netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

48 odpowiedzi7 546 wyświetleńzałożony przez śliczna nielogiczna, 08.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1

Temat: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

całe życie wpajano mi, że miłość to piękna wartość moralna
rodzina, przyjaciele, biblia, literatura - wszyscy kłamią
to wyssana z palca gównowartość

ta gównowartość prowadzi do zdrady, krzywdy i cierpienia

jak mam sobie poradzić z tym dysonansem
walczę z "dobrym" uczuciem, bo jest "złe"
odbieram sobie szansę na "szczęście", bo to "nieszczęście"
wybrałam ciemności, bo to jedyna jasna strona

miłość to gównowartość

2

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

To nie Miłość zaprowadziła Cię w te rymy wink tylko jej SUBIEKTYWNA interpretacja.


Pobudka.

3 Ostatnio edytowany przez lustro (2014-12-08 03:49:21)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Alez powialo optymizmem...

śliczna nielogiczna,piszesz:

napisał/a:

całe życie wpajano mi, że miłość to piękna wartość moralna

Wszystkim nam cos wpajano.Przez cala zycie.Ale odlozmy to na pozniej...
Wg mnie,milosc,to uczucie a nie wartosc moralna.
Piszesz:

napisał/a:

miłość to gównowartość

A ja Ci napisze tak,(cytujac Buddha w moim przekladzie):
"Nie ma znaczenia,czy ktos wyznaje jakas religie,badz nie...
i nie ma znaczenia,czy ktos wierzy w reinkarnacje,czy nie.
Nie ma takiego czlowieka,ktory nie docenia dobroci i wspolczucia."

MILOSC jest wartoscia dodana.Bardzo pozytywna i budujaca.
Czy Ty naprawdze nikogo/niczego nie kochsz?
Samej siebie tez nie?!

MILOSC=GOWNOWARTOSC - bzdura.
SPIJ DOBRZE i niech sen cie ukoi.Obudz sie w lepszym nastroju i zobacz,ile milosci jest tam,gdzie ty jestes.

4

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Mysle, ze kocha tylko nie ta osobe co powinna - jesli dobrze czytam.

5

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

NINA
Mnie zastanawia takie waskie pojmowanie milosci.MILOSC = KONKRETNY CZLOWIEK.
Dla mnie MILOSC,to cos wiekszego.
Poranek,kiedy sie budze i chociaz przez chwile widze slonce.Pije poranna kawe i delektuje sie jej aromatem...
...I wiem,ze dla niektorych to bedzie idiotyczne,ale,co mi tam- mam trzy kozy,ktore kupilam(pod wplywem impulsu) na targu,w celu dojenia i robienia koziego sera.I KTORYCH SIE PANICZNIE BOJE.
I wiesz co? Patrze na te kozy,i sobie mysle- fajnie,ze mam to,co mam.
I wtedy czuje milosc do ...
No wlasnie czego?
Ale ja autentycznie czuje.

6

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
lustro napisał/a:

NINA
Mnie zastanawia takie waskie pojmowanie milosci.MILOSC = KONKRETNY CZLOWIEK.
Dla mnie MILOSC,to cos wiekszego.
Poranek,kiedy sie budze i chociaz przez chwile widze slonce.Pije poranna kawe i delektuje sie jej aromatem...
...I wiem,ze dla niektorych to bedzie idiotyczne,ale,co mi tam- mam trzy kozy,ktore kupilam(pod wplywem impulsu) na targu,w celu dojenia i robienia koziego sera.I KTORYCH SIE PANICZNIE BOJE.
I wiesz co? Patrze na te kozy,i sobie mysle- fajnie,ze mam to,co mam.
I wtedy czuje milosc do ...
No wlasnie czego?
Ale ja autentycznie czuje.

To nie jest idiotyczne.
Ty po prostu kochasz zycie.

7 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-12-08 10:31:32)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
śliczna nielogiczna napisał/a:

całe życie wpajano mi, że miłość to piękna wartość moralna
rodzina, przyjaciele, biblia, literatura - wszyscy kłamią
to wyssana z palca gównowartość

ta gównowartość prowadzi do zdrady, krzywdy i cierpienia

jak mam sobie poradzić z tym dysonansem
walczę z "dobrym" uczuciem, bo jest "złe"
odbieram sobie szansę na "szczęście", bo to "nieszczęście"
wybrałam ciemności, bo to jedyna jasna strona

miłość to gównowartość

Szacunek dla czyjejś miłości - to jest wartość moralna.
Sama w sobie, miłość nigdy nie może być zła.
Złem jest lokowanie i podsycanie jej do osoby w czasie, w którym nie powinna się ona w ogóle zrodzić.
Stąd później lamenty, jak powyżej.

