sobie i mnie szansę na poznanie kogoś kto naprawdę go pokocha. Nie mam tu na myśli tego, by dziewczyna ,która opisała tu swój problem wpieprzała się w cudzy związek , na siłę chciała całować ,przytulać, jednak bardziej chodzi mi po prostu o to ,by była obok tego faceta, starała się zaprzyjaźnić z nim, bo przecież w życiu nigdy nic nie wiadomo jak i co się potoczy. A jeśli oni byliby sobie pisani to i tak znaleźliby do siebie drogę. Może trochę za filozoficzne podejście mam ,ale do takich wniosków dochodzę po obserwacji swojego życia. Także autorko- rób co dyktuje Ci serce, bo nikt życia za Ciebie nie przeżyje ! Dodam jeszcze coś, co mnie zainspirowało do napisania tutaj- znam taki przypadek, gdzie jedna dziewczyna miała chłopaka już 5 lat, przyjaźniła się z innym i po czasie właśnie z tej przyjaźni coś powstało, z tamtym była właśnie z przyzwyczajenia,to nie było to, podjęła decyzję o rozstaniu, teraz opowiadała mi, że dopiero niedawno poczuła prawdziwość -właśnie z tym przyjacielem, niedawno widziałam ich zdjęcie są przeszczęśliwi ,a jej były również ma już nową dziewczynę, którą naprawdę kocha, było to lepsze niż bycie dla samego bycia, każdy powinien sam poszukiwać swojego szczęścia, oni w końcu je znaleźli.
Dzięki Scarlett20 Przyznam że miło zaskoczyła nie Twoja odpowiedź .. dała nadzieję ... Zwłaszcza że z mojej strony to nie jest chęć wyrwania bo tak mi się umyśliło i nie po to by sprawdzić jego uczucia do tamtej... tylko do tego człowieka czuje niewyjaśnione przyciąganie ... nigdy nawet nie patrzyłam na zajętego który mnie podrywa ale w nim jest takie "coś" ... Dlatego miło mi że ktoś twierdzi że może się udać i nie sprowadza wszystkiego do odbicia chłopaka ![]()
abecadlo4- mowilas, ze ten chlopak wyraza Toba zainteresowanie- to znaczy co dokladnie robi ,mowi? Może to dokladniej pomoze nakreslic Twoja sytuacje. Pamietaj tylko ,aby nie wtracac sie zbytnio w jego zwiazek, a po prostu sie zaprzyjaznic i zobaczyc co przyniesie los. Ja po prostu uwazam, ze kazdy ma prawo do szczescia, a predzej czy pozniej jesli np ten chlopak by chcial z Toba byc -to wy moglibyscie byc szczesliwi, a ta dziewczyna znalazlaby w koncu prawdziwa milosc, gdzie jej facet nie polasilby sie na inna.
Scarlett20: Więc tak ! heh.. nie wiem jak to opisać głownie chodzi o to że często spogląda w moją stronę wręcz można powiedzieć że się gapi i wymieniamy spojrzenia. Wiem że w mojej obecności zachowuje się inaczej niż gdy mnie nie ma tzn jest bardziej żywy pozytywnie nastawiony i stara się zwrócić moją uwagę na niego bo zawsze jak coś odwali głupiego patrzy na moją reakcję! Widzę ze stara się szukać jakiegokolwiek kontaktu, chociażby z błahego powodu. Przyznaję że akurat on ma wyjątkowo ciężkie zadanie gdyż staram się zachowwywać tak aby nic sobie nie pomyślał .Przyjaciółka z którą zazwyczaj przebywam przyznaje że gdy tylko ją zauważy a mnie nie ma to jakby szukał czegoś kogoś jakby czekał właśnie na mnie (tak to jest w jej ocenie ja tego nie widze wiec nie wiem ), a gdy rozmawiają zazwyczaj 1 pytaniem jest "a gdzie masz koleżankę" Ogólnie jego zachowanie oceniłyśmy z koleżankami na podryw nieśmiałego gimnazjalisty. Trwa to już dość długo na początku myślałam że sobie jaja robi a teraz już sama nie wiem.
