netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

O co chodzi? Czy to już zdrada?

134 odpowiedzi16 461 wyświetleńzałożony przez fjord_ogtake, 14.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » O co chodzi? Czy to już zdrada?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 135 ]

1

Temat: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Witam,

Jestem tu nowy i raczej zdesperowany, nigdy wcześniej nie wypowiadałem się na forum a tu przyszło mi od razu rozpocząć wątek. Ale do rzeczy. Jestem 33letnim facetem od 3 lat szczęśliwym małżonkiem (jak mi się wydawało jeszcze tydzień temu) i byłem zapewniany słownie o tym iż moja żona również jest szczęśliwa (nie widziałem niczego co mogło by temu przeczyć), mamy 2 letnią córeczkę. Ok. roku temu wyjechałem na intratny kontrakt za granice, miałem pełne poparcie żony, zrealizowaliśmy nawet kalendarz moich przyjazdów, by za każdym razem było romantycznie i długich weekendów 2 szczęśliwe tyg wakacji za granica z kochaną córeczka, dlatego niczego nie przeczuwałem. Zawsze mieliśmy wspólne profile na portalach społecznościowych i komunikatorach. No i proszę tydzień temu przez przypadek przeczytałem rozmowę tekstową z jej przyjaciółką, której zwierzyła się ze spotkała się z jakimś facetem, napisała jej, ze się całowali, przytulali(przytulanie w Naszym kodzie to sex), ze zawsze go kochała tylko on nie zrobił żadnego kroku, on podobno kocha ją również właśnie na tym spotkaniu jej to oświadczył, dodała jeszcze ze nigdy tego czegoś do mnie nie czuła. Tam było naprawdę dużo kwaśnych rzeczy między innymi to że wybrała mnie z rozsądku (bylem managerem w dużej firmie,więc nigdy nie miałem kłopotów z zapewnianiem dostatniego życia mojej rodzinie i nie mam) To moja historia. Jestem człowiekiem bardzo dumnym, honorowym, kocham moją rodzinę Żonę, aktualnie jestem jeszcze na kontrakcie ale ze parę dni wracam do domu(?), dla mnie to koniec naszego małżeństwa, zaufania, to po prostu koniec! A może to moja duma mi to podpowiada? może jest jakieś inne rozwiązanie?

Proszę o podpowiedzi, proszę o jakąś interpretację, rady - bo aktualnie poziom moich elokwencji jest zerowy.

2

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Trzy lata to dużo i mało...

Dobrze że zdecydowałeś się to wyrzucić z siebie, przetrawić.
czujesz się pewnie tak jakbyś nagle z głównego toru zjechał na bocznicę. Ostre hamowanie. Mogłabym pisać jak bardzo współczuję ale nie o to chodzi.
Masz jeszcze kilka dni do powrotu, należy Ci się wyjaśnienie i szczera rozmowa. Prawda o Twej roli w życiu tej kobiety i Twoja decyzja czy rolę taką chcesz odegrać.
Może ta przeczytana historia Twojej zony to sen, urojenia maniakalne, może rzeczywistość wybudziłaby księżniczkę i otwarła oczy?
W Tym wszystkim ważne jest to co Ty w tej sytuacji chcesz na przyszłość, nawet nie to co czujesz teraz. To weź pod uwagę i przygotuj się na  różne scenariusze.
Stało się i zaznałeś szoku, nikt się tego nie spodziewa w uczciwej grze. Twoja partnerka okazała się nieuczciwa a kogo oszukuje?
Może oszukuje samą siebie i może otrzeźwieje gdy zrozumie konsekwencje?

3

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Jeden z forumowiczów w swojej sygnaturze ma zapisaną odpowiedz na Twoje pytanie:
"NIE CZYŃ PRIORYTETEM KOGOŚ, KTO MA CIĘ TYLKO ZA OPCJĘ"

Ja dopowiem: tak, to zdrada.

4

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Dziękuje za odpowiedź.
Jeszcze raz maltretując się(skopiowałem rozmowę do pdf) odnajduję nowe znaczenia albo to mój wypalony umysł szuka czegoś... czego? Choć było tam zdanie o tym że zna konsekwencje, "wie, że dużo może stracić". Aktualnie nie rozmawiamy o tym ona nie ma świadomości że wiem, staram się "na spokojnie" trawić wszystko.

5

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Sponiewierana napisał/a:

Jeden z forumowiczów w swojej sygnaturze ma zapisaną odpowiedz na Twoje pytanie:
"NIE CZYŃ PRIORYTETEM KOGOŚ, KTO MA CIĘ TYLKO ZA OPCJĘ"

Ja dopowiem: tak, to zdrada.

Niestety, to wyjatkowo podłe ze strony Twojej, Autorze "małżonki"...

6

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
kosmiczny nick napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Jeden z forumowiczów w swojej sygnaturze ma zapisaną odpowiedz na Twoje pytanie:
"NIE CZYŃ PRIORYTETEM KOGOŚ, KTO MA CIĘ TYLKO ZA OPCJĘ"

Ja dopowiem: tak, to zdrada.

Niestety, to wyjatkowo podłe ze strony Twojej, Autorze "małżonki"...

Czy posądzasz mnie o to, że wykorzystałam Twoją myśl? Nie rozumiem.

7

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

(...)Zawsze mieliśmy wspólne profile na portalach społecznościowych i komunikatorach. No i proszę tydzień temu przez przypadek przeczytałem rozmowę tekstową z jej przyjaciółką, której zwierzyła się ze spotkała się z jakimś facetem, napisała jej, ze się całowali, przytulali(przytulanie w Naszym kodzie to sex), ze zawsze go kochała tylko on nie zrobił żadnego kroku, on podobno kocha ją również właśnie na tym spotkaniu jej to oświadczył, dodała jeszcze ze nigdy tego czegoś do mnie nie czuła. Tam było naprawdę dużo kwaśnych rzeczy między innymi to że wybrała mnie z rozsądku (...)

Na wspólnym koncie takie wynurzenia? Coś mi nie pasuje.

8

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Łapie się na tym, iż bycie uogólniając "bankomatem" to tylko moja daleko posunięta interpretacja?! Przecież, napisał że ostatnio jak bardzo mnie "kocha i nie zamieni mnie na nikogo innego", nawet zorganizowała sylwestrowy długi weekend nad morzem - spa i inne bzdury, nawet tego nie oczekiwałem. (wtf?)

9 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-14 13:57:24)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Sponiewierana napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Jeden z forumowiczów w swojej sygnaturze ma zapisaną odpowiedz na Twoje pytanie:
"NIE CZYŃ PRIORYTETEM KOGOŚ, KTO MA CIĘ TYLKO ZA OPCJĘ"

Ja dopowiem: tak, to zdrada.

Niestety, to wyjatkowo podłe ze strony Twojej, Autorze "małżonki"...

Czy posądzasz mnie o to, że wykorzystałam Twoją myśl? Nie rozumiem.

A teraz to ja nie rozumiem... To nie moja "myśl", ktoś też ma tu (na Forum) podobną sygnaturę. I nie posądzam Cię przecież smile
O podłosci ("małzonki") napisałem przecież do Autora.
Nie bądź przewrażliwioną, proszę...
A teraz rozwine myśl... Moze "małżonka" nie zdawała sobie sprawy, ze jej "prywatne" wynurzenia zauważy Autor i to przeczyta? Moze ...zapomniała wykasować? Trudno tu orzec. Fakt jest faktem: otworzyła oczy...
Wiele kobiet kieruje sie - niestety - wyrachowaniem i za partnera, "męża" obiera sobie osobnika wykazujacego się pożądanymi cechami. A jakie są najbardziej pożądane? Opiekuńczość? Dobre serce? Poczucie humoru? Wyobraźnia? Opanowanie? Nie big_smile
K A S A! To własnie dla wielu kobiet jest atut, walor decydujacy o wyborze... Aby osiagnąć cel i związać się, załozyc rodzinę potrafia posunąć sie do wszystkiego, a kłamliwe - prosto w oczy - wyznania miłosci, czy przysięga małżeńska to jedynie drobiazg...
Często tak jest, niestety... Ty, Autorze teraz dopiero to czujesz na swojej skórze. Współczuję... Myslę, ze nie ma tu co gdybać, ze "małzonka" sie zagalopowała w zwierzeniach, ze nie pisała tego, co mysli... To byłoby naciąganym usprawiedliwianiem i "mydleniem" oczu. Poznałeś prawdę. Co teraz? Czekają Cię ciężkie chwile... Ledwo zacząłeś rodzinne życie a tu nagle taki cios. Cóż, bywa...
Na chwilę obecną chyba nie pozostaje Ci nic innego - jesli jesteś mężczyzną - jak szczera, konkretna rozmowa z małżonką i oczekiwanie od niej wyjaśnienia. Owszem, mozesz - jak wielu facetów w podobnych sytuacjach - udać, że "deszcz pada", zamieść problem pod dywan, wyprzeć go ze swej świadomości i zyć dalej, budować rodzinę bez żadnych watpliwości... Tyle tylko, ze za czas jakiś dowiesz się, ze jesteś tylko od zapewniania bezpieczeństwa materialnego, a od tych wyższych sfer jest (za Twoimi plecami) ktoś inny, lepszy i bardziej pożądany. Nie zazdroszczę. W sumie jesteś młodym człowiekiem i - zaleznie od decyzji jaką podejmiesz - masz szansę na ponowne stworzenie rodziny z inna kobietą, dla której będziesz tym ...priorytetem.
P.S.
Moje wywody o preferencjach w wyborze partnera nie sa uogólnieniem, Drogie Panie. Sa tylko nazwaniem "po imieniu" zaobserwowanych zjawisk... Wiem, ze gro z Was stawia sobie bardziej wzniosłe wymagania i nie posuwa sie do tak podłych zagrań. Piszę to, by uprzedzić ewentualne ataki i posadzenia o wrzucanie Was "do jednego wora" z wyrachowanymi flądrami big_smile

10

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Dziękuję Ci za rzeczową odpowiedź kosmiczny nick.