8

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Miłość...
Kiedy byłam dzieckiem znałam tylko miłość do rodziców. Zastanawiałam się jak to jest kochać kogoś innego. Potem poznałam miłość, wydawało mi się, ze najsilniejszą ze wszystkich - między kobietą a mężczyzną. Myślałam, czy można kochać jeszcze bardziej? Kiedy byłam w ciąży zastanawiałam się jak kocha się dziecko. Tyle się słyszy o tej miłości - nie umiałam sobie jej wyobrazić.
To niewiarygodne jak ona się rodzi. Za każdym razem kiedy oczekiwałam narodzin kolejnego dziecka zastanawiałam się jak będę je kochać. A potem - nagle kiedy tylko zobaczyłam to maleństwo stawałam się zakochana, przepełniona uczuciem miłości.
Miłość kojarzy mi się z uśmiechem innych. Dla mnie miłość jest wtedy kiedy razem z nami cieszy się świat. Miłość nie przynosi innym cierpienia, nie niesie krzywdy. Miłość jest dobrocią. Ludzie kochający według mnie promieniują spokojem, dobrem.
Bardzo lubię patrzeć na uczucie innych - takie czyste. Kiedy dziecko przytula się do rodzica i obydwoje są bezgranicznie szczęśliwi.
Kiedy widzę pary od których promieniuje uczucie, łagodność. Dziadków troszczących się o wnuki:)
Może "gównowartość" jeśli niesie za sobą " gównowartości" - ale nie kiedy cieszy świat, wnosi szczęście i dobroć.

9

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

A ja się z tym zgadzam, miłość=gównowartość. po co kochać, skoro człowiek i tak będzie przez to zniszczony? Miłość niszczy, nie uskrzydla.

10 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-08 13:00:00)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

śliczna nielogiczna, Ciebie również usidliły słówka faceta spoza Twojego związku...
Zdaża się.
Dlaczego piszesz że to miłość ?
Być może jest to 'gównowartość", ale nie koniecznie miłość.

Dzieci, kiedy zechce im się jakiejś nowej, wspaniałej zabawki, potrafią być baaardzo nieszczęśliwe i dobitnie temu dawać wyraz.
Czy to też jest miłość - do wspaniałej zabawki ?
raczej, zachcianka, zauroczenie, zafascynowanie.
Na całe szczęście, nie ma jeszcze takich zabawek, które odwzajemniałyby dzieciom ich fascynację. smile

11

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
tamta89 napisał/a:

A ja się z tym zgadzam, miłość=gównowartość. po co kochać, skoro człowiek i tak będzie przez to zniszczony? Miłość niszczy, nie uskrzydla.

Jeżeli niszczy ,to nie wiem co to jest ale na pewno nie miłość.
Miłość nie niszczy.

12

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
rossanka napisał/a:

Jeżeli niszczy ,to nie wiem co to jest ale na pewno nie miłość.
Miłość nie niszczy.

Mnie moja zniszczyła. Kochałam nad życie, było jak w bajce i się skończyło. Zostałam sama, bez niczego i jestem na dnie. Raczej miłość mnie nie uskrzydliła.

13

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

No właśnie - ktoś tutaj już napisał "pobudka". Często myli Nam się ta prawdziwa szczęśliwa miłość z jego substytutem, czyli uzależnieniem od kogoś,  np. od kogoś kto krzywdzi,  wiec potem się pojawiają takie g. warte tezy, jak "miłość to gownowartosc".

14

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
tamta89 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jeżeli niszczy ,to nie wiem co to jest ale na pewno nie miłość.
Miłość nie niszczy.

Mnie moja zniszczyła. Kochałam nad życie, było jak w bajce i się skończyło. Zostałam sama, bez niczego i jestem na dnie. Raczej miłość mnie nie uskrzydliła.

Życie to nie bajka.
I co znaczy kochałam nad życie?Czyje?Swoje?To brzmi jak jakieś poświęcenie bardziej niż miłość:/

15

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Tak teraz już wiem, że kochałam za bardzo. nie ważna byłam ja. ustępowałam, nie potrzebnie. ale to już nie ma znaczenia.

16

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Bo to nie milosc, tylko brak milosci, tez do samej siebie.
Nie milosc jest zla, tylko nazywanie innych odczuc nią.
Poza tym jak ktos nazywa takze wlasna milosc w gowniany sposob, to tylko na taką zasługuje. Jesli jest tą 'dobrą', to trzeba jeszcze wiedziec kogo ją obdarzyć.
No i jeszcze coś. Nie docenia się tego co łatwe. Z jednej strony facet nie chce miec takiej przylepy, a z drugiej mozecie wybierac tych ktorzy są bardzo oporni na milosc, trudni do skorygowania, albo w ogóle niezainteresowani.
Dlatego nie ma złych milosci, sa tylko nieodwzajemnione, zle ulokowane.
Milosc ma wydzwiek pozytywny. Zawsze.

