witam narozrabiałam i nie umiem tego naprawić. Jestem mężatką od 9 lat przez które musiałam uważć co mówię co robię. Kiedyś poznałam kogoś pracowł u mojego sąsiada rozmawialiśmy często o moim małużeństwie o jego sprawach . Po pewnm czasie widywałam się z nim prawie codziennie aż mój mąż usłyszał na wsi że go zdradzam próbowałam mu wyjaśnić żę tak nie było ale nie wieżył. Mój znajomy wyjechał urwaliśmy kontakt ale po 4 latach dalej mój mąż to ciągnie.... Nie rozumie dlaczego wieży ludzią. Od tamtej pory żyjemy obok i jest coraz gorzej wiem jaki błąd popełniłam ale nie umiem go naprawić.....
Podobne tematy
wiem jaki błąd popełniłam ale nie umiem go naprawić.....
Jaki błąd popełniłaś? Przecież :
"próbowałam mu wyjaśnić żę tak nie było ale nie wieżył"
To jak, było czy nie było? Bo jakoś "nic nie było", ale poczucie winy jest...
No właśnie poczucie winy jest, bo była jakaś więz....
4 2014-12-14 00:55:52 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-14 00:57:17)
No właśnie poczucie winy jest, bo była jakaś więz....
Pozwól, że zgadnę. Przyjaźń z sąsiadem wymknęła Ci się spod kontroli, i zamiast rozmawiać z mężem o Waszych problemach, rozmawiałaś o nich z sąsiadem? Zbliżyliście się do siebie, czasem delikatnie flirtowaliście? A Ty i mąż coraz bardziej oddalaliście się od siebie?
Jeśli tak, to zdradziłaś męża - emocjonalnie. Mój mąż zrobił mi dokładnie to samo.
No właśnie poczucie winy jest, bo była jakaś więz....
Czyli w małżeństwie czułaś się, jak przeciętny Północnokoreańczyk w swoim kraju?
Bo tak wynika z treści postu.
Zdradziłaś emocjonalnie i od czterech lat się wypierasz.
Mąż nie ma dowodów, ale za to miał "życzliwych" sąsiadów.
Czego więc oczekujesz?
Decyzję, czy dalej tak żyć, musisz podjąć sama.
Męża prawdopodobnie od dawna nie kochasz.
Czemu więc wciąż w tym tkwicie?
W ten sposób nie pomyślałam, macie racje. Jesteśmy razem bo mamy dzieci próbujemy utrzymać coś co dawno temu się zepsuło nie rozmawiamy ze sobą prawie wogóle śpimy ze sobą raz na miesiąc może i nie. Chciała bym to naprawić ale nie wiem czy mąż też, są dni gdy myśle że tak gdy chcę z nim o tym porozmawiać kańczy się kutnią
7 2014-12-14 19:27:51 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-14 19:30:07)
W ten sposób nie pomyślałam, macie racje. Jesteśmy razem bo mamy dzieci próbujemy utrzymać coś co dawno temu się zepsuło nie rozmawiamy ze sobą prawie wogóle śpimy ze sobą raz na miesiąc może i nie. Chciała bym to naprawić ale nie wiem czy mąż też, są dni gdy myśle że tak gdy chcę z nim o tym porozmawiać kańczy się kutnią
Musicie zacząć rozmawiać, jednak nie dziwię się Twojemu mężowi, że każda próba rozmowy kończy się kłótnią.
Przecież Ty cały czas wypierasz się prawdy. Jak Wy macie ruszyć do przodu, skoro bardzo go skrzywdziłaś, i mało tego - nie widzisz własnej winy, przekonujesz męża, że "niczego nie było", nie przyznałaś się do zdrady, nie było przeprosin, prośby o wybaczenie - nie będzie więc i wybaczenia.
Mój znajomy wyjechał urwaliśmy kontakt ale po 4 latach dalej mój mąż to ciągnie....