11

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Kosmiczny... Dobrze, że napisałeś o tym worze, bo się oburzyłam czytając Twoje wywody o wyrachowaniu kobiet. Racje masz, że wiele z nich  tak właśnie podchodzi do życia. Jest ich gro w naszym społeczeństwie. Zapewniam Ciebie jednak, że nie wszystkie kobiety wchodząc w związek z facetem kierują się jego dostępem do bankomatu.

A jeśli już nawet przyznają się do tego, że trwają w związku ze strachu, że sobie nie poradzą albo że im tak wygodnie, nie zawsze chodzi o KASĘ.

Biję się w pierś. Trwałam poniekąd w związku z obawy o własny tyłek. Ale nie chodziło mi o kasę.  Nie wykorzystywałam jednak jego pieniędzy dla własnych potrzeb. Ba... Nie raz, nie dwa byłam zła widząc jak szasta pieniędzmi. I nigdy, ale to przenigdy nie sprawiało mi przyjemności, kiedy sam od siebie mi coś kupił. Czy to były perfumy, bielizna  czy jakieś ubranie. Bo zawsze wiedziałam, że za tymi jego gestami stoi pytanie a właściwie twierdzenie: " a teraz zapłać mi za to..."

Znam kilka kobiet, które wręcz ostentacyjnie i bez zażenowania naśmiewają się ze swoich partnerów (zwał ich jak zwał), którzy w swojej naiwności, że są kochani, zarabiają się po łokcie, żeby tylko sprawić partnerce przyjemność. Biedacy. Przeświadczeni o tym, że są ważni. Pytanie czy  byliby tacy, gdyby nagle przynosili do domu najniższa pensję.

A czy jestem przewrażliwiona? Pewnie tak. Bo to co widzę dookoła, zaczyna mnie wkurzać. I zastanawiam się czasem czy to ja powinnam wyprowadzić się w inne miejsce drogi mlecznej czy ci inni tu nie pasują.

Chore to wszystko.

12

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Sponiewierana napisał/a:

...zastanawiam się czasem czy to ja powinnam wyprowadzić się w inne miejsce drogi mlecznej...

smile Gdybym miał taką możliwość - dawno by mnie już tu nie było...

13

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
kosmiczny nick napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

...zastanawiam się czasem czy to ja powinnam wyprowadzić się w inne miejsce drogi mlecznej...

smile Gdybym miał taką możliwość - dawno by mnie już tu nie było...

Polecam wyjazd za miasto. Nawet teraz. Zimą. Ułóż się wygodnie bodaj na śniegu i spójrz na niebo. Można się zapomnieć. Choć na chwilę być tam. Wiem o czym mówię. Robię tak czasem.

14

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Stary nie zrób czegoś głupiego jak wrócisz,daj sobie trochę czasu wróć odwiedź kino,basen,wyskocz na miasto do klubu rozerwać się,wypij piwko.Żonie powiedz,że wiesz co zrobiła i musisz to w sobie przegryść nie wiesz z jakim skutkiem ale chwile dla siebie musisz mieć.Wiesz łatwo jest coś zniszczyć dużo ciężej odbudować jesteś menagerem człowiekiem oświeconym masz mała córkę.A nawet skazańcy dostają czasem drugą szanse nie zapominaj o tym.Sam o mało nie spiepszyłem swojego związku może nie chodziło o zdradę ale ucierpiała moja męska duma a ona miotała się jak wilk w matni i przypłaciła to zdrowiem.Olej na chwile żonę niech o Ciebie powalczy jeśli tego nie zrobi będziesz wiedział na czym stoisz wtedy zrobisz co zrobić musisz bez ceregieli.Daj jej szanse z doświadczenia wiem (a te 10 lat żyje więcej) ,że będzie potulna jak baranek bo drugi raz=over.Zapuść sobie dj tiesto" i will be here" odpal bryke jak masz  pojedź do innego miasta zażyj powietrza wybacz i ciesz się rodziną.A jak chcesz jej dopiec to powiedz,że nie będziesz z nią spał dopóki nie zrobi badań i nie pokaże(zzaboli ją bankowo).Tyle mojej rady roznieść w proch i w pył zawsze zdążysz:)

Ps Tylko jej broń Boże z liście nie daj:) bo wtedy na pewno nic z tego nie będzie tu trzeba psychologicznie działać.

15

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

słodko-kwaśny - wielkie dzięki za kopa w d... Niby rada prosta, ale w tej matni niełatwo wpaść na jakieś rozwiązanie.

16 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-14 15:24:34)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Słodko-kwaśny, no ok... Ale sam tu chyba widzisz, ze sprawa jest bardziej złożona. Owszem, Twoje rady miałyby sensowne podstawy gdyby: zona nagle kogoś poznała, zadurzyła się i zaczęła przesuwać małzonka (Autora) na miejsce "za kimś". Tu jest coś innego: okazuje się, że małzonek (Autor) od samego początku traktowany był jako wykonawca pewnej roli. I nie była nią rola "ukochanego, jedynego mężczyzny". Obnażenie takiego fałszu stojącego w samych fundamentach związku jest czymś tak druzgocącym, ze zadne tego typu rady "dla ochłonięcia" - według mnie - sensu nie mają...
Wierzysz w to, ze "małżonka" w trybie pilnym ...przewartościuje całą swoja postawę (tak okrutnie bezwzględną dla Autora) wobec tego małżeństwa? Że nagle zacznie PRAWDZIWIE KOCHAĆ i SZANOWAĆ Autora? No sorry, to nie jakieś ...chwilowe pogubienie się i zachłysnięcie trzecią osobą, a długotrwałe isnienie w PODŁYM KŁAMSTWIE. Mylibym się?
Na chwilę obecną wszelkie zapewnienia, ze to nie tak, ze kocha prawdziwie i nikt nie odciąga jej myśli i fantazji ...radziłbym wcisnąć w ... Bo tylko będą dowodzić dalszej intrygi i dalszej zabawy Autorem i jego: uczuciami, wiarą, przyszłością... Będą świadczyć, ze paniusia traci grunt pod nogami i boi sie o własną d...ę. Nic wiecej...
Owszem, Twoje rady sa dobre dla ochłoniecia i nabrania dystansu do sytuacji, by ...nie zrobić fizycznej krzywdy komuś... I dla połapania tłoczących sie mysli. Ale tylko po to. Fakt, to daje też czas małżonce do opracowania planu awaryjnego... Ciekawe czy wykaże się równą wirtuozerią w ratowaniu własnej dupy, co onegdaj - w zawieraniu z Autorem ...kochającego się związku małżeńskiego?

17

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Żadnego mówienia, że wie, że coś nie gra...to byłby szczyt głupoty wysypać się z niekompletną wiedzą. Maska na twarzy i grać dopóki coś się nie wyklaruje.

18 Ostatnio edytowany przez fjord_ogtake (2014-12-14 15:30:03)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
assassin napisał/a:

Żadnego mówienia, że wie, że coś nie gra...to byłby szczyt głupoty wysypać się z niekompletną wiedzą. Maska na twarzy i grać dopóki coś się nie wyklaruje.

A to nie zamiatanie pod dywan? A jeśli to jedyna szansa nigdy więcej się wyda? Jesteśmy w sytuacji "życia na odległość"? Wynająć detektywa, niech poskłada fakty do kupy?

19

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Fjord stać cię na dobrego detektywa. Nie zdradzałabym żonie co wiem.

20 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-12-14 15:33:44)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:
assassin napisał/a:

Żadnego mówienia, że wie, że coś nie gra...to byłby szczyt głupoty wysypać się z niekompletną wiedzą. Maska na twarzy i grać dopóki coś się nie wyklaruje.

A to nie zamiatanie pod dywan?

Wyskoczysz z tą pisaniną, a Twoja sto razy odkręci kota ogonem... I nie zamiatanie, a ustalenie konkretów. A potem decyzja wóz albo przewóz...

