netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Od przyjaźni do związku ?

32 odpowiedzi8 850 wyświetleńzałożony przez Sara_Iman, 10.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Od przyjaźni do związku ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Od przyjaźni do związku ?

Podczytywałam sobie już podobne wątki, ale potrzebuję rad konkretnie do mojej sytuacji. Historia jest dość długa i zawiła.

Dużo podróżuję i często poznaję w podróżach różnych ludzi. Tak poznałam swojego byłego chłopaka. W ciężkiej sytuacji mogłam liczyć na jego bezgraniczną pomoc. To mnie ujęło, on po jakimś czasie wyznał swoje uczucia i spotykaliśmy się. Wróciłam do Polski i niedługo później wyjechałam na dłuższy czas do innego kraju. Postanowiliśmy kontynuować relację, jednak kontakt na odległość był dziwny, rzadszy i zaczęłam mieć duże wątpliwości. Pod koniec listopada powiedział, że nie widzi naszej przyszłości. Ponieważ na święta wracałam do Polski, mieliśmy się tam spotkać przed sylwestrem i podjąć ostateczną decyzję na żywo. I tak przez miesiąc, od końca listopada do wyjazdu bardzo to przeżywałam, źle spałam, mało jadłam, wyglądałam jak obłożnie chora i nie mogłam się na niczym skupić. Ostatecznie do spotkania nie doszło, na dzień przed, gdy miałam bilet na pociąg w ręce, dostałam od niego długą wiadomość, że to nie ma sensu. Cios poniżej pasa spowodował, że moje męki w jednej chwili dobiegły końca i wszystko można powiedzieć spłynęło po mnie jak po kaczce.

Tam gdzie jedna historia się kończy, tam zaczyna się druga. Właściwie historia pewnej znajomości. Na początku grudnia, gdy byłam w emocjonalnej rozsypce z powodu opisanego wyżej, moja koleżanka (która o moich problemach nie wiedziała) skontaktowała mnie ze swoim kolegą. Kolega pracuje w kraju mojego pobytu, a że jest to mały kraj, to spotkania nie są problemem. Spotkaliśmy się w ciągu niecałego miesiąca kilka razy. Spotkania z mojej strony były całkowicie kumpelskie i nie potrafiłam inaczej go postrzegać niż jako kumpla. Był bardzo towarzyski, zabawny, poprawiał mi humor i odrywał myślami od moich zmartwień. Dodatkowo był ze mną w częstszym kontakcie niż mój ówczesny chłopak. Gdy wyjechałam do Polski, napisał po kilku dniach. Od słowa do słowa i kontakt między nami zrobił się codzienny, taki, że do tej pory większość dnia robię coś przy okazji wisząc z nim na komunikatorze. Początkowo działał na mój dołek jak lek, to dzięki niemu moje rozstanie przeszło całkowicie bezboleśnie - wprawił mnie w tak dobry humor, że nic nie mogło tego zniszczyć. Robił to wszystko nieświadomie, nie znał mojej sytuacji.
Na ostatnim spotkaniu na żywo poruszył nagle temat małżeństwa, niby nic związanego ze mną, ale na koniec zapytał, czy mam takowe w najbliższych planach na przyszłość. Trochę się zdziwiłam, odpowiedziałam, że może. W kontakcie na odległość zaczął robić pewne aluzje - najpierw sugestie, że jesteśmy bliskimi przyjaciółmi, potem przy okazji pewnego tematu zażartował, że musimy się pobrać. Przyjęłam to całkowicie jako żart i powiedziałam, że pewnie. Ale, gdy w ciągu kolejnych dni wspominał żartobliwie, że jestem jego przyszłą żoną, zaczęłam czuć się trochę nieswojo. Raz, dwa razy, ale codziennie? Tak, ten człowiek ma żarty we krwi, ale nie wiem, w którym momencie one się kończą, w którym przechodzą w prawdę. Z jednej strony byłam trochę skołowana, a z drugiej tak to się potoczyło, że zaczęłam go postrzegać jako kogoś więcej niż tylko fajnego kolegę. I obserwowałam dalej. Były takie dni, że był poważny, a nawet trochę oschły, a potem znów żarty, droczenie się ze sobą, aluzje. Mojej mamie wysłał nawet życzenia noworoczne i pytał, czy dobrze gotuję.

Ogólnie mówiąc, nigdy nie rozmawialiśmy o tym, kim dla siebie jesteśmy, kim chcemy być, nigdy też nie powiedział, że podobam mu się albo chociaż, że ładnie wyglądam - nawet tak zwyczajnie, po koleżeńsku, gdy wysyłamy sobie zdjęcia z podróży. A przesyłanie zdjęć to jego pomysł, nieraz prosił, żebym mu wysłała selfie, a gdy to robiłam, komentował tylko w stylu - fajne. Nigdy nie usłyszałam żadnego komplementu na swój temat. Z drugiej strony, czasami zwraca się do mnie per słoneczko czy kochanie, zdarza mu się przesłać emotkę z buziakiem albo serduszko.
Co prawda nasza znajomość trwa dopiero trochę ponad miesiąc, ale on sam wczoraj zauważył, że najwięcej pisze ze mną i coś chciał więcej dodać w temacie, ale ostatecznie się rozmyślił. Wiem, że to taki typ osoby, jest otwarty, konkretny i bezpośredni raczej, a do przyjaciół dużo pisze, ale to fizycznie niemożliwe, żeby był w takim kontakcie ze mną i jednocześnie innymi osobami. Z drugiej strony, gdy kilka dni temu próbowałam trochę rozluźnić nasz kontakt i doprowadzić do 1-dniowej przerwy, nie wytrzymał, napisał.
Raz mu powiedziałam, że jestem śpiochem i późno wstaję, a chcę to zmienić, więc żeby mi przesłał następnym razem poranne dzień dobry o 9 rano, to się może obudzę wcześniej. Od tamtego czasu dzwoni do mnie (nie pisze) codziennie o 9, żeby mnie obudzić. Na koniec tego miesiąca wracam tam na miejsce, więc już zaproponował, że odbierze mnie z lotniska i przenocuje. Poza tym, mamy zaplanowany weekendowy wypad do innego miasta oraz niedokończony temat wyprawy do innego kraju. Dziwne to wszystko, jest jeszcze czas i mnóstwo spotkań na żywo, które mam nadzieję rozjaśnią sytuację, ale...
Szczerze? Nie wiem, jak to wszystko odbierać. Nigdy nie miałam sytuacji, aby z kolegą czy przyjacielem być w tak intensywnym kontakcie. Taki kontakt miałam tylko z facetami, którym się podobałam. Różnica jest jednak taka że wiedziałam od początku, że oni czują do mnie miętę. Tu i teraz nie wiem nic. On mi nic nie mówi. Może nie czuje nic więcej poza zwykłą sympatią, a może nie mówi dlatego, że nie wie jak. Raz może zdarzył mu się romantyczny tekst - ale chyba w ramach żartów (tak to przynajmniej z kontekstu odebrałam).
Jestem świeżo po rozstaniu, patrzę na to z odrobiną dystansu i nie chcę się spieszyć, nie chcę kolejnego kwasu. Poza tym podchodzę do takich spraw zero-jedynkowo. Albo jesteśmy przyjaciółmi i kontaktujemy się jak przyjaciele, a nie jak para - codziennie i przez cały dzień. Albo jest między nami chemia i wisimy na tych telefonach (a prawda jest taka, że do tego "wiszenia" to on doprowadził).
Nie uznaję też sytuacji pt. całuski i przytulanie, a nie wiadomo na czym stoimy albo jesteśmy po przyjacielsku. Wydaje mi się, że mój kolega ma raczej podobne, dość konkretne podejście do tych spraw. Między nami nie ma dwuznaczności, z których mogłabym wyczytać intencje typu przespać się ze mną i do widzenia.

