netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy mam szansę...??

19 odpowiedzi3 308 wyświetleńzałożony przez pipitta, 08.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy mam szansę...??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez pipitta (2014-12-08 12:23:29)

Temat: Czy mam szansę...??

Witam,
Moja sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana.
Wszystko w rok:
styczeń - początek związku,
marzec - ciąża,
czerwiec - zaręczyny,
wrzesień - ślub,
grudzień - narodziny dziecka.
Przed ślubem mój mąż - rozrywkowy, lubił towarzystwo, zakochany we mnie, wiecznie zmęczony.
Po ślubie - wiecznie zmęczony, nie chciał wychodzić, bardzo często odmawiał seksu (tłumaczył to tym, że nie pociągam go emocjonalnie), piwo codziennie, po kłótni wychodził z domu na noc i nigdy nie rozmawiał ze mną.
Nie twierdze, że byłam idealną żoną, gdyż po urodzeniu dziecka trudno było ze mną wytrzymać, co pogarszał fakt, że czułam się nie atrakcyjna i sfrustrowana brakiem seksu (mam duże potrzeby).
Po 2,5 roku zdradziłam go, po 3.5 roku się wyprowadził.
Z tym, że on pozwalał na początku spotykać się z innym mężczyzną. Sam zawiózł mnie nawet na wesele, na które mnie zaprosił ten drugi mężczyzna i odebrał mnie później.
Mój mąż zawalił wcześniej (zanim go poznałam) studia, przez alkohol. Zrezygnował z pracy za granica, gdyż tęsknota wpędzała go w alkoholizm.
Sam twierdzi, że dąży do autodestrukcji, szuka sobie problemów i nimi żyje.
Mój mąż chce rozwodu z orzeczeniem o mojej winie, gdyż go zdradziłam wielokrotnie. Ma na to dowody i nie zamierzam się tego wypierać, gdyż nadal pozostaje z tym mężczyzną w związku.
Z mężem byliśmy cały 1 raz u psychologa, on jest skrajnym introwertykiem, ja skrajnym ekstrawertykiem.
Czy mam szanse uzyskać rozwód z orzeczeniem winy obojga, jeśli udowodnię mu problemy z alkoholem, brak seksu i trudności w komunikowaniu się ze mną, co przekłada się na to że nasze problemy nigdy nie miały szansy zostać rozwiązane, co w sumie doprowadziło do mojej zdrady ?
Czy ktoś słyszał o takim przypadku??

2

Odp: Czy mam szansę...??

A tak właściwie to po co Ci to potrzebne?? Alimentów na jm płacić nie będziesz raczej...

3

Odp: Czy mam szansę...??

A co jeśli tak??

4

Odp: Czy mam szansę...??
pipitta napisał/a:

A co jeśli tak??

Twój związek nie trzymał się niczego od początku. Na co oboje liczyliście? Oj....

Jeśli na Ciebie spadnie wina za rozpad małżeństwa, ten człowiek może wystąpić o alimenty na siebie. Maksymalnie na 5 lat. Wyczytałam to gdzieś w necie po tym jak trafiłam na kobietę, która za wszelką cenę w ten sposób chciała zemścić się na mężu, który ją zostawił dla innej kobiety.

5

Odp: Czy mam szansę...??

Jak się facet uprze to nie masz żadnych szans.
1.Nadużywanie alkoholu przed ślubem-nie przeszkadzało Ci to wyjść za mąż,on nie uchylał się od bycia mężem i ojcem.
2.Brak seksu-powie ,że Ty nie chciałaś go uprawiać bo miałaś kochanka.
3.Nie mógł ze mna porozmawiać-powie,że nie bo stale przebywałaś u kochanka,podczas gdy on np.zajmował się dzieckiem.
4.Picie w małżeństwie-nadużywałem alkoholu gdyż żona mnie zdradzała i musiałem zajmować się sam dzieckiem/lub bo żona zabrała dziecko do kochanka.

Moim zdaniem nie uda Ci się.

