Zaczne od początku. Od kilku lat udzielam lekcji z j.włoskiego. Codziennie spotykam mnóstwo osób,poznaje nowych ludzi,różne charaktery..az w koncu spotkałam Wojciecha( jesteśmy w tym samym wieku)
Na poczatku na zajęciach uczen jak uczen..zadnego szału...i nagle sie zaczeło...
Pewnego dnia wysłał mi sms'a..przez pomyłkę..nic specjalnego,odpisałam zdawkowo..i od tego momentu się zaczeło...dosłownie jakby cos mnie "trafiło". Dosłownie całymi dniami o nim myślałam...zaczełam sie przyłapywac na tym,że na zajęcia z NIM chciałam wyglądac po prostu bosko...Stwierdziłam,że musze ostudzic emocje i nie wymyslac sobie relacji jakiej nie ma...a jedyna jaka jest to nauczyciel-uczen. Po pewnym czasie ( oprócz kontaktu na zajęciach) zaczą do mnie pisac...pisalismy,wymienialismy spostrzeżenia..swoje wiadomosci ewidentnie konstruował tak,abym odpowiadała na nie. Co jakis czas rzucił komplement...przez myśl nawet przemkneło mi ,że może byc mna hmmm...zainteresowany?...ale równie szybko studziłam te "emocje". Jednak co jakos nie daje mi spokoju.. nie odpisał na moją ostanią wiadomosc.... mineło ok 5 dni odkąd odpowiedziałam na jego wiadomosc..ale nie dostałam ,żadnej odpowiedzi... i wlasciwie od tego czasu wariuje..nie wiem dlaczego..myślalałam,zeby może wyslac druga wiadomosc..ale nie chce byc natarczywa.Cały czas mi przemykają mysli,że moze cos sie stało..a może po prostu nie chce odpisac.. pisało nam się dobrze,nic nie wskazywało na to ,że kontakt się urwie..
Wielu zwas pewnie pomysli ,ze zawracam głowe jakims dziecinnym problemem..ale ja naprawde nie wiem co zrobic.. z jednej strony nie chce byc natarczywa ,a z drugiej martwie się/zastanawiam się co może byc przyczyna ... w koncu...między nami nie ma żadnej relacji oprócz wspomnianej przeze mnie " uczen-nauczyciel"...;/