To, czego ja bym chciała, szczerze, to aby z czasem wyewoluował z tego fajny związek. W trakcie naszych rozmów zdałam sobie sprawę, że ten facet ma wszystko, czego chciałabym od partnera. Świetne poczucie humoru, energię, optymizm, pracowitość, daje pomoc i wsparcie, jest konkretny i umie podejmować męskie decyzje, wzbudza mój podziw, ma dobre wykształcenie, w młodym wieku niezłą pracę i stabilną sytuację materialną, a w dodatku ma w życiu szczęście. Brak mu tylko odrobiny delikatności, uczuciowości.. i wzrostu, bo o zgrozo jest trochę niższy ode mnie i niecałe 2 lata młodszy.

1. Jak widzicie jego relację wobec mnie - czy on chce czegoś więcej czy tylko przyjaźni?
2. Co zrobić, żeby go nie przestraszyć i nie stracić, a zarazem pomóc zmienić z przyjaciela w partnera?

2

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Tak, chce czegoś więcej.
Na razie idzie Ci dobrze. Wspólny wyjazd?

3

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Tak, ale zobaczymy co z tych wyjazdów w ogóle wyjdzie. Na razie to tylko słowa;)
Hmm, ja nie wiem, czy chce czegoś więcej - jeśliby wyjąć te małżeńskie wstawki i kochania co jakiś czas, to nasze rozmowy są całkowicie kumpelskie, bez żadnych podtekstów. Stąd jestem skołowana.

4 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-01-10 16:23:08)

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Jeśli wykluczasz podstawowe manipulacje, tj. jesteś "plasterkiem", on szuka trofeum i liczy na łatwiznę, bo Ty po rozstaniu, jesteś jego "drugą
opcją", tzn. ma dziewczynę, ale spotyka się równolegle z Tobą (Wasza znajomość jest świeża, Ty nie na miejscu, więc technicznie jest do zrealizowania) i tym podobne, to tak relację między Wami można by potraktować jako wstęp do czegoś więcej. smile
"Przyjacielski" wstęp z jego strony może wynikać z wielu rzeczy, np. z faktu, że chce Cię poznać zanim zdecyduje się na ruch. Sprawdzić, czy "otrząsnęłaś" się po rozstaniu, żeby Cię nie wystraszyć.

Więc dobrze jest, ale z drugiej strony wasza relacja ma w sobie mało "konkretów". Bo konkrety to czyny nie słowa. A na chwilę obecną, to z tego co wywnioskowałam, to mało miał facet pola do popisu jeśli chodzi o czyny (nie pojedyncze akty pomocy), bo mało ze sobą spędziliście realnie czasu.

Stąd moja pierwsza sugestia: spróbuj spędzać z nim jak najwięcej czasu i dać mu szansę na poznanie Ciebie. Wtedy może i twoje "skołowanie' będzie mniejsze. I się też może przy okazji okaże się, czy i na ile ma tę czułość i uczuciowość, której Ci teraz brakuje (przecież z koleżanką czulił się nie będzie, konkretni ludzie już tak mają...)

A "co zrobić, żeby go nie przestraszyć i nie stracić, a zarazem pomóc zmienić z przyjaciela w partnera?"
Na pewno ustalić z samą sobą, na ile chcesz ryzykować (czyli wiedzieć czego chcesz tongue). Czy gorsze jest ryzyko jego utraty jako przyjaciela i waszej aktualnej relacji czy zmarnowanie szansy na związek ? Ryzyko, ze przyjaciel nie zechce zmiany swojego statusu na status partnera jest zawsze. Bo to zależy też od niego i jego potrzeb, a nie tylko od Twojego zachowania. Wydaje mi się, że jeśli on widzi w Tobie potencjał na coś więcej, to go niczym specjalnie nie przestraszysz (no dobra, oświadczyny z samolotu na Waszym etapie znajomości mogłyby wystraszyć tongue)
Możecie ewentualnie dać sobie jeszcze trochę czasu, żeby się poznać jako znajomi, bo jednak wasza sytuacja jest specyficzna (podróże), ale nie w roli kumpli, gdzie on Cię będzie przedstawiał swojemu koledze a Ty jemu szukać żony. (Zakładam, że on nie jest odskocznią po poprzednim rozstaniu dla Ciebie...) Nie jestem zwolenniczką zaczynania znajomości od tzw. "dupy strony", do czego prowokować może nocowanie u kogoś, więc ewentualnie z tym byłabym ostrożna....

Więc trochę odwagi, otwarcia się na nowe, jeśli czujesz gotowość i szczerości, żeby nie zmarnować czasu facetowi.

Różnica dwóch lat to prawie żadna - po ile macie lat?
w kwestii wzrostu: jeśli wszystko inne gra, a przede wszystkim facet Cię pociąga, to nie wiem, gdzie problem? Jakieś Twoje osobiste zahamowania? Chyba że jakiegoś powodu szukasz na siłę szukasz... tongue

5 Ostatnio edytowany przez Sara_Iman (2015-01-10 16:54:20)

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Robingirl, dzięki za szerszą odpowiedź smile smile

- Z czynów, na razie tylko zawoził mnie i odwoził samochodem na nasze spotkania, i stawiał mi kawki, herbatki. Ale to chyba u niego normalne wobec dziewczyn.
- Co mogę wykluczyć jeśli chodzi o "podstawową manipulację" jak to nazwałaś - on nie wie o moim świeżo zakończonym związku i w ogóle nie wie, czy jestem w związku. Może przypuszczać tylko, że skoro tak intensywnie gadamy, to nie jestem. Tak jak wspomniałam wcześniej, na ostatnim spotkaniu na żywo trochę pytał w tematach małżeńskich, mówił też o swoich związkach, przy czym jasno zasugerował, że nie ma teraz nikogo. Ja tylko zdradziłam mu, że byłam raz zaręczona, ale nic z tego nie wyszło, ale nie odniosłam się do aktualnej sytuacji. Wątpię, że ma kogoś, bo po pierwsze mamy wspólną koleżankę i ona pewnie by coś wiedziała, po drugie ciągle siedzi w pracy, która wymaga od niego dyspozycyjności 24/7 i więcej czasu spędza na stanowisku, gdzie ma jakiś prowizoryczny nocleg niż u siebie w mieszkaniu, a po trzecie na fb na status single.
- Niby konkretni ludzie się nie czulą, ale on ma w sobie coś takiego, że ludzie go uwielbiają i trochę lukru to chyba u niego norma.
- Nie mam pojęcia, czy gorsza jest strata jego jako przyjaciela czy zmarnowanie szansy na związek z nim. Nie potrafię po prostu odpowiedzieć. A czy spróbowanie przeniesienia tej relacji na wyższy level (oczywiście w delikatny sposób i niebezpośrednio) oznacza automatycznie stratę jego jako przyjaciela??
- Niezależnie od tego, zanim cokolwiek nastąpi, na pewno chcę najpierw z nim spędzić więcej czasu.
- Co do noclegu, też nie zaczynam znajomości od dupy strony i nie zamierzam, generalnie odpowiedziałam mu, że jeśli ma 2 pokoje i w drugim jest kanapa, to on idzie nocować na kanapę, a ja do łóżka, a jak kanapy nie ma, to on idzie do sąsiada.
- Wzrost mnie nie obchodzi, na początku znajomości trochę śmiałam się sama do siebie, ale z czasem widzę, że ma to coś, co sprawia, że wzrost schodzi na dalszy plan. Do różnicy wieku też się przekonałam - ja 26, on 24.
- To co mnie nurtuje, to czy on taki jest (ze wszystkimi), czy jestem jakoś wyjątkowo traktowana. Bo czasem mam wrażenie, że jednak to pierwsze hmm

Czy spróbować jeszcze raz bardziej się zdystansować w kontaktach na odległość z nim? Czy to go przyciągnie bardziej, czy odwrotnie, pomyśli, że nie mam ochoty na częsty kontakt i da sobie spokój?