Widocznie mąż Cię bardzo kocha, bo gdyby tak nie było, podejrzewam, że wystawiłby Cię za drzwi.
Ja na jego miejscu tak bym właśnie zrobiła. A on od 4 lat czeka aż Ty w końcu przyznasz się do tego, co zrobiłaś, i poprosisz o wybaczenie. Natomiast Ty od 4 lat wszystkiego się wypierasz, nawet przed sobą - zobacz, w jaki sposób piszesz o tym co się stało: niby nic, a jednak coś, tak nie bardzo było, ale jednak było. Chcesz wszystkiemu zaprzeczyć sama przed sobą, ale się nie da, bo prawda Cię gryzie.
Wasze małżeństwo się rozpadnie, jeśli się przed nim nie przyznasz, że emocjonalnie zbliżyłaś się do tamtego mężczyzny, że przepraszasz i szczerze żałujesz (tylko czy naprawdę żałujesz?), i że chciałabyś wszystko naprawić (nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynami). Jeśli mąż wybaczy i da Ci szansę, może Wam się udać. Ale musisz się też przygotować na to, że nie wybaczy.
Witaj! podpisuję się pod słowami Aeryn
dodam jeszcze - odnośnie zmiany w małżeństwie - bez rozmowy,przerobienia tego nie mam mowy o dobrym pożyciu. Dopóki tego nie zrobicie- nie macie szans na dalsze wspólne życie. To będzie bez sensu - poczytaj mój wątek, a przekonasz się do czego to prowadzi.
Rozmowa, przyznanie się do zdrady emocjonalnej, rozmowa, prośba o przebaczenie, żal , zadośćuczynienie
Jak dla mnie- bez psychologa i terapii małżeńskiej się nie obejdzie
Ale trzymam kciuki, jeśli go kochasz...
9 2014-12-14 20:11:49 Ostatnio edytowany przez mona12 (2014-12-14 20:15:00)
dziękuje ci za radę twoje słow dotarły dosłownie. Masz racje trzeba zamknąć pewien rozdział by muc zacząć nowy (jeśli mi wybaczy) po takim czasie. Mąż za kilka dni wraca z pracy porozmawiam z nim całkiem szczerze mam nadzieje że mi wybaczy bo dalej mi zależy na nim i rodzinie. Żałuje karzdego dnia zmarnowanego zniszczonego przezmnie
Autorko,
W innym wątku napisałaś:
mój mąż też wyciągał rączki Przy dzieciach przeklinał mnie bił zle to wpłyneło na starszego syna. Zrobiłam mu sprawę o znęcanie nie wyciąga już rąk ale znęca się psychicznie. Od tamtej pory jestem strzępkiem nerwów ale dalej jestem w tym związku i pewnie będe. Mam nadzieje że się ułoży
Więc nie dziwie ci się
Mona, jeśli mąż znęca się nad Tobą psychicznie i fizycznie, to tu nie ma czego ratować, uciekaj jak najdalej!
łatwo powiedzieć nie ma sensu od sprawy o znęcanie sporo się zmieniło dlaczego więc nie poczekać aż się ułoży nie spróbować a to żę raz na kilka miesięcy zbieżę mu się na żale tyle wytrzymałam możę i to zniosę
poczekać? na co?
nie ma sensu się męczyć! jesteś młoda, całe życie przed Tobą ! Chcesz żeby było takie jak dotychczas?
Trzeba żyć naprawdę ,
żeby oszukać czas.
Trzeba żyć najpiękniej,
Żyje się tylko raz.
Trzeba żyć w zachwycie:
Marzyć , kochać i śnić.
Trzeba czas oszukać,
Żeby naprawdę żyć.
tak na marginesie- coś mnie dzisiaj na cytaty wzięło ![]()
od sprawy o znęcanie sporo się zmieniło
Naprawdę? Przecież napisałaś:
nie wyciąga już rąk ale znęca się psychicznie
Czyli mąż wcale się nie zmienił, on tylko znalazł inny sposób na katowanie Ciebie...