Hmm...jest jeszcze taka opcja ,ze po prostu moze byc mily, lub flirtowac dla podniesienia swojej samooceny, czy by zachowac swiezosc w zwiazku. Powiem Ci cos tak patrzac ze swojego punktu widzenia- odkad schudlam, wielu chlopakow, facetow zwraca na mnie uwage znacznie wieksza niz w poprzednich latach, w sumie w calym swoim zyciu nigdy wczesniej nie mialam tak, jak w ciagu tego roku. Paru kolegow stalo sie dla mnie milszych, czesciej ze mna rozmawiali, zdarzylo sie nawet, ze w ciagu jednego dnia slyszalam od paru osob tyle komplementow, ze az mialam dosc, bo ile mozna
(zaznacze, ze jestem w zwiazku). Odbylam pare rozmow ze swoim mezczyzna i zapytalam co sadzi na temat delikatnych flirtow- powiedzial ,ze nie ma nic przeciwko, bo badz co badz to czasami dodaje swiezosci zwiazkowi, a odrobina zazdrosci stymuluje prace nad zwiazkiem. Takze co jakis czas wdawalam sie w te delikatne flirty, ale nigdy do niczego nie doszlo i nawet nie planuje ,by do czegokolwiek mialo dojsc, kiedy widzialam ,ze cos zmierzalo w innym kierunku, ktorego nie chcialam, zazwyczaj sie odsuwalam lekko od tej osoby. Dodam rowniez ,ze ciagle mnie komplementowal chlopak ,ktory takze ma dziewczyne i kiedy mu powiedzialam, aby juz przestal ,bo jego dziewczyna nie bylaby zachwycona ,ze az tak bardzo komplementuje inna, sam przyznal ,ze flirt nie jest zdrada. Dla mnie np. flirt jest zdrada kiedy odbywa sie za plecami osoby ukochanej, a nie kiedy ukochana osoba wie i akceptuje obustronnie flirt. Rownie dobrze, zanim wdawalam sie co jakis czas w te delikatne flirty, to bylam po prostu TYLKO mila. Czasami ciezko jest odroznic granice miedzy byciem milym ,a flirtem, bo latwo sie w tych kwestiach pomylic. Ja nie flirtowalam ze wszystkimi, ale dla wszystkich zawsze staralam sie byc mila i i tak czasami brano to wlasnie w ten sposob, ze jestem flirciara
Mysle, ze powinnas sie z nim bardziej zakolegowac, lub zaprzyjaznic i zobaczyc co bedzie dalej, bo na razie to malutko, sadzilam ,ze np. otwarcie sie do Ciebie zalecal, ze jestes ladna, i ogolem cos w tym stylu. Wszystko pokaze czas po prostu ,bo czas jest najlepsza odpowiedzia na wszystko ![]()
Nie czytałam poprzednich postów, ale moje zdanie jest takie, że nie mam nic przeciwko podrywaniu zajętych chłopaków... bo w końcu to nie dziecko i od niego zależy czy da się poderwać czy nie! ![]()
41 2015-01-20 11:20:57 Ostatnio edytowany przez Kalka30 (2015-01-20 11:21:55)
ja też popieram Scarlett....wbrew temu w co większość tutaj chciałaby wierzyć, takie właśnie jest życie. Czasem człowiek długo tkwi w związku, którego już "nie czuje", a np boi się go zakończyć z obawy samotności, skrzywdzenia nie kochanej swojej drugiej połówki itp. Ale w ten właśnie sposób jeszcze bardziej krzywdzimy i siebie, i te osobe, bo odbieramy nam obojgu możliwośc znalezienia szczęścia oddzielnie. A poza tym, no właśnie...to życie jest nasze, czy czyje? czy na pewno kiedyś, umierając, będziemy dumni z tego, że zrezygnowaliśmy może ze swojego szczęścia tak heroicznie na korzyśc innych? oceniac jest łatwo, ale nic nie jest tylko czarne i białe. mam wręcz wrażenie, że większość piszących tutaj rzuca wyzwiskami głównie z własnej obawy i niepewności siebie - co najmniej, jakby to miało je przed czymś uchronić. jeśli nie będzie miało uchronić - wierzcie mi, nie uchroni. Abecadło - na Twoim miejscu poczekalabym, az ich związek się skonczy, dając jednoczesnie chłopakowi jakis sygnał, znak zainteresowania. Jeśli się odwazy i wtedy zerwie z dziewczyną - spoko, życzę Wam szczęścia. jeśli odpuści, odpuść i Ty - nie ma co być chwilowym kaprysem przełamującym rutynę. dla mnie zdzirą nie jesteś, bo masz jakieś wątpliwości, widać że Cię to gryzie. Wyrachowane lafiryndy, którą część tutaj chce Cię widzieć, takich dylematów moralnych NIE MAJĄ ![]()
Dylematów moralnych to nie mają porządne dziewczyny. Dla nich sprawa jest prosta. Zajęty facet jest nie do ruszenia. Jeśli ktoś ma inne podejście to lafirynda. Lafirynda z dylematem wcale nie jest lepsza od tej bez dylematu.