6 Ostatnio edytowany przez pipitta (2014-12-08 13:41:32)

Odp: Czy mam szansę...??
Musclebrain napisał/a:

Jak się facet uprze to nie masz żadnych szans.
1.Nadużywanie alkoholu przed ślubem-nie przeszkadzało Ci to wyjść za mąż,on nie uchylał się od bycia mężem i ojcem.
2.Brak seksu-powie ,że Ty nie chciałaś go uprawiać bo miałaś kochanka.
3.Nie mógł ze mna porozmawiać-powie,że nie bo stale przebywałaś u kochanka,podczas gdy on np.zajmował się dzieckiem.
4.Picie w małżeństwie-nadużywałem alkoholu gdyż żona mnie zdradzała i musiałem zajmować się sam dzieckiem/lub bo żona zabrała dziecko do kochanka.

Moim zdaniem nie uda Ci się.

1. W czasie małżeństwa też się zdarzało i mam świadków, jak przyjechał po alkoholu odebrać mnie z pracy.
2. Mam list od niego, w którym napisał, że nie chce się ze mną kochać, bo go nie pociągam emocjonalnie.
3. Kochanek i wszyscy jego współpracownicy zeznają, że niemal stale był w pracy (widywałam się z nim głównie w nocy po 22 - dziecko spało, mąż spał lub był w pracy), całe dnie spędzałam w domu lub w pracy.
4. Nadużywał w małżeństwie i przed małżeństwem - zawsze znajdzie się powód.

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-08 14:09:48)

Odp: Czy mam szansę...??
pipitta napisał/a:
Musclebrain napisał/a:

Jak się facet uprze to nie masz żadnych szans.
1.Nadużywanie alkoholu przed ślubem-nie przeszkadzało Ci to wyjść za mąż,on nie uchylał się od bycia mężem i ojcem.
2.Brak seksu-powie ,że Ty nie chciałaś go uprawiać bo miałaś kochanka.
3.Nie mógł ze mna porozmawiać-powie,że nie bo stale przebywałaś u kochanka,podczas gdy on np.zajmował się dzieckiem.
4.Picie w małżeństwie-nadużywałem alkoholu gdyż żona mnie zdradzała i musiałem zajmować się sam dzieckiem/lub bo żona zabrała dziecko do kochanka.

Moim zdaniem nie uda Ci się.

1. W czasie małżeństwa też się zdarzało i mam świadków, jak przyjechał po alkoholu odebrać mnie z pracy.
2. Mam list od niego, w którym napisał, że nie chce się ze mną kochać, bo go nie pociągam emocjonalnie.
3. Kochanek i wszyscy jego współpracownicy zeznają, że niemal stale był w pracy (widywałam się z nim głównie w nocy po 22 - dziecko spało, mąż spał lub był w pracy), całe dnie spędzałam w domu lub w pracy.
4. Nadużywał w małżeństwie i przed małżeństwem - zawsze znajdzie się powód.

co do 1. mam obiekcje, on znajdzie świadków że nei był pod wpływem, masz badanie alkomatem, rachunek z jego karty, itd itp

dla mnie 2 i 3

to do typowych przepychanek pod wpływem emocji, bez twardych dowodów to normalna żenada mówienia o czymś takim

co do 4

temat śliski

argumentacja że pił bo kochanek, o czym świadczy o gówniarskim podejściu do życia, wychowania dziecka

obrona że przed i w trakcie to tez  na jego korzyść nie działa big_smile

ja bym się na alkoholu skupił, bo o dziwo

tutaj może być początek i koniec tego całego bałaganu

łącznie z Waszym ekstra szybkim skokiem na bangi w związek sad

najrozsądniejszym wyjściem jest dla Was za porozumieniem stron, cała reszta będzie praniem brudów, i wyciąganiem co kto ma na kogo, a kto niby lepszy, akcje oczerniania drugiej strony, wybielania siebie, itd itp

sugeruje porozmawiać, i dać do zrozumienia że ta walka i tak nic nie wniesie, macie dziecko tak ?? o nim pomyśl

8

Odp: Czy mam szansę...??
pipitta napisał/a:
Musclebrain napisał/a:

Jak się facet uprze to nie masz żadnych szans.
1.Nadużywanie alkoholu przed ślubem-nie przeszkadzało Ci to wyjść za mąż,on nie uchylał się od bycia mężem i ojcem.
2.Brak seksu-powie ,że Ty nie chciałaś go uprawiać bo miałaś kochanka.
3.Nie mógł ze mna porozmawiać-powie,że nie bo stale przebywałaś u kochanka,podczas gdy on np.zajmował się dzieckiem.
4.Picie w małżeństwie-nadużywałem alkoholu gdyż żona mnie zdradzała i musiałem zajmować się sam dzieckiem/lub bo żona zabrała dziecko do kochanka.

Moim zdaniem nie uda Ci się.

1. W czasie małżeństwa też się zdarzało i mam świadków, jak przyjechał po alkoholu odebrać mnie z pracy.
2. Mam list od niego, w którym napisał, że nie chce się ze mną kochać, bo go nie pociągam emocjonalnie.
3. Kochanek i wszyscy jego współpracownicy zeznają, że niemal stale był w pracy (widywałam się z nim głównie w nocy po 22 - dziecko spało, mąż spał lub był w pracy), całe dnie spędzałam w domu lub w pracy.
4. Nadużywał w małżeństwie i przed małżeństwem - zawsze znajdzie się powód.

ad.1 on zapewne też znajdzie świadków na to kiedy TY nadużyłaś alkoholu.
ad.2 zawsze może powiedzieć,że ten list napisał kiedy odkrył zdradę.
ad.3 jak powołasz na świadka kochanka to na pewno zrobisz wrażenie.Tylko raczej nie do końca takie jakie byś chciała.
ad.4 przed małżeństwem bo lubił się pobawić,w czasie trwania bo czuł się zdradzony.

Jeśłi twój maż starał się opiekować dzieckiem bo tu widzę nic mu nie zarzucasz to naprawdę słabo Cię widzę.Zwłaszcza że romans trwał parę lat.

9

Odp: Czy mam szansę...??
Musclebrain napisał/a:
pipitta napisał/a:
Musclebrain napisał/a:

Jak się facet uprze to nie masz żadnych szans.
1.Nadużywanie alkoholu przed ślubem-nie przeszkadzało Ci to wyjść za mąż,on nie uchylał się od bycia mężem i ojcem.
2.Brak seksu-powie ,że Ty nie chciałaś go uprawiać bo miałaś kochanka.
3.Nie mógł ze mna porozmawiać-powie,że nie bo stale przebywałaś u kochanka,podczas gdy on np.zajmował się dzieckiem.
4.Picie w małżeństwie-nadużywałem alkoholu gdyż żona mnie zdradzała i musiałem zajmować się sam dzieckiem/lub bo żona zabrała dziecko do kochanka.

Moim zdaniem nie uda Ci się.

1. W czasie małżeństwa też się zdarzało i mam świadków, jak przyjechał po alkoholu odebrać mnie z pracy.
2. Mam list od niego, w którym napisał, że nie chce się ze mną kochać, bo go nie pociągam emocjonalnie.
3. Kochanek i wszyscy jego współpracownicy zeznają, że niemal stale był w pracy (widywałam się z nim głównie w nocy po 22 - dziecko spało, mąż spał lub był w pracy), całe dnie spędzałam w domu lub w pracy.
4. Nadużywał w małżeństwie i przed małżeństwem - zawsze znajdzie się powód.

ad.1 on zapewne też znajdzie świadków na to kiedy TY nadużyłaś alkoholu.
ad.2 zawsze może powiedzieć,że ten list napisał kiedy odkrył zdradę.
ad.3 jak powołasz na świadka kochanka to na pewno zrobisz wrażenie.Tylko raczej nie do końca takie jakie byś chciała.
ad.4 przed małżeństwem bo lubił się pobawić,w czasie trwania bo czuł się zdradzony.