Edit
Właśnie o ustalenie faktów chodzi...w jaki sposób to już Twoja sprawa.

21

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
bet napisał/a:

Fjord stać cię na dobrego detektywa. Nie zdradzałabym żonie co wiem.

Nie musi być dobry, pracuję za granicą, jak by co to prostak da radę. Tak, myślę o tym.

22

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Słuchajcie nie wszystko jest tak proste jak się wydaje ok autor da jej kopa w d..... i co dalej?????
Gdyby wszyscy po każdej zdradzie olewali to co pielęgnowali latami to kawalerów z odzysku było by więcej niż zwykłych.Związki każde przechodzą kryzysy i autor właśnie się do nich zalicza,ja chciałbym wiedzieć dlaczego tak się stało.Czasem warto dać komuś szanse i......ona boli te drugą stronę w każdym człowieku są refleksje i czas na opanowanie.Dlatego nie warto nic pochopnie robić z tym zawsze się zdąży,wybaczając pokazuje sie swoją klase.

23

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
słodko-kwaśny napisał/a:

Słuchajcie nie wszystko jest tak proste jak się wydaje ok autor da jej kopa w d..... i co dalej?????
Gdyby wszyscy po każdej zdradzie olewali to co pielęgnowali latami to kawalerów z odzysku było by więcej niż zwykłych.Związki każde przechodzą kryzysy i autor właśnie się do nich zalicza,ja chciałbym wiedzieć dlaczego tak się stało.Czasem warto dać komuś szanse i......ona boli te drugą stronę w każdym człowieku są refleksje i czas na opanowanie.Dlatego nie warto nic pochopnie robić z tym zawsze się zdąży,wybaczając pokazuje sie swoją klase.

Póki co to nic nie wiadomo i póki co nie wiadomo co wybaczać i póki co nie wiadomo czy jest w ogóle sens wybaczać...

24

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Właśnie dlatego ja na miejscu autora bym się aż tak nie nakręcał.

25

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
słodko-kwaśny napisał/a:

Stary nie zrób czegoś głupiego jak wrócisz,daj sobie trochę czasu wróć odwiedź kino,basen,wyskocz na miasto do klubu rozerwać się,wypij piwko.Żonie powiedz,że wiesz co zrobiła i musisz to w sobie przegryść nie wiesz z jakim skutkiem ale chwile dla siebie musisz mieć.Wiesz łatwo jest coś zniszczyć dużo ciężej odbudować jesteś menagerem człowiekiem oświeconym masz mała córkę.A nawet skazańcy dostają czasem drugą szanse nie zapominaj o tym.Sam o mało nie spiepszyłem swojego związku może nie chodziło o zdradę ale ucierpiała moja męska duma a ona miotała się jak wilk w matni i przypłaciła to zdrowiem.Olej na chwile żonę niech o Ciebie powalczy jeśli tego nie zrobi będziesz wiedział na czym stoisz wtedy zrobisz co zrobić musisz bez ceregieli.Daj jej szanse z doświadczenia wiem (a te 10 lat żyje więcej) ,że będzie potulna jak baranek bo drugi raz=over.Zapuść sobie dj tiesto" i will be here" odpal bryke jak masz  pojedź do innego miasta zażyj powietrza wybacz i ciesz się rodziną.A jak chcesz jej dopiec to powiedz,że nie będziesz z nią spał dopóki nie zrobi badań i nie pokaże(zzaboli ją bankowo).Tyle mojej rady roznieść w proch i w pył zawsze zdążysz:)

Ps Tylko jej broń Boże z liście nie daj:) bo wtedy na pewno nic z tego nie będzie tu trzeba psychologicznie działać.

Tak. Pokaż jej Autorze, kto tu rządzi. Będzie potulna jak baranek. Rany...
Wracam do montowania listew przypodłogowych. Nie mam bankomatu. Z własnego wyboru.

26

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Co ma do tego bankomat?????ja oddałem debetówkę (karte) żonie nie cierpię pinów itd.

27

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
słodko-kwaśny napisał/a:

Co ma do tego bankomat?????ja oddałem debetówkę (karte) żonie nie cierpię pinów itd.

Z tym bankomatem to trochę przejaskrawiłem. Skoro moja Żona zajmuję się "domem"(?), wychowuje córkę, więc logiczne, że zająłem się zapewnianiem tego co potrzeba.  I te role wspólnie zostały zaakceptowane.

sponiewierana - dzięki za posty, sorry ze oderwałem Cię od układania listw, ale jak w międzyczasie będziesz miała ochotę coś zinterpretować to zapraszam.

28

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Posiadacie wspólny profil i Ona pisze sobie z koleżanką wprost o innym, wiedząc, że masz możliwość podejrzenia rozmowy. Nie chcę nic mówić, ale czy to nie jest CO NAJMNIEJ podejrzane? Albo (nie obrażając) połączenia pomiędzy synapsami i dendrytami neuronów Twojej żony gorzej teraz pracują, albo zabieg został wykonany z premedytacją. Chciała abyś to Ty z Nią zerwał lub wie, że i tak tego nie zrobisz.
Detektyw jak najbardziej dałby Ci dowody naoczne (zdjęcia, nagrania) na Jej ewentualną zdradę.

29

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Nektarynka53 napisał/a:

Posiadacie wspólny profil i Ona pisze sobie z koleżanką wprost o innym, wiedząc, że masz możliwość podejrzenia rozmowy. Nie chcę nic mówić, ale czy to nie jest CO NAJMNIEJ podejrzane? Albo (nie obrażając) połączenia pomiędzy synapsami i dendrytami neuronów Twojej żony gorzej teraz pracują, albo zabieg został wykonany z premedytacją. Chciała abyś to Ty z Nią zerwał lub wie, że i tak tego nie zrobisz.
Detektyw jak najbardziej dałby Ci dowody naoczne (zdjęcia, nagrania) na Jej ewentualną zdradę.

Tak też myślę ze to te den-cośtam i syn-coś. W ogóle pisanie do wspólnej znajomej z którą często pijemy "kawę", to poniżej mojego poziomu żeby to komentować...

Prowokacja? - dzięki za wskazówkę

30 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-12-14 18:05:28)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

Witam,

Jestem tu nowy i raczej zdesperowany, nigdy wcześniej nie wypowiadałem się na forum a tu przyszło mi od razu rozpocząć wątek. Ale do rzeczy. Jestem 33letnim facetem od 3 lat szczęśliwym małżonkiem (jak mi się wydawało jeszcze tydzień temu) i byłem zapewniany słownie o tym iż moja żona również jest szczęśliwa (nie widziałem niczego co mogło by temu przeczyć), mamy 2 letnią córeczkę. Ok. roku temu wyjechałem na intratny kontrakt za granice, miałem pełne poparcie żony, zrealizowaliśmy nawet kalendarz moich przyjazdów, by za każdym razem było romantycznie i długich weekendów 2 szczęśliwe tyg wakacji za granica z kochaną córeczka, dlatego niczego nie przeczuwałem. Zawsze mieliśmy wspólne profile na portalach społecznościowych i komunikatorach. No i proszę tydzień temu przez przypadek przeczytałem rozmowę tekstową z jej przyjaciółką, której zwierzyła się ze spotkała się z jakimś facetem, napisała jej, ze się całowali, przytulali(przytulanie w Naszym kodzie to sex), ze zawsze go kochała tylko on nie zrobił żadnego kroku, on podobno kocha ją również właśnie na tym spotkaniu jej to oświadczył, dodała jeszcze ze nigdy tego czegoś do mnie nie czuła. Tam było naprawdę dużo kwaśnych rzeczy między innymi to że wybrała mnie z rozsądku (bylem managerem w dużej firmie,więc nigdy nie maiłem kłopotów z zapewnianiem dostatniego życia mojej rodzinie i nie mam) To moja historia. Jestem człowiekiem bardzo dumnym, honorowym, kocham moją rodzinę Żonę, aktualnie jestem jeszcze na kontrakcie ale ze parę dni wracam do domu(?), dla mnie to koniec naszego małżeństwa, zaufania, to po prostu koniec! A może to moja duma mi to podpowiada? może jest jakieś inne rozwiązanie?