Czekam na więcej wypowiedzi pls smile

6 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-01-11 11:19:38)

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

Nie mam pojęcia, czy gorsza jest strata jego jako przyjaciela czy zmarnowanie szansy na związek z nim. Nie potrafię po prostu odpowiedzieć. A czy spróbowanie przeniesienia tej relacji na wyższy level (oczywiście w delikatny sposób i niebezpośrednio) oznacza automatycznie stratę jego jako przyjaciela??

W praktyce takie sytuacje zdarzają się rzadko, bo jeśli jest próba zmiany statusu relacji, to znaczy że zazwyczaj któraś ze stron już przestała się czuć tylkko jako "przyjaciel". I pytanie, jak się będize czuła, jeśli okaże się, że jej nadzieje i pragnenia nie mogą być spełnione. Zazwyczaj nie ma co się męczyć udając bycie kolegą/koleżanką na zewnątrz, będąc szarpanym przez emocje wewnątrz. To wypala i generalnie blokuje poszukiwanie kogoś dla siebie.

Nie jest natomiast niemożliwe utrzymanie relacji, po takiej "delikatnej i niebezpośredniej" próbie w takim układzie jak Twój. Znacie się krótko i możliwe, że Ty jesteś tylko zauroczona i stwierdzisz po bliższym spotkaniu go, że żadnej pary z Was nie będzie. Ale nie ma opcji, żeby to była taka relacja jak teraz, bo jak by nie patrzeć, jest zbyt intensywna na przyjaźnienie się (bo zakładam, że on jednak preferuje kobiety a nie faacetów).

Sara_Iman napisał/a:

To co mnie nurtuje, to czy on taki jest (ze wszystkimi), czy jestem jakoś wyjątkowo traktowana. Bo czasem mam wrażenie, że jednak to pierwsze hmm

Tego dowiesz się jedynie wtedy, gdy zaczniecie spędzać więcej czasu ze sobą. Na tym etapie znajomości tego nie wychwycisz. Są po prostu osoby z natury życzliwe i miłe, towarzyskie i wtedy faktyznie nie od razu widać o co chodzi.

Sara_Iman napisał/a:

Czy spróbować jeszcze raz bardziej się zdystansować w kontaktach na odległość z nim? Czy to go przyciągnie bardziej, czy odwrotnie, pomyśli, że nie mam ochoty na częsty kontakt i da sobie spokój?

Sara, a z czym się będziesz lepiej czuła. Co bardziej pasuje do Ciebie? Ja jestem wrogiem kreowania strategii, uważam, że lepiej robić to, co człowiek autentycznie chciałby zrobić. Po co sie zmuszać i autoterroryzować? Jak bedziesz sobą i wyjdzie, to super. A jak nie wyjdzie, to się przynajmniej niie namęczysz udając. Do tej pory bez żadnych rad dawałaś sobie radę, facet utrzymuje z Tobą kontakt. Więc jak masz ochotę to się dystansuj, a jak nie to nie tongue

A tak na koniec, to mam Saro wrażenie, że trochę za bardzo się tym wszystkim nakręcasz. Być może jest to spuścizna po niedawno zakończonym związku, że jesteś taka niepewna i wszystko nadmiernie rozważasz. (Ja bym się nawet zastanowiła, czy Ty jesteś w ogóle gotowa wewnętrznie na wejście w nową relację?)
Więc jeszcze raz: daj sobie i jemu czas, pospotykajcie się i zobaczycie. Bez tego będziesz się kręcić w kółku swoich myśli i forumowych sugestii. DAJ WAM TROCHĘ CZASU.  Skoro on jest fajny i go lubisz, to ciesz się tym, że spędzicie trochę czasu razem.Może zaproponować wspólne wyjście typu spacer po mieście, wycieczka za miasto (zawsze dobry pretekst, jak się jest w obcym mieście smile), zaprosić go w ramach podziękowania do restauracji itd. itp. Nie zastanawiaj się czy to Twój "prince charming" na tym etapie, bo po trzecim spotkaniu może z niego wyjść takie coś, że będizes uciekać na drugi koniec Europy. Bo na razie to tylko dużo gadacie i to na odległość, a kontakt w realu to jednak coś innego.
Powodzenia i może lepiej pogadaj z nim zamiast siedzieć na forum tongue smile

7

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Wydaje mi się że ten chłopak nie kontroluje swojej seksualności. W związku z tym ma problemy z wyrażaniem uczuć. Będzie musiał dużo pracować nad sobą żeby uzyskać większa kontrolę. Wtedy będzie pewniejszy siebie i w rozmowie będzie bardziej pewny, nie będzie miał już rozterek anie nie będzie się zacinał w podejmowaniu decyzji. Kontrola swojej seksualności wymaga dużej pracy. Gdybyś porozmawiała z nim szczerze na ten temat, to może on by się do tego przyznał i zaczął coś z tym robić. Asertywność to jest podstawa i bez niej się nie obejdzie.

8

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Robingirl,

"Nie jest natomiast niemożliwe utrzymanie relacji, po takiej "delikatnej i niebezpośredniej" próbie w takim układzie jak Twój. Znacie się krótko i możliwe, że Ty jesteś tylko zauroczona i stwierdzisz po bliższym spotkaniu go, że żadnej pary z Was nie będzie. Ale nie ma opcji, żeby to była taka relacja jak teraz, bo jak by nie patrzeć, jest zbyt intensywna na przyjaźnienie się (bo zakładam, że on jednak preferuje kobiety a nie faacetów). "
Nie powiedziałabym jeszcze, że jestem nim zauroczona. Po prostu postrzegam go jako kogoś bliższego ze względu na ten kontakt, który on wytworzył między nami. I jest szansa, że z mojej strony mogłoby być z tego coś więcej, ale to też zależy od drugiej strony oczywiście.

"Na tym etapie znajomości tego nie wychwycisz. Są po prostu osoby z natury życzliwe i miłe, towarzyskie i wtedy faktyznie nie od razu widać o co chodzi"
No właśnie. Dla mnie to jest nowość w kontaktach damsko-męskich, żeby facet był z jednej strony tak blisko mnie, a z drugiej jest taka ściana emocjonalna. Hehe przyznam, że miałam taką myśl, czy on przypadkiem nie jest gejem, bo tak lukruje per kochanie, słoneczko, moje serce, a nic więcej się nie dzieje. Jednak wiem, że gejem nie jest, wręcz ma dość konserwatywne poglądy w tych sprawach. Ale to chyba do końca normalne nie jest, żeby facet hetero tak gadał i nie czuł żadnej chemii... co nie? tongue

"Sara, a z czym się będziesz lepiej czuła. Co bardziej pasuje do Ciebie?"
Lubię bardzo ten kontakt między nami, nasze pogaduchy i w ogóle smile Staram się nie wkręcać, podchodzić po przyjacielsku, choć pewnie masz rację, że to za szybko i że u mnie sercowo wszystko jeszcze za świeże. Czasem może bym oczekiwała jakiegoś kroku z jego strony, ale jeśli go nie ma... trochę przykro, bo byłoby fajnie, ale i tak nie chcę go stracić. Jest świetnym przyjacielem.
Na pewno tak jak piszesz, trzeba dać temu więcej czasu, bo na razie to błędne koło jego pół-żartów i aluzji, moich interpretacji i niewypowiedzianych słów.