Jeśłi twój maż starał się opiekować dzieckiem bo tu widzę nic mu nie zarzucasz to naprawdę słabo Cię widzę.Zwłaszcza że romans trwał parę lat.

fakt nic nie pisze, ale daj spokój nei znam gościa ktory po wyjściu na noc, zapewne nie do kaplicy się pomodlić
na drugi dzień ma chęć od rana dzieckiem sie zajmować
biorąc pod uwagę że jest przy nim wkurzająca żona

bo takie zapewne miał nastawienie po kłótni z Autorką postu

po ślubie żona stała się mało atrakcyjna
ciągłe zmęczenie, albo piciem powodowane, albo nowymi obowiązkami - patrz dziecko
a to w ciągu roku zaledwie

koleżanka albo ślepo zapatrozna w niego byla albo tak naiwna, to z góry miało słabe fundamenty

taka prawda

trzeba na bary wziąść problem i go rozwiązać, życie czymś takim nikomu nie służy, a na pewno dziecku

10

Odp: Czy mam szansę...??

Mąż i Ty nie mogliście się skomunikować, ale to nie tłumaczy ani pijaństwa ani zdrady.
Najwięcej co możesz ugrać przed sądem to rozwód z orzeczeniem obustronnej winy.

Kwestia jakie Ty i jakie mąż przedstawicie dowody.

Ciebie czeka trudniejsze zadanie.
Mąż może argumentować, że jego załamanie i pijaństwo jest wynikiem Twojej zdrady.

Zależy na jaki skład sędziowski trafisz.

11

Odp: Czy mam szansę...??
Sponiewierana napisał/a:
pipitta napisał/a:

A co jeśli tak??

Jeśli na Ciebie spadnie wina za rozpad małżeństwa, ten człowiek może wystąpić o alimenty na siebie. Maksymalnie na 5 lat. Wyczytałam to gdzieś w necie po tym jak trafiłam na kobietę, która za wszelką cenę w ten sposób chciała zemścić się na mężu, który ją zostawił dla innej kobiety.

W przypadku rozwodu z orzekaniem winy jednej ze stron alimenty są dożywotnie lub do momentu ponownego ślubu alimentobiorcy. Jeśli oczywiście się o nie wystąpi.
W przypadku rozwodu bez orzekania o winie można ubiegać się o alimenty na okres do lat 5, jeżeli udowodni się, że pozostaje się w niedostatku, a druga strona dość dobrze zarabia.

Nie traktowałabym alimentów jako efekt żądzy pomsty na żonie/ mężu za to, że odeszli do  kogoś innego. Gwarantuję, że chętnie by się tych pieniędzy nie oglądało, gdyby były inne możliwości. Ale nie wykluczam, że istnieją ludzie, którzy występują o alimenty w ramach zemsty.


pipitta napisał/a:

Czy mam szanse uzyskać rozwód z orzeczeniem winy obojga, jeśli udowodnię mu problemy z alkoholem, brak seksu i trudności w komunikowaniu się ze mną, co przekłada się na to że nasze problemy nigdy nie miały szansy zostać rozwiązane, co w sumie doprowadziło do mojej zdrady ?
Czy ktoś słyszał o takim przypadku??

Na moje oko szanse są i nawet powinnaś ubiegać się o takie rozwiązanie sprawy. Uważam, że kluczowa jest wiedza Twojego męża o tym, że masz kochanka i co za tym idzie - jego przyzwolenie na ten stan rzeczy, a nawet akceptacja, skoro wiózł Cię na wesele, na które szłaś z kochankiem. W tym przypadku zeznania Twojego kochanka mogą właśnie mieć pozytywne znaczenie - potwierdzi, że mąż wiedział o wszystkim i akceptował to. Odmowa współżycia również kwalifikuje się do przyczyn rozpadu związku małżeńskiego. Podobnie jak i alkoholizm.
Oczywiście zrobisz, co uznasz za słuszne, ale raczej walczyłabym o obopólną winę lub jej nieorzekanie (nieorzekanie jest najlepsze dla Was, ale to musielibyście oboje się dogadać). Orzekanie winy jednej lub dwóch stron, niestety, wiąże się z praniem brudów.

12

Odp: Czy mam szansę...??