17

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
tamta89 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jeżeli niszczy ,to nie wiem co to jest ale na pewno nie miłość.
Miłość nie niszczy.

Mnie moja zniszczyła. Kochałam nad życie, było jak w bajce i się skończyło. Zostałam sama, bez niczego i jestem na dnie. Raczej miłość mnie nie uskrzydliła.

To nie Twoja miłość Cię zniszczyła, jak mówisz, lecz jej udawanie ze strony tego kogoś, przez którego zwątpiłaś w to uczucie.

18

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

nie każdy jest zdolny do miłości...
nie każdy wie, co to miłość i potrafi ją właściwie rozpoznać
nie każdy ją szanuje, tak jak na to, zasługuje

miłość, to piękne uczucie i prawdziwa się zdarza

19

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Milosc ,uczucie .Doswiadczyłam tego uczucia .Ze, nie po sam grob ? Ale niezaprzeczalnie kochalam i bylam kochana .Mysle ,ze paredziesiat lat milosci broni sie .Milosc istnieje .I jest piekna .Czasem niezaopiekowana idzie gdzie indziej .Ale jest ,realnie taki stan istnieje .

20

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
in_ka napisał/a:

nie każdy jest zdolny do miłości...
nie każdy wie, co to miłość i potrafi ją właściwie rozpoznać
nie każdy ją szanuje, tak jak na to, zasługuje

miłość, to piękne uczucie i prawdziwa się zdarza

ja bym dodał że każdy jest zdolny, ale nie każdy jej szuka

21

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
tenniedobry2 napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie każdy jest zdolny do miłości...
nie każdy wie, co to miłość i potrafi ją właściwie rozpoznać
nie każdy ją szanuje, tak jak na to, zasługuje

miłość, to piękne uczucie i prawdziwa się zdarza

ja bym dodał że każdy jest zdolny, ale nie każdy jej szuka

a podtrzymuje swoje zdanie - nie każdy jest ZDOLNY do miłości wink
chociaż, każdy zdecydowanie pragnie BYĆ KOCHANYM

22 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-08 15:01:44)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
in_ka napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie każdy jest zdolny do miłości...
nie każdy wie, co to miłość i potrafi ją właściwie rozpoznać
nie każdy ją szanuje, tak jak na to, zasługuje

miłość, to piękne uczucie i prawdziwa się zdarza

ja bym dodał że każdy jest zdolny, ale nie każdy jej szuka

a podtrzymuje swoje zdanie - nie każdy jest ZDOLNY do miłości wink
chociaż, każdy zdecydowanie pragnie BYĆ KOCHANYM

większość zapewne woli brać, niż dawać, ale czy to ogranicza ich wiedzę na temat dawania (zdolność)

chyba nie, ale szanuje pogląd big_smile

nikt z natury nie rodzi się zły, poniekąd dziecko juz od karmienia piersią nabywa pewne sprawy

tutaj bym zawęzil swoje że kazdy jest zdolny, taki pierwotny instynkt
a reszte wrzucil brak prawidłowego rozpoznania

pozdr

23

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Tylko z drugiej strony jak wierzyć w miłość jako wartość jak na każdym kroku doświadcza się samemu i słyszy się o zdradach, rozstaniach itd.
Poza tym skąd mam wiedzieć, że to co daj mi partner jest tą miłością, a nie iluzją? Jest jakiś sposób na rozpoznanie tego?

24

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

A milosc to nie chęć dawania, a nie brania? Masz ten luz i nie musisz sie zastanawiac, rozpoznawać. Po prostu dajesz wiedząc gdzies tam głęboko, ze to tylko planowanie z uwzględnianiem tej osoby a nie wszystkiego pod nią. Całe to nastawienie wychodzi z nas. Nie moze byc tego strachu, bo wtedy jest juz problem. Poza tym przyciągamy własne mysli i tworzymy samospełniającą się przepowiednie. Jesli boimy sie, ze ktos odejdzie to odejdzie. Jesli myslimy o zdradach to je znajdziemy. Jesli nie czujemy ze zaslugujemy na milosc to jej miec nie bedziemy. Jesli nie wiemy czego chcemy to dostaniemy to czego nie chcemy. Jesli myslimy pozytywnie to przyciagamy pozytywne rzeczy.