MrSpock,
dzięki za odpowiedź!
"Wydaje mi się że ten chłopak nie kontroluje swojej seksualności. W związku z tym ma problemy z wyrażaniem uczuć."
Czyli co sugerujesz - że Twoim zdaniem on coś czuje, ale ma problem z wyrażeniem tego?

9 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-01-11 17:58:43)

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Wydaje mi się, Saro, że myślisz życzeniowo.
Chłopak ma wszelkie atrybuty kandydata na partnera, ale jest jeden szczególik:
nie pociąga Cię.
Jako przyjaciel jest świetny, bo przyjaciel może być i kurduplem i chudzielcem z ramionami do ziemi i nie będzie to przeszkadzać.
Jak sama mówisz, nie czujesz zauroczenia, choć dobrze czujesz się w jego towarzystwie.
Masz rację, on działa jak plaster z cudowną maścią, ale nie wzbudza w Tobie uczuć, nawet tych, które przeżywałaś do tego tygodniowego "krótkodystansowca".
Moim zdaniem, nie powinnaś wiązać się z tym chłopakiem, bo zrobisz krzywdę i sobie i jemu.
Nie daj się wmanewrować w jakieś deklaracje.
Lepiej pozostać sprawdzonymi przyjaciółmi niż być rozczarowanymi sobą byłymi partnerami bez szans powrotu do przyjaźni.

10 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2015-01-11 19:20:51)

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

MrSpock,
dzięki za odpowiedź!
"Wydaje mi się że ten chłopak nie kontroluje swojej seksualności. W związku z tym ma problemy z wyrażaniem uczuć."
Czyli co sugerujesz - że Twoim zdaniem on coś czuje, ale ma problem z wyrażeniem tego?

Tak, ja znam takie przypadki. Bezwarunkowa fascynacja, uczucie do drugiej osoby objawia się inaczej. Jest wesołość, żartobliwość. Pokazuje się w różnego rodzaju gestach że jest taka prośba żebyśmy weszli na etap bardziej zażyły. Zawsze takie sugestie powinny być składane przez chłopaka na luzie, wtedy widać że jest prawdziwe zaangażowanie i uczucie. Skoro on jest jednak przy tym spięty, co widać z opisu, oznacza to, że on się bardzo boi że z tego nic nie wyjdzie, czyli nie przyjmuje możliwości odmowy z twojej strony. To jest postawa władcza, roszczeniowa, związana z myśleniem o sobie a nie o twoich potrzebach. Ten chłopak może rzeczywiście być całkiem fajny, ale myśli o seksie wywołują u niego takie napięcie że "już przestaje być fajny". Inaczej mówiąc, pragnienie wejścia w związek powinien wyrażać w sposób zupełnie spokojny, a skoro jest inaczej, mam obawy że po przejściu na etap waszej bliższej znajomości wyjdzie z niego druga natura, która może ci się bardzo nie spodobać.

Możesz spróbować zrobić z nim taki test. Nieco zacieśnić więzy w postaci gestów, zachowań bardziej typowych dla pary i zobaczysz jak on na to zareaguje. Prawidłowo powinno to wywołać u niego radość ale bez prób wymuszania na tobie dotyku czy czegoś takiego. Natomiast jeśli mam rację, to facet potraktuje to jako przyzwolenie i zacznie ciebie gwałtownie, nazwijmy to, obmacywać. To będzie najlepszy dowód że on nie kontroluje swojej seksualności i tym samym nie jest odpowiednią osobą do związku.

11

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Excop,

"Chłopak ma wszelkie atrybuty kandydata na partnera, ale jest jeden szczególik:
nie pociąga Cię."
Nie powiedziałabym, że mnie nie pociąga. Z wyglądu podoba mi się, ogólnie jest nieźle. Ale fizyczny pociąg to jeszcze nie wszystko, bo z tym "krótkodystansowcem", jak go nazwałeś, pociąg był mocny, a i tak skończyło się niefajnie.

"Moim zdaniem, nie powinnaś wiązać się z tym chłopakiem, bo zrobisz krzywdę i sobie i jemu"
Do wiązania się z nim jeszcze mi daleko. Na razie jest to jakaś bliska więź nieokreślonego rodzaju, a nie związek. Jednak gdybyśmy spędzili więcej czasu razem i on zrobiłby jakiś krok w moim kierunku, to zgodziłabym się. Dlaczego nie?
Na razie jednak jestem na takim etapie, że nie wiem, jak w ogóle interpretować jego zachowanie i tu bardziej potrzebuję rad ...


MrSpock,

"Jest wesołość, żartobliwość. Pokazuje się w różnego rodzaju gestach że jest taka prośba żebyśmy weszli na etap bardziej zażyły. Zawsze takie sugestie powinny być składane przez chłopaka na luzie, wtedy widać że jest prawdziwe zaangażowanie i uczucie"
Wydaje mi się, że tak właśnie mniej więcej jest. Nie czuję, że on jest spięty, skoro prowokuje wszystkie te żarty i robi mi tego typu aluzje. Robi jednak to wszystko właśnie w żartach, przez to nie wiem, czy zmierza do czegoś więcej. Może jest trochę nieporadny z wyrażeniem na poważnie swoich uczuć i zamiarów, ale... czy to stanowi jakiś potencjalny problem dla późniejszego ewentualnego związku?
A w jakim sensie uważasz, że jest spięty?

"Inaczej mówiąc, pragnienie wejścia w związek powinien wyrażać w sposób zupełnie spokojny, a skoro jest inaczej, mam obawy że po przejściu na etap waszej bliższej znajomości wyjdzie z niego druga natura, która może ci się bardzo nie spodobać."
Chodzi o naturę seksualnego maniaka albo macho, który lubi obijać kobiety?
Faktycznie jako facet to jest jeszcze trochę smark. I przez to może mieć jakieś tam swoje problemy, może i z seksualnością, nie wiem. Jednak zestawmy to z profilem, który opisujesz jako właściwy - mój poprzedni chłopak zrobił mi piękne, spokojne i romantyczne wyznanie na początku naszej znajomości. Prawie się popłakałam ze wzruszenia tongue Generalnie ze spokojem i dużym uczuciem traktował naszą relację. A wyszło, że miał jakieś problemy ze sobą i nie wiadomo o co chodzi. hmm

12

Odp: Od przyjaźni do związku ?
MrSpock napisał/a:

Możesz spróbować zrobić z nim taki test. Nieco zacieśnić więzy w postaci gestów, zachowań bardziej typowych dla pary i zobaczysz jak on na to zareaguje. Prawidłowo powinno to wywołać u niego radość ale bez prób wymuszania na tobie dotyku czy czegoś takiego. Natomiast jeśli mam rację, to facet potraktuje to jako przyzwolenie i zacznie ciebie gwałtownie, nazwijmy to, obmacywać. To będzie najlepszy dowód że on nie kontroluje swojej seksualności i tym samym nie jest odpowiednią osobą do związku.

Czyli ona ma go dotykać, ale on jej nie może, bo okaże się niewyżytym zboczeńcem sterowanym przez diabelskie żądze? big_smile

Stawiam że chłopak jakąś tam miętę czuje, bo nikt nie utrzymuje intensywnego - jak piszesz - kontaktu z koleżanką. Coś jakby próbował, ale do końca nie wie jak się za to zabrać (strach przed Twoją odmową). Pewnie po prostu w bliższych relacjach z kobietami jest nieśmiały. Chcesz to sama wprowadź jakąś nutkę (albo nawet dużą nutę) romantyzmu w Wasze spotkania, zobaczy zielone światło to może się ożywi wink

13

Odp: Od przyjaźni do związku ?
mrbart napisał/a:
MrSpock napisał/a:

Możesz spróbować zrobić z nim taki test. Nieco zacieśnić więzy w postaci gestów, zachowań bardziej typowych dla pary i zobaczysz jak on na to zareaguje. Prawidłowo powinno to wywołać u niego radość ale bez prób wymuszania na tobie dotyku czy czegoś takiego. Natomiast jeśli mam rację, to facet potraktuje to jako przyzwolenie i zacznie ciebie gwałtownie, nazwijmy to, obmacywać. To będzie najlepszy dowód że on nie kontroluje swojej seksualności i tym samym nie jest odpowiednią osobą do związku.