Bellatrix... Dziękuję za sprostowanie. Mam nadzieję, że mnie ta informacja nie będzie nigdy potrzebna. Na własnym podwórku miałam taki właśnie przypadek. Ta kobieta miała dobrą sytuację materialną, ale po odejściu mężą pogorszyło sie jej materialnie.

13

Odp: Czy mam szansę...??

Mój mąż twierdzi, że nie interesują go pieniądze, tylko sprawiedliwość. Wie, że jeśli będzie orzekał winie będę walczyła. Ja próbuje go przekonać do rozwodu za porozumieniem stron, bo zależy mi żeby moje dziecko miało przynajmniej nie na widzących się rodziców.

14

Odp: Czy mam szansę...??

A co się takiego stało,że Twój mąż  któremu przez pare lat taki stan rzeczy odpowiadał i jak piszesz mało się Tobą przejmował nagle zapragnął rozwieść się z Toba i w dodatku z Twojej winy?

15

Odp: Czy mam szansę...??
Musclebrain napisał/a:

A co się takiego stało,że Twój mąż  któremu przez pare lat taki stan rzeczy odpowiadał i jak piszesz mało się Tobą przejmował nagle zapragnął rozwieść się z Toba i w dodatku z Twojej winy?

Twierdzi, że chce sprawiedliwości. Chodzi do psychologa i wszyscy mu doradzają.
Poza tym zgadzał się na początku, ale kiedy przestało mu to pasować nie robił nic, żebym przestała się spotykać z Kochankiem.

16

Odp: Czy mam szansę...??
pipitta napisał/a:
Musclebrain napisał/a:

A co się takiego stało,że Twój mąż  któremu przez pare lat taki stan rzeczy odpowiadał i jak piszesz mało się Tobą przejmował nagle zapragnął rozwieść się z Toba i w dodatku z Twojej winy?

Twierdzi, że chce sprawiedliwości. Chodzi do psychologa i wszyscy mu doradzają.
Poza tym zgadzał się na początku, ale kiedy przestało mu to pasować nie robił nic, żebym przestała się spotykać z Kochankiem.

a co Twoim zdaniem powinien był robić?

17

Odp: Czy mam szansę...??
Musclebrain napisał/a:
pipitta napisał/a:
Musclebrain napisał/a:

A co się takiego stało,że Twój mąż  któremu przez pare lat taki stan rzeczy odpowiadał i jak piszesz mało się Tobą przejmował nagle zapragnął rozwieść się z Toba i w dodatku z Twojej winy?

Twierdzi, że chce sprawiedliwości. Chodzi do psychologa i wszyscy mu doradzają.
Poza tym zgadzał się na początku, ale kiedy przestało mu to pasować nie robił nic, żebym przestała się spotykać z Kochankiem.

a co Twoim zdaniem powinien był robić?

Chociaż porozmawiać, dlaczego uciekam i postarać się cokolwiek zmienić...

18

Odp: Czy mam szansę...??

Jezeli chcecie zeby dziecko mialo nie nienawidzacych sie rodzicow to raczej od wyniku orzeczenia w sadzie nie bedzie zalezalo ale od waszego stosunku do siebie. W tej chwili obecnie oboje podejmujecie walke i oboje chcecie postawic na swoim. Niestey nie jest to tak ze maz chce postawic na swoim. Oboje chcecie. Oczywiscie odbije sie to na was obojgu. Radzenie w tej sprawie to jak taplanie sie w czyims brudzie, do tego niczym nie uzasadnione. O "winie" za pewne przesadzi sad i lawnicy, co rownie dobrze bedzie lub nie bedzie wspolistotne z rzeczywista wina lub poczuciem winy czy nie winnosci, ktora oboje bedziecie odczuwac. Tutaj zapewne czesc osob opowie sie za mezem, czesc za zona (w zaleznosci od wlasnych doswiadczen) ale to nic a nic nie wniesie do sprawy. W moim osobistym odczuciu sad powinien orzec glowne wine Twoja a aspekty ze ktos kogos gdzies wozil, sa naciaganie bo na tzw. ruchanie nie wozil, nie znamy tych ukladow, itp. Niemal wszyscy tu wiedza ze czym innym sa "powody zdrady", ktore moga prowadzic do roznych dzialan, a czym innym sama zdrada. Gdyby bylo inaczej doszlo by do absurdu, ktory tutaj przedstawiasz, ze zapracowany maz jest przyczyna zdrady i ponosi za nia wine. Za zdrade ponosi wine wylacznie osoba zdradzana, natomiast w kwestii rozpadu samego zwiazku moze byc inaczej. Naprawde szkoda walki z uwagi na otoczenie, dziecko. Ty juz WCIAGASZ postronne osoby w swoja walke, unizasz meza, obnosisz sie ze swoja zdrada. A to tylko przez brak konsekwencji, otumanienie, nie czucie zasad. Troche pokory i pragmatyzmu tez, co takiego uzyskasz dzieki wlasciwie walce o "wybielenie sie". Przeciez sama przed soba wiesz jaka jestes.