Dylematów moralnych to nie mają porządne dziewczyny. Dla nich sprawa jest prosta. Zajęty facet jest nie do ruszenia. Jeśli ktoś ma inne podejście to lafirynda. Lafirynda z dylematem wcale nie jest lepsza od tej bez dylematu.
Co za prostackie podejście!
Jacenty89 napisał/a:Dylematów moralnych to nie mają porządne dziewczyny. Dla nich sprawa jest prosta. Zajęty facet jest nie do ruszenia. Jeśli ktoś ma inne podejście to lafirynda. Lafirynda z dylematem wcale nie jest lepsza od tej bez dylematu.
Co za prostackie podejście!
prostackie bo niezgodne z twoim swiatopogladem ?
majka1986 napisał/a:Jacenty89 napisał/a:Dylematów moralnych to nie mają porządne dziewczyny. Dla nich sprawa jest prosta. Zajęty facet jest nie do ruszenia. Jeśli ktoś ma inne podejście to lafirynda. Lafirynda z dylematem wcale nie jest lepsza od tej bez dylematu.
Co za prostackie podejście!
prostackie bo niezgodne z twoim swiatopogladem ?
Prostackie, bo z góry oceniające osobę!
Ja również uważam, że zajętego chłopaka się nie podrywa. Dla mnie samej byłoby to poniżające zachowanie. Uważam po prostu, że skoro chłopak jest z jakąś dziewczyną, to jest z własnej nieprzymuszonej woli. Dlatego, jeśli chce inną, to zrywa z aktualną. Nie ma wymówki, bo dzieci, bo ślubna, bo kredyt itp. bzdety, więc czemu jest z dziewczyną? Bo albo ją kocha, albo jest zakompleksionym chłopaczkiem, który podbudowuje się tym, że "jakąś" dziewczynę ma. A to, że ugania się wzrokiem za naszą autorką, to może znaczyć wiele. Wielu facetów ( i nie tylko), żeby nie nudzić się w pracy delikatnie flirtuje z innymi. To czasem taka pracownicza rozrywka. I jeszcze jedno, jeśli autorka nie daje mu żadnych oznak zainteresowania, może być tak, że on ją traktuje jak wyzwanie.
Ponizajace, nie ponizajace. Jeśli jest zajęty to nie da się poderwać i tyle. A jeśli się da poderwać to cóż on jest wart dla obecnej partnerki?
Ponizajace, nie ponizajace. Jeśli jest zajęty to nie da się poderwać i tyle. A jeśli się da poderwać to cóż on jest wart dla obecnej partnerki?
otóż to!
Poniżające w sensie, że chce kogoś zajętego. Na początku jest zauroczenie, a nie prawdziwa miłość, więc jeśli zaczynam podrywać kogoś zajętego, to nie liczę się z uczuciami innych. To jest kaprys. Bo ja chcę, bo ja go zdobędę, bo pokażę wszystkim, że go moge mieć. Ja to tak widzę. I to jest poniżające, bo zaczynam "miłość" od "kradzieży" ( że tak to nazwę) i takie związki też długo nie trwają.