25

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Tylko z drugiej strony jak wierzyć w miłość jako wartość jak na każdym kroku doświadcza się samemu i słyszy się o zdradach, rozstaniach itd.
Poza tym skąd mam wiedzieć, że to co daj mi partner jest tą miłością, a nie iluzją? Jest jakiś sposób na rozpoznanie tego?

no niestety, na to jak z książki kucharskiej gotowego przepisu nie dostaniesz, a nawet jeśli może Ci się
chociażby ciasto zakalcem skończyć sad

26

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Poza tym skąd mam wiedzieć, że to co daj mi partner jest tą miłością, a nie iluzją? Jest jakiś sposób na rozpoznanie tego?

Jak czujesz,że coś"jest nie tak" to możliwe,że jest nie tak.

27

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Czy każdy jest zdolny do miłości, to nie wiem. Nie sądzę. Tak jak są ludzie niezdolni do podejmowania pewnych decyzji, działań, tak też są ludzie niezdolni do niektórych uczuć, bo dlaczego miałoby ich nie być. To nie jest niemożliwe, aczkolwiek myślę, że życia nie ułatwia wbrew powszechnej opinii.

Ja szczerze mówiąc nie wiem na ile jestem zdolna do miłości. Nie jest mi to uczucie obce, zwłaszcza ze strony zupełnie platonicznej - do członków rodziny, moich zwierzaków. Miłość w związku się oczywiście zdarzała, ale myślę, że nie spotkałam jeszcze kogoś, kto by sprawił, że to uczucie będzie kompletne. Bywało, że mi się wydawało, że jest, ale po jakimś czasie dochodziłam do wniosku, że jednak nie. Nie mam problemu z łączeniem seksu z miłością - mogą iść w parze, ale nie muszą i mnie to nie przeszkadza.

Źle ulokowane uczucie miłości, czy nawet zwykłe zauroczenie potrafią sprawić, że stajemy się nieszczęśliwi. Fakt, że ktoś kompletnie nie odwzajemnia tego, co do niego czujemy jest zwyczajnie frustrujący. Źle ulokowane, jednostronne uczucie może doprowadzić do tzw. toksycznej miłości, czyli czegoś co jest połączeniem przywiązania do kogoś, obsesji i różnych negatywnych emocji. Ważne żeby sobie zdać sprawę w czym się siedzi.

Miłość jako uczucie nierzadko wydaje mi się dość przereklamowana, zwłaszcza taka romantyczna. Narosło wokół niej pełno mitów, stereotypów. Prawdziwa, zdrowa miłość jest pięknym uczuciem, jest motywująca, ale sama nie jest w stanie utrzymać związku między dwojgiem ludzi. Miłość odbiera też zdolność chłodnej oceny sytuacji, co w pewnych okolicznościach bywa wręcz niebezpieczne.

28

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Thepass
Chyba mało kto potrafi osiągnąć taki poziom świadomości żeby z jednej strony z kimś być, a z drugiej gdzieś tam kalkulować, że ta osoba może zniknąć. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale bardzo ciężko taki stan osiągnąć. Chociaż wydaje mi się, że to trochę jak z ta samospełniającą się przepowiednią. Jestem z kimś, ale gdzieś może i głęboko z tyłu głowy mam myśl, ze ta osoba może odejść.

Czyli generalnie nie ma reguły. Mogę tylko liczyć na to, że mój partner nie okaże się świnią. wink

WitchQueen
W 100% zgodzę się z ostatnim akapitem w Twojej wypowiedzi.

29

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Chyba mało kto potrafi osiągnąć taki poziom świadomości żeby z jednej strony z kimś być, a z drugiej gdzieś tam kalkulować, że ta osoba może zniknąć. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale bardzo ciężko taki stan osiągnąć. Chociaż wydaje mi się, że to trochę jak z ta samospełniającą się przepowiednią. Jestem z kimś, ale gdzieś może i głęboko z tyłu głowy mam myśl, ze ta osoba może odejść.

Nie chodzi o kalkulację, kiedy, jak i gdzie ta ukochana/ukochany  zniknie z naszego pola widzenia smile
Świadomość tego, że każda nawet największa miłość może się skończyć, każe człowiekowi zebrać się do kupy i prowadzić życie samodzielne, takie, w którym partner/ka są tylko gośćmi. Zapobiega się w ten sposób skrajnej rozpaczy po czyimś odejściu i niemożności poradzenia sobie z codziennością. i - co chyba najważniejsze - uczy cieszenia się chwilą, tym, co jest smile