19

Odp: Czy mam szansę...??
maniek_z_maniek napisał/a:

Jezeli chcecie zeby dziecko mialo nie nienawidzacych sie rodzicow to raczej od wyniku orzeczenia w sadzie nie bedzie zalezalo ale od waszego stosunku do siebie. W tej chwili obecnie oboje podejmujecie walke i oboje chcecie postawic na swoim. Niestey nie jest to tak ze maz chce postawic na swoim. Oboje chcecie. Oczywiscie odbije sie to na was obojgu. Radzenie w tej sprawie to jak taplanie sie w czyims brudzie, do tego niczym nie uzasadnione. O "winie" za pewne przesadzi sad i lawnicy, co rownie dobrze bedzie lub nie bedzie wspolistotne z rzeczywista wina lub poczuciem winy czy nie winnosci, ktora oboje bedziecie odczuwac. Tutaj zapewne czesc osob opowie sie za mezem, czesc za zona (w zaleznosci od wlasnych doswiadczen) ale to nic a nic nie wniesie do sprawy. W moim osobistym odczuciu sad powinien orzec glowne wine Twoja a aspekty ze ktos kogos gdzies wozil, sa naciaganie bo na tzw. ruchanie nie wozil, nie znamy tych ukladow, itp. Niemal wszyscy tu wiedza ze czym innym sa "powody zdrady", ktore moga prowadzic do roznych dzialan, a czym innym sama zdrada. Gdyby bylo inaczej doszlo by do absurdu, ktory tutaj przedstawiasz, ze zapracowany maz jest przyczyna zdrady i ponosi za nia wine. Za zdrade ponosi wine wylacznie osoba zdradzana, natomiast w kwestii rozpadu samego zwiazku moze byc inaczej. Naprawde szkoda walki z uwagi na otoczenie, dziecko. Ty juz WCIAGASZ postronne osoby w swoja walke, unizasz meza, obnosisz sie ze swoja zdrada. A to tylko przez brak konsekwencji, otumanienie, nie czucie zasad. Troche pokory i pragmatyzmu tez, co takiego uzyskasz dzieki wlasciwie walce o "wybielenie sie". Przeciez sama przed soba wiesz jaka jestes.

Oczywiście w kilku punktach swojego postu masz rację. Ale ... dziewczyna zadaje pytanie, a forum służy rozwiązywaniu wątpliwości, udziela odpowiedzi na dręczące kogoś pytania. Pipitta zadała konkretne pytanie i na nie np. ja i kilka innych osób udzieliło odpowiedzi. Czy to jest wciąganie postronnych osób w swoją walkę? Nie sądzę. Być może jej mąż na innym forum szuka odpowiedzi na podobne pytania, w związku z tym - on ma większe prawo do tego niż ona? Nie zauważyłam również, żeby  ktoś pipittę chwalił za to, co zrobiła, jak również nie zauważyłam, żeby chciała się wybielać. Każdy ma swoje racje  i prawo do obrony własnego stanowiska. I tu akurat słowa o pokorze dobrze przemyślałabym, wystawiając komuś laurkę...

p.s. Piszę z perspektywy osoby zdradzonej wink

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy mam szansę...??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026