Czyli ona ma go dotykać, ale on jej nie może, bo okaże się niewyżytym zboczeńcem sterowanym przez diabelskie żądze? big_smile

A skąd takie wnioski? Ona ma dawać wyraźne sygnały zainteresowania. On ma na to reagować tak samo.

Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na to że słownictwo jakie używasz jest nieadekwatne do sytuacji, nadmiernie emocjonalne bez uzasadnienia omawianą treścią. Możesz mieć podobny problem jak ten chłopak.

14 Ostatnio edytowany przez Sara_Iman (2015-01-12 03:46:51)

Odp: Od przyjaźni do związku ?
MrSpock napisał/a:

Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na to że słownictwo jakie używasz jest nieadekwatne do sytuacji, nadmiernie emocjonalne bez uzasadnienia omawianą treścią. Możesz mieć podobny problem jak ten chłopak.

Loool dziękuję za hipotezę, ale nie prosiłam o analizę własnej osoby, a słownictwo mam bogate, więc je używam big_smile
Jeśli jednak mam taki sam problem, jak on, to chyba się idealnie dobraliśmy smile

15 Ostatnio edytowany przez Magiczka9 (2015-01-12 04:28:06)

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

Loool dziękuję za hipotezę, ale nie prosiłam o analizę własnej osoby, a słownictwo mam bogate, więc je używam big_smile
Jeśli jednak mam taki sam problem, jak on, to chyba się idealnie dobraliśmy smile

Podobienstwa sie przyciągają, ale do życia w przyjaźni smile
To że Ci sie podoba nie znaczy że masz do niego pożądanie big_smile musisz czuć że chcesz sie z nim kochać, wszędzie, w wannie, łóżku, w sali sądowej smile

16

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

Excop,

"Chłopak ma wszelkie atrybuty kandydata na partnera, ale jest jeden szczególik:
nie pociąga Cię."
Nie powiedziałabym, że mnie nie pociąga. Z wyglądu podoba mi się, ogólnie jest nieźle. Ale fizyczny pociąg to jeszcze nie wszystko, bo z tym "krótkodystansowcem", jak go nazwałeś, pociąg był mocny, a i tak skończyło się niefajnie.

"Moim zdaniem, nie powinnaś wiązać się z tym chłopakiem, bo zrobisz krzywdę i sobie i jemu"
Do wiązania się z nim jeszcze mi daleko. Na razie jest to jakaś bliska więź nieokreślonego rodzaju, a nie związek. Jednak gdybyśmy spędzili więcej czasu razem i on zrobiłby jakiś krok w moim kierunku, to zgodziłabym się. Dlaczego nie?
Na razie jednak jestem na takim etapie, że nie wiem, jak w ogóle interpretować jego zachowanie i tu bardziej potrzebuję rad ...
/

Co do pierwszej części Twojej odpowiedzi:

Pomyśl.
Gdyby pociągał Cię jako mężczyzna tak, jak ów "krótkodystansowiec", mając te przymioty, których tamten jednak nie posiadał, zastanawiałabyś się tak bardzo nad przyszłością i rodzajem relacji?

Zaś, co do drugiej części:

Wiem, że to jeszcze nie związek, ale zastanawiasz się, czy nie pójść w tym kierunku, a to już jakieś znaczenie ma.
Natomiast byłbym ostrożniejszy w wysuwaniu  teorii o jakichś jego możliwych kłopotach z seksualnością.
Według mnie, chłopak jest nieśmiały i na tyle nieporadny (przez brak doświadczenia zapewne), by swoje zamiary wobec Ciebie przedstawić w sposób bardziej subtelny i jaśniejszy do odczytania.
Rzuca żartami o zainteresowaniu Tobą w nadziei, że potrafisz "oddzielisz ziarno od plew".
Ja, niestety, miałem podobnie.
Również nie potrafiłem przekazać, że zależy mi na dziewczynie w sposób łatwy do odczytania, co spowodowało, że zostałem odrzucony.
Gdyby nie tragiczne okoliczności zakończenia jej związku z innym chłopakiem, nie dostałbym drugiej szansy.
Tej już nie zmarnowałem.

17 Ostatnio edytowany przez Sara_Iman (2015-01-12 18:17:18)

Odp: Od przyjaźni do związku ?

"Gdyby pociągał Cię jako mężczyzna tak, jak ów "krótkodystansowiec", mając te przymioty, których tamten jednak nie posiadał, zastanawiałabyś się tak bardzo nad przyszłością i rodzajem relacji?"
Jasne, że tak. Przede wszystkim, nie myślałabym nawet o wejściu w bliższą relację z kimś, kto mnie w ogóle nie pociąga. Dlatego wygląd nie ma tu nic do rzeczy, chodzi jedynie o konkretną deklarację na poważnie - podobasz mi się, spróbujmy być razem itp. W nim jako mężczyźnie pociąga mnie bardzo zaradność życiowa i ambicje, o których realizację walczy i odnosi sukces. Taki powinien być facet.

"Wiem, że to jeszcze nie związek, ale zastanawiasz się, czy nie pójść w tym kierunku, a to już jakieś znaczenie ma."
Zastanawiam się, ale daję na wstrzymanie, nie chcę angażować się uczuciowo póki co, bo nie wiem co naprawdę czuje druga strona. Jeśli się okaże, że to tylko bliska przyjaźń albo chęć relacji krótkodystansowej, to wolę nie robić z siebie zranionej idiotki.

"Również nie potrafiłem przekazać, że zależy mi na dziewczynie w sposób łatwy do odczytania, co spowodowało, że zostałem odrzucony."
Ja go nie odrzucam i tego nie zrobię, jeśli będzie wobec mnie w porządku. Zobaczę, jak to się ułoży po moim powrocie, gdy będziemy się widzieć na żywo, ale przy obecnych niejasnych "sygnałach" prawdopodobnie w końcu go zapytam poważnie przy którejś rozmowie w cztery oczy, czy on żartuje czy coś do mnie faktycznie czuje. Bez sensu jest tkwienie w niejasnych relacjach przez dłuższy czas. Czy to dobry pomysł, żebym wyszła z taką inicjatywą, czy czekać aż on zrobi pierwszy krok?

18

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Takie pytania do niego czy on coś do ciebie czuje, mijają się z celem, bo odpowiedź pewnie będzie nieszczera. To jakbyś zapytała znajomego "czy jesteś moim wrogiem czy przyjacielem"? Masz sama do tego dojść poprzez rozmowę i obserwację i to będzie wymagało trochę czasu, zachowując obiektywny punkt widzenia. Zaradność życiowa i ambicje, która ci się w nim podoba, to jest podejście konsumpcyjne. Co z tego że on zaspokoi wszystkie twoje potrzeby finansowe, skoro nie zaspokoi emocjonalnych? Widziałem już wiele takich par. Maż zarabia na żonę i poza tym jest nieobecny, nic ich nie łączy, może poza tym że czasem wykorzysta żonę seksualnie. To jest to samo co sponsoring. Chcesz tego? Mając okazję częstego przebywania z nim, dyskutuj na różne tematy i zorientuj się czy macie podobne poglądy. Czy on potrafi iść na ustępstwa jeżeli są różnice w poglądach czy w waszych przyzwyczajeniach? Czy on w ogóle potrafi wyrażać uczucia ale nie w formie otwartej deklaracji, która najczęściej jest nieprawdziwa? Czy potrafi to robić poprzez subtelną, spokojną rozmowę, oznaki okazywania nienachalnego zainteresowania, bycie niesamolubnym? Czy potrafi taki stan utrzymać przez dłuższy czas? Czy jest empatyczny i chętny do poświęceń jeśli masz trudności? Czy potrafi wspierać radą? Relacje należy budować powoli żeby się dokładnie poznać. Ja zawsze mówiłem dziewczynom na początku, że chcę z nimi chodzić na próbę, żebyśmy się poznali, nie wykluczając związku. Chodziliśmy ze sobą nawet kilka miesięcy po koleżeńsku stopniowo poznając i kilka razy się nie udawało. Asertywność obu stron jest podstawą udanego związku. To co określa się jako nieśmiałość, najczęściej jest związane z ukrywaniem swoich prawdziwych zamiarów i brakiem asertywności. Zdecydowanie nie wróży to dobrze.