Proszę o podpowiedzi, proszę o jakąś interpretację, rady - bo aktualnie poziom moich elokwencji jest zerowy.

no piszesz ze dla ciebie to koniec zwiazku,koniec malzenstwa,ze w  waszym kodzie przytulanie=sex
no to czego oczekujesz?? od nas tutaj?

z jednej strony na początku pomyslalam ze jesteś trollem ,bo jak to wspólne konto na szajsbuku i ona pisze z kolezanka takie wypociny,potem mnie jakby olsnilo ze może jednak twój post jest prawdziwy,ze zona po prostu czuje się bardzo pewna w tym malzenstwie albo jej ono,,wisi,, w sumie nie napisales nam czy często korzystasz z tego konta,moze ona zwyczajnie zapomniala wykasować rozmowe z przyjaciolka....

tak czy siak ,wziales sobie za zone kobiete której zapewniasz wygodne ,dostatnie zycie,a ta w zamian nie pracując realizuje się romansowo,ty potrzebny jej jesteś jako portfel czy bankomat ,nie ważne jak to ujmiemy,ona swoje potrzeby emocjonalne spelnia z kim innym nie kryjąc się z tym za bardzo ,bo nawet informuje o tym kolezanke,a wiec w jakiś sposób musi się liczyc ze to może dotrzeć do ciebie..... smutne..........

nie wiem co cie bardziej dotknelo,swiadomosc istnienia poroza ,czy informacja kim lub raczej czym byles i jesteś dla zony,dla mnie osoba ta mentalnie przedstawia sobą niewiele ,a swiadomosc ze jest się dla kogos nikim i ten ktoś(kto z zalozenia powinien być osoba najblizsza) jest z toba z czystego WYRACHOWANIA I WYGODNICTWA  mowi ze dokonales największej pomyłki w zyciu

31

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Tak w naszym kodzie to przytulanie=sex ale przyjaciółka może nie wiedzieć o tym kodzie. To konto to skype, mamy hasła na swoje profile, a wiadomości zostały za późno usunięte. Wiem staję się adwokatem diabła. Nie jestem pewny czy doszło do aktu, ale same słowa już bolą, rażą w moją dumę i bolą.

32

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

Tak w naszym kodzie to przytulanie=sex ale przyjaciółka może nie wiedzieć o tym kodzie. To konto to skype, mamy hasła na swoje profile, a wiadomości zostały za późno usunięte. Wiem staję się adwokatem diabła. Nie jestem pewny czy doszło do aktu, ale same słowa już bolą, rażą w moją dumę i bolą.

ech,tu chyba najmniej chodzi o to czy doszło do bzykniecia w pelnym tego słowa znaczeniu,chyba ważniejsze jest to ze dowiedziales się kim ,a raczej czym jesteś dla swojej zony,to jest tutaj najgorsze....

no tak tłumaczysz ja ,stajesz się adwokatem diabla,bo kochasz..........no co ci można doradzić w takiej sytuacji.... jak ja chcesz (kochasz) to z nia zyj,nie my się będziemy przez następne lata zastanawiać kim dla niej jesteś i czy i kiedy skorzysta z okazji,zlotego srodka tutaj nie ma;

jedno jest pewne,musisz jej powiedzieć ze to przeczytales,poczekaj jednak az wrócisz,to już niedługo wiec wytrzymasz,przeczytaj jej zaraz po wejściu do domu te ,,jej złote myśli,, na temat twojej osoby i waszego związku, nie krzycz ,nie histeryzuj i tylko zobacz co będzie potem,na pewno jak zajrzy jej w oczy wizja ze bankomat może przestać zasilac COS zrobi.....może się zakocha w tobie??? sorry za sarkazm,wiem nie powinnam...

33

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

A ja się nie zgodzę z poprzednikami. Porzuciłeś swoją żonę dla na rok. Jak widać ona potrzebuje miłości, bliskości itd. Od ciebie tego nie dostała. Pojawił się jakiś pan, który mógł choć chwilowo, uzupełnić tę pustkę, którą zostawiłeś. Bo co to za małżeństwo, kiedy małżonkowie mieszkają w innych krajach? No i stało się, pocałowała go, przytuliła... Wyżaliła się koleżance, wypłakała w kołnierz, zaczęła przewartościowywać swoje życie (po co za ciebie wyszła, kiedy ty jesteś jedynie chodzącym bankomatem?) a ty to przeczytałeś i sobie dorobiłeś teorię.

Moim zdaniem dobrze zrobiłeś, że nie ujawniłeś tego, co wiesz. Wasze małżeństwo może uratować szczera rozmowa w cztery oczy, nie za pośrednictwem maili czy fejsbuków.

34

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
LUSILJU napisał/a:
fjord_ogtake napisał/a:

Tak w naszym kodzie to przytulanie=sex ale przyjaciółka może nie wiedzieć o tym kodzie. To konto to skype, mamy hasła na swoje profile, a wiadomości zostały za późno usunięte. Wiem staję się adwokatem diabła. Nie jestem pewny czy doszło do aktu, ale same słowa już bolą, rażą w moją dumę i bolą.

ech,tu chyba najmniej chodzi o to czy doszło do bzykniecia w pelnym tego słowa znaczeniu,chyba ważniejsze jest to ze dowiedziales się kim ,a raczej czym jesteś dla swojej zony,to jest tutaj najgorsze....

no tak tłumaczysz ja ,stajesz się adwokatem diabla,bo kochasz..........no co ci można doradzić w takiej sytuacji.... jak ja chcesz (kochasz) to z nia zyj,nie my się będziemy przez następne lata zastanawiać kim dla niej jesteś i czy i kiedy skorzysta z okazji,zlotego srodka tutaj nie ma;

jedno jest pewne,musisz jej powiedzieć ze to przeczytales,poczekaj jednak az wrócisz,to już niedługo wiec wytrzymasz,przeczytaj jej zaraz po wejściu do domu te ,,jej złote myśli,, na temat twojej osoby i waszego związku, nie krzycz ,nie histeryzuj i tylko zobacz co będzie potem,na pewno jak zajrzy jej w oczy wizja ze bankomat może przestać zasilac COS zrobi.....może się zakocha w tobie??? sorry za sarkazm,wiem nie powinnam...

No cóż, mój plan mam ustawiony perfidnie - zagram najlepiej jak umiem rogacza, przez zbliżające się Święta (pomimo wszystko nasze rodziny się kochają i jeszcze moja córka a to tylko dla niej), po czym tuż przed powrotem na kontrakt - szczera rozmowa - po czym będę się już "leczył" z dala od domu(?), będziemy miel czas na przemyślenia raczej ona bo już prawie wiem co robić.

35

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
tyui napisał/a:

A ja się nie zgodzę z poprzednikami. Porzuciłeś swoją żonę dla na rok. Jak widać ona potrzebuje miłości, bliskości itd. Od ciebie tego nie dostała. Pojawił się jakiś pan, który mógł choć chwilowo, uzupełnić tę pustkę, którą zostawiłeś. Bo co to za małżeństwo, kiedy małżonkowie mieszkają w innych krajach? No i stało się, pocałowała go, przytuliła... Wyżaliła się koleżance, wypłakała w kołnierz, zaczęła przewartościowywać swoje życie (po co za ciebie wyszła, kiedy ty jesteś jedynie chodzącym bankomatem?) a ty to przeczytałeś i sobie dorobiłeś teorię.

Moim zdaniem dobrze zrobiłeś, że nie ujawniłeś tego, co wiesz. Wasze małżeństwo może uratować szczera rozmowa w cztery oczy, nie za pośrednictwem maili czy fejsbuków.

Precyzując najdłuższa rozłąka to 6tyg, poza tym prawie codziennie wieczorno-nocne rozmowy, niekiedy bardzo mało stosowne... wielu parom zaproponowałbym spróbować, ale to temat na inny post, więc nie porzuciłem mojej Żony. Mylisz się!

36 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-14 19:07:45)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:
assassin napisał/a:

Żadnego mówienia, że wie, że coś nie gra...to byłby szczyt głupoty wysypać się z niekompletną wiedzą. Maska na twarzy i grać dopóki coś się nie wyklaruje.

A to nie zamiatanie pod dywan? A jeśli to jedyna szansa nigdy więcej się wyda? Jesteśmy w sytuacji "życia na odległość"? Wynająć detektywa, niech poskłada fakty do kupy?

Zwróć uwagę na wątki w których wypowiadają się Ci którzy wygrali batalię rozwodową. Rozgrywali to jak szachiści na zimno przez jakiś czas zbierając dowody wszelkimi dostępnymi środkami. Na pierwszy rzut oka widzę, że jesteś człowiekiem silnym i poukładanym, potrafiącym działać mając do zrealizowania wieloetapowy, odległy cel. To jest moment w którym, będziesz musiał utuchomić 110% tych możliwości, umiejętności kontrolowania emocji, przewidywania odległych skutków każdego swojego działania, bo każde może być dowodem w sądzie. Będziesz zaskoczony tym co może być potrzebne i może się przydać. Rozejrzyj się w palestrze - niech doradza ci ktoś kto takie batalie umie dobrze przygotować i rozegrać. Znajdź detektywa. Ktoś tu na forum napisał - nie wierz w nic co słyszysz i 50% tego co widzisz. Nie daj nic po sobie poznać. Nie łudź się. Nie poddawaj nienawiści, rozpaczy. Myśl logicznie. Nie miej fałszywej nadzei. Nikt nie będzie miał dla ciebie litości.