A co do faceta, który da się poderwać, to oznacza, że swojej partnerki nie szanuje, albo ma jakiś inny deficyt, który niestety skreśla takiego. Ja bym nie chciała takiego, zajętego, który dałby mi się poderwać, bo moim zdaniem, to mięczak. Który w mig rzuciłby dla mnie swoją aktualną dziewczynę. Tacy szybko się zakochują, szybko im mija i zakochują się w innej. Bez charakteru jest taki facet.
50 2015-01-21 12:18:08 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-01-21 12:21:50)
"Zajety chlopak" to bardzo plynne pojecie. Zwiazki w wieku lat 16-19 wygladaja troche inaczej niz 10 czy 15 lat pozniej.
Znam dosc sporo takich przykladow gdzie para z czasow liceum, z wieloletnim stazem szkolnej pary rozstawala sie tuz po jej zakonczeniu, bo ktores z nich nagle sie zakochalo w koledze/kolezance ze studiow. A potem mimo zdrady tworzyli/tworza nadal swietne i zgrane malzenstwa ![]()
I co to niby oznacza "co on jest wart, skoro zdradzil?"
Naprawde, nie kazdy, kto sie kiedys w zyciu spil do nieprzytomnosci zostanie alkoholikiem...
Iceni tylko że chłopak o którym tu mowa nie jest zakochany w autorce. To ona chce go zdobyć. Tylko pytanie: po co?
Przez pół roku chłopak nie zrobił w sumie nic, by być z nią, więc pytam: po co? skoro widać, że chłopak nie jest nią zainteresowany. Przez pół roku miał chyba dużo czasu, żeby zerwać ze swoja aktualną i zabrać się za naszą autorkę. ![]()
No ja rozumiem w kim jest zakochany.
Moze autorka kiepsko do tej pory dzialala, zeby zachecic chlopaka? ![]()
Nie wiem do konca jak bym postapila w tej konkretnej sytuacji, bardziej mnie sprowokowaly do napisania postu te gadki o "wartosci" takiego chlopaka ![]()
Napisałam o wartości takiego chłopaka, ponieważ nie wierzę, że człowiek zakochany, odwraca się od ukochanej i nagle zakochuje sie w innej, bo ta druga go zaczyna podrywać, to musi być z takim coś nie tak. Biorę pod uwagę to, że znają się już przynajmniej z pół roku, więc gdyby teraz autorka zaczęła go uwodzić, a on dopiero teraz by się odważył na jakiś krok, to dla mnie oznaczałoby, że on jakiś nie bardzo.
Uważam też, że na trzecią lub trzeciego się nie pcha. Zwłaszcza, że u autorki jest działanie z premedytacją. Przynajmniej chęć działania z premedytacją. Nie, że "zapomnieli się" "nie mogli się sobie oprzeć", czy jakieś inne "zaślepiło mnie uczucie". Takie rzeczy chyba bym prędzej zrozumiała, zaakceptowała, a może nawet wybaczyła, ale z premedytacją? W takim wypadku (czy facet by uległ, czy nie) w pierwszej kolejności ją bym niecenzuralnie nazwała. Bo dla mnie kobieta, czy mężczyzna, którzy Z PREMEDYTACJĄ pchają się w czyjś związek, jest człowiekiem bez uczuć wyższych.
"Zajety chlopak" to bardzo plynne pojecie. Zwiazki w wieku lat 16-19 wygladaja troche inaczej niz 10 czy 15 lat pozniej.
Znam dosc sporo takich przykladow gdzie para z czasow liceum, z wieloletnim stazem szkolnej pary rozstawala sie tuz po jej zakonczeniu, bo ktores z nich nagle sie zakochalo w koledze/kolezance ze studiow. A potem mimo zdrady tworzyli/tworza nadal swietne i zgrane malzenstwaI co to niby oznacza "co on jest wart, skoro zdradzil?"
Naprawde, nie kazdy, kto sie kiedys w zyciu spil do nieprzytomnosci zostanie alkoholikiem...
Popieram to całkowicie.
W dodatku nie powiedziane, że jak facet jest w związku to jest w nim szczęśliwy...
Ja mimo wszystko twierdzę, że chłopak swój rozum ma, i jak będzie mu zależało na swojej dziewczynie to żadnej innej nie ulegnie....
