Witam,
chciałabym zapytać, może któraś z Was była w podobnej sytuacji?...
Pół roku temu urodziłam śliczną dziewczynkę
Razem z mężem chcieliśmy dziecka, uprawiając seks nie zabezpieczaliśmy się żyjąc zgodnie z zasadą "uda się - będzie dobrze, jak się nie uda - też się nic nie stanie". Okazało się jednak, że los przyniósł nam wspaniały skarb
Pierwsze pół roczku zleciało szybko, były momenty lepsze i gorsze, rzecz normalna... Mąż szaleje za dzieciątkiem, ono za nim... Słowem - idealna rodzina.
Wszystko byłoby by pięknie, gdyby nie fakt, że...właśnie dowiedziałam się, iż jestem w kolejnej ciąży... Wiem, zaraz pojawią się zastrzeżenia, że skoro się nie umielismy zabezpieczać, to finał mógł być jeden... A przecież zabezpieczaliśmy się, analizowaliśmy sytuację kiedy mogło się TO zdarzyć i oboje doszliśmy do wniosku, że to prawie niemożliwe... Minęło kilka dni, a ja nadal jestem w szoku.
Boję się, że mój organizm nie zdążyć się wykurować po pierwszej ciąży... Że mam niedoleczone stany zapalne... Że chciałam iść do wymarzonej pracy za kilka miesięcy... Nie wiem, jak powiedzieć najbliższym, żeby szykowali się na kolejnego członka w rodzinie.
Niby mam 23 lata, męża, jestem szczęśliwa, a jednak ta sytuacja jest dla mnie tak niespodziewana, że przewróciła mi życie do góry nogami...
Czy któraś z Was, drogie Forumowiczki, była w podobnej sytuacji?