37

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Witam. Ktoś poradził autorowi szczerą rozmowę, ale czy można liczyć na szczerość ze strony osoby, która od samego początku szczera nie była? Żona autora zapewne przed ołtarzem, patrząc mu w oczy przysięgała miłość, wierność i to , że go nie opuści (w to akurat jestem skłonna uwierzyć, tyle, ze nie opuści autora, co raczej jego portfel). W takiej "szczerej" rozmowie pani powie wszystko, co mąż chciałby usłyszeć. Większość osób tutaj główną uwagę skupia na zdradzie.
Ja uważam, że w tych okolicznościach zdrada żony jest sprawą drugorzędną, jest konsekwencją wcześniejszego oszustwa. Przyznała koleżance, że tamtego kocha od zawsze, nigdy takiego uczucia nie odczuwała wobec męża, za którego wyszła z rozsądku! jednocześnie zapewniając męża o swoim rzekomej miłości do niego? Sprytna bestia, chciałoby się powiedzieć. Zdradę można "przegadać", próbować wybaczyć, posklejać związek, ale co w tej sytuacji można wybaczać, brak miłości, wyrachowanie?
Na miejscu autora wstrzymałabym się z tą rozmową na "po świętach", choć łamanie się opłatkiem w tych okolicznościach może być trudne.
Może autor zaproponuje żonie Sylwestra nad morzem w SPA z ukochanym, który oczywiście powinien pokryć koszty tych atrakcji, a sam wybierze się ze znajomymi na imprezę, narty itp.

38

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
josz napisał/a:

Witam. Ktoś poradził autorowi szczerą rozmowę, ale czy można liczyć na szczerość ze strony osoby, która od samego początku szczera nie była? Żona autora zapewne przed ołtarzem, patrząc mu w oczy przysięgała miłość, wierność i to , że go nie opuści (w to akurat jestem skłonna uwierzyć, tyle, ze nie opuści autora, co raczej jego portfel). W takiej "szczerej" rozmowie pani powie wszystko, co mąż chciałby usłyszeć. Większość osób tutaj główną uwagę skupia na zdradzie.
Ja uważam, że w tych okolicznościach zdrada żony jest sprawą drugorzędną, jest konsekwencją wcześniejszego oszustwa. Przyznała koleżance, że tamtego kocha od zawsze, nigdy takiego uczucia nie odczuwała wobec męża, za którego wyszła z rozsądku! jednocześnie zapewniając męża o swoim rzekomej miłości do niego? Sprytna bestia, chciałoby się powiedzieć. Zdradę można "przegadać", próbować wybaczyć, posklejać związek, ale co w tej sytuacji można wybaczać, brak miłości, wyrachowanie?
Na miejscu autora wstrzymałabym się z tą rozmową na "po świętach", choć łamanie się opłatkiem w tych okolicznościach może być trudne.
Może autor zaproponuje żonie Sylwestra nad morzem w SPA z ukochanym, który oczywiście powinien pokryć koszty tych atrakcji, a sam wybierze się ze znajomymi na imprezę, narty itp.

Rada - brylant, lecz to nieszczęsne spa już dawno zapłacone. Myślisz, że warto robić prezent pożegnalny? Dzięki za post.

39

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Oczywiście nie zamierzam na Ciebie naciskać. Powiem co myślę. Gdybym była Tobą porozmawiałabym z nią. Powiedziała, co wiem. Bez ogródek. Bez zbędnych emocji. Bez złości. I oczekiwała odpowiedzi.

Widzisz... Nie zgadzam się z Tobą i niektórymi forumowiczami, jakoby detektyw był dobrym pomysłem. Po co Ci to? I nie chodzi o pieniądze. Chodzi o spojrzenie prawdzie w oczy. O prawdę o Twojej żonie. Z tego co piszesz, co przeczytałeś, naskrobała... I to nieźle. Dla mnie to zdrada. Przytulała się. O Boże... Jak to możliwe pozwolić dać się dotknąć komuś mając w sercu Ukochanego? Wybacz. Ja tego nie pojmuję.

Byłam w chorym związku. Dużo by gadać. Bez miłości, za to z codzienną prawie dawką umierania. Nieważne. Kiedy kogoś poznałam, po pewnym czasie uznałam, że mogę zmienić swoje życie. O tym kimś  mojemu partnerowi katowi powiedziałam. A jak myślisz, dlaczego? Dlatego, że kierowała mną uczciwość, nawet wobec takiej łajzy, jaką to coś jest. I ten głupek wynajął detektywa. Wydał pieniądze. Nie wiedział nic, ponadto, że poznał jego personalia. no i co z tego? Myślał, że ma broń w ręku? Bo może zatrzymałby mnie przy sobie? Do tej pory nie wiem po co to zrobił.

Posłuchaj... Porozmawiaj z nią. Jej reakcja będzie dla Ciebie niejako informacją o niej samej. O Was.... Jeśli będzie kręcić, nie jest uczciwa wobec Ciebie. A to oznaczać będzie, że gra na Twoich uczuciach.
O! A może powiedz jej, że straciłeś kontrakt? Ciekawa jestem jak zareagowałaby... Tak. Tak. Już sobie coś kombinuję w mojej głowie. Ale to potem.

40 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-14 19:32:30)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Odwrotnie niż w niektórych postach powyżej uważam, że problem jest głębszy, nie dotyczy tej konkretnej zdrady lecz uczciwości "wogle". W tej sytuacji nie ma znaczenia czy "był akt" czy nie, czy tylko flirtowała czy nie. Jeśli autor ujawni cokolwiek, to zakładając że dla partnerki jest wart tyle co konto bankowe, skoncentruje się ona na próbie wyrwania ze związku tego na czym jej najbardziej zależy. Wątpię aby ktoś kto umie grać 3 lata i żyć w takim zakłamaniu miał jakieś sumienie do którego można się odwołać. Ujawniając swoją wiedzę Autor uruchomi jedynie proces oskarżeń, awantur - które w sądzie zostaną wykorzystane przeciwko niemu np. pod hasłem "przemoc domowa" :-))). Uważam że jego partnerka wymaga specjalnego traktowania - jest bardzo sprytna i trzeba być sprytniejszym niż ona.

Coś w rodzaju:
"Słuchaj kochanie, przyszedł jakiś pozew o rozwód...."?????!!!!

ON: "Eeee, pewnie jakaś pomyłka albo ktoś robi sobie żarty" ;-)

41 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-12-14 19:40:36)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:
josz napisał/a:

Witam. Ktoś poradził autorowi szczerą rozmowę, ale czy można liczyć na szczerość ze strony osoby, która od samego początku szczera nie była? Żona autora zapewne przed ołtarzem, patrząc mu w oczy przysięgała miłość, wierność i to , że go nie opuści (w to akurat jestem skłonna uwierzyć, tyle, ze nie opuści autora, co raczej jego portfel). W takiej "szczerej" rozmowie pani powie wszystko, co mąż chciałby usłyszeć. Większość osób tutaj główną uwagę skupia na zdradzie.
Ja uważam, że w tych okolicznościach zdrada żony jest sprawą drugorzędną, jest konsekwencją wcześniejszego oszustwa. Przyznała koleżance, że tamtego kocha od zawsze, nigdy takiego uczucia nie odczuwała wobec męża, za którego wyszła z rozsądku! jednocześnie zapewniając męża o swoim rzekomej miłości do niego? Sprytna bestia, chciałoby się powiedzieć. Zdradę można "przegadać", próbować wybaczyć, posklejać związek, ale co w tej sytuacji można wybaczać, brak miłości, wyrachowanie?
Na miejscu autora wstrzymałabym się z tą rozmową na "po świętach", choć łamanie się opłatkiem w tych okolicznościach może być trudne.
Może autor zaproponuje żonie Sylwestra nad morzem w SPA z ukochanym, który oczywiście powinien pokryć koszty tych atrakcji, a sam wybierze się ze znajomymi na imprezę, narty itp.

Rada - brylant, lecz to nieszczęsne spa już dawno zapłacone. Myślisz, że warto robić prezent pożegnalny? Dzięki za post.

prezent pożegnalny?

przecież ty się wcale z zona nie chces pozegnac,jestem niemalże pewna ze jej wybaczysz,lub już wybaczyles,sam ja jakos tam wytłumaczysz---- ,w sumie zdrady fizycznie nie było,w sumie moze się pogubila.....
i powiem ci ze ja ciebie do odejścia nie namawiałabym jednak....wiesz dlaczego?? bo ty ja kochasz i wcale odejść nie chcesz i masz do tego prawo  i nikomu nie musisz się tłumaczy ze swojej decyzji

i w wlasnie w tym wyjątkowym wypadku nikt tutaj nie powinien,, intrygować,, bo widze ze już ktoś się do tego posuwa

42

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

A ja przypomnę iż jeszcze do "niedawna"istniały instytucje swatek,które aranżowały małżeństwa.I bardzo często tzw.małżenstwa z rozsądku były najtrwalsze,bo z czasem przychodziło uczucie/albo i nie/.Ludzie zawierali w pewnym sensie umowę i nie było "ściemy". A jak to się ma do Twojej sytuacji?pewnie nijak.Bo nie wiedziałeś od początku,że to tylko rozsądek.I że minął czas a miłość ze strony połowicy nie przyszła.EEEEEEEch życie!