Mój obecny mąż dla mnie zostawił swoją narzeczoną z którą planował ślub, a mimo to jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od 2 lat i od 8 lat jesteśmy razem.
aby wiedzieć co mam zrobić jak postąpić ...
Słonimski kiedyś powiedział: "jeżeli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie".
.
W dodatku nie powiedziane, że jak facet jest w związku to jest w nim szczęśliwy...
Ale mi właśnie o to chodzi, że nie chciałabym mieć chłopaka, który byłby z jakąś nie będąc z nią szczęśliwy. Ty takiego chciałaś, ja bym nie chciała, bo z tego co piszesz gdyby nie spotkał ciebie, to by się z tamtą ożenił. I w sumie to szczęście dla tamtej, że ciebie spotkał jeszcze przed ślubem. Nie kochał jej i papierek nic by nie zmienił. Byłoby pewnie gorzej.
Widzisz jeśli się jest "uwiązanym" małżeństwem, to trudniej wyjść z takiego związku, zwłaszcza jeszcze jeśli są dzieci. Tutaj jest mowa o chłopaku, który ma dziewczynę od trzech lat, tą samą. No wybacz, co go trzymałoby przy niej, gdyby był nieszczęśliwy?
abecadlo4 napisał/a:aby wiedzieć co mam zrobić jak postąpić ...
Słonimski kiedyś powiedział: "jeżeli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie".
Luc "lubię to" ![]()
majka1986 napisał/a:.
W dodatku nie powiedziane, że jak facet jest w związku to jest w nim szczęśliwy...
Ale mi właśnie o to chodzi, że nie chciałabym mieć chłopaka, który byłby z jakąś nie będąc z nią szczęśliwy. Ty takiego chciałaś, ja bym nie chciała, bo z tego co piszesz gdyby nie spotkał ciebie, to by się z tamtą ożenił. I w sumie to szczęście dla tamtej, że ciebie spotkał jeszcze przed ślubem. Nie kochał jej i papierek nic by nie zmienił. Byłoby pewnie gorzej.
Widzisz jeśli się jest "uwiązanym" małżeństwem, to trudniej wyjść z takiego związku, zwłaszcza jeszcze jeśli są dzieci. Tutaj jest mowa o chłopaku, który ma dziewczynę od trzech lat, tą samą. No wybacz, co go trzymałoby przy niej, gdyby był nieszczęśliwy?
Przyzwyczajenie? To, że jest ma tak wygodnie? nie wiem
A może faktycznie ja kocha i świata poza nią nie widzi
Jeśli nie zwróci większej uwagi na autorkę to będzie oznaczać, że nie ma u niego szans bo jest szczęśliwy w swoim związku... Ale to tylko on decyduje! Autorka mogłaby się dwoić i troić, a jak facet nie będzie zainteresowany to i tak nic z tego
Ps. Nie uważam, że facet z "odzysku" jest gorszym partnerem ![]()
Właśnie w tym cały problem że ja nie staram się go zachęcić a raczej staram się go lekko mówiąc olewać ... a tego moje olewanie jakby coraz bardziej nakręcało !
bo czym kobieta trudniejsza do zdobycia to facet się bardziej nakręca ![]()
bo czym kobieta trudniejsza do zdobycia to facet się bardziej nakręca
co można to można ale mi by się znudziło góra po miesiącu dwóch ...
majka1986 napisał/a:bo czym kobieta trudniejsza do zdobycia to facet się bardziej nakręca
co można to można ale mi by się znudziło góra po miesiącu dwóch ...
faceci lubią wyzwania
to podbudowuje ich ego ![]()
Czyli że wyrywa tylko dla zabawy ??
A tego to ja juz Ci nie powiem
to nie do mnie pytanie
nie znam faceta to nie wiem ![]()
Rozmawialiśmy niedawno w większej grupie na temat związku i zaskoczyły mnie jego słowa " Miłość jest tylko na początku później to tylko przyzwyczajenie " i nie wiem jak to zinterpretować a nie było już czasu na rozwinięcie wątku ... dlatego też zaczęłam się zastanawiać na ile związek z takim podejściem ma szanse na przetrwanie ...