Wypożyczyłam z biblioteki książkę. Wszystko ładnie, pięknie, więc po przyjściu do domu, położyłam ją na komodzie. Później, gdy miałam zamiar ją przeczytać, chwyciłam ją w dłonie, a tu nagle ponad 150 z 500 stron dosłownie wyleciało. Oczywiście wpadłam w panikę, bo w życiu nie zdarzyło mi się zniszczyć książki z biblioteki, nawet nie naumyślnie. Oczywiście nawet jej nie przeczytałam, bo natychmiast mi się odechciało, a teraz wypadałoby ją już oddać, a ja główkuję, jak ją naprawić. Chciałam to zrobić taśmą, ale odpada, bo się po prostu nie da. Znalazłam w necie taką oto instrukcję: niedozwolony link , ale nie będę przecież specjalnie odrywać okładki od całego wkładu książkowego
A jak tak ją zaniosę, to wątpię, żeby bibliotekarka mi uwierzyła, że po przyjściu do domu od tak strony sobie wyleciały...
1 2015-01-08 11:26:11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-01-08 19:28:21)
Podobne tematy
Taśmę klejącą odłóż jak najdalej i nie naprawiaj (a raczej nie usiłuj naprawić) książki sama. Oddaj książkę; każda z bibliotek współpracuje z introligatorem.
Też mi się coś takiego zdarzyło, że niektóre kartki same wychodziły z książki podczas przewracania ich.
Zaniosłam, chciałam nawet zapłacić za zniszczenie zupełnie nowej książki bo byłam pierwszym czytelnikiem i zabrać ją do domu.
Bibliotekarka powiedziała, że często się tak zdarza i naprawią na własny koszt lub złożą reklamacje w firmie wydawniczej.
Nie bój się, zanieś bez własnoręcznego naprawiania aby jeszcze więcej szkody nie narobić. Osoba stale pracująca z książkami zna się i potrafi ocenić czy wyszły same czy zostały wydarte celowo.
Myślę, że nie powinnaś mieć nieprzyjemności z tego powodu.