43

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Zuza33 napisał/a:

A ja przypomnę iż jeszcze do "niedawna"istniały instytucje swatek,które aranżowały małżeństwa.I bardzo często tzw.małżenstwa z rozsądku były najtrwalsze,bo z czasem przychodziło uczucie/albo i nie/.Ludzie zawierali w pewnym sensie umowę i nie było "ściemy". A jak to się ma do Twojej sytuacji?pewnie nijak.Bo nie wiedziałeś od początku,że to tylko rozsądek.I że minął czas a miłość ze strony połowicy nie przyszła.EEEEEEEch życie!

hehhe no wyjelas mi to spod palcow ,miałam edytować ,tzn to ze swatkami i malzenstwem z rozsadku

44

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Odwrotnie niż w niektórych postach powyżej uważam, że problem jest głębszy, nie dotyczy tej konkretnej zdrady lecz uczciwości "wogle". W tej sytuacji nie ma znaczenia czy "był akt" czy nie, czy tylko flirtowała czy nie. Jeśli autor ujawni cokolwiek, to zakładając że dla partnerki jest wart tyle co konto bankowe, skoncentruje się ona na próbie wyrwania ze związku tego na czym jej najbardziej zależy. Wątpię aby ktoś kto umie grać 3 lata i żyć w takim zakłamaniu miał jakieś sumienie do którego można się odwołać. Ujawniając swoją wiedzę Autor uruchomi jedynie proces oskarżeń, awantur - które w sądzie zostaną wykorzystane przeciwko niemu np. pod hasłem "przemoc domowa" :-))). Uważam że jego partnerka wymaga specjalnego traktowania - jest bardzo sprytna i trzeba być sprytniejszym niż ona.

Coś w rodzaju:
"Słuchaj kochanie, przyszedł jakiś pozew o rozwód...."?????!!!!

ON: "Eeee, pewnie jakaś pomyłka albo ktoś robi sobie żarty" ;-)

Nie zamierzam walczyć, bawić się w wojny szukać winnych. Bo jest pośrodku jeszcze moja Córeczka, nie chcę jej skrzywdzić i nadal chcę być dla niej ojcem. Piszecie, że w orzeczeniach sądów oddanie prawa do dziecka ojcu to jak wygrana w totolotka, promil szczęścia, no cóż płaciłem kobiecie żeby była moją Żoną, to tym bardziej mogę płacić za widzenia z córką, tak czy owak jestem w czarnej d... .

45

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
LUSILJU napisał/a:
fjord_ogtake napisał/a:
josz napisał/a:

Witam. Ktoś poradził autorowi szczerą rozmowę, ale czy można liczyć na szczerość ze strony osoby, która od samego początku szczera nie była? Żona autora zapewne przed ołtarzem, patrząc mu w oczy przysięgała miłość, wierność i to , że go nie opuści (w to akurat jestem skłonna uwierzyć, tyle, ze nie opuści autora, co raczej jego portfel). W takiej "szczerej" rozmowie pani powie wszystko, co mąż chciałby usłyszeć. Większość osób tutaj główną uwagę skupia na zdradzie.
Ja uważam, że w tych okolicznościach zdrada żony jest sprawą drugorzędną, jest konsekwencją wcześniejszego oszustwa. Przyznała koleżance, że tamtego kocha od zawsze, nigdy takiego uczucia nie odczuwała wobec męża, za którego wyszła z rozsądku! jednocześnie zapewniając męża o swoim rzekomej miłości do niego? Sprytna bestia, chciałoby się powiedzieć. Zdradę można "przegadać", próbować wybaczyć, posklejać związek, ale co w tej sytuacji można wybaczać, brak miłości, wyrachowanie?
Na miejscu autora wstrzymałabym się z tą rozmową na "po świętach", choć łamanie się opłatkiem w tych okolicznościach może być trudne.
Może autor zaproponuje żonie Sylwestra nad morzem w SPA z ukochanym, który oczywiście powinien pokryć koszty tych atrakcji, a sam wybierze się ze znajomymi na imprezę, narty itp.

Rada - brylant, lecz to nieszczęsne spa już dawno zapłacone. Myślisz, że warto robić prezent pożegnalny? Dzięki za post.

prezent pożegnalny?

przecież ty się wcale z zona nie chces pozegnac,jestem niemalże pewna ze jej wybaczysz,lub już wybaczyles,sam ja jakos tam wytłumaczysz---- ,w sumie zdrady fizycznie nie było,w sumie moze się pogubila.....
i powiem ci ze ja ciebie do odejścia nie namawiałabym jednak....wiesz dlaczego?? bo ty ja kochasz i wcale odejść nie chcesz i masz do tego prawo  i nikomu nie musisz się tłumaczy ze swojej decyzji

i w wlasnie w tym wyjątkowym wypadku nikt tutaj nie powinien,, intrygować,, bo widze ze już ktoś się do tego posuwa

Może masz rację, ale wiem że mi to nie pozwoli żyć, i wiem czy prędzej czy później powrócę do tego. Kiedyś walczyłem ze Światem żeby osiągnąć jakieś tam osobiste cele, teraz znów jestem na placu boju, bo pragnę mieć gniazdo do którego facet wraca i wie że jest czyste a nie za.... A tu uupss. Chociażby dlatego szala się przechyla na tą ciemną stronę.

46

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

Nie zamierzam walczyć, bawić się w wojny szukać winnych. Bo jest pośrodku jeszcze moja Córeczka, nie chcę jej skrzywdzić i nadal chcę być dla niej ojcem. Piszecie, że w orzeczeniach sądów oddanie prawa do dziecka ojcu to jak wygrana w totolotka, promil szczęścia, no cóż płaciłem kobiecie żeby była moją Żoną, to tym bardziej mogę płacić za widzenia z córką, tak czy owak jestem w czarnej d... .

Nie walcz. Ale też nie rób z siebie ofiary. Czy Ty chcesz dla dobra dziecka zostać w tym związku?

47 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-14 20:00:36)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

/.../Nie zamierzam walczyć, bawić się w wojny szukać winnych. Bo jest pośrodku jeszcze moja Córeczka, nie chcę jej skrzywdzić i nadal chcę być dla niej ojcem. Piszecie, że w orzeczeniach sądów oddanie prawa do dziecka ojcu to jak wygrana w totolotka, promil szczęścia, no cóż płaciłem kobiecie żeby była moją Żoną, to tym bardziej mogę płacić za widzenia z córką

BARDZO zachęcam cię do przeglądnięcia opisów batalii rozwodowych na tym forum. Ja nigdy się nie rozwodziłem :-) (i zapewne nie będę... no odpukać) więc otworzyło mi się coś w rodzaju "alternatywnych światów" o których istnieniu nie miałem pojęcia. Może być tak, że twoja żona już po pierwszej informacji "że wiesz"  zacznie przygotowywać się do wyrwania ci majątku i dziecka. I obudzisz się z "ręką w nocniku". Jeśli od początku chodziło o pieniądze - stracisz nie tylko dziecko ale część majątku. Moim zdaniem lepiej zapiąć wszystko na ostatni guzik.

fjord_ogtake napisał/a:

tak czy owak jestem w czarnej d... .

Nieprawda. jesteś już dużo madrzejszy :-). W czarnej du.... byłeś. Właśnie nauczyłeś się jakich kobiet nie należy wybierać na małżonki. Podobno za drugim razem wychodzi lepiej :-)

EDIT: Alternatywnie, w trosce o swoje dochody zakończy flirt. I zacznie okazywać ci serdeczne uczucia. Jeśli pragniesz dalej żyć w Matriksie...