19

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Gubię się coraz bardziej. Od kilku dni mój przyjaciel pracuje ciężko i śpi po 2 godz dziennie, a ja też byłam w rozjazdach, więc kontakt między nami jest codzienny, ale nie całodzienny jak wcześniej. I od tych kilku dni pojawia się słowo "kocham", znów ubrane w otoczkę półżartów - a to zarzut, że go nie kocham, bo coś tam, a to, że nie śpi tak długo, bo kocha mnie i musi mi odpisywać na wiadomości itp. Wieczorem zdarza się, że przedzwoni do mnie i w rozmowie już nie ma tej wylewności, ba nawet nazywa mnie swoją drogą koleżanką. Jakoś mnie to uderzyło, bo pisząc nigdy się tak do mnie nie zwrócił. Dziś z kolei napisał, że czuje, że jak wrócę do Polski następnym razem to zapomnę o nim i że go nie chcę. Pytam dlaczego tak w ogóle myśli. Bo kiedy rozmawiam z nim.. i nie dokończył zdania, tylko napisał, że nie chce o tym rozmawiać. Zapytałam czy mówi serio, odczytał, nie odpisał. Dopiero po 2 godz. napisałam mu wprost, że jeśli czuje, że piszę coś nie tak, to niech mi powie wprost, bo przez internet różne rzeczy źle można zrozumieć, a uważam, że jesteśmy ze sobą naprawdę blisko i mam nadzieję, że on myśli tak samo. Dostałam wiadomość, że żartował wcześniej (wtf?), a co do mojej wypowiedzi napisał, że on mnie kocha i mówi to poważnie.
Zdecydowanie jest coś na rzeczy, bo to wszystko już wykracza poza moje wszelkie pojęcia przyjaźni, tylko nie wiem, na ile jest to głupi flirt, a na ile coś prawdziwego. Chyba może to już wyjaśnić tylko spotkanie w realu, które niebawem nastąpi...

20

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Skoro masz tyle wątpliwości, to wypróbuj go. Powiedz, że na przykład czeka ciebie nieoczekiwanie operacja miednicy i rekonwalescencja przez dwa lata, że być może operacja się nie uda i będziesz utykać. Zobaczymy z jego reakcji czy on jest opiekuńczy. Skłonność do poświęceń świadczy o prawdziwej uczuciowości. O uczucia nigdy nie należy pytać wprost. Masz nauczyć się je rozpoznawać. Pragnienie udzielania pomocy partnerowi, nie myślenie o sobie, to są dobre oznaki. Z tego, co on mówił do tej pory, nie wynika w najmniejszym stopniu że on będzie dobrym partnerem.

21

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

Gubię się coraz bardziej. Od kilku dni mój przyjaciel pracuje ciężko i śpi po 2 godz dziennie, a ja też byłam w rozjazdach, więc kontakt między nami jest codzienny, ale nie całodzienny jak wcześniej. I od tych kilku dni pojawia się słowo "kocham", znów ubrane w otoczkę półżartów - a to zarzut, że go nie kocham, bo coś tam, a to, że nie śpi tak długo, bo kocha mnie i musi mi odpisywać na wiadomości itp. Wieczorem zdarza się, że przedzwoni do mnie i w rozmowie już nie ma tej wylewności, ba nawet nazywa mnie swoją drogą koleżanką. Jakoś mnie to uderzyło, bo pisząc nigdy się tak do mnie nie zwrócił. Dziś z kolei napisał, że czuje, że jak wrócę do Polski następnym razem to zapomnę o nim i że go nie chcę. Pytam dlaczego tak w ogóle myśli. Bo kiedy rozmawiam z nim.. i nie dokończył zdania, tylko napisał, że nie chce o tym rozmawiać. Zapytałam czy mówi serio, odczytał, nie odpisał. Dopiero po 2 godz. napisałam mu wprost, że jeśli czuje, że piszę coś nie tak, to niech mi powie wprost, bo przez internet różne rzeczy źle można zrozumieć, a uważam, że jesteśmy ze sobą naprawdę blisko i mam nadzieję, że on myśli tak samo. Dostałam wiadomość, że żartował wcześniej (wtf?), a co do mojej wypowiedzi napisał, że on mnie kocha i mówi to poważnie.
Zdecydowanie jest coś na rzeczy, bo to wszystko już wykracza poza moje wszelkie pojęcia przyjaźni, tylko nie wiem, na ile jest to głupi flirt, a na ile coś prawdziwego. Chyba może to już wyjaśnić tylko spotkanie w realu, które niebawem nastąpi...

Saro, i będziesz się nadal gubić w domysłach dopóki nie przeniesiecie tej relacji na jakiś realny kontakt. Pisać to sobie można, jak sie nie patrzy w oczy danej osobie na którą zrzucamy jakieś teksty i rewelacje.  (Jak, chcesz, to ja też Ci napiszę, że Cię kocham. Na poważenie tongue smile)

Na podstawie tego co piszesz, to nadal widać tylko potencjał. Ok, on może się zwiększa, ale nie daj się wkręcać w coś na podstawie pisania. Zanim zauważysz, to się zakochasz w obraziem który masz na podstawie pisania, a w konfrontacji z rzeczywistością się okaże że no .. nie wyszło.

Wydajesz się być rozsądną w miarę życiowo osobą na podstawie wcześniejszych postów. Chcesz uniknąć kwasów, więc jeśli już coś warto zrobić, to przyspieszyć ten kontakt bezpośredni. Ten kto ma więcej czasu przyjeżdża do drugiej osoby.  I może Twoje zagubienie się zmniejszy.

22

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Moja niepewność nie trwała długo. Po powrocie odebrał mnie z lotniska, nie spał całą noc czekając na mnie, bo mój samolot miał kilkugodzinne opóźnienie. Przenocowałam u niego, do niczego oczywiście nie doszło. Było wręcz drętwo, jakoś niezręcznie i zupełnie kumpelsko. Poza tym ja byłam wykończona podróżą, on pracą i brakiem snu. Po 2 dniach spotkaliśmy się po raz kolejny i w końcu stało się - powiedział wszystko. Spędziliśmy ten dzień razem, bo następnego już wyjeżdżał do pracy na prawie 2 tygodnie. Cieszę się bardzo, że sytuacja między nami stała się jasna. Choć niby jest taki pewny siebie i spontaniczny, miałam wrażenie, że długo nie potrafił się przemóc, aby wprost powiedzieć mi, co czuje. Tymczasem ja po moich związkowych przejściach, staram się kontrolować swoje emocje, zachowuję pewną ostrożność i obserwuję dalej. I bardzo bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie tej historii.

23

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Hej, po dłuższej przerwie napiszę jaki jest ciąg dalszy.
Jestem rozczarowana, niestety. Otóż przez ostatnie półtora miesiąca spędziliśmy razem w sumie ok. 5-6 dni. Mój przyjaciel ciągle pracuje w terenie i zapracowuje się na śmierć. Przez długi czas byłam bardzo wyrozumiała, super miła i starałam sobie wszystko tłumaczyć. Że jest wykończony i nie w humorze. Ciągle mówił jak bardzo chce już urlopu i jechać do siebie do domu, a potem gdzieś na wakacje. Z tym, że muszę podkreślić, że po ok. 2 tygodniach od mojego powrotu z Polski nasz kontakt też się osłabił - wszystkie wcześniejsze długie rozmowy i żarty przerodziły się w: jak się czujesz, ewentualnie co robisz, gdzie jesteś. Krótko i sucho. Jeżeli zapytałam o coś więcej, to albo krótko odpisywał albo w ogóle pomijał pytanie. Zaczął odpisywać po kilku godzinach albo nawet na następny dzień. Wychodzę z założenia, że nie powinien mnie brać za pewniaka, że jeśli chce mnie, to musi się starać dalej.
Jednak, gdy nie odzywam się, to on pisze do mnie z pretensjami dlaczego przestałam z nim rozmawiać. A jak mam rozmawiać, jak on tej rozmowy nie podejmuje? Jak się czujesz to może sobie w tyłek wsadzić.
Na początku marca w końcu wyjechał na wymarzony urlop. Mieliśmy dzień przed wyjazdem spędzić razem od rana do wieczora. Zaspał. Dzwonię, piszę - nic, komórka wyciszona. Wstał po południu, przyjechał nieprzytomny. Ja wkurzona na niego. Pojechaliśmy do jakiejś knajpy, on zerkał na mecz albo w telefon. Myślałam, że wybuchnę ze złości. To było najgorsze spotkanie od początku tej znajomości. Potem wyjechał na urlop do domu. Napisał mi, że może pojedzie z kumplami z pracy do Tajlandii (!!). Wiedział, że w ciągu tygodnia muszę być na miejscu, więc nie mogę nigdzie wyjechać na dłużej. Gadał wcześniej, że skoczymy gdzieś na weekend. Oczywiście nigdzie do tej pory nie skoczyliśmy. On z domu wyleciał z kolegami na jakieś wyspy w Tajlandii i tam siedzi już prawie tydzień. Jak wróci to zaraz pewnie będzie koniec urlopu i tyle. Puste słowa, gruszki na wierzbie. Dziś właśnie wystartował do mnie z pretensjami, że się nie odzywam. Nie mam powodu, żeby się odzywać pierwsza. Na razie dla mnie nie zrobił NIC. Na walentynki przysłał mi z pracy krótką wiadomość z życzeniami - mój kolega napisał więcej od niego. Przez te kilka wspólnych dni tylko przyjeżdżał po mnie i odwoził, zabierał do knajp i płacił za nas - tyle. Jestem cierpliwa, jeszcze czekam i obserwuję, co będzie dalej. Przykro mi, gdy patrzę jak nieraz rozmawia z kumplami cały uchachany, a jaki miły jest dla swoich koleżanek! Ja o dziwo jestem ostatnimi czasy jakby traktowana inaczej i jeśli będzie to szło w tym kierunku, to kopnę w zad i tyle hmm

24

Odp: Od przyjaźni do związku ?

A Ty co dla niego zrobiłaś, gdy wymagasz więcej? Jak się czujesz może sobie wsadzić? To co ma robić? Zrobiłaś kiedykolwiek coś więcej? Może napisz mu wprost, bo nie wie czego Ty oczekujesz. To jest facet, nie domyśli się. Oczekujesz wielkich rzeczy. Jesteś zazdrosna o wszystko. Spójrz na siebie.

25

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Sara,
jak dla mnie macie trochę rozbieżne tempo znajomości. Jemu się nigdzie nie spieszy. Dozuje sobie Waszą znajomość, jak mu pasuje. Nie ma w tym nic złego, poza tym, że Ty chcesz tę relację zacieśniać znacznie szybciej.
Porozmawiać na temat Twoich oczekiwań możesz (Zrób rachunek sumienia, bo z Twojego ostatniego postu to taka 'pani foch" trochę wygląda. Może to efekt pisania postu pod wpływem emocji, ale faktycznie wrażenie jest takie.) Nie każdy facet - czy Twój przypadkiem długo nie był sam? - musi od razu wyczuwać, jakiego traktowania potrzebuje kobieta, z którą się spotyka.

Ale w sumie nie musisz. O ile jeszcze mniejsza ilość rozmów i jego zapracowanie można jakoś usprawiedliwić (zdobył Cię, więc wraca do bycia ambitnym i pracoholicznym sobą - co nota bene było jedną z pozytywnych cech, jakie o nim napisałaś) to kwestia z wyjazdem wakacyjnym dla mnie byłaby przykra. I poza sytuacją w której kompletnie się nie dogadaliście (dla niego ten wyjazd był jakiś szczególnie ważny, a nie powiedział Ci o tym, zaplanował dla Was coś innego), to ja potraktowałabym to jako sygnał, że jemu nie zależy aż tak na czasie spędzonym razem.

Jeśli jest to wartościowa osoba i Tobie zależy, to proponuję wziąć głęboki oddech, przemyśleć, porozmawiać z nim jak wróci i się nie nakręcaj - jak dla mnie masz do tego skłonności smile I rozumiem, że po ciężkim związku chciałabyś, żeby było szybko, fajnie i tak jak potrzebujesz, ale jeśli masz przekonanie, że warto dać mu szansę, to nad tym trochę zapanuj. Podczas rozmowy może się coś okazać.
Natomiast jeśli Ci nie zależy AŻ tak bardzo, to moim zdaniem,  nie ma sensu tkwić w układach przynoszących frustrację już od samego początku. Jesteś młoda, bez zobowiązań. Możesz mieć oczekiwania. Jeśli facet ich nie spełnia a nie chcesz z nich zrezygnować, to jedyną opcją jest poszukanie innego, który spełnia. powodzenia

26

Odp: Od przyjaźni do związku ?
ThinkingofYou napisał/a:

A Ty co dla niego zrobiłaś, gdy wymagasz więcej? Jak się czujesz może sobie wsadzić? To co ma robić? Zrobiłaś kiedykolwiek coś więcej? Może napisz mu wprost, bo nie wie czego Ty oczekujesz. To jest facet, nie domyśli się. Oczekujesz wielkich rzeczy. Jesteś zazdrosna o wszystko. Spójrz na siebie.

Ja, gdy przyjechałam z Polski, przywiozłam mu kilka rzeczy, słodycze itp, i w tym spóźniony prezent urodzinowy. Oboje obchodzimy urodziny w grudniu. Mojego prezentu od niego się nie doczekałam.
Gdy umawiamy się na konkretny dzień i godzinę, potrafię przełożyć spotkanie z przyjaciółmi dla niego, bo wiem, że ma taką pracę, że rzadko bywa w mieście. Ale on notorycznie nie przyjeżdża na czas, bo zwykle zasypia i nie można go dobudzić. Normalnie pewnie bym się wściekła, ale cały czas trzymałam to w sobie i tłumaczyłam, że jest padnięty po pracy. Tylko ja też muszę zacząć cenić mój czas.

Robingirl, pani foch - może trochę tak wink Ale uważam, że w związkach trzeba być trochę zołzą, bo inaczej facet ci na głowę wskoczy nic od siebie nie dając. Trzeba wymagać. Czy moje wymagania w takim razie są zbyt wysokie?
Wiem, że jakoś mu zależy, bo wyjeżdża z pretensjami do mnie, gdy nie odzywam się. Napisał mi, że tylko wyjechał z kraju, a już o nim zapomniałam - zabolało go. Sam podtrzymuje kontakt. ALE to nie może się kończyć na słowach. Co do urlopu, to wiedziałam, że tylko tym żyje, powiedział mi też o tej Tajlandii, nie ukrywał. Nie obiecywał, że mnie gdzieś weźmie wtedy, bo wie, że do maja muszę siedzieć na miejscu i mam tylko wolne weekendy do dyspozycji. Ale wspominał o wypadach weekendowych i nawet zapytałam przed jego Tajlandią, czy to dalej aktualne, to odpisał, że pewnie.
Tempo związkowe faktycznie mamy nieco różne, bo ja lubię od razu wiedzieć na czym stoję. Ale z drugiej strony wiem, że tak się nie da. Frustracji nie czuję, raczej się dumą unoszę. Byłam faktycznie przez jakiś czas rozczarowana, ale zaczęłam myśleć inaczej - żyję swoim życiem i swoimi sprawami, a on jeśli mnie chce - proszę bardzo, jeśli nie - drzwi otwarte i do widzenia.

27

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

Robingirl, pani foch - może trochę tak wink Ale uważam, że w związkach trzeba być trochę zołzą, bo inaczej facet ci na głowę wskoczy nic od siebie nie dając. Trzeba wymagać. Czy moje wymagania w takim razie są zbyt wysokie?.

Wymagania trzeba zawsze rozpatrywać w konkretnej sytuacji, więc nie odpowiem Ci, czy są zbyt wysokie czy nie. Po prostu je masz i już smile Jeśli weźmiemy pod uwagę wiek, to powiedzmy, że jeszcze możesz wink (Tylko trzeba by jeszcze  rozróżnić "focha", który jest atrybutem manipulacji większych lub mniejszych księżniczek od "dumy", do której można się odwołać, jak ktoś mocno narusza Twoje granice i Twoja godność nie pozwala Ci na znoszenie danego traktowania. smile)

Na podstawie Twoich postów jawisz się trochę jako osoba działająca zdecydowanie i szybko. On może za Tobą nie zdążać. Stąd można dać mu jeszcze trochę czasu na wykazanie się. Ale biorąc pod uwagę wszystko, co napisałaś, min. to o spóźnieniach na spotkania, to ja bym się jednak chyba też do tej znajomości lekko zdystansowała. Wiadomo okoliczności są różne, ale bardziej chodzi o poczucie, że ktoś nawet jak zawali w jednym, to wynagrodzi w czymś innym. Więc jeśli w rachunku sumienia wychodzi Ci, że nie wymagasz od niego za dużo w stosunku do tego, co dajesz, to... zajęcie się swoimi rzeczami jest rozsądnym wyjściem. Oczywiście dodatkowo rozmowa nie zaszkodzi, bo może Ci się trafił jakiś oporny osobnik i naprawdę nie do końca rozumie, czego potrzebujesz.

28

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Dla faceta przyjazn to ze jak zadzwonie do przyjaciela po pol roku to pogadamy o wszystkim. Jak sie zobaczymy po 4 latach to jest nam ze soba dobrze, mozemy "konie krasc". Dla kobiety to niemal koniecznosc codziennego kontaktu, to bardzo czeste zainteresowanie, staranie. Roznica wynika z tego ze u mezczyzny jest to oparte na logice, na deklaracji, u kobiety na emocjach, na "hejsie". To glownie z tego powodu sa problemy w takich przyjazniach. Poza tym tutaj to oczekiwania ze strony autorki, zeby bylo wiecej, zeby bylo wiecej zainterowania (tego codziennego) co jest przynalezne do zwiazku a nie przyjazni (chyba ze miedzy kobietami), te oczekiwania niszcza ich relacje. Dlatego latwiej jest zwalac wszystko na kogos innego, czynic go odpowiedzialnym za swoje emocje, mysli, niespokojnosc. A przeciez oczywistym powinno byc, ze skoro tej osoby fizycznie nie ma obok, nie ma kontaktu w tym momencie, to wszystko co odczuwamy wynika z nas, z naszego wnetrza, to my za to w 100% odpowiadamy!!!! To chyba jest czytelne kryterium.

29

Odp: Od przyjaźni do związku ?
maniek_z_maniek napisał/a:

te oczekiwania niszcza ich relacje. Dlatego latwiej jest zwalac wszystko na kogos innego, czynic go odpowiedzialnym za swoje emocje, mysli, niespokojnosc. A przeciez oczywistym powinno byc, ze skoro tej osoby fizycznie nie ma obok, nie ma kontaktu w tym momencie, to wszystko co odczuwamy wynika z nas, z naszego wnetrza, to my za to w 100% odpowiadamy!!!! To chyba jest czytelne kryterium.

Pełna zgoda.

30

Odp: Od przyjaźni do związku ?
maniek_z_maniek napisał/a:

Dla faceta przyjazn to ze jak zadzwonie do przyjaciela po pol roku to pogadamy o wszystkim. Poza tym tutaj to oczekiwania ze strony autorki, zeby bylo wiecej, zeby bylo wiecej zainterowania (tego codziennego) co jest przynalezne do zwiazku a nie przyjazni (chyba ze miedzy kobietami), te oczekiwania niszcza ich relacje.

Nazywam go "przyjacielem", bo na więcej sobie na razie nie zasłużył smile ale de facto to nie przyjaźń, tylko raczkujący związek - padły z jego strony słowa, że kocha itp. Aczkolwiek nawet przez pryzmat związkowy dobrze by było, gdyby ta relacja była mocno ugruntowana na przyjaźni, a nie tylko chwilowych uniesieniach, które z czasem mijają. Ale żeby była nawet dobra przyjaźń, to trzeba najpierw ze sobą spędzać czas!!

31

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Dla faceta przyjazn to ze jak zadzwonie do przyjaciela po pol roku to pogadamy o wszystkim. Poza tym tutaj to oczekiwania ze strony autorki, zeby bylo wiecej, zeby bylo wiecej zainterowania (tego codziennego) co jest przynalezne do zwiazku a nie przyjazni (chyba ze miedzy kobietami), te oczekiwania niszcza ich relacje.

Nazywam go "przyjacielem", bo na więcej sobie na razie nie zasłużył smile ale de facto to nie przyjaźń, tylko raczkujący związek - padły z jego strony słowa, że kocha itp. Aczkolwiek nawet przez pryzmat związkowy dobrze by było, gdyby ta relacja była mocno ugruntowana na przyjaźni, a nie tylko chwilowych uniesieniach, które z czasem mijają. Ale żeby była nawet dobra przyjaźń, to trzeba najpierw ze sobą spędzać czas!!

Nie. Zeby byla przyjazn nie trzeba ze soba spedzac czasu. Jak bowiem wytlumaczysz tzw. przyjazn na odleglosc albo jak przyjaciele mieszkaja na innych kontynentach? Ciagle mylisz przyjazn ze zwiazkiem.

32

Odp: Od przyjaźni do związku ?

Więc po raz kolejny powtórzę, że z jego inicjatywy jest to związek.

33

Odp: Od przyjaźni do związku ?
Sara_Iman napisał/a:

Więc po raz kolejny powtórzę, że z jego inicjatywy jest to związek.

O tym czy to jest zwiazek swiadczy zachowanie a nie deklaracje. Poza tym co to za przyjmowanie czyis deklaracji bez udzialu twojej woli? Sama nie umiesz/mozesz zdecydowac czy to jest zwiazek czy nie? Chocby wlasnie na postawie zachowania faceta? Zacznij moze sama decydowac za siebie a nie oczekuj czegos od czegos co moze nie jest tym czym jest nazwane. Np. nazwanie kota psem, nie uczni go psem.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Od przyjaźni do związku ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026