30 Ostatnio edytowany przez bink (2014-12-08 21:06:40)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
śliczna nielogiczna napisał/a:

całe życie wpajano mi, że miłość to piękna wartość moralna
rodzina, przyjaciele, biblia, literatura - wszyscy kłamią
to wyssana z palca gównowartość

ta gównowartość prowadzi do zdrady, krzywdy i cierpienia

jak mam sobie poradzić z tym dysonansem
walczę z "dobrym" uczuciem, bo jest "złe"
odbieram sobie szansę na "szczęście", bo to "nieszczęście"
wybrałam ciemności, bo to jedyna jasna strona

miłość to gównowartość

zgadzam się.


jednak uważam też, że miłość istnieje. ale nie wszyscy potrafią kochać. to raz. dwa: kochać trzeba się nauczyć. bo owszem, miłość, motylki, zakochanie - tego prawie każdy kiedyś doświadczył, ale się wypala. trzeba dobrać się charakterami, potem zakochać. nie na odwrót. na odwrót zwykle wychodzi gównowartość, jak mówisz. a jeśli jest chemia + dobranie się charakterami, przyjaźń, szacunek moralność, to wtedy to jest miłość.


ja jestem zdolna do miłości, potrafię kochać zdrową miłością. ale niezdrową też, oj bardzo, jestem strasznie krejzi jak się wkręcę i to do potęgi. tongue ale skończyłam z tym, bo to siada na psychikę. seks z facetem, którego się kocha to rzecz nieziemska, kobiety się zakochują przez łóżko, ale czy faceci? ...


pamiętam tą swoją szaloną miłość, czuję się jak by to było 10, 20 lat temu, a to było tak niedawno. jakoś mam tak ukształtowaną psychikę, że jeśli się nie opanuję to w mym życiu chyba będą same krótkie związki, bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię utrzymać faceta. a "utrzymać" przy sobie faceta to też jest sztuka... może to chore, ale sądzę że mniej jak 50% facetów jest zdolnych pokochać jedną, jedyną kobietę. zawsze będą myśleli fi*tem.


miłość niszczy, jeśli w porę nie powiemy STOP. jeśli za bardzo nami rządzi wszystko inne, niż rozum, rozsądek.


często zastanawiam się nad związkiem z rozsądku, ale bym chyba nie potrafiła w takowym być.

31

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
śliczna nielogiczna napisał/a:

całe życie wpajano mi, że miłość to piękna wartość moralna
rodzina, przyjaciele, biblia, literatura - wszyscy kłamią

A jedna ZAWIEDZIONA ma rację tongue
"Jeśli jeden człowiek mówi ze jesteś koniem - olej go.
Jeśli drugi człowiek mówi ze jesteś koniem - wyśmiej go.
Jeśli trzeci człowiek mówi ze jesteś koniem - zacznij zbierać na siodło..."
Można dać się naciąć na marną imitację zamiast szczerego i dojrzałego uczucia, owszem... ale to WINA naiwności chętnego bądź mistrzostwa szalbierza.
NIE ma nic wspólnego z ISTNIENIEM uczucia jako takiego...
Kazał ktoś "pchać palce między drzwi"? wink

32 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2014-12-09 00:19:25)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Ja chyba nie potrafię już dawać, ale nie to mnie martwi.
Raczej to, że nie potrafiłam wziąć. Dostałam od losu coś co może zdarzyło się jedyny raz i nigdy więcej się nie zdarzy i musiałam odepchnąć, bo to złe, bo byłoby powodem cudzego nieszczęścia.
Czytam: Za mną czytelniku! Któż ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język.
Za mną, czytelniku mój, podążaj za mną a ja ci ukażę taka miłość.

Potem jest już tylko lepiej, Bulhakow potępia wszystko, również zdradę,  ale robi nam psikusa i nie tą z "miłości".
Oboje mistrz i Małgorzata zdradzają żonę, męża, a jednak jako jedyni  nie zostają potępieni.
Wręcz przeciwnie, nagrodzeni. W Małgorzatę wstępują takie siły, o które by sie nie podejrzwała. Wlaczy o ukochanego i wygrywa.

Zaklinacz koni, kolejny przykład pięknego i kurewsko złego uczucia jednocześnie.
Kolejny przykład Tajemnica Brokeback Mountain
i tak dlaej i tak dalej

Ale jak się coś takiego przytrafia człowiekowi to ma ochotę rzucić się pod pociąg,
gówno z tego ma.

Już dawno przestałam się angażować, nie zakochuje się, nie kocham nikogo i niczego, ale kiedyś potrafiłam brać.
"Dobrym" człowiekiem jestem, silnym, bo się nie dałam, bo komuś nie zabrałam, bo kogoś nie zdradziłam.
Tylko k... siebie samą.
Chcę, żeby mnie nie było

33

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Znam wielu ludzi, ktorzy mowia 'milosc nie istnieje' 'nikogo i niczego nie kocham' 'nikt mnie nie obchodzi'
I znam takich, ktorzy w 'milosci' szukaja wszystkiego, zycie ich sie kreci wokol partnera.
Oba typy to ludzie, ktorzy lapia sie tych metod zeby nie rozpasc na kawalki.
A lepiej by bylo zeby sie rozpadli - przynajmniej mogliby sie poskladac dobrze.

Koniec koncow  i tak sie rozpadnie ktos kto udaje, ze nienawidzi milosci mimo, ze jej potrzebuje.

34

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Śliczna nielogiczna sama o tym nie wiesz ale jesteś dobrym człowiekiem a sama sobie zaprzeczasz.Nie zabrałaś nie zdradziłaś(a mogłaś inni być może by to zrobili)jest wiec w Tobie dobro,które podważa to co napisałaś.A droga autodestrukcji nie jest żadnym wyjściem gdyby każdy problem tak rozwiązywać to najprawdopodobniej........zusu by nie było:)Odpocznij zbierz siły i żyj od nowa choćby dla siebie bo warto.

35 Ostatnio edytowany przez lustro (2014-12-09 03:33:03)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

śliczna nielogiczna
...Nina napisala dosadnie i w punkt- wszystko w temacie:

Koniec koncow  i tak sie rozpadnie ktos kto udaje, ze nienawidzi milosci mimo, ze jej potrzebuje.

Dobrej nocy sliczna,rano,przemysl,co NINA chce przekazac.

36

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

....jest jeszcze nauka miłości, kiedy mało się jej zaznało w dzieciństwie, kiedy nie umie się okazywać uczuć, jest bardzo trudna....nie niemożliwa, jest po prostu trudna..... w pierwszym momencie zakochania jest to łatwiejsze, potem ludzie wracają do swoich starych przyzwyczajeń i objęcie czy przytulenie jest niepotrzebne, a miłe słowo nawet nie przyjdzie do głowy... niestety "czym skorupka za młodu nasiąknie..." tak nie musi być, ale to dzieciństwo to jednak bardzo, bardzo ważny okres w życiu człowieka.... Prus w "Lalce" napisal bardzo madre slowa..."Czlowiek jest jak ćma, rwie się do ognia, choć wie, że w nim zginie, że się w nim spali, człowiek robi to dopóki nie oprzytomnieje i tym różni się od ćmy.." i tak każdy czlowiek ma własne doswiadczenia i wlasny kielich goryczy, ktory musi wypic zanim zrozumie, nauczy się i doceni.....jesteśmy inni, każdy potrzebuje nadziei i czasem upadku na dno...czasem warto porzucić dawne przyzwyczajenia i odkryć nową jakość i
nowe, prawdziwe blaski miłości...

37

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
śliczna nielogiczna napisał/a:

Ja chyba nie potrafię już dawać, ale nie to mnie martwi.
Raczej to, że nie potrafiłam wziąć. Dostałam od losu coś co może zdarzyło się jedyny raz i nigdy więcej się nie zdarzy i musiałam odepchnąć, bo to złe, bo byłoby powodem cudzego nieszczęścia.

I Ty uważasz, że nie ma miłości ???
To właśnie Twoja postawa jest dowodem, że miłość istnieje.

Miłość do innej osoby, nie pozwoliła Ci jej skrzywdzić w imię swojej przyjemności.

Nie nazywaj tego co odrzuciłaś miłością.
To była okazja, zauroczenie, zafascynowanie...do miłości to jeszcze dłuuuuuga droga.

38

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Zawsze porownywalem milosc do wiary w Boga. Tzn. ten wierzy w Boga kto Go doswiadczyl, tak samo jak jest z miloscia, kto jej doswiadczyl to wierzy w milosc, kto nie doswiadczyl nie wierzy w milosc. Tak wiec zarowno wiara jak i milosc jest kwestia doswiadczenia.

Ciekawy jest tez aspekt prawny poniewaz milosc jest umocowana w prawie (dziwne na cos co nie istnieje) i podczas przysiegi malzenskiej (umowy cywilno-prawnej) slubuje sie milosc (czyli przysiega).

Pozostaje wiec pytanie czym jest milosc i jak ja zdefiniowac?

Na pewno wiele osob myli milosc z zauroczeniem i porzadaniem, ktore jest prawie zawsze obecna na poczatku zwiazku, bo tzw. poznaniu sie. Jednak wiele osob podaje ze milosc przyszla z czasem (zwlaszcza dotyczy to osob z poprzednich pokolen) wynikajac z zycia wg. zasad, wzajemnego szacunku, troski, odpowiedzialnosc za drugiego, wiernosci, lojalnosci, wiezi powstalej z wspolnego zycia, dzieleniu trosk i problemow z dodatkiem wzajemnej fascynacji i porzadania, atrakcyjnosci fizycznej i mentalnej ew. u niektorych duchowej. Swojego spojrzenia na zycie, systemu wartosci, okreslonej swiadomosci.

Milosc jest wiec dla kazdego i nie dla kazdego. Jedni to maja niejako za darmo, inni musza do tego dojrzec, inni nie maja nigdy.

39

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
maniek_z_maniek napisał/a:

Zawsze porownywalem milosc do wiary w Boga. Tzn. ten wierzy w Boga kto Go doswiadczyl,.

Sorry Miszczu; w kwestii formalnej- przytłaczająca liczba ludzi wierzących w Boga nigdy go nie doświadczyła i wierzy bo chce wierzyć oraz dlatego, że od dziecka im kazano weń wierzyć.

40

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
pitagoras napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Zawsze porownywalem milosc do wiary w Boga. Tzn. ten wierzy w Boga kto Go doswiadczyl,.

Sorry Miszczu; w kwestii formalnej- przytłaczająca liczba ludzi wierzących w Boga nigdy go nie doświadczyła i wierzy bo chce wierzyć oraz dlatego, że od dziecka im kazano weń wierzyć.

Pitek, czyli twierdzisz, że są tacy którzy go doświadczyli.

41

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
Secondo1 napisał/a:
pitagoras napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Zawsze porownywalem milosc do wiary w Boga. Tzn. ten wierzy w Boga kto Go doswiadczyl,.

Sorry Miszczu; w kwestii formalnej- przytłaczająca liczba ludzi wierzących w Boga nigdy go nie doświadczyła i wierzy bo chce wierzyć oraz dlatego, że od dziecka im kazano weń wierzyć.

Pitek, czyli twierdzisz, że są tacy którzy go doświadczyli.

Uważam, że nieliczni naprawdę sądzą, że doświadczyli istności Boga.Abstrahując od tego co o tym myślę, stwierdzam, że większość wierzących opiera swą wiarę wyłącznie na dobrych chęciach i przyzwyczajeniu.

42

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
pitagoras napisał/a:

]
Uważam, że nieliczni naprawdę sądzą, że doświadczyli istności Boga.Abstrahując od tego co o tym myślę, stwierdzam, że większość wierzących opiera swą wiarę wyłącznie na dobrych chęciach i przyzwyczajeniu.

a może na potrzebie
potrzebujemy wiary, żeby nadać naszemu życiu sens
może do tego samego potrzebujemy miłości

43

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Miłość była, jest i będzie największą potęgą tego świata. Wystarczy wznieść się ponad własne ego i wszystko stanie się klarowne, proste i oczywiste. Dopóki naprawdę kochacie innych, dopóty nie będzie żadnych dylematów z tym związanych. Cierpicie, bo tak naprawdę myślicie o sobie, swoich uczuciach, swoich pragnieniach, swoim bólu. Kogóż więc kochacie? Chyba......tylko siebie. Miłość nie domaga się niczego. Po prostu. Dajecie ale chcecie coś w zamian. Więc jest jak jest. Interesowność. Kocham i chcę być z nią/nim. Chcę, pragnę, żądam.......

44 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-10 00:57:51)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Mnie uczono, że Miłość ma trzy imiona: philia, agape i eros. Są one komplementarne, a jakiś czas temu, na tym właśnie Forum postawiono arcyciekawe pytanie:"Co jest ważniejsze kochać czy być kochanym?"

Czy fakt, że ktoś potrafi kochać, mimo, iż nie spotyka się z odwzajemnieniem świadczy o tym, że miłość nie istnieje?

W pełni zgadzam się z wypowiedzią Lustro,  że miłości nie można nazwać wartością, bo te dotyczą przedmiotów lub idei, a miłość nie jest żadną z nich.


Pitagorasie,

Twoje permanentne stosowanie dużych kwantyfikatorów i budowanie w oparciu o nie uogólnień jest poważnym błędem logicznym i dowodem na to, iż według Ciebie słuszne może być jedynie to, co Ty widzisz, odczuwasz i rozumiesz, pisząc: "wszyscy", "każdy", "większość". A że widzisz tylko fragment rzeczywistości dostępny Twemu poznaniu, Twoje widzenie i sądy są jednowymiarowe i skarłowaciałe.

45

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
Landman0901 napisał/a:

Miłość była, jest i będzie największą potęgą tego świata. Wystarczy wznieść się ponad własne ego i wszystko stanie się klarowne, proste i oczywiste. Dopóki naprawdę kochacie innych, dopóty nie będzie żadnych dylematów z tym związanych. Cierpicie, bo tak naprawdę myślicie o sobie, swoich uczuciach, swoich pragnieniach, swoim bólu. Kogóż więc kochacie? Chyba......tylko siebie. Miłość nie domaga się niczego. Po prostu. Dajecie ale chcecie coś w zamian. Więc jest jak jest. Interesowność. Kocham i chcę być z nią/nim. Chcę, pragnę, żądam.......

To jest moim zdaniem mit, ktory doprowadza ludzi do robienia glupich rzeczy i jest sprzeczny z natura.
Milosc jak najbardziej domagac sie powinna i milosc powinna byc dawaniem i dostawaniem w zamian.

46

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!
NinaLafairy napisał/a:
Landman0901 napisał/a:

Miłość była, jest i będzie największą potęgą tego świata. Wystarczy wznieść się ponad własne ego i wszystko stanie się klarowne, proste i oczywiste. Dopóki naprawdę kochacie innych, dopóty nie będzie żadnych dylematów z tym związanych. Cierpicie, bo tak naprawdę myślicie o sobie, swoich uczuciach, swoich pragnieniach, swoim bólu. Kogóż więc kochacie? Chyba......tylko siebie. Miłość nie domaga się niczego. Po prostu. Dajecie ale chcecie coś w zamian. Więc jest jak jest. Interesowność. Kocham i chcę być z nią/nim. Chcę, pragnę, żądam.......

To jest moim zdaniem mit, ktory doprowadza ludzi do robienia glupich rzeczy i jest sprzeczny z natura.
Milosc jak najbardziej domagac sie powinna i milosc powinna byc dawaniem i dostawaniem w zamian.

Każdy ma swoje zdanie. Może i mit. Dlatego jest jak jest big_smile. Miłość jest prosta. To ludzie są skomplikowani. Nawet bym się z Tobą zgodził. Poza tym:"Milosc jak najbardziej domagac sie powinna". To juz nie miłość. To relacja tongue.

47 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-12-10 10:41:23)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Alez dywagacje i filozofie, a tu sprawa jest taka prosta. I po co w to wiare i Boga mieszac? Malo on ma spraw na glowie?

Autorka zakochala sie w kims, kto jest w zwiazku, ma prawdopodobnie stala partnerke, zone moze i dzieci i teraz ma dylemat: isc za glosem serca i spieprzyc komus zycie (czyli tej drugiej) czy wybrac rozum i dac sobie siana z tym konktretnym panem, zachowujac spokoj sumienia. Ale tracac kochanka.

I wtym caly jest dylemat, bo i to kusi i to neci.

48 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-10 13:48:27)

Odp: Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Sorry Miszczu, nie rozumiem jednego:

"Sorry Miszczu; w kwestii formalnej- przytłaczająca liczba ludzi wierzących w Boga nigdy go nie doświadczyła i wierzy bo chce wierzyć oraz dlatego, że od dziecka im kazano weń wierzyć."

Moja wypowiedz w kwestii Boga byla porownaniem do kwestii milosci. Czyzbys sie odezwal na zasadzie, ze uderz w stol a nozyce sie odezwa? Mysle ze wlasnie tak.

Otoz, moim zdaniem jesli ktos wierzy dlatego ze od dziecka kazano mu wierzyc to nie wierzy wogole. To chyba jest jasne i logiczne. Natomiast w kwestii Boga odrzucajac wszelkie rzeczy, ktore ludzie moga sobie i chca narzucac przez wszelki pisma, nakazy ja opieram sie jedynie na doswiaczeniu swoim i innych ludzi. I Coz takiego sie dowiedzialem? Otoz ze wspomnien ludzi z hipnozy opisanych przez Newtona dowiedzialem sie ze na tamtym swiecie Bog jest Wszechobecnoscia. Natomiast ze swoim osobistych doswiadczen dowiedzialem sie ze jest Ojcem, z ktorym odczuwam kontakt jesli ukierunkuje swoje mysli, serce, czasami w czasie modlitwy. Jest to tak samo "namacalne" jak "odczuwanie milosci", jest kwestia doswiadczenia, moze i swiadomosci, ale tej wybranej, wynikajacej z doswiadczenia a nie narzuconych zasad, ktorych w rzeczywsitosci nie wyznajemy.

Prosze wiec nie przypisuj wiary, istnienia czegos do czegos co jest narzucone odgornie a z wiara i istnieniem czegos co przez geneze powstania takiej wiary, nie ma z nia nic wspolnego.

Chyba widzisz te roznice i to ze dorosly czlowiek kiedy swiadomie wybiera nie moze mowic ze cos w co wierzy, to jest dlatego taka jego wiara bo jest tak nauczony od dziecka. Przeciez w taki sposob sie tylko osmiesza.

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miłość - gównowartość, a nie wartość moralna!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026