48 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-12-14 20:04:13)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
fjord_ogtake napisał/a:

Rada - brylant, lecz to nieszczęsne spa już dawno zapłacone. Myślisz, że warto robić prezent pożegnalny? Dzięki za post.

prezent pożegnalny?

przecież ty się wcale z zona nie chces pozegnac,jestem niemalże pewna ze jej wybaczysz,lub już wybaczyles,sam ja jakos tam wytłumaczysz---- ,w sumie zdrady fizycznie nie było,w sumie moze się pogubila.....
i powiem ci ze ja ciebie do odejścia nie namawiałabym jednak....wiesz dlaczego?? bo ty ja kochasz i wcale odejść nie chcesz i masz do tego prawo  i nikomu nie musisz się tłumaczy ze swojej decyzji

i w wlasnie w tym wyjątkowym wypadku nikt tutaj nie powinien,, intrygować,, bo widze ze już ktoś się do tego posuwa

Może masz rację, ale wiem że mi to nie pozwoli żyć, i wiem czy prędzej czy później powrócę do tego. Kiedyś walczyłem ze Światem żeby osiągnąć jakieś tam osobiste cele, teraz znów jestem na placu boju, bo pragnę mieć gniazdo do którego facet wraca i wie że jest czyste a nie za.... A tu uupss. Chociażby dlatego szala się przechyla na tą ciemną stronę.

widzisz tylko ,ze zycie nie jest czarno-białe i nic nie jest takie oczywiste,jakby się nam wydawalo,to ze twoja zona napisala te farmazony do koleżanki to moglo być i tez ,,kozaczenie,,z jej strony,ty ja znasz i ty musisz sobie odpowiedzieć czy cos w tym twoim malzenstwie jest?? cos jest w niej?? czy jest na czym się oprzec,czy jest z czego zbudować dom dla corki,czy to ma sens,czy WY stanowicie jakas wartość...
masz racje olej rady typu detektyw,bo co on znajdzie?? jakiś wpis na komunikatorze??i po co się ladowac w koszty w tym przypadku sensu nie widze....
piszesz ,ze placiles kobiecie by z toba była,no to sobie odpowiedz na pytanie,czy ty obserwując ja przez te lata widziales do siebie jakies uczucie?? jaka ona dla ciebie jest?  musisz dokonać własnej oceny-czym ty dla niej jesteś,no  litości nie sposób udawac 24 h na dobe zakochanej kobiety...

może być tak ze byles daleko,babie odwalilo,ten udawal ze ja rozumie,pocieszyciel z bozej łaskii ona to bierze za milosc... nie wiem...a może być tak ze to perfidna wyrachowana gra ,ty nie jesteś ani glupi ani slepy,zauwazylbys cokolwiek,przeanalizuj jej zachwania  przez te lata,bylo cos co kazalo ci watpic w WAS?? masz dużo czasu pomysl....

49

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

EXTRA_terrestrial
To prawda, czegoś się nauczyłem - nigdy nie być pewnym kobiety! Sorry, że to zabrzmi buńczucznie, ale skąd u Ciebie taka ogromna pewność?

50

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Nigdy nie być pewnym kobiet? No to ja dodam, że mogłabym powiedzieć to o mężczyznach. Super, teraz będziemy stawiać na ograniczone zaufanie.

Miałam zapytać wcześniej o to samo, co mój przedmówca. Uznałam jednak, że nie działo się w Twoim związku nic, co mogłoby wzbudzać jakieś  Twoje  podejrzenia.
Czy "babie" odwaliło? Z tego co przeczytałeś, raczej nie. Kurcze... Czasem nie mogę pojąć skąd w kobietach takie zachowanie. Z drugiej strony nie dziwię się, że Wy zdradzeni jesteście tak ślepi. To chyba z miłości.

51

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

EXTRA_terrestrial
To prawda, czegoś się nauczyłem - nigdy nie być pewnym kobiety! Sorry, że to zabrzmi buńczucznie, ale skąd u Ciebie taka ogromna pewność?

Moim zdaniem jest to sytuacja, w której trzeba być przygotowanym na najgorsze. Możesz przyjąć, że celowo "przeginam", aby pisać w sposób możliwie najbardziej wyrazisty, zwłaszcza, że odnoszę się też do postów w których zawarto inne interpretacje. Piszę niejako "w opozycji" i przez to skrajnie. Nie ma potrzeby się tym przejmować bardziej niż dowolnymi innymi wpisami na tym forum.

Jednak zauważ - rozwiązanie które proponuję da Ci 1)wiedzę  2)przewagę

I niczego nie zburzy z codziennej idylli.

52

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
LUSILJU napisał/a:

prezent pożegnalny?

przecież ty się wcale z zona nie chces pozegnac,jestem niemalże pewna ze jej wybaczysz,lub już wybaczyles,sam ja jakos tam wytłumaczysz---- ,w sumie zdrady fizycznie nie było,w sumie moze się pogubila.....
i powiem ci ze ja ciebie do odejścia nie namawiałabym jednak....wiesz dlaczego?? bo ty ja kochasz i wcale odejść nie chcesz i masz do tego prawo  i nikomu nie musisz się tłumaczy ze swojej decyzji

i w wlasnie w tym wyjątkowym wypadku nikt tutaj nie powinien,, intrygować,, bo widze ze już ktoś się do tego posuwa

witam...

zgadzam się w pelni z taką wypowiedzią, jak dla mnie najbardziej  trafną i WLAŚCIWĄ..

Kochasz swoją żonę to ratuj swoje malżenstwo...


Jeśli cytujesz czyjeś słowa, rób to w sposób, który nie będzie budził wątpliwości. Tym razem Twój post edytowałam, ale w przyszłości bardzo proszę, abyś albo użyła cudzysłowu, albo tagów "quote".
Z pozdrowieniami, mod. Olinka

53

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Fjord powtarzam się: bierz detektywa. Będziesz wiedział co jest grane. To koszt ok 5 tyś za ok 3 dni. Moim zdaniem zdecydowanie warto. A nie jakieś domysły, główkowanie. Potem warto się zastanowić czego chcemy. Jeśli cię zdradza to poczytaj sobie wątek Kroteczki. Tak żebyś miał pogląd jak to jest dla tej drugiej strony. A na razie to nie daj się zwariować. To co masz to poszlaki.
Uważam też, że jeśli nie jest za późno to należy się zastanowić co dalej. Z córeczką po rozwodzie prawdopodobnie i tak rzadziej byś się nie widywał niż teraz. A takie małżeństwo na odległość na dłuższy czas jest do d. I sam tak zadecydowałeś. Pieniądze stały się ważniejsze. To jest błąd, który popełniają i kobiety i mężczyźni. Nic nie jest ważniejsze od nas i partnera, od uczucia. Miłość trzeba pielęgnować. Na g przydaje się kasa jak i tak potem wszystko się dzieli. Dzieci, majątek.

54

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Renata2014 napisał/a:

prezent pożegnalny?

przecież ty się wcale z zona nie chces pozegnac,jestem niemalże pewna ze jej wybaczysz,lub już wybaczyles,sam ja jakos tam wytłumaczysz---- ,w sumie zdrady fizycznie nie było,w sumie moze się pogubila.....
i powiem ci ze ja ciebie do odejścia nie namawiałabym jednak....wiesz dlaczego?? bo ty ja kochasz i wcale odejść nie chcesz i masz do tego prawo  i nikomu nie musisz się tłumaczy ze swojej decyzji

i w wlasnie w tym wyjątkowym wypadku nikt tutaj nie powinien,, intrygować,, bo widze ze już ktoś się do tego posuwa

Ostatnio edytowany przez LUSILJU (Dzisiaj 18:40:36)



witam...

zgadzam się w pelni z taką wypowiedzią, jak dla mnie najbardziej  trafną i WLAŚCIWĄ..

Kochasz swoją żonę to ratuj swoje malżenstwo...

Jesteś kobietą? Czy powinienem opowiedzieć mojej Żonie o tym że wiem o wydarzeniu?

55 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-14 23:55:10)

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Ok, wszystko ładnie pieknie: walcz bo kochasz, walcz, nie skreslaj... Pięknie, aż łzy same sie cisna...
Szkoda tylko, ze osoby tak piszące zapominają o paru ...niewinnych (?) słowach, jakie małżonka Autora napisała do swojej przyjaciółki, i które to słowa Autor - na swoje nieszczęście - przeczytał: "zwierzyła się ze spotkała się z jakimś facetem, napisała jej, ze się całowali, przytulali (przytulanie w Naszym kodzie to sex), ze zawsze go kochała tylko on nie zrobił żadnego kroku, on podobno kocha ją również właśnie na tym spotkaniu jej to oświadczył, dodała jeszcze ze nigdy tego czegoś do mnie nie czuła".
Bo wydźwięk tych słów niejednego potrafiłby z nóg zwalić... Niejednego zakochanego "po uszy".
I co? Powinien dalej walczyć (on???) o to małżeństwo?
Jaki ma sens trwanie w małżeństwie od samego początku podszytego fałszem?
Ostatnio na Forum był mocno bulwersujacy watek, w którym autorka odnowiła kontakty ze swoim dawnym przyjacielem... Przyjaciel sie jej przyznał, że składając przysięgę małżeńską i patrząc w oczy swej "lubej" widział cały czas przed soba ...autorke wątku. Piękna historia, prawda? Jak ocenilibyscie wobec tego tamto "małżeństwo"?
Podszyte fałszem od samego początku?
Tu mam chyba cos podobnego...
Autor ma trzy wyjścia:
1. udwać, że "deszcz pada" i nadal być z tą kobietą... A to, ze swiadomość, że jest jedynie erzacem odbije sie na jego psychice i zwątpi w siebie jako człowieka, jako mężczyznę, jako męża - wszak sa psycholodzy i psychiatrzy... Straci tu tylko on sam...
2. zbierać dowody na niewierność i fałsz małżonki, by majac wszystko w ręku ostro i zdecydowanie skończyć tą farsę (straca wszyscy)
3. przeprowadzić poważna rozmowę z zoną, odkryć karty i dalsze kroki uzależnic od jej postawy i zachowania (może nikt nie straci...)

