Opiszę wam moja historie w skrócie bo przez te 8 lat się tego nazbierało. <br /><br />Otóż wiele lat może i nawet już od początku nie układa mi się mężem. <br />On pochodzi z patologicznej rodziny ojciec pijak ...ciągle awantury w domu.A ja byłam wychowywana w rodzinie pełnej miłości spokoju oraz wsparcia. <br /><br />Różnimy się jeżeli chodzi o rodziny totalnie. Tyle mam do napisania ze nie wiem od czego zacząć. W naszym związku nigdy nie było szacunku bynajmniej z jego strony. Jest wulgarny i hamski czasem jak wypije to agresywny. Jest żołnierzem. Wszystko się skumulowalo patologia z przeszłości praca w wojsku misja w Afganistanie. Starałam mu pomóc prosiłam idź na terapię ...on ma też problem z alkoholem. Nie może pić bo zaraz odstawiamy szopki. Nic nie dociera do niego. On nie jest psychicznie chory tylko ja. Poswiecilam wszystko pojechałam za nim 300 km ledwo co skończyłam szkole musiałam wkroczyć w dorosłe życie. I żyłam. Z dnia na dzień. Jak córka miała pół roku mając ja na rękach uderzył mnie w twarz. ..to był pierwszy raz z jego strony . Kolejny incydent miał miejsce 3 lata później jak rzucił mną o podłogę i zbil mi całe kolano. Ucieklam do rodziców. ...przyjechal z kwiatami wybaczylam. Potem znowu za jakiś czas jakąś szopa z jego strony ciągle dyrygowanie życie w stresie to mnie przerastalo. Ponizal mnie przy kolegach z nosiłam to wszystko jakoś. Rodzice mi tłumaczyli daj sobie z nim spokój marnujesz sobie życie. A ja dalej ich nie słuchałam. Robiłam swoje i cierpialam skrycie. On mnie nie szanował nigdy zresztą wiadomo przeszlosc zrobiła swoje. Przez te 8 lat jeszcze dużo było incydentów. Potrafił jechać z siostra na wczasy a mnie zostawić i powiedzieć ze dla mnie miejsca w aucie nie ma.<br />A każde święta Bożego Narodzenia spędzamy osobno bo za każdym razem odstawia jakąś szopke i tylko nerwy psuje wszystkim. <br /><br />Zresztą nawet ostatnio nasze pożycie leglo w gruzach. A już z okazywaniem uczuć było jeszcze gorzej musiałam się prosić o bliskość czy to nie jest upokarzajace dla kobiety? ??<br /><br />A wczoraj przez niego straciłam prace bo mieliśmy wracać od rodziców przedwczoraj a on jak wyszedł we wigilię tak do tej pory nie przyjechał. I tak człowiek jest nieszczesliwy. <br />Rodzice mi doradzają żeby się od niego wyprowadzić chcą mi pomóc. Nie chce żeby moje dziecko żyło w stresie. Juz tyle razy do niego wracałam obiecywał poprawę i guzik. Znów to samo po jakimś czasie to samo. <br /><br />Chyba musiałam dojrzeć do tej decyzji. Daje mu rok czasu na ogarniecie się. Ma się wyleczyć z tej agresji wulgaryzmyu, ma się nauczyć szanować druga osobe bo inaczej z nim nie będę rozmawiać. [emoji174]<br/>
Podobne tematy
Czy ktoś się może wypowiedzieć
Nigdy nie zrozumiem co kobiety (a może już szmaty skoro dają się tak traktować), które żyją w takich związkach jak powyżej widzą w swoim mężczyźnie (a może już wariacie skoro tak traktuje kobietę).
Wg mnie to związek jest idealny i ze świecą takiego szukać
Chociażby po to, żeby i babę i chłopa po łepetynie natrzaskać by oprzytomnieli ![]()
Takie doradzanie jest ciezkie w sytuacjach rodzinnych . Bo decyzje Ty ama powinnas podjac .
Ale tłumaczenie wystepkow kogos bo wychowal sie w rodzinie patologiczne , bo był na misjii itd , To tTy tylko usprawiedliwiasz siebie bo mu ciezko . A gdzie Ty jestes . Nikt nima prawa podniesc reki na druga osobe .
Musisz postawic sprawe jasno jesli chcesz byc z mezem to tez powiedziec ze wrocisz dopiero jak sie zmieni a nie przyszedl z kwiatkami a ty lecisz jak na skrzydlach ,
Facet który odważył się raz uderzyć kobietę po pierwsze nie jest facetem po 2 będzie to robił już zawsze chyba ze ktoś mu łapki ukróci.Nie patrz na nic tylko uciekaj jak najdalej od takiego związku inaczej zmarnujesz kolejne lata i będziesz trwała w tym w nieskończoność...
Czy ktoś się może wypowiedzieć
A po co droga autorko? PO CO? Skoro dla Ciebie to co opisujesz jest normalne a kara za to będzie to ze nie będziesz się do niego odzywac to co tutaj można pisać? Jakies rady, słowa, tłumaczenia NIC ci nie dadza. Bo masz dwa wyjścia. Albo zerwac ten patologiczny układ teraz od razu, albo tkwic w nim dalej (czyli do niewiadomo kiedy). Nie chce Cie tutaj obrazac ale sama sobie odpowiedz na pytanie, jaka wage maja ostrzeżenia ze strony osoby, której się nie szanuje i nie respektuje. Wartosc tego jest taka jak nazwal Ziobre Miller. Pamietasz te słowa?
No dobrze dobrze, ale wchodziłaś w ten związek wiedząc jaki jest tak? nie rozumiem trochę. Piszesz że od samego początku różniliście sie bardzo, on Ciebie nie szanował, było źle, więc o co chodzi? o to, ze Ciebie uderzył? WIem, to będzie straszne ale po tym co napisałaś to było do przewidzenia...pchałas się w to z pełną świadomoscia...jeśli w końcu doszedł głos rozsadku, to pakuj manatki i uciekaj od niego jak najdalej. Obawiam sie jednak, ze niczego nie zmieniesz skoro świadomie w to weszłaś. Jedynie praca z psychologiem może Ci pomóc przestać być ofiarą i uciec od tego toksycznego związku.
On to teraz obraca kota ogonem nawet przy wigilijnym stole nie potrafił się zachować tylko grał w gierki na telefonie. A potem się ulotnil na 4 godziny do matki.zamatki zabierając nasza córkę tam. Po 22 dzwoni i uświadamia mnie ze córka zostaje tam na noc nie wyrazilam zgody bo tam zimno na mieszkaniu to zrobił mi awanturę ze jestem wypita i ze wygaduje głupoty jego matka wyrwała mu telefon z ręki i zaczęła mnie wyzywać. A ja tylko pół drinka wypiłam i wcale nie byłam wypity. Wkoncu przy wiózł córkę a sam się ulotnil niby na pasterke . Dzwoni o 4 rano i się pyta czy może przyjechać a ja mu na to jedz do matki. No tak mnie zaatakowali we wigilię ze szok.później w 1 dzień świat pisze smsa do niego o której po nas przyjedzie w 2 dzień świąt bo mieliśmy wracać 300 km do domu bo ja miałam do pracy w sobote nie odezwał się słowem. Pisze w drugi dzien świat 2 smsy nie odpisał czekałam do 16 a tu sms od niego ze między nami koniec ze on się nie będzie ze mną i zera i ze pije i nigdzie nie jedzie. On jest nieodpowiedzialnym człowiekiem nie dojechałam do pracy i ja straciłam. Szok.
No dobrze dobrze, ale wchodziłaś w ten związek wiedząc jaki jest tak? nie rozumiem trochę. Piszesz że od samego początku różniliście sie bardzo, on Ciebie nie szanował, było źle, więc o co chodzi? o to, ze Ciebie uderzył? WIem, to będzie straszne ale po tym co napisałaś to było do przewidzenia...pchałas się w to z pełną świadomoscia...jeśli w końcu doszedł głos rozsadku, to pakuj manatki i uciekaj od niego jak najdalej. Obawiam sie jednak, ze niczego nie zmieniesz skoro świadomie w to weszłaś. Jedynie praca z psychologiem może Ci pomóc przestać być ofiarą i uciec od tego toksycznego związku.
Wchodzilam w związek bo kochałam nie musisz mnie atakować
Kochalas ale wiedzialas jaki jest zreszta niktr od razu sie w kims nie zakocha i przy pierwszych spotkaniach widac jaki jest, a po drugie moglas odejsc po 2 latach np, a nie siedzialas z nim tyle. Wiem ze jak sie kocha to ciezko odejsc ale trzeba tez myslec rozumem czasami a nie sercem.
11 2014-12-28 15:18:23 Ostatnio edytowany przez paulo71 (2014-12-28 15:20:40)
Weź kopnij tego dupka pożądnie aż odczuje. Bo albo ty to lubisz, jak cię leje, albo podejmiesz decyzję odwetu.
Jak mnie drażnią tacy babscy bokserzy. To bym ich osobiście zpałował.
12 2014-12-28 15:45:05 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2014-12-28 15:45:31)
wiesz wziasc soe w garsc i zadbac o siebie bo sielanki to tu nie da
13 2014-12-28 16:15:32 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-28 16:31:58)
...nie układa mi się mężem...nigdy nie było szacunku...z jego strony. Jest wulgarny i hamski czasem jak wypije to agresywny...uderzył mnie w twarz...rzucił mną o podłogę...Ucieklam do rodziców...przyjechal...wybaczylam...ciągle dyrygowanie życie w stresie...Ponizal mnie przy kolegach...Rodzice mi tłumaczyli daj sobie z nim spokój marnujesz sobie życie...On mnie nie szanował...Potrafił jechać z siostra na wczasy a mnie zostawić i powiedzieć ze dla mnie miejsca w aucie nie ma...jak wyszedł we wigilię tak do tej pory nie przyjechał...Rodzice mi doradzają żeby się od niego wyprowadzić...musiałam dojrzeć do tej decyzji...Daje mu rok czasu na ogarniecie się. Ma się wyleczyć z tej agresji wulgaryzmyu, ma się nauczyć szanować druga osobe bo inaczej z nim nie będę rozmawiać...
No popatrz, a niektórym "żonom" nawet cień 0,0000000000000000000000000001% tego, co sama zaznałaś w małżeństwie wystarczał by małżonka ot tak zostawić (takie osobiste wtrącenie
). A Ty się zastanawiasz? Kojarzę Twój wątek... I juz wówczas miałaś porady i snucie czarnych wizji jak dalej będzie. Pamiętam dobrze te wczasy... No cóz, tak to bywa, jak sie ignoruje mądre porady...
No nic, nie ma co sie uzalać nad rozlanym mlekiem.
No wybacz, ale ...dajesz mu rok na ogarnięcie sie? Z czymś bardzo osobistym mi sie to kojarzy
A jakże to wszystko różne...
Kobieto, czas najwyższy kopnąć tego idealnego małzonka w tyłek i zacząć żyć jak należy. Zwłaszcza ze wzgledu na dziecko! I akurat w Twoim przypadku, Twoi rodzice wykazali się empatią: słowa "daj sobie z nim spokój" są jak najbardziej - w Twojej sytuacji - uzasadnione i powodowane troską o Twoje szczęście i zycie...
Podejmij dojrzałą decyzję i skończ z takim człowiekiem.]
Czas juz najwyższy...
I jeszcze jedna uwaga: Twój związek nie jest "toksyczny". Twoje małżeństwo jest pełne przemocy i agresji ze strony małżonka. I dziwię się, że nadal w czymś takim tkwisz wraz z dzieckiem...
14 2014-12-28 16:46:37 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-28 16:47:48)
Misiuniu... Tak sobie ciebie czytam. Może z grubej rury coś powiem.
Dobrze byłoby, żeby ktoś wypatrzył Ciebie w tłumie. Szansa jest, że przy sporym wysiłku (bo z Twoimi przezyciami nawet jeśli głodna jestes bliskości trudno jest sie otworzyć) będziesz chłoneła życzliwość i zainteresowanie :kochankiem". Otworzy Tobie drzwi do innego świata - normalnego swiata. Pamietaj tylko, że jest niestety "szansa", że ów kochanek potraktuje Ciebie jak odskocznie. I wtedy nie gódź sie na to. Pod żadnym pozorem. Niech sie Tobie spodoba to, co za drugimi drzwiami zobaczysz. Wolność... Bo nie bac się i nie być upokarzaną to własnie oznacza.
Będzie Tobie ciężko, choć widzę, że rodzina oferuje Tobie pomoc. Ale w tym wszystkim będzie dobre to, że jesli nawet z przerażeniem będziesz budzic sie każdego dnia nikt nie będzie Ciebie kopał. Będziesz sie czołgać, ale nie oberwiesz kopniaka w brzuch...
Oprzytomniej Kobieto... Niech dla Ciebie motywacją będzie strach co będzie z Toba i z dzieckiem, jeśli teraz nic z tym nie zrobisz... A zrobic możesz wiele. Wszystko w Twoich tylko rękach...
Zakomunikowal mi ze na separację się nie zgadza i jeżeli będę mu ograniczać kontakt z dzieckiem poda mnie do sadu
16 2014-12-28 17:35:07 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-28 18:45:40)
Zakomunikowal mi ze na separację się nie zgadza i jeżeli będę mu ograniczać kontakt z dzieckiem poda mnie do sadu
Masz dokąd pójść. Masz rodzinę. A to ogromne wsparcie. Ja nie miałam nic. Dosłownie. Zrobił ze mnie ostatnią szmatę. I kopał. Wyciąga łapy jeszcze teraz po mnie. Jechałaś kiedys kolejką przez diabelski młyn? Bo ja w niej siedzę. Wprawdzie nie dostrzegam jeszcze światełka na jej końcu ale mam te świadomość, że trasa sie kiedys skończy.
Dziwisz sie że nie pozwala Tobie odejść? Bo ja nie. W końcu kogo będzie tak gnębił? Wiem, że to trudne ale spakuj co najwazniejsze rzeczy i zabieraj sie stamtąd.
misiunia1986 napisał/a:Zakomunikowal mi ze na separację się nie zgadza i jeżeli będę mu ograniczać kontakt z dzieckiem poda mnie do sadu
Masz dokąd pójść. Masz rodzinę. A to ogromne wsparcie. Ja nie miałam nic. Dosłownie. Zrobił ze mnie ostatnią szmatę. I kopał. Wyciąga łapy jeszcze teraz po mnie. Jechałaś kiedys kolejką przez diabelski młyn? Bo ja w niej siedzę. Wprawdzie nie dostrzegam jeszcze światełka na jej końcu ale mam te świadomość, że trasa sie kiedys skończy.
Dziwisz sie że nie pozwala tobie odejść? Bo ja nie. W końcu kogo będzie tak gnębił? Wiem, że to trudne ale spakuj co najwazniejsze rzeczy i zabieraj sie stamtąd.
Na chwile obecna jestem u rodziców a on u swojej matki
Możesz tam zostać? Już na zawsze?
A ty co Sponiewierana przezylas
A ty co Sponiewierana przezylas
Piekło Misiuniu... I to, czym czasem dziele sie tutaj na forum, jest niczym w porównaniu do całokształtu.
Nigdy nie zostałam uderzona przez byłego (kata). Pozbawił mnie godności, szacunku do samej siebie, zrobił ze mnie emocjonalnego wraka czlowieka. Nie mam sińców. Polamanych i źle poskładanych rąk. Mam za to upośledzony umysł. Nie nadaje sie nawet na to by z kims sie zestarzeć. On poczynił we mnie spustoszenia, których nie bede w stanie nijak zapełnić.
I kiedy mówię Tobie, byś zrobiła cos ze sobą właśnie teraz, zrób to...
A dokładnie co przezylas
A dokładnie co przezylas
Żeby nie mysleć o swoim życiu, poczytaj moje posty. Znajdziesz w nich odpowiedź. Może nie do końca kompletną, ale zobaczysz czym jestem.
Masz zatem lekture na wieczorek ![]()
misiunia1986 napisał/a:A dokładnie co przezylas
Żeby nie mysleć o swoim życiu, poczytaj moje posty. Znajdziesz w nich odpowiedź. Może nie do końca kompletną, ale zobaczysz czym jestem.
Masz zatem lekture na wieczorek
Czy możesz mi podać link do swojego tematu
Czy możesz mi podać link do swojego tematu
Misiuniu... Nie mam swojego tematu. Wejdź zwyczajnie na mój profil a potem kliknij na wszystkie moje posty.