Cześć,
chciałabym od Was usłyszeć obiektywne opinie. W tym roku będę bronić dyplom ukończenia studiów 1 stopnia. Studia były 3 letnie. W związku z problemami z programem studiów okazało się, że musieliśmy nadrobić następny 7 semestr studiów z normalnymi przedmiotami ( w tym dwoma ciężkimi) plus pracą dyplomową. Problem jest taki,że na oddanie pracy dyplomowej od dnia dzisiejszego mamy niecałe 2 tygodnie. Nie zdążę jej oddać. Rekrutacja na studia 2 stopnia odbywa się za miesiąc ( wcześniej niż rok temu). Jednak trzeba jeszcze przygotować się do egzaminów wstępnych.
Jednak jest jeszcze rekrutacja na 2 stopień studiów, na mój kierunek we wrześniu. Nie żadne zaoczne, ale normalne, dzienne, takie jak teraz w lutym.
Moje pytanie jest takie. Czy na moim miejscu staralibyście się obronić jak najszybciej teraz ( bez względu na ocenę, przez pośpiech może być niższa, co spowoduje niższą średnią i możliwe problem z dostaniem się na 2 stopień) czy obronilibyście się po wykończeniu pracy na 100% i zdawalibyście na studia 2 stopnia we wrześniu?
Dla mnie nie ma żadnego problemu, 70% osób z mojego kierunku robi to samo co ja, bo się nie wyrobiłi. Jednak od osób, które zdążyły słyszę uwagi, że to ujma, co znajomi powiedzą, po co wypadać z obiegu. Jak się bronić to nawet na niższą ocenę ale szybciej, później będę się martwiła o rekrutację.
Moi znajomi tak samo mówią, że nie mam wyboru, że po co mam tyle studiować. Że powinnam się bronić teraz. A ja wiem, czuję to, że teraz nie zdążę pracy skończyć na takim poziomie jak bym chciała. Boję się, że nie nauczę się na egzamin ( wszystko w pośpiechu, a ja bardzo łatwo wpadam w panikę) i obleję egzamin. rodzice mówią, że mam czekać, że nic się nie stanie, mogę popracować na stażu, napisać na spokojnie pracę i wziąć udział w rekrutacji wrześniowej.
A jakie jest wasze zdanie? Czy aż takim dużym problemem jest niepodejście do obecnej rekrutacji? odbierane jest to jako przejaw słabości, poddania się, lenistwa? Bo ja mam plan, nie oglądam się na innych i chcę robić wszystko ok dla siebie, więc ni ejest tak, że wypadnę z życia.
Co myślicie?
pozdrawiam.