56

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

tak powinienes jej powiedziec...

57

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Ja bym powalczył bo całe życie to nieustanna walka.Mistrzu ja się wypowiedziałem wcześniej.Pojedź,zobacz,pogadaj a potem działaj a nie działaj a potem myśl jak wielu tu doradców Tobie radzi.Będzie Veni,Vidi,Vici tak myśle:)

58

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
słodko-kwaśny napisał/a:

Ja bym powalczył bo całe życie to nieustanna walka.Mistrzu ja się wypowiedziałem wcześniej.Pojedź,zobacz,pogadaj a potem działaj a nie działaj a potem myśl jak wielu tu doradców Tobie radzi.Będzie Veni,Vidi,Vici tak myśle:)

Oby tylko to ...Vici nie okazało sie pyrrusowym...

59

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
tyui napisał/a:

A ja się nie zgodzę z poprzednikami. Porzuciłeś swoją żonę dla na rok. Jak widać ona potrzebuje miłości, bliskości itd. Od ciebie tego nie dostała. Pojawił się jakiś pan, który mógł choć chwilowo, uzupełnić tę pustkę, którą zostawiłeś. Bo co to za małżeństwo, kiedy małżonkowie mieszkają w innych krajach? No i stało się, pocałowała go, przytuliła... Wyżaliła się koleżance, wypłakała w kołnierz, zaczęła przewartościowywać swoje życie (po co za ciebie wyszła, kiedy ty jesteś jedynie chodzącym bankomatem?) a ty to przeczytałeś i sobie dorobiłeś teorię.

Moim zdaniem dobrze zrobiłeś, że nie ujawniłeś tego, co wiesz. Wasze małżeństwo może uratować szczera rozmowa w cztery oczy, nie za pośrednictwem maili czy fejsbuków.

Autor nie porzucił żony. Nie wyjechał przecież wbrew jej. Podejrzewam nawet, że cieszyła się, że wyjeżdża, bo to wiąże się z wyższymi zarobkami. A że mamy tu do czynienia z zakłamaną, wyrachowaną materialistką, więc sprawa jest jasna. Tak dla kontrastu: ja żyję już z mężem trzeci rok w rozłące...usycham z tęsknoty i brak mi bliskości, ale się nie spotykam z innymi i zdrady mi nie w głowie. Bardzo doceniam poświęcenie mojego męża i jego ciężką pracę... A ona nie dość, że nie docenia, co dla niej robisz, to jeszcze w sytuacji rozłąki myśli tylko o sobie. Egoistka... Nie wiem jaką trzeba być kreaturą bez uczuć, by tak wykorzystywać mężczyznę dla pieniędzy, odbierać mu szansę na wartościowy związek, dusić go przy sobie dla własnych korzyści... Moim zdaniem, Drogi Autorze, nie ma tu czego ratować. Mówię Ci to jako kobieta kochająca prawdziwie, a także jako czyjaś żona, która swojego męża szanuje i nie traktuje jak bankomat. Ewakuuj się, a kukłę kopnij w zad. Gdzieś tam czeka wartościowa kobieta na Ciebie:)

60

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
kosmiczny nick napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Ja bym powalczył bo całe życie to nieustanna walka.Mistrzu ja się wypowiedziałem wcześniej.Pojedź,zobacz,pogadaj a potem działaj a nie działaj a potem myśl jak wielu tu doradców Tobie radzi.Będzie Veni,Vidi,Vici tak myśle:)

Oby tylko to ...Vici nie okazało sie pyrrusowym...

No jak sie tak stanie będzie wiedział na czym stoi i podejmie wtedy decyzje co do ich dalszych losów ale mam nadzieje ,że nie będą musieli do życiowego cv wpisać Gloria Victis:(

61

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

Mam w "dalszej" rodzinie 2 malzenstwa , ktore się rozpadly w wyniku wyjazdu( wielomiesięcznego) jednego z malżonkow..
Przed wyjazdem byly to udane związki. Ktoś stwierdzi, ze nie... - bo nie przetrwaly proby czasu.. Niestety nieliczni umieją znieśc rozląkę i tęsknote, więc bądzmy w swoich osądach powsciągliwi... Malzeństwo do czegoś zobowiązuje i albo stawia się na nie albo  pieniądze.. ?.. Samotnej kobiecie jest ciężko...mąż za granicą niewiadomo co robi?..
A w zasadzie powinno wysluchac się dwoch stron, zanim osądzi "caloksztalt sytuacji"..

62

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
fjord_ogtake napisał/a:

Witam,

Jestem tu nowy i raczej zdesperowany, nigdy wcześniej nie wypowiadałem się na forum a tu przyszło mi od razu rozpocząć wątek. Ale do rzeczy. Jestem 33letnim facetem od 3 lat szczęśliwym małżonkiem (jak mi się wydawało jeszcze tydzień temu) i byłem zapewniany słownie o tym iż moja żona również jest szczęśliwa (nie widziałem niczego co mogło by temu przeczyć), mamy 2 letnią córeczkę. Ok. roku temu wyjechałem na intratny kontrakt za granice, miałem pełne poparcie żony, zrealizowaliśmy nawet kalendarz moich przyjazdów, by za każdym razem było romantycznie i długich weekendów 2 szczęśliwe tyg wakacji za granica z kochaną córeczka, dlatego niczego nie przeczuwałem. Zawsze mieliśmy wspólne profile na portalach społecznościowych i komunikatorach. No i proszę tydzień temu przez przypadek przeczytałem rozmowę tekstową z jej przyjaciółką, której zwierzyła się ze spotkała się z jakimś facetem, napisała jej, ze się całowali, przytulali(przytulanie w Naszym kodzie to sex), ze zawsze go kochała tylko on nie zrobił żadnego kroku, on podobno kocha ją również właśnie na tym spotkaniu jej to oświadczył, dodała jeszcze ze nigdy tego czegoś do mnie nie czuła. Tam było naprawdę dużo kwaśnych rzeczy między innymi to że wybrała mnie z rozsądku (bylem managerem w dużej firmie,więc nigdy nie miałem kłopotów z zapewnianiem dostatniego życia mojej rodzinie i nie mam) To moja historia. Jestem człowiekiem bardzo dumnym, honorowym, kocham moją rodzinę Żonę, aktualnie jestem jeszcze na kontrakcie ale ze parę dni wracam do domu(?), dla mnie to koniec naszego małżeństwa, zaufania, to po prostu koniec! A może to moja duma mi to podpowiada? może jest jakieś inne rozwiązanie?

Proszę o podpowiedzi, proszę o jakąś interpretację, rady - bo aktualnie poziom moich elokwencji jest zerowy.

Nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji o rozstaniu. Badzmy realistami - cos takiego spotka cie prawdopodobnie w roznym natezeniu w kazdym kolejnym zwiazku. Nie ma sensu rozstawac sie z kobieta po to tylko, zeby przechodzic to jeszcze raz.

63

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Renata2014 napisał/a:

...Malzeństwo do czegoś zobowiązuje i albo stawia się na nie albo  pieniądze.. ?.. Samotnej kobiecie jest ciężko...mąż za granicą niewiadomo co robi?..
A w zasadzie powinno wysluchac się dwoch stron, zanim osądzi "caloksztalt sytuacji"..

Owszem, ale Ty też powinnas dokładnie przeczytać zacytowane przez Autora "wynurzenia" małzonki skierowane do swej przyjaciółki... Powyżej to nawet wkleiłem. Piszesz tak jakby chodziło tu o jakieś chwilowe "pogubienie się" zony Autora, pogubienie wskutek jego długiej nieobecnosci. A sytuacja ma sie zupełnie inaczej...

64

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?

POWINIENES POWIEDZIEC ZONIE O TYM CZEGO SIE DOWIEDZIALES

następnie daj jej się wypowiedziec,wyciagnij wnioski,przemysl to jaka była dla ciebie dotychczas zastanow się czy to co ci odpowie ma sens,daj jej szanse ,tylko i az tyle

65

Odp: O co chodzi? Czy to już zdrada?
Iceni napisał/a:

...Nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji o rozstaniu. Badzmy realistami - cos takiego spotka cie prawdopodobnie w roznym natezeniu w kazdym kolejnym zwiazku. Nie ma sensu rozstawac sie z kobieta po to tylko, zeby przechodzic to jeszcze raz.

Iceni, nie wszyscy tu radzą od razu rozstanie... Ale poważna rozmowa i - od jej wyników zalezne - dalsze postępowanie...
Z równym powodzeniem obok Twoich słów "Nie ma sensu rozstawac sie z kobieta po to tylko, zeby przechodzic to jeszcze raz" moge napisać, że ...nie ma sensu zostawać z kobietą tylko po to by czuć kazdego dnia, ze jest sie czyimś niedoskonałym zastępnikiem.

Posty [ 1 do 65 z 135 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » O co chodzi? Czy to